Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Nie powinnaś pozwalać na wylizywanie rany, bo może się wszystko porozłazić. Ja czasami pozwalam na szybką toaletę pod moim okiem i z powrotem zawijam w kołnierz ;) Jeżeli rana będzie zabezpieczona jakimś specyfikiem (często jest) to tym bardziej nie dawaj jej tego zlizać.
  2. Sunia o której pisałam, rozerwała kaftan i dostała się do szwów. Nie zajęło jej to dużo czasu, bo opiekunowie zaglądali do niej dość często. Wydawało im się, że tego nie zrobi, bo nie jest kombinatorką, ale się przeliczyli. W kołnierzu pies może spać, nic mu się nie stanie, tak naprawdę bardziej przeszkadza przy jedzeniu czy poruszaniu się po domu, bo zawadza o różne przedmioty. Ale nie jest to na tyle wielki dyskomfort, żeby ryzykować rozerwanie szwów, potężne krwawienie, ponowną narkozę i szycie. Ja dodatkowo mimo kołnierza stosuję kaftanik, bo on akurat nie przeszkadza, a osłania ranę przed zabrudzeniem. Rany nie przemywaj, jeżeli się ubrudzi np. na spacerze możesz przemyć letnią przegotowaną wodą i porządnie osuszyć. Jak już musisz przy niej pogrzebać, to dobrze sprawdza się Rivanol :evil_lol: Oczywiście jeżeli coś się będzie "paprać", to wtedy do weterynarza i on zaleci czym przemywać i jak dalej poprowadzić leczenie. Po obudzeniu psa możesz zabrać, albo posiedzieć trochę tak jak ja to robię. Zależy od sytuacji i warunków.
  3. Jak załatwia się tylko na dworze, to nie róbcie jej już teraz wody z mózgu i nie uczcie załatwiania na podkłady/gazety/szmatki. Nie wiem w takim razie, w czym problem :evil_lol:
  4. Przeważnie weterynarze oddają psa już wybudzonego, chociaż w niektórych lecznicach nadal nie wybudzają. Nie wiem na czym to dokładnie polega, ale ja wolę zwierzaka obudzonego, dla bezpieczeństwa, bo przy wybudzaniu po kilku godzinach w domu może się pojawić jakaś niespodzianka i co wtedy (stąd w innej lecznicy powiedzieli, że odbiór dopiero po kilku godzinach)? Generalnie chodzi o to, żeby Cię nie wypuścili ze śpiącym psem na rękach (kiedyś tak robili). Ja operuję w lecznicach, gdzie pies praktycznie wychodzi do mnie o własnych siłach - zdezorientowany i zataczający się, ale jednak ;) Zarezerwuj sobie na ten dzień więcej czasu, ja np. zostaję jeszcze jakieś 30-40 min w lecznicy i obserwuję, co się będzie z psiakiem działo. W spokojnym miejscu daję mu dojść do siebie (jeżeli u Ciebie miałoby to oznaczać siedzenie w tłumie innych pacjentów i zamieszanie, to tego nie rób). Później do domu (nie podnoś psa "pod brzuch" i w taki sposób, że mogłyby jej się porozrywać szwy). W domu nie układaj jej na swoim łóżku czy kanapie, bo po narkozie pies jest "pijany" i w nagłym zrywie może spaść i uszkodzić szwy. Pamiętaj o antybiotykach i ew. lekach, które przekaże Ci weterynarz (dopytaj o to jeszcze w lecznicy, co i kiedy podawać, kiedy kolejna wizyta, zdjęcie szwów itp.). Nie podawaj niczego na własną rękę, absolutnie żadnych ludzkich przeciwbólówek. Po powrocie do domu nie karm (pamiętaj, że przed zabiegiem pies też musi być na czczo, to bardzo ważne) i nie dawaj wody "do pełna", gdy już się wybudzi podawaj wodę po parę łyków co jakiś czas. Chodzi o to że po narkozie pies może mieć nudności i wymiotować, więc lepiej tego nie prowokować. Gdy wróci jej apetyt podawaj małe porcje najlepiej rozgotowanego ryżu z mięsem (jeżeli jadła takie rzeczy już wcześniej i jej nie szkodziły ;)). Zapewnij suni spokój, niech wypocznie. Dla mnie kołnierz i ubranko są niezbędne. Jeżeli możesz pilnować psa cały czas, wystarczy ubranko, żeby nie zabrudziła rany. Ostatnio odwiozłam sunię do opiekunów po zabiegu w ubranku (kołnierza nie chcieli, bo niewygodny), zostawili ją śpiącą w sąsiednim pokoju i niestety rozerwała szwy. Nie życzę tego nikomu, więc lepiej w takiej sytuacji założyć jednak kołnierz. Po kilku dniach gojenia rana zaczyna swędzieć, więc kołnierz powinna nosić jakiś czas (gdy jesteś przy niej i do jedzenia można zdejmować oczywiście). No i tyle, ale się rozpisałam ;) Dużo spokoju, mało paniki. Obserwuj sunię, nie pozwalaj jej na szaleństwa, niech odpoczywa. Obserwuj, czy się załatwia, czy w moczu nie ma krwi i czy robi kupę (pierwszego dnia może nie zrobić, bo przecież nic nie jadła). Jeżeli będzie się załatwiać normalnie, wróci jej apetyt i humor to znaczy że wszystko ok :lol: Obserwuj też ranę, czy nie ma wysięku, nie porozłaziła się i czy wygląda ok. Powodzenia, trzymam kciuki, napisałam strasznie dużo, ale w rzeczywistości to nie jest jakaś wielka rzecz :evil_lol: Aha, nie wiem jaki jest stan zdrowia suni i czy robiłaś jej ostatnio badania. Na wszelki wypadek napiszę dla innych czytających, że warto przed zabiegiem zrobić morfologię i ekg, szczególnie u starszych psiaków.
  5. Niezależnie od tego, czy sunia jest w ciąży, czy nie, powinnaś ją wysterylizować. Oczywiście w pierwszym przypadku teraz, a w drugim odczekać jeszcze dodatkowo ok. miesiąc. Nie warto na przyszłość ryzykować powtórką z takiego stresu - Twojego i psiaka.
  6. Ja w takich sytuacjach (sunie w potrzebie, np. znalezione i przygarnięte w trakcie cieczki) robię aborcyjną jakieś 3-4 tygodnie po cieczce. Wtedy dowiaduję się, czy była w ciąży, czy nie. Jeżeli masz możliwość, możesz robić usg, ale z tego co wiem, to nie jest w 100% wiarygodne, bo tak naprawdę robi się usg po 4 tygodniu domniemanej ciąży. A po tym terminie zabieg zaczyna być bardziej ryzykowny. Decyzja należy do Ciebie, ale napisałam jak ja postępuję w podobnych sytuacjach.
  7. Można nauczyć psa sygnalizowania potrzeb, ale najpierw trzeba nauczyć go załatwiania się na dworze. Po co ma sygnalizować, jeżeli jak na razie według niej toaleta jest wszędzie? ;) Poza tym nie trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym, żeby nauczyć się rozpoznawać, kiedy szczeniak potrzebuje się załatwić. Najczęściej robi to po przebudzeniu, po zabawie, po jedzeniu lub innej aktywności. Chwilę wcześniej zaczyna węszyć, często wędruje gdzieś od nas i kręci się się szukając odpowiedniego miejsca. Nauka czystości może trwać o wiele dłużej, jeżeli do tej pory karciliście sunię w jakikolwiek sposób za kałużę na podłodze. Piszę o tym, bo fakt, że idzie do innego pomieszczenia, gdzie Was nie ma, może na to wskazywać. W ten sposób być może nauczyliście psa tylko tego, że nie należy załatwiać się przy Was, a stąd już krótka droga do problemów z załatwianiem się na spacerach, bo przecież cały czas wtedy przy niej jesteście. Wychodź z nią bardzo często, nagradzaj gdy załatwi się na zewnątrz, ignoruj "wpadki" w domu. Dla ułatwienia rozłóż w kilku miejscach w domu podkłady higieniczne (do kupienia w aptece) i gdy widzisz, że sunia szuka miejsca lub zaczyna sikać, przenoś ją bez słowa i bez nerwów na podkład. Jeżeli dokończy tam siusianie nagródź sowicie głosem i przysmakami. Później, gdy zacznie sama biegać na podkład, też nagradzaj, dopóki zachowanie się nie utrwali. To zaoszczędzi Wam zniszczeń podłogi ;) W tym samym czasie ucz załatwiania się na spacerach w ten sam sposób - gdy sunia szuka miejsca, psa pod pachę i biegiem na dwór - za załatwienie się na zewnątrz nagroda. Gdy już wyrobicie sobie rytm dnia i sunia będzie dłużej wytrzymywać, stopniowo usuwaj podkłady z mieszkania, zostaw pod koniec jeden przy drzwiach wyjściowych z domu, który usuniesz na samym końcu, gdy już nie będzie potrzebny. Powodzenia :lol:
  8. U mnie niestety nie dało się zaaranżować sytuacji, żeby nie było tragedii. W innych sytuacjach, gdy łączyłam inne psy, też nie zawsze było różowo, ale tutaj była sieczka. Suka chciała wyeliminować, a nie odstraszyć, czy atakować w konkretnych sytuacjach, których można uniknąć. Nie życzę nikomu takich atrakcji, nie obeszło się oczywiście bez klatki i separowania, bo straciłabym psa. Trzeba było działać, te psy mają takie charaktery, że same nie dogadałyby się za nic (i to właśnie dlatego - paradoksalnie - że mój pies jest niekonfliktowy i nie mógł sobie z sytuacją poradzić). Metod jest naprawdę mnóstwo. Jakkolwiek by je nazywać, nie ma tylko tych "pozytywnych" i "niepozytywych". Istnieje cały wachlarz możliwości do wykorzystania, wszystko zależy od motywacji, otwartego umysłu i chęci właściciela psa. Upieranie się przy stosowaniu korekt jako leku na całe zło to też niezła pułapka, gdy na przykład nagle zaczynają pojawiać się problemy wydawałoby się zupełnie nie związane z zachowaniami, nad którymi "pracujemy"...
  9. No tak, dlatego napisałam, że przeprowadzasz się, jak już masz oba zwierzaki. A w sytuacji drugiej, pewnie, że łatwo jest, jak możesz sobie psa wybrać. I tak powinno się robić. Ale ja nie mogłam wybrać, trafiła się suka potrzebująca pomocy taka a nie inna, jeżeli bym jej nie wzięła na dt, to po niej. Miało być pięknie, zapewnienia były, że jest przyjazna do zwierząt, a w domu okazało się że chce mi zamordować psa. Mogłam ją odwieźć, albo oddać do schroniska, bo nikt inny jej nie chciał. Wybrałam terapię u szkoleniowca konkretnie podchodzącego do sprawy. Żeby ratować mojego psa i jednocześnie dać suce szansę na dalsze życie, dopóki nie znajdę dla niej odpowiedzialnego domu. Uważam, że te niedopuszczalne wg Ciebie metody w takiej sytuacji były dla niej wybawieniem. Oczywiście są to sytuacje ekstremalne i absolutnie nie mają przełożenia np. na wychowywanie szczeniaka lub resocjalizację psa w innej sytuacji (np. gdybym nie miała wtedy psa, gdy przygarnęłam sukę, zastosowałabym zupełnie inne metody na wyeliminowanie jej agresji do psów). Raczej chciałam zwrócić uwagę, że nie chodzi o twarde trzymanie się jednej strony, wszystko zależy od sytuacji, możliwości i tego, co chcemy osiągnąć. Jeżeli próbujemy po prostu iść po najmniejszej linii oporu, bo łatwiej psa przygwoździć do gleby, zamiast pomyśleć i trochę popracować, to w ogóle nie ma o czym gadać ;)
  10. [B]Bonsai[/B]: Pewnie, jeżeli da się uniknąć sytuacji stresujących, należy ich unikać. Ale teraz, hipotetycznie, wyobraź sobie, że musisz się przeprowadzić do jednopokojowego mieszkania z królikiem i psem. I co, oddajesz jedno ze zwierzaków? To jest lepsze, niż próba oduczenia psa zapędów łowieckich? Albo druga hipotetyczna sytuacja, przygarnęłaś nowego psa do Twojego i się nie potrafią dogadać. Też nie sięgniesz w sytuacji ekstremalnej do innych metod, w imię zasad, i oddasz psa? Nie chcę się spierać, czy udowadniać, że nie masz racji, bo wiem, o co Ci chodzi. Jednak sama byłam postawiona w sytuacjach ciężkich i - paradoksalnie - uważam, że zastosowanie metod przez Ciebie nie akceptowanych było wyjściem działającym w efekcie na korzyść psa i jego dalszego życia. To oczywiście nie ma przełożenia na "zwykłego Kowalskiego". Jednak ja nie zapieram się w jednej słusznej metodzie i podejściu, bo niestety życie nie jest czarno-białe. P.S. Na temat królika: mi w ten sposób jak byłam dzieciakiem sprzedano zaciążoną samiczkę świnki morskiej jako samczyka do towarzystwa dla mojego samca. Mimo moich wielokrotnych pytań i próśb o sprawdzenie płci (sklep koło lecznicy weterynaryjnej przy zoo...) szkoda pisać... Na szczęście jakimś dzikim trafem okazało się, że mój samczyk nie jest w stanie nic "zmajstrować" i samiczki oddawać nie musiałam, ale małego, który się urodził właściwie tuż po zakupie, już tak :(
  11. Jestem u suni, bardzo mi jej żal, jej spojrzenie zapada głęboko w pamięć. Myślałam o niej od kilku dni :-( Czy oprócz kasy potrzebujecie czegoś? Karmy, leków, suplementów? Na razie ciężko u mnie, nadwyrężyłam mocno budżet, ale pomyślę nad pomocą dla suni.
  12. Zależy od jak dawna trwa sytuacja, jak wyglądają ataki i jakie nastawienie ma do tego właścicielka ;) Jeżeli jest to odganianie z warkotem pod wpływem "zazdrości" o właścicielkę, to jest to najczęstsza sytuacja przy łączeniu psów i niekoniecznie potrzeba do tego behawiorysty/szkoleniowca. Tym bardziej jeżeli suki od jakiegoś czasu przebywają stale razem i jeszcze się nie pozabijały ;) Dlatego zadałam te kilka ważnych pytań.
  13. Sunia husky dojrzewa, zmienia się w dorosłego psa i zachowuje się normalnie jak na ten wiek. Nie musi być już podległa goldence. Do tego zmieniła otoczenie, dom, rodzinę. Najwyraźniej czuje się bardzo niekomfortowo, co próbuje Wam przekazać pokazując zęby. To dobrze, że sygnalizuje poczucie zagrożenia, absolutnie nie karć jej za to, bo zostanie jej już tylko gryzienie. Postaraj się pomóc suni odnaleźć się w nowej sytuacji, nie pozwalaj dzieciom na męczenie psa, gdy widzisz, że sunia chce się wycofać, daj jej spokój. Poświęć czas na szkolenie psa, zajmij ją czymś, zabieraj na długie spacery, żeby rozładować stres. Poczytaj o sygnałach uspokajających wysyłanych przez psy, naucz się czytać jej emocje, a będziesz mogła zapobiegać nieprzyjemnym incydentom. W jakiej sytuacji zareagowała źle na Twoją mamę? Jeżeli suki rywalizują o jedzenie nie karm ich koło siebie. Zależnie od natężenia problemu może wystarczyć tylko rozstawienie misek po obu końcach pomieszczenia (tak aby psy były ustawione tyłem do siebie), albo nawet karmienie w oddzielnych pokojach. Obserwuj psy, nie pozwalaj, by jedna przeszkadzała drugiej w jedzeniu. Na co dzień podczas wspólnych zabaw podawaj suniom smakołyki jednocześnie, nagradzając swobodne zachowanie wobec siebie. Jeżeli konflikty między nimi dotyczą tylko miski, to nie jest źle ;)
  14. Kiedy przygarnęłaś nową sunię? One są razem na podwórku cały czas? Co oznacza, że rezydentka "rzuca się" na nową - gryzie ją, wywiązuje się walka, czy po prostu odstrasza ją od Ciebie? Jeżeli suki są razem i sytuacja trwa od niedawna, to wszystko jest do nadrobienia. To normalne, że na początku pies silniejszy "rozstawia po kątach" słabszego, tym bardziej, gdy silniejszy jest dotychczasowy pies. To Ty jesteś źródłem konfliktu i powinnaś nad tym popracować. Powinnaś panować nad własnym psem na tyle, żeby móc przystopować jej humory kiedy przekracza pewne granice. To Ty decydujesz, którego psa i kiedy głaszczesz. Jednak powinnaś robić to z głową, nie wywołuj niepotrzebnie konfliktów. Jeżeli nie leje się krew, a nowa sunia nie siedzi cały czas zestresowana - daj im się dotrzeć, a sama popracuj nad opanowaniem emocji, obserwuj psy, naucz się, kiedy sytuacja staje się napięta i reaguj. Jeżeli suki nie rywalizują o jedzenie, karm je z ręki smakołykami obie jednocześnie, nagradzaj spokojne zachowania, momenty, gdy są do siebie przyjaźnie nastawione. Chodzi o to, żeby obie dobrze kojarzyły swoją obecność przy Tobie. Reaguj zanim suka rezydentka "rzuci się" - najczęściej widać to dużo wcześniej: zacznie się wpatrywać w rywalkę, spinać itp. Odwracaj wtedy jej uwagę. Nie lituj się nad nową sunią. To najgorsze, co możesz zrobić, bo wzmacniasz "zazdrość" rezydentki i upewniasz nową suczkę w przekonaniu, że coś nie gra.
  15. A myślałaś może o zostaniu domem tymczasowym dla jakiegoś starszego pieska? Jeżeli taki psiak będzie pod formalną opieką np. fundacji lub wolontariuszy, którzy zobowiążą się do pokrywania kosztów leczenia? Przejrzyj tutaj na dogo wątki piesków szukających i przebywających już w dt, zobaczysz jak to funkcjonuje. To też jest nieoceniona pomoc, często takie pieski w schroniskach poddają się, odwiedzający nawet na nie nie spojrzą, a w domach tymczasowych odżywają, pięknieją i jest to jedyny sposób na znalezienie im kochającego domu.
  16. Nie takie straszne te moje potwory jak się okazało ;) Spacer super, a Gucio w ogóle fantastyczny :loveu:. Troszkę nieśmiały, ale ciekawski i - jak na psa, który dopiero poznaje ten wielki świat - całkiem nieźle sobie radzi. Trochę czasu i będzie dobrze.
  17. To kwestia indywidualna, czy ktoś śpi z psiakiem czy nie. Ja raz śpię, a innym razem nie ;) Ważne żeby psiak schodził z łóżka na naszą komendę, a nie decydował o takich sprawach za nas i utrudniał nam tym życie. Tak czy inaczej spanie bez psa w łóżku nie rozwiąże problemu. Z opisu wynika, że sunia posikuje w różnych stresujących momentach, więc lepiej podbudować jej zaufanie, zamiast sztucznie unikać takich sytuacji.
  18. To może i miałoby jakiś sens, gdyby w ramach tej kasy był później jakiś nadzór nad poczynaniami świeżo upieczonych "behawiorystów". Na razie wieje mi tu wielką samowolką i chciałabym się mylić.
  19. W Polsce behawiorystą zostaje się jak się ma jednego grzecznego pieska, którego jakimś cudem z pomocą sił wyższych udało się w miarę wychować. To już sukces i behawiorysta jak się patrzy :watpliwy: A swoją drogą gdyby te kursy nie były tak koszmarnie drogie, to z chęcią bym na nie poszła z czystej ciekawości, co tam mądrego mówią. Teorii nigdy za wiele, dopóki nie będę dotykać się do prawdziwych psów.
  20. A do białego i rudego to Ci tylko czarnego brakuje :evil_lol:
  21. Gdy pies prosi o spacer, to musi być już naprawdę przyparty do muru ;) Chyba, że specjalnie go tego uczymy, albo mamy bardzo aktywnego psiaka, który nie może usiedzieć na miejscu zbyt długo. To co opisujesz to normalne zachowanie, z psem nie wychodzi się wtedy, gdy już musi i prosi. Nie rezygnuj z dodatkowych spacerów, psiak nie jest w sędziwym wieku. Wręcz polecałabym stopniowe zwiększanie ilości i długości przechadzek, dobermany to bardzo aktywne fizycznie psy. Twój dostosował się do takiego trybu życia, ale na pewno ucieszy go więcej rozrywek. Ja mam dwa kilkunastoletnie ociężałe kundle, a jednak gdy przez kilka dni nie ma możliwości na dłuższe bardziej aktywne spacery energia zaczyna je roznosić. Niby leżą grzecznie w domu i czekają, jednak jak wreszcie wyjedziemy gdzieś na dłuższy wypad widać, jak bardzo tego potrzebowały i na to czekały :lol:
  22. Postaraj się budować pewność siebie psa, daj jej poczucie bezpieczeństwa i spraw, żeby Ci zaufała. Przede wszystkim bądź dla psa przewidywalna i nie złość się. Rozumiem, że pranie łóżka nie należy do przyjemnych, ale suka wyczuwa Twoje niezadowolenie i chce jeszcze bardziej pokazać swoją uległość powtarzając to zachowanie. Następnym razem zawołaj sunię do siebie zanim położysz się do łóżka. Najlepiej weź jakiś smakołyk, wywołaj ją spokojnie na podłogę, połóż się i dopiero wtedy zaproś psa do siebie. Chyba że nie chcesz docelowo z nią spać ;) Unikaj nachylania się nad sunią, wpatrywania się w nią, ostrego głosu, gwałtownych ruchów. Nie oznacza to, że masz chodzić wokół niej na paluszkach, ale na pewno sunia wysyła Ci mnóstwo innych sygnałów, że czuje się niepewnie, zanim nasika. Jeżeli widzisz, że tuli uszy, chce się wycofać, odsuwa się, kuli, patrzy z przerażeniem - odpuść, odsuń się, odwróć głowę, zawołaj ją miłym głosem. Pokaż, że nie jesteś zagrożeniem. Gdy miną jej lęki nie będziesz już musiała się tak gimnastykować ;)
  23. Delph

    Psia zazdrosc

    [B]Magdalenka: [/B]Odnoszę wrażenie, że jesteś dumna z tego, że piesek nie może bez Ciebie normalnie funkcjonować. Niestety to co opisujesz, to objawy stresu psa, jest to dla niego duży dyskomfort, nie potrafi być samodzielny i przypłaca to zaburzeniami zachowania. Brak apetytu, załatwianie się w domu, apatia, nerwowe wyczekiwanie i inne tego typu zachowania to bardzo przykre objawy silnego stresu u psów. Polecam ostudzić lekko wasze stosunki, ułożyć na nowo relacje, więcej od psa wymagać, wyznaczyć granice i mniej rozpieszczać. Zacznij ćwiczyć z nim naukę komend i zaproponuj mu dużo zajęć fizycznych na spacerach i w domu (pod kontrolą, nie bieganie samopas, czyli np. nauka przywołania, aportowanie). Przede wszystkim pozostali domownicy powinni więcej czasu poświęcać psu, a Ty skup się na naprawianiu Waszych relacji. Masz w domu terriera a nie zabawkę, to psy z charakterem, temperamentne, potrzebują nie tyle miłości co silnego przywództwa. Inaczej pojawiają się zaburzenia, które opisujesz.
  24. Zacznij od budowania wspólnej więzi w domu, poza spacerami. Naucz sunię zabawy, tego, że obecność z Tobą i współpraca są bardzo fajne (duuużo nagradzania, nawet za błahostki). Ale nie narzucaj się jej za bardzo. Zabieraj sunię na spacer na smyczy, a najlepiej na długiej lince. Najlepiej, jakbyś na drugiej smyczy prowadziła najbardziej opanowanego i stabilnego psa ze swojego stada. Chyba, że ten pilnuje się blisko Ciebie bez smyczy. Chodzi o to, żeby wspierał sunię i uczył ją zachowywać się na spacerze. Nagradzaj sunię za podążanie za Tobą, węszenie, wszelkie zainteresowanie czymkolwiek poza zawracaniem do domu. Zachęcaj ją, odwracaj uwagę, spróbuj tak zaplanować spacer, żeby droga "od domu" była super wesoła, a powrót nudny i nieciekawy. Nie pozwól, żeby sunia wyrywała z powrotem do domu, naucz ją, że podążacie w kierunku domu tylko wtedy, gdy ona jest spokojna, rozluźniona i nie panikuje (zawracaj lub zatrzymuj się, gdy histeryzuje, a idź spokojnym krokiem, gdy jest rozluźniona). Wszystko na lince oczywiście. Nie głaszcz i nie mów miłym głosem, gdy sunia chce wracać. Nagradzasz ją za to. Głaskanie w ogóle bym wyeliminowała, chyba że sunia bardzo to lubi i jest rozluźniona. Natomiast nagrodę głosową stosuj, gdy oddalacie się od domu i ona zachowuje się przyzwoicie. Gdy próbuje zawracać, zignoruj i ruszaj stanowczo dalej, nie zwracając uwagi na jej zachowanie. Możesz ją zachęcać głosem, podbiegać do przodu, zabawiać, ale nie użalaj się nad nią i nie głaszcz. Możecie najpierw robić króciutkie spacery, dosłownie wyjście przed bramę i w miarę postępów je wydłużać. Poza tym przebadaj gruntownie sunię. Czasami choroby, np. serca lub aparatu ruchu powodują, że pies czuje dyskomfort podczas oddalania się od domu, poza tym stres nasila dolegliwości i suka chce szybko wracać do domu. Zajrzyj na wątek mojej suni, nie polecam leków, ale znajdziesz tam parę wskazówek i pomysłów na radzenie sobie z takimi problemami: [url]http://www.dogomania.pl/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc./page3[/url]
  25. Delph

    Psia zazdrosc

    Mogła zarówno odczuwać strach, jak i po prostu bronić Ciebie bądź swojego terenu. Równie dobrze mogło też to być szczekanie "informujące" o pojawieniu się intruza. Wszystko zależy od jej mowy ciała, sytuacji, nie da się tego ocenić na odległość. Tak czy inaczej nie ignorowałabym takich sytuacji, sama wyczuwasz, że coś nie gra, skoro założyłaś wątek. Popracuj z psem, naucz podstawowych rzeczy, nie może być tak, że ktoś wchodzi do Waszego domu bądź na posesję, a Ty nie panujesz w ogóle nad psem, a jego reakcje są dla Ciebie niespodzianką lub nie wiesz jak się zachować...
×
×
  • Create New...