-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Gratuluję :) Ale fajnie :D
-
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Sybel replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przykro mi, że za błędy człowieka jak zawsze zapłacił pies. Wszystko już zostało powiedziane, choć nie mogę zrozumieć tak nagłej decyzji o uśpieniu psa. Kiedyś w moim domu też był bardzo agresywny pies, doszło nawet do tego, ze zaczął się przewijać wątek uśpienia, ale nikt w rodzinie nie umiał podjąć tej decyzji. Po prostu szukalismy klucza do psa i znaleźliśmy, pies został naprawiony i żył spokojnie. Przecież decyzja o eutanazji to nie jest decyzja klasy "kupię sobie fioletowe spodnie, a co!" Nie dotyczy tylko jednej osoby, dotyczy przede wszystkim życia psa. Owszem, pies, który po iluś tam niezależnych ocenach zawsze wypada bardzo źle i nie rokuje w ogóle żadnych szans na poprawę, może zostać uśpiony za zgodą wszystkich odpowiadających za jego los. Jednak taka sytuacja... Kurde, Kana, ja Cię zawsze strasznie podziwiałam. Co się stało? Tak na serio, co się stało, że pękłaś, ze nie dałaś rady, że aż tak się posypało i pies musiał życiem za to zapłacić? -
My staraliśmy się w sumie krótko, decyzja pojawiła się dokładnie 24 sierpnia wieczorem na plaży :) A teraz mam jakiś 6ty tydzień, także ekspresem poszło. Na razie mam ataki paniki, czy wszystko będzie dobrze, czy na pewno jestem w ciąży itd. Pierwsze USG 19 listopada, więc może dlatego na zmianę nie mogę uwierzyć, wpadam w panikę i euforię. No i baaaardzo bym chciała już nie czuć się tak fatalnie, nie reagować tak gwałtownie na każdy zapach. Wiem, jeszcze kawał tego przede mną... Tylko pracuję w dużym Open space i jak ktos przyjdzie do naszego biurka z jedzeniem, to mi się robi słabo od razu. Na herbatę reaguję fatalnie, choć ją uwielbiałam... Poza tym moja mama świruje, nie pozwala mi chodzić z psami na spacery, bo mnie psy przewrócą - jakbym się nagle nie wiem, jak wywrotna zrobiła. Psy ważą 10 i 14 kg, a ja jestem sporą babą, więc musieli by się baaardzo do tego przewracania przyłożyć :| Dziś jej zrobiłam na ten temat wykład i mogłam na spacer pójśc (bo teraz nie mieszkam z psami, one są u mamy, a ja u siebie mam 3 szczurki i każdy spacer jest dla mnie na wagę złota).
-
W masce grał chyba Jack Russell Terrier. Jeśli masz terrierowatego psiaka, to masz przed sobą niezłe wyzwanie. Jedną z opcji, którą osobiście uważam za najsensowniejszą, jest udanie się do psiego przedszkola, co może ułatwić Ci komunikację i współpracę z psem. Teraz tak. Po pierwsze kiedy karmisz psa? I czym? W jakich porach i jak długo jesteście na spacerach? To są istotne informacje, moze z nich uda się wywnioskowac, czemu pies w nocy dostaje szajby. Najlepszą opcją było by go po prostu wieczorem wybiegać, żeby padł. Oducz go gryzenia rąk. Możesz spróbować kupić zabawkę do napychania (np. typu kong) i oferowac mu ją, jeśli się nakręci na podgryzanie. Tylko ważne jest, aby pies umiał zabawke oddać bez problemów - nad tym trzeba popracować. Kiedy świruje, możesz go wypraszać z pokoju. Fajna jest komenda "wyjdź" - ja jej uczyłam wypychając psy sobą z pokoju: szłam w ich stronę pokazując ręką drzwi i kilka razy powtarzając "wyjdź". Szybko skumały. Takie wyproszenie działa często jak zimny prysznic. Jeśli na spacerze pies Cię nie słucha, rada jest prosta - nie spuszczaj go. Możesz kupić taśmę treningową (np. lonżę, widziałam w sklepach zoo za 40 zł) o długości np. 10 m. Puszczasz na niej psa, on może biegac, ale nie zwieje, możesz nad nim zapanować. Z użyciem linki możesz trenowac przywołanie. Wołasz psa, jeśli nie reaguje, deliktanie napinasz linkę. Jak podejdzie - nagradzasz np. mizianiem i entuzjastyczną pochwałą (ewentualnie smaczkiem). Poza tym fajnie by było, jakby się tu wypowiedziała LadySwallow, która ma JRT akurat i może coś doradzić - może napisz do niej. No i poszukaj dobrego przedszkola w swojej okolicy. To baaardzo pomaga.
-
Jest taka opcja, ze ktos prowokuje psa, np. puka do drzwi i dzowni domofonem, żeby pies się darł, a potem zostawia kartki i tak nakręca problem. Dlatego faktycznie dobrze by było sfilmować, co się dzieje. Możesz w ten sposób albo zdobyć narzędzie do trenowania z psem, albo haka na potencjalnego wariata w bloku. Można też - o ile masz taką możliwość - izolować psa od drzwi wejsciowych. Po prostu ewentualny szczek nie miał by szans tak się nieść po klatce.
-
No dobra, więc tak. Po pierwsze suka ma za mało ruchu, ona powinna mieć codziennie minimum godzinę intensywnego ruchu, jakiegos biegania, zadań. Pies powinien być jakkolwiek szkolony, w sumie dobra by była konsultacja szkoleniowca. Poza tym przynajmniej suka powinna być wysterylizowana. W koncu pies się do nie dobierze i co wtedy? Jak się szczeniaki urodzą, to dopiero sajgon będzie, bo agresja może się jeszcze pogłębić. Poszukaj akcji Arka noego (czy jakoś tak) z bezpłatnym czy znacznie tańszym sterylizowaniem i kastrowaniem zwierząt.
-
Słuchaj - źle Ci? Nie pisz. Po cholerę się odzywasz w wątku o kupach z tekstem "a ja wam nie powiem, bo to moja sprawa?" To jest dopiero poziom :D Takie 10-12 lat maks.
-
Poza tym bądź co bądź akita nie jest jakimś super popularnym psem domowym. Jest raczej wyjątkiem wśród licznych kundelków i ras popularnych, które zachowują sie raczej jak psy, niż wilki.
-
Wiesz, ja robiłam dokładnie tak samo. Pies jakoś tam przechodził, ale zauważył każdego psa. Potem poznałam mojego faceta, on ma 2 psy (ja teżmam 2), więc zabralismy cała czwórke na działkę, gdzie mój agresor (w kagańcu) zapoznał się z innymi psami. Potem na osiedlu organizowaliśmy spotkania z róznymi psami z sensownymi właścicielami i teraz Filip ma sporo znajomych i jest łagodniejszy. Moim błędem było przygotowywanie się do ewentualnego ataku, zanim ten nastąpił - pies odbierał to jako mój lęk. Może warto po prostu prowadzić go na krótkiej smyczy, ewentualnie kazać usiąść, bo to uspokaja psa. Zresztą napisz do Jamora. On poradzi coś, jeśli będzie wiedział.
-
A widzisz, pojawia się pies na horyzoncie, to ty dosłownie dajesz psu sygnał do ataku, bo się spinasz. A moze skupiaj na czyms uwagę psa, na smaczku, zabawce, rozpraszaj go bez naciągania smyczy. Może to być zabawka, smaczek, a może np. dotknięcie między uszami, czy jakiś inny rodzaj fizycznego rozproszenia.
-
Ok, a więc kompletny brak konsekwencji w wychowaniu: ty swoje, tz swoje. I peis głupieje, nie ma wyznaczonych granic, bo co z tego, że ty coś postanowisz, jak facet to zaraz likwiduje swoim zachowaniem. Tak więc najpierw wychowaj swojego faceta, powiedz mu po prostu, że jesli nie zmieni swojego idiotycznego zachowania, to w koncu moze dojsć do tragedii i tylko z jego winy pies moze zostac uspiony. Pojedź mu po ambicji, zapytaj, czy jakoś jego męską dumę satysfakcjonuje, że ma nieposłusznego psa. Nawet nagnij fakty, ale od tego musisz zacząć - niech się przebudzi i zastanowi nad soba, bo jego zachowanie naprawdę może kosztowac psa życie.
-
Zakładam, ze wychodzi w kagańcu? Wykastrowaliscie go? To może nieco zmniejszyć problem (w każdym razie u mnie wspomogło szkolenie psa z podobnym problemem). Poza tym poszukajcie szkoleniowca, moze skontaktujcie się z Jamorem ([URL="http://*********/"]wyszukaj w googlach, bo adres zjadło[/URL] ), ten facet był policjantem pracującym z psami policyjnymi, w tej chwili pomaga układać takie własnie przypadki z dogomanii. Nie wiem, czy to w ogóle wasz rejon Polski, ale może wskaże w waszej okolicy dobrego szkoleniowca, czy coś doradzi. Zostawcie poradniki, a już milana w ogóle wywalcie w kąt, on działa metodą zastraszania psa, co u was akurat ma duże szanse zaowocować popsuciem się waszych relacji z psem, a to w ogóle doprowadzi do tragedii. Jak tz go traktuje, a jak ty, ze sa takie rozbieznosci?
-
Dziewczyny, dzięki :) Ja wczoraj odkryłam ironię w nazwie "poranne mdłosći" - jak rozumiem sa poranne, bo od ranka do ranka... Uhhh... No i na razie gryzę się w język, zeby w zespole jeszcze nie powiedzieć, wie jedna dziewczyna, która dostała uprawnienia do mojej kawy :) Poza tym męczy mnie, że mama zabiera mi z ręki wszystkie torby od razu, bo nie wolno dźwigać (bo bochenek chleba to ogromny ciężar...). Dobrze, ze na codzien mieszkamy sami, chociaż mój TZ odkrył wczoraj, że dużą radość sprawia mu opowiadanie przy mnie o placku po wegiersku i to, że natychmiast zielenieję na samą mysl o tym. Tak więc na razie czuję się jak królik doświadczalny poddawany testom na cierpliwość. Jeszcze do mnie nie dociera, że w czerwcu będzie nas troje :) Mam 27 lat i nadal czuję się totalnie jak dzieciak pomimo trzech lat na etacie i mieszkania z facetem. Tak sobie myślę, że nasze młode będzie miało przechlapane - ja jestem filolożką południowosłowiańską (słoweński), pracuję po angielsku i mam hopla na tle czytania książek, kultury itd, a mój TZ to typowy informatyk z zacięciem fizyczno-matematycznym. No i każde z nas będzie chciało pewnie przeciągnąć młode na swoją strone mocy...
-
[QUOTE]A na jakiej podstawie i z jakiego powodu wymagasz teraz ode mnie jakiejś "odpowiedzialnosci zbiorowej" i w jakiej kwestii, przepraszam?[/QUOTE] Taka droban uwaga, ze jak pies walnie klocek w przestrzeni publicznej, to bez względu na to, kto jest właścicielem autora rzeczonego klocka, przestrzen pozostaje publiczna. Tak, to jest sprawa moja, evel i każdego uczestnika niniejszej dyskusji, czy Twoje psy walą klocki gdzie popadnie, czy po nich sprzątasz. Wczoraj na drzwiach do klatki w jednym bloku znalazłam notke upraszającą o sprzątanie po psach brudzących na schodach i pod cudzymi drzwiami wejściowymi, gdyż jest to łamanie przepisów. Po krótkim wywiadzie okazało się, ze w klatce mieszka kilka yorasków, które idą i robią pod siebie, a właściciele omijają. Ręce opadły. Co do jezyka zaś - on nie ma wpływu na kulturę osobistą, z jednej strony możesz miec profesora lejącego swoją żonę, a z drugiej ciecia po podstawówce dokarmiającego okoliczne koty. Tak więc daruj sobie ;)
-
Planuję na Mikołajki zespołowi powiedzieć, wtedy będzie już trzeci miesiąc mniej wiecej (dokładnie w którym jestem dowiem się na najbliższym USG). I bardzo mi zależy, zeby jak najdłużej pracowac, nie chcę siedzieć w domu. Moja koleżanka w 3 miesiącu poszła na zwolnienie, a potem wyła, że się nudzi. Ja bym chyba bez ludzi umarła. No i mama panikuje, że moje szczury na pewno mnie tokso zarażą (przeciwciała wyszły w badaniu przed ciążą, a więc kiedyś miałam), a szczury z adopcji, z domu, one i ich mama bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Nie ma absolutnie mowy o oddaniu ich komukolwiek :) No i ciekawa jestem, jak to bedzie, jak młode się pojawi, a mamy w najbliższej rodzinie 5 psów - pewnie będą zachwycone :D Dzodzo, jest tam jakiś szczególnie sensowny lekarz? Ja w Zgierzu mieszkam i tam jestem zameldowana, ale za nic nie chciała bym rodzić w zgierskim szpitalu. Nie wiem, czy w tym wojwódzkim jest położniczy, widziałam za to warunki mojej babci na neurologii - bezdomnych na schodach miedzy sparaliżowanymi ludźmi i karaluchy. Ja podziękuję.
-
A ja się dołączam do wątku :) W zeszłym tygodniu się dowiedziałam, aktualnie 5 tydzień mniej wiecej. Za tydzień USG i zaczynam się rozglądać za dobrym lekarzem prowadzącym :) Na razie chodzę do prywatnej przychodni finansowanej przez firmę, ale fajnie by było mieć kogoś ze szpitala w Łodzi. No i powiedzcie mi, bo jestem kompletnie zielona, kiedy w firmie mówic, jak się za to zabrać, co w sumie nalezy załatwic itd. Bo prawde mówiąc nie mam bladego pojecia. Pracuję w dużej, tolerancyjnej korporacji, więc nie powinno być cyrków, ale nie wiem, co i jak w kwestii oficjalnej.
-
Zuza - Szanucerak miniaturka musi opuścić dom. Pomocy!
Sybel replied to Sybel's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, nieco mi się pokomplikowało wszystko. Mam problemy z netem w domu, a w firmie mnie wiecznie wypluwa z dogo. Zuza nadal u swoich ludzi, jakoś usiłują pogodzić wszystko (liczę na to, że się połapią, ze to wcale nie ona musi uczulać...) Nie jest tragicznie, im dłużej zwlekamy, tym większe szanse, że może jej jednak nie oddadzą, ale tak czy inaczej postaram się te nieszczęsne foty dodac. -
Każdy ma swój pogląd na udaną inhalację :) Ja tam wole rumianek, ale o gustach się nie dyskutuje :D Też wlazłam w klocek w parku przed firmą i nie zauwazyłam, a potem smród przy biurku (nie zmieniamy raczej butów, chyba, ze wizytacja jest). Kolega tez tak zrobił. Nie dosc, ze obciach, to jeszcze potem jak wykładzinę wyczyścić.
-
Kurcze, nad morzem poznałam dwie ekipy akit - stado dwupsie i stado trzypsie, które bawiły sie na plaży z innymi psami i całkiem normalnie funkcjonowały. Były akurat po wystawie w Trójmieście chyba, więc raczej rodowodowe, do tego jeden starszy, trzy chyba takie dojrzałe i jeden dzieciak ponizej roku. Wrzask to nie tylko dziki ryk "łaaaaa!!!!", to wykrzyczane polecenie lub imię psa, taki budzik z transu.
-
Omg, ależ on ma mięśnie. Mimo karmy :) Taki smok z głową żabki :D (nie mów mu o tym :P )
-
Cóz, ja na moje psy zwykłam krzyczeć, jeśli przegięły pałę. Od razu zmieniały nastawienie, kupa wypadała nagle z pyska, kończyło się ujadanie na balkonie lub turlanie w padlinie. Po prostu. One też na mnie krzyczały, jak zdarzyło mi się np. zapomniec dac im jeść (raz czy dwa, ale szybko naprawiony błąd). A tak na serio: SAIKO, jesli on robi "nic na siłę", to ja chyba jakoś źle widziałam sukę z lękami, która wpakował na bieżnię obwieszoną balonami, z hałasami w tle. To była metoda "cholernie na siłe".
-
Zuza - Szanucerak miniaturka musi opuścić dom. Pomocy!
Sybel replied to Sybel's topic in Już w nowym domu
Jest cały zcas w domu. Mój TZ naprawiał im komputer, zabrał zdjęcia z dysku, postaram sie dziś wstawić (wiecie, mamy teraz nieco zamęt w domu) -
Jeśli podpisałaś umowę, to zdaje się możesz żądać zwrotu części kosztów zakupu psa, bo dostałaś "towar niepełnowartościowy", nie taki, jak w opisie.
-
Gajos, magnez jak magnez, ale wykrzyknik skuteczny ;) Magdalenka, to sie robi testy na alergię, a nie psa kupuje, bo a nuż nie uczuli. Uczula naskórek, ślina, a "włos" to taka sama sierść, tylko bez podszerstka. Najpierw się idzie do lekarza, robi testy, a potem kupuje psa, bo pies żyje (jak sama pisałaś) wiele lat i gdyby się okazało po roku, że jest alergia, to co? Akurat mam teraz do wydania psa w takich okolicznosciach od znajomych i po prostu uczulam na tego typu tok rozumowania, bo moze powodować wiele szkody.
-
Oglądam to jako formę rozrywki, choć czasem krew mnie zalewa, jak gość do wyrzygania powtarza "teraz mamy psa uległego, teraz jest zdominowany" Ja na przykład nie chcę, nie życzę sobie, by moje psy były całkowicie uległe, stłamszone, jak to się w wielu jego programach dzieje, zmuszane na siłę do robienia czegoś natychmiast (np. gwałtowne "leczenie" psich lęków balonami, hukiem etc - moja jedna suka by po prostu zeszła na zawał w takich warunkach), stukane (kopane) w brzuch, szarpane na smyczy. Owszem, motyw chihuahuy, którego bały się pittbulle, a którego on delikatnie (jak na niego) podszedł przypadł mi do gustu. Motyw dwóch młodych goldenów kopanych za skakanie, bo były napalonymi nastolatkami bez odpowiedniej dawki ruchu prawoe doprowadził mnie do płaczu. Ponieważ facet ma metody pół na pół (strawne-niestrawne), uważam, że w sumie jest raczej nie do użycia, bo łatwo w fajnych propozycjach przemycić błąd, pułapkę, w którą niedoświadczony psiarz wpadnie, a pies przypłaci to życiem. Podsumowując - facet jest showmanem i tyle, z psami lepiej pracować według rozsądnych rad, nie jego złotych myśli.