Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Też mi to wygląda na pilnowanie "najsłabszego w stadzie". Czy ćwiczysz z nią podstawowe komendy, egzekwujesz wydawane polecenia, dajesz jej zadania do wykonania? Jeżeli nie, jeżeli jesteś tylko od podawania jedzenia, głaskania i drobnych zabiegów, a do tego "rozpieściłaś" ją (to związanie emocjonalne, niekoniecznie zdrowe) - to jest to przyczyna problemów. Szkolenie PT by mogło pomóc jeżeli to Ty byś na nie uczęszczała z psem (nie Twój TZ). Jeżeli chodziliście do psiego przedszkola i masz pojęcie o szkoleniu możesz też sama zacząć pracować z sunią, ćwiczcie podstawowe komendy. Po pierwsze pokaże to suni, że nie jesteś taka ostatnia i nie trzeba Cię bronić, po drugie da Ci możliwość zapanowania nad psem, gdy coś jej strzeli do głowy (wydasz komendę i powstrzymasz psa od robienia rabanu). Poza tym zastanów się jeszcze, czy przypadkiem nie denerwujesz się w takich sytuacjach. Może już oczekujesz takiego zachowania, spinasz się? Być może to Ty swoim zdenerwowaniem dajesz psu sygnał "broń mnie".
  2. Wtrącę swoje trzy grosze, z racji że mam dwa psy kilkunastoletnie, jeden kastrat z olbrzymią tendencją do tycia, druga sunia sterylizowana, którą odchudzałam po przygarnięciu, bo była okrąglutka ;) Po pierwsze ruch. Duuużo ruchu dostosowanego do psa. Słowa weterynarza, żeby nie forsować psa oznaczają, że masz nie wsiadać od razu na rower i nie kazać psu biec przez 15 km. Ale starszy psiak, gdy nie ma upałów, może iść spokojnie na kilkugodzinny spacer, nic mu się nie stanie. Ułóż jej na początek taki stopniowany plan spacerów, jeżeli do tej pory prawie w ogóle nie miała większego wysiłku, tzn. idźcie najpierw na godzinkę + kilka rzutów piłeczki, następnego dnia troszkę dłużej itd. aż poprawi jej się kondycja. Wiem co piszę, mam staruszki, które zasuwają całymi dniami, bawią się jak szczeniaki, aportują patyczki i są w świetnej formie. Oczywiście z racji wieku super zdrowe nie są, jeden ma szmery w serduchu, druga zwyrodnienia kręgosłupa. Suka ma zakaz biegania po schodach i górkach, nagłego wysiłku typu "zrywy", pies nie biega gdy są upały, robimy przerwy, gdy widzę, że jest zmęczony. Ale nie odmówię im ruchu, co z tego, że są starsze, mają nadal cieszyć się życiem. No i gdyby nie biegały byłyby baleronami na psich łapach, co przy ich dolegliwościach szybko spowodowałoby postęp chorób. Po drugie karmienie. Nie musisz oczywiście się do tego zastosować, ale ja bardzo nie lubię karm typu "light". Jak przeczytasz skład najczęściej jest to po prostu zboże z odrobiną tłuszczu, zero mięsa. Psy po tym nie mają energii na bieganie, są głodne, za to tyją lub wcale nie zrzucają wagi. Przynajmniej u mnie tak było. Ja stosuję zwykłe karmy bytowe o wysokiej zawartości mięsa. Bardzo ładnie odchudziłam psiaki na karmach rybnych, np. TOTW Pacific Stream lub Fish4Dogs. Moje psy mają bardzo ściśle ustalone dawki, gdy podam choć odrobinę więcej, tyją (szczególnie pies). Zaczynasz od ilości podanej na opakowaniu i gdy pies nie chudnie stopniowo zmniejszasz. Docelowo może tego wyjść mniej od porcji karmy light, ale pies dostaje zdrowsze i treściwsze jedzenie. A najważniejsze jest niepodawanie absolutnie niczego między posiłkami. Upewnij się, że żaden z domowników nie dokarmia psa, może o tym nie wiesz ;) I nie przejmuj się żebraniem, po jakimś czasie pies przyzwyczaja się do mniejszych porcji i przestaje. Zdrowiej dla niego jakiś czas być głodnym, niż otyłym, bo to powoduje poważne choroby.
  3. Wprowadzenie nowego domownika zawsze jest stresem dla psów, nawet silnych psychicznie. Tajga z tego co opisujesz ma swój bagaż doświadczeń i jest wrażliwym, delikatnym psem, więc nic dziwnego, że odbiło się to na jej zachowaniu. Trzeba przeczekać, dać jej czas i spokój. Absolutnie nie zmieniaj do niej nastawienia, nie lituj się nad nią, nie traktuj jakoś specjalnie tylko dlatego, że ma "chandrę". W ten sposób tylko utwierdzisz ją w przekonaniu, że rzeczywiście jest powód do zmartwień, bo nawet Pańcia się inaczej, dziwnie zachowuje. Za jakiś czas jej przejdzie, gdy suki się ze sobą zaprzyjaźnią i Tajga będzie już wiedziała na czym stoi. Też mam sunię po przejściach, była niesamowicie lękliwym, wręcz dzikim psem. Przez rok wyprowadzaliśmy ją na prostą, na początku niemożliwe były nawet spacery (zachowywała się jak dzikie zwierzę z lasu, okaleczała się, szarpała, a ludzie widząc nas chcieli dzwonić po Straż, bo wyglądała jak katowany pies :-(). Gdy pierwszy raz zobaczyła mojego TZ przypadła do ziemi przerażona i prawie się zsikała. Teraz mam normalnego radosnego psa, którego chyba za chwilę będę musiała przytemperować, bo nawet gdy ją ostro upominam za złe zachowanie to cieszy się głupawo patrząc mi w oczy i przekomarza się :evil_lol: A kiedyś na zwykłe słowo "nie" wytrzeszczała oczy z przerażenia i uciekała skulona w kąt pomieszczenia trzęsąc się ze strachu :-( W dużej mierze pomogło to, że traktowaliśmy ją po prostu jak normalnego psa. Nie roztkliwiałam się nad nią, nie biadoliłam. Miała funkcjonować jak inne psy i tyle. Ignorowałam głupie ataki paniki, nagradzałam głosem maleńkie akty odwagi (typu powąchanie czegoś na spacerze, ehh) i tak maleńkimi kroczkami budowałam w niej pewność siebie. Pomogło też szkolenie, bo suka była z siebie dumna, że coś potrafi i że jestem z niej zadowolona. Pomógł też mój drugi spokojny pies, uczył ją, jak się zachowywać, więc może Kama też pomoże Tajdze w opanowaniu lęków. Może Tajga weźmie z niej przykład i zobaczy, że miski nie są takie złe, skoro kumpela z nich je i żyje. [QUOTE]Serce mi się kraje jak na nią patrzę... [/QUOTE] Wiem, że to trudne, ale mając takiego psa to najgorsze, co możesz myśleć. Żeby jej pomóc, powinnaś myśleć "No nieee, taki odważny pies, a głupoty odstawia" :lol: Dzięki temu nie nakręcasz takiej atmosfery litości, słabości i... strachu. Ma być wesoło, odważnie i w poczuciu pewności siebie. Zarówno Twojej jak i psa. Tajga jako pies wrażliwy odbiera doskonale atmosferę, nastroje ludzi i Twoje nastawienie. Popróbuj, może się uda.
  4. Biorąc psy na ręce jeszcze pogarszasz sytuację, jak sama zauważyłaś. To dobrze, że starszy siedzi na łóżku, gdy szczeniak biega, większość dorosłych psów nie lubi być obskakiwana przez szczenię. To prawidłowe zachowanie, jak również powarkiwanie mające na celu wyznaczenie szczeniakowi granic i nauczenie prawidłowych zachowań, relacji. Absolutnie się do tego nie wtrącaj. Dorosłemu psu nie wolno zaatakować szczeniaka (dlatego nie testuj jego nerwów przymuszając go do kontaktu lub wprowadzając nerwową atmosferę, wtrącając się), ale może go karcić, warczeć, unikać. Nie izoluj psów w oddzielnych pokojach, bo wydłużasz tylko czas w którym starszy przyzwyczai się do malucha. Musi zrozumieć, że mały nie jest zagrożeniem i że mogą się ze sobą same dogadać.
  5. Nic mu nie będzie, to normalne, że nie jest zachwycony obcą "konkurencją". Do tego Wasze niezdrowe przejmowanie się i błędne podejście dało mu wyraźny sygnał, że "coś jest nie tak". Dlatego dajcie psom oswoić się z sytuacją, nie wtrącajcie się w ich relacje, to normalne, że starszy powarkuje lub unika szczeniaka. Musi mieć czas na zaakceptowanie nowego domownika. Nie zmuszajcie ich do kontaktów, nie zachęcajcie, niech dogadają się w swoim tempie. Dla pewności wybrałabym się ze starszym do weterynarza, bo może przypadkiem z sytuacją zbiegło się jakieś choróbsko i dlatego jest markotny. Wykastrujcie też psa, a sunię gdy dorośnie, bo jeżeli tego nie zrobicie, to dopiero zaserwujecie im stres. Pies czujący sukę w cieczce to dopiero jest frustracja, nie mówiąc już o obciążeniu suni ewentualną ciążą.
  6. Śliczne sunie, na filmiku wyglądają na zgrane ze sobą. Jak tam sytuacja na froncie?
  7. Rzeczywiście, zrozumiałam, że Tajga śpi w łóżku :oops: Zamień wobec tego tę część mojej wypowiedzi na opcję, gdyby Tajga powarkiwała ze swojego posłania przy Twoim łóżku, zamiast leżąc na łóżku. Może się tak zdarzyć, gdy psy śpią oddzielnie, wtedy gdy jedno wpada nagle do pomieszczenia drugiego. Wynika to z naturalnego instynktu stróżowania i pilnowania - Ciebie, syna, pokoju itp. Nie ma u Ciebie takiej sytuacji, więc nie będę się rozpisywać, zwracam tylko na to uwagę, gdybyś rozważała inne umiejscowienie posłań obu suń. Zgadzam się z przedmówcami - zabierz michę z suchą karmą. Tak samo nie zostawiaj niedojedzonych smakołyków, kości itp. Nie ma co zaogniać sytuacji, na razie im mniej punktów zapalnych, tym lepiej. Zresztą i tak chcesz wprowadzać BARF, a przy nim suche jest wysoce niewskazane, pies ciężko radzi sobie z jednoczesnym trawieniem jednego i drugiego. Tak sobie też pomyślałam, że dziwactwa Tajgi przy misce (strach przed miską) może wynikać również z faktu, że ma stały dostęp do suchego. Jedzenia nie brakuje, więc można sobie powydziwiać, Pańcia się wtedy przejmuje, interesuje, skacze wokół pieska i jest super ;) Stałe pory karmienia, nie zacznie jeść przez 15 sekund - zabierasz michę i dostanie dopiero o następnej porze posiłku. Może nie zjeść kilka razy pod rząd, nie zagłodzi się, nie martw się. O wagę też bym się nie martwiła, lepszy pies szczupły niż za gruby. Zauważyłam też, że właśnie właściciele, którzy za bardzo się przejmują takimi sprawami mają psy niejadki albo z tego typu problemami. Odpuścisz, to sama zacznie normalnie jeść. Nie jest psem chorym ani rosnącym szczeniakiem, więc ewentualna głodówka dobrze jej zrobi (mój pierwszy pies na przykład sam sobie robił co jakiś czas 2-3 dniowe głodówki, to naturalne, nie przejmowaliśmy się tym, a był w świetnej kondycji wystawowej). U moich tymczasów kręcenie nosem nad michą przechodziło w ciągu kilku dni, a znajomi chcą mi podrzucać swoje niejadki na "terapię". Bo ja jestem podła wiedźma i pieski wiedzą, że jak będą marudzić, to guzik dostaną :diabloti: Mam totalnego bzika na punkcie odpowiedniego żywienia psów, jakości karm itp., ale grymaszenia nie toleruję i koniec. [QUOTE]Zrobiłam to raz aby sprawdzić czy w razie gdy mój czasami nieprzewidywalny dwulatek wsadzi jej rękę do miski, nie zostanie 'napadnięty'. [/QUOTE] Rozumiem Cię całkowicie, ze względu na dziecko powinnaś wiedzieć, na czym stoisz. Jednak zmartwię Cię o tyle, że to, że Tobie pozwoliła zabrać nie oznacza, że na syna nie zawarczy czy nie capnie. Uważaj, obserwuj i nie zostawiaj dziecka sam na sam z psami. Z Tajgą również, to dotyczy wszystkich psów ogólnie. W kwestii trzeciej suczki ciężko coś stwierdzić, dopóki nie spróbujesz ;) Podstawa to spokój, opanowanie, dobre nastawienie i zapoznanie na neutralnym gruncie. Tamta sunia pewnie będzie się obawiać dwóch większych od siebie, jeżeli już zacznie się awanturować, to na 90% ze strachu. Dajcie jej możliwość wycofania się, pilnuj, żeby Twoje sunie jej nie napastowały i żeby nie czuła się zagrożona. Nie róbcie rabanu, nie skaczcie wokół nich, nie zmuszajcie do kontaktu i "witania się" - dajcie czas na zapoznanie się z sytuacją. Najlepszy będzie długi spacer, nieprzerwany marsz wszystkich psów koło siebie, żeby zaakceptowały swoją obecność, ale nie wchodziły w bezpośrednie kontakty typu wąchanie, zaczepianie itp., bo mała może poczuć się niepewnie.
  8. A to moi najlepsi kumple :lol:: [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/3995/fifi026.jpg[/IMG] [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/4950/fifi021.jpg[/IMG] I bawić się też lubię: [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/5299/fifi007.jpg[/IMG]
  9. Taka jestem piękna: [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/9130/fifi004.jpg[/IMG] [IMG]http://img528.imageshack.us/img528/9165/fifi031.jpg[/IMG] [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/7553/fifi001.jpg[/IMG] [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/4058/fifi002.jpg[/IMG]
  10. [QUOTE]Teraz ćwiczymy siadanie :smile: Kama się nauczyła od Tajgi już drugiego dnia pobytu u nas. zobaczyła, że Tajga dostaje smakołyk za wykonanie polecenia :-D Zabawkami bawią się wspólnie - mają "dworny" aporter drewniany, patyki, piłki (ale piłek Tajga się boi) i taki sznurek z dwoma piłkami. Przeciągają się zabawkami, gonią, prowokują (Kama biegnie z patykiem, zwalnia przy Tajdze i gdy ta zaczyna Kamę gonić, Kama w długą daje) ale się jeszcze nie pokłóciły. Kama przy przeciąganiu wydaje dziwne dźwięki.. ani to warczenie, ani pisk - taki burkoto-pisk ;-) ale nie próbuje gryźć ani nic (takie same dźwięki czasami wydaje jak Tajge próbuje do parteru sprowadzić i ciężko jej idzie). Bawią się bardzo dużo razem. Od czwartku prawie cały czas biegają i się razem bawią, w domu też nie próżnują (Tajga jej pokazała, że jak nie patrzę to może wskoczyć na łóżko :mad: ).[/QUOTE] Super, że ćwiczycie i wspaniale, że sunie bawią się razem bez kłótni. To dobrze wróży na ich przyszłe dogadanie się. Trzeba tylko opanować te sytuacje przy żarciu. W zabawy się nie wtrącaj, chyba że zaczną walczyć "na serio", albo jedna będzie za bardzo nękać drugą (druga zacznie unikać zabawy, będzie się bała czy coś w tym rodzaju, ale nie zapowiada się na to w Waszym przypadku ;-)). [QUOTE]Kama obrała sobie dziwne miejsce do spania, bo pod wyjściowymi drzwiami... Bidula nie ma swojego posłania (ma dywanik włochaty), bo głupia ja wpisałam zły adres dostawy i spanie czeka u Teściów aż po nie pojedziemy :angryy: Piszesz o jak najrzadszym izolowaniu psów, to wiem. Tylko póki co jestem zmuszona izolować je na noc, albo i nie. Proszę naprostujcie mnie, bo jestem w tej materii skrzywiona. Psy od zawsze spały ze mną w łóżkach, a Tajga teraz ma swoje spanie przy mojej głowie (w sensie, że jej posłanie leży obok łóżka tuż przy mojej głowie) no i z nami w pokoju śpi jeszcze synek. Sypilnia nie jest duża, do tego są tam panele a psy kochają "stukać" i budzić Filipa. Więc Kama śpi sobie w miejscu, które sobie obrała, a Tajga tak jak do tej pory przy mnie. Lepiej będzie przenieść Tajgę do Kamy? Czy zostawić jak jest? Bo nie mogę pozwolić na to aby obie baby spały z nami w sypialni. [/QUOTE] Ja bym zostawiła na razie tak jak jest. Kama jest nowym domownikiem, nie czuje się jeszcze pewnie, dlatego wybrała miejsce pod drzwiami. Prawie każdy psiak tak robi. Za jakiś czas wybierze sobie swoje miejsce "na stałe". Tajgi też na razie nie wyrzucaj z łóżka, bo może to odebrać jako "zdegradowanie" i powiąże z przybyciem "konkurencji" w postaci Kamy. Sytuacja jest o tyle patowa, że może się zdarzyć, że Kama będzie chciała sprowadzić Tajgę do parteru jako silniejsza i przez to, że Tajga śpi na "lepszym" miejscu mogą się zacząć o to spięcia. Tym bardziej Tajga może na Twoim łóżku zbyt pewnie się poczuć i np. jeżeli Kama wejdzie do sypialni, wyskoczyć do niej z paszczą. To niestety częste sytuacje. Musisz obserwować sytuację wnikliwie. Jeżeli Tajga zacznie spięcie z pozycji leżenia na łóżku natychmiast każ jej zejść i to będzie od tej chwili definitywny koniec wylegiwania się na wyrku. Jednak jeżeli to Kama będzie nękać Tajgę o "specjalne" względy, możesz chociaż nie musisz rezygnować ze spania z Tajgą. Ja bym pokazała psom, że w domu panują moje zasady i na łóżku może leżeć kto mi się podoba :eviltong: Jeśli chodzi o karmienie, to tak jak napisał [B]GAJOS[/B], niezależnie czy karmisz w jednym pomieszczeniu, czy oddzielnie, zawsze w tym samym czasie. Nie faworyzuj żadnej pod tym względem, bo będą spięcia. Mają zrozumieć, że jedzą wspólnie i na tych samych zasadach. Dlatego też lepiej, żeby Tajga jadła sama, a nie z ręki, chociaż to może być rzeczywiście trudne w Waszym przypadku. Postaraj się przynajmniej robić to tak, żeby nie sprowokować podejścia do Was Kamy, niech ona je w tym czasie ze swojej miski (w innym pomieszczeniu lub w oddaleniu od Was, jeżeli oleje sytuację i zajmie się swoją porcją). Opiszę jak ja się zapatruję na takie sytuacje, a przerabiałam ich już kilka. Gdy trafia do mnie nowy pies, na początku zawsze je w innym pomieszczeniu. Pierwsze dni to stres, psy się nie znają, łatwo o konflikty. Później, gdy wszystko gra, karmię razem w kuchni, ale nawet gdy psiaki już się kochają stawiam miski w oddaleniu. Szanuję to, że chcą mieć spokój i własny posiłek bez przepychanek, do tego mój pies jest tak łakomy, że pewnie by się zadławił jakby miał jeść "pod presją" stojącego nad nim drugiego psa :roll: Gdy zdarzy mi się jakiś wyskok, jak u Ciebie, pies który zachował się nie w porządku natychmiast, w ułamku sekundy ląduje w oddzielnym pomieszczeniu "za karę". Separacja ma na celu ochłonięcie z emocji i jest niejako "karą" (oddzielenie od stada). Wypuszczam gdy się uspokoi i bacznie kontroluję, żeby nie było powtórki (michy w tym czasie zabieram). Ale tutaj jeszcze mała uwaga. Trzeba naprawdę wnikliwie obserwować każde najmniejsze symptomy, żeby nie ukarać niewłaściwego psa. Gdy nie masz pewności co zaszło, lepiej nic nie zrobić, bo można pogorszyć sytuację. Dla przykładu moim psom pozwalam na siebie warczeć np. w sytuacji gdy jedno ma kość, a drugie bezczelnie podłazi mimo iż ma swoją i chce zabrać. Wtedy podłażącemu należy się ostrzegawczy warkot, żeby odpuścił. I nie wtrącam się. Karcenie za każde mruknięcie może doprowadzić do wygaszenia warczenia i ataki bez ostrzeżenia. U mnie psy mają możliwość "pogadania" sobie. Ale jak ułożysz to wszystko u siebie to Twoja indywidualna sprawa. Powinnaś ustalić jasne zasady, które będziesz konsekwentnie egzekwować w domu. Przy dwóch psach nie ma już w ogóle miejsca na pobłażanie, bo łatwo o konflikty. Tym bardziej, że masz małe dziecko, dlatego oba psy muszą się Ciebie bezwzględnie słuchać i wiedzieć, że nie wolno im podejmować żadnych działań na własną łapę, a w domu i na spacerach rządzisz Ty :razz:
  11. Opisujesz bardzo typowe zachowanie, obrona michy, lepszych kąsków i napięcie w pomieszczeniu, w którym jedzą psy. Na początek kilka szczegółów. Nie zabieraj Kamie smakołyków żeby ją "przetestować". Masz szczęście, że nie zareagowała, bo gdyby np. ugryzła co byś zrobiła? Żeby ocenić sytuację, wymieniaj smakołyki na lepsze kąski, ucz ją, że w Twoim domu NIKT jej niczego nie zabierze i nie musi niczego bronić. Przez zabieranie uczysz ją właśnie takich zachowań jakie opisałaś. Nie dawaj też psom skrawków z wędlin, są przyprawiane i słone, niezdrowe. I uważaj na razie na syna, dopóki dziewczyny się nie dogadają, nie poznasz Kamy lepiej i nie ułożycie sobie wszyscy relacji. Kama nie może na początku zrazić się do Twojego dziecka, bo później będzie trudniej. Z tego co opisujesz Kama (przynajmniej pod względem obrony zasobów) jest silną psychicznie sunią. Tajga powinna jej się podporządkować, żeby nie doszło do podobnych ekscesów. Powinna nauczyć się, że nie podłazi się do miski Kamy, nie zabiera jej kąsków itd. Błędy jakie popełniłaś, to pozwolenie Tajdze na podbiegnięcie do miski Kamy (druga sytuacja) i karmienie Tajgi z ręki (pierwsza sytuacja) w pomieszczeniu i w pobliżu miski Kamy, która przed chwilą jadła. Z jej punktu widzenia "wtrąciłaś" się do żelaznej zasady nie wyżerania sobie nawzajem i tego, że każdy pies ma pewnego rodzaju przestrzeń, na której znajdujące się jedzenie jest jego. Do tego karmiłaś nie tego psa co trzeba, więc Kama postanowiła przywrócić zdrowy porządek rzeczy :eviltong: To, że w ten sposób "myślą" psy nie znaczy, że mamy to tolerować, teraz musisz wprowadzić swoje zasady. Bardzo dobrze, że nie bronią suchej karmy. Karm na razie suchym, czymś, co nie jest aż tak atrakcyjne, żeby powodować awantury. Ustawiaj miski na dwóch końcach pomieszczenia, tak żeby psy stały do siebie tyłem. Będą wiedzieć o swojej obecności i uczyć się wspólnego jedzenia, ale nie będą nawiązywać kontaktu wzrokowego i denerwować się. Stań między nimi i pilnuj, żeby żadna nie podchodziła do miski drugiej. Nawet po skończonym posiłku. Z czasem, gdy psy się dogadają i ułożą relację oczywiście nie będziesz musiała stać na straży, ale na początku bardzo tego pilnuj. Bardziej atrakcyjne kąski, o które suki mogą się pokłócić, wydzielaj w osobnych pomieszczeniach, żeby nie prowokować awantur i nie uczyć ich takich zachowań. I nie pozwalaj, żeby po takim karmieniu jedna suka wpadła pobudzona (to co opisujesz, że one "bardzo chcą wejść do kuchni", to właśnie zaczątki spięć) do pomieszczenia drugiej, bo awantura murowana. Lepiej jak najrzadziej je tak separować. Do tego bardzo ważne ćwiczenie, o którym napisał [B]GAJOS[/B], wspólne karmienie z ręki. Na początek weź mało atrakcyjne smakołyki. Wybierz moment, gdy obie suki są po intensywnym spacerze, są spokojne i usłuchane. Dobrze, jakby obie miały opanowaną komendę siad lub waruj. To bardzo ważne: usadzasz lub kładziesz psy koło siebie (nie może być takiej sytuacji, że miotają Ci się pod nogami, żeby dostać smakołyk i się pobudzają, bo też mogą się pokłócić), na początek możesz stać między nimi. Wydzielasz na zmianę dziewczynom smakołyki. Gdy siedzą ładnie i nie patrzą na siebie spode łba, tylko wesoło na Ciebie nagradzasz i zwalniasz komendę. Ćwicz jak najczęściej. Ważne też, żeby zapewnić suniom jak najwięcej wspólnych aktywności, żeby nauczyły się współpracować i szybciej dogadały. Najlepsze są wspólne spacery, na których będą szły koło siebie i właśnie opisane karmienie z ręki. Świetna byłaby wspólna zabawa, ale tutaj na razie bądź ostrożna, bo nie wiadomo, czy o zabawki nie będą się kłócić. O rany, ale się rozpisałam :crazyeye:
  12. Powinnaś się cieszyć zamiast narzekać :eviltong: Psy myślą zupełnie inaczej niż ludzie, dla nas skakanie na człowieka jest wesołe, ale psica nie skacząc na Ciebie okazuje Ci szacunek i miłość. Ciesz się z tego, jesteś dla niej najważniejsza. Jeżeli wskakuje na łóżko na Twoją zachętę, podejmuje zabawę itd. to tylko pozazdrościć. To reszta domowników mogłaby się martwić, nie Ty. Jedyne co mogłoby zwrócić Twoją uwagę to sytuacja, gdy sunia czułaby się w Twojej obecności niepewnie, obawiałaby się Ciebie. Jeżeli kuli się w Twojej obecności, odwraca głowę, oblizuje się, gdy się do niej odzywasz, podchodzi z opuszczoną głową, kładzie się - wtedy jest to sygnał, że "przedobrzyłaś". Jednak nie opisałaś żadnego z takich zachowań, więc oby tak dalej :lol:
  13. Super, oby tak dalej, trzymam kciuki i nie zrażaj się ewentualnymi niepowodzeniami, wszystko małymi kroczkami, powodzenia :lol:
  14. Na początku brudziła, ale szybko się uczy. Oczywiście 10 h to dla szczeniaka za dużo, ale w dni wolne od pracy, gdy siostra mogła z nią częściej wychodzić, nie brudziła. To wspaniała sunia, bardzo posłuszna, sympatyczna i kontaktowa. Lubi "pogadać" z człowiekiem, nie szczeka, ale sobie mruczy, stęka, przychodzi, zaczepia. Pocieszna bardzo. Z psami ma super relacje, rodzina to psiarze, siostra ma własną sunię, więc Fifi ma cały czas z nimi kontakt. Nie niszczy w domu, oczywiście jak się rozbawi, albo nie ma swoich zabawek to weźmie w ząbki nogę od stołu, ale delikatnie upomniana zostawia. Lubi jeździć samochodem, nie wymiotuje. Jest już po wszystkich szczepieniach na wirusówki, jutro będzie odrobaczona kolejny raz. Została tylko wścieklizna, ale może już wychodzić na spacery. Zdrowa, nie było żadnych problemów. W tekście muszę też zmienić jej wielkość, moim zdaniem będzie małym pieskiem. Waży teraz 6 kg, miesiąc temu ważyła 5 kg. Wolno rośnie co wskazuje na to, że duża nie będzie. Trochę się wydłużyła tylko :eviltong: Pies ideał - dlaczego nikt nie dzwoni? Postaram się o nowe zdjęcia i trzeba ruszać z kolejnymi ogłoszeniami. Teraz sunia pojechała z powrotem na działkę. Dla niej to dobrze, nie musi siedzieć sama tyle godzin. Rodzina ma urlop i będą tam z nią jakieś 3 tyg. Ma tam też psy do towarzystwa. Fajnie byłoby, gdyby przed powrotem znalazł się jakiś domek, bo inaczej wróci do siostry i mimo dobrych chęci znowu będzie siedzieć sama tyle godzin :-(
  15. Sunia jest w Warszawie, u mojej siostry. Niestety ze względu na pracę sunia musi siedzieć sama po 10h dziennie. Nie służy to niczemu dobremu, siostra nie ma możliwości nauczenia suni wielu rzeczy, a szczeniak się zwyczajnie męczy :-( Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie było po nią ANI JEDNEGO telefonu ani maila. Jestem zrozpaczona, czy ktoś mógłby pomóc w skleceniu jakiegoś sensownego tekstu ogłoszeniowego? Ja jestem pod tym względem kompletnym beztalenciem. Oczywiście rozgłaszanie suni również będzie olbrzymią pomocą!
  16. Nie ma za co, powodzenia w wychowywaniu malucha :lol:
  17. Z tego co opisujesz są to raczej zachowania lękowe. Nie da się tego ocenić przez internet, dlatego polecam wizytę szkoleniowca/behawiorysty. Zupełnie inaczej postępuje się z psem atakującym ze strachu niż z psem pewnym siebie i agresywnym, dlatego stosując porady wirtualne możesz bardziej zaszkodzić niż pomóc. Coś co Wam nie zaszkodzi niezależnie od sytuacji to więcej pracy z psem. Nauka posłuszeństwa, komend, chodzenia przy nodze. A przede wszystkim skupiania uwagi na Tobie podczas spacerów. Sunia powinna iść grzecznie wpatrzona w Ciebie, a Ty żeby to osiągnąć musisz nawiązać z nią większą więź, zaproponować ciekawe zadania do wykonania i nagrody za sukces. Docelowo ona po prostu ma olewać inne psy, bo Ty będziesz najfajniejszą atrakcją na spacerach (zabawa, szkolenie, zajmowanie uwagi). Jeżeli jest lękliwa podbuduje to jej poczucie bezpieczeństwa, a jeżeli agresywna zajmie ją na tyle, żeby nie przychodziły głupoty do głowy ;) Sunia chyba jednak nie słucha się Was i nie wykonuje komend, skoro podejmuje decyzję o gryzieniu na własną łapę. Poza tym gdyby tak było w opisanej sytuacji wydałabyś stosowną komendę i nie byłoby problemu. Tak czy siak, dopóki nie rozwiążesz problemu kaganiec i linka non stop na spacerach. I wychodź z nią jak najczęściej, na jak najdłuższe spacery, na których będą ludzie, psy itd. Ma to się stać dla niej naturalną sytuacją, a nie sporadycznymi spotkaniami, bo wtedy łatwiej o takie nerwy i pobudzenie. Oczywiście wszystko w kagańcu dla Twojego spokoju i bezpieczeństwa innych.
  18. Lepiej szczupła niż za gruba ;) Może ma teraz więcej ruchu niż wcześniej, inną dietę? Zapewniaj ruch, odbuduj mięśnie, zamiast tuczyć na tłustego psiaka. Odrobacz ją, to akurat trzeba robić co kilka miesięcy, nie jest drogie, a pies często chudnie, gdy jest zarobaczony.
  19. [quote name='Obama']O proszę jakie uczone!Mój to wieśniak z prowincji...surowa tylko i wyłącznie jeśli sam by upolował:)[/QUOTE] Moje nie upolowałyby własnego tyłka, wszystko pod nos trzeba podstawiać, rozpuszczone leniwce. Jak zobaczyły owce na żywo to tylko im oczy wyszły ze zdziwienia. Według nich chyba żarcie rośnie w puszkach na drzewach :evil_lol:
  20. Przyzwyczajaj go również do czesania i wyszczotkuj bardzo porządnie cały wychodzący podszerstek. Z collie pewnie będzie tego sporo. Dopiero później zastosuj zamówioną piankę, bo inaczej Ci jej nie wystarczy :eviltong:
  21. Jeżeli jest zdrowy to ja już odpadam, pojęcia nie mam, dlaczego to robi :eviltong: Ostatnia rzecz, jaka przyszła mi do głowy, to chęć zwrócenia na siebie uwagi. Jeżeli do tej pory go przytulaliście, gdy tak się zachowywał, mówiliście do niego itd. mógł zakodować sobie, że to dobry sposób na to, żebyście się nim zajęli. Schemat wygląda najczęściej tak, że np. siedzisz zajęta pracą przy komputerze, olewasz psa i on nagle zaczyna robić coś, co Ci się nie podoba. Odwracasz się do niego, upominasz, ale pies jest przeszczęśliwy, bo właśnie o to mu chodziło, żebyś się nim zajęła w jakikolwiek sposób. Dlatego później powtarza dane zachowanie. To by tłumaczyło, dlaczego pies zachowuje się tak, gdy nie zwracanie na niego uwagi (wieczorem, rano) i popiskiwanie (ze zniecierpliwienia), gdy nie osiąga celu.
  22. Wiem, że jest mało, to rasa rzadko spotykana w Polsce. Zajrzyj na forum.molosy, tam bb mają swój dział i jest trochę boerboel'owców. Może z kimś się zgadasz :razz:
  23. A ja nie lubię przesady w żadną stronę. Nie widzę nic złego w tym, że pies raz na jakiś czas wyliże talerz po zupie czy zje kawałek kiełbasy. Jeżeli na co dzień nie jest karmiony śmieciową karmą, tylko ma dietę dostosowaną do swoich potrzeb. Szkodliwa dla psa nie jest pomidorowa, tylko sól i przyprawy w niej zawarte. Niestety często ludzie o poglądach [B]pluski[/B] nie chcą lub nie potrafią prawidłowo karmić psa. Ale to inna bajka. Przesada w drugą stronę też nie jest zdrowa. Całe życie na suchej karmie, jaka droga by nie była, też dla psa jest średnio zdrowe. Co jakiś czas trzeba urozmaicać dietę, żeby nie doszło do zubożenia flory bakteryjnej przewodu pokarmowego i problemów z trawieniem. Jednym słowem raz na jakiś czas pies musi zjeść świństwo, np. nadpsute surowe mięso, dla zdrowia ;) [B]Obama[/B]: Moje bestie próbowały sushi :evil_lol: Smakowało, w końcu samo zdrowie, surowa ryba i ryżyk z zieleninką, wszystko co zalecają spece od żywienia psów :diabloti: Tylko pałeczki pogryzły z drobny mak...
  24. Ciężko byłoby go teraz badać "na wszystko", ale poszukałabym chociaż w badaniach podstawowych czy wszystko jest ok. Ból czy dyskomfort może być spowodowany mnóstwem schorzeń, a wtedy dużo psów przejawia nietypowe zachowania. Często właściciele w ogóle nie biorą tego pod uwagę, mają do psa pretensje, że zrobił się agresywny, leniwy, zachowuje się nietypowo, a podłoże może być chorobowe. Mój dalmatyńczyk swojego czasu bardzo się zmienił, był nerwowy, nie cieszyły go spacery, chciał wracać do domu, zachowywał się dziwnie. Po czasie dopiero okazało się, że miał chore serce :roll: Sprawdziłabym mu u weterynarza stawy (ruchomość, pod kątem dysplazji, czy nie występuje reakcja na ból itp.), kręgosłup, uszy (zapalenie uszu jest bardzo bolesne), zęby, poprosiła o dokładne "obmacanie" brzucha, osłuchanie, zmierzenie temperatury itp. Ewentualnie rutynowe badania podstawowe krwi i moczu. Jeżeli chudł (miał problemy z przyswajaniem pokarmu), to może coś mu dolega. Mam nadzieję, że nie i nie namawiam do wywalania mnóstwa kasy na badania, nie chcę też Cię straszyć, ale może warto chociaż podstawy sprawdzić. Tym bardziej, że ttb są bardzo odporne na ból i nie widać po nich, że coś im dolega. Biegają, bawią się jak zawsze. Miałam u siebie bezdomną pitbullkę po spapranej resekcji główki kości udowej (koszmarny ból przy poruszaniu), tuż po zabiegu sterylizacji (też boli), niedawno po porodzie i w ogóle z kompletnie wycieńczonym organizmem, a głupia szalała jak szczeniak, musiałam ją ciągle powstrzymywać, żeby sobie krzywdy nie zrobiła :roll:
  25. Jeżeli kilkumiesięczne szczenię przejawia prawdziwą agresję, nie spowodowaną błędami wychowawczymi, nie wróży to niczego dobrego na przyszłość. Taka opcja zdarza się baaaardzo rzadko, większość z nas nigdy takiego psa na oczy nie zobaczy, więc nie ma co tego roztrząsać, ale gdy taki pies się trafi, jest bardzo trudny w prowadzeniu i życie z nim jest czasami wręcz niemożliwe. Gdyby ten szczeniak naprawdę był agresywny dobry szkoleniowiec nie dopuściłby go do zajęć grupowych, tylko zaproponował indywidualne ;) Psiak może być pobudliwy, przejawiać niepożądane zachowania, nie wiem, nie widziałam tego psa. Owczarki mają zupełnie inny temperament, są bardziej impulsywne i nie ma co do nich porównywać Twojego BB. Gdyby Twój zachowywał się jak młody owczarek to już bym Ci radziła intensywnie z nim pracować ;) Jest agresja i "agresja". Szczekający i robiący dużo szumu owczarek (podporządkowany przewodnikowi) to pestka w porównaniu z ruszającym do ataku molosem. Dlatego właśnie doradziłam konsultację z kimś znającym rasę. Dobrze, że masz doświadczenie z molosami, w takim razie powinnaś wiedzieć co robić, chociażby intuicyjnie. Też bym chciała mieć rottka :lol:
×
×
  • Create New...