-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Maluchy powinny być przy matce co najmniej do 8 tygodnia. Tutaj jest sytuacja szczególna, jednak mimo wszystko wczesne zabranie od matki zawsze jest dla późniejszej psychiki szczeniaka obciążeniem. 4-tygodniowy maluch prawdopodobnie (bo nikt go zapewne tego nie uczył) nie je samodzielnie, musiałabyś go dokarmiać butelką i ułatwiać wypróżnianie (masować brzuszek) oraz dogrzewać. Poza tym weź pod uwagę, że zabierając jednego malucha skażesz drugiego najprawdopodobniej na śmierć. Szczenięta pod nieobecność matki ogrzewają się swoim ciepłem, marne szanse że samotny maluszek przez noc przeżyje w garażu. Możesz zabrać oba i jednemu szukać nowego domu po odkarmieniu. Wtedy jednak pamiętaj, że trzeba również zadbać o sukę, ona będzie miała nadal pokarm, trzeba by jej podać stosowne leki, w przeciwnym razie też będą czekać ją cierpienia i choroba. Ja uważam, że jeżeli warunki są tak fatalne, to należy zabrać stamtąd wszystkie psy lub zorganizować im na miejscu odpowiedniejsze warunki (ciepły dogrzewany kojec z termoforem i stały dostęp suki do młodych), a po odchowaniu maluchów zabrać je do nowych domów. A sunię wysterylizować, przekonać właścicieli.
-
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Delph replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='zuzlikowa']Cóz, rzeczywiście tak myslałam i rzeczywiście dlatego nie byłam w stanie zrozumiec działań wolontariuszki "ratującej" psa i oddającej jej do Cz. i pozwalającej jej tam nie tylko zamarzać, ale nadal skazującej ją na te same warunki i na tę samą "opiekę". Rzeczywiście niespodzianka. Nie zmieniła ona jednak ani o jotę treści pytań kierowanych do morisowej i APSY. Delf, a na jakiej podstawie przypuszczasz,że kierowały mną jakiekolwiek inne motywy niż te które podałam? Wyrwać?[/QUOTE] Zrozum proszę, że zawiezienie tam Campari to jedno (weź pod uwagę, że wtedy nikt nie uważał tego miejsca za złe, sama jak piszesz zawiozłaś tam psa), a drugie to obecna sprawa z odbieraniem - dwie niezależne sytuacje. Umieszczono Campari w miejscu, w którym ten konkretny pies (dziki, sztywny ze strachu i niechodzący, na granicy śmierci) wstał, odżył i zaczął spacerować. Widziałam sunię przed przyjazdem do Czarodziejki, zastanawiałam się czy w ogóle przeżyje podróż, była sztywna i bezwładna. Dlatego teraz bały się ją znowu przenosić, jej stan psychiczny, zdrowotny, to że nie nadaje się do kojca czy mieszkania - wszystko powoduje, że przeniesienie może kosztować ją życie. Ponadto (i chyba najważniejsze) w wyniku takich procedur może trafić do schroniska, co najwyraźniej się stanie. Nie chodzi o to, że dziewczyny chciały ją "dalej skazywać na te warunki", tylko o to, że nie chciały śmierci psa w wyniku przeniesienia gdzieś indziej. Do tego dziewczyny dostały informację od Fundacji, że suni nic nie grozi i jest w dobrym stanie. Że wystarczy zorganizować dla niej budę. Chciały ją zabierać, ale po tej informacji zrezygnowały. To jest ich decyzja, słuszna czy nie. Jakoś jak Fundacja napisała, że Campari może zostać nie bulwersowało Cię to, a jak opiekunki Campari podjęły taką decyzję to już jest powód do oszczerstw? Później wszystko potoczyło się lawinowo, Fundacja zmieniła stanowisko na "zabierać". I nie dano dziewczynom czasu na decyzję. Nie wiem, czy zdawałaś sobie z tego sprawę, czy przeoczyłaś tak jak "status" morisowej. Gdyby nie powyższe kwestie dziewczyny pewnie by się nie sprzeciwiały przenosinom. Nie mam pojęcia jakie motywy Tobą kierowały, nie siedzę w Twojej głowie, mam nadzieję, że chciałaś dobrze. Wyszło jak wyszło. Ale nie wierzę, że pisząc oszczerstwa i cytując groźby pod adresem morisowej nie zdawałaś sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Dla morisowej, dla Campari i psów z Palucha. P.S."Wyrwać" to może niefortunny skrót myślowy - chodzi o błyskawiczną akcję nie dającą nikomu czasu do namysłu i podjęcia decyzji, groźby, obrażanie i pochopna ocena sytuacji, mimo iż życie psa nie jest zagrożone i był czas na kontakt i rozmowę. W efekcie poszkodowana jest morisowa, Campari i kilkaset innych psów. -
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Delph replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='zuzlikowa']Bardzo przykre jest to, że ktokolwiek traci środki do utrzymania... przykre. Ale i teraz w świetle nowych faktów nie napisałabym ani słowa inaczej.Pisałam ten post min. do morisowej/wolontariuszki, nie mając świadomości rzeczywistego jej statusu... i nadal w pełni świadomie podtrzymuję każde słowo! [/QUOTE] Czyli myślałaś, że morisowa jest wolontariuszką i najwyżej wyleci z wolontariatu, tak? Najwyżej nie będzie mogła pomagać setkom innych psów, żeby tylko wyrwać jej natychmiast Campari w ramach tej dzikiej akcji? Niespodzianka, była pracownicą, i co teraz? Lepiej czasami pomyśleć, zanim się coś zrobi/napisze/postanowi. -
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Delph replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To co się stało jest dla mnie nie do pojęcia, wysmażyłam wielkiego posta na wątku hospicjum, tutaj już nie mam siły... Martwię się o Campari, oby to wszystko skończyło się dla niej szczęśliwie. -
Zrobiłam jej na szybkiego kilka ogłoszeń, linki aktywacyjne powinny przyjść do Magdy. Aż mi się wierzyć nie chce, że nikt nie dzwoni :(
-
A jaki tekst dajecie do ogłoszeń?
-
Wszystko poszło zgodnie z planem, o którym pisałam wcześniej i o którego powodzenie się bałam ;) Max zamieszkał na Śląsku we wspaniałym Domu (gorące podziękowania dla Nowego Domku oczywiście :loveu:), z super kontaktową sunią husky. Na osłodę szczęśliwego zakończenia przeklejam zmniejszone fotki z malamuciego forum: [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/5517/adfa2dee4735b72d.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/7596/bc90d032030d8e85.jpg[/IMG] [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/367/e0185b801e948cb0.jpg[/IMG] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/5770/9afb2fb26caf8227.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/8375/ddfee38ded9c465c.jpg[/IMG] Dziękuję wszystkim zaangażowanym w pomoc dla Maxa, bez Was nim bym nie wskórała. Dziękuję za wsparcie finansowe, transport, rozsyłanie wieści, ogłoszenia, dziękuję oczywiście również bardzo gorąco Adopcjom Malamutów za sprawnie przeprowadzoną akcję oraz - przede wszystkim - Nowej Pani Maxa :loveu: Rany, ależ się cieszę :multi::multi::multi:
-
No cudeńko, taki nieoszlifowany diamencik. Fajnie jakby trafiła do kogoś kto wykorzystałby jej potencjał. Jest niesamowicie szybka, skoczna i zwinna, szybko myśli i błyskawicznie się uczy.
-
Max w Nowym Domu :multi::multi::multi: Może uda mi się za jakiś czas zdobyć jakieś fotki, byłoby cuuudownie :loveu:
-
Już po kastracji :multi: Wszystko przebiegło bezproblemowo, Max zaczipowany wyruszył do hotelu i wczoraj późnym wieczorem dotarł na miejsce :lol: Nawet nie wiecie jak się cieszę. Kołnierz mu przeszkadza, królewicz się znalazł. Dostał też od opiekunki z Fundacji nową obróżkę, bo byli Państwo - widocznie po naszych uwagach, że Max ma za ciasną obrożę - wyposażyli go na drogę w... kawałek łańcucha :angryy:
-
[IMG]http://img40.imageshack.us/img40/2503/js7h1698.jpg[/IMG] Oraz zrobione przez Michała W. (jeżeli kiedyś tu zajrzysz, to również dziękuję :lol:): [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/9286/98746875.jpg[/IMG] [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/2764/74058540.jpg[/IMG] [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/9659/18638630.jpg[/IMG] [IMG]http://img864.imageshack.us/img864/223/90774958.jpg[/IMG]
-
Moje to się do niczego nie nadają. Te, o których piszesz, dostałam w poniedziałek wieczorem, a drugie dzisiaj, więc i tak pewnie już po Twoim robieniu ogłoszeń ;) Oto Pepa: Zdjęcia zrobione przez [B]Bonsai[/B] (bardzo dziękuję :loveu:): [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/8086/js7h1694.jpg[/IMG] [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/5057/js7h1682.jpg[/IMG] [IMG]http://img215.imageshack.us/img215/8594/js7h1681.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/9522/js7h1670.jpg[/IMG] [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/1654/js7h1667.jpg[/IMG]
-
A dobrze, wróciła do swojej opiekunki. Wcale nie taka nadpobudliwa, widziałam gorsze ;) Max już w lecznicy, grzeje futro w ciepełku :lol: Byłam go odwiedzić podczas przywiezienia, nie mogłam się powstrzymać. Wypił mnóstwo wody, wymiział się z każdym z nas, pobawił się i nie dał się zbadać :evil_lol: Ogólnie zestresowany biedaczek, ale bardzo fajny, bo mimo wszystko starał się z każdym złapać kontakt. Wlazł do boksu (wewnątrz, w ciepełku) bez problemu, po obu stronach za przepierzeniem ma towarzystwo - inny mamut, sunia i kot na górze i jakoś jak na razie się nie przejął tym zbytnio. Zobaczymy co dalej, kciuki, kciukiii.
-
Ciężkie pytania zadajesz :razz: Bo co dalej, to już zależy od samego Maxia. Jeżeli będzie grzecznym pieskiem, który lubi psie towarzystwo, to czeka na niego super-hiper-fantastyczny domek w okolicy Katowic (sprawdzony już, była wizyta pa). Czekają na niego piękne tereny, bieganie po lesie z właścicielką i do towarzystwa sunia husky. Tak więc, jeżeli Max się wykaże kulturą, to po kastracji pojedzie do hoteliku do Częstochowy, a później do nowego super domu. A jak da ciała i będzie wydziwiał, to ja idę skoczyć z mostu :evil_lol: a Max jedzie do innego hotelu, bliżej Warszawy na resocjalizację i szukamy dalej...
-
Dzisiaj Max jedzie do lecznicy, trzymajcie kciuki za małego niedźwiadka.
-
Noo, bo my lubimy nienormalne pieski, tylko takie pasują do naszego domu :evil_lol: A tak na poważnie: rzeczywiście, dom z fruwającymi kotami może dla Pepy na początek niekoniecznie będzie idealny, ona musi mieć czas na wyciszenie. To wrażliwy psiak i ciągły harmider i zaczepki mogą rzeczywiście rozkręcić ją do prędkości nadświetlnej. Ale nie wykluczam, bo wszystko zależy od zasad wprowadzonych na samym początku, od pierwszej chwili w nowym domu. Trzeba zaznaczyć to nowemu domkowi. Z psiakiem może mieszkać spokojnie, moim zdaniem, tylko musi to być pies zrównoważony, większy od niej, który będzie potrafił ją trzymać w ryzach. Odpadają pieski małe, słabe psychicznie, bo Pepa im na łeb wejdzie (ale tu zależy od właściciela) i przede odpada towarzysz z adhd, bo właściciel będzie miał piekło na Ziemi :diabloti:
-
Bez zmian: "Deklaracje: [B]Stałe[/B] Delph - 50 zł [B]Jednorazowe[/B] Delph - 150 zł lavinia - 50 zł " Plus jednorazowa wpłata [B]pumcia02[/B], ok. 20 zł wg wstępnych ustaleń
-
No i była zmiana planów, miałam zaszczyt gościć u siebie Pepę przez ponad tydzień. I napiszę tyle: fantastyczna młoda psina! Napsioczyłyście na nią, ponarzekałyście, a to jest wspaniały pies z wielkim potencjałem :lol: Owszem, jest bardzo energiczna, ale to jak każdy szczeniak. Ma swoje małe "strachy", ale to też jest typowe dla psów w jej wieku. Nagrody i spokój rozwiązują problem w mgnieniu oka. No i owszem, nie umie się bawić spokojnie z psami, ale to są zwykłe braki w socjalizacji, żadna agresja. Po prostu nauczyła się, że tak ma wyglądać zabawa. Trzeba jej pokazać, że jednak milej byłoby się bawić w inny sposób i od razu jest lepiej ;) Z moimi dwoma emerytami pięknie wpółpracowała, bardzo ładnie respektuje sygnały od psów, ładnie odpuszcza, gdy któryś ją "strofuje". To bardzo cenne cechy u psa i oznacza to, że ona jest super towarzyska, tylko trzeba jej pokazać co i jak. Zasobów broni po szczenięcemu, bez agresji. Też zwyczajnie nie nauczona oddawania i brakuje jej 100% zaufania do człowieka. Do nadrobienia w kilka dni. Zabawkę nauczyła się wkładać mi sama do rąk w jedno popołudnie. Wiedziała, że inaczej nici z zabawy. Bardzo sprytna bestia. Taka "zachłanność" jedzeniowo-zabawkowa jest skarbem podczas szkolenia - motywacja na 1000%. Przytulanka straszna. Taki wijący się, futrzany wąż, którego można sobie dowolnie owijać wokół szyji, pleców lub wedle uznania, zależy gdzie nam jest akurat zimno :evil_lol: Jeśli chodzi o załatwianie się w domu - zdarzają jej się tylko typowo szczenięce "wpadki kałużowe" pod wpływem emocji - z radości, podniecenia itp. Ale wie doskonale, do czego służy spacer, trzyma grzecznie do wyjścia i potrafi też sygnalizować. Trzeba z nią po prostu wychodzić troszkę częściej niż z dorosłym psem i przez chwilę jeszcze wybaczyć kilka nieplanowanych kałuż. Na przyszłość nie widzę problemu. Pepa ma olbrzymi potencjał szkoleniowy, jest bardzo bystra i uczy się w mgnieniu oka. Już raz nagrodzona powiela zachowanie, więc widziałabym ją w domu u jakiegoś pasjonata, myślę, że psie sporty to jest to, co takie Pepy lubią najbardziej :lol: Oczywiście to ma drugą stronę medalu - złych rzeczy też się uczy w mig :evil_lol: Dlatego nie będzie to piesek typu spokojny-ciamajda-kanapowiec. Ale jak dla mnie - REWELACJA :loveu::loveu::loveu:
-
Trzymajcie kciuki za Maxa, jeżeli okaże się grzeczny do innych piesków to ma szansę na super domek :lol: Nie pisałam, żeby nie zapeszać. Niestety nadal tkwi tam gdzie był, codziennie odbieram ponaglające telefony, sytuacja jest napięta. Chcemy zabierać go do lecznicy na kastrację. Potrzeba transportu przez Warszawę. A później, zależnie od rozwoju sytuacji, do nowego domu na Śląsk lub do hotelu.
-
Bardzo dziękuję za FB :loveu: Dziewczyny, czy któraś z Was zrobiłaby Maxowi bazarek? Ja tego nigdy nie robiłam i kompletnie nie wiem o co chodzi, a dostałam propozycję przekazania fantów dla psiaka. Do tego [B]lavinia[/B] podaruje Maxowi 50 zł na nową drogę życia :loveu: Bardzo, bardzo dziękuję w imieniu psiaka! Prosimy o deklaracje, nawet kilka złotych jest istotną pomocą, dopóki nie będzie wiadomo, że mamy odpowiednie fundusze, pies nie zostanie zabrany...
-
[B]Iljova: [/B]Bardzo dziękuję[B] :loveu: [/B] Podaję namiary do wpłat: FUNDACJA ADOPCJE MALAMUTÓW W POZNANIU ul. Krotoszyńska 13 61-315 Poznań REGON: 301420901 NIP 7822500241 KRS 0000355142 Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego [SIZE=3][B][COLOR=red]numer konta 20 1500 1054 1210 5008 3156 0000[/COLOR][/B][/SIZE] Kredyt Bank SA I Oddział KB SA w Poznaniu [COLOR=red]Koniecznie z dopiskiem:[/COLOR][B][COLOR=red] [SIZE=3]"Darowizna na Maxa z Otwocka"[/SIZE][/COLOR][/B][COLOR=red] i najlepiej swoim [SIZE=3][B]nickiem[/B][/SIZE] z dogomanii [COLOR=black]Proszę też, żebyście dawali znać tutaj na wątku o ewentualnych wpłatach, dzięki temu będę mogła aktualizować i pilotować sytuację Maxa.[/COLOR] [/COLOR]
-
Z mojej strony, jako że to ja rozpętałam akcję ratowania psiaka :evil_lol: jest deklaracja comiesięczna w wysokości ok. 50 zł i jednorazowa "na start" (np. transport czy hotel) 150 zł. Więcej nie jestem w stanie w obecnej sytuacji, dlatego bardzo Was proszę o pomoc w imieniu psiaka... Dopiszę jeszcze, że opiekę nad psem przejmie Fundacja Adopcje Malamutów, z którą jestem w kontakcie. Piszę, żeby nie było wątpliwości w sprawach finansowych, pieniądze na pewno trafią na utrzymanie Maksa. Ja oczywiście się nie wycofam z pilotowania sytuacji, za bardzo zależy mi na losie psa. Niedawno miałam kolejny telefon w sprawie adopcji, do mieszkania w bloku w Warszawie... I znowu musiałam Panią zmartwić, że nie wiem jak pies zachowuje się w domu i na spacerach. Boję się zaryzykować i wydać go w ciemno, to duży pies i duże ryzyko, a w razie czego on nie będzie miał gdzie wracać :(
-
[quote name='Bonsai']A do kiedy jest czas? Ja niestety finansowo sie nie dołożę, ale postaram się porozsyłać wątek. Może wydarzenie na fb?[/QUOTE] Czasu właściwie już nie ma :( Jedyne co udało mi się osiągnąć, żeby choć trochę zabezpieczyć los psa, to tyle, że dogadałam się z ich sąsiadką, żeby często tam zaglądała, pytała o psa i trzymała rękę na pulsie. Niestety ostatnio dostałam od niej wieści, że ludzie tracą cierpliwość :( Będę po stokroć wdzięczna za zorganizowanie mu zbiórki na fb.
-
Nie mają kasy ani chęci na zajęcie się psem. Pies jest po prostu uciążliwym problemem pozostałym po wyprowadzce syna. Do tego sąsiedzi zwracają im uwagę, więc decyzja już zapadła - pozbyć się psa. To są starsi ludzie, starej daty, bardzo ciężko się z nimi rozmawia i współpracuje. Nie chcieli nas nawet wpuścić na posesję, udawali, że nie ma ich w domu. Zrobią, co będą uważać za słuszne, niestety. Próbowałam już i wiem, że psa trzeba po prostu szybko zabrać, po mojej wizycie pozostał im tylko niesmak, że przyjechałam i psa nie wzięłam :shake: Nie korzystam z Facebook'a, więc jeżeli ktoś byłby w stanie zrobić mu tam akcję zbiórki na hotel, będę bardzo wdzięczna. Ogłaszany w sprawie adopcji jest cały czas, mam nawet odzew w jego sprawie, jednak dopóki go nie zabierzemy z adopcji nici :-( Nie mogę przyszłemu domkowi powiedzieć o psie nic konkretnego, czy toleruje obce psy, jak się zachowuje na spacerach, w domu. Nie ma możliwości tego sprawdzić tam, gdzie teraz jest... Myślę, że znalazłby dom dosyć szybko, bo jak pisałam, już dwie osoby były nim poważnie zainteresowane. Trzeba tylko dać mu szansę...
-
Zależy gdzie będzie wolne miejsce, dziewczyny korzystają z kilku hoteli. Z tego co mi podawały od 300 zł + karma za miesiąc. To chyba niewiele jak na takiego słonia, do tego z pracą z psem. Musimy go zabierać jak najszybciej, boję się, że nie zdążymy :-(