-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Według wielu przechodniów moje psy to szpic i pudel, do tego "szpic" to suka... Nie są w stanie zaakceptowac tego, że to są kundel i kundel, do tego pies bez jaj i pies bez jaj. Tyle, że ludzie wielu rzeczy nie akcpetują. Ja jestem dośc przy kości, wiele razy słyszałam chamskie komentarze - i co? Mam się położyć i umrzeć ze wstydu? Nie, jest mi ok, umiem ubrać się tak, zeby wyglądać atrakcyjnie, mam fajnego faceta, żyje nam się rewelacyjnie, a pomimo obfitych kształtów np. na rowerze radze sobie lepiej, niż niejedna super laska - jazda po lesie z prędkością 20-25 km/h nie jest problemem. I na dodatek mam sporo oleju w głowie, wyrobione zdanie na wiele spraw, przeczytane więcej książek, niż wielu ludzi w życiu widziało (w domu mam - obecnie odchudzoną - biblioteczkę liczącą około 2500 pozycji, choć nie wszystkie przeczytałam od deski do deski). Tak samo moje psy. Sa odratowane, ukochane, rozpuszczone i MOJE. Jesli chcę, wydaje 70 zł na odżywkę w sprayu, 60 na zabawkę, bo wiem, że pies się będzie dziko cieszył, a na forum piszę i czytam głównie w pracy - coś trzeba robić,a wtym czasie i tak z psami bym nie poszła. Za to dowiaduję się ciekawych rzeczy i poznaję naprawdę interesujące opinie. Psy to moja pasja, kiedyś chciała bym mieć psa rasowego lub w typie rasy (tu szeroki wachlarz ras, zdecydowac się nie mogę), ale wiem, że pies by był z adopcji, a wzięty nie dla szpanu, a z potrzeby serca i dlatego, że mogę pomóc i chce pomagac. Generalnie nie lubię dyskryminacji, nie lubię szkodliwych stereotypów i staram się to olewać. Każdy ma prawo wyboru, ale uważam, ze czasem lepiej wykazać się klasą i po prostu przejść obok idioty, niż zawracać sobie nim głowę. O, tak mi sie post złożył, jak zupełnie poza kontekstem, to przepraszam, ale od 7 h przygotowuję szkolenie i mózg mi się lasuje kompletnie :)
-
Cóż, ja wyprowadzałam na początku dalmatyńczyka na kolczatce. Ważył te 25 kg, był znajdą, do tego rocznym, napalonym samcem, przez całą młodość trzymanym w klatce (prawdopodobnie), do tego ze zoperowanym już u nas potężnym entropium, agresją lękową i zerową socjalizacją. Smycze zrywał, obroże też. Dopiero kolczatka go nauczyła opanowania, więc tak szybko, jak się dało, zamieniłam ją na szelki. Pies na początku był bardzo agresywny (rozważaliśmy nawet uspienie, jeśli kastracja by nie pomogła, bo było tak źle - na szczęscie brak hormonów ochłodził mu głowę). Kolczatka na flexi to dramat. Kolczatka jako jedyna obroża, na zawsze też mi nie pasuje. Natomiast jako narzędzie do opanowania psa jest jak najbardziej w porządku. Mój obecny pies, znaleziony, kiedy miał 7 lat, też niezsocjalizowany, był wyprowadzany na kolczatce dosłownie kilka razy, bo ma tak wrażliwą szyję, że szukaliśmy dla niego po prostu szelek, które by pozwoliły go wyhamować - waży te 14-15 kg, więc nie jest tak cięzki do opanowania, jak był kropek. Dlatego uważam, ze kolczatka to odpowiednie narzędzie dla pewnych psów, dla niektórych się po prostu nie nadaje. Jednak nie przekreślam jej całkowicie, bo czasem lepsze to, niż np. zagryziony pies.
-
Czy jamniczki były ze schroniska? Psy ze schronu są po ogromnej traumie, po walce o przetrwanie, więc też na bicie i inne formy agresji mogą reagować inaczej, niż psy bez takich przeżyć. Pokażcie mu jego miejsce uczcie go wracać na nie zamiast przestawiać jak mebel. Naprawdę, troszkę zrozuimienia, dużo delikatności, cierpliwości i konsekwentnego ćwiczenia komend powinno pomóc. Pamiętajcie, on przeżył ogromną traumę, walczył o życie, a Waszś rolą teraz jest dać mu poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.
-
Może dobrze by było napisać do fundacji Emir, Niechciane i Zapomniane, do Przystani Ocalenie (chociaż wiem, że oni cienko przędą). Może będą w stanie chociaż poradzić, ogłosić psa na facebooku, poszukać mu tymczasu. Jakie to rejony? Mazowsze?
-
Tak z ciekawosci - suka jest pod opieką weterynarza? Bo skoro maluchy padły, to jakas tam przyczyna jest i reszta też się moze posypać. No i suka jest w tej chwili w stresie, bo pilnuje gniazda.
-
Nie, nie jest. Posty opublikowane są własnością forum.
-
No tak. Się pokasowało posty, to się teraz unika jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za gmatwanie, kombinowanie i obrażanie ludzi :) Bardzo po bożemu :)
-
Wiem, ale nadal nie wiem, czego oczekuje, a to mnie strasznie wkurza. [SIZE=1]Poza tym siedzę do 18.30 w pracy[/SIZE]
-
No, albo rodowodowy, albo adopcja. Chyba nie chcesz kupić kundla, co? Bo po co płacić, jeśli można adoptować.
-
Oh, biedna żabeczka, a wszyscy tacy źli. Daruj sobie. Nakręciłaś, napsułas krwi i zadowolona. Napisz jasno, wyraźnie, najlepiej po polsku, czego oczekujesz od nas? Dostałaś odpowiedź na każde pytanie. Co więcej, na te najtrudniejsze, jak kwestia odpchlania, dostałaś po kilka róznych opcji do wyboru - tych chemicznych i home made. To, ze nie jesteś w stanie dogadać się z własną rodziną - cóż, bywa. Czego chcesz? Konkretnie? Czego oczekujesz?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Sybel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A my musimy pilnować, bo dla Filipa najlepszy na świecie jest podpleśniały chleb z ulicy. W domu zanim cokolwiek weźmie z ręki, obwąchuje, ogląda, analizuje. Na ulicy - mlask i mmmmmm... jakie dooobreeee, tylko czemu pańcia sie złosci? Pewnie zazdrość, że pierwszy zauważyłem wyżerę... -
Martens, co Ty tam wiesz, jesteś przecież skandaliczna :) (brzmi dumnie, nie?) Generalnie ręce opadają. Nie bo nie albowiem nie tudzież nie. Ugh...
-
Chesz wykastrować szczeniaka? Czy chcesz wykastrować jak dorośnie? Bo nie jestem pewna, co masz na myśli. Mam dwa wykastrowane psy - są NORMALNE, całkowicie wszystko ok, nie są strachliwe, nie zapasły się (trzeba jednak pilnować diety, niektóre psy mogą mieć skłonność do tycia), ale nie wyją za sukami, nie tropią suk itd. Ma to swoje plusy :)
-
O ludzie, faktycznie jesteś odporna na wiedzę. Napisałam Ci to, zebyś zrozumiała kilka rzeczy, jak np. ODPOWIEDZIALNOŚĆ za mniejszych i słabszych od siebie. Moja mama nie lituje się nad sobą (na szczęście odpowiedzialność obejmuje również ją - regularnie się bada i rak został wyleczony we wczesnym stadium), tylko myśli perspektywicznie, rozsądnie i wie, że np. pies, na którym pchły mają maraton to nie tylko problem tego psa, ale całej rodziny i trzeba ruszyć odwłok. Napisałam to też po to, żebyś zrozumiała, że na dogo jest wielu ludzi, w tym niepełnosprawnych, starszych, poważnie chorych, którzy NIE litują się nad sobą, bo wiedzą, ze to nic nie da, tylko DZIAŁAJĄ, a to znaczy, ze nie leżą i kwiczą i płaczą, jacy są biedni, tylko są w stanie na głowie stanąć, żeby znaleźć pieniądze na leki lub jakąś terapię alternatywną (dostałaś tu DWIE na pchły), transport, hotelik lub DT dla psa w potrzebie. W grzechy, piekło i całą resztę nie wierzę, więc daruj sobie. I bardzo proszę o zaprzestanie modyfikowania wypowiedzi, kasowania postów itd. Przydał by się mod w związku z tym. Dodam, ze Ty pierwsza obraziłaś wszystkich, którzy cokolwiek tu napisali: [QUOTE]Nie, lecz liczyłam na mądre rady. Ktoś mi polecił to forum i mówił, że są tu osoby doświadczone. Mylił się[/QUOTE]
-
Usunięcie postów jest złamaniem regulaminu ;) Przyjmij do wiadomości, że jest tu masa ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, nie mają na chleb, ale o swoje psy dbają, a jeszcze niczyimi się zajmują. Jesteś ignorantką, że nie chce Ci się dooopy ruszyć od komputera, wziąć psa pod pachę, zapisać na karteczce, ile waży kot, potłuc się do weta i wziąć dla kota wcierkę, dla szczeniaka puder i na później pastę odrobaczającą. No cóz, sami będziecie potem ponosić wysokie koszta leczenia (zwierząt jak znam życie nie, ale siebie, jak was pchły jakimś syfem zarażą). Wiesz, jakoś jesienią moja mama dowiedziała się, że ma raka. Na tydzień czy dwa przed operacją do naszego domu trafiły dwa szczeniaki (niezależnie). Moja mama, osoba pod 60-kę, która kokosów nie zarabia, do tego była przerażona, uznała, że pierwszeństwo mają maluchy i na łbie stanęła, żeby znaleźć im domy - co jej się udało. Co tam, ze sama woziła je pod pachą do weta, zeby zrobić przegląd, odrobaczyć, odpchlić, choć miała sto tysięcy innych spraw na głowie, w tym dwa własne psy - też znalezione, też odpchlone, odrobaczone, zaszczepione i wysłane do groomera w pierwszym rzędzie. Można, jak się chce. Tylko trzeba chcieć. Jeśli Ty masz stać w jednym szeregu ze mną, moją mamą i innymi wykształconymi ludźmi stanowiącymi polską inteligencję, to chyba czas umierać, bo świat się wali.
-
[QUOTE]edit: cytryny powinny być biologiczne, żeby nie miały wosku na skórce [/QUOTE] Tak z ciekawości - co to znaczy? Wszystkie są biologiczne... Czy masz na myśli ekologiczne?
-
Napisz po prostu, skąd jesteś. Możesz spróbować napisać prośbę o pomoc do którejś z organizacji prozwierzęcych - prośbę o transport, czy coś. Możesz, jeśli masz, dać np. na któryś bazarek na dogo jakieś fanty (obrazki, stare książki, jakąś nieużywaną biżuterię, coś hand made, fajne roślinki, sadzonki - cokolwiek). W ten sposób dasz coś, co wspomoze jakiegoś psiaka, a w zamian ktoś inny może zdoła załatwić taniej np. krople na pchły, pastę, czy da ci w ramach akcji "handel wymienny" kasę na odpchlenie psiaka. Tak kombinuję, ale a nuż coś z tego się przyda, Z innych: użyj argumentu, czy rodzina naprawdę tak bardzo chce mieć pchły w łóżkach? Czy kręci ich spanie z robakami? Bo jak tak, to super, nie będziecie pozbywać się pcheł - weź ich pod włos. Dodaj, ze pchły przenoszą tasiemca - może to ich ruszy. No i zaniedbywanie psa jest karalne - jeśli pies zm powodu pcheł wyłysieje, a skóra mu się zacznie paprać, to będzie widoczny dowód zaniedbania, za co już jest odpowiedzialnosć karna. Swoją drogą po co wam pies w typie labka jako stróż, to ja nie wiem :| [QUOTE]Nie, lecz liczyłam na mądre rady. Ktoś mi polecił to forum i mówił, że są tu osoby doświadczone. Mylił się.[/QUOTE]No i się wkurzyłam. Tu jest masa doświadczonych ludzi, którzy podali Ci na tacy masę odpowiedzi, a wszystkie zbyłaś. Czego chcesz? Gwiazdki z nieba? Trzech wielkich łysych chłopów z kijami, zeby Ci rodzinę stłukli i jej nieco oleju do głowy wlali? Masz podane rozwiązania, masz podane propozycje, rady, uwagi, wszystko - czego jeszcze chcesz? Są preparaty dla szczeniąt, przecież kompletnym idiotyzmem był by brak kropli przeciwpchelnych dla szczeniąt na rynku, bo szczenięta by padały jak muchy. Są pasty odrobaczajace dla szczeniąt, albowiem robaki i pchły mogą zabić szczenię - osłabiają jego odporność, zatruwają organizm - i po psie. Plus szczepienia. Muszą być. Inaczej parwo lub nosówka zabije psa w zastępstwie robali. Parwo nie jest fajna - z psa leci na oba końce, aż się odwadnia. Leczenie jest bardzo drogie i nie zawsze skuteczne. Tak samo nosówka - są rózne odmiany, niektóre bardzo skuteczne w wykańczaniu psów. Szczególnie młodych.
-
Zdecydowanie jest niedożywiony :) Swoją drogą mój drugi pies, strzyżony 3-4 razy w roku (pudlo-sznaucer) na widok surowej wołowiny spojrzał na nas jak na idiotów, fuknął i poszedł spać... Jak to tak - psu surowiznę dawać?! Cytrynkę -owszem, przekąsi, mirabelki z radością wsunie, ale żeby mięso?!
-
No, mój TZ rozważa możliwość depilacji Felicjana :) Tylko nie wie jeszcze, woskiem, czy depilatorem :) Będzie wyskubany indyk :> Hmmm... Albo laserowo... To jest pomysł :D A tymczasem idę drania wyczesać Z odżywką. Champion. A co!
-
Małe psy z długą sierścią też znoszą życie do domu. Mój Felek jest czymś pomiędzy szpicem a wałkiem ("szpic wizygotów długowłosy" :P ) i ma tendencję do przynoszenia na piersi i brzuchu ślimaków bez skorupek, czasem częsciowo je rozmaśla, jak się po nich podrapie - wyciąganie ich bebechów z sierści nie należy do przyjemnosci. Poza tym am długie kłaki na tyłku - jeśli się zagapimy i zapomnimy przyciąć, to po kooopie bywają żółte ślady i trzeba psu tyły kąpać. Także warto szukac czegoś, co się stosunkowo łatwo czyści i pielęgnuje.
-
Ja pamiętam taką sytuację, jak moją kundlicę (długowłosą, z ogonem) adorował bokser w pełni kopiowany. Cały czas biegał za nią i łapał za ogon, a właścicielka mówiła, ze pies sprawia wrażenie zakompleksionego na tym tle - na psy bez ogonów, w tym nawet suki, które miał by pokryć, reaguje agresją, a na widok ogoniastych dostaje fioła. Zresztą jak kiedyś znalazłam kopiowaną dobermankę, to moja suka chodziła za nią i gapiła jej się w zad, bo nie mogła chyba skumac, gdzie koleżanka podziała ogon. To samo, jak moje chłopaki (niekopiowane) poznały Tyfusa mojej siostry (znaleziony już bez ogona). Naprawdę widać, ze szczególnie psy, które niezbyt często mają kontakt z kopiowanymi, mają problem ze zrozumieniem braku nad zadkiem u kopiowanych.
-
Hehe, ja pierwszego psa wybrałam - czyli sprowadziłam z ulicy - jak miałam 10 lat. Mamę zatkało, ale jeszcze tej samej nocy jechała z psem do weta, bo okazało się, ze panienka ma parwo. No i oczywiscie pies, który miał być "tylko tymczasowo" przemieszkał u nas 13 lat :) Dzieci powinny mieć swój udział w wyborze psa, bo to jest w sumie taki zalążek nauki odpowiedzialności. Nie mówię o tak skrajnych formach, jak mój przykład (moja siostra, która brała czynny udział w sprowadzeniu Fiśki do domu, miała 8 lat), ale np. o wskazaniu "ten fajny, a tego sie boję".
-
Dobrze by było, gdyby jakiś moderator, najlepiej niezwiązany z dyskusją (wybacz Vectra, emocje emocjami, ale dystans swoje robi) zrobił tu porządek, zanim potoczą się głowy (jak w innej, nieco bardziej solidnej sadze :P )
-
Właśnie, spaniele generalnie to fajne psy, masz duży przekrój rozmiarów, a więc może się trafić pies na miarę, również pod względem aktywności. Można też pomyśleć o corgi :D Strasznie mi się podobają te psy i dlatego proponuję, choć powiedzmy, że są psami "wytrawnymi" z urody. Grzywacze chińskie, łyse i owłosione, są fajnymi psami, bardzo energiczne, ale niezwykle sympatyczne - przynajmniej na mojej drodze kilka razy stanęły psy tej rasy i bardzo je polubiłam. Buldożki są sympatyczne, choć głośno oddychają i przypuszczam, że mają tendencję do chrapania - jednak są bardzo pociesznymi stworzeniami. Tak samo boston terrier - uroczy nietoperz. Podrzucam rasy, które wyglądają ciekawie, bo moze Wasza Córeczka polubi pieska o ciekawym wyglądzie, niekoniecznie super modną rasę, ale coś bardziej nietypowego :)
-
W zasadzie kobiety mają tendencję do grzybów z gatunku candida - może fanki kopiowania dla higieny powinny zapobiec u siebie tym problemom - chirurgicznie naturalnie, a co. Bywają też grzyby na stopie - rachu ciachu i po strachu :) Faceci też różne cuda przynoszą na różnych częściach ciała - proponuję kadłubki :) Będzie hiper higienicznie :) A, zęby bywają źródłem poważnych problemów, włącznie z zapaleniem serca. Wybijamy, czy rwiemy? Proszę o jeden naprawdę rozsądny powód kopiowania. Nie "no mi się podoba" i nie "bo to zdrowe". Jakieś prawdziwe uzasadnienie, które mnie przekona, że warto pozbawiać psy części ciała służących do komunikowania, nie wpływających na ilość bezdomnych i niechcianych zwierząt. Tylko naprawdę z sensem.