Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Rzeczywiście mały piesek, wydawało mi się patrząc na zdjęcia, że jest mniej więcej wielkości Piegusa. Ale tak czy inaczej rude jest piękne zawsze, wiem co piszę ;)
  2. Łihihi, pies bez twarzy :evil_lol:
  3. Już mam, wyślij proszę jeszcze raz wiadomość ;)
  4. Jest to niestety dosyć częsty problem u pitów, szczególnie młodych. Większość przy normalnym prowadzeniu z tego wyrasta, ale w tym przypadku, ponieważ poprzedni właściciele zawalili sprawę, jest duże ryzyko, że sytuacja będzie się pogarszać. Napisz proszę skąd jesteś, może będę mogła Cię przekierować do osób zaznajomionych w tym temacie, szkoleniowców i osób zajmujących się adopcjami trudnych bullowatych, mogliby dać Ci wskazówki jak postępować. Na chwilę obecną wstrzymałabym się ze zbytnim "rozkręcaniem" suni. Owszem, ruch i zmęczenie fizyczne jest bardzo ważne, jednak nakręcanie psa na ciągłą aktywność niekoniecznie może pomóc w takim przypadku. Problem jest na tyle poważny, że naprawdę polecam konsultację z kimś siedzącym w temacie, z takimi pieskami trzeba wiedzieć jak postępować. Olbrzymim plusem jest to, że sunia jest jeszcze dzieckiem, można ją wszystkiego nauczyć, więc nie poddawajcie się tak szybko. Znam dorosłe ttb które wyszły z niszczenia absolutnie wszystkiego (mieszkanie wyglądało jak po przejściu tornada) i teraz są normalnymi psiakami, więc dacie radę, tylko trzeba być konsekwentnym i cierpliwym. edit: Doczytałam, że mieszkacie w Warszawie, jeżeli jesteś zainteresowana kontaktem napisz.
  5. Delph

    Psia zazdrosc

    Najwyraźniej "nie Ty rządzisz w Waszym związku", tzn. pies broni Cię przed obcymi i decyduje za Was oboje jak będziecie traktować inne psy. Wyczuwa Twoją niepewność i słabość na tym puncie (obawiasz się spięcia, pies wyczuwa, że coś nie gra i reaguje). Poza tym pewnie już wyrobiliście sobie (Ty i pies) pewne schematy zachowań, więc sytuacje się powtarzają. Gdy idzie z Twoim Tatą nie ma tego problemu, bo widocznie on nad psem panuje i pies uznaje jego wyższość. Polecam więcej szkolenia, pewności siebie, spacerów (w kagańcu, dla Twojego spokoju i bezpieczeństwa innych zwierząt), może spotkanie z kimś doświadczonym, a przy okazji mniej strachu i wmawiania sobie, że "on taki jest" ;) Często też psy biorą sobie za punkt honoru obronę najsłabszego członka stada, np. dzieci. Od Ciebie więc zależy, czy psiak zmieni zachowanie.
  6. Taaa, skąd ja znam takie dobre rady napotkanych psiarzy. Dwie najlepsze w sprawie skrajnie przerażonej, szarpiącej się na smyczy w histerii Cofi to "Pan (do mojego TZ'ta) ją puści ze smyczy, zobaczy Pan, że będzie się pilnować, ja tak z moją zrobiłem" (sytuacja na skwerze otoczonym głównymi ulicami Warszawy oczywiście) i druga rada innej osoby: "Trzeba ją dopuścić, jak będzie mieć szczeniaki, to się uspokoi i nie będzie się bała" :mdleje: Aż żałuję, że nie wykorzystaliśmy rad, pewnie by nam szybciej poszła rehabilitacja suki... Ja jak mam taką nieprzyjemną sytuację, to robię maksymalnie antypatyczną minę i mówię stanowczo "Proszę zabrać psa" tonem nie zachęcającym do dalszej dyskusji. Najczęściej działa, a wykorzystywać musiałam często, szczególnie mając psy po zabiegach lub z problemami. Jak nie zadziała, możesz dodać, że pies jest chory (bez wdawania się w szczegóły), wtedy najczęściej lecą i łapią pieska ;)
  7. Skład wygląda ciekawie, chociaż nie znam tego preparatu. W linku napisane jest, że produkują 0,8 kg wiaderko, to by było coś, czego szukam. Ale nie mogę znaleźć tych opakowań w sprzedaży, ani ich ceny... Opakowanie 90 tabl. wystarczyłoby nam w porywach na 3 tyg., pewnie mniej (podejrzewam, że weterynarz zaleciłby 3 tab. dziennie, a wtedy wystarczy na 2 tygodnie dla dwóch benków). Może na forum, o którym piszesz, ten użytkownik wspominał o dużych opakowaniach?
  8. A-ha, tu Was dorwałam, nic się nie chwalisz nowym nabytkiem, to sama sobie znalazłam informacje :eviltong: Widzę, że zainspirowała Cię Cofi, psiak wygląda jak jej synek i z opisu wynika, że charakterkiem też wypisz wymaluj moja ruda lisica. Będzie dobrze, trzeba tylko roku ciężkiej pracy ;) Żartuję, na pewno pójdzie Wam o wiele szybciej niż nam z Cofinką. Zapraszam na spotkanie w weekend na Forty. Foxik fajne imię, w pełnym dumnym brzmieniu Red Fox. Albo Fox Mulder :evil_lol:
  9. Podnoszę, sprawa nadal aktualna, tym bardziej że zaczyna się okres jesienny, kiedy chcę zwiększyć suplementację.
  10. Ja uważam, że pomysł jest bardzo dobry, o ile podejdziesz do niego z głową i postarasz się nie kierować emocjami (wiem, wiem, to bardzo trudne ;)): 1. Po pierwsze poszukaj psiaka przebywającego w domu tymczasowym blisko Twojego miejsca zamieszkania (skąd jesteś, może pomogę?). Chodzi o to, że bardzo ważne jest, żebyś mogła wcześniej zapoznać psy, staruszki mają już swoje ugruntowane poglądy na życie, które co prawda można zmienić, ale należy im się spokojna starość i najlepiej, jakby od razu przypadły sobie do gustu. 2. Adoptuj wykastrowanego samca lub sunię, mimo że pieski nie pierwszej młodości, to w okresie cieczkowym niekastrowany samiec może męczyć Twoją suczkę. 3. Dopasuj pieski temperamentem, ja mam dwa kilkunastoletnie psy, ale nie jeden młodziak ustępuje im wigorem, są aktywne, z suką właśnie zaczynam kurs szkoleniowy, więc stary nie znaczy wcale leniwy i przesypiający cały dzień ;) 4. Przygotuj się na to, że na początku nie koniecznie będzie różowo. Twoja sunia może być zazdrosna lub trochę smutna z powodu pojawienia się "konkurencji". Nie faworyzuj żadnego z psów, zachowaj spokój i nie przejmuj się. Jeżeli nie będą walczyć, prędzej czy później nie będą mogły bez siebie żyć. Po moich psach na pierwszy rzut oka nie widać żadnej więzi, jednak adopcja suni bardzo wsparła mojego psiaka, teraz tęsknią za sobą nawzajem i widać w "kryzysowych momentach", że o siebie dbają i bardzo się lubią. 5. Weź pod uwagę, że będą pojawiać się problemy zdrowotne. Zawsze argumentuję takie sytuacje w ten sposób, że przecież młody pies też może chorować. Jednak niezależnie czy masz dwa młode, czy starsze psy, to jednak jest podwójny wydatek i pochłaniacz czasu w razie problemów. Los jest też najczęściej taki, że chorują oba psy równocześnie. Przeanalizuj swoje możliwości finansowe i czasowe. 6. Nie wiem co dla Ciebie oznacza pies staruszek, ale jeżeli chciałabyś pomóc psiakowi naprawdę sędziwemu licz się z tym, że może mieć swoje humory, dłużej zajmie mu zaakceptowanie nowej sytuacji, może mieć przytępiony słuch lub wzrok, problemy z utrzymaniem czystości. Poczytaj o takich psiakach, jeżeli będziesz wiedziała jak poradzić sobie z takimi problemami zaoszczędzisz sobie rozczarowań. Jednak satysfakcja i miłość, jaką potrafi dać z siebie taki pies wynagradza wszelkie przeciwności. Twój pomysł jest naprawdę bardzo szlachetny, starsze pieski mają znikome szanse na znalezienie domu i godną starość. Jeżeli jesteś w stanie sprostać takiemu wyzwaniu i potrafisz docenić oddanie styranego życiem psiego serduszka, to wszystko jest na najlepszej drodze.
  11. Cała trójka już w nowych domach, nie pisałam wcześniej, żeby nie zapeszać ;) Ale teraz mam już wieści od wszystkich rodzin, wszystko jest w porządku, ludzie i psy szczęśliwe. Odzew był bardzo duży, to dzięki Twoim zdjęciom [B]Bonsai [/B]:loveu: Chciałam Ci przy okazji gorąco podziękować również za ogłoszenia maluchów, to była dla mnie ogromna pomoc. Maluchy mieszkają w Ostrołęce, Olsztynie i Warszawie. Dwie rodziny z dziećmi (starszymi, przy czym pies jest rodziców, to ich decyzja i oni się psami zajmują), a jeden ma do towarzystwa drugiego psiaka. Telefony i maile o maluchy otrzymuję do tej pory, niestety sporo jest absolutnie nie do przyjęcia. Dopiszę jeszcze, że pozostałe pieski z miotu są już również w ds :)
  12. Super, bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się na szkolenie. Nie zrażaj się po drodze niepowodzeniami, w każdej nauce są przestoje i każdemu zdarza się gorszy dzień. Trzymam za Was kciuki w dalszej pracy, będzie dobrze :lol:
  13. [quote name='Ela B.'][B]CO ROBIĆ ?! [/B] [B][U]Ten pies mnie znienawidzi[/U][/B] !!! :shake: Już późno, a ja nie mogę spać przez to, jak pomyślę o jutrzejszym dniu - jak Sabci pomóc, bo bardzo ją kocham ! :-( Czy ta trauma w ogóle jej przejdzie ?! Zapomni ? Jak mam się zachowywać ?[/QUOTE] Nic nie robić i nie panikować ;) Zachowuj się identycznie jak przed chorobą i wyjazdem córki. Pies lękliwy, o delikatnej psychice jest bardzo czuły na nasze zmiany nastroju, nastawienia i obawy. Im bardziej się nad nią roztkliwiasz i "skaczesz" wokół niej, tym bardziej niepewnie się czuje. Jeżeli robisz z podawania tabletki wielkie halo, to sunia tak też będzie to odbierać - że jest to jakieś wielkie traumatyczne wydarzenie. Dla takich psów bardzo ważna jest stabilizacja i poczucie oparcia w pewnym siebie właścicielu. Tutaj psu zachwiał się świat, bo najpierw zniknął jeden członek "stada" (wyjazd córki), a teraz Ty jako przewodnik zachowujesz się dziwnie, bo przez chorobę zmieniłaś do niej nastawienie (dla nas to oczywiste, że doglądamy chorego psiaka, ale z jej punktu widzenia zaczęłaś "wydziwiać" :eviltong:). Bądź pogodna, wesoła, zabieraj sunię na spacery w miarę możliwości zdrowotnych, ćwicz z nią, traktuj tak, jak traktowałaś przed chorobą. Podając leki bądź spokojna, włóż stanowczo tabletkę do gardła nie robiąc przy tym zamieszania i nagródź dopiero po zabiegu za spokój. To samo u weterynarza, na spokojnie, nie pozwól, żeby suni udzieliły się Twoje obawy. Choroba psa to przykra sprawa, ale powiedz sobie, że musisz być stanowcza, spokojna i nie rozpieszczać suni - dla jej dobra.
  14. Może spokojnie jeść, jedyne co, to jeżeli pies ma problem z nadwagą dawaj trochę mniejsze dawki, bo adult jest bardziej kaloryczny. Ale przy tak znikomej ilości jak 1 kg to nie ma większego znaczenia ;)
  15. Ze szkoleniowcem umów się na zajęcia indywidualne, dopiero jak załapiecie o co chodzi i uda się trochę okiełznać pieska możesz pomyśleć o szkoleniu grupowym. Teraz to będzie pewnie dla Ciebie za duży stres, bo nie wiesz jak zachować się w przypadku ataku czy pobudzenia Małysza. W każdym ćwiczeniu z psem kluczową sprawą jest wyczucie momentu. Musisz być szybsza od swojego psa, przewidywać jego reakcje i wyprzedzać je. Jeżeli ćwiczysz metodę drzewka musisz zatrzymywać się najpóźniej w momencie pociągnięcia, a najlepiej tuż przed nim. Jak tylko smycz się rozluźni, pies zawróci itp. - ruszasz do przodu (to samo w sobie jest nagrodą, nie musisz psa głaskać). Gdy znowu napnie smycz natychmiast stajesz jak wryta (to na początku będzie od razu po ruszeniu z miejsca :eviltong:). I tak do znudzenia, powtarzaj i wykaż się refleksem. Nie czekaj aż on zacznie kombinować, szczekać czy wydziwiać. Ciągnie-stop, masz luz na smyczy-idziesz. Jeżeli psiak zwraca na Ciebie uwagę na spacerze i przyjmuje smakołyki możesz wołać go do siebie na coś dobrego i wtedy od razu ruszać. Po czym jak wyżej - jak tylko napnie smycz znowu stop, zawołanie do siebie, gdy przyjdzie (to ważne, gdy przyjdzie i prawidłowo ustawi się koło Ciebie, żeby nieświadomie nie nagradzać ciągnięcia) nagroda i ruszacie. Wszystko musi się dziać szybko, bez przeciągania, wahania się. Masz energicznego psa i dla niego każdy ułamek sekundy bez Twojej decyzji i kontroli to okazja na kolejny wyskok ;) Nie dawaj sobie zabierać i bronić zabawek, nie pozwalaj, żeby pies decydował kogo atakuje, gdzie, kiedy i w jakim tempie idziecie, i w ogóle co w danej chwili robicie. To najkrótsza droga do problemów. Naprawdę polecam choć kilka spotkań z dobrym szkoleniowcem, zobaczysz o co chodzi i wtedy będzie wam łatwiej pracować.
  16. Ufff... dobrze, że złapany i bezpieczny. Bardzo dziękuję za szybki kontakt i informację.
  17. Mieszkam niedaleko, możemy podjechać z psami. Mam pożyczoną klatkę (zwykłą, kenelową, NIE łapkę), ale może na coś się przyda. Zostawić jej nie mogę niestety, bo nie jest moja. Do tego ewentualnie mogę wziąć na spacer sunię znajomej w cieczce (york). Mój nr telefonu 668841968 , jeżeli pomoc jest jeszcze potrzebna. Proszę o info na tel. gdzie jest teraz psiak.
  18. Mam zapytanie mailowe o Kolorowca, co prawda Pani się podoba również Żółty, ale zawsze to coś ;) Właśnie to mnie martwi, wygląda jak golden, ale marne szanse że będzie go przypominał jak dorośnie. Mam nadzieję, że wtedy ludzie nie będą zawiedzeni...
  19. Zobaczymy jak się spotkamy, na razie trudno wyrokować. Zawsze wolę na żywo z ludźmi porozmawiać ;) Kolorowca nikt nie chce, furorę robi Żółty jak przewidywałam :roll: Szkoda, bo Kolorowy ma najfajniejszy charakter. Widziałam pozostałą dwójkę z miotu, są sporo mniejsze (2,5-2,8 kg, a moje 3,5kg) i bardzo podobne do Kolorowego. Jeden trochę jakby jamnikowaty, drugi miniatura mojego. To trochę kiepsko, skoro po mojego nikt nie dzwonił :shake:
  20. [B]Bonsai[/B], jesteś cudotwórczynią, już miałam trzy telefony i maila o maluchy. Jutro wizyta ludzi zainteresowanych czarnuszkiem, a w sobotę jadę do Ostrołęki na wizytę przedadopcyjną z żółtym :lol: O żółtego to w ogóle mam już trzy zapytania ;) Wszyscy się fotkami zachwycają, pewnie jak zobaczą małe bąble na żywo to się rozmyślą, bo na Twoich zdjęciach naprawdę są przepiękne.
  21. Super, wielkie dzięki, bo mi brakowało czasu i mobilizacji na napisanie tekstu ;) Byłam dzisiaj z małymi na szczepieniu, zostały przy okazji zbadane, wszystko jest ok. Myślę, że można napisać, że już są gotowe do adopcji, zamiast "wkrótce", żeby nie zniechęcić ludzi czekaniem. Są po szczepieniu, ze 3 dni u mnie i mogą wyruszać, więc nie ma na co czekać ;) Zmień jeszcze literówkę "wyrosną na średniej wielkości [B]psy[/B]" i będzie bomba :lol: Tel mój oczywiście. Aha, i dopisz, że są w Warszawie. Dziękuję!
  22. Super zdjęcia, wszystkiego dobrego w nowym domku Dasti :loveu:
  23. Ciężko dokładnie określić, nic nie wiemy o ich rodzicach. Na pewno nie będą olbrzymami ani malutkimi psiakami. Raczej średniaki, obstawiam że takie do kolana. Czarny jest trochę mniejszy, na krótszych łapkach, ale mocniejszej budowy. Może być docelowo mniejszy.
  24. Dokładnie. Nie za bardzo mogę opisywać całą historię na forum, wyszło jak wyszło, a maluchy już są duże. Do mnie trafiły kilkudniowe, a że podjęłam się opieki nad nimi, usypianie nie wchodziło w grę (trudno żeby ktoś wziął psa na dt i go uśpił...). Nie wiem dlaczego właściciel suki nie uśpił miotu, tylko skazał na cierpienie i powolną śmierć na śmietniku. Chyba nie ma na to wytłumaczenia. Nie potrafię też odpowiadać w tak delikatnej kwestii za osobę, która je znalazła i później za pozostałe, u których maluchy były. Zdaję sobie sprawę z zaistniałej sytuacji, ale nie miałam na nią wpływu. Jedyne co mogłam zrobić to dać maluchom dt, inaczej mogły skończyć bardzo źle.
  25. Bardzo, bardzo dziękuję [B]Bonsai[/B] :Rose: Jak najszybciej postaram się sklecić jakiś tekst i ruszamy z ogłaszaniem.
×
×
  • Create New...