Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. O ludzie... Balbina, zdejmij papiloty z mózgu, nie zrobi Ci się od tego więcej zwojów. Wybieg dla psów jest po to, zeby psy się wybiegały. Nie znaczy to "wybiegały się w stadzie namolnych nieodowływalnych labków lub durnych jorecków z pańciami" Pies ma prawo z niego korzystać, a właściciel ma prawo powiedzieć, że może nie chcieć się bawić z innymi psami, bo tak ma. Co, ma nie wychodzić w ogóle, bo idzie princeska z jorkiem i chce, żeby jej piesecek podchodził do każdego?
  2. Chciałam ogłosić, że zaczęliśmy dziś drugi trymestr :) Nie zauważyłam, kiedy minęło :| Gruba jestem, więc brzuszka nie widać jeszcze, ale JA wiem, ze tam jest ;)
  3. Nie chodzi o to, czym się różni pies rasowy od kundla. Chodzi o to, że są psy, które mogą mieszkać na dworze i są szczęśliwsze, niż w domu (kaukaz, podhalan etc.) Popatrz, jakie mają futro, jaki podszerstek. Tak zostały wyhodowane i tak im lepiej, niż w domu. Są też psy, które poza pracą w terenie były trzymane raczej w ciepłej psiarni - np. spaniele, setery. U nich chyba w ogóle podszerstka brak, bo nie był potrzebny, maja długi włos, ale nie dający wystarczającej izolacji od zimna, wilogci. No i są psy zupełnie nie nadajace się do mieszkania na dworze, nawet latem, z powodu zbyt krótkiej sierści i latem ryzyka poparzeń, np. boksery, dalmatyńczyki. Można szukać tych ras, które mają grubą sierść (Z małych i średnich ras nie kojarzę raczej takich na dwór, moze szpice jakieś ewentualnie). Kundle są bardziej zróżnicowane, nawet wśród małych psów możesz trafić na takiego, który ma odpowiednią sierść na dwór. Wybierając psa rasowego musisz patrzeć na jego pierwotne przeznaczenie użytkowe. To Ci plus minus powie, czego się spodziewać. U kundla masz większą różnorodnosć (Chyba, ze jest mocno w typie danej rasy, co zawęża pole manewru). Ja tam zawsze radzę kundle, bo sama mam i miałam, cała rodzina też i uważam, że to są super psy - choć nigdy nie wiesz, co się trafi. Są czasem po prostu taką mieszanką cech różnych ras, ze coś tam można wygasić, coś podbić i masz psa idealnego - tylko trzeba z nimi solidnie pracować (jak z każdym psem). Można poszukać psa, który ma np. około roku, mieszka na dworze, a jest do adopcji i oceniony przez behawiorystę czy DT. Na pewno wyjdzie też taniej o jakiś minimum 1000 zł.
  4. Mój ojciec jest wędkarzem. Jak byłam mała, musiałyśmy z nim jeździć z mama i siostrą nad wodę. Brałyśmy ze sobą psa - suka 23 kg, nieco ponad kolano, długowłosa. Poza ojcem wszyscy umierali z nudów, pies regularnie aportował spławiki, potem wykopywał myszy, my z nią biegałyśmy. Fiśka sama z ojcem by zwariowała, bo ojciec siedziaŁ i gapił się w wodę. Chyba basset by się nadał, one są mało aktywne, ale okrywa włosowa nie pozwala mu siedzieć na dworze. Kaukaza też wsadzisz do samochodu, mój facet jako dziecko jeździł z siostrą, babcią i kaukazem maluchem - dało radę, wszyscy przeżyli, choć dzieci nieco skompresowane. Rozmiar psa nie ma żadnego związku z transportem samochodem - psa każdych rozmiarów można tego nauczyć. Z jakiego źródła chcesz mieć psa? Jak rasowy, to rozumiem, że z dobrej hodowli. Ile możesz na psa przeznaczyć? Ja osobiście polecam kundla, np. z Domu Tymczasowego, ocenionego pod względem behawioru. Może się jakiś taki trafi.
  5. Dziewczyny Wesołych Świat i radości z Maluchów juz urodzonych i tych w drodze na nasz świat :) Ja mam zwolnienie do 09.01, bo jestem totalnie wykończona, w związku z czym... upieklam 3 pierniki, a teraz jestem w trakcie ciasteczek korzennych. Potem jeszcze makowiec i już :) Bo nie mogę wszystkiego mamie zostawic...
  6. Dziewczyny, gratulacje :) Ania, cały dzień się zastanawiałam, czy Młody raczył się dziś pojawić :) Przy okazji filmik dla wszystkich młodych mam - żeby uśpić dziecko, potrzebny jest kot: [url]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=PWXigjFm4TM[/url]
  7. Przypuszczam (może mylnie), że stara sunia może się bać konkurencji młodej, skoro jest głuchawa, ślepawa, a młoda silna, wieksza. Jeśli pojedynki są naprawdę ostre, ingerujcie. Jesli to sa raczej przepychanki, ale bezkrwawe, ja bym radziła nie ingerować. One ustawiają sobie miejsca. Muszą się dotrzeć i ustalić swoje miejsca w domu. U mnie były 4 psy (2 moje, 2 mojego faceta), przy pierwszych spotkaniach było ostro, po prostu puszczalismy je w kagańcach, one się tłukły, przepychały (pod naszym okiem, jak ktoś przeginał, był odstawiany do kąta). Po kilku takich spotkaniach utarły się ich pozycje w grupie i teraz się swobodnie bawią. Nie jestem pewna, czy u Was podobnie to wygląda, ale jesli tak, spróbujcie zostawić je w spokoju.
  8. Mnie jedno dręczy. Miałam dawno dawno temu psa, ktory wychodził na kolczatce (bez ideologii, po prostu takie czasy były). Gdzies tu było, że kolczatka uszkadza kręgosłup. Dlaczego w takim razie umarł na raka prostaty? Pamiętam, ze kolczatka, była w drugim końcu psa... A tak na serio - lubie MP (nie używamy klikera, moje psy go kompletnie ignorują, choć łączyłam ze smaczkami i innymi cudami), ale nie kazdy pies się do nich nadaje. Nie zawsze daje się je stosowac. Troszkę umiaru i rozsądku dla fanatyków :) Plus rozsądku, ewentualnie okazji do pracy z bardzo trudnym psem. Btw - kolczatka plus fleksi to osobny temat, ale nie rozumiem, czemu to takie popularne? Widziałam laba w kolczatce i fleksi, jak pan go na jogging wziął...
  9. Wiecie, wszystko zalezy od ludzi. Moja znajoma dostała "yorka królewskiego", jak jej córka miała niespełna rok. Pies młody, a ludzie uznali, ze sam się wychowa - teraz mają sfrustrowanego psiaka, nad którym partner dziewczyny weług mnie się znęca, ale oczywiście na moje argumenty nie reaguje... Pacan... Ja mam termin na czerwiec, mamy w najbliższej rodzinie 5 psów i 3 szczury i w sumie martwię się jedynie o to, czy psy nie będą usiłowały zeżreć pieluch lub się w nich wytarzać (różnie bywa, a Felek ma niebywałą zdolność niepostrzeżonego wynoszenia przedmiotów, jesli na sekundę zdejmie się z nich wzrok) lub ukraść smoczków. Mam sukę, która na dzieci generalnie reaguje panicznie, także ona mnie martwi, ale reszta raczej będzie nam asystowac :) Wydaje mi się, ze jeśli masz wziąć psa, to sensowną opcją by był dom tymczasowy z dziećmi, z kótrego byś psa zabrała. Tam pies by był oceniony, nauczony różnych rzeczy. Natomiast pies ze schroniska moze mieć rózne traumy - akurat w sobotę była u znajomych, którzy adoptowali czteromiesięczną sukę ze schronu. Teraz ma rok, pracuje z nią behawiorysta, ale mała ma tyle lęków, że coś starsznego. Bardzo nadal jest zdziczała. Szczeniak, nawet z hodowli, wymaga duzo pracy i zaangażowania. Także jak już, to weług mnie pies z DT jedynie wchodzi w grę.
  10. Śnieżna kula (ma ś i ż niestety) Snowdrop valley (snowdrop - przebiśnieg)
  11. U mnie już wszyscy wiedzą - ja jestem okropna papla, działam niestety jak radiowęzeł i MUSZĘ się ze wszystkimi na świecie podzielić moją radością. Pracuję nad tym pod czujnym okiem mego introwertycznego TŻ, ale jego wzrok często utkwiony z nadziją w obłokach coś mi mówi, że kiepsko mi nauka idzie... :) Magda, a byłaś z mężem na USG, czy sama? Ja tym razem z mamą - robiłam "zapoznanie z wnukiem". Fajne przeżycie :) Mój TŻ pierwszy raz wydawał się wręcz wzruszony na USG w 7. tygodniu :)
  12. No więc nasze młode ma 6 cm i w sobotę na USG musiałam prawie skakać, zeby się jakoś przyzwoicie ułożyło. Zdradza już niestety odziedziczoną po mnie tendencję do pakowania łapki do buzi (obgryzam paznokcie, z czym walczę), ale po kim ma wsadzanie drugiej łapki pod tyłek, to nie wiem :P Generalnie ruchliwe, macha wszystkimi czterema kończynami i jest w ogóle ah i oh :D
  13. ajeczka, moja znajoma miała taką bullterierkę. My ją z siostrą znalazłysmy, a Pani Basia ją wzięła i wyleczyła z ropomacicza, poza tym Bulinka miała rozwalone uszy, zaropiałe oczy - a przy tym była tak niesamowicie ufna i czuła... Ja miałam wtedy mioze 12 lat, siostra 10, jak poszłysmyz nia pod dom, mama prawie zawału dostała, a sunia stała między nami i ten poraniony łeb podstawiała do pieszczot. Jak przyszedł czas na wydanie jej do stałego domu, to Pani Basia "badała grunt" mówiąc, że suka agresywna. Poza jednym człowiekiem WSZYSCY mówili, ze doskonale, takiej własnie szukają. Tylko jeden facet powiedział, ze szkoda wielka, bo on miał już bullke, ale bardzo łagodną i chciał tez taką. No i Bulinka trafiła mega dobrze :D Ale ciężko z takimi psami. W ogóle cięzko z tymi bydlakami, co uzywaja psów w taki sposób...
  14. No, my juz sobie obiecalismy, ze obiad w knajpie, zeby nikt nie musiał pichcić, zmywac itd. Poza tym pięc psów by z nami wtedy było i trzy szczury, poza tym 20 osób i by nie dało rady. Tak to psy jakoś przezyja kilka godzinw domu :) My nie planujemy chrztu, dajemy młodemu wolny wybór, chcemy mu pokazac różne religie, różne poglądy na zycie, a ono w odpowiednim momencie podejmie swój własny wybór.
  15. Mnie ta nagonka na kościelny wkurza. Moj TZ w robocie usłyszał "ale bez kościoła to nie ślub!" i biedaka zatkało... Ja tam chciałam ślub, on też. Tylko pierścionka nadal nie mam, więc nie wiem, co ze ślubem :D
  16. Lol, wyszłam na wodnicę jakąś :D Jasne, że oczy :D Gloniaste włosy... omg... :D
  17. U nas kościelnego nie będzie, bo my oboje niewierzący, mama mojego TZ jest adwentystką, moja ciotka świadkiem Jehowy, mam kilkoro zagorzałych katolików, więc nikogo nie będziemy faworyzować. A sukienkę bym chciała taką fioletową albo butelkową zieleń... Bo nie bede się w białą przebierać i w 6. miesiacu dziewicy udawac :] A że mam zielone włosy, jasną cerę i ciemne włosy, to mi nasycone kolory fajnie pasują, a w białym bym jak napompowany zewłok wyglądała :|
  18. Florentynka, u nas to śmiesznie wyszło, bo jakiś czas temu planowalismy, ze może w czerwcu... A w czerwcu będzie się młode rodziło, więc trzeba by przesunąć termin. Tylko że my jeszcze nic nie załatwiliśmy, bo nie mamy kiedy :| Nawet terminu w USC nie mamy, poza tym jakiś stół w jakiejś knajpie na kilkanascie osób by było fajnie zaklepać, żeby najbliższą rodzinę podjąć. Staramy się jak najoszczędniej, ale i tak pewnie połowa niezaproszonych się obrazi - ich problem ;) Dzodzo: mój TZ mnie rozwalił, pokazuję mu Twoje zdjecie, a ten od razu "o patrz! maja takie same meble, jak my!" Ręce opadają z tym chłopem czasem :D fotka bombowa :)
  19. W ogóle to jakby kto był zainteresowany, podrzucam fajny sklep z odzieżą "ciężarówkową", naprawdę niezłe materiały i przystepne ceny, mam dwie pary spodni i dwie bluzki z tego sklepu i zastanawiam się nad sukienką jakąś na ślub w marcu z nadchodzacej kolekcji (bo w marcu pewnie weźmiemy slub - cywilny, skromny, bez szopki, taki dla nas, nie dla cioć z pipidówka): [url]http://www.9fashion.pl/[/url] W Łodzi maja sklep firmowy.
  20. Mój TŻ na razie panikuje, ze "statusieje", bo "przeciez badania to udowodniły!". No ale nie grozi mu raczej :) No i jedna koleżanka, rok młodsza ode mnie, zamieniła się w taką okropną kure domową, była energiczna, a teraz ma półtoraroczne dziecko i jest taka... zblazowana na maksa... W ogóle mnie raz rozwaliła. Ja z Byniem jestem 3 lata, ona ze swoim nieco krócej. Byli u nas jakiś czas temu, już się zbieraja, my się wygłupiamy, ja ciągnę Mego Kloca za brodę, a kolezanka do swojego "Ty... Patrz... Oni są wciąż zakochani...." z takim zdziwieniem, jakby nam czułki wyrosły :| Tak mi się odechciało w tej chwili wszystkiego... U nas to z alkoholem śmieszna sprawa, od czasu, jak jestem w ciąży, Bynio moze 3 razy napił się piwa, a mamy w domu żubrówkę, finlandię, Johnny'ego Walkera i dwa wina - wszystko dostaliśmy od znajomych. I tak sobie stoi i czeka na lepsze czasy, moze przekażemy dalej w ramach prezentu... Ja nie mam żadnych zachcianek, nic takiego u siebie nie zauwazyłam - mam raczej "odechcianki" - wiele rzeczy sprawia, że na sam widok przestaje być głodna. Chętnie wsuwam sałatkę grecką czy owocową, ale nie tak, ze mam na cokolwiek cisnienie. Serio, zadnych takich na razie - zobaczymy, jak będzie później ;) Jesli mam fazę na cytrusy, to zwykle dlatego, ze czuje ich zapach, ale tak to zawsze miałam.
  21. A ja się na tym deomocie wzruszyłam :P Bo ja to i na reklamie aktualnie potrafię :] A, nie opowiadałam chyba, jak zapodziałam ksiązeczkę przebiegu ciąży :D No trzy dni paniki, dom do góry nogami, do mojego lubego "Byniu! NIE WSPIERASZ MNIE! RUSZ SIĘ I SZUKAJ!", a on biedny "ale już wszędzie szukaliśmy... Trzy razy..." Ja załamana usiadłam na stołku, nagle patrzę na bibiloteczkę, myślę.... AHA! Załozyłam nią ksiażkę :D Bo ja tak mam, ze "chowam w bezpiecznym miejscu" - dlatego mój facet mówi na mnie Wiewióreczka ;)
  22. Mam nadzieję :) Na razie jest tak: ja sobie stoję, współautor podchodzi i lekko puka mnie palcem w brzuch i dyskusja jest taka: ja - czemu zaczepiasz naszą córkę? on - nie zaczepiam, bawię się z naszym synem Przy okazji, Moze-Kiedyś-Teściowa, osoba zafiskowana na punkcie zdrowego żywienia, dała mi wczoraj wieczorem tabletki z buraczka: [url]http://www.i-apteka.pl/product-pol-28531-BURAK-Czerwony-x-120-tabletek.html[/url] Nie pytałam na razie o to lekarza, kazał mi jeśc dużo buraczka. Myslicie, że to dobry pomysł, czy lepiej nie? Przy okazji, jak by ktoś chciał, to fajne tu są zabawki dla młodych, moze komuś na Gwiazdkę się przyda (dla starszych w sumie też się coś fajowego znajdzie ;) ) [url]http://www.pantuniestal.com/sklep/dla-dzieci/[/url]
  23. Tak sobie wertuję wątek wreszcie od początku i muszę przyznac, ze duuużo tam wartościowych informacji. Rozważałam możliwość chodzenia do szkoły rodzenia - mój szpital to oferuje za jakies 250 zł, a po tym wątku stwierdzam, ze na bank pójdę. Poza tym jestem pod wrażeniem niektórych (na szczęscie zbanowanych już) eksdogomaniaczek - no bywa, choc zatkało mnie kilka razy z wrażenia. No i w koncu zaczęło mi się wiele "technicznych" kwestii w związku z porodem klarować - i sie coraz bardziej boje, ale jeszcze 6 miesięcy, jesli wszystko dobrze pójdzie ;) Tak w ogóle to wiecie, co? Dotarło do mnie, ze zaszłam w ciążę tydzien po wyprowadzce do swojego pierwszego mieszkania :] Szybko nam poszło :D
  24. Ja na toxo miałam już dwa razy robione badanie, poza tym na różyczkę i cytomegalię, HIV, żółtaczkę, kiłę plus grupa krwi, glukoza, żelazo, mocz ogólny. Jesli jakiegoś nie miałaś, to rób na wszelki wypadek ;) Nasze młode ma jakies 48 mm (na sobotę) W sumie też powinnam mieć coś na zylaki, bo ja już mam - po źle dobranej antykoncepcji hormonalnej nie moge się pozbyć ani nadwagi, ani żylaków... A mam 27 lat. Bomba. W ogóle stwierdzam, ze mam w pewnych kwestiach pecha :P Byle młode było zdrowe (i nie odziedziczyło po tatusiu stóp w rozmiarze 49), to już będę szczęsliwa :)
×
×
  • Create New...