Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Ja mam mieszane uczucia. Tzn tak - absolutnie nie popieram rozmnażania psa bez uprawnień i za to pańcia powinna odpowiadać prawnie. Z drugiej strony kastracja psa, który ma chip i tatuaż, nie jest do końca właściwym zachowaniem. Dopiero po jakimś tam okresie kwarantanny, np. po 2 tygodniach pies mógłby być wykastrowany, ale to chyba było zbyt szybko, na łapu capu. Po to są chipy, tatuaże, bazy danych, żeby najpierw szukać właściciela i ewentualnie pociągnąć do odpowiedzialności za nieupilnowanie psa i zaniedbanie go. Wtedy nawet można by próbować psa odebrać, kastrować itd. W tej sytuacji jednak wydaje mi się, ze fundacja zdecydowanie się pospieszyła. No zdarza się, w sumie z jednej strony rozumiem wkurzenie właścicielki i obawiam się, ze może wygrać w sądzie, bo fundacja niestety nieco się zagalopowała. Nie zrozumcie mnie źle, po prostu oceniam z mojego punktu widzenia, a nie próbuję oczerniać fundację.
  2. No, teoretycznie powinno być wyszczególnione, czy jest to mięso - mięso, czy mięso - mom, czy mięso - odpady... No ale nie jest. Ostatnio szukaliśmy tak 20 minut informacji na opakowaniach masła, ale wszędzie jest 82% tłuszczu, a ile w tym mlecznego? Uhhh...
  3. A ja pokazuję Twoje fotki mojemu Małżowi i wygląda na to, ze jak nasze dzieci będą większe, tak nieco powyżej 10 lat, to jakiś staffik lub inny TTB trafi do nas do domu. Na razie by było za duże ryzyko zadeptania walającego się po podłodze dziecka :) Swoją drogą mój Felek odkrył, że Witek jest człowiekiem - Młody leżał na macie edukacyjnej i się bawił, a Fel zaczął go zaczepiać za stopy, kłaść mu na nich łapę, potem lekko podgryzać, a na koniec zaczął się zalecać na zasadzie "goń mnie" i nie skumał, że Wit jeszcze nawet nie pełza... Ciekawa jestem, jak by się staffik zachowywał wobec takiej małej, plującej się jednostki. Btw, Martens, jak masz angielski, to w mojej firmie jest zawsze wolne miejsce na słuchawce. Porywające, ze hej, ale na wejście jakieś 3000 się dostaje. Tyle, ze to w Łodzi. No i ludzie długo nie wytrzymują, bo a to nocki, a to nadgodziny. No ale takie życie, mam w zespole informatyków, iberystkę, anglistki, sama jestem po slawistyce, są też biolodzy, fizycy... Ehhh... Obyś znalazła coś w zawodzie :)
  4. Z tymi wege to był żart, jest teoria, ze w parówkach jest wiele rzeczy, ale mięsa nie ma. Ja bym chyba po prostu poczytała skład parówek i wybrała takie, gdzie jest najwięcej mięsa, a najmniej innych dodatków, polepszaczy itd. To pewnie potrwa chwilkę, ale chyba by było najlepszą opcją. W ogóle ostatnio się złapałam na tym, ze bardzo zawziecie czytam wszystkie etykietki i sprawdzam skład jedzenia.
  5. Ryby w czasie karmienia warto jeść częściej - o ile masz w okolicy rybny, ja np. mogę kupować w supermarkecie, ale te ryby tam akurat cuchną tak, ze nie da się podejsć, więc niestety nie jadam zbyt często. Co do tych strączkowych, naprawdę popytaj zaraz po porodzie położną i poczytaj na forach wegetariańskich, może da radę. Naprawdę z dziećmi jest bardzo różnie, nie martw się na zapas.
  6. Gratulacje :) Nie powinnaś jeść cytrusów (uczulają podobno), strączkowych i kapustnych (rozdymają i dziecko może mieć kolki), także może być problem, jeśli jesz soję, soczewicę. Warto na ten temat poszukać info na jakimś forum wege, przekazuję tylko to, co nam mówiła pani od laktacji. No i jeśli o owoce chodzi, to z dziećmi bywa różnie, dlatego warto wprowadzać po jednym owocu na dobę, w niewielkich ilościach na początek. Jeśli nic się nie dzieje, wprowadzasz następny i następny itd. Z nabiałem też różnie bywa. Ja codziennie wsuwam twarożek (ma wit. b2, a ja miałam jej niedobory), a małemu nic się nie dzieje, ale są dzieci, które od razu mają uczulenie. Także tu znów trzeba zbadać grunt. No i po porodzie pewnie będziesz miała spory niedobór żelaza - wiadomo, długotrwałe krwawienie po odejściu łożyska, ewentualnym pęknięciu/nacięciu itd. Także warto w diecie mieć dużo warzyw będących źródłem żelaza, bo czasem preparaty uzupełniające żelazo dają nieprzyjemne skutki uboczne w postaci długotrwałego zaparcia i wynikających z niego hemoroidów. Różnie bywa, wiadomo. BTW, ciekawa dyskusja pod listem: [url]http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,12473384.html[/url]
  7. Mam koleżankę, której bratanek, obecnie chyba jedenastoletni, po szczepionce (starszego typu) stał się dzieckiem autystycznym. Dlatego ja się boję nawet tych podstawowych szczepionek, ale na podstawowe wolę szczepić. Za to wkurza mnie reklama szczepionki przeciwko ospie. Jakoś każdy, kogo znam, ją przeszedł i żyje, ma się dobrze. Bez przesady, jak dla mnie szczepienie na coś, co raz na ileś tam tysięcy może mieć cięższy przebieg jest po prostu chore. Tak samo, jak setki reklam antybakteryjnych, np. past do zębów wybijających bakterie w jamie ustnej, które są niezbędne do właściwego zapoczątkowania procesu trawienia. Ale nie, teraz bakterie są BE, brud jest BE, w ogóle życie powinno się wieść w sterylnej foliówce, żeby było naprawdę "bezpiecznie" - choć nie wiem, w jaki sposób to by miało być bezpieczne. No i jeszcze te "super śniadanka" dla dzieci - ciasteczka z twarożkiem, płatki śniadaniowe na sucho, dopóki genialna mamuńcia nie wpadnie na to, zeby do nich dodać jogurt itd. Ja już unikam oglądania telewizji (poza Wielkimi cygańskimi weselami na TLC - rewelacyjny serial komediowy :P ), bo robią wodę z mózgu i napędzają bardzo niezdrowe nawyki. A, jeszcze leki - środki przeciwbólowe, które w sumie tłumaczą dziewczynkom, ze jeśli miesiączka nie boli, to coś z dziewczynką jest nie halo, bo to MUSI boleć i TRZEBA na to brać piguły, środki na zaparcia, bo KAŻDA kobieta ma zaparcia, na rozwolnienie nieuniknione na wakacjach itd. Luuudu, no obłęd. Jak dla mnie w ogóle reklamy wszystkich lekarstw powinny być zabronione. Ania, parówki chyba nie są zbyt dobrym pomysłem dla dziecka - chyba, ze uznajesz dietę wegetariańską, bo mięsa tam chyba nie ma ;) Btw, miałam znajomego, który jako dziecko dostawał zmielone parówki, zeby mu się łatwiej jadło - tak mi się przypomniało i musiałam napisać :]
  8. Jasne, odleciała bys na księżyc.
  9. Wiesz co, próby kopulacji nie znaczą, że pies jest typem alfa, ale że jest np. sfrustrowany, ma dużo energii, którą jakoś musi wyładować, że jest podekscytowany itd. Mój pies, wykastrowany 6 lat temu, kładzie się na boku i zaczyna własnie wykonywać ruchy kopulacyjne kręcąc się przy tym w kółko na boku (prześmieszny widok swoją drogą), kiedy my wstajemy z łózka. Po prostu jest strasznie podekscytowany, bo zaraz spacer i w ogóle będzie fajnie.Przy tym Felek kompletnie nie jest zainteresowany dominacją, on ma swoje sprawy, swoje zabawki, swój świat i tyle. Mała gryzie, bo chce się bawić, chce zwrócić uwagę. Poszukaj na youtube filmików z zabawą szczeniąt, one nie zawsze są tylko delikatne, potrafią być całkiem brutalne w zabawie, bo badają granice, sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć, zanim drugi pies nie spasuje. Dlatego jak mocno gryzie, mów głośno AŁA i cofaj rękę, odchodź, kończ zabawę, niech chwilę ochłonie. Jak się bawi delikatnie, baw się z nią, nagradzaj głosem pełnym entuzjazmu, wręcz na granicy lekkiego zidiocenia, psy się wtedy cieszą (dzieci tez...).
  10. I jeśli czytasz książki o dominacji psa lub oglądasz takie programy, to odpuść sobie. Przestaw się na hasła typu "współpraca", "zaufanie", "nagroda". Pies w tym wieku raczej nie myśli o dominacji, a jeśli nauczysz go właśnie fajnej współpracy, do głowy mu przejęcie władzy nie przyjdzie, bo będzie już żył w ustalonej, bezpiecznej hierarchii, będzie wiedział, co może, a czego nie.
  11. No dobra, uzupełnię, co radzi Kirinna: Turid Rugaas "Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów", [url]http://allegro.pl/sygnaly-uspokajajace-rugaas-turid-nowa-i2598581649.html[/url] Pat Miller "Nasz wierny przyjaciel pies" : [url]http://allegro.pl/pat-miller-nasz-wierny-przyjaciel-pies-i2610604096.html[/url] Zofia Mrzewińska, pakiet trzech poradników : [url]http://allegro.pl/zofia-mrzewinska-3-ksiazki-egros-nowe-wwa-i2619057461.html[/url] Wszystkie polecam, dobrze napisane, dają wartościowe informacje i tłumaczą, jak i PO CO wychować psa. I teraz tak. Masz w domu dzieciaka. Musisz go w sobie rozkochać, a nie stłamsić. Musisz pokazać, ze jesteś faaajna, że warto z Tobą przebywać. Zacznij pracować z atrakcyjnymi smaczkami, np, parówką. Pamiętaj, że nic za darmo - tzn jeśli pies chce coś dostać, musi na to zapracować choćby podejściem do Ciebie. To znaczy, że np. wołasz psa do michy. Posiłek jest nagrodą za to, że pies przyjdzie, spojrzy na Ciebie, a jak pozna komendę "siad", to usiądzie i poczeka, aż powiesz "już" i postawisz miskę. Tak samo zabawka. Wołasz, jak pies przyjdzie, dostaje zabawkę. I tak dalej. Do tego dużo entuzjazmu, cierpliwości i konsekwencji. To nie jest łatwe, ale wykonalne. Zaopatrz się w te trzy pozycje, są dobre na początek. Wiele wyjaśnią, u Pat Miller masz nawet rozpiskę, jak trenować. Wiesz, ja mam teraz w domu trzymiesiecznego synka i gwarantuję Ci, ze komunikacja ze szczeniakiem jest łatwiejsza :) Wyobraź sobie, ze pies, który stoi przed Tobą, to kilkuletnie dziecko (powiedzmy dwuletnie). Pomyśl, czy taki dzieciak zawsze robi to, co powinien. Ile razy pomimo nauki użycia nocnika zdarza mu się walnąć kupę w gaciochy. Ile razy coś zniszczy, pomaże ścianę świecówkami, wsadzi sobie koralik do nosa, spróbuje sprawdzić działanie gniazdka elektrycznego. Szczeniak będzie robił to samo, ale jest bardziej sprawny fizycznie i do tego ma ostre zęby. Ani dziecko, ani szczeniak nie znają zasad funkcjonowania w domu, w społeczeństwie. To Twoją rolą jako opiekunki jest wprowadzenie malucha w świat i nauczenie go wszystkiego, co niezbędne. Dasz radę. Tylko za każdym razem, kiedy czujesz się jak czajnik pełen wrzątku po prostu policz do dziesięciu. Potem jeszcze raz. Weź głęboki oddech i zadziałaj na spokojnie, powtórz powoli "NIE WOLNO". I pamiętaj, Ciebie też bardziej cieszą nagrody, niż kary, więc nagradzaj za dobre zachowanie. Przekładaj na psa to, jak sama byś chciała byc traktowana. To może zmieni nieco Twoje podejście. Trzymam kciuki.
  12. Ja powoli zaczynam żałować, ze wzięliśmy ślub - wiele rzeczy było by łatwiej zalatwić. No, ale tak jest łatwiej o mieszkanie w RNS, puki jeszcze ten program obowiązuje... Tak źle i tak niedobrze. Na szczęście teściowa ma kontakt ze żłobkami (ma związki z sanepidem), więc jakby co, będziemy wiedzieć, jak się ma sytuacja w tych, które są koło nas. No wolała bym nie wysyłać Wita (i potem jego młodszego brata lub siostry) do żłoba, ale w praniu wyjdzie, co i jak.
  13. Co nie znaczy, że nie można o nich wspomnieć. Poza tym na dogomanii masz całe działy poświęcone innym ssakom, gadom, są nawet wątki adopcyjne ślimaków. Jest wątek ciążowo-dziecięcy. Dwa posty o nietoperzach nie zabiją dogo.
  14. Musiał by być umierający, ślepy, głuchy... Nie jest to możliwe, to jest tylko bajka. Prędzej duża ćma, żuk, pająk z drzewa.
  15. Tylko jak się doliczy te 11 zł za posiłek razy te powiedzmy 20 dni, to wychodzi ponad 1000 zł. No przegięcie. Nie wiem, jak ze zwrotem od miasta.
  16. Taaa, a ceny w złobku prywatnym też są masakryczne, np. 300 zł jednorazowo plus 700 zł czesnego plus 11 zł za posiłek... No ręce i nogi mi opadły, jak tp zobaczyłam.
  17. [quote name='magdabroy']Theoś właśnie te 2 ostatnie noce tak pięknie przespał ;) Chodzi spać przed 19, więc ostatnia butelka jest o 18 lub chwilę po 18. No i pobudkę miałam o 3:30 ;) Aż się zdziwiłam, że spał 8h bez butelki :crazyeye: Theoś za to ma etep wkładania obu piąstek do buzi :D A jaki jest czasem zły, że obie się nie mieszczą :D:D [/QUOTE] Witek to samo, właśnie leży w leżaczku i na zmianę puszcza bąbelki i spożywa piąstki :) No i zarzucił sobie tetrę na głowę i się strasznie dziwił, co to, skąd to i dlaczego to? :D
  18. Ja do przedszkola chętnie, ale żłobek dla półrocznego dziecka dla mnie osobiście jest problemem, bo dziecko jest za małe, żeby je oddawać obcym ludziom pod opiekę. Tak mam i tyle, mój Małż zresztą też.
  19. A Wit, któremu w czwartek stukną 3 miechy, spał od 21 do 5.30! Jak się obudził i podeszłam do łóżeczka, aż podskoczył ze szczęscia, że żarcie idzie :D A potem pospał i kolejna porcja o 8.30, żeby straty uzupełnić :) A teraz mówi na mnie Akłe kłe glu, bo śmiem jeść śniadanie, zamiast go podziwiac... Uwielbia, jak mu się pokazuje język - też próbuje. I jak udaję wilka wyjąc - też unosi głowę i robi dziubek, ale wyć na szczęście tak nie umie jeszcze.
  20. No ja pracuję na słuchawce, ni cholery nie da się z domu... Firma u nas bardzo ciśnie na odbiór urlopów, więc i tak mnie wypchną na te 30 dni do końca marca, a potem chcę w sierpniu zajść w ciążę, to mnie pewnie wywalą na L4 i tak (i dobrze), więc zajmę się Witem. I poszukam szkoleń na inne stanowisko, bo to, co teraz robię, jest frustrujące, beznadziejne, nudne i kompletnie odmóżdżające, ale dobrze płatne (stosunkowo...). Eh, do bani to wszystko, po cholerę szłam na slawistykę zamiast na jakiś ścisły kierunek? Mąż jest informatykiem i nieźle zarabia, a w perspektywie jest bardzo nieźle, więc zobaczymy, co dalej..
  21. A ja pewnie pod koniec listopada wracam do pracy. Mam do odebrania 30 dni urlopu, ale TZ się upiera, zebym nie odbierała teraz, bo "jak Młody zachoruje, to co?"... Babcie obie pracują, a do żłobka go nie oddam. Nie wiem, jak to będzie, tym bardziej, że teraz bierzemy kredyt mieszkaniowy na 20 lat, co z tego, że z RNS, i tak wychodzi drogo i razem z czynszem i innymi opłatami jedna pensja pójdzie w cholerę. Także wrócić muszę, bo nas nie stać na mój wychowawczy, może da się tak, ze moja mama ułoży sobie zajęcia w dzień, czy dwa (wykładowca na UŁ), wtedy ja bym szła na 12 do pracy i siedziała do 20, a TZ by pół dnia pracował w domu. W pozostałe dni mama by się nim zajmowała... Nie wiem, jak to będzie, ale do żłobka absolutnie nie chcę oddawać półrocznego dziecka.
  22. Młody śpi na razie w wózku, bo problem w tym, ze idziemy na spacer we troje. Bo tak: psy są przyzwyczajone do wychodzenia koło 21-22, mojej mamy nie ma (jest w Londynie, psy mieszkają z nią, a my u niej, bo kupujemy właśnie własne mieszkanie), my chcemy iść oboje, zeby się poruszać, to Młody sam nie zostanie. Tak więc jest myty po 21, do 22 je i do 4-5 mogę pospać. Także praktyczne. Swoją drogą chciała bym już mieszkać u siebie... Za to kawalerka, w której dotychczas mieszkaliśmy, będzie na razie wynajmowana, a potem sprzedana. Skomplikowane to wszystko :| W ogóle nas złapało na "jak ja bym pograł/pograła na kompie..." Bo oboje lubimy od czasu do czasu, a od czerwca nam się oczywiście nie trafiło :) A brak mi tej formy relaksu...
  23. Ja sobie obiecywałam pas po ciąży i ćwiczenia brzucha. Tylko nie mam na nie siły, ani czasu. Dobijające. Obiecywałam sobie, ze zacznę wieczorami jeździć na godzinne przejażdżki na rowerze, albo biegać. Ale zaraz idziemy z psami, potem kąpiemy Młodego i spać, bo już nie mogę..
  24. Magda, tez to mam, patrzeć na to nie mogę i nie wiem, czy zniknie, pewnie nie... No, ale planuję za rok drugą ciążę, więc dopiero po tym się będę martwić, póki co Małżowi zdecydowanie nie przeszkadza :) Do tego mam na tej fałdzie wielkie rozstępy, nadal sine.
  25. Pewnie masz, ale też bepanthen, a nam ostatnio się przydał żel Rivel (odpowiednik Rivanolu), jak się dziecięciu pazurek ułamał w dużym palcu u stopy tak baaardzo nisko i ostry brzeg się wbił w paluszek, więc się zrobił paluch czerwony, spuchnięty i troszkę ropki się zebrało. Wystarczy 2-3 razy na dobę przetrzeć takim zelem, a opuchlizna zeszła, ropka zniknęła.
×
×
  • Create New...