Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Też nie wyobrażam sobie kastracji czy sterylizacji dzieciaka. Psa dojrzałego pod względem hormonalnym - owszem, jak najbardziej, natomiast nie chciała bym dla idei szafować zdrowym rozwojem malucha. Po prostu dla mnie jest to nieetyczne, a jestem zagorzałą zwolenniczką odbierania możliwości rozrodu zwierzętom niehodowlanym.
  2. Tak co do drzwi - moje np. potrafią otwierać każde drzwi w mieszkaniu, więc musieliśmy zainwestować w zasuwkę. To taki tip na wszelki wypadek ;) no i własnie kongi, są takie typu wańka wstańka, ze nasypujesz żarcie, pies buja łapą, a żarełko się po groszku wysypuje. W każdym razie moja siostra swojego Tyfusa tak nauczyłą zostawać samego. Teraz pies ma trzy rózne modele konga i na zmianę dostaje, zeby miał urozmaicenie.
  3. agniecha, poproszę o info, choć my już do niego raczej nie pójdziemy. Za chamskie traktowanie i takie ceny to ja podziękuję, wolę jechać do przyjemnej lecznicy z niższymi cenami, gdzie na dodatek mają karty psów w komputerze, bo tu Pan Doktor za każdym razem zapisuje tylko w zeszyciku, co sprzedał i w jakiej ilości.
  4. Nie wiem, może gabinet na Chryzantem prowadzi po macoszemu. Ceny u nas ma naprawdę kosmiczne, a mam porównanie, bo korzystam zwykle z lecznic Na Stokach i Sowy - tam zdarza się nawet, ze małe, awaryjne zabiegi psów bezpańskich typu zmiana opatrunku są bezpłatne, do tego nigdy nie miałam zarzutów co do leków, zabiegów itd. Tu za każdym razem szok. Dr Uzarek jeszcze walnął, ze psom surowego ani gotowanego nie wolno dawać, bo to psy i mogą jeść tylko suchą karmę, bo nie mogą mieć za dobrze. No ręce opadają.
  5. Mi w 14 tygodniu lekarz powiedział "paaaani, jeszcze kupa czasu, zanim cokolwiek będzie widać". Oficjalnie oznajmiam, iż zgłupiałam.
  6. Jak do mnie kiedyś dziad z dzieckiem podszedł, jak szłam z trzema psami i zapytał, po ile ten najmniejszy, ja uprzejmie odpowiedziałam, że jak da w zamian gówniarza, to stówkę dołoży i będzie. Dzieciak się popłakał, a facet obruszył i poszedł. Wiem, chamske, ale nie mam litości dla kretynów. Issa, bo mąż tej pani jest dyrektorem :D Uh, tak mi się przypomniał stary polski tekst :]
  7. Mnie rozwala, że na mojego Felka wszystkie starsze panie mówią ZAWSZE "jaka ona ładna..." Ja rozumiem, że on jaj nie ma, ale w tej sierści braku nie widać, więc nie rozumiem... Zresztą aż wrzucę coś, zeby pokazać tę samczą moc :) na działce: [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/4122/29082009388.jpg[/IMG] w łóżku: [IMG]http://img641.imageshack.us/img641/521/kowo.jpg[/IMG] ze mną i z Filipem: [IMG]http://img513.imageshack.us/img513/7733/29102009420.jpg[/IMG]
  8. Ja dziś zgłosiłam to: [URL]http://tablica.pl/oferta/york-yorki-sliczna-suczka-zostala-tylko-jed-IDzx0B.html[/URL] do oddania, a zaczyna się od "mam do sprzedania" [URL]http://tablica.pl/oferta/york-biewer-biewery-IDmFgj.html[/URL] tu to samo [URL]http://tablica.pl/oferta/york-szczeniaki-rasowe-rodzice-z-rodowodami-IDrjiH.html[/URL] rasowe bez rodowodu [URL]http://tablica.pl/oferta/maltipoo-pudel-maltanczyki-pudelki-nie-york-IDv0ZZ.html[/URL] za darmo, a cena 950 zł [URL]http://tablica.pl/oferta/york-biewer-unikatowe-idealne-yorki-ostatn-IDzIAf.html[/URL] za darmo, a cena 750 zł [URL]http://tablica.pl/oferta/york-y-golddust-mini-ostatnia-suczka-IDpL0L.html[/URL] Znowu do oddania, a są podane warunki sprzedaży [url]http://tablica.pl/oferta/zloty-york-golddust-reproduktor-sprzedam-IDwt1W.html[/url] Też do oddania, a zaczyna się od sprzedam A z kwiatków rozwaliło mnie to: [URL]http://tablica.pl/oferta/york-samiec-IDAfEn.html[/URL] [B]Jego rodzice to dwa sympatyczne małe yorki ok 2500 kg[/B] Kawał psa...
  9. No tak, tylko jak w takim razie traktować parki, na przykłąd bardzo lubiany przez spacerowiczów i psiarzy Park na Zdrowiu? Bo to jest teren publiczny, ale nie centralny rejon miasta. Dla mnie niejasne i można interpretować dowolnie. Oczywiście na ulicy puszczanie absolutnie zabronione, ale w parkach?
  10. Owszem, ale pełna uchwała mówi tak: [QUOTE] [B]UCHWAŁA Nr LXXIV/1431/06 RADY MIEJSKIEJ w ŁODZI z dnia 13 września 2006 r. [/B] 1.1. Osoby utrzymujące lub sprawujące opiekę nad psami i innymi zwierzętami domowymi są zobowiązane do zachowania środków ostrożności, mających na celu ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt a także dołożenia starań, by zwierzęta te były jak najmniej uciążliwe dla otoczenia. § 2.1. Do obowiązków osób utrzymujących lub sprawujących opiekę nad psami i innymi zwierzętami domowymi należy: 1) stały i skuteczny dozór nad psami i innymi zwierzętami domowymi; zwolnienie od tego obowiązku może nastąpić tylko wówczas, gdy zwierzęta te znajdują się na terenie ogrodzonym, w sposób uniemożliwiający jego opuszczenie; 2) w miejscach publicznych – prowadzenie psów na uwięzi; 3) prowadzenie psów agresywnych - w tym wszystkich psów ras wymienionych w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne (Dz. U. Nr 77, poz. 687) - oraz mieszańców tych ras, a także psów uznawanych ze względu na ich wielkość za niebezpieczne dla otoczenia wyłącznie przez osoby pełnoletnie - na uwięzi oraz w założonych kagańcach; 4) [B]podczas wyprowadzania psów poza centralny rejon miasta ograniczony ulicami: Gdańską, Radwańską, Brzeźną, Abramowskiego, Kilińskiego, Północną i Ogrodową, w miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia, dopuszcza się czasowe uwolnienie psa z uwięzi, gdy opiekun psa ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem; wyjątek ten nie dotyczy psów wymienionych w pkt 3;[/B] 5) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych do odpowiednio oznaczonych obiektów użyteczności publicznej, do których zakazano wprowadzania zwierząt (wzór oznaczenia stanowi załącznik do niniejszej uchwały); 6) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych na tereny placów gier i zabaw oraz piaskownic; 7) niedopuszczanie do zakłócania spokoju domowego przez zwierzęta domowe. 2. Obowiązki określone w ust. 1 nie dotyczą osób utrzymujących zwierzęta wykorzystywane do celów specjalnych tzn. których profesjonalna tresura oraz używanie odbywa się na podstawie odrębnych przepisów, regulujących szczegółowe zasady działania jednostek Polskich Sił Zbrojnych, Policji, Straży Granicznej i innych formacji podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, służb kontroli celnej, ratownictwa oraz regulujących zasady szkolenia i wykorzystania psów – przewodników osób ociemniałych. [/QUOTE] Uważam, ze właśnie tak można zinterpretować ten paragraf.
  11. A u mnie w mieście nie jest powiedziane, że musi być smycz. Pies ma być pod kontrolą opiekuna, ale nie musi być na smyczy. Tylko w ścisłym centrum kaganiec i smycz, wyjątek stanowią rasy z listy niebezpiecznych.
  12. Tak w ogóle to znalazłam sklep (już o nim wspominałam), gdzie mi się strasznie podobają ciuchy. Tylko mam pytanie. Tutaj: [url]http://www.e-and-m.pl/kolekcja.html[/url] jest kilka modeli pasów ciążowych (zdjecia 16,17 i 18). Czy któraś z Was ich używa/używała i co one dają? Przy okazji fajne tu są koszulki dla tatusiów :) Ja się nad tą z rowerem zastanawiam, mój TZ ma hopla na punkcie rowerów, swego czasu był kurierem i robił tak po 100 km dziennie (W czasach, jak był młody, szczupły i miał włosy :P )
  13. Tak mi się przypomniało, jak kiedyś z mamą, siostrą, naszym Felkiem (10 kg w typie szpica) i Fiśką (25 kg, coś pomiędzy collie, goldenem i czymś mniejszym) jechałam pociągiem znad morza. Udało nam się złapać wolny przedział. Potem dosiadła się grupa młodych ludzi, zostało jedno miejsce. Młodzi generalnie usiłowali nasze psy podkarmiać, ale jak ich poinformowałam, ze po kiełbasie Fiśka smrodzi tak, ze się idzie udusić, zrezygnowali. Na wolne miejsce dosiadł sie facet, jakieś 20-25 lat. Usiadł i od razu z mordą na nas, ze mamy się wynosić z przedziału, bo on sobie psów nie życzy, a zapłacił za bilet. Uprzejmie go poinformowałyśmy, ze również zapłaciłyśmy za bilety, co więcej, oba psy mają również bilety i również miejsca w pociągu opłacone. Najlepsza byłą reakcja młodych. Felek jechał u mnie na kolanach, więc zaraz gość obok zaczął go miziać i zaprosił na swoje kolana. Fel w efekcie zrobił tourne po kolanach całej ekipy, został wymiziany na maksa, Fiśkę też wszyscy pieścili dyskutując z psami "no patrz, jaki niemiły pan, widać, ze głupi, ze takich fajnych psów nie docenia". Prawdę mówiąc nas zatkało... Inna akcja, w trójmiejskim SKM, te same psy. Obok mnie usiadł chłopak z zespołem Downa i zapytał, czy moze Fela pomiziać. Ja mówię, ze jasne, czemu nie. Po dwóch minutach Fel był w jego objęciach liżąc chłopaka po twarzy i słysząc, jak tamten go kocha. Fiśka leżała na podłodze, więc zaraz wylądowała na boczku otoczona wianuszkiem dzieci - wszyscy rodzice z wagonu byli baaardzo zadowoleni, bo dzieci się zajęły psem, były przy tym bardzo delikatne, a kontrolowała sytuację moja siostra. Z obecnym psem, Filipem, bym się na coś takiego za nic nie odważyła... Też ludzie powinni mieć świadomość, jakiego psa mają. Fiśka sie nadawała na dogoterapię, kochała ludzi, nigdy nikogo nie ugryzła, bała się jedynie łysych z brodą, bo ją sąsiad obszczekał. Filip zaś jest nieobliczalny. Nie znamy w ogóle jego przeszłości, więc nie pozwalamy mu na kontakty z obcymi ludźmi.
  14. Dzięki za info, mój TZ marzy o Mazurach. to przynajmniej wiemy, czego unikać za rok... W sumie jest gdzieś wątek o ośrodkach psiolubnych i niekoniecznie?
  15. Moja mama całe dzieciństwo bała się psów, ale tak potwornie, do granic histerii, nawet na widok szczeniaka dostawała ataku paniki. Nie byłą pogryziona, tak po prostu miała, nikt nie wie, dlaczego. Potem, jak była starsza, miewała psy, teraz ma 2 i co jakiś czas coś znajduje bezdomnego, psy uwielbia - no czasem ludzie tak mają dziwacznie. Gdzieś był filmik o leczeniu się ze zwierzęcych fobii, pokazywali gościa, tak ze 40 lat, łysy, wielki, wytatuowany, no wyglądał mrocznie. Na widok szczeniaka zaczynał płakać ze strachu, prawie się posikał dosłownie. Sachma, gdzie to, zeby się nie wpakować?
  16. No wiesz, ludzie są różni. Mój sąsiad chciał wzywać policję na pięciolatka, syna innej sąsiadki (której nie cierpi "bo tak"), jak młody wołał pod oknem "mamo!" koło 14... Gość stuknięty, ze hej, ale już tak ma. Inny zawsze każe przestawiać samochód, bo mu się blokuje garaż, wystawia samochód, robi rundkę po najbliższym kwartale ulic i wraca do garażu, bo normalnie auta nie używa - tylko, jak ktoś na chwilę stanie przy jego garażu...
  17. No, ja zawsze, jak mam powiedzieć "idę do lekarza", mówię mamie "idę do weta...eee... no wiesz... mojego" Kurcze, moje młode jak na razie za każdym razem układa się zadem do nas, już raz lekarz wyglądał na bliskiego zaproponowania, zebym poskakała po gabinecie, może się inaczej kurdupel ułoży. Tylko widać palec w buzi i wieczny komentarz TZ "no tak... zupełnie jak mamusia... też nie chce współpracować..."
  18. Ja tam wyznaję zasadę, że do ośrodka psa średnio zabierać, chyba, ze do sprawdzonego. No i pies, choćby najsłodszy pimpuś na świecie, w ośrodku na smyczy i już. Dlatego staram się z psami jeździć np. na kwaterę psolubną (gdzie jest np. ogrodzony ogródek trawiasty i psa można puścić, choć my nasze mamy i tak na smyczy), a jeśli ze znajomymi, to wynająć domek z ogrodem i wtedy pies może latać luzem, bo domki wybieramy ogrodzone osobno. Pies może się wybiegać na polach, na plaży, jeśli ludzi nie ma - jeździmy w drugiej połowie sierpnia, więc nad morzem wieczorami spokój, tam, gdzie jeździmy, są tylko dzikie plaże, więc psy szaleją. Jak ktoś idzie, od razu na smycz i z głowy, bo a to konno ktoś jedzie, a to na rowerze, a to np. ekipa z trzema akitami. Jeśli psy się z jakimś psem zapoznają, to razem latają, ale generalnie zakładam, że to, że ja uwielbiam psy nie musi oznaczać, ze cały świat musi mieć na ich tle hopla. Wolność moich psów kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność przechodnia - tak bym to ujęła, o ile wiecie, o co mi chodzi ;) Co do tych kwater z miejscem dla psa - jest miejscowość Kopalino i obok Lubiatowo. Ładne lasy, piękna plaża, wiele kwater i ośrodków zaprasza z psami, drogo nie jest. My ostatnio płaciliśmy (bez psa) 30 zł za osobę w pokoju z łazienką, w domku z ogrodem, miejscem na ognisko, parkingiem i garażem na rowery (bo jeździmy z rowerami - znaczy jeździliśmy, w tym roku nie będzie wakacji, bo w czerwcu się pojawi nasz "pierwszy miot" ;) ). W pokoju obok mieszkała para z dwoma posokowcami. W domu jest na stałe malutka sunia z potwornym zgryzem i duży pies przy budzie, puszczany, jak mało ludzi i wieczorami, więc z nami wieczorem siadywał i gapił się na gwiazdy :D. Do plaży 2km przez ładny, grzybny las, do wioski z większym sklepem, bankomatem, lekarzem i weterynarzem jakieś 3km. Plaża piękna, szeroka, piaszczysta, oczywiście przy plaży bary, psy wpuszczają bez problemu. Jakby kto chciał, polecam.
  19. Dziewczyny, a kiedy widać płeć na USG? My cały czas mamy ostrą dyskusję, czy syn, czy córka i fajnie by było, jakby wreszcie mogła mojego TZ poinformować, ze ma córkę :P (Moja siostra walneła ostatnio" mam złe przeczucie, ze to będzie chłopak" - padłam :D )
  20. Normalnie aż się wzruszyłam :) On mi jakoś bardzo zapadł w serce i liczyłam na super ekstra dom dla kosmity :) I się udało :D
  21. Moja suka też po wydrylowaniu posikiwała, szczególnie w okresie cieczek, ale dostała jakieś piguły (to było z 10 lat temu, albo i więcej, suka już za TM) i przeszło na dobre. Jak dla mnie sterylizacja/kastracja jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla zwierząt nieprzeznaczonych do rozrodu. Znikają hormonalne burze, znika też frustracja seksualna - miałam taki cyrk z wiecznie napalonym dalmatyńczykiem, ze coś strasznego, usiłował gwałcić ludzi, psy, meble - no wszystko. Po odjajczeniu problem zniknął. Pies przestał świrować, można z nim było wreszcie pracować. Pies był nierodowodowy, trafił do nas z ostrym obustronnym entropium. Gdyby ktoś np. go ukradł, pies by poszedł w rozmnażanie i przekazał by wadę dalej. Dlatego ja zawsze na wszelki wypadek odjajczam psy, sterylizuję. Nie jestem w stanie na 100% przewidzieć, co się wydarzy, choć pies nigdy mi się nie zgubił. Zawsze może być ten pierwszy raz. Poza tym teraz mam 2 psy. Gdybym znalazła sukę z cieczką, nie mogła bym jej pomóc, gdybym miała niewykastrowane psy - bo jak je oddzielić od siebie w mieszkaniu, skoro moje psy potrafią każde drzwi otworzyć? Ten zabieg jest przy okazji bramką awaryjną dla innej przybłędy, której tak to bym nie mogła wziąć.
  22. Moja mama, jak się dowiedziała, ze będzie babcią, wpadła w panikę, że mamy się pozbyć naszych trzech szczurów (które swoją drogą urodziły się chyba tego dnia, kiedy ja zaszłam i na bank tego dnia, kiedy się wynieśliśmy na swoje), bo na pewno zarażę sie toxo. Zdziwiła sie, jak powiedziałam, ze nie zamierzam jeść surowego szczura, zeby sie zarazić, a poza tym panowie nigdy nie mieli kontaktu z podwórkiem czy innymi zwierzakami poza swoją mamą i rodzeństwem. Potem miałam zakaz wyprowadzania psa na smyczy, bo szarpnie... No, ale zwalczam powoli wszystkie pomysły.
  23. Andzike, czyli miesiąc po mnie :) Witamy w gronie zaokrętowanych przez maluchy :D Majuska, ale fajny bąbel :)
  24. Ja się śmieję, jak słyszę, ze mam szpica i pudla :) Tak samo, jak kiedyś stałam z moimi dwoma i z psem siostry (taki bardzo skundlony rottweiler powiedzmy) i szła moja zalana solidnie koleżanka z podstawówki. Stanęła, buja się buja, patrzy "a one się lubią w ogóle?". Psy siedziały grzecznie obok siebie, bo czekaliśmy na mojego TŻ i uprzejmie zapytałam, czy wyglądają, jakby się własnie gryzły :) "AHA..." odparła i pokołysała się dalej...
  25. Donvitow, ten spis to można by nawet wrzucić do 1 posta - żeby każdy wiedział, jaka jest sytuacja i gdzie się kierować. Dzięki za info :)
×
×
  • Create New...