Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Czy ktoś ma możliwość umieszczenia małej na Facebook'u? Ja nie korzystam, mój TZ też nie.
  2. Moja rodzina wyjechała na majówkę na działkę. Co dalej pewnie się domyślacie, na miejscu zastali około 2-3 miesięczną sunię próbującą dostać się na teren działki. Wygląda na to, że ktoś ją tam podrzucił. Rodzina opiekuje się okolicznymi wiejskimi psiakami i nie widzieli suni w ciąży ani innych szczeniąt... Sunia jest zdrowa, już odpchlona, za chwilę będzie odrobaczana. Ma ucięty ogonek, ale wszystko jest ładnie zagojone, więc musiało się przydarzyć już jakiś czas temu. Mała szybko przyzwyczaja się do nowych opiekunów, obecnie śpi w domu, załatwia się na zewnątrz. Dogaduje się z innymi psami, zarówno miejscowymi, jak i "przyjezdnymi" mojej rodziny. Będzie pewnie średniej wielkości pieskiem, do kolana. Bardzo proszę o pomoc w ogłaszaniu suni. Rodzina wraca do Warszawy w weekend, nie mamy za dużo czasu :-( Nie mam dla niej tymczasu, a zostawić takiego malucha na działce to okrucieństwo... [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/2811/98340225.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/7189/91201980.jpg[/IMG] [IMG]http://img808.imageshack.us/img808/4646/49176277.jpg[/IMG] [IMG]http://img826.imageshack.us/img826/489/68474297.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/4582/31700286.jpg[/IMG]
  3. Zgłoś się do dobrego, znającego temat szkoleniowca. Takie problemy trzeba rozwiązywać "na żywo". Twój pies dojrzewa, staje się dorosłym samcem i z czasem będzie coraz gorzej, a każdy dzień zwłoki i kolejne rzucenie się na psa tylko utrwala niepożądane zachowanie. Ja bym takiemu przyjemniaczkowi zafundowała kastrację, póki jest młody i jeszcze nie nabrał nawyków. Jak pisałam, im bardziej będzie "mężniał" tym trudniej będzie Ci nad nim zapanować. Oczywiście równolegle z kastracją ciężka praca nad psem, bo samo się nie zrobi, niestety. Absolutnie nie kupuj obroży elektrycznej. Mogą jej używać tylko doświadczeni szkoleniowcy. Bardzo łatwo przez nieumiejętne użycie pogorszysz problem. Tak samo z kolczatką. Jeżeli nie wiesz co i jak, lepiej sobie darować. Pracuj raczej nad bezwzględną nauką posłuszeństwa, ułóż z psem zdrowe relacje, żeby Cię szanował i słuchał Twoich poleceń. A spotykanie innych psów powinno mu się kojarzyć z przyjemnością, a nie popieszczeniem prądem, bo to może wyzwolić jeszcze większą agresję i niechęć do psów.
  4. Moje bestie ważą po +/- 20 kg, stąd pewnie nasza obopólna niechęć do noszenia na rączkach :evil_lol: Ale jak trzeba, to cierpimy, ostatnio sunia miała problemy z kręgosłupem i była noszona cały czas, trudno. [B] ulvhedinn[/B]: Ważne jest to co napisałaś, że informujesz psa, że za chwilę go podniesiesz, łapiesz tak, żeby psu nie sprawić bólu i go nie przestraszyć. Małe pieski łatwiej uczą się tego bezstresowego noszenia, bo i właścicielom jest tak wygodnie, często to robią i psy się przyzwyczajają. Wyjątkiem jest bokserka mojej koleżanki, która pakuje się na kolanka każdej osobie :eviltong: Ale fakt jest taki, że (jak napisał [B]GAJOS)[/B] często takie maluchy na rączkach zachowują się kiepsko. Bronią właściciela (gryzą obcych), ujadają z góry na psy itp. To tworzy niebezpieczne sytuacje. Nie dotyczy to pewnie Twoich psów, bo mają dobry socjal, ale niestety wielu innych tak.
  5. Z tym przytulaniem to też nie jest tak prosto ;) Uwielbiam się przytulać do moich psów, "kokosić się" z nimi na łóżku (przepychamy się i przytulamy nawzajem, tak to głupio nazywam) itp. Ale z drugiej strony często widzę ludzi, którzy przytulają swoje pieski "po ludzku", przyciskając do siebie za głowę, kark, zbliżając frontalnie do nich twarz, nachylając się i głaszcząc "od góry" lub podnosząc. Sporo psów reaguje na to wysyłając cały zestaw sygnałów uspokajających, czują się niepewnie. Oblizują się, spinają mięśnie, odwracają głowę, kulą się lub poddańczo wywracają na plecki. Takie pieszczoty są może przyjemne dla ludzi, ale dla psa już nie za bardzo. Pal sześć jak pies po prostu się czuje niekomfortowo, ale niektóre psy na dotknięcie karku mogą zareagować agresją, bo jest to gest prowokujący. Moje oba psy nie lubiły dotyku ludzkiej ręki, pies w ogóle nie miał radochy z głaskania, sunia lubiła, ale się bała, oczekiwała najgorszego. Nie narzucałam się im, głaskałam pod brodą i po boku, odwracałam uspokajająco głowę, nie nachylałam się nad nimi itd. Dzięki temu teraz możemy codziennie się "kokosić", to jest taki nasz rytuał, psy przy tym mruczą i wydają śmieszne dźwięki z zadowolenia, tarzają się na grzbietach, ocierają o nas, przytulają i nadstawiają do głaskania. Możemy się nawet kłaść jedno na drugim i jest to super zabawa, po prostu mi ufają. Mogę się nad nimi nachylać, machać rękami, trochę się z nimi przekomarzać, przytrzymywać i nie widzę żadnych objawów dyskomfortu. Tylko podnoszenia dalej nie lubią, większość psów nie lubi i już :evil_lol: Ale nie panikują.
  6. O rany, bardzo mi przykro, miałam nadzieję, że to jednak nie serduszko :shake: Pamiętaj, że Furosemid jest moczopędny i trzeba sunię często zabierać na spacer na siusiu. No i pilnować, żeby miała cały czas dostęp do wody, może mieć zwiększone pragnienie i powinna dużo pić.
  7. Dzisiaj prezentowałam facetowi na żywo to o czym pisałam. Dorosły chłop, a gdy zobaczył małego pieska na stole trymerskim zaczął się nad nim rozczulać, głaskać, niuniać "ojej, biedny piesio, boi się piesio" - oczywiście pies się skulił w obwarzanek i zaczął trząść jak galareta. Z doświadczenia wiem, że ludzie nie wierzą "na słowo", więc pokazałam. Powiedziałam wesołym, pewnym siebie i stanowczym głosem, jakbym zapraszała do zabawy "piękny odważny pies, wstyd histeryzować" - psiak się wyprostował, uniósł głowę i spojrzał na mnie zawadiacko. Zaniuniałam piskliwie "bieeedny piesio się boooi" - pies w ułamku sekundy zmienił się z powrotem w trzęsącą się kulkę. Wróciłam do normalnego tonu, którym zwykle przemawiam i dokończyliśmy zabieg bez problemu, ani razu nie widziałam już u niego oznak strachu. Facet był w lekkim szoku, ale zrozumiał w mig i już nie leciał przytulać i ratować piesecka :evil_lol: Naprawdę nasze nastawienie zmienia bardzo dużo, nie są to żadne czary-mary, po prostu pies nie rozumie słów, za to doskonale odczytuje ton głosu, najmniejsze jego wahania, nasz strach, emocje (również po zapachu naszego ciała) itp. [B] GAJOS[/B]: pewnie, że nie ma sensu tłumaczyć. Ale trzeba zachować spokój, wykonać to co trzeba jak najsprawniej i na tym skupić uwagę, zamiast zaprzątać sobie głowę pytaniami, czy pieska boli. Wielu osobom takie gadanie pod nosem pomaga zapanować nad własnymi emocjami ;)
  8. Karm ją tylko z ręki albo z miski trzymanej w ręce, żeby nie pogłębiać takich zachowań. Albo wsyp żarcie i stój tuż koło niej. Chodzi o to, żeby dobrze jej się kojarzyła Twoja obecność, ale żeby nie robić tego numeru z podłażeniem do miski, sięganiem, jakimkolwiek gestem w stronę "zdobyczy" podczas jedzenia. Jak skończy zawołaj, odwróć uwagę i dopiero zabierz miskę, przy okazji rzucając jej jakiś smakołyk.
  9. Wydoroślała dziewczynka, piękna jest :loveu: Jak tam jej zachowanie?
  10. Taki los, że jak chorują, to wszystkie razem, wiem coś o tym, niestety :shake: Mam dwa staruszki i w zeszłym miesiącu tak mi dały popalić, że do tej pory się nad nimi trzęsę. Sprawdź serducho, nie zaszkodzi, a w razie czego im szybciej się coś wykryje tym lepiej.
  11. Powinno wyjść w badaniach coś niepokojącego. Ale zależy kiedy miała robione. Mojej suni robiłam badania w zeszłym miesiącu i były wzorowe, nic, absolutnie nic nie odstępowało od normy. Dwa tygodnie później wyniki kolejnych badań tak jej poleciały, że przygotowywaliśmy się do transfuzji, pies w ogóle nie wstawał, wymiotował, miał biegunkę i nie jadł :-( Na szczęście wyszła z tego, ale u psów niestety wszystko może zmieniać się jak w kalejdoskopie... Nie chcę Cię straszyć, piszę tylko o własnych doświadczeniach, sama byłam zdziwiona takim obrotem spraw, bo chwilę wcześniej cieszyłam się, że mam tak zdrowego psa. W badaniu krwi i moczu nie wyszłoby też wcześniej nic, jeżeli problem dotyczy np. jakiejś kontuzji, urazu, problemów aparatem ruchu. Piesek porusza się normalnie, biega, nie ma z tym problemu? Na pocieszenie dodam, że równie dobrze może to nie być nic poważnego. Upały przyszły nagle, większość psów ma problemy z dostosowaniem się do wzrostu temperatur. To ciężki okres dla psów, nawet tych zdrowych i mogą się gorzej czuć przy wahaniach pogody.
  12. Na początek przypomnę zasadę, żeby nigdy nie wołać psa do siebie na podawanie tabletki, tak samo jak do innych mało przyjemnych zabiegów. Samo podanie tabletki można wykonać tak: - Najszybsza metoda, ważna w przypadku, gdy leku nie można podawać z pokarmem. Otwierasz pysk psa (jeżeli nie chce, naciskasz lekko z obu stron na szczękę w miejscu, gdzie jest osadzona żuchwa) i wkładasz tabletkę jak najgłębiej, najlepiej za zębami z boku języka żeby od razu połknął. Zamykasz psu pysk, możesz chwilę przytrzymać zamknięty, pomasować gardło w dół i poczekać, aż przełknie. Jeżeli lek jest wyjątkowo niesmaczny, możesz podać od razu pod nos coś pysznego (np. kawałek parówki, mięsa), żeby mieć pewność, że nie wypluje. - Pokrój na małe kawałki parówkę lub ser zółty, coś, co pies uwielbia. Wetknij tabletkę w jeden z kawałków. Zacznij podawać smakołyki i przy jednym z kolejnych podaj "z rozbiegu" kawałek z tabletką w środku. Po nim natychmiast podaj następny i jeszcze kilka, żeby upewnić się, że przełknął wszystkie. - Tabletki z wiesiołka możesz spokojnie wymieszać z codziennym posiłkiem, o ile pies zjada wszystko i będziesz obserwować, czy nie wypluł tabletki gdzieś obok miski. Upewnij się zawsze, czy po chwili pies nie wypluwa potajemnie tabletki, niektóre są takie sprytne ;)
  13. To niekoniecznie muszą być problemy z sercem, takie objawy może dawać jakakolwiek choroba. Przyspieszony oddech, dyszenie, ciągłe zmiany miejsca, niechęć do spacerów to mogą być objawy dyskomfortu, bólu, stresu. Wybierz się z sunią do dobrego weterynarza i nie skupiajcie się tylko na serduszku (ale to też sprawdźcie), zrób inne badania również.
  14. To nie sztuka zachować spokój gdy nic się nie dzieje. Masz być wsparciem właśnie w tych najgorszych chwilach i nie panikować nigdy :) Wiem, że to trudne. Twój piesek nie "płakał" tylko histeryzował, nie możesz na to pozwalać, bo jest to po prostu niebezpieczne. Szarpiący się i wrzeszczący pies może się np. nadziać na igłę itp. Nie możesz pozwalać na takie zachowanie, wrzaski nie powinny w ogóle robić na Tobie wrażenia. Grzeczne, ciche psy przecież boją się dokładnie w takim samym stopniu, tylko po prostu nie robią przy tym cyrku ;) Wiem, że brzmi to szorstko, ale naprawdę wiem co piszę, gdybym miała inne podejście nie ostrzygłabym ani nie wykonała niczego przy psie, bo w przypadku takiej histerii doprowadziłabym swoim zachowaniem zwierzaka do skraju paniki i zabieg nie miałby sensu. O dziwo, mimo że robię te nieprzyjemne rzeczy i do tego jestem obcą osobą psiaki mnie lubią, więc w ogóle wybij sobie z głowy, że Twoja psina się do Ciebie zrazi. Jedyne co się może stać, to zwiększy do Ciebie dystans, jeżeli będziesz się tak denerwować i przeżywać wszystko "po ludzku". Dla psa takie zachowanie jest niezrozumiałe i w psim stadzie osobnik tak się zachowujący jest postrzegany jako niestabilny. Psy podchodzą do niego z rezerwą. Przemyśl to sobie i wyciągnij wnioski, jak daleko można się posunąć w matkowaniu. Tak poza tym: ja moje psy też nazywam pieszczotliwie moimi dziećmi :eviltong:
  15. Poza tym zawartość np. śliny a realne zagrożenie zarażeniem się którąś z chorób to dwie różne sprawy. Jesteśmy zewsząd otoczeni potencjalnym "zagrożeniem", nie tylko z powodu posiadania zwierząt, a jednak przypadki zachorowań są nieliczne. Radzę zapoznać się ze statystykami, jakie jest prawdopodobieństwo zarażenia się czymś od psa, a jakie z innego powodu. W przypadku psów, jeżeli już, bardziej obawiałabym się np. pasożytów niż jakichkolwiek innych wymyślnych chorób. A pasożyty (tasiemiec, glista) łapiemy również z innych źródeł, pieski do tego niepotrzebne ;)
  16. A na psy wchodzące do domu też źle reaguje? Zachowanie ma spacerze a nowy domownik to dwie różne sprawy. Sprawdź najpierw jak reaguje w przypadku odwiedzin innego psa (spokojny pies znajomych). Bo może w Twoim przypadku lepiej byłoby poznawać psy w domu (to się rzadko zdarza, przeważnie lepiej na neutralnym gruncie poznać zmęczone spacerem psiaki i wspólnie wprowadzić do domu, ale może akurat u Ciebie będzie inaczej).
  17. Prędzej złapiemy choróbsko jadąc komunikacją miejską niż głaszcząc lub nawet dając się oblizać własnemu psu :roll: Jak pomyślę, kto i gdzie trzymał łapska przed złapaniem poręczy w autobusie, to moje psy wydają mi się najczystsze pod słońcem :evil_lol:
  18. [quote name='gryf80']moim skromnym zdaniem nalezy poczekac z decyzjami i opiniami az agatkas wróci od weta z diagnozą.bo my to mozemy sobie gdybac i pisac a tu niestety trzeba działac.[/QUOTE] Zgadzam się, tylko dla ścisłości: od DOBREGO weta, z diagnozą popartą WYNIKAMI badań :lol:
  19. [quote name='gryf80']"u mnie"kosztuje zeskrobina niecałe 20 zł.agatkas pisała wcześniej że dawała mu "lidlowy"sychy pokarm przez długi czas i nie działo się nic. domową najlepszą ponoc karma antyalergiczną jest ugotowany ryz z odrobina masła i niewielka ilościa soli-tylko czy pies to zje?i czy faktycznie jest na cos uczulony?[/QUOTE] Może nie być uczulony, ale zmiana karmy nie zaszkodzi. Ta, którą obecnie karmi do najlepszych nie należy (nie chcę nikogo urazić, tylko stwierdzam fakt). To, że wcześniej nic się nie działo też nic nie znaczy, bo uczulenie może pojawić się po jakimś czasie. Na samym ryżu pitbull długo nie pociągnie, można to zastosować chwilowo, żeby zobaczyć, czy coś się zmienia. Tylko bez soli i słonego masła (sól jest niewskazana dla psów), rozgotowany na papkę. Przepraszam za post pod postem, nie umiem połączyć cytatów, post [B]gryf80[/B] zauważyłam po napisaniu poprzedniego :)
  20. [quote name='agatkas']"Dodam tylko, że leczenie chorób skóry często jest długotrwałe i nie możesz poddawać się "po kilku dniach". Leki, kąpiele, smarowanie itp. trzeba stosować bardzo restrykcyjnie, dokładnie według zaleceń i przez dłuższy okres czasu. Nawet po zniknięciu objawów. Inaczej takie leczenie nie jest nic warte." DELPH jak byłam u wet to mi mówił żebym np. przyjechała za 3 dni bo tyle będą działaś leki które dał psu, nastepnym razem jak jechałam za te 3 dni, pytał się czy jakaś poprawa jest więc mu odpowiadałam np. że tak że mniej się drapie itd, wet. natomiast na to ze teraz też poda leki i że mam na razie z psem nie przyjeżdżać chyba że objawy wróca, o żadnych kąpielach, smarowaniach nic kompletnie nigdy nie mówił. wiem że leczenie, potem przerywanie i od nowa leczenie to dupa a nie leczenie. jak drapanie sie nasilało i widziałam że psina robi sobie rany to od nowa z nim jeździłam, aż przestawało po zastrzykach i tak w kółko od stycznia...;/[/QUOTE] Zmień weterynarza ;) A co do nużeńca - posiada go około 80% populacji psów. U większości po prostu nie daje żadnych objawów. Szczeniak zaraża się już od matki, więc nie potrzebny jest nawet późniejszy kontakt z psami. Najczęściej objawy pojawiają się przy ogólnym osłabieniu psa, zmniejszonej odporności, chorobie, ciąży itp. Jeżeli zeskrobina wykaże obecność nużeńca, to dobry wet zaleci leczenie, trochę uciążliwe, ale skuteczne. Chociaż z opisu nie wygląda mi na nużycę, ale nigdy nic nie wiadomo i nie będę wyrokować przez internet, bo to głupota :evil_lol:
  21. Napiszę tak: kurczak, smakołyki ze sklepów (kości o których napisałaś) i karmy z konserwantami i składnikami niewiadomego pochodzenia (Pedigree i Lidl) to rzeczy, które najczęściej uczulają psu ;) Owszem, może mieć uczulenie na proszek itp., ale częściej spotykane są alergie pokarmowe. Na początek zmieniłabym mu dietę. Żadnych smakołyków, karma tylko i wyłącznie z ryb lub jagnięciny, mięso np. wołowe (przestestować, bo czasami też uczula). Polecam np. karmę Fish4dogs, w fabryce nie używają niczego oprócz ryb i jeżeli nie będziesz mu dawała ABSOLUTNIE (ani kęsa, np. przy obiedzie) niczego oprócz niej i zobaczysz poprawę, będziesz miała pewność, że to alergia pokarmowa. Karma jest dość droga, ale warto spróbować. Poza tym zrób badanie zeskrobiny skóry, jak radzili przedmówcy, bo równie dobrze mogą to być pasożyty lub jedna z wielu innych chorób. Podliczając całokształt wyjdzie Ci taniej, niż dalsze leczenie w "ciemno" i wywalanie pieniędzy w błoto. Pitbulle niestety dość często cierpią na problemy skórne, ale przy trafnym leczeniu poradzicie sobie z problemem.
  22. Dodam tylko, że leczenie chorób skóry często jest długotrwałe i nie możesz poddawać się "po kilku dniach". Leki, kąpiele, smarowanie itp. trzeba stosować bardzo restrykcyjnie, dokładnie według zaleceń i przez dłuższy okres czasu. Nawet po zniknięciu objawów. Inaczej takie leczenie nie jest nic warte.
  23. Możesz "wytłumaczyć" psu, że wizyta u weterynarza jest konieczna tak jak dziecku, ale w psim języku. Czyli całą swoją postawą i podejściem przekazywać psu, że nic złego się nie dzieje. Pokazać całą sobą i swoim nastawieniem, że to nie jest nic strasznego, a nawet, że u weterynarza jest przyjemnie. Często to właśnie przez nastawienie właścicieli psy u weterynarza, na strzyżeniu, rehabilitacji czy podczas jakichkolwiek zabiegów panikują. Wyczuwają doskonale nasz strach, niechęć czy niepewność i reagują jak potrafią: paniką, lękiem, agresją. Dla psa wkłucie igły nie jest tragedią, dla człowieka zresztą również, wszystko zależy od nastawienia. Dla przykładu moja sunia wchodzi do gabinetu wyluzowana, niedawno nawet zasnęła z nudów, jak się zagadałam z weterynarzem :evil_lol: A zabiegi ma nieprzyjemne, pobrania krwi, zastrzyki, bolesne badania, długotrwałe zabiegi rehabilitacyjne, podczas których inne psy się niecierpliwią. Moja wie, że jeżeli ja się nie denerwuję i mam dobry humor, to nie ma się o co martwić. Jest wyluzowana, układa się i często po prostu odpoczywa. Dodam, że jest to bardzo lękliwy pies po przejściach, przez rok wyprowadzaliśmy ją na prostą z mnóstwa strachów i histerii. Nie znam Twojej suni, ale na 99% panikowała wcale nie z bólu, tylko dlatego, że się tak przejęłaś sytuacją. Poza tym psy często histeryzują na pokaz, chcą osiągnąć cel, żeby dać im spokój i jeżeli się uda, powielają w przyszłości zachowanie. Robię przy różnych psach wiele rzeczy, nie zawsze przyjemnych i nie raz miałam taką sytuację, że na starcie pies siał panikę jakby nie wiadomo jaka krzywda mu się działa, a po chwili gdy widział, że nikt się tym nie przejmuje odpuszczał i "wyluzowywał", włącznie z zaśnięciem, co mnie zawsze bawi, bo niewątpliwie świadczy o najwyższym stopniu relaksu ;) Matkować trzeba z głową, rozpieszczone dzieci też nie mają najlepiej w życiu. I pies nie zapamięta Cię jako "złą mamusię", tylko przy odpowiednim podejściu jako ukochaną osobę, która daje wsparcie w trudnych sytuacjach.
  24. Świetnie Wam idzie i to zobacz w jak krótkim czasie widać postępy :lol: Dużo nagród, zabawy, wyluzowanego podejścia i niedługo wszystkie strachy znikną.
  25. Zabierzcie sunię do weterynarza, wytłumaczcie sytuację, może poda suni lek zatrzymujący cieczkę, chociaż jeżeli to jest jej pierwsza cieczka to nie polecałabym (to są hormony, więc nie są bez znaczenia dla organizmu). Umówcie sunię od razu na sterylizację za około 3-4 tyg dzięki temu unikniecie miotu nawet jeżeli zdarzy lub zdarzyła się już wpadka przez waszą nieuwagę. Poinformujcie oczywiście weterynarza, że suka może być w ciąży. Sterylizacja aborcyjna nie należy do rzadkości, ale lepiej żeby wykonywał ja weterynarz zaznajomiony z tematem. Do tego czasu pilnujcie, separujcie (np. klatka dla jednego z nich) i nie spuszczajcie z oka. Pies czując cieczkę jest zdolny do naprawdę niesamowitych wyczynów. Sukę porządnie wykąpcie a następnie pryskajcie co parę godzin repelentem zmniejszającym zapach cieczki (np. Vivisol), do tego możecie podawać jej tabletki z chlorofilem (też zmniejszają wydzielanie zapachów). Oczywiście to nie zadziała jakoś spektakularnie, ale może chociaż trochę pomoże. Gratuluję przygarnięcia psiaka w potrzebie!
×
×
  • Create New...