Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Na temat zmiany na skórze się nie wypowiem, to może być tak wiele rzeczy, że przez internet trudno doradzać. Natomiast jeżeli będzie się to powiększać zrób badanie zeskrobiny od razu nie zwracając uwagi na koszty. Leczenie w ciemno bez badań pochłonie docelowo więcej kosztów (zmiany leków, nietrafione diagnozy, rozwlekanie w czasie i niekończące się wizyty wet), a do tego choroby skóry jak już się rozprzestrzenią leczy się długo i pracochłonnie. Lepiej jak najszybciej zareagować i mieć spokój.
  2. A ja Was przebiję, bo adoptowałam dwukrotnie kilkunastoletniego psa i też się przyzwyczaiły. Nawet skończyły kursy szkoleniowe :evil_lol: Wiek nie ma większego znaczenia. Owszem, teoretycznie młodszy organizm ma lepszą zdolność przystosowawczą, ale dla ludzi najczęściej jest to niezauważalna różnica. Zwróć raczej uwagę na to, czy pies był odpowiednio socjalizowany przez hodowcę. Jeżeli ten do tej pory (czyli przez kilka miesięcy życia) nie nauczył psa funkcjonowania wśród ludzi i psów, nie pokazał świata, nie zabierał na spacery, to możesz mieć później z takim psiakiem problemy. Pies może się wszystkiego bać, wykazywać agresję ze strachu, niszczyć i wyć pod Twoją nieobecność, oszczekiwać nieznane osoby/psy/przedmioty i prezentować wiele innych niepożądanych zachowań. Tak więc to nie wiek ma znaczenie, tylko to, jak ten człowiek postępował z psem. Jeżeli wszystkiego go nauczył, nie będziesz miała powodów do zmartwień (dopóki sama nie popełnisz jakichś błędów wychowawczych :diabloti:). I jeszcze: sprawdź, czy właściciel ma zarejestrowaną hodowlę w zkwp (Związek Kynologiczny w Polsce). Do psa powinnaś otrzymać metrykę, na podstawie której wyrobisz mu rodowód. Pamiętaj, że handel psami bez rodowodów jest w Polsce zabroniony (wtedy to nie żaden golden tylko kundelek).
  3. Przykra sytuacja, nie widziałam Twojej suni, jak już pisałam, szkoda, że dzieli nas tak duża odległość. Nawiąż kontakt z osobą zainteresowaną, pojedź tam z sunią (koniecznie, nawet jeżeli to daleko, dopiero na miejscu możesz zweryfikować to, co obiecują ludzie). Przypilnuj też koniecznie sterylizacji suni (umowa adopcyjna!), a najlepiej, gdybyś ją wysterylizowała przed adopcją.
  4. Ja nadal uważam, że sunię powinien ocenić fachowiec. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się szukać dla niej nowego domu. Co powiesz przyszłym właścicielom? Jeżeli będziesz ją "reklamować" jako lękliwą, nigdy nie znajdziesz jej domu, a zatajenie prawdy będzie skutkowało tym, że w niedługim czasie Twoja sunia wyląduje w schronisku. Mało osób ma zacięcie do pracy z lękliwymi psami. Owczarkowatych psów w schroniskach są tysiące, ma marne szanse na dobrą adopcję. Może się natomiast okazać po spotkaniu z osobą doświadczoną, behawiorystą, że Twoja sunia wcale trudnym psem nie jest i wtedy dopiero szukać jej odpowiedzialnego domu. Myślę, że jesteś jej to winna (jej przyszłym właścicielom również, żeby nie wsadzać ludzi na minę). Inna sprawa, że ja usłyszałam od dwóch behawiorystów, że z mojej suni nic nie będzie i lepiej ją oddać, a się udało, więc różnie to bywa. Ale faktem jest, że dopiero wtedy zaczęłam rozważać jej adopcje, wcześniej nie dopuszczałam takiej opcji w ogóle, dopóki jej nie wyprowadzę na prostą (była u mnie na tymczasie). To, że Twoja sunia jest teraz nieszczęśliwa nie jest żadnym argumentem. Bardziej nieszczęśliwa będzie, gdy straci dom. Nie potępiam Cię, tylko stwierdzam fakty. Poza tym to nie jest moment na emocje, musisz zachować zimną krew. Szukanie domu psu to nie jest gra na czas. Znalezienie odpowiednich dla niej ludzi może trwać tygodnie czy miesiące. Przez ten czas nadal powinnaś się starać. Zajrzyj na wątki adopcyjne, poczytaj na co uważać, jak sprawdzać potencjalne domy (wizyty przed i poadopcyjne!), spisz umowę (może jakaś fundacja by Ci w tym pomogła?). Jeżeli nie dopilnujesz takich spraw i zadziałasz impulsywnie, w najlepszym wypadku pies wróci do Ciebie po kilku dniach, w najgorszym skończy w koszmarnych warunkach. Oddanie suni to ostateczność, dlatego proszę Cię, żebyś wykorzystała wszystkie inne możliwości. Co się stało, że podjęłaś taką decyzję? Zerkałam wczoraj na waszą galerię, sunia bawi się na zdjęciach, jest wyluzowana, więc chyba nie jest aż tak źle? Edit: A rozważałaś umieszczenie suni w hotelu z dobrym szkoleniowcem? Z naciskiem na "dobrym", w razie czego kogoś Ci polecę. Nigdy nie popierałam takiej metody, do momentu, gdy moja koleżanka nie miała podobnej sytuacji do Twojej. Problem był inny (agresja, z przekierowaniem na właściciela...), ale też po prostu w pewnym momencie się poddała, siadła jej psychika i chciała psa oddać. Namówiłam ją na ten hotel, szkoleniowiec popracował nad sunią, a znajoma w tym czasie na spokojnie ułożyła sobie wszystko w głowie. Suka u niej została, okazało się, że z nią źle, a bez niej jeszcze gorzej ;) Może to jest jakieś wyjście?
  5. Szczerze mówiąc znam bardzo mało zrównoważonych owczarków niemieckich... Ale to Cię raczej nie pociesza ;) Na cieczkę jest stanowczo za wcześnie, leć do dobrego weta, oby nie było to ropomacicze lub inne świństwo. Może też mieć jakieś zaburzenia hormonalne, a wtedy mógłby to być powód jej zachowań lękowych. Sprawdź na wszelki wypadek, tylko nie u jakiegoś ignoranta, co spojrzy zza biurka i powie, że wszystko gra.
  6. Może trzeba by to wszystko jeszcze raz od początku przeanalizować. - Czy jesteś 100% pewna, że nic suni nie dolega fizycznie? Czy na pewno jest zdrowa? Często ból, dyskomfort fizyczny powoduje niechęć do spacerów i nieracjonalne zachowania. Czy w porządku u niej ze stawami, sercem itd.? - Jakimi psami są jej rodzice? Czy któreś z nich ma podobne objawy, jest psem lękliwym lub niezrównoważonym? Takie rzeczy są dziedziczne, niestety. Jakie jest jej rodzeństwo? Jeżeli żadne z powyższych nie jest powodem takiego zachowania, to coś musiało pójść nie tak podczas socjalizacji. Jednorazowa sytuacja, którą opisujesz w pierwszym poście (gdy suczka się przestraszyła petard) może utrudnić, ale nie powinna aż tak zawalić sprawy. Na to musiało się złożyć kilka czynników. Skłonności osobnicze, brak więzi i poczucia bezpieczeństwa przy opiekunie, zostawienie psu "wolnej ręki" i pozwalanie na samodzielne decyzje, brak ustalonych jasnych zasad i wskazania zachowań. Gdybam teraz i pewnie się powtarzam, ale trudno ;) Owczarek MUSI mieć powiedziane jasno i wyraźnie co ma robić. Czasami żartuję z TZ'tem, że to psy-roboty. Każdy krok, każde działanie, chodzenie, węszenie, jedzenie, załatwianie potrzeb, zabawa powinno wychodzić od Ciebie, wręcz na Twoją komendę. Tym bardziej przy tak lękliwym psie, który jest słaby psychicznie i nie udźwignie - jak widzisz - radzenia sobie na własną rękę. Szczęśliwy pies to pies, który ma poukładane w głowie i wie, co i kiedy ma robić. Inaczej żyje w lęku i niepewności "co zrobię, gdy...". Pies, któremu zostawia się za dużo swobody i decyzyjności, który inicjuje zabawy, je kiedy chce, idzie tam gdzie chce i robi co mu przyjdzie do głowy prędzej czy później zaczyna sprawiać problemy. Tym bardziej owczarek, który jest stworzony do służby, w takiej sytuacji świruje. Ucz sukę bezwględnego chodzenia przy Twojej nodze, żadnego wyrywania do przodu, łażenia tam gdzie ona chce. Ma przede wszystkim nauczyć się podążania za Tobą, choćby się waliło i paliło. Powinno jej to wejść w krew, być nie tyle zrobione na komendę, co stać się oczywistą oczywistością. Ten pies ma wejść w taki stan umysłu (zajechało Millanem, hehe): "Idę za Pańcią, Pańcia jest super, przy niej jest bezpiecznie i mnie obroni, bo jest mądra, spokojna i w razie czego powie mi co mam robić". Utrzymuj z nią cały czas kontakt, naucz komend w domu i cały czas na spacerze dawaj jej coś do roboty, ani na sekundę nie daj jej myśleć o czymś innym. Wychodź najpierw dosłownie na kilka minut i do domu. Często, ale intensywnie. Nawet kilkanaście razy dziennie, żeby jej spowszedniało i te spacery stały się zwykłą czynnością, jak pójście do miski się napić. Nie zwracaj na początku uwagi, czy się wysika, skup się na ćwiczeniach. Może to coś da? Bo na razie utrwalacie tylko złe zachowania, moja suka też miała w pewnym momencie już takie sytuacje, że prezentowała odruchowo zachowania lękowe, a wcale się nie bała. Wyrobiony przez lata odruch, poradziliśmy sobie z tym również. Trzeba po prostu nauczyć psa, jak ma się zachowywać zamiast tego, do czego się wcześniej przyzwyczaił. Poszukaj szkoleniowca, da Ci narzędzia do nauki i przyspieszy cały proces. Masz możliwość nagrania filmu z Twoją sunią na spacerze, w domu, w różnych sytuacjach?
  7. Przeżywałam to co Ty, dlatego napiszę tak: wszystko da się zrobić, musisz tylko to sobie postanowić i po prostu do tego dążyć. Pies jest zwierzęciem zdolnym przystosować się do bardzo wielu warunków życiowych, dlatego jest to jedyny tak "plastyczny" gatunek żyjący od wieków z człowiekiem. Jeżeli inne psy żyją w Twojej okolicy to Twoja sunia też może się przyzwyczaić. Potrzebna jest naprawdę Twoja żelazna konsekwencja i stanowczość, nie możesz mieć takich ciągłych wahań, bo pies będzie się zachowywał niepewnie. Psy bądź co bądź upodabniają się do właścicieli ;) Moja suka zachowywała się o niebo gorzej od Twojej, ona się wprost okaleczała fizycznie (nie mówiąc już o psychice). Do tego była psem z ponad 10-letnim z bagażem okropnych doświadczeń, nigdy wcześniej nie miała do czynienia z "normalnym" domem (najpierw patologia, później 5 lat w schroniskowym boksie). Ten pies nawet nie potrafił się bawić, a zamiast do miski w mieszkaniu biegła do kosza na śmieci. Pierwsze dni przeleżała sztywna ze strachu pod drzwiami, a na widok pochylonego nad nią człowieka prawie sikała ze strachu. I co, udało się, jest najwspanialszym psem pod słońcem, spokojna, ufa mi niesamowicie. Zachowuje się wzorowo w sytuacjach, w których wiele dobrze wychowanych i bez takiej przeszłości psów zawodzi (wizyta obcych psów i ludzi w domu, spacery, podróże, zostawanie samemu, wizyty u weta itd. itp.). Jestem z niej dumna niesamowicie i napiszę tyle: warto było. Warto było poświęcić jej tyle czasu i pracy, tyle nerwów, pieniędzy, sytuacji kryzysowych. To co teraz dostajemy od naszej suni to nieporównywalnie więcej, niż my jej daliśmy. Usiądź na spokojnie, pomyśl nad tym wszystkim i zastanów się, jak będziesz się czuła, gdy ją oddasz, czy będziesz miała poczucie, że zrobiłaś wszystko, co mogłaś?
  8. Zachowanie, które opisujesz wskazuje na sposób na rozładowanie stresu, emocji i zgromadzonej energii. Jeden z moich psów podobnie reaguje na wizytę niektórych gości (czasami i w mniejszym natężeniu, ale też np. miętosi zabawkę albo przemieszcza swoje posłanie). Pies nie wie jak się zachować, sytuacja jest dla niego nietypowa i radzi sobie z nią tak jak umie. U Was to przyjęło już niepokojący poziom, lizanie łap i zbyt częste zachowania tego typu nie są dla psa dobre. Radziłabym zapewnić psu więcej zajęć, spacerów, stymulacji umysłowej (nauka komend, sztuczek itp.). Zmęczony pies jest odprężony i odpoczywa, nie frustruje się w ten sposób. Poza tym pokażcie suni co może robić w sytuacji gdy macie gości, np. dajcie jej jakiś gryzak, odeślijcie na miejsce, gdzie będzie się czuła bezpieczna (z dala od gości) i unikajcie nieprzyjemnych dla niej epizodów (gdy np. gość ją przestraszy albo będzie zbyt natrętny w stosunku do psa). Lepiej też, gdyby goście ją ignorowali, bo takie zachowanie może też być spowodowane chęcią zwrócenia na siebie uwagi, taką jakby "psią zazdrością". Czyli jeżeli np. przytulasz się z TZ'tem, sunia chce zwrócić na siebie uwagę, a jeżeli wcześniej upominaliście ją za takie zachowanie (to też jest zwrócenie uwagi), to będzie to powtarzać. Radzę zapewnić suczce po prostu więcej zajęć zastępczych, zamiast reagować w takich sytuacjach. Jeżeli jest bardzo źle możecie zainwestować w uspokajające feromony D.A.P. dla psów. U jamniczki stawiałabym raczej na nudę i brak zajęć, jeżeli robi to stale, niezależnie od sytuacji i zachowania domowników. Jeżeli w życiu psa niewiele się dzieje, spacery nie są urozmaicone, a w domu też nie organizuje się psu czasu, to jakoś tą nagromadzoną energię zwierzak musi spożytkować. Jeden niszczy, inny szczeka, kolejny robi się natrętny i nadpobudliwy, a ta jamniczka wymyśliła sobie taki sposób. Tak więc rada jak wyżej - więcej czasu poświęcić psu. Dodam jeszcze, że psa bardziej zmęczy 20 min. sesja szkoleniowa niż godzina bezsensownego biegania po parku, więc polecam szkolenie i ścisłą współpracę z człowiekiem. Piszę to dlatego, że często słyszę jak to piesek biega godzinami na spacerach, a i tak w domu jest nieznośny - w takiej sytuacji naprawdę lepiej zrobić krótką sesję nauki komend, łatwiej zmęczyć psi umysł niż mięśnie.
  9. Kontakt, który Ci podałam, jest z okolic Warszawy... Ale możesz spróbować zadzwonić, może ma kogoś wartego polecenia z Twoich okolic. Nie poddawaj się, ja też miałam mnóstwo momentów, gdy chciałam dać za wygraną, mój pies tak się stresował, że dla jej dobra chciałam szukać jej domu z ogrodem, żeby nie musiała chodzić na spacery. Bałam się o jej zdrowie po prostu. Ale zacisnęłam zęby, zżyłyśmy się ze sobą bardzo, no i zawsze była możliwość, że przy tak wrażliwym psie zamknie się jeszcze bardziej po zmianie domu, że nie dałam za wygraną i udało się. Gdyby nie dzieliła nas taka odległość zaprosiłabym Cię do siebie, żebyś zobaczyła jak zachowuje się teraz moja psina. Może dodałoby Ci to otuchy. Czy jest tu na forum ktoś z kuj.-pom., kto może dać sprawdzony i rzetelny namiar na kogoś doświadczonego??
  10. Super, tak trzymaj. Stopniowo, małymi kroczkami przyzwyczai się :lol:
  11. Zadzwoń do hodowli, z której pochodzi pies: Tel: (22)6292247, kom: 668 995 297 To się w głowie nie mieści, po tylu latach psy oddawać... Teraz się obudził, że wyjeżdża... :angryy::angryy::angryy:
  12. Jeżeli jest aż tak fatalnie i nie robicie postępów, może trzeba będzie wkroczyć z lekami. Tylko niech zdiagnozuje sukę ktoś doświadczony, spróbuj np. tu: [url]http://medycynabehawioralna.republika.pl/[/url] Jednocześnie zapisałabym sunię do dobrego szkoleniowca, wspólny trening dobrze Wam zrobi i Ty także nauczysz się nad nią panować, bo tak dłużej być nie może :shake:
  13. KalmAid możesz podać spokojnie, to łagodny nieszkodliwy środek - pomoże psu się zaaklimatyzować.
  14. Przede wszystkim to co opisujesz nie jest czymś wyjątkowym, zdarza się dosyć często (w mniejszym lub większym nasileniu). Tak więc nie denerwuj się, bo to podstawa do jakiegokolwiek działania ze zwierzakiem. Pies prawdopodobnie nie mieszkał nigdy w bloku, boi się schodów, śliskiej nawierzchni, dźwięków, zapachów. Mój pies miał tak samo, sporo dni zajęło mu przyzwyczajanie się, do tej pory po schodach chodzi tylko "od ściany", niechętnie na nich zawraca i jak mu ktoś stanie na drodze to nie ominie, tylko czeka aż "przeszkoda" w postaci sąsiada sama się przesunie ;) Oczywiście już się tak nie boi jak na początku, ale głupie nawyki pozostały. Sprawdź, czy jest w stanie przyjmować smakołyki na klatce, jeżeli tak, to zwab go np. pokrojonymi kawałeczkami parówki żeby przeszedł po schodach. Jeżeli się nie da, wynoście go z mieszkania (to ważne, żeby podnieść go jeszcze w domu, gdzie czuje się bezpieczniej, jest większe prawdopodobieństwo, że nie będzie kłapał ze strachu) i na początek postaw go na kilku ostatnich schodkach przed wyjściem. Następnym razem wyżej i tak dalej. Jak to też nie da rezultatu załóż mu szelki i spróbuj podtrzymując wprowadzić powoli na schody. Pamiętaj żeby za każdy postęp i wejście/zejście sowicie go nagrodzić głosem i smakołykiem. Nie denerwuj się, nie bój i nie rób wokół tego jakiejś szczególnej atmosfery, bo pies pomyśli, że rzeczywiście jest się czego obawiać. Jeżeli kłapanie przybiera na sile zakładajcie mu kaganiec (dla Waszego bezpieczeństwa i żeby nie utrwalić zachowania). Daj mu trochę czasu, dwa dni to jest nic, pies jest na pewno przerażony zmianą miejsca, będzie do siebie dochodził przez najbliższe tygodnie. Mądrze wykorzystaj ten czas, bo to jak teraz go będziecie traktować, jakie granice wyznaczycie i czego będziecie go uczyć zaważy na Waszych przyszłych relacjach.
  15. Wprowadzenie nowego psa jest dla psa rezydenta zawsze dużym stresem. Dlatego przemyśl wszystko na spokojnie jeszcze raz, tym bardziej, że jamniczka jest starsza, schorowana i po prostu możesz zrobić jej krzywdę. Sama najlepiej znasz swojego psa, jego kondycję, nastawienie do innych zwierząt. Zastanów się, czy suczka nie będzie męczona przez dorastającego szczeniaka, czy będzie mogła od niego zwyczajnie odpocząć, gdy poczuje się źle. Szczenięta bądź co bądź potrafią być upierdliwe. Poza tym zajmiecie się wszyscy słodkim małym szczeniaczkiem (taki maluch absorbuje mnóstwo czasu, brudzi, niszczy, cały czas zwraca uwagę) i jamniczka może poczuć się odtrącona, odstawiona na boczny tor. Jeżeli jednak zdecydujesz się na kupno (rasowego z rodowodem zkwp, bo inaczej będzie to zwykły kundelek) yorka weź pod uwagę te wszystkie rzeczy i zapewnij jamniczce jeszcze więcej uwagi niż do tej pory, wtedy łatwiej jej będzie zaakceptować nowego domownika. Najlepiej byłoby, gdybyś miała możliwość zaproszenia do domu kogoś z młodym, energicznym psem i zaobserwowania reakcji Twojej suni. To dałoby Ci przedsmak tego, na co się przygotować.
  16. Suka urodzi kundelki, więc nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał za nie zapłacić, zobacz w ogłoszeniach ile psów szuka domów. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale poszukaj dobrej lecznicy z doświadczonym chirurgiem i zapytaj, czy nie jest za późno na sterylizację aborcyjną. Jest to najlepsze rozwiązanie, oszczędzasz suce utratę urodzonych już szczeniąt, a na przyszłość nie masz problemu z cieczkami i ewentualną kolejną wpadką. Niezależnie od tego jak postąpicie pamiętaj, że sukę powinieneś tak czy inaczej wysterylizować (jeżeli urodzi to po odchowaniu szczeniąt). Na koszty jesteście narażeni tak czy inaczej. Uśpienie miotu + leki na powstrzymanie laktacji + sterylizacja / Koszty porodu i żywienia suki karmiącej + odchowanie i karmienie, szczepienia, odrobaczenie szczeniąt + sterylizacja/ Sterylizacja aborcyjna. Nie wspomnę już nawet o kosztach leczenia, jeżeli coś pójdzie nie tak. Jeżeli to naprawdę jest suka rodowodowa z prawdziwej hodowli a nie pseudo (w co wątpię, skoro nie masz papierów) poinformuj o tej sytuacji hodowcę. Dbający o swoją reputację hodowca nie powinien robić takich numerów.
  17. Wykastrować oba psy, albo przynajmniej jednego, żeby miał mniejszą ochotę do konfrontacji i schodził drugiemu z drogi. Duże rasy psów dojrzewają bardzo późno i wiek 3 lat jest kulminacją szaleństwa hormonów u jednego z psiaków. Będzie walczył z innymi samcami, a starszy rezydent, do którego przecież należy teren, wcale nie będzie chciał odpuścić i nie dziwię mu się ;) Sytuacja typowa, na przyszłość nie próbujcie trzymać dwóch podobnej wielkości dorastających niekastrowanych samców, bo bójki są praktycznie nieuniknione. Jeżeli wejdzie im to w krew, to już nie wiele zaradzicie, trzeba będzie je separować. Jeżeli jeszcze im się to nie spodobało, to szybka kastracja i pod okiem behawiorysty (nie przez internet) wyrabianie psom pozytywnych skojarzeń związanych ze swoją obecnością, podporządkowanie Tobie, żeby respektowały Twoje polecenia itd. W kryzysowych momentach na bernardyny (bracia z jednego miotu) w firmie ,w której pracowałam działało polewanie wodą, ale pewnie dlatego, że ogólnie za nią nie przepadały ;)
  18. Nie jest już tutaj istotne co się wydarzyło kiedyś. Potrzebny jest kontakt z osobą znającą się na rzeczy. Jak już kiedyś tutaj pisałam, takie zachowanie jest niestety dość typowe dla obecnych cockerów angielskich. Najlepiej poszukać kogoś, kto tez miał ten problem i szkoleniowca/behawiorysty, który z cockerami miał do czynienia. Żeby nie było, że demonizuję, dzisiaj miałam do czynienia z superowym spanielem, ale amerykańcem, trzeba przyznać :evil_lol:
  19. Wygląda marnie ten skład. Produkty pochodzenia zwierzęcego? Jakiego? Dzioby kurczaków czy wymiona krów? Szukaj określonego źródła mięsa, jak już muszą być "by products" to przynajmniej żeby było wiadomo z czego. Zboża? Czyli co? Pszenica, kukurydza, ryż, odpady? Dobrze jakby tłuszcz też był bliżej określony. Ja kupuję puszki z jak największą zawartością mięsa, zero zbóż i dodatków, wtedy taką puszkę możesz wymieszać np. z rozgotowanym ryżem - wychodzi taniej i zdrowiej dla psa. Przykładowe składy puch: 1. Mięso i zwierzęce produkty uboczne (85% wołowiny, 14% serca indyka), substancje mineralne. 2. Gotowany kurczak bez skóry. 3. Baranina, ryż, cynk, wapń, miedź, mangan, potas, biotyna, witaminy. 4. 100% wołowiny gotowanej we własnym sosie. 5. Wołowina, woda użyta w procesie gotowania, wątroba wołowa, czosnek, guma guar, chelatowane minerały (cynk, wapń, selen, miedź, mangan, potas, żelazo), biotyna, kwas foliowy i witaminy. A tak w ogóle to nie podawaj szczeniakowi tylko i wyłącznie puszek, nie są one najlepszą dietą dla psa. Można je dawać, ale nie jako jedyny posiłek. Postaraj się dobrać jakąś dobrą suchą karmę do codziennego karmienia albo poczytaj w dziale o gotowanym lub barfie jak skomponować małemu pełnowartościowe posiłki. Polecać nie ma co, bo każdy pies jest inny, możliwości każdego właściciela również, musicie wypróbować co będzie dla Was najlepsze.
  20. Obie wersje Fish4Dogs (salmon i finest fish) mają po 11% tłuszczu.
  21. Z czosnkiem trzeba bardzo uważać, bo łatwo jest doprowadzić do zatrucia. Nie ma określonych dokładnych dopuszczalnych dawek dlatego, że każdy pies ma inną odporność na zawarte w czosnku szkodliwe substancje. Poza tym psy, które jedzą go regularnie mają większą tolerancję (uodparniają się). Ja bym sobie odpuściła podawanie czosnku, tak samo jak bardzo szkodliwej cebuli. Jeżeli już musisz, to w bardzo małych ilościach.
  22. Możliwe, że to właśnie przez zmianę rytmu dnia pojawiły się problemy. Wcześniej, gdy pracowaliście oboje sunia miała ustalony plan dnia, wiedziała, kiedy wychodzicie i kiedy wrócicie. Teraz pewnie posiedziała dłużej z żoną w domu, przyzwyczaiła się i teraz przy sporadycznych wyjściach się niepokoi. Może być też tak, że z powodu tego, że spodziewacie się potomka i dużo w Waszym życiu się zmieniło pies jest w większym stresie niż wcześniej i objawia się to kopaniem/niszczeniem. Piszę teoretycznie, bo nie znam Was ani sytuacji, ale to co opisałam często się zdarza. Moje psy np. miały problem z zostawaniem w domu po przeprowadzce, chwilę trwało, zanim się przyzwyczaiły. Feromony D.A.P. możesz kupić u weterynarza i w sklepach zoologicznych. Można też zamówić przez net. Są dostępne w dyfuzorze (wtykane do kontaktu, jak odświeżacz powietrza), w spray'u i w obroży (jak przeciwpchelna). Te pierwsze w Waszym przypadku byłyby najlepsze, bo działają w całym pomieszczeniu, w którym pies przebywa. Nie dam Ci oczywiście gwarancji, że to zadziała, każdy pies reaguje inaczej. Na jednego z moich psów to działa, na drugiego w ogóle, ale nie jest szkodliwe w żaden sposób, więc może warto spróbować.
  23. Sunia robi "podkop" do wyjścia. Powodem tego może być to, że się nudzi/tęskni za Wami/nie zgadza się na rozłąkę. Zapewnijcie jej więcej zajęć na co dzień, dłuższy spacer przed wyjściem, trochę szkolenia, gryzaki na czas Waszej nieobecności. Poczytaj inne wątki z tego działu jak rozwiązywać problemy związane z zostawianiem psa w domu. Może sprawdzą się łagodne środki uspokajające dla psów (np. feromony D.A.P. w dyfuzorze w pobliżu miejsca, w którym drapie). W ostateczności możecie spryskać to miejsce środkiem odstraszającym psy, ale to nie rozwiąże problemu i sunia może przenieść zachowania destrukcyjne w inne miejsce.
  24. Jeżeli przekazujesz smycz i oddalasz się normalną reakcją jest, że pies chce podążać za Tobą. Trzeba by zrobić tak, że sunia wyjdzie z domu na spacer z kimś innym (dla ułatwienia Ty możesz być w tym czasie poza domem, ale nie tak, żeby wpadła na Ciebie albo na Twój zapach od razu po wyjściu), albo przekaż smycz na spacerze doświadczonej i nie bojącej się problemu osobie i idźcie sobie wszyscy razem koło siebie. Ja zauważyłam olbrzymie różnice w zachowaniu różnych psów w zależności od tego, kto je prowadził. Psy z którymi jedna osoba sobie w ogóle nie radzi w rękach innej są aniołkami i odwrotnie, w przypadku innego psa role mogą się odwrócić. Chodzi o to, żebyś zobaczyła swoją sunię "z zewnątrz", zaobserwowała jej reakcje na spokojnie, kiedy nie musisz się z nią szarpać. Może wpadniesz wtedy na nowe pomysły i coś Ci zaświta. O "odcinaniu pępowiny" już tutaj chyba pisałam. Nie możesz pozwolić na takie uzależnianie się psa od Ciebie. Taki pies nigdy nie będzie pewny siebie i odważny. Musisz ćwiczyć z nią zostawanie samej w domu, wychodzenie i karmienie przez inne osoby, przebywanie samej w oddzielnym pomieszczeniu itd. Inaczej pogrążasz ją i pogarszasz jej stan. Dorosły pies musi być samodzielny, mieć poczucie bezpieczeństwa i ufać Ci na tyle, żeby wiedzieć, że jak wychodzisz to wrócisz. Teraz Twoja sunia jest w ciągłym stresie, bo musi za Tobą chodzić i Cię pilnować. Czy w domu też chodzi za Tobą jak cień? Jeżeli tak, to fatalnie :shake:
  25. A jak ona się zachowuje, gdy ktoś inny wyjdzie z nią na spacer? Jest lepiej, gorzej, tak samo? Spróbuj może znaleźć kogoś znającego się na psach, pewnego siebie, żeby wyprowadził sunię. Ja tak zrobiłam. Jeżeli z inną osobą sunia będzie lepiej się zachowywać, to znaczy, że trzeba popracować nad sobą, a jeżeli będzie bardziej lub tak samo się bać, to zaciśnij zęby i ćwiczcie dalej - do skutku :razz: Na pocieszenie dodam, że my wyprowadzaliśmy naszą sunię z lęków przez rok :evil_lol:
×
×
  • Create New...