-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Gratuluje maleństwa :) Generalnie warto cały czas uczyc pieska prostych poleceń, od początku można ćwiczyć z nim te najbardziej przydatne, jak "wyjdź", "siad", "noga", "do mnie" itd. Warto do psa gadać, znaleźć też jakies przysmaki czy zabawki (albo również kliker) jako nagrody. Fajnie zainwestować 25 zł w pakiet ksiązek Zofii Mrzewińskiej (dostępny na allegro), kobitka bardzo sensownie pisze, ma też blog w sieci. Prowadzaj psa na smyczy, a poza tym warto zainwestowac też w 10 metrową linkę szkoleniową. Nie puszczaj malucha luzem, tylko na lince ucz przychodzić na wołanie (ale małe jest jeszcze objęte kwarantanną, czy już nie?). Jesli chodzi o to, kto idzie pierwszy, to dla mnie osobiście (nie wiem, jak dla innych) jest to bzdura. Ucz psa komendy Noga, żeby w przypadku przechodzenia przez tłum pies był przy tobie i nei został np. podeptany. Warto poszukac przedszkola dla szczeniąt, dobrze prowadzone zajęcia mogą okazac się bardzo wartościową inwestycją i dla ciebie i dla psa, odbywają się w grupach i obejmują naukę i człowieka i psa.
-
Super, że się zdecydowałaś i wszystko już ok. Ja zamiast kaftanika stosowałam stare t-shirty, które po prostu podwiązywałam w węzeł na grzbiecie. Były miękkie, pachniały znajomo, a zabezpieczały ranę, tylko troszkę podjeżdżały. Koleżanka zaś ubrała swoją sukę w starą bawełnianą sukienkę dziecięcą... Nie powiem, suka sznaucera olbrzyma w fioletowej sukience z falbankami wyglądała... no, słów brak :) Ale skuteczne było ;)
-
No, na kastrację teraz już za późno, bo skrzywienia psychiczne zostały. Poza tym jak wy go szczepicie? Pucel generalnie był taki bardzo niepewny, u niego wychodziło to, że najpewniej pierwszy rok spędził w klatce w jakiejś "hodowli", miał potężne entropium (zoperowalismy zaraz, jak go wzięliśmy),a jak się błąkał, szczuto na niego psy. Także on nie miał pojęcia o mieszkaniu w domu, ale tez był niepewny i dlatego, jak dostał w pysk, to uciekł. Po jakimś czasie okazało się, ze jest spragniony czułości i się szalenie do nas przywiązał, płakał, jak zostawał sam w domu, siedział w oknie i patrzył, czy nie idziemy, usiłował nas bronic. No kochany był. Ale początki były straszne, choć gdyby był taki, jak Twój, na bank by dostał igłe, ważył prawie 30 kg i był jednym wielkim mięśniem.
-
Jezyk, jakąkolwiek rasę wybierzesz, musisz rozważyć, czy naprawde ma sens trzymanie psa jako krasnala ogrodowego, czy tez lepiej się odrobiknę wysilić i raz na dobę zaszczycić zwierzę swoją obecnoscią. Bo jeśli nie chcesz/nie mozesz psu zapewnić jakiejś rozrywki raz dziennie, to jedyna rasa, jaka się nadaje, jest wykonana z pluszu i nabita watą. Musisz pamiętać, że pies to zwierzę bardzo towarzyskie i wymagające ruchu, a także jakiejś stymulacji intelektualnej, rozrywki. Inaczej mogą się pojawić problemy z ignorowaniem ludzi, agresją, ucieczkami przez płot itd.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Fauka, ja miałam podobny problem, co prawda pies miał hamulce i gryzł do siniaka, nie do krwi, chociaż pamiętam krwiak na udzie wielkości podstawka do filiżanki. To był dalmatyńczyk, wzięty z ulicy, jak miał rok. I też dłuuugo rozważalismy uśpienie. Najpierw też myslałam, że da sie go oddać do adopcji, ale ponieważ to była wtedy mega modna rasa, to sie takie egzemplarze zgłaszały, że ręce opadały... Pańcia z rocznym i trzyletnim dzieckiem, artystka, której pies aktualnie pasował kolorystycznie do wystroju mieszkania... No dramat. Pucel u nas został, stanowił zagrożenie też głównie dla babci, reszta sobie z nim radziła. Pamiętam, jak kiedyś kazałam mu wyjść z kuchni, jak robiłam kurczaka (miał na punkcie drobiu niesamowitego zajoba), więc wyskoczył mi z zębami do twarzy. Niewiele myśląc strzeliłam go pięścią w pysk, dosć mocno. Zawył, wybiegł i nigdy więcej tego nie zrobił. Brutalne, ale po prostu się broniłam. Wykastrowałyśmy go (był baaaardzo pobudzony, gwałcił gości, meble), to go wyciszyło. Na sapcerach stosowałysmy uzdę (wiem, wielu z was jej nie popiera, ale ten pies zawsze wsadzał kaganiec w kupę i trzeba było go zdejmowac... Na uzdzie i obroży/szelkach chodził dobrze i dało się go wtedy opanować, jeśli wpadał w amok. Generalnie nie dało się go za bardzo puszczać luzem, bo atakował psy, jesli je wypatrzył hen hen daleko. U nas zył 4 lata, bo się raczył zatruć (był odkurzaczem niestety) i pomimo długiego leczenia nie przeżył. Udało nam się wygasić część złych zachowań metodami instynktownymi, że tak to ujmę, bo to było przed erą internetu w moim domu, przed cezarem, szkoleniem pozytywnym etc. U nas była to mieszanka róznych obecnych metod, z jednej strony byłysmy baaardzo konsekwentne, czasem łapałyśmy go za kark i sadzałyśmy w miejscu (na spacerach, jak się rzucał), z drugiej za każde dobre zachowanie był nagradzany, pieszczony, uczyłysmy go, jak nam ufać. To był cholernie ciężki pies i gdyby nie to, że po decyzji o kastracji jakoś zaskoczył i zaczął współpracować, prawdopodobnie byśmy go uspili. Był zupełnie nieadopcyjny i opieka nad nim była naprawdę sporym wyzwaniem. Kiedy umarł, cztery lata się nie mogłam pozbierać... Bo jak już zaczął być fajnym psem, to umarł. To było wyjątkowo nie fer, tym bardziej, że akurat ze mna był najsilniej związany.
-
No dobra, dowiedziałam się, że małą wzieła jakas pani, która podobno ma dwa psy husky w domu (jakas hodowla, nie wiem, czy zrzeszona), a dom z ogrodem i mąż pasjonat północniaków. Także niby dobrze, bo w sumie w ciąży według mamy nie powinnam mieć kontaktu z bezdomnymi psami, ale martwie się, czy mała nie będzie rodzić co cieczka. Teraz juz nie sprawdzę... No, byli jeszcze chętni ślusarze na nią, zeby ją na podwórzu przy zakładzie trzymać :|
-
To znaczy ja nie rozumiem, jak można twierdzic, że coś jest lepsze, niż schronisko, które w Polsce jest w 99% przypadków na poziomie dramatycznym. Jak można warunki domowe w jakikolwiek sposób porównywać ze schroniskiem? Mi by było wstyd tak porównać swoje warunki domowe ze schroniskiem. Poza tym jak się bierze psa, to chyba nie po to, zeby robił w tygodniu za kransla ogrodowego, uzywanego tylko w weekendy...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jesli nie spacery, to chociaż codzienne zajecia na terenie były by wskazane - po prostu w ten sposób zbuduje się solidną więź z psem i obie strony nauczą się sobie ufać wzajemnie. Z ras to faktycznie stróżujące, bo są dosć niezależne. Najpierw jednak warto po pierwsze duuużo o rasie poczytać, a po drugie poszukac naprawde dobrej hodowli. Inną opcją jest adopcja psa w typie rasy lub kundelka totalnego, który np. mieszkał już na takim terenie i się sprawdził np. jako stróż i towarzysz.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dziewczyny z Łodzi i okolic - czy któraś z Was miała kontakt z doktor Antoniną Sobieszczańską - Jabłońską? Ona w matce polce przyjmuje, jest też endokrynologiem.
-
Nic, tylko zasnąć obok :) Słodka mała :)
-
Byłam, małej nie było. Kupiliśmy puszki dla szczeniąt, michę, awaryjny komplet smyczowo-obrożowy, sznurek do gryzienia, ale niestety babka w sklepie nie miała pojecia, o czym mówię... Rano skoczę się dowiedzieć, bo mają być te same kobitki, co dziś były, jak maleństwo latało. Może się dowiem, co z nią. Tyle, że wzbogaciliśmy się o awaryjny zestaw szczenięcy. Ale mam teraz doła :( Nakręciłam się, ze chociaż przez kilka dni będę miała znów psa pod opieka :(
-
to mnie nie dziwi niestety :|
-
Na razie tak pytam, bo jestem zmęczona histerią i paniką ze strony mamy i siostry, jakbym się nagle zamieniła w naczynie z chińskiej porcelany. Męczy mnie to. W sobotę idę wreszcie na USG i badania krwi, zaraz się zapisze od razu na wizytę sobotnią u ginekologa, zeby mieć z głowy. Moja koleżanka, która urodziła rok temu, tez się nade mna piekielnie trzęsie, wiecznie mi przysyła, czego nie mogę (zapamietałam hibiskus i liscie malin), jakie ksiązki mam czytać (nie zamierzam...) i w ogóle jakis obłęd. Zakładam, że jeśli młode ma się urodzić zdrowe, to i tak to zrobi, a jeśli coś z nim (tfu tfu) nie tak, to nie powstrzymam tego (mogę się tylko badać i ewentualnie działać w możliwym i dostępnym zakresie). Na razie jeszcze się nie przywiązujemy, staram się nie szukac żadnych wózków, łóżeczek etc., nie mysleć o imionach itd. Po jakimś 4 miesiacu zaczniemy planowac. Kurcze, tylko jak siedzę te 8h, to mnie brzuch boli potem. Ja generalnie jestem kawał baby, brzuszka absolutnie nie widać, ale mnie nigdy tak spodnie nie cisnęły po siedzeniu 8h w pracy :|
-
Ja rozumiem, że kochają. To super, bo w sumie ciężko o dobry dom. Tylko z tego, co piszesz, wzięli psa, którego nie rozumieją. I wtym problem, bo mogą ja właśnie ukierunkować na agresję lękową
-
Mam przeciwciała na toxo (badania przed ciążą robiłam), po szczurach sprząta mój TZ, po psie też będzie, poza tym to na maks 3 dni. To nie jest problem. Młodej nie możemy zostawić, w mojej okolicy widziałam w ciągu dwóch miesięcy tyle bid, ilu w Łodzi nie widziałam przez 27 lat - i to z nużycą i innymi cudami, zdziczałych, zarodzonych. Także jeśli mała wieczorem bedzie, zabieramy ją. I tak mam regularny kontakt z 5 psami i 3 szczurami... Pracuję w dużej korporacji, która bardzo przestrzega przepisów (między innymi dlatego, że obsługujemy klientów z całego swiata, a więc większosć zespołów pracuje 24/7, w święta itd). Po prostu ciekawa byłam, jak to jest z tymi przepisami, bo gdzies mi wyszło, że te 4h to tylko, jak się ma zaświadczenie od lekarza, że się więcej nie moze.
-
Ja jade na lirene i troszkę się zmniejsza na razie, ale z tego, co wiem, u mnie to chyba napalm by pomógł... Jak mi hormony buzuja, to niestety musze liczyć tylko na tapetę (a mam niezłą, bo inglot, który uwieeelbiam) A, jeszcze mam pytanie: jak to jest z tym pzrepisem, ze w ciązy mozna pracować tylko 4h przy kompie? Bo ja pracuję tylko i wyłącznie przy komputerze (na słuchawce) i co teraz? Mam iść już na zwolnienie, skoro nie ma jak zapewnić mi dodtakowych 4h bez komputera?
-
Dusiek, to ja nie kumam - po co wzięli psa rasy, której zdaje się boją... No bez sensu, przecież zanim sie zdecydowali, powinni byli poznać rasę, zrozumieć, że nalezy działać owszem konsekwentnie, zdecydowanie, ale nie brutalnie, siłowo, bo to tylko psu pokazuje, ze wszelkie problemy rozwiązujemy siłą i już.
-
Nie wiem, jak z piersiami, mnie bolą nadal, w sumie już 4 tygodnie. Polecam staniki sportowe bez fiszbinów, ewentualnie takie mega miękkie - troszkę ulgi przynoszą. Mi się za to powoli robi cera, jak u nastolatki. Od wieków nie przypominałam tak bardzo pizzy...
-
No to teraz czekam na Martens :] Ciekawe, co powie na staffiki jako rasę agresywną i niezbędne przyduszanie :D Uh...
-
Uh, aż mi sie przypomniała środa trzy tygodnie temu, jak mi się kolana ugięły :] Bardzo fajnie, gratuluję :D Dziewczyny, mam pytanie. Mama zabrania mi wychodzić z psem. Pies waży jakieś 14 kg, czasem szarpie. Czy jak jestem w tym 7 tygodniu, to naprawdę nie powinnam z nim chodzić? No i kilka pytań: * Basen jest ok, prawda? * aktualnie nie moge pić herbaty, bo na samą myśl robi mi się słabo, ale jeśli mi kiedyś przejdzie, to w sumie mogę ją pić, czy nie? * czy jest coś, co moge zrobić na wieczne bóle głowy? Czy je przeczekac? * co zrobić, jesli się przeziębię? Tak na wszelki wypadek pytam, wiecie, sezon przeziębieniowy, a ja w klimie jeszcze pracuje... No i zapraszam na czerwony wątek w moim podpisie... Na razie szkic, jeśli sie uda, to wieczorem będe miała szczeniora na DT...
-
[QUOTE]Każdy podbiegacz jest od razu owrzeszczany, właściciel opluty.....widzę szał tych psów - najpierw płacz i skowyt a potem piana na pysku i nagła agresja.[/QUOTE] No cóż, ja miałam takiego psa. Nadal go mam, ale nauczył się w końcu witać. Nie puszczam go ze smyczy, bo nadal jest problem z obszczekiwaniem ludzi. Cóż, pracujemy nad tym, ale jakby to powiedzieć... Nie moja wina, wysoki sądzie, że ktoś psa kiedyś katował i że pies do tej pory powoli wychodzi z traumy. Mam go uśpić, puszczać luzem, niech sobie szczeka? Ma grupkę znajomych, dzięki temu czasem mozemy działać w końcu jako tymczas dla nowych psów, co jeszcze dwa lata temu by nie przeszło. Nie dążymy do ideału, bo w pracy już się nauczyłam, że to szkodliwe, kiedy przekroczysz linię ideału, nic nie zostaje... Owszem, są psy, które nalezy uspić zamiast topić fortune w ich bezsensownym leczeniu czy zupełnie nierokujacej terapii agresji. Nie podoba mi się takie uogólnianie. Tu naprawde są ludzie, którzy cieżko pracują, choc zdają sobie sprawę, ze to syzyfowa robota.
-
Byłam dziś rano w sklepie po zakupy tuż przed pracą. W drzwiach sklepu powitała mnie beżowa sunia w typie husky, tak na oko trzymiesięczna. Myślałam, że jest z kimś, ale panienka uznała, że sama sobie z zakupami nie poradzę i poszła mi asystować :) Słodka na maksa, dosłownie sam cukier. Sprzedawczynie mi powiedziały, że się raniutko przybłąkała, była baaardzo głodna, wiec dały jej 4 (!) serdelki... Młoda ma rozdęty brzuszek, na bank robaki, miednica wystająca, sierść posklejana, cienka, brudna. Umówiłam się z babkami, że po pracy przyjadę, jesli nadal tam będzie, to ją zabiorę. Wieczorem kąpiel, a jutro odrobaczanie u Sowy. Na razie nie wiem, czy ona będzie nadal na miejscu,w szystko może się zdarzyć. Jeśli będzie, to mogę ją wziąć na kilka dni maks. Mieszkamy w kawalerce, nie ma nas po 10h, więc nie mamy jak czasowo jej porządnie wychoważ, wybiegać, a na dodatek karmić teraz często, jak jest mała. Do tego jestem w drugim miesiącu ciązy i jak ona będzie rosła, ja będe coraz mniej mobilna, więc choć baaaardzo baaaardzo bym chciała, nie możemy jej zatrzymać. Bardzo proszę o ewentualne DT/DS. Ponieważ mała jest w typie północniaków, boję się, ze albo trafi do handlarza, albo rozmnażacza, a tego sobie nie życze...
-
To zrób jeszcze jeden, ale inny ;) Tak dla pewności :) Możesz iść do ginka i powiedzieć, jaka sytuacja i co w tej sytuacji zrobić. Na pewno da skierowanie na przegląd techniczny. Mi po teście pozytywnym dała też skierowanie na grupę krwi, przeciwciała żółtaczkowe, HIV, kiły i jeszcze coś tam - na wszelki wypadek. W przyszłą sobotę przy okazji USG idę na krew :)
-
magdabroy, Można ewentualnie iść do lekarza po czysto kontrolne skierowanie na badania krwi i moczu - morfologia plus przeciwciała na różyczkę i toksoplazmozę. W każdym razie ja odstawiłam w kwietniu piguły, w sierpniu poszłam na badania, a teraz mam jakiś 6 tydzień na spokojnie, bo wiem, że morfo ok, mocz ok, przeciwciała tysz :) Także nie zaszkodzi zrobić przy okazji przeglądu technicznego ;) I ewentualnie cytologia i usg biustu, jeśli w ciągu roku nie miałaś - też na wszelki wypadek.
-
Myslę, ze akurat to, czy kundel będzie kopiowany, czy nie, nie będzie miało wpływu na jego obecnosć w schronisku. I miłosierdzie nie ma tu nic do rzeczy prawdę powiedziawszy, czysty biznes. Obawiam się, ze prawo jak zwykle będzie zimnym trupem. W mojej okolicy jest taki smieszny życiowy przykład działania prawa. Dwóch braci założyło dwie konkurencyjne fabryki wstązek. Jeden działał mega legalnie, wszystko zgodnie z przepisami, maszyny nowe, sprawdzone. Drugi na czarno ludzi pozatrudniał, olał przepisy, jedną maszynę kupił z demobilu, resztę mu kumple za flaszkę złożyli. Legalny brat splajtował i usiłuje się wygrzebać z długów, a nielegalny baaardzo dobrze prosperuje. Tyle, jeśli chodzi o polskie prawo. Smutne to troszku.