Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Dzwoniłam dzisiaj do sąsiadki psiaka, właściciele tracą cierpliwość, bo "nic się nie dzieje" i "pies jeszcze nie zabrany". Czyli jest kiepsko :-( Ale... Jeżeli uzbieramy deklaracje to psiak pojedzie do "malamuciego" hotelu :loveu: Oczywiście jak zwykle na przeszkodzie staje kasa... Proszę o pomoc dla psiaka, jeżeli nam się uda pies trafi pod skrzydła Adopcji Malamutów, więc jest to dla niego życiowa szansa.
  2. W RC Sensitivity jest mięso drobiowe (kaczka) i hydrolizat białka drobiowego, który teoretycznie ma nie uczulać, ale... Czytaj składy karm, które podajesz Małyszowi, jeżeli nie wiesz co uczula, na początek zastosuj najpopularniejszą opcję, czyli całkowite wykluczenie białka drobiowego. To, że na karmie jest napisane, że jest przeznaczona dla alergików tak naprawdę nic nie znaczy. Jeżeli Twój pies miałby uczulenie na soję (która też przecież często uczula), to po Hypoallergenicu byś miała wesoło. Wybierz się może do lepszego weterynarza, na testy i odczulanie na przykład, albo spróbuj zmiany diety. Mielenie i zalewanie zdrowe nie jest, pies musi gryźć, tym bardziej gdy ma problemy z kamieniem nazębnym, jak Twój pies. Poza tym takie papki na dłuższą metę nie są zdrowe dla przewodu pokarmowego. Część karm nie nadaje się do zalewania wodą, nie wiem dlaczego, ale jest to decyzja producenta i warto wcześniej się zainteresować, bo jakiś powód tego jest.
  3. A może skonsultuj z weterynarzem stopniową zmianę RC na inną, również hipoalergiczną karmę? Jeżeli wet zdecydował się trzymać psa trzy lata na bezmięsnej karmie z samej soji i ryżu, to pewnie wie, co go uczula. Sporo firm robi weterynaryjne karmy dla alergików (np. Hills, Trovet), do tego wiedząc, co uczula, można poszukać również w dobrych bytówkach (np. Fish4Dogs, jeżeli nie jest uczulony na rybę,ziemniaki, buraki i drożdże ;) tam nie ma innych składników). I kurczaka nie dorzucaj więcej, on najczęściej uczula...
  4. Zabierz jak najszybciej sunię do weterynarza, poda jej stosowne leki zapobiegające ciąży. W tym wieku ciąża nie jest bezpieczna ani dla suki ani dla szczeniaków.
  5. Jak tylko będę miała chwilę sklecę jakiś tekst. Trzeba zbierać dla niego na hotel, inaczej chyba nic nie wskóramy :-(
  6. Miejsce wymarzone dla malamuta, rzeczywiście :) Zapraszam na jego wątek, ma mało czasu :( [B] pumcia02[/B]: To to jest ta piękna Pepa, taki dzieciaczek słodki, a Ty o nie wypisujesz okropności :evil_lol: Mam nadzieję, że dziewczynka szybko dojdzie do siebie.
  7. [B]Plicha[/B]: Tak, dzwoniłam, pisałam, ma też wątek na ich forum: [url]http://forum.alaskan.malamut.org/viewtopic.php?t=5601[/url] [B]pumcia02[/B]: Propozycja super, tylko jak to zorganizować? Nie ma kasy na hotelik, właściciele się na pewno nie dorzucą nawet do transportu, bo nie chcą go karmić a co dopiero inne wydatki :( Skontaktuje się z nimi tak czy siak, tylko aż boję się robić sobie nadzieję...
  8. [quote name='Ty$ka']Napisałaś do Adopcji Malamutów?[/QUOTE] Tak, napisałam, założyłam wątek i dzwoniłam.
  9. Przypnij mu najpierw długą linkę, taką, która nie zrobi mu krzywdy w razie zaplątania (szeroką taśmę długości co najmniej 7m, na przykład końską lonżę). Niech się za nim swobodnie ciągnie, za drugi koniec możesz delikatnie trzymać, ale nie dopuszczaj do sytuacji gdy zaczyna się szarpać i panikować, wtedy popuszczaj linkę. Ucz go, że to nie jest nic strasznego, nagradzaj smakołykami i głosem za spokój. Musisz mieć dużo wyczucia i spokoju, żeby psa nie przestraszyć. Najlepiej załóż mu szelki, nie będą dusić, trudniej z nich się wyswobodzić, a przy okazji zaczniesz od nowa, bo może uwiązanie do obroży już mu się źle kojarzy. Jeżeli będzie tragicznie, zauważysz, że boi się ciągnącej się za nim luzem linki, spróbuj najpierw przyzwyczaić go do jej obecności. Najpierw przypnij mu 5 cm sznureczek, później gry ten nie będzie mu przeszkadzał, dłuższy i tak stopniowo aż dojdziecie do normalnej długości. Nie zmuszaj go do niczego i nie szarp się z nim, niech najpierw zaakceptuje w ogóle dopinanie, odpinanie i "noszenie na sobie" smyczy, bo możesz doprowadzić do tego, że nie będzie Ci pozwalał w ogóle na podpinanie karabińczyka. Dużo nagradzaj nawet małe postępy tym, co psiak najbardziej lubi.
  10. [IMG]http://img814.imageshack.us/img814/3318/ar7014.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/1810/dscf1054d.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/2003/dscf1053n.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/887/dscf1048v.jpg[/IMG]
  11. podnoszę pilna sprawa :(
  12. Dziękuję. Byłam u psa, niedawno wróciłam, to malamut, nie husky :shake:. Jestem załamana, on nie jest tam bezpieczny. Tutaj jego wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/220993-PILNE-Malamut-do-adopcji-szuka-tymczasu-lub-DS-Warszawa-Otwock?p=18384436#post18384436[/URL]
  13. [COLOR=red][B]Dziękuję za wsparcie, Max już w nowym domu[/B][/COLOR] :multi: Zbieramy pieniądze na hotelik dla Maxa, trzeba go jak najszybciej zabierać z tego miejsca! Podaję namiary do wpłat: FUNDACJA ADOPCJE MALAMUTÓW W POZNANIU ul. Krotoszyńska 13 61-315 Poznań REGON: 301420901 NIP 7822500241 KRS 0000355142 Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego [SIZE=2][COLOR=black]numer konta 20 1500 1054 1210 5008 3156 0000 Kredyt Bank SA I Oddział KB SA w Poznaniu [/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=black]Koniecznie z dopiskiem:[/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=black] "Darowizna na Maxa z Otwocka"[/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=black] i najlepiej swoim nickiem z dogomanii[/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=black] [/COLOR][/SIZE] Od kilku dni rozpaczliwie i bezskutecznie szukam pomocy dla 4-letniego malamuta. Pies tkwi na łańcuchu, nie ma zapewnionej należytej opieki, starsi Państwo, u których przebywa nie dają rady się nim zajmować. Nie są w stanie go spuszczać z łańcucha, wyprowadzać na spacery, należycie karmić czy zbudować mu kojca. Nawet poluzowanie obroży przyduszającej psa zdaje się być problemem. Z powodu nacisków sąsiadów o zmianę losu psiaka, Państwo są bliscy oddania go do schroniska, chcą się go pozbyć. Max marnuje się przy budzie, bardzo tęskni do człowieka, jest kontaktowy, co widać na zdjęciach. Ponieważ sprawa stała się bardzo pilna, dzisiaj pojechałam do psiaka (bardzo dziękuję mariolce i jej TZ'towi za transport!). Pies jest wielki, kochany i nieszczęśliwy. Na posesji mieszka jeszcze maleńki kundelek, ale dla niego los jest trochę łaskawszy, bo ma przynajmniej wstęp do garażu :shake: Z malamutkiem żyją w zgodzie. Pies przebywa koło Otwocka pod Warszawą. Bardzo Was proszę o pomoc, najwspanialsza pod słońcem byłaby oferta dt, gdzie Max mógłby nauczyć się domowego życia i przypomnieć sobie, co to spacery, na które kiedyś chodził, gdy jeszcze młodszy Pan się nim interesował i z nim mieszkał. Szukam dla niego też oczywiście ds, na razie domu z ogrodem, bo nie potrafię przewidzieć, jak psiak zachowałby się w mieście. Możliwe, że bezproblemowo. Wzięłabym go sama, ale mam dwa niezupełnie bezproblemowe psy w kawalerce, a do tego przeprowadzkę na karku. Błagam o pomoc dla psiaka! [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/5216/dscf1074mt.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/8195/dscf1070ym.jpg[/IMG] [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/521/dscf1060c.jpg[/IMG] [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/9396/dscf1073l.jpg[/IMG] [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/4650/dscf1063q.jpg[/IMG] Deklaracje: [B]Stałe[/B] Delph - 50 zł [B]Jednorazowe[/B] Delph - 150 zł lavinia - 50 zł
  14. Leki takie jak Anafranil są przepisywane jedynie przez behawiorystę-weterynarza po wnikliwej obserwacji psa i zastosowaniu wcześniej łagodniejszych metod. To bardzo ważne, żebyś nie poszła z tym do pierwszego lepszego weterynarza, oni się na tym nie znają. Tak samo zwykły behawiorysta - znać się może, ale nie ma uprawnień, żeby wypisać taką receptę. Poza tym leki tego typu podaje się przez długi okres, nie nadają się do doraźnych sytuacji, a jak przewidzisz, kiedy będzie burza? Jak wcześniej przeczytałaś przerabiałam olbrzymie stany lękowe z moją sunią, więc wiem przez co przechodzisz. Ja na Twoim miejscu zaczęłabym jednak od terapii behawioralnej, odwrażliwiania na bodźce, zastosowałabym łagodniejsze i mniej inwazyjne preparaty, np. Stress Out się u nas teraz nieźle sprawdza, a nie jest szkodliwy. To co opisujesz to stres wywołany konkretnym bodźcem, moim zdaniem nie jest to powód do zastosowania tak silnych leków. Ale może się mylę, dlatego lepiej, żeby psa zobaczył najpierw specjalista. Przede wszystkim zaczęłabym od pracy nad psem, nauką wyciszania, relaksu, także Tobie się to przyda, bo jeżeli przeżywasz strach swojego psa to tylko go pogłębiasz. Popracuj nad Waszą więzią, poczuciem zaufania i pewności siebie psa (nie poprzez przytulanie i pocieszanie, tylko np. poprzez naukę komend, przewidywalny plan dnia, większą aktywność umysłową itd.). Nauka komend w atmosferze zabawy, aby później zastosować to podczas burzy też może się przydać. Nie przejmuj się, że nie je, nic jej się nie stanie. Jeżeli jest źle, do niczego nie zmuszaj, zapewnij cichy kąt w czasie burzy (najlepiej w łazience, gdzie nie ma okien), możesz zastosować owijanie kaftanikiem (poczytaj o Anxiety Wrap) i feromony (D.A.P.). Jeżeli takie stany dotyczą tylko burzy i Sylwestra, to masz szczęście, nie jest źle ;)
  15. Bardzo proszę o pomoc, sprawa nadal aktualna, ludzie nie widząc odzewu zdecydują się oddać psa do schroniska :-(
  16. I jeszcze co jej gotujesz, zawsze to samo? Może nie służy jej jakiś składnik gotowanego, niekoniecznie całe gotowane posiłki.
  17. Dzięki za informację :)
  18. Proszę o pomoc, do kogo mogę zgłosić husky'ego spod Warszawy (okolice Otwocka) do pilnej adopcji? Pies przebywa w fatalnych warunkach, został podrzucony starszym ludziom, którzy w ogóle nie są w stanie się nim zająć, ale chcieliby mu znaleźć dobry dom. Nie ma szans na zdjęcia i kontakt internetowy (nie korzystają), stąd będę wdzięczna za kontakt telefoniczny. Psiak sympatyczny, przyjazny. Sprawa pilna, bo pies zaczyna wyglądać kiepsko i jest uwiązany.
  19. [quote name='paulaa.']Ale co do tego ma jego brak zaufania do mnie ? Od szczeniaka boi się obcych. Gdyby sam był w tej windzie z obcą osobą myśle, że zachowałby się tak samo. Bo jego stosunek do obcych jest taki sam, bez względu na to czy jestem obok.[/QUOTE] No i właśnie o to chodzi. Pies nie ma do Ciebie zaufania. Bo powinien właśnie przy Tobie czuć się bezpiecznie i nie bać się obcych. Sam mógłby się obawiać, skoro ma takie lęki, ale mając Twoje wsparcie i kontrolę powinien ten strach przezwyciężyć. On natomiast czuje się zostawiony sam sobie z problemami, radzi sobie z nimi jak potrafi, czasami ucieczką, jeżeli nie można, to atakiem. A powinien szukać wsparcia w Tobie. Ja mam z adopcji baaaardzo lękliwą sukę, przypadek skrajny, reakcje lękowe nie do opisania, wraz z samookaleczaniem się, brakiem jakiejkolwiek kontroli, nawet fizjologicznej. Suka wypalała się na moich oczach na każdym spacerze, myślałam, że wreszcie się wykończy ze strachu. Terapia trwała rok. Teraz nie wyobrażam sobie, żebym miała zostawić ją samą sobie w trudnej sytuacji, np. z podbiegającym obcym psem, którego się boi. Ja jestem od tego, żeby jej spacer był komfortowy i żeby nie musiała się bać. A jak Was spotkamy i Scooby przestraszy mi sukę to dopiero pogadamy :diabloti: (żartuję oczywiście, przejmie go mój drugi pies :eviltong:)
  20. [QUOTE]Nie wiem jakimi statystykami się posługiwałeś, może wokół ciebie są same utalentwane psy, ale ja bym chciała, żeby w moich okolicach, a spacerujemy naprawde po wielu parkach choć jeden pies na 25 spotkanych umiał choć połowe tego co mój spaniel potrafi. Niestety takie wyjątki zdarzają się żadko. [/QUOTE]Utalentowane są na pewno, inna sprawa, jak ten talent wykorzystują właściciele. Skoro Twój pies zna komendę uniemożliwiającą, dlaczego nie działa w sytuacjach problemowych? Zresztą może Twój psiak zna więcej sztuczek niż przeciętny burek, licytowanie się nie ma sensu, bo jak już napisałam, to nie ma nic wspólnego z problemem o którym tu mowa. Znam psy doskonale wyszkolone w posłuszeństwie, a problemy mają, jak również takie, które nie znają żadnej komendy, a są chodzącymi aniołkami. Nauka komend baaaardzo pomaga, ale nie jest kluczem do sukcesu. [QUOTE]Po czym sądzisz, że mój pies mi nie ufa ? Chodzi mi o konkretny przykład zachowania, bo nie rozumiem.. ;)[/QUOTE]Chodzi mi między innymi o ten cytat: "Scooby jest bardzo niepewnym siebie psem,(..), on panikuje, ucieka gdy się przestraszy i potrafi nie wychodzić spod stołu godzinami... (...) nagle płoszy się, nie wiedzieć czemu, chowa za mnie albo ucieka..." i parę innych wypowiedzi. Tak się nie zachowuje pies, który ma wsparcie opiekuna. Dojrzewanie i okres lękowy to jedno, ale zaufanie i utwierdzenie psa w przekonaniu, że to my zapewniamy bezpieczeństwo i panujemy nad sytuacją to drugie. Do tego teraz jeszcze napisałaś, że musiałaś go oddać. Jeżeli tak było, to taka sytuacja, nawet krótkotrwała, ma bardzo duży wpływ na późniejszą pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa psa. [quote name='paulaa.']Wiesz czemu wydaje mi się to śmieszne ? Piszecie, żebym wzięła się do pracy ? Niby nic nie robie z psem.. Jasne... Prawda jest taka, że gdybym z nim nic nie robiła byłby dawno w schronisku wsadzony przez moją mame, przez którą już raz musiałam go oddać... Ze Scoobym od małego były ciągłe problemy, wyżerał ze stołu, uciekał gdy tylko był spuszczony ze smyczy i gnał gdzie popadnie, ignorował każde moje wołania, smaki były nieciekawe w porównaniu z zapachami i innymi psami. Nie mieliśmy problemów z agresją, ale za to ze wszystkim innym. Chodził nawet przy mnie po stołach, nie przejmował się żadnym karceniem, uniesieniem głosu, dla niego to była wieczna zabawa. I to nie było rozpuszczenie go, bo był taki od kiedy miał 6 tyg, sztuczek uczył się w 5 min, tak jak kolejnych złych zachowań. Wyciąganie wszyskiego ze śmieci, ściąganie z szafek. Ganianie rowerów, biegaczy, łapanie za kijki ludzi w lesie... Lista problemów nie miała końca. Naprawde myślicie, że to wszystko samo z siebie mu przeszło, wyrósł z tego ? A ja nie wiem co to praca ? Jeśli tak to jesteście śmieszni. Najgorsze było to, że on na podniesienie głosu, by pokazać, że robi źle, uciekał ignorując mnie lub doszło, do tego, że mnie obszczekiwał. Jego zachowanie teraz to i tak niebo a ziemia z tym co było kiedyś.... :roll:[/QUOTE] Naprawdę nie piszę tego wszystkiego żeby Cię obrazić albo Ci dogryzać. Chcę pomóc psu i Tobie. Wszystko co opisałaś wyżej nie jest nie wiadomo jakim przeżyciem. To wspomnienia większości właścicieli szczeniąt. Ba, niektóre dorosłe psy trafiające pod mój dach dały mi popalić o wiele gorzej. Do tego wyraźnie widać dużo błędów wychowawczych, wygląda też na to, że trafił Ci się fajny psiak, bo przy takim postępowaniu niektóre mogłyby sprawiać teraz o wiele większe problemy. BTW bardzo mądry psiak, skoro sprawiał te "problemy". To tylko świadczy o jego sprycie i tym, że kojarzy prawidłowo i szybko :evil_lol: Po prostu sama go tego nauczyłaś :evil_lol: Teraz musisz naprawdę wziąć się do roboty. Nie wątpię, że się starasz, ale zrozum, że na jakiś czas powinnaś zastosować żelazną konsekwencję. KAŻDY spacer powinien odbywać się pod kontrolą (smycz lub linka), ćwiczycie przywołania, skupianie uwagi, mijanie psów i ludzi z daleka. Nie ma tak, że chwilkę poćwiczysz, a później luzik, niech biega do woli. Gdy osiągniesz efekty będzie i czas na to. Tutaj trzeba się przyłożyć, bo każde niepowodzenia, każdy kolejny atak lub sytuacja stresowa to krok milowy w tył zaprzepaszczający dotychczasową pracę. Po co sobie utrudniać. No i zaufanie. Bądź dla psa przewidywalna, dużo nagradzaj, nie karć, nie wrzeszcz, nie panikuj. Niech kojarzy Twoją osobę miło, bądź dla niego bezpieczną ostoją. Spróbuj na tyle odbudować zaufanie, żeby w sytuacjach stresowych biegł do Ciebie po wsparcie. I wtedy mu tego wsparcia udzielaj, nie pozwalaj na kontakty z nachalnymi psami, reaguj gdy widzisz, że się stresuje. Łatwe to nie jest, ale wykonalne.
  21. Wszystko jest dla Ciebie bezsensowne albo śmieszne, zarzucasz innym, że nie rozumieją, co piszesz, a sama chyba nie zagłębiłaś się w sens żadnej z odpowiedzi. Podpowiadają Ci tutaj (notabene poświęcając swój czas) ludzie, którzy trochę pojęcia mają, nie piszą bzdur, a Ty uparcie twierdzisz, że to nie ma sensu. Skoro wiesz lepiej, to dlaczego pies sprawia problemy? Szkolenie złe, rady złe, rodzina zła, kastracja zła, nawet psy i ludzie których spotykasz też nie tacy jak trzeba. Przeczytaj raz jeszcze dokładnie post [B]yamayki[/B] (nr #53), która widziała Was na żywo. Zrozum wreszcie, że problem tkwi w Tobie, a nie w psie. To nie pies jest zły, ale Ty go błędnie prowadzisz. Jak tylko zaczyna wyłazić szydło z worka natychmiast maskujesz problem wmawiając sobie i nam, że właściwie wszystko jest w porządku. Nic tutaj nie da nauka sztuczek, to co opisujesz umie każdy przeciętny pies, a nie ma to nic wspólnego z problemami jakie opisujesz. Nie masz wypracowanej więzi z psiakiem, on Ci nie ufa, czuje się niepewnie, pozostawiony sam sobie i nad tym trzeba popracować. I przestań puszczać luzem psa, nad którym nie masz kontroli, bo to nie jest ani bezpieczne, ani rozsądne. Książki na niewiele się zdadzą w takim przypadku, ale poczytać nie zaszkodzi. Tylko zaklinacza psów sobie daruj, nie tędy droga w Twoim przypadku ;)
  22. Ta sytuacja trwa już kilka miesięcy, dla mnie to jest niepojęte. Na co czekasz, aż zachowanie się utrwali i odkręcenie go będzie katorżniczą, czasochłonną i kosztowną pracą? Jak widzisz lepiej nie jest, a wręcz sytuacja się stopniowo pogarsza. Nie dziwi mnie to, bo masz dorastającego samca aktywnej rasy, którego tak naprawdę niczego nie nauczyłaś, nie zbudowałaś z nim więzi, nie wyznaczyłaś granic i nie pokazałaś czego od niego oczekujesz. Na Twoim miejscu spojrzałabym bardzo krytycznie na swoje błędy wychowawcze, natychmiast zrezygnowałabym z bezproduktywnych spacerków "na wybieganie z pieskami", nauczyła psa porządnego chodzenia na smyczy, zajęła się budowaniem więzi z psiakiem i umówiła się z DOBRYM szkoleniowcem na zajęcia INDYWIDUALNE. Do roboty i tyle ;) Może nieprzyjemnie się czyta to co napisałam, ale niestety taka jest prawda. Sama gdy trafiam na trudniejszego psa siadam, robię sobie "rachunek sumienia", który działa jak zimny prysznic i zabieram się do działania. Niestety nie przekłada się to na psy bezproblemowe, te mam rozpuszczone do granic możliwości :evil_lol:
  23. O rany, plaga jakaś, ja też zaraz lecę z Cofi do weterynarza, nie chodzi w ogóle. Też nagle, po prostu dzisiaj rano już nie wstała, a wczoraj normalnie funkcjonowała :-( Trzymajcie się, teraz już musi być tylko lepiej.
  24. To poważna sprawa, nikt Ci nie postawi diagnozy przez internet. Napisz z jakiego miasta jesteś, może dogomaniacy podpowiedzą Ci namiary na dobrego psiego okulistę. Jak dla mnie to wygląda na przypadek dla specjalisty, więc nie polecam pierwszego lepszego zwykłego weterynarza. Szukaj specjalisty na już.
  25. Super, że już po sprawie :lol: Szybkiego gojenia życzę.
×
×
  • Create New...