Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Dla psa nie ma żadnego znaczenia wielkość mieszkania, w którym żyje. Dorosły pies w domu głównie śpi i odpoczywa, to spacery służą rozładowaniu energii, eksploracji i aktywności. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że im mniejszy pies, tym większe powinno być mieszkanie, ponieważ małe pieski przeważnie są o wiele bardziej ruchliwe i aktywne, więc żeby nie wychodzić z nimi przykładowo 6 x dziennie dobrze jest mieć możliwość np. porzucania im piłeczki w domu. Ten stereotyp o za małym mieszkaniu pokutuje wśród ludzi nie mających pojęcia o psach i niestety krzywdzi wiele psiaków. Poza tym sprawdź sobie wagi psów poszczególnych ras (takich, które widziałaś na żywo). 25 kg to nie jest duży pies, raczej średni (to zależy od budowy ciała też). Do tego często się zdarza, że np. 13 kg staffik jest o wiele trudniejszy fizycznie do ogarnięcia niż np. 30 kg seter. A przecież ten pierwszy wygląda na malutkiego pieska. Wielkość nie ma znaczenia, jednym słowem :evil_lol:
  2. I jak tam sytuacja? Radzicie sobie?
  3. Kup suni zwykłą, długą smycz i obrożę (jeżeli teraz chodzi na szelkach) lub szelki (jeśli teraz chodzi w obroży). Naucz ją prawidłowego chodzenia na smyczy, tzn. smycz ma wisieć luźno, psu nie wolno szarpać czy ciągnąć. Jest o tym mnóstwo wątków. Dla psiaka takiego jak Twój Flexi jest bardzo niewskazana. Na takiej smyczy mogą chodzić tylko psy doskonale nauczone poprawnego spacerowania na zwykłej smyczy lub można ją stosować sporadycznie, do treningu konkretnych rzeczy. Pies nie nauczy się na czymś takim nigdy prawidłowo spacerować, nigdy nie wie, kiedy zablokujesz smycz, nie wie, ile i kiedy ma swobodę. Do tego ludzie fatalnie używają Flexi, blokują je nagle (np. gdy kogoś mijają), "łowią" psa jak rybę na wędkę przyciągając do siebie, albo szarpią psa w pełnym biegu (gdy np. smycz się skończy). To naprawdę frustrujące dla psiaka, wyobraź sobie samą siebie na takiej lince, która ni z tego ni z owego co jakiś czas Cię szarpie, czego nie potrafisz przewidzieć. Sama przyznaję, że z lenistwa czasami wyprowadzam moje psy na automatach na krótkie spacery, ale one nie sprawiają praktycznie żadnych problemów i dopiero, gdy miałam tego pewność, zafundowałam im takie wynalazki. Gdy popracujesz nad prawidłowymi spacerami na zwykłej smyczy Twoje problemy znikną, albo przynajmniej o wiele łatwiej będzie je rozwiązać. Poczytaj wtedy wątki o odwrażliwianiu psa na bodźce, mijanych ludzi i psy.
  4. Nie wiem jak układają się Wasze wzajemne relacje z Dżekim, na ile jest Ci posłuszny i respektuje Twoje sygnały oraz jaką jesteś osobą, ale jeżeli z tym jest w miarę nieźle możesz spróbować też wypraszania go z pokoju gdy zaczyna się pobudzać. Jeżeli jest w stanie w takim momencie podporządkować się Tobie możesz wstać z kanapy i swoją postawą skłonić go do wyjścia, gdy tylko zobaczysz pierwsze symptomy złego zachowania. Do tego potrzeba dobrego wyczucia, zmysłu obserwacji psa, no i odpowiedniego podejścia, ale jeżeli załapiesz o co chodzi, jest łatwiejsze. Tylko do tego musisz być absolutnie spokojna, żadnego zdenerwowania, irytacji, podniesionego głosu czy gwałtownych gestów. Jeżeli nie czujesz się na siłach, lepiej spróbuj poprzedniego podanego przeze mnie sposobu. Daleka jestem od propagowania metod C.M. i nie radzę popadania w uwielbienie do jego osoby, ale ponieważ ciężko mi wytłumaczyć na forum o co chodzi obejrzyj ten filmik, tak to mniej więcej powinno wyglądać (zacznij od 39 minuty): [URL]http://www.youtube.com/watch?v=D4_Fo2_td3Y&feature=related[/URL] Zwróć uwagę szczególnie na moment, w którym już trzeba zareagować. Nie czekaj, aż Dżeki zacznie szczekać, musisz reagować szybciej od niego, niezależnie czy wybierzesz metodę z wyprowadzaniem czy wypraszaniem z pokoju. I daruj sobie z tego filmu przede wszystkim element dotykania czy szturchania psa, Twój Dżeki ma złe skojarzenia z dłonią przez bicie i rzucanie przedmiotami, musicie to nadrobić wprowadzając dobre skojarzenie z ludzką ręką, a takie gesty w tym stanowczo nie pomogą. Wystarczy po prostu wstać i przekonać go do wyjścia przesuwając się w jego stronę bez nachylania się nad nim.
  5. Przeczytaj ten wątek i wybierz kilka pozycji, które koniecznie wnikliwie przeczytaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/28917-Indeks-ksi%C4%85g-nakazanych[/url] Jeżeli mimo tego nadal nie będzie Ci szło układanie psiaka, nie pozostanie nic innego jak udać się na psie szkolenie.
  6. Każdy terrier potrzebuje ruchu, wyjściowo były to psy myśliwskie. Obecnie małe terriery, jak westie czy york pełnią "funkcje" ozdobne, jednak mimo wszystko w ich genach płynie krew psów pełnych temperamentu i zawsze skorych do pracy. Oczywiście westik nie potrzebuje tyle biegania i ruchu samego w sobie jak np. chart - on potrzebuje wyzwań, współpracy z człowiekiem i zadań do wykonania. Tak więc nie tyle zmuszanie go do ruchu dla samego ruchu (to terrierowi natychmiast się znudzi, zacznie np. kopać dołki lub polować na małe zwierzęta) co dawanie wyzwań. Aport, bieganie przy nodze, nauka sztuczek, a agility to byłoby w ogóle marzenie dla takiego psiaka. Tutaj pierwszy lepszy filmik z białasem w swoim żywiole, a na pewno jest tego mnóstwo: [url]http://www.youtube.com/watch?v=XW2gqgL2IDM[/url] Jeśli chodzi o jedzenie, przy tego typu problemach z psem natychmiast "spalcie miskę". To znaczy micha znika z życia psa całkowicie. Odmierzajcie z rodzicami codzienną porcję karmy i dawajcie w ciągu dnia z ręki (to ważne, przy okazji wyrobi mu lepsze skojarzenie z ręką po tym biciu i ugryzieniach) jako nagrody za dobre zachowanie. Czyli podczas nauki przywołania na lince za przyjście, podczas ćwiczenia przechodzenia przez drzwi (ustępowanie), przy oswajaniu "strachów", podczas głaskania gdy zachowuje się grzecznie. W ogóle zawsze, gdy tylko widzisz, że prezentuje pożądane zachowanie (np. grzecznie leży na posłaniu, gdy włączasz tv) dajesz mu kawałek żarcia. Często wołajcie go do siebie, wydawajcie prostą komendę, np. siad i gdy usiądzie dopiero jest kawałek karmy. Musi zrozumieć, że nie ma nic za darmo, a jedzenie pochodzi od Was, to wy wydzielacie zasoby. Jeżeli będzie miał żarcie w misce, stwierdzi, że nie opłaca mu się być grzecznym czy wykonywać Wasze polecenia, bo zawsze sobie może pójść i przekąsić coś, co mu codziennie spada z nieba. A jak zaczniecie na nim coś wymuszać, to sprowadzi Was do parteru zębami i tyle. Z jego punktu widzenia to wygodne życie. To małe pieski, ale charakterki mają takie, że nie jeden rottweiler by pozazdrościł :eviltong: Zastanawiam się jak pomóc Wam z tym szczekaniem na telewizor. Przydałoby się odbudować relacje rodziców z pieskiem, żeby z powrotem im zaufał i przestał być nerwowy, ale taka sytuacja niejednego by wytrąciła z równowagi i błędne koło się zamyka. Przede wszystkim krzyki, bicie czy rzucanie nic nie dadzą. Jedyne co, to pies stanie się jeszcze bardziej nerwowy, do tego dajecie mu sygnał, że na ten telewizor naprawdę trzeba szczekać, skoro wszyscy się wtedy tak denerwują :evil_lol: Szkoda, że nie widziałam, jak to wygląda, bo boję się przez internet coś zaproponować. Na początek spróbowałabym chyba po wyczerpującym dla psiaka spacerze wziąć go na linkę w domu, w jednym ręku pilot, w drugim smakołyki. Rozsiądź się wygodnie, spokojnie ułóż psa przy swoich nogach (nie na kanapie) i poczekaj, aż się wyluzuje i nie będzie zwracał uwagi na tv. Wtedy włącz tv i jeżeli psiak się nie poderwie ani nie zainteresuje nagródź smakołykami i wyłącz tv. I tak stopniowo, na coraz dłużej włączaj telewizję. Jeżeli zaszczeka spokojnie bez słowa wstań i wyprowadź psiaka na lince do innego pokoju. Jeżeli się nie uspokoi, zamknij go i poczekaj. Wróć do pokoju z telewizorem dopiero, gdy już nie będzie szczekał. I tak do znudzenia, aż wreszcie zobaczycie jakieś postępy. Byleby tylko nie podnosić rabanu, gdy pies szczeka, on wtedy odbiera to tak, że Wy też szczekacie i że o to wszystkim chodzi. No i najważniejsze, żeby przez ten czas, gdy będziecie go oduczać nie było takich momentów, że komuś nerwy puszczą i konsekwencje szlag trafi. Gdy zdarzy się coś takiego niestety wracacie do punktu wyjścia. Dlatego jest potrzebne zaangażowanie całej rodziny. Pamiętaj, że zawsze łatwiej pójdzie Wam nauka czegokolwiek, gdy piesek będzie zmęczony i spuścisz z niego trochę "pary" na spacerze.
  7. Wybrać się z psem na szkolenie do porządnej szkoły dla psów.
  8. Przyznam przedmówcom rację, nie przemyśleliście decyzji do końca. Wasz pies ma problemy w kontaktach z innymi psami, jest starszy i obolały, więc ma prawo nie życzyć sobie obskakiwania przez małego szczyla. Do tego obecna sytuacja to pryszcz w porównaniu w tym, że wzięliście do domu drugą sukę, która niedługo będzie dorastać, a wtedy dopiero mogą zacząć się prawdziwe problemy. Jeżeli naprawdę zależało Wam na przygarnięciu drugiego zwierzaka, trzeba było rozglądać się za dorosłym, opanowanym i wykastrowanym psem, który ma świetne relacje z psami. Zacząć od zapoznania psów na neutralnym gruncie, spotykać się kilkakrotnie, wprowadzić psa do domu i dopiero wtedy podjąć decyzję o adopcji. Ale teraz już po sprawie. Dorosły pies może warczeć na szczeniaka tylko gdy maluch przegina narzucając się psu i nie respektuje innych sygnałów, czyli np. dorosły pies usuwa się, unika konfrontacji, a szczyl dalej robi swoje. Jeżeli jest tak jak opisujesz, czyli suka atakuje, a nie tylko ostrzega, to sprawa jest poważna. Nie zostawiaj psów samych razem pod żadnym pozorem. Miałam u siebie taką sunię owczarka i napiszę, że było ciężko. Osiągnęliśmy etap względnego tolerowania drugiego domownika, ale nigdy nie mogłabym jej zaufać na tyle, żeby wyjść z domu i zostawić razem dwa psy. Poczytaj tutaj na forum w jaki sposób powinieneś zapoznawać ze sobą psiaki. Jeżeli po prostu przyniosłeś szczenię do domu i pokazałeś suce, to był to olbrzymi błąd. Spróbuj to nadrobić, poczytaj o spacerze równoległym, jak przyzwyczajać psy do siebie na neutralnym terenie i jak ćwiczyć pozytywne skojarzenia suki związane z obecnością szczeniaka. Dobrze byłoby, gdyby przyjechał do Was doświadczony szkoleniowiec, najlepiej osoba pracująca na co dzień z owczarkami i mająca sforę tych psów u siebie. Tacy ludzie potrafią rozwiązywać tego typu problemy na żywo, bo z doświadczenia wiem, że tutaj podręcznikowe podejście może na nic się nie zdać.
  9. Jak na terriera bez zajęcia, ruchu i pracy, do tego wychowywanego tak jak opisujesz, to ten piesek jest bardzo grzeczny. Macie szczęście, tyle mogę napisać. Opanować to błędne koło mogłaby tylko osoba przebywająca na stałe z psem, w tym przypadku Twoi rodzice. Nic nie da to, że Ty ułożysz z psem prawidłowe relacje, jeżeli Twoi rodzice nadal będą wszystko rujnować rzucając w psa kapciami. Terriery to psy bardzo inteligentne, potrzebujące dużo ruchu, stymulacji umysłowej i nowych doznań. Nie nadają się na pieski kanapowe, żeby oglądać z nimi tv trzymając je na kolankach. Tzn. można tak robić, ale po dniu pełnym emocji, spacerów, eksploracji, nauki, zabawy, szkolenia i mnóstwa innych aktywności, o których taka mała biała główka marzy od zawsze. Zachowania, które opisujesz, to sfrustrowany, znudzony pies, który rozładowuje napięcie i brak zrozumienia przez domowników właśnie w ten sposób. Jedyne, co mogę napisać przez net, to żebyś zaczęła psiaka szkolić, wychodź z nim do ogródka, naucz aportowania, zmęcz go psychicznie i fizycznie. Idźcie pobiegać, pojedźcie na całodniowy spacer. Zakładaj mu kaganiec, jeżeli nie jesteś pewna jego reakcji na spacerze. Teraz w upały zwróć szczególną uwagę na odpowiedni dobór kagańca, pies musi w nim swobodnie dyszeć (poczytaj o kagańcach fizjologicznych, np. Chopo czy Maszer). Absolutnie nie nadają się kagańce materiałowe. Co jakiś czas daj mu wody. Postaraj się prawidłowo zapoznać go ze swoim szczeniakiem i skoro również młodemu musisz zapewnić odpowiednią dawkę ruchu naucz się wyprowadzać prawidłowo oba psy. Jest tu sporo wątków na ten temat, tylko zaplanuj wszystko dokładnie, żebyś panowała nad sytuacją.
  10. Nawet u stabilnych i odważnych suk w okresie cieczki mogą być zauważalne zmiany zachowania, nasilać się problemy itp. A co dopiero u Twojej delikatnej i pobudliwej młodziutkiej suni. Musisz zacisnąć zęby i przeczekać, pokaż jej, że nie tolerujesz "humorów", nie traktuj jakoś specjalnie inaczej. Wysterylizuj sukę, szczeniąt i tak mieć nie może, a unikniesz takich sytuacji powtarzających się co kilka miesięcy. Co do leków jak już wcześniej pisałam stosowałam z powodzeniem Stress Out i Stresnal (pierwszy u nas lepiej się sprawdził). Do tego obroża feromonowa (D.A.P.). To nie są leki wpływające znacząco na organizm, można je stosować również u szczeniąt i przez dłuższy czas. Melissy też próbowałam. I kropli Bacha. I tysiąca innych sposobów, więc ciężko mi określić, co tak naprawdę pomogło, grunt, że zadziałało i mam normalnego psa ;) Pamiętaj przede wszystkim, że samo podanie tabletek i czekanie na efekt nic nie da. To tylko ma ułatwić Ci pracę z psem, zrelaksować ją, żebyś mogła do niej dotrzeć w trudniejszych sytuacjach. Najważniejsze są Wasze relacje i to, jak się zachowujesz wobec suni. Ustal jej stały tryb dnia, żeby wzmocnić poczucie bezpieczeństwa i włącz jak najwięcej szkolenia, przestrzegania zasad, nauki sztuczek. Najpierw w domu, a później na spacerach. Chodzi o to, żeby nie zostawiać lękliwego psa samego sobie, bo wtedy zacznie swoje przedstawienie. Jeżeli cały czas będziesz od niej czegoś wymagać, np. idąc ma równać do nogi, będzie miała zajęty umysł pracą i mniej będzie się skupiać na otoczeniu - to zminimalizuje "wybryki". Jeżeli chodzicie tam gdzie ona chce i jak chce, wprowadzasz ją w tryb "muszę radzić sobie sama", a skoro ona się boi, to zaczynają się problemy.
  11. Ja mam psy kilkunastoletnie i mimo że zastanawiałam się długo nad przestawieniem na seniora dałam sobie z tym spokój. Jeśli przyjrzysz się uważnie składom karm typu senior zobaczysz, że najczęściej w porównaniu z karmami adult mają małą zawartość mięsa, więcej wypełniaczy typu kukurydza i przez to jak dla mnie kiepską wartość odżywczą. Według mnie przestawianie na seniora ma sens w przypadku, gdy pies ma już widoczne oznaki starzenia, jest mało aktywny, tyje, przestaje odpowiednio przyswajać obecną karmę albo niewskazane są już dla niego karmy z większą zawartością białka i tłuszczu (np. wątroba szwankuje). Dodatkowo dla starszego psa nagła zmiana karmy niekoniecznie może mu posłużyć i wyjdzie na gorsze. Jeżeli Twój pies jest zdrowy, ma dobre wyniki badań, jest tak samo aktywny jak wcześniej i nie tyje ani nie chudnie za bardzo, zostałabym na tym co jest. Ja dodaję moim psiakom tylko preparat dla starszych psów GeriatiVet, suplementy na stawy (mają z tym problem) i wszystko gra. Jeżeli jednak zdecydujesz się na seniora pamiętaj, żeby wprowadzać go stopniowo.
  12. Delph

    Pazury - obcinanie

    Czyli dobrze pokazuje, lepiej nie ciąć w ogóle, to się nie utnie za krótko :evil_lol: Ciekawa jestem dalszych relacji, bo urządzenie intrygujące, ciekawe jaka jest zasada działania, w jaki sposób toto "wyczuwa" nerw?
  13. Nigdy. Psów się nie tarmosi, chyba, że chcesz go rozdrażnić :eviltong: Być może tutaj też tkwi sedno problemu, może nie potraficie psa głaskać. Nikt nie widząc sytuacji nie da Wam recepty, trzeba określić, czy to Wy popełniacie błędy, czy to pies w wyniku doświadczeń z przeszłości lub choroby jest psem problemowym. Tak czy inaczej, żaden pies nie lubi tarmoszenia. Psy między sobą ustalają w ten sposób kto jest silniejszy, często używają do tego zębów i może w tym tkwi Wasz problem. Spolegliwy pies będzie cierpliwie znosił takie "pieszczoty", inny ucieknie i będzie ich unikał, a jeszcze inny kłapnie zębami. Mogę zaproponować takie rzeczy: - przeczytaj książkę "Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów" Turid Rugaas i poczytaj jak najwięcej o tzw. CS 'ach (calming signals). Większość psów z założenia najpierw próbuje załagodzić stresującą sytuację wysyłając nam mnóstwo psich sygnałów. Jeżeli nauczysz się je czytać łatwiej będzie Ci unikać ugryzień i zawczasu reagować. Może Twój pies np. wcale nie przychodzi po pieszczoty, jak Ci się wydaje, tylko poddańczo zbliża się do Ciebie z opuszczoną głową, a Ty źle na to reagujesz? Może zanim ugryzie spina mięśnie, odwraca głowę, oblizuje się, ziewa itp. itd? To wszystko trzeba by sprawdzić, poobserwować, dogadać się z psem. - gdy już weźmiesz się za głaskanie, pamiętaj, żeby dotykać go po klatce piersiowej, po bokach, pod brodą. Nigdy (a przynajmniej nie na początek) nie sięgaj od góry, nie głaszcz po głowie i karku, nie tarmoś za uszy, łapy, nie ograniczaj w żaden sposób ruchów psa np. przytulając go czy podnosząc, nie dotykaj z zaskoczenia (np. gdy śpi lub od tyłu). Wyobraź sobie, że podchodzi do Ciebie obcy olbrzym i nagle wyciąga łapy do głaskania, zastanów się, w jakiej sytuacji nie chciałabyś się znaleźć i nie rób tego psu ;) Najpierw psiak musi Ci zaufać, wiedzieć na 100%, że Twoja ręka nie jest dla niego źródłem nieprzyjemności, dopiero potem pozwoli Ci na wszystko. Nigdy nie karć psa dłonią, nie wymachuj nad nim rękami. - obejrzyj ten filmik, wspaniale pokazuje w jaki sposób powinnaś ćwiczyć z psem [url]http://www.youtube.com/watch?v=AElTVoIPlOw&feature=plcp[/url]. Zacznijcie od podstaw naukę akceptacji dotyku, niezależnie, czy pies jest lękliwy czy agresywny takie ćwiczenia mogą Wam pomóc. Obejrzyj też inne filmiki na tym kanale, znajdziesz tam inspirację jak spędzać z psem czas, jak go uczyć, czego nie robić i co sprawia psu prawdziwą frajdę, zamiast głaskania. Starsze filmiki są ciekawsze, więc im bliżej 9 strony filmów tym bardziej powinno Cię wciągnąć [url]http://www.youtube.com/user/kikopup/videos?sort=dd&view=0&page=1[/url]. Pamiętaj, że najważniejsze rzeczy są napisane na początku i dziewczyna je tłumaczy dokładnie, jeżeli nie znasz angielskiego postaraj się wszystko sobie przetłumaczyć, żeby nie popełnić błędów lub czegoś źle nie zrozumieć.
  14. Na przytulanie psiaka jeszcze przyjdzie czas. Mój też nie lubił dotyku (chociaż nie gryzł), a teraz jest wielką przytulanką i uwielbia głaskanie na tysiąc sposobów. Zrozum też, że to, że pies obawia się lub nie toleruje dotykania nie oznacza, że jest niesympatyczny i niekontaktowy. Porównujesz go do poprzedniego psiaka, jakby tamten był w czymś lepszy. Obecny pies jeszcze Wam nie zaufał, ma inny charakter, ale nie jest gorszy. Zresztą właśnie takie trudniejsze psiska gdy już dogadają się z właścicielami są najwierniejszymi i najwspanialszymi stworzeniami pod słońcem. Wszystko zależy od Waszych chęci i tego jak będziecie postępować.
  15. Ja bym na razie nie głaskała w ogóle. Skoro jest prawdopodobieństwo, że w którymś momencie mu się odwidzi, to nie ma głaskania i koniec. Głaski są wtedy, kiedy Ty chcesz, a skoro nie daje się dotykać na Twoich zasadach, to nie ma w ogóle. Pamiętaj, że podstawową zasadą jest to, że przywołujesz psa do siebie na pieszczoty czy podawanie smakołyków. Nigdy nie podchodź do niego sama z siebie, np. gdy odpoczywa, ani nie głaszcz gdy sam przychodzi i wymusza zainteresowanie. Powinno wyglądać to tak, że wołasz psa z posłania, gdy widzisz jego zainteresowanie spróbuj krótkiej serii łatwych komend koniecznie nagrodzonych super smakołykami i zakończ sesję zanim pies się znudzi lub straci zainteresowanie. Odejdź i zignoruj go, nawet jeżeli będzie natarczywy. Gdy się uspokoi za jakiś czas znowu zawołaj itd. Jeżeli zawołasz, ale zobaczysz, że nie jest skory do współpracy wydaj tylko jedną komendę, którą ma opanowaną i nie jest dla niego wielkim wyzwaniem (ale nagródź go smakołykiem za wykonanie) albo np. rzuć mu zabawkę i odpuść, spróbuj za jakiś czas. Chodzi o nagrodzenie za przyjście i skojarzenie, że warto było i jest fajnie. Nigdy na niego nie krzyczcie, nie wprowadzajcie nerwowej atmosfery. Akcja rodzi reakcję, takie nieprzewidywalne z punktu widzenia psa zachowania prowokują u niego ataki. I nigdy, przenigdy nie karćcie go fizycznie, to najprostsza droga do wyrobienia odruchu gryzienia na dotyk lub strachu przez ręką. Pewien rodzaj dotyku w określonej partii ciała może mu się źle kojarzyć, zaobserwuj, czy gryzie gdy np. dotykasz karku, zadu, głowy? Sprawdź też koniecznie, czy psu coś nie dolega. Może np. ma zapalenie uszu i dotknięcie głowy powoduje przeszywający ból? Może zęby, kręgosłup, jama brzuszna? Wykluczenie chorób to podstawa przy tego typu zachowaniach.
  16. Z tego co zauważyłam rudasy dość często mają tego typu problemy. Niestety nie jest to tylko moje spostrzeżenie. Nie podciągałabym wszystkich tego typu zachowań pod rage syndrom, chociaż to właśnie dla spanieli jest on typowy. Najczęściej jest to jednak wynik złego prowadzenia psa i tego, że ludzie dają się zwieść pozorom i sprawiają sobie psa myśliwskiego, wymagającego pod względem wychowania i zapewnienia odpowiedniej dawki zajęć, dając się nabrać na jego słodki wygląd. Na miejscu dziewczyn zwróciłabym się o pomoc i radę do osób doskonale znających rasę. Hodowców, miłośników, szkoleniowców z doświadczeniem tego typu lub chociażby do dogomaniaków, którzy przerabiali podobne problemy ze swoim spanielem i wyszli na prostą (z tego co kojarzę chyba [B]Soko[/B] ma wesołą sunię, niech mnie ktoś poprawi). Na odległość nic nie doradzę, bo sprawa jest delikatna. Przede wszystkim odpowiednie wychowanie, zero przemocy czy nerwowych działań. Te psy reagują wyjątkowo na emocje. Na pocieszenie dodam, że wszystko da się zrobić, ostatnio miałam u siebie takiego cockera, który żarł właścicieli, a zrobiłam przy nim wszystko. A wcale nie jestem alfą i omegą ;)
  17. [quote name='marta.k9080'] pracuje w domu ,mała jest ze mną ciągle,kiedy ja wychodzę to zostaje z kimś z domowników [/QUOTE] Dobrze byłoby, gdybyś mimo wszystko uczyła sunię zostawania w domu. Nigdy nie wiadomo, co będzie w przyszłości, a im wcześniej zaczniesz naukę dzielnego znoszenia rozłąki, tym lepiej. Żeby nie okazało się później, że nie możesz nigdzie wyjść, bo pies sieje demolkę albo wyje. Poza tym byłaby to dobra szkoła samodzielności i odwagi dla suni. Jeżeli nauczy się radzenia sobie z rozłąką i stresem z tym związanym, odetnie "pępowinę", może łatwiej pójdzie Wam też ze spacerowymi lękami.
  18. Możesz oczywiście kupić psiaka, mieszkanie w bloku mu nie zaszkodzi ;) Zakup przed przeprowadzką ma swoje plusy i minusy, sama musisz je rozważyć i podjąć decyzję. Pamiętaj, że szczeniak jest objęty kwarantanną do zakończenia szczepień, czyli przez ponad miesiąc od momentu, gdy go weźmiesz z hodowli. Co za tym idzie zakup przed przeprowadzką ma takie plusy: - nie zniszczy Ci nowego domu, szczenię załatwia się w mieszkaniu, trzeba je nauczyć czystości, co często trochę trwa. Poza tym potrzebuje gryźć i się bawić, więc może coś zniszczyć. Jeżeli odchowasz je w starym mieszkaniu i nauczysz wszystkiego po przeprowadzce będzie łatwiej. - gdy już będzie mogło wychodzić w mieście łatwiej będzie Ci socjalizować malca. Nauczysz go wychodzenia na spacery, zaznajomisz z ruchem miejskim, poruszaniem się wśród ludzi, samochodów, w zgiełku, poznasz z innymi psami i nauczysz z nimi kontaktować. Nie wiem gdzie się przeprowadzasz, ale być może mieszkając w domu w spokojnej okolicy będzie Ci trudniej. A bardzo przydaje się fakt, że pies nie boi się zgiełku, chociażby w takich sytuacjach jak wyjazd na wakacje itp. A takie minusy: - przeprowadzka jest stresem dla każdego, zarówno psa jak i człowieka. Jeżeli zadbasz odpowiednio o psa po przeprowadzce, będziesz umiała go bezstresowo przeprowadzić przez taką sytuację to w porządku, ale trzeba to wziąć pod uwagę. - być może w związku z przeprowadzką i urządzaniem nowego domu nie będziesz miała wystarczająco dużo czasu dla szczeniaka. Pamiętaj, że trzeba nauczyć go wielu rzeczy, to ile czasu mu poświęcisz na początku będzie procentowało w przyszłości. Malucha trzeba często karmić, wychodzić na spacery na początku "na zawołanie", wiele razy w ciągu dnia, czasami w nocy. Może mieć problemy ze zdrowiem, trzeba pilnować terminów odrobaczeń i szczepień. - łatwiej jest nauczyć psa czystości w domu z ogrodem, wybiegasz na trawnik z psem pod pachą w ciągu kilku sekund, co w bloku jest nieco utrudnione ;)
  19. [quote name='plusia']Co do moich emocji to jedna osoba pisze "Nie chodzi mi o to, że świadomie chcesz, żeby pies Ciebie bronił. Ale swoim niepokojem, zdenerwowaniem możesz spowodować, że właśnie tak to odbierze (Pani się denerwuje/boi, więc trzeba coś zrobić)." a druga "chodzi o to, że... to pies ma się dostosować do przewodnika." Wiec jak wlasciwie sie zachowac ?[/QUOTE] Jedno drugiego nie wyklucza ;) Kolega zapewne miał na myśli ([B]GAJOS [/B]popraw mnie, jeśli się mylę), że psu nie wolno reagować i działać na własną łapę w sytuacjach stresujących, kryzysowych. Ma być na tyle pewny siebie, opanowany, ufać swojemu przewodnikowi, że gdy zdarzają Ci się kłótnie czy napięte sytuacje nie wolno mu wkraczać do akcji i ingerować. To Ty decydujesz o ataku, sygnale do odwrotu, witaniu się, końcu spotkania (czy to człowieka czy innego zwierzaka). W chwili nietypowej (wtargnięcie kogoś na działkę, spotkanie nieznajomych na spacerze, Twoja kłótnia z partnerem) pies ma biernie obserwować i czekać na ewentualne polecenie z Twojej strony, a nie wyskakiwać ze szczekaniem, łapaniem zębami, stawaniem między osobami itp. itd. Ja natomiast pisałam o tym, że psy są świetnymi obserwatorami i genialnie wyczuwają nasze emocje. Przed nimi nie da się udawać, ukryć tego, że jesteśmy zdenerwowani, smutni, mamy gorszy dzień. To, że pies nie reaguje nerwowo, nie znaczy, że nie wyczuwa co się dzieje. Tak więc jeżeli jesteś osobą nerwową, impulsywną, strachliwą, zdarza Ci się nie panować nad sobą, pies to wszystko wyczuwa. Z psiego punktu widzenia taki "osobnik" (w przełożeniu na innego psa) jest niestabilny i nieprzewidywalny. W sforze w sytuacji, gdy któryś nerwus zaczyna "histeryzować" inne przejmują pałeczkę, bo wiedzą, że taki delikwent może zrobić coś głupiego. Natomiast jeżeli w stadzie jest pies o wysokiej, ugruntowanej pozycji, pozostałe biorą z niego przykład. Zarówno dobry jak i zły ;) Czyli np. jeżeli ten da sygnał do ataku, reszta natychmiast bez zastanowienia rusza za nim. Tak najczęściej dochodzi do zbiorowych pogryzień. Tak więc niezależnie od tego, czy Twój pies uważa Cię za ciamajdę, której trzeba bronić czy za swojego przewodnika i słucha się Ciebie w każdej sytuacji - złe emocje i zdenerwowanie nie robią niczego dobrego w jego głowie. Oczywiście druga opcja jest o wiele lepsza, bo masz nad psem pełną kontrolę, ale to nie znaczy, że psiak ma wszystko w tyle, bo tak czy inaczej przeżywa nerwową sytuację.
  20. [quote name='marta.k9080']U nas niestety bez dalszych zmian,tkwię w martwym punkcie.[/QUOTE] Nie przejmuj się, zastoje, a nawet chwilowe "cofnięcie w rozwoju" to normalny proces, nie zniechęcaj się i ćwiczcie dalej.
  21. Super psisko :lol: Preparatów witaminowo-mineralnych nie podawaj, chyba że na zalecenie weterynarza (bo np. wyjdą w badaniach jakieś braki). Jeżeli karmisz dobrej jakości karmą suchą, to ma ona już wszystkie potrzebne składniki i można przedobrzyć. Dodaj tylko suplementy na stawy o których pisałam (po konsultacji z wetem), praktycznie wszystkie duże psy powinny je dostawać, nawet profilaktycznie. O tym, czy karma psiakowi służy, przekonasz się dopiero po około miesiącu podawania. Przez ten czas pies przyzwyczaja się do nowego typu pożywienia i na początku mogą pojawić się drobne niespodzianki. Jak pisałam, częste zmiany karmy nie służą psu, szczególnie takiemu wyniszczonemu, który i tak ma obciążony organizm i mnóstwo zmian dookoła. Poczekaj jeszcze, potrzymaj go na tym Bricie i dopiero jak za co najmniej miesiąc nie będziesz zadowolony, pomyśl nad stopniową zmianą na coś innego.
  22. Jeśli chodzi o książki, daruj sobie "Okiem psa". To przestarzałe spojrzenie na relacje z psami, możesz przeczytać w przyszłości jako ciekawostkę, bo jest tam niestety wiele błędnych lub nie mających sensu rad. Sam autor po czasie wycofał się z kilku swoich poglądów. Za J. Fennell też nie przepadam, chociaż przyznaję, że nie czytałam książek wnikliwie. "Sygnały uspokajające" to obowiązkowa pozycja, przeczytaj koniecznie. Do tego cieniuteńkie i tanie książki rodzimej Z. Mrzewińskiej, bardzo polecam, fantastyczne, zdrowe podejście. No i dla Tajgi przydałoby się "Mój pies się nie boi" N. Wilde, kilka rzeczy zaczerpnęłam stamtąd pomagając mojej suce. Wracając do relacji psiaków, ciężko mi coś doradzać przez internet, nie znam psiaków, nie widziałam sytuacji, nie znam też Ciebie. Mogę tylko pisać, jak ja reaguję w podobnych sytuacjach. Mam psa, który często pada ofiarą takich ataków, jak ostatnio Twoja Tajga. Niby rozumie sygnały ostrzegawcze, ale np. jest tak łakomy, że pcha się pod pysk innych psów i dostaje po głowie. Wtedy owszem, jest to jego głupota, ale dla mnie ważniejsza jest sztandarowa zasada, że w domu nie pozwalam na żadne bójki i szamotaniny. Zębów też nie wolno używać, chyba że w zabawie. Jak pisałam, psy mogą powarkiwać, ostrzegać itp., ale nie wolno im walczyć. U Ciebie też bym coś takiego proponowała ze względu na dziecko. Gdyby mały był w pobliżu mogłyby go chociażby przewrócić lub przestraszyć. Teoretycznie niektórzy pozwalają, żeby psy dogadały się na swoich zasadach, ja wyznaczam granice. Gdy psy próbują kotłowaniny natychmiast ją przerywam, np. bardzo ostrym "eee!" i rozpędzam towarzystwo. Jak próbują dalej, bardziej zaborczego izoluję na chwilę (w tym przypadku pewnie byłaby to Kama, bo to ona była "górą" - jest to samonagradzające, mogło jej sprawić satysfakcję, więc należy to natychmiast ukrócić - dobrze zrobiłaś). Nie wiem jaką jesteś osobą, czy dasz radę zachować zimną krew i stanowczy ton, bo nie powinnaś się w takich sytuacjach denerwować, żeby nie pogarszać. Jeżeli masz z tym problem rzeczywiście lepiej wydać jakiś nagły rozpraszający dźwięk, klasnąć itp. i wtedy zapanować nad sytuacją. Absolutnie nie przejmuj się w takich chwilach kładzeniem się czy zwalnianiem kroku Tajgi - to typowe sygnały uspokajające (dowiesz się po przeczytaniu książki :lol:) w reakcji na Twoje zdenerwowanie, ale nie znaczy to, że masz odpuścić, bo piesek jest "biedny". Ma nie być bójek w domu i koniec, jak Tajga nie chce na przyszłość się tak niepewnie czuć, to niech nie prowokuje burd ;) Oczywiście nie mówimy tu o tym, że masz się na niej wyżywać, masz psa wrażliwego i trzeba mieć to na uwadze w innych sytuacjach, piszę to ze względu na to, że czyta nas dużo osób. Z zachowania Tajgi wynika, że nie ufa Ci stuprocentowo, wina nie musi leżeć po Twojej stronie, ale zwróć na to uwagę w innych sytuacjach, jeżeli często się tak zachowuje, to należałoby coś z tym zrobić. Podstawa to zimna krew, jasne zasady i konsekwencja. Nie może być tak, że np. ingerujesz w kłótnię, rozpędzasz towarzystwo, a po chwili tak Ci którejś żal, że się łamiesz. Dla psa to bardzo niejasne sygnały, nie wie o co chodzi i staje się niepewny. Nie bój się, psice tak naprawdę się lubią i dogadują, gdyby tak nie było już od początku nie miałabyś życia ;) Przerabiałam też takie przypadki, że jeden pies musiał siedzieć w klatce, bo zabiłby drugiego i daliśmy radę, trzeba tylko wierzyć w siebie i postawić na swoim. Łatwo napisać, nie? :eviltong: Aha, i żeby nie zapętlić się w pilnowaniu i upominaniu psów pamiętaj, że najważniejsze są wspólne spacery, zabawy, duuuużo szkolenia z obiema sukami. One muszą mieć jak najwięcej pozytywnych doświadczeń związanych ze wzajemnym przebywaniem ze sobą, a jednocześnie cały czas mieć wbijane do głowy, że Ty tu dyktujesz warunki.
  23. Gratuluję psiaka, ctr to marzenie mojego TZ'ta :lol: Jeśli chodzi o karmę, możesz oczywiście podawać więcej, podane na opakowaniu dawki są orientacyjne i każdy psiak może potrzebować w rzeczywistości innej. Jeżeli teraz trzeba psiaka "postawić na nogi" i odkarmić jak najbardziej dawaj większą dawkę. Tylko z uwagi na poprzednie problemy z układem trawiennym oraz jego wychudzenie (czyli wcześniej niedojadał, ma nieprzyzwyczajony organizm do większej ilości jedzenia) radziłabym dzielić tę porcję na kilka w ciągu dnia. Jeżeli służy mu karma, którą aktualnie podajesz, to już nic nie zmieniaj. Czyli jeżeli ma zwarte kupy, polepsza mu się sierść, przybiera na wadze, nie ma bąków, wymiotów itp. to zostań przy niej. Im mniej kombinacji i zmian, tym lepiej. Na przyszłość też raczej nie mieszaj dwóch rodzajów karm. Tragedii nie ma, ale lepiej tego nie robić (chyba że w okresie stopniowego przechodzenia na nową karmę). To przewracanie się brzmi niepokojąco. Koniecznie najpierw sprawdźcie o co chodzi u weterynarza, żeby nie działać w złym kierunku. Gdy już będzie wiadomo, to na wzmocnienie i odbudowę mięśni najlepszy jest stopniowo zwiększany ruch i masaże oraz odkarmienie. Jeżeli to stawy to jest więcej zachodu, tak duży pies powinien mieć stale suplementowaną glukozaminę i chondroitynę. Kupcie preparat typu ArthrovetHA, Arthroflex, ludzki Arthrostop Rapid. Do tego nie można dopuścić do nadwagi, lepiej, żeby pozostał szczupły, czyli nie przesadź z tuczeniem ;) No i ostrożnie z szaleństwami, gdy dojdzie do siebie, rozgrzewka przed szaleństwami, brak nagłych zrywów, zwrotów, forsownego chodzenia po schodach. Jeżeli dużo pije sprawdźcie mu u weterynarza funkcjonowanie nerek. Z drugiej strony powód takiego picia może być błachy, np. stojąc na łańcuchu nie zawsze miał dostęp do wody i próbuje pić na zapas, nie ma jeszcze dobrej kondycji i po spacerze jest zmęczony i spragniony, albo nie przebywał wcześniej w domu, nie jest przyzwyczajony i jest mu tam po prostu gorąco. Jeżeli tak jest, to przejdzie za jakiś czas.
  24. Nie chodzi mi o to, że świadomie chcesz, żeby pies Ciebie bronił. Ale swoim niepokojem, zdenerwowaniem możesz spowodować, że właśnie tak to odbierze (Pani się denerwuje/boi, więc trzeba coś zrobić). Jeżeli pies słucha komend dlaczego nie możesz podczas jej "wyskoków" np. kazać jej zawarować? To by opanowało natychmiast sytuację. Tak samo komenda "równaj" gdy idziecie na wycieczkę, pies nie ma wtedy prawa nikogo zaczepić, jest skupiony na pracy. Być może nie macie jednak opanowanych tych komend całkowicie, popracuj nad tym, a problemy same się rozwiążą ;) Owczarki potrzebują bardzo dużo treningu, szkoleń, zadań do wykonania. Do tego są stworzone i sprawia im to bardzo dużą frajdę. Gdy zabraknie wyzwań często stają się nerwowe lub pojawiają się niepożądane zachowania, takie jak opisujesz.
  25. Delph

    Oklapłe uszy

    Możliwe, dlatego już kilkutygodniowym szczeniętom yorków strzyże się 1/3 ucha (końcówki). Dorosłym później też, wg wzorca. Rosnące włosy na uszach obciążają je i mogą zniekształcić. Kiteczki nie wiąże się nigdy z włosów na uszach, zbiera się do niej tylko włosy znad oczu i czubka głowy, to ważne, żeby nie "ściągać" mu uszu. A włosy wewnątrz uszu się wyrywa, tak jak pisze[B] LadyS[/B]. Jeżeli nie miałaś o tym pojęcia radzę udać się do groomera, żeby przystrzygł i wypielęgnował psiaka. Nie rób tego na własną rękę bez doświadczenia, bo ucho bardzo łatwo zaciąć.
×
×
  • Create New...