Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Więc tak: robaki, kiedy umierają, wydalają toksynę, która potencjalnie może być szkodliwa i podtruwać malucha. LadyS podpowie, kiedy teraz odrobaczyć młodą ponownie, bo na bank będzie potrzebna jeszcze minimum jedna dawka pasty robalowej. Koniecznie zmień jej dietę. Po pierwsze psy nie trawią krowiego mleka. Jesli już koniecznie chcesz, poszukaj w zoosklepach, u weta lub w sklepach online (np. krakvet, zooplus) mleka zastępczego dla szczeniąt. Zwykłe mleko szkodzi maluchom. Lepiej dawać jednak wodę, nie lodowatą, letnią. Pedigree to syf, tak w skrócie. Coś, jak parówki mniej więcej - moze fajnie smakuje, ale zawartość mięsa i wartosci odżywczych śladowa (poczytaj skład, zobaczysz, ile i jakiego tam mięsa i warzyw, ile soi, itd.). Możesz poszukać dobrej karmy dla szczeniąt (nie znam się, może Josera ma dobrą, może Britt lub Acana) lub sama jej gotować to, o czym mówiła LadyS - kleik ryżowy z kurczaczkiem (bez kosci!) i np. marchewką, cukinią (nie cebulą czy porem). Pedigree jest naprawdę syfiaste, prawie mi się po tym suka przekręciła. Jakby co, poczytaj też o karmieniu systemem BARF - mięso, warzywa, kosci, owoce, troszkę nabiału.
  2. Udostępniłam na FB, moze ktoś pomoże, a może chociaż zadziała ku przestrodze.
  3. Ok, to może tak: jak zachowuje się ludzkie niemowlę? Płacze, piszczy do mamy, TĘSKNI, boi się, jest głodne i ma pełną pieluchę. Twój maluch podobnie - boi się, to dla niego kompletnie nowe miejsce, obcy ludzie. Na dodatek został zabrany od mamy zdecydowanie za wcześnie, powinien być przy rodzeństwie jeszcze minimum 2 tygodnie. Nie chodzi o Twoje problemy z nim. Chodzi o jego komfort psychiczny, o jego dorastanie, jego psychikę. Maluch powinien mieć poczucie bezpieczeństwa, wsadź mu do legowiska np. butelkę z ciepła wodą owiniętą w koc, żeby miał się do czego przytulić. Czym psa karmisz? Czy byłaś z nim u weta? Czy ma rozwolnienie? Jesli wymiotuje, opcji jest kilka: robaki, parwowiroza, stres, zła dieta, gwałtowna zmiana diety. Piszczy, bo np. boli go brzuch i cierpi. Może byc taka opcja. Ja bym poszła do weta, najlepiej z próbką kupy psa w sterylnym pudełku (świeżej) i poprosiła o badanie brzuszka, badanie kału, a nawet badanie krwi. Musisz zadbac o odrobaczanie, szczepienia, właściwą socjalizację, zeby mieć fajnego psa. Buda go zniszczy. Masz na to 100%, to jest krzyżówka psa myśliwskiego z ozdobnym, to NIE jest pies stróżujący, ani sierść, ani charakter w najmniejszym stopniu nie są takie, żeby ten pies czuł się w budzie dobrze. Masz jakieś 80% szans, ze jesli dasz go do budy, pies albo zdziczeje, albo stanie się agresywny, albo zacznie Was olewać i uciekać. Osobiście radzę się zastanowić, czy ma sens go zatrzymać, jeśli ma trafić do budy. Uczciwie zapytaj siebie, czy naprawdę uważasz, ze taki pies nadaje się do budy, czy nie będzie tam cierpiał, bał się, nudził, nie załapie zimą zapalenia płuc i szlag go w pierwszym roku życia nie trafi. Tak uczciwie wobec siebie i psa. Jeśli o krytykę chodzi - poczytaj dział Psy w Potrzebie, to zobaczysz, czemu ludzie tu źle reagują na kompletnie nieprzemyslane decyzje dotyczące wzięcia psa. Akurat sama mam w rodzinie gościa, który kupił zonie yorka za 200 zł na giełdzie, a teraz go leje, rzuca nim i go nie cierpi, bo pies nie wytrzymuje 12h bez sikania (*bo gosć go nie wyprowadza, jak żona w pracy). Czym zawinił pies? Tym, że ktos podjął taką, a nie inna decyzję.
  4. Pieluchy to tak średnio - po pierwsze odparzenia, zmierzwiona sierść na pupie, a do tego może je demontować zębami i będziesz miała w całym domu podsikane skrawki. Kastracja to nie jest aż taka trauma - ja bym zapytała weta, co o tym sądzi, ale kastrowałam psy po różnych, ciężkich przejściach. Plus jest taki, że zmniejsza to trochę zapędy dominacyjne, pęd za sukami, wycie po nocach. Minus - ingerencja chirurgiczna (rano psa oddajesz, wieczorem odbierasz, goi się jakieś 10 dni i już), niektórzy mówią też o zaburzonej gospodarce hormonalnej, ale akurat nie słyszałam o żadnym konkretnym przypadku. Jednak należy mieć to na uwadze.
  5. Indyjka, rady Martens naprawde mogą zadziałać. Kiedyś, dawno temu, miałam w domu takiego właśnie psa, znajdę, wilczura. Wiem, ze został bardzo pobity przez mężczyzn (zeznanie sąsiada, ze widział, jak psa dwie doby trzymali jacyś goście w garażu, tłukli, polali benzyną itd - no masakra). Jak Maks do nas trafił, ojciec pracował za granicą. Problem pojawił się, jak ojciec wrócił - Maks chciał nas bronić. Cyrk był straszny, ale ojciec psa ignorował, a potem podkarmiał, łagodnie do niego przemawiał (szok, bo zwykle nie był taki łagodny wobec nikogo...), chodzili we dwóch na męskie spacery. W efekcie Maks zawsze, kiedy się bał, szedł do ojca się schować, ufał mu. Tylko pamiętaj, to wymaga czasu, bo Twojego psa ktoś mógł naprawdę bardzo skrzywdzić. On musi teraz w ogóle poczuć się pewnie, bezpiecznie. Postaraj się opracować pakiet ćwiczeń typu siad, zostań, chodź itd nagradzanych ciastkiem czy innym smaczkiem. Pracujcie tak razem, z czasem niech też Twój tata tak z nim popracuje. To sie i przyda na spacerach i na dodatek stworzy fajną więź między Wami. Jeśli dorzucicie do tego z czasem zabawę (ale to jak pies się otworzy), może jakies sporty z psem, powinno psa rozładować i dać mu poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie.
  6. Ej, u nas w sumie to wyszło tak, że pies dostał dzieci w nagrodę za dobre sprawowanie :D No bo najpierw był Dziekan, a dopiero potem ja i dwa lata później moja siostra. Dziekan, jako odpowiedzialny opiekun zajął pozycję niańki pilnującej, czy dzieci się budzą, potwora kradnącego smoczki, a potem również nauczyciela chodzenia - podstawiał się nam, jak uczyłyśmy się chodzić, żebyśmy nie walnęły na twarz. Po jego śmierci mama z babcią sprowadziły do domu Maksa - wielkiego bezdomnego wilczura, zdziczałego, poobijanego fizycznie i psychicznie. Przez wszystkie lata w domu zawsze bardzo dbał o nas obie, był naszym niańkiem. Potem to już my sprowadzałyśmy psy do domu z siostrą. Inna sprawa, że akurat my nigdy nie kupiliśmy psa - u nas zawsze były (i są nadal) znajdy. Teraz będą (za 2 tygodnie) 2 adoptowane szczurki :) Tak samo będzie, kiedy ja będę miała dzieci - w rodzinie, tej najbliższej, jest 5 psów i na bank wszystkie będą brały udział w wychowaniu dzieci. Tym bardziej, że właśnie nad pierwszym dzieckiem pracujemy :)
  7. Można też pomyśleć o znalezieniu dla niego kąta, gdzie czuje się bezpieczny, jakiegoś miejsca zacisznego, wytłumionego, do którego go szczególnie zachęcicie. Pobudzajcie go w dzień, żeby cały czas był aktywny, zero spania. Jedzenie najpóźniej 15-16, żeby nie jadł na noc, bo to też może pobudzać. Z sikaniem u mnie np. był problem, bo w domu poza dwoma psami była suka i pies, który dołączył jako ostatni, zawsze znaczył teren "dla suki". Kastracja znacząco pomogła, problem zniknął całkowicie, gdy Fiśka umarła (miała ponad 13 lat i dostała zawału). To może być na tle psychicznym, pies może się czuć odpowiedzialny za dom. Może myśleć, że skoro Wy nie pilnujecie, to on musi, musi oznaczyć teren, bo jeszcze ktoś mu się wpakuje i dom odbierze. Jest to jedna z możliwości, ale warto obserwować, czy pies przejawia tego typu zachowania. Jesli tak, dobrze by było poszukać pomocy, zeby ktoś pomógł Wam ustawić właściwą relację - pies poczuje się psem, a nie pasterzem.
  8. Nie wiem, jakie są, a jakich nie ma, ale może: snowflake pack Wodzowie północy/duchy północy Śnieżna dolina bałwankowo :P
  9. A więc są dobrzy ludzie na tym świecie :) Powinien dostać dyplom honorowego dogomaniaka :P
  10. Z głupia frant zapytaj moze, czy pieski mają jakieś zdjęcia, a te rodowodowe to wystawiane były? Bo ci się taaak podobają pieski w pozycji wystawowej - czy coś w tym stylu, byle by bardzo blondynkowato zabrzmiało...
  11. Vilena, jak pielucha jest do 5 kg, to się przecież czeka, aż się 5kg uzbiera, nie? :) To jest ekologiczne, a są inne priorytety, np. głód w Afryce. Wiesz, ile dzieci można nakarmić w czasie, kiedy się wymienia pieluchę?
  12. Ja ostatnio odkryłam, ze u mnie sprząta ponad połowa psiarzy! Szok, a okazało się, że poszedł łańcuszek. Najpierw my sprzątałyśmy, potem dołączyła do nas taka pani, która od nas sunię rok temu adoptowała, potem inne znajome psiary i psiarze - teraz każdy KULTURALNY psiarz sprząta, a takie Diany się bulwersują, że są ważniejsze rzeczy - otóż to nie jest filozofia wziąć woreczek do kieszeni, jak pies skręci ptysia, podnieść, zawinąć i wywalić do najbliższego kosza - jakiegokolwiek. Jejku, jak zdarzy mi sie nie wziąć woreczka, albo odkryć, że właśnie na kupę nr.1 zużyłam ostatni i nie mam nic na kupę nr.2, to się mam ochotę pod ziemię zapaść... Btw, Diana, wody też nie spuszczasz w kibelku, bo są ważniejsze sprawy na ziemi?
  13. [QUOTE]Mama jaśniutko umaszczona- jasne złoto z jasnym szarym, tata z rodowodem.[/QUOTE] Czyli jaki kolor ma tata?
  14. Niestety jednak się nie da z tą koszatniczką, szczury by ją zeżarły :( Musiała bym wziąć dwie kosztaniczki, zeby nie siedziała sama i dwa szczury (mam zaklepane dzieciaki), a w moim mieszkanku się tyle klatek nie zmieści Edit: poszło 50 zł na odjajczanie i drylowanie Sali i Dropsika
  15. Rysia, tej babie od shih tzu też napisałam, na razie bez odzewu.
  16. Jak wygląda kwestia gryzoni? Pytam z ciekawości, planuję szczury co prawda, ale moze uda mi się namówić mojego TZ na zmianę kierunku...
  17. Co do jaskółek, to ja nigdy nie zapomnę, jak kiedyś z mamą, siostrą i psami wynajęłam pokój w Pucku. To było jakoś na obrzeżach, balkon był na dwie ściany, a nad balkonem daszek. Oczywiście z gniazdem jaskółek. Mój Felek jak te kupy zobaczył, od razu dał w nie nura.... Jak dobrze, ze pokój był z łazienką, pies do kabiny i jazda, szorujemy :| No i ilekroć dziada się nie upilnowało, przychodził z ptasim guano w uszach...
  18. Nie, Niemcy nas NIE bolą. Bolą nas Twoje teksty, Twoje dziwaczne poglądy. Martens NIE MA obowiązku ryzykowac życiem, zeby wykastrować bezpańskie psy, za które jest odpowiedzialna gmina. Gmina dooopy nie rusza. Jeśli jesteś taka hop do przodu, pakuj się do samochodu i hulaj dusza, kastruj do woli. Możesz pokazać, jak bardzo jesteś bohaterska i jak powinien wyglądać świat idelany
  19. Martens, to po co kolega jechał po terenie piesków, jak pieski sobie nie życzyły, co? No w Niemczech by poszedł siedzieć za dręczenie :) xxxx52, pamietaj, ze w Polsce są całe stada psów, które od pokoleń np. nie mieszkają z ludźmi. Wiedzą, jak ich traktować (czyli jak pogonić lub unikać w zależności od potrzeby), jak plądrować zagrody. I tyle, to nie są twoje słitaśne pieseczki z zwatahy, tylko zdziczałe zwierzęta, które pewnie w 70% nie dadzą się zsocjalizować.
  20. Arielka, ja ciemna jestem w sprawach genów - co to znaczy, że niosą taki gen? Tzn co ten gen daje w efekcie? Tak z ciekawości pytam, bo lubię wiedzieć :)
  21. Kolce, o ile mi wiadomo, nie mordują ptaków, jeśli są opatrzone silikonowymi końcówkami. Można takie dostać czasem, chodzi tylko o to, by ptaki nie miały gdzie siadać. Przynajmniej taka jest teoria, w Londynie widziałam gołebie gnazdujące między kolcami bez zatyczek - jest ich tam plaga dosłownie.
  22. Takie stado jest naprawdę niebezpieczne - należy zgłaszać do upadłego na policję, do zarządu gminy, do wszystkich świętych.
  23. Mnie to też nie bawi, no ale co zrobic. Może w weekend jakos się uda.
  24. Mała ciągle w domu, wszystko w kółko czyszczone, żeby młody nie kichał. Nie mam kiedy jechać po zdjęcia, co mnie dobija. Niestety bez fotek nie ma chętnych, a ja się fotek ani doprosić nie mogę, ani nie mam kiedy jechać (wyprowadzka pod łódź w toku)
  25. Owszem, dobre rozwiązanie, ale JEŚLI pies jest zdrowy i nie ma ryzyka, ze umrze w trakcie zabiegu. Należy ocenić, jakie są szanse w tym wypadku na awarię serca na stole, a jakie na ropomacicze/raka
×
×
  • Create New...