Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Patisa, no fakt, że większość dalmatów w PL jest średnia, jesli o psychike chodzi, chociaz moi sąsiedzi zza płota na działce mają suke, poniżej roku ma, rodowodowa, z polskiej hodowli - i jest fajna, najpierw niesmiała, ale szybko się oswaja i jest dośc towarzyska. Ma też ładną sylwetke i głowę, nie taki całkiem świński ryjek, jak to się w tej rasie czasem zdarza (ewentualnie w tej "rasie" bez papieru). Tylko znalezienie takiej hodowli wymaga nieco zachodu. Ta mała przejechała pół Polski do nowego domu, ale ni cholery nie pamiętam, skad jest.
  2. Nie wiem, mam do odbioru we wtorek. Generalnie mam problem z wysiedzeniem 8h, bo wracam do domu i nie moge się położyć, bo bardzo boli krzyż i mięśnie wokół miednicy, juz zaliczyłam panikę, jak nie mogłam się podnieść, leżeć, ruszyć nogami. Jak cały dzień chodze, nie ma takiego problemu, bo czesto zmieniam pozycję i jest ok. 8h przed kompem mi szkodzi, bo pozycja nie taka. Poza tym mam solidną anemię. Nie da się chyba dopisać do uzasadnienia "firma chciała"...
  3. Aaaa, po prostu sądziłam, ze jest dużo starszy. Taki maluch musi miec nieco więcej czasu na nauke, najlepiej sadzac go zawsze po posiłku i zabawie na pieluchę, a jak pójdzie klocek, to nagroda - najlepiej mizianko, zabawka.
  4. A nie uczysz go w ogóle wychodzenia?
  5. Sobie zapiszę na razie, zobaczymy, jak będzie wyglądała moja sytuacja finansowa w okolicach poniedziałku. Jeśli mały Księciunio przezyje, postaram się go wesprzeć. Ma imię? Może jakieś powinien w nagrodę dostać, jeśli przetrwa? Może Hektor?
  6. Magda, dzięki. Agaga, ja na gazeta.pl i wp.pl znalazłam, nie wiem, jak w TV, bo nie posiadam :) Może teraz, jak na L4 pójde, to założymy, ale biorac pod uwagę inne wydatki - marne szanse, bo u nas nie ma kablówki żadnej. Tak sie zastanawiam, jaki motym mógł kimś takim kierować - choroba psychiczna chęć okupu, zazdrość?
  7. Ania, dziękuję :) Tak btw, słyszałyście o tym? [url]http://wiadomosci.wp.pl/title,Atak-na-matke-z-wozkiem-6-miesieczna-Magda-zniknela,wid,14195392,wiadomosc.html?ticaid=1dcd3&_ticrsn=5[/url] Kurcze... Może znacie kogoś w tej okolicy, kto by się mógł rozejrzeć za małą? Chociaż... Jak rozpoznać niemowlę, którego się nigdy na oczy nie widziało :|
  8. Słuchajcie, mam pytanie. Bo tak, u mnie w firmie jest informatyk, którego baaardzo lubię, a który rok temu został tatą i teraz robi mi za szkołę rodzenia prawie :D Mówił, że jego żona miała cesarkę, ze zauwazył, ze zwykły poród lekko "spłaszcza" dzieciakom główki, co się wyrównuje czasem nawet rok. Czy ktoś coś o tym słyszał? Ja się tym szczególnie nie przejmuję, bo zakładam, ze jak poród naturalny, to zjawisko też naturalne, ale podpytam tak pro forma ;) No i od poniedziałku jestem na stałym L4
  9. Sachma, ja tak przy okazji gratuluje sukcesu pierwszego wspólnego spaceru, bo tak podczytywałam o Twoich planach i ciekawa byłam, jak pójdzie :) U nas na osiedlu była sznaucerka miniaturka o imieniu Iskierka, my o niej mówiliśmy Siekierka.. Wiecie, była jedynym psem w moim życiu, który mnie łapał za spodnie. A dlaczego? Bo pani kupowała w kiosku gazetę, a pies latał po całym przystanku i atakował ludzi. Coś kiedyś musiało się zdarzyc, bo pewnego dnia znalazła się smycz i nawet kaganiec dla tej małej wydry. Dzis za to szłam do sklepu i mijałam faceta, który chciał chyba wychowawczo udusić psa smyczą. Ja ich mijam, pies na mnie uwagi nie zwrócił, a ten psa szarpie, zeby jak najdalej ode mnie. A pies piękny był swoją drogą... Taki do kolan, dość drobnej budowy, czarny z przeświecającym srebrnym podszerstkiem, uszy jak nietoperz i jasnobłekitne oczy. Dokładnie taki pies, jak mi się najbardziej podobają - czarny z jasnymi oczkami, wygląda jak demon :D (Tak, kiedyś mogła bym miec takiego...)
  10. Ewentualnie dawaj jej czasem bardziej płynne jedzenie, np. podlane wywarem mięsno-warzywnym, żeby wypiła. Potem wycofuja, a dawaj wodę. Może to pomoże?
  11. Sybel

    agresywna sunia

    Może postaraj się poobserwowac, jak Twój ojciec sukę traktuje, np. kiedy wychodzisz z pokoju (tak dyskretnie). Widzisz, też mam ojca z takim problemem (jakaś tradycja wśród pewnych kręgów panów z poprzedniego pokolenia chyba...). Prawie popsuł mi psa w takim swoim widzie, jak usiłował się z nim "bawić", pies się rozszalał, drapnął, a ojciec... próbował go w efekcie udusić (kazał nam wybierać: on, czy pies, wybrałysmy psa, bo to nie on zawinił, więc ojciec się na jakiś czas wyprowadził obrażony). Odizolowanie ojca od psa dało super efekty, pies złagodniał (został też wykastrowany). Także ja bym radziła poza pracą nad psem, wyciszeniem go obserwowac też stosunek ojca do psa i na odwrót. Możliwe, że on małej coś zrobił i teraz ona się boi bólu, więc woli atakowac.
  12. Gops, albo wyżej podnieść kota. Gdyby lab skoczył na Amiego, dostał by kopa z buta rozmiar 48 od mojego TZ - tego jestem pewna. Ami ma przed sobą może kilka miesiecy, ledwo stoi, krew z nosa, do tego od leków bardzo napięty brzuch, bo wątroba obciążona, chore stawy... Mają go od czasu, gdy miał 4 tygodnie (trzeba go było zabrać od mamy, bo miała zapalenie sutków i maluchy umierały). Gdyby teraz ten pies skoczył na niego, mógł by po prostu narobić Amiemu poważnej krzywdy, a ten pies już solidnie cierpi. Lab sam w sobie fajny, energiczny, sympatyczny, towarzyski, ale kurde... To byłą lecznica, zdrowe psy tam nie chodzą raczej, wszyscy wymęczeni czekaniem, a poczekalnia też ciasna, jak u Ciebie, Gops. jakieś trzy na trzy metry może, a z każdym zwierzem minimum jedna osoba (bo wiadomo, trzeba przytrzymać, u nas była siłą trzymająca, czyli TZ, jego mama najlepiej wiedziała, jaka sytuacja, a ze mną nie mieli co zrobić po pracy, to też poszłam :P ).
  13. Ja wczoraj byłam z moim TZ i jego mamą u weta, zaprowadziliśmy psa TZ Amika. Ami ma 14 lat i bardzo szybko pojawił mu się guz w zatokach, w dwa tygodnie wypchnął kość - no masakra. pies słaby, zmęczony, ciężko mu się oddycha itd. Poczekalnia u weta pełna, same ciezkie przypadki, bo akurat kardiolog przyjmował i spcejalistka od gryzoni, więc wielu ludzi specjalnie na ich dyżur przyszło. Nagle drzwi się otwierają, wpada labrador na luźnej flexi i do szystkich psów po kolei z mordą. A pańciostwo sobie stoi i sie cieszy. Obok nas sunia z ranami na obu biodrach, dalej dwa pluszaki niezbyt towarzyskie, więc właściciele rzucili się je zasłaniac przed labem. Ludzie w ogóle wleźli bez kolejki (my czekaliśmy ponad godzinę), jak wychodzili, to oni jeszcze w gabinecie, a pies lata po poczekalni i depcze małe pieski, które od razu lądowały na rękach opiekunów. Do nas nie podszedł, bo siedzieliśmy w kącie, żeby Ami miał spokój, ale dziwi mnie, że nikt się słowem nie odezwał - zaległa za to grobowa cisza w pełnej poczekalni... Do szału mnie tacy ludzie doprowadzają.
  14. A ja własnie znalazłam patent mega genialny dla fanek rowerów :D [url]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=326068657433186&set=a.138722349501152.15179.100625883310799&type=1&theater[/url]
  15. Rodzice - ogromne gratulacje :) Bardzo się cieszę, że poszło dość gładko, trzymałam kciuki, żeby było ok. I trzymam nadal :) Magda, ja mam żylaki przez źle dobraną antykoncepcję jakieś 5 lat temu, ale na razie nie kazali mi nic z tym robić - jutro idę i popytam jeszcze, jak się czegoś dowiem, dam znać :) W ogóle byłam w czwartek po skierowanie na przegląd techniczny i zostałam po raz pierwszy mile zaskoczona - cytologia, posiew z pochwy, posiew z moczu, morfologia. Do tego ważenie, mierzenie ciśnienia, konkretna rozmowa. Tak to ja rozumiem. Wyniki morfo już mam - anemia się kłania (znooowuuuu), a dziś moze już będzie reszta (najpóźniej mają być w czwartek). Moja mama urządziła mi jazdę, że moje dziecko będzie potwornie nieszczęsliwym dzieckiem, bo mam w domu trzy szczury. Argumenty były, że śmierdzą (ja ich nie czuję), że będą chodzić po łóżeczku (jak, skoro ich tam nie wpuszczę), że traktuję dziecko na równi ze szczurami. Muszę przyznać, że dzięki mojej rodzinie moja pierwsza ciąża na razie nie jest przyjemnością, tylko wiecznym stresem, że krzywdzę dziecko, że urodzi się chore przeze mnie i moje "złe podejście". I nie wiem, naprawdę nie wiem, co z tym wszystkim zrobić. Wyrażenie swojego zdania skończyło się wielkim obrażeniem się na mnie i mojego TZ. A, mam jeszcze zakaz wyprowadzania mojego psa o zabójczej masie 15 kg, bo mnie przewróci... Jak nagle, po tylu latach miał by mnie przewrócić, to naprawdę nie wiem.
  16. Ja "istnieję" jeszcze na szczury.org i tam też są ostre warunki adopcyjne, przynajmniej na wątkach, na które trafiłam. Tak co do ras, ma kotś doświadczenie z posokowcami? Taki by się nadawał, czy średnio?
  17. Ja np. miałam dalmatyńczyka nierasowego, znalezionego, najpewniej ofiarę pseudo. Umarł, jak miał 5 lat, przyczyną prawdopodobnie (tak przypuszczamy, dowodów nie mamy) była wada genetyczna jelit, może skręt kiszek, ale coś w tym kierunku. Także ja, jako fanka tej rasy, wezmę albo z adopcji, albo z bardzo dobrej hodowli. Trzeba w ogóle w przypadku ras poczytać o ewentualnych wadach i w sumie dobrze by było mieć sensownego weta i psa kontrolowac na wszelki wypadek raz na pół roku - rok. Instant, w ogóle bardzo podoba mi się Twoje podejście, taki powiew optymizmu na forum po zalewie różnych dziwnych osobników, co chcą rasowego bez rodowodu itd, bo im się podoba i już.
  18. Lepiej poczytaj jej inne wątki. Jak dla mnie dziwne to wszystko. Btw, ja się do grona wariatów nie poczuwam, ludzie po prostu mają różne zdanie na różne kwestie i wsjo. Nie może byc tak czarno-biało...
  19. Autorka napisała jeden post i zniknęła.
  20. Myślę, że gryf ma na myśli cały wątek jako taki.
  21. Jechałam do mojej mamy tramwajem, z okna zobaczyłam, że mama już jest z psami na spacerze na terenie ASP, a do psó po raz kolejny podlazła wielka mastiffka z durną właścicielką. Suka jeży się, warczy na moje, Filip się jej boi potwornie, on waży z 15 kg, ona jak nic 70. Kiedy do mamy doszłam, baba już szła do domu. Pytam, co sie stało, a mama blada i roztrzęsiona. Co się okazało? Mama z daleka zobaczyła sukę, więc jak zawsze starała się zwinąć jak najszybciej w przeciwnym kierunku, żeby suka jej nie zauważyła. A ta co? Oczywiscie biegiem do mamy, przebiegła spokojnie odległość jednego przystanka i rusza na nasze psy. Pańcia za nią spokojnym krokiem, cała zadowolona. Mama się szarpie z Filipem, który na zmianę usiłuje uciekać i atakować (Felek strategicznie schował się za mamą). Jak baba dolazła, mama zapytała, czy Pani nie moze brać suki na smycz, skoro ta jej ucieka. A co ona na to? "To pani psy prowokują, bo szczekają, a poza tym po co pani tu łazi?!" Na dodatek była raczej pijana - zawiewało dziwnie i bełkotała. Moją mamę zatkało (to nie zdarza się często), ale zapytała panią, czy ona aby na pewno jest normalna, na co był kolejny atak agresji ze strony Pańci, że chyba mama jest wariatką, skoro chodzi z TAKIMI psami na spacer. Poszła, jak mama zagroziła policją. Kazałam mamie kupić gaz pieprzowy w żelu i jak suka znów podejdzie, walić w pysk. I bardzo, ale to bardzo żałuję, że się o te dwie minuty spóźniłam, bo bym babę spacyfikowała, tym bardziej, że obok stała policja zajęta jakimś żulem.
  22. Szkoda, ze na mojego nie trafiła, oba by ją na tatara przerobiły :| Co za wariatka... I jeszcze cudzego psa odpina, a więc DECYDUJE o jego stanie. No masakra.
  23. Dalmatyńczyk na początku może faktycznie próbować swoich sił, przynajmniej chłopak, ale wydaje mi się, że taki wychowany od szczeniaka niekoniecznie. Mój miał rok, jak do nas trafił i po prostu był napalonym, sfrustrowanym dzieciakiem, który przezył sporą traumę w dzieciństwie. Jednak kastracja plus odpowiednie wychowanie zrobiły z niego naprawdę fajnego psa. Dalmatyńczyki są baaardzo oddane, ogromnie kochają swojego człowieka, są aktywne, wymagają nieco pracy, ale są w sumie wdzięcznymi obiektami do nauki :) Co do wyżłów - mało miałam kontaktu, więc nie mogę wiele o nich powiedziec. Wiem, ze brak ruchu u jednego znanego mi wyżła wywołał problem z agresją, ale ten pies trafił naprawdę źle - wyprowadzało go dziesięcioletnie dziecko, które się go bało. W ogóle dramat, w końcu doszło do pogryzienia, pies trafił do domu z ogrodem, gdzie mógł szaleć i było już ok.
  24. Jesli o teren chodzi, to psa można nauczyć pilnowania się, można poszukac psich sportów, którymi się zajmiecie - może jakiś aport, frisbee, może bieg z psem, czy inne zajęcie. Psa można puszczać luzem, jak już nauczy się zawsze i bezwarunkowo wracać (psy myśliwskie są w tej kwestii nieco trudne, bo jak się wkręcą w tryb pogoni, to cięzko je odwołać - ale to zalezy od wychowania). Do tego czasu można używac linki szkoleniowej lub zwykłej lonży dla konia, takiej na przykład dziesięciometrowej. Ja na przykład całe życie mam psy, ale uważam, że osobiscie nie podołała bym wychowaniu psa myśliwskiego, bo za bardzo brak mi czasem konsekwencji. Dlatego warto poczytac forum miłośników danej rasy, dowiedzieć się maksymalnie dużo o pierwotnym przeznaczeniu rasy, o wadach i zaletach charakteru, o pielęgnacji, ewentualnych typowych wadach genetycznych i skłonności do chorób. Poza tym z czasem można pomyśleć o drugim psie. Sama w pewnym momencie miałam trzy swoje, a teraz zdarza mi się zajmowac dwoma moimi i dwoma rodziców mojego faceta na raz i psy wtedy też świetnie się bawią. Jesli chodzi o adopcję, to wizyta polega na rozmowie i ocenieniu, jakie warunki oferuje potencjalny dom (kojec, buda, dom), czy posesja jest sensownie ogrodzona, w przypadku niskopodłogowych psów - czy są schody (i jak dużo), jacy są ludzie i jakie mają podejscie do psów. Co dokładnie znajdzie się w rozmowie - zleży od osoby wizytującej, ale nie chodzi o ocenę warunków finansowych, tylko o to, czy pies trafi w dobre ręce. Umowa ma na celu zabezpieczenie dalszego losu psa. Jeśli adoptowany jest szczeniak, umowa obejmuje zobowiązanie się do kastracji/sterylizacji. Poza tym adoptujący ma obowiązek poinformować np. o zaginięciu psa, o problemach zdrowotnych, jeśli chce psa oddac, również ma poinformowac o tym osobę oddającą psa. Generalnie chodzi o zabezpieczenie zwierzaka, zeby nie ucierpiał, zminimalizowanie ryzyka trafienia w złe ręce, do rozmnażaczy itd.
  25. Sybel

    Gryzie smycz

    Może zacznij urozmaicać spacer. Najpierw marsz, potem bieg, aż nie zacnie świrowac, a wtedy może trening komend, zabawa w aporty czy coś w tym stylu i powrót biegiem, jeśli pies pozwoli. Chodzi nie tylko o zmęczenie fizyczne, ale też o wysiłek intelektualny. Poszukaj może wskazówek, jak ćwiczyć z psem, jak uczyć go aportu, jak uczyć go komend typu siad, zostań, chodź, leżeć, łapa - to moze się też przydać przy gościach. Pies będzie miał znane komendy, np. siad, wyjdź, leżeć i nie będzie tak napastował ludzi. Przy okazji- na czym pies biega? Na obroży, szelkach? Może szelki takie do ciągniecia by miały sens, bo pies by tak łatwo nie dosięgał do smyczy? I smycz może typu flexi taśmowa, żeby nie miał jak złapać smyczy w czasie biegu.
×
×
  • Create New...