Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. O rany, małemu się nie polepsza? Przydałaby się ta zeskrobina zanim weterynarz podał leki. Tak to leczenie nie ma sensu, np. nużyca od razu nie ustępuje i nawet nie będzie wiadomo czy diagnoza jest trafiona. Witamin jako takich nie podawaj, mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Raczej celuj w preparaty wzmagające odporność, a przy okazji coś wspomagającego leczenie skóry. Na sierść i odporność: preparaty z Omega 3 i 6 (Gammolen, Efa Olie, oleje rybne dla psów różnych firm, ludzki tran, duuuużo tego jest ;)). Tylko na odporność: Scanomune (lub ludzki beta glukan). Jak już się uprzeć przy preparatach mineralno-witaminowych na sierść to tylko biotyna i cynk. Przyjrzyj się diecie psiaka, staraj się nie dawać mu przetworzonych, sztucznych smakołyków itp.
  2. A jak się w tym domu czuł Dasti? Bo to jest chyba najważniejsze ;) Ja miałam podobną sytuację, dziewczyna przyjechała po psa, była w nim zakochana, dogadali się od razu (mimo że piesek był diabłem wcielonym i reszta osób od razu rezygnowała :diabloti:), ale gdy pojechałam z psem do tego domu okazało się, że rządzi tam babcia o hmm... twardym charakterze ;) Wyskoczyła z kuchni (swojego królestwa) ze ścierką i pretensją, "że jej pies nabrudzi", a że głos ma bardzo donośny, chciałam od razu uciekać. Coś mi powiedziało, żebym została i spróbowała. Po dłuższym czasie, gdy zagadałam się z wnuczką, kątem oka zauważyłam, że babcia już podtyka psiakowi mięsko w drzwiach kuchni. Ale ukradkiem, żeby nikt nie widział jej słabości :eviltong: Psiak miał mega twardy charakter, oschły sposób bycia i ton głosu tej kobiety zupełnie nie robił na nim wrażenia, wręcz go rozbawiał i zachęcał do kontaktu, na zasadzie "jaki śmieszny człowiek i do tego ma świetną ścierkę do zabawy". Pies delikatny w tym domu miałby ciężko, a ten wyrósł na fajnego, szczęśliwego psa bez problemów. Wahałam się, ale zaufałam intuicji i myślę, że "trafił swój na swego" w tym przypadku. Po paru miesiącach dostałam zdjęcia psa rozciągniętego błogo na łóżku pod kołdrą, mimo że babcia na naszym spotkaniu parsknęła "żeby tylko na kanapy nie wchodził" :evil_lol: Tylko że to dziewczyna cały czas opiekuje się psem, tak jak od początku miało być, więc w przypadku Dastiego bardziej skupiłabym się na rozmowie z kobietą chętną do adopcji.
  3. Ojejej, mój śliczny dzieciaczek, bardzo dziękuję [B]Bonsai [/B]:loveu: Aż się nie mogę doczekać reszty gromadki, takiego smaka narobiłaś :eviltong: Maluchy już po drugim odrobaczeniu, w tym tygodniu szczepienie. Rosną, broją i wykańczają psychicznie moje psy :diabloti: Sielanka.
  4. Również czekam na fotki, coś musiało [B]Bonsai[/B] zatrzymać, pewnie niedługo się pojawią ;) Nie mam zielonego pojęcia jak duże będą szkraby, nawet już kiedyś pytałam na forum o wagę urodzeniową szczeniąt poszczególnych ras, żeby mieć porównanie. Na pewno nie będą olbrzymy ani duże (typu labrador). Maleństwa też nie, bo ważą już koło 3 kg. Tylko że pies średniej wielkości może ważyć zarówno 12 kg jak i 25... Tak więc jak na razie to są takie małe niespodzianki ;)
  5. Przejrzyjcie w wolnej chwili wątek naszego Felusia, to podobna sytuacja, badania nie wykazały urazu, a pies powłóczył nogami (aż odarł sobie je ze skóry): [url]http://www.dogomania.pl/threads/138378-Nasz-kochany-Felek-zostaje-na-sta%C5%82e-w-DT-!!-Warszawa[/url] Nie wiem na ile to aktualne informacje, ale dobrzy neurolodzy to: Dr Srenk - Brno (Czechy) Dr Kwiatkowska - Olsztyn Dr Wrzosek - Wrocław (trzeba się zorientować, bo czasami jeżdżą po kraju z wykładami itp., więc można się umówić w innym mieście) Nam tak naprawdę mało który weterynarz potrafił pomóc :shake: Ale jakimś cudem się udało :lol:
  6. Ja się nie chcę kłócić, wszystko co piszesz popieram, też jestem za usypianiem ślepych miotów, sterylizacją, również aborcyjną, usypianiem psów ciężko chorych itd. Tylko teoria to jedno, a rzeczywistość śle inne scenariusze. Poza tym one już są, narzekanie "trzeba było" już niczego nie zmieni. To tak jakbym napisała, że szkoda, że Dastiego ktoś nie uśpił jak był ślepym szczeniaczkiem... Maluchy przyjechały do mnie jak miały 3 czy 4 dni (3 dni były u innej opiekunki), a może więcej? Nikt tego nie wie, nie wiadomo ile leżały na śmietniku, kiedy zostały zabrane od matki. Wtedy jeszcze mogłam uśpić, czy już za późno? Uwierz, że dużo myślałam na ten temat. Gdzie jest ta granica, że trzeba usypiać, a kiedy będzie to już zabicie zdrowego psa? Widzisz, co innego usypianie tuż po porodzie, w teorii... Ile miotów zaniosłaś do uśpienia osobiście? Nie chcę wiedzieć, to pytanie retoryczne. Tak naprawdę pretensję powinniśmy mieć do ludzi, którzy dopuścili do ciąży tej suni, a później wyrzucili żywe psy skazując je na powolną śmierć w cierpieniach, a nie do osoby, która je znalazła, przejęła się ich losem i chciała uratować. Tu się nie ma co spierać, ja też jestem sfrustrowana sytuacją bezdomnych psów, ale nie ma co przelewać jadu na niczego nie winne szczeniaki czy na osoby, które mają dobry odruch serca i chcą pomagać. To nie oni "zabierają miejsca" innym psom, tylko ludzie, którzy dopuszczają do rozmnażania. P.S. Sytuacji maluchów i tego jak do mnie trafiły nie mogę opisać publicznie, niestety... [B]Bonsai[/B]: Wow, Dasti się "odetkał", a to Ci postęp :eviltong: Bardzo fajny jest, taki niepozorny, cichy, ale uczuciowy. Psia przytulanka do kochania i poprawiania humoru :lol:
  7. [quote name='bric-a-brac']Bosko się czyta o postępach, jakie zafundowałaś Dastiemu Bonsai. Ale ciary przechodzą po plecach jak czytam o jednodniowych szczylach, które ktoś "uratował" ze śmietnika... Poniekąd dopuszczanie do takich sytuacji sprawia, że takie psiaki jak Dasti tkwią w schronach i tymczasach... Sorry, wiem, że nie Ty je "ratowałaś", ale tu padło zaproszenie i nie mogłam nie skomentować.[/QUOTE] [QUOTE]Ech.... oby Ci pierwotni "ratujący" zostali właściwie oświeceni do czego prowadzą takie "szlachetne" czyny. Chociaż na niektórych nie ma mocnych.[/QUOTE] Też nie mogę się powstrzymać od komentarza. Wypowiadając się na publicznym forum wypadałoby przemyśleć swoje wypowiedzi. Sugerujesz właśnie ludziom, u których i tak potrzeba niesienia pomocy mocno kuleje, żeby nie pomagali w takich sytuacjach. Dla niektórych nie ma różnicy czy szczeniak, czy pies dorosły... Nie ja znalazłam te maluchy i (na szczęście) nie ja musiałam podjąć decyzję o ich ewentualnym uśpieniu. Jeżeli Tobie takie decyzje przychodzą łatwo, to jestem w szoku. Jeżeli uważasz, że to oczywiste, że maluchy, które już tyle wycierpiały, jakimś cudem ktoś je odnalazł i dostały drugą szansę, trzeba zwyczajnie "dobić", to tym bardziej. I nie wiem jak ma się do tego wszystkiego opis wątku w Twoim banerku, gdzie rozpaczasz nad sunią, która utraciła młode. Nie chcę być stronnicza, ale zabolała mnie Twoja uwaga, że mój wysiłek, nieprzespane noce, nerwy, czas i finanse to "ratowanie", a nie Ratowanie. To wbrew pozorom nie jest wesoła zabawa. Milej byłoby, gdybyś wypowiedziała się na wątku maluchów lub do mnie na pw, wyjaśniłabym dlaczego sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Wszystkie sunie w ciąży, które trafiały pod moją opiekę miały robione natychmiastowe sterylizacje aborcyjne. Nie lubuję się w ratowaniu słodziutkich szczeniaczków, przeważnie trafiają do mnie psy stare, chore, po wypadkach, z problemami behawioralnymi. Szkoda, że gdy trzeba było podjąć tak trudną decyzję w sprawie maluchów nikt się nie garnął do jakiejkolwiek pomocy (nie chodzi mi o Ciebie, bo się nie znamy i nie wiedziałaś o sytuacji), za to wszyscy się rozpływali, jakie są słodziutkie. Jak już pisałam, bardzo się cieszę, że nie miałam możliwości podjęcia decyzji, bo byłoby mi bardzo ciężko, mimo przekonań zgodnych z Twoimi. Nie chcę zaśmiecać wątku Dastiego, który jest cudownym, grzecznym i wspaniałym psiakiem (nie mam zielonego pojęcia, dlaczego nie ma jeszcze domu :crazyeye:), więc w razie chęci zapraszam na wątek maluchów i pozdrawiam.
  8. W lonży dla koni karabińczyki są naprawdę mocne i z krętlikiem. To służy do pracy z koniem, więc nie pęka tak łatwo ;)
  9. Super, bardzo dziękuję :loveu: A wpadniesz na zdjęcia, czy ruszamy z ogłoszeniami z tym co mamy? Jeżeli dasz radę wpaść, to chyba lepiej się jeszcze chwilę wstrzymać? To co mam jest z komórki, a czarnemu to ja już w ogóle nie potrafię zdjęcia zrobić, a jest taki uroczy...
  10. Nadal zapraszam na sesję, jeżeli masz ochotę i czas oczywiście :lol: Rosną jak na drożdżach, czas ogłaszać towarzystwo, więc fajne zdjęcia byłyby nieocenioną pomocą ;)
  11. Świetnie się sprawdza jako linka końska lonża, gwarantuję, że takiej nie zerwie. Jeżeli masz problem z utrzymaniem psa na smyczy możesz poszukać też w wersji "soft" (jest miękka i wygodniejsza). Tutaj masz zwykłe: [URL]http://allegro.pl/lonza-z-bardzo-mocnej-tasmy-i1772942811.html[/URL] [URL]http://allegro.pl/lonza-7-5m-7-kolorow-firmy-lagat-i1741916453.html[/URL] Do kupienia też w sklepach jeździeckich, zoologicznych z działem jeździeckim lub sportowych typu Decathlon czy Go Sport. Tylko nie uwiązuj psa na niej, ona służy do treningu i tego, byś mogła psa bezpiecznie wybiegać na spacerze.
  12. Zależy jakie to leki. Jeżeli psychotropowe, na receptę, to byłabym bardzo ostrożna. Podawałam mojej suce (z zalecenia bardzo dobrego behawiorysty-weterynarza, to musi być ktoś, kto się na tym zna, niestety większość weterynarzy nie ma o takich sprawach pojęcia) przez jakiś czas tego typu leki i efekty były średnio zadowalające. Pies w domu był bardzo ospały, przymulony, a w sytuacjach stresowych nadal bardzo się bał. Jednak być może jakiś wkład w jej postępy te leki miały. Uważam, że jest to ostateczność, jeżeli teraz masz chociażby maleńkie postępy w poprawie zachowania to pracowałabym nad nią dalej bez leków. U nas problem był bardzo duży, suka od razu po wyjściu na spacer wpadała w histerię, nie było żadnej, najmniejszej możliwości na zwykłą pracę, o smakołykach nie było mowy, szarpała się z całych sił (aż do samookaleczenia), dusiła, śliniła, wyła i w ogóle zachowywała jak dzikie zwierzę złapane w sidła. Uporaliśmy się z tym, jest normalnym psem, więc myślę, że leki to ostateczność, gdy wszystkie inne metody zawiodą. Natomiast jeżeli weterynarz poleca łagodne środki dla zwierząt dostępne bez recepty to jak najbardziej możesz spróbować. Większość z nich nie jest niebezpieczna nawet dla starszych psów. Z tych, które stosowałam wspomagająco przy pracy ze swoją sunią mogę wymienić syrop Stresnal, tabletki Stress Out (polecam, przy okazji są tanie), tabletki z melisą (ludzkie), obroża feromonowa i feromony w spray'u. Nie stosowałam, ale polecano mi feromony wtykane do kontaktu, syrop KalmAid. Są to bardzo łagodne środki i cudów po nich nie ma, ale mogą pomóc. Musisz jednak pamiętać, że samo podawanie leków czy preparatów nic nie da, trzeba to połączyć z pracą z psem, oswajaniem jej lęków i przede wszystkim budowaniem zaufania do Was. To jest podstawa, gdy już Wam zaufa, dalej będzie z górki. Jeżeli rezydentka nie wpuszcza nowej do domu, weź ją na smycz i spokojnie odprowadź z przejścia na zewnątrz. Gdy nowa wejdzie do domu nagródź sowicie sunię na smyczy za zachowanie spokoju i powoli wprowadź do domu. Nie pozwól, by "dopadła" wtedy nową, odwróć jej uwagę od całej sytuacji. Nową sunię zacznij przyzwyczajać do linki, bez tego się nie obędzie. Kup jej szelki, bo z obroży pewnie się wywinie. Najpierw zakładaj same szelki, jeżeli będzie się bardzo stresować, to stopniowo, tylko nimi dotykaj i nagradzaj, później przełóż przez głowę, zdejmij i nagródź itd. Niech najpierw chodzi sobie w samych szelkach, później podepnij króciutką smycz niech się za nią luźno ciągnie, po jakimś czasie gdy już nie będzie się tym przejmować długą (kilkumetrową) linkę i przyzwyczajaj do tego, że trzymasz drugi koniec. Nie szarp się z nią, wszystko z wyczuciem i na spokojnie. Wab smakołykami, baaaardzo dużo nagradzaj.
  13. Mam nadzieję, że będzie ;) Nie mam niestety ich zdjęć, przebywają u innej opiekunki. To dwa czarnuszki, trochę mniejsze od "moich".
  14. LUPUSEK (vel Czarny ;)) [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/3619/dsc00040sr.jpg[/IMG] [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/7779/dsc00039yi.jpg[/IMG] [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/3845/dsc00038rw.jpg[/IMG] Na chwilę obecną najbardziej potrzebuję [COLOR=red][B]POMOCY W OGŁASZANIU MALUCHÓW.[/B][/COLOR] Bardzo proszę, jeżeli ktoś ma możliwość zamieścić chociaż kilka, będę wdzięczna. Mi przy nich po prostu nie wystarcza czasu na inne działania...
  15. LEMONEK (vel Żółty) [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/4140/dsc00057rv.jpg[/IMG] [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/8383/dsc00042g.jpg[/IMG] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/7496/dsc00041nq.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/4691/dsc00045nt.jpg[/IMG] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/8536/dsc00053rw.jpg[/IMG]
  16. [COLOR=red][B]Wszystkie psiaki znalazły już domy stałe, bardzo dziękuję za pomoc i zainteresowanie[/B][/COLOR] :multi: Historia okrutna, jak niestety często na tym forum... "Ktoś" wyrzucił na śmietnik nowo narodzone, jeszcze ślepe szczeniaczki. Pięciu chłopaków, cztery ciemne i jeden beżowy. Jako że opieka nad piątką takich osieroconych szkrabów jest dla jednej osoby wręcz niemożliwa do wykonania, "przejęłam" trójkę. Od tamtej pory nie miałam czasu założyć im wątku, zrobić zdjęć, pomyśleć nad wszystkim na poważnie, bo chodziłam z oczami na zapałkach - wychowanie takiej gromadki zajmuje sporo czasu ;) Teraz mam chwilę wytchnienia od pracy, więc oto przedstawiam moich trzech najukochańszych synków. Zdrowi, odrobaczeni, przed wydaniem będą mieli powtórzone odrobaczenie i pierwsze szczepienie. Właśnie skończyli 4 tygodnie, ważą po 1500 gramów, za około trzy tygodnie będą gotowi na swoją wielką podróż do najwspanialszych, kochających nowych domów: Tak wyglądało towarzystwo kilka dni po przyjeździe do mnie: [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/9153/abcd0001lz.jpg[/IMG] A tak dzisiaj :diabloti: : LOKI (vel Kolorowiec) [IMG]http://img809.imageshack.us/img809/9884/dsc00078el.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/2931/dsc00082h.jpg[/IMG] [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/1031/dsc00065ev.jpg[/IMG]
  17. Delph

    Farmina

    Farmina ma fajną linię N&D (Natural & Delicious), ale potwornie drogą :shake: Reszta średnio mi odpowiada składem, ale nie próbowałam testować, ani nie znam nikogo, kto by nią karmił.
  18. Jeśli chodzi o drugą suczkę, jeżeli nie atakuje nowej, to nie ma się czym przejmować. Powarkuje, bo nie życzy sobie bliskości z "obcą". Żeby nauczyć ją trochę moresu i przystopować, możecie kazać jej zejść z kanapy, której broni (to bardzo częste zachowanie, pies jest wyżej i na "swoim" legowisku, u mnie w takich sytuacjach zazdrośnik ląduje szybko na podłodze). Po jakimś czasie zaczną się tolerować, tylko muszą się najpierw w ten sposób dogadać. Co do pierwszej, lękliwej suni, miesiąc to wcale nie jest dużo dla strachliwego psa. Ja mam baaardzo lękliwą sunię, właśnie mija rok jak jest u nas i dopiero teraz ludzie mówią, że to normalny psiak ;) Do niczego jej nie zmuszajcie, przede wszystkim trzeba dać jej poczucie bezpieczeństwa. Próbujcie zwabiać ją do siebie ze smakołykiem w ręku nie patrząc jej w oczy, ukucnij bokiem do niej (patrząc przed siebie) na podłodze i wyciągnij nisko w bok rękę. Poczekaj aż sama podejdzie we własnym tempie. Jeżeli się boi, spokojnym ruchem poturlaj smakołyk w jej kierunku. Nie głaszcz, nie zmuszaj do kontaktu, gdy zje daj jej spokój. Jeżeli będzie dobrze całą dzienną porcję jedzenia skarmiaj z ręki. Sunia musi wiedzieć, że nic złego jej nie grozi, a kontakt z Wami to same plusy i przyjemność. Dobrze gdyby w domu była blisko Was, miała posłanie w pokoju, w którym przebywacie, żeby mogła sobie na spokojnie wszystko obserwować. Trochę czasu i sunia się zmieni, powodzenia :lol:
  19. Delph

    Farmina

    Fitmin świetnie się sprawdził u psa mojej koleżanki, który jest mega alergikiem i po latach prób i błędów, testowaniu kilkunastu-kilkudziesięciu karm mógł jeść tylko kilka baaaardzo drogich. Do tego najczęściej bardzo na nie wybrzydzał. Fitmina pochłania za jednym zamachem i co najważniejsze, nic mu po nim nie dolega (a po większości karm jest tragedia, pies ma biegunki, drapie się, łysieje, ma zapalenie uszu i chudnie w oczach zmieniając się w szkielet)
  20. Żadnych Zaklinaczy Psów i prób na własną rękę. Umów się raz jeszcze, tym razem z DOBRYM szkoleniowcem (nawet nie z behawiorystą, tylko kimś, kto ma pojęcie o szkoleniu psów i pokaże Ci krok po kroku jak nauczyć go poprawnego chodzenia na smyczy). Godzina spaceru dla spaniela, który jest psem myśliwskim, to tyle co nic. Gdyby chociaż to była godzina intensywnej pracy, szkolenia, tropienia, a jeżeli po prostu szarpie Cię tam i z powrotem węsząc po krzaczkach to nawet nie zdąży się zasapać. Moje psy to geriatria, mają po kilkanaście lat, kiepską kondycję i generalnie nie należą do aktywnych, a żeby je trochę zmęczyć potrzebuję co najmniej 2-3 godzin intensywnego spaceru. Prawdziwie zmęczone są dopiero po całodniowym wyjeździe. Wygodna linka (polecam lonżę dla koni, najlepiej taką "soft", na pewno nie poranisz rąk), mogą też być rękawiczki i jedź do lasu na weekendowy piknik :razz: Psu załóż kaganiec fizjologiczny, dla Twojego spokoju, bo to, że jesteś zestresowana wcale nie pomaga. Po powrocie koniecznie przećwicz z nim jeszcze wychodzenie na klatce, tak jak pisałam. Generalnie chodź z nim szybkim marszem (oprócz ćwiczenia wychodzenia na klatce, wtedy to może go pobudzić, a chcesz wyciszenia), nie daj się ciągnąć po trawnikach, nie pozwalaj węszyć, zostawać w tyle, ciągnąć. Powinien maszerować przy Tobie, a im szybciej będziesz szła, tym mniej rzeczy będzie go rozpraszać i zatrzymywać. W domu ćwicz skupianie na sobie, patrzenie Ci w oczy i w ogóle pracuj nad kontaktem, bo wygląda na to, że pies Cię olewa na spacerach. Naprawdę polecam zainwestować w kilka spotkań z dobrym szkoleniowcem, jeżeli już załapiesz o co w tym chodzi, dalej pójdzie z górki.
  21. Wykastruj psa, możliwe, że to hormony wywołują (między innymi) taką pobudliwość. Zabieg sam z siebie nie zadziała, ale ułatwi Ci pracę z psem. Jak często i na jak długo wychodzisz z nim na spacer? Spróbuj najpierw zabrać go na kilkugodzinny bardzo aktywny spacer (bieganie, szkolenie, zabawa na lince). Jak już będzie bardzo zmęczony wróć do domu i po chwili wyprowadź go znowu próbując podanych wcześniej metod na spokojne wychodzenie. Powinien być wtedy bardziej wyciszony i mniej skory do szaleństw. Bądź przy tym bardzo spokojna, wręcz flegmatyczna, nie spiesz się, idź powoli, nie wykonuj gwałtownych ruchów, nie krzycz. Wychodź z nim często o różnych porach pamiętając o konsekwencji i nie pozwalając na takie głupie zachowanie. W domu organizuj mu czas, baw się, szkol go dużo. Chodzi o to, żeby spacer nie był jego jedyną długo wyczekiwaną radością, bo być może dlatego jest wtedy taki pobudzony. Poszukaj tutaj na forum rad jak nauczyć psa chodzenia na smyczy. Absolutnie nie pozwalaj się ciągnąć i prowadzić (tzn. że idziecie tam gdzie on chce). Gdy zaczyna ciągnąć zatrzymuj się, zawracaj lub skręcaj w innym kierunku. Wszystko na spokojnie i cierpliwie. Co on robi, jeżeli np. zatrzymasz się na klatce podczas tej jego "wariacji"?
  22. OK, zadzwonię jak będę wyjeżdżać to wytłumaczysz mi gdzie się spotkamy ;)
  23. Wolałabym troszkę później, odsypiam ciężki tydzień ;) A rano zanim ogarnę towarzystwo też się chwilka zejdzie. 10:30 - 11:00 najwcześniej...
  24. Wieczór mam wstępnie zajęty, ale to zależy o której się wybieracie. W każdym razie dajcie znać, mogę podjechać z moimi burkami. Tylko niestety nie na długo, bo w domu czekają 2 tygodniowe szczeniaki ze śmietnika (karmienie...).
  25. [QUOTE]Ma ktoś ochotę przejść się jutro na forty bema? [/QUOTE]My bardzo chętnie, to tuż koło nas, a przyznam, że nigdy nie byłam :oops: Daj znać tylko o której i gdzie możemy się spotkać (najlepiej na tel., jeżeli dzisiaj nie zdążę odpowiedzieć) :razz:
×
×
  • Create New...