-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
[quote name='tu_ania_tu']Delph to ja ci polecę Bento Kronen Maxi Lamb&Rice - chrupki są super duże (mój dog nie przepada za czymś co mu niekontrolowanie z pyska wypaść może ;) )- już gdzieś na tym watku wstawiałąm zdjęcia, zrobie jeszcze raz[/QUOTE] Będę wdzięczna, jeśli wstawisz, bo wyszukiwarka mi niczego nie znajduje. [B] Sandra&ABC[/B]: Rzeczywiście duże :cool3: Dzięki, spróbuję kupić sierściuchom 3kg do przetestowania.
-
Dzwoniła. Pytałyśmy na razie czy np. jest w stanie dowieźć psa do ewentualnego dt, ale nie, bo nie jest zmotoryzowana. Wróciła od lekarza, ma opatrzoną rękę, a psa wypuściła z pokoju, bo mąż wrócił z pracy, a pies się go podobno boi... Beznadziejna sytuacja... Nie wiem co będzie np. jutro. Powiedziałyśmy, żeby karmiła go w zamkniętym pomieszczeniu ze względu na dziecko, ale to igranie z ogniem w tym przypadku...
-
Podnoszę, sprawa bardzo pilna. Pies jest w obecnym domu od dwóch lat, adoptowany od innej rodziny. Obecnie ma niecałe 6 lat, niekastrowany. Nie gryzł aż do dzisiaj, tylko warczał. Z rozmowy z właścicielką wywnioskowałam, że psiak jest raczej do opanowania przez inną osobę, bo obecnie nie ma narzuconych w domu żadnych zasad, robi co chce, a opiekunka się go boi. Dogaduje się z kotami, z psami na spacerach również. Podczas wizyt wet nie było z nim żadnych problemów. Sytuacja nieciekawa, bo w domu mieszka 4 letnie dziecko, Pani nie ma w ogóle doświadczenia w pracy z psami, jest załamana i nie jest to najlepszy układ.
-
Dla dwóch nastoletnich średniej wielkości (ok. 20 kg) szczerbatych kundliszczy. Wiekiem nie ma co się sugerować, bo są cały czas na karmach adult, energia i kondycja dopisują, więc nie muszę zmieniać. Aktualnie (od dawna zresztą) jedzą TOTW rybną, ale ponieważ to ma maleńkie granulki wciągają całą michę na raz nosem i prawie w ogóle nie gryzą. A powinny, chociażby ze względu na kamień na zębach. Chciałam im zrobić miłą odmianę. Masz może możliwość zrobienia zdjęcia granulek? I czy orientujesz się, czy Adult XL też ma taką wielkość, czy tylko Senior?
-
A ja dla odmiany szukam karmy z jak największymi granulkami. Czy możecie coś polecić, najlepiej z niegłupim składem przy okazji?
-
Ja również dziękuję wszystkim zaangażowanym w pomoc dla Wegi, darczyńcom oczywiście również. Bałam się cokolwiek napisać, również chodziłam po ścianach dzisiaj, martwiłam się o sunię. Trzymam za nią kciuki, oby chciała walczyć z choróbskiem i żeby jutro udało się ustalić co jej dolega. Tak ogromne pogorszenie stanu w krótkim czasie, biedna sunia...
-
Nie wytrzymam, co jest ostatnio z tymi ludźmi :-( Jak pies liże łapę, to znaczy, że ma złamaną? Sunia pierwszej nocy u nas była totalnie wyczerpana, chwiała się na nogach, ale nie przewracała się. Gdy zawieźliśmy ją do morisowej to też np. wyjrzała do nas do pokoju zobaczyć co robimy. Chodziła po ogrodzie, była u weterynarza, wsiadała do samochodu z chęcią, bo ciepło. To nie jest połamany czy kulejący pies... Zaczynam się bać, że z nią jest coraz gorzej, jest nie leczona, nie rozumie co się z nią dzieje, a opiekunowie wyczyniają z nią dziwaczne rzeczy. Pies czuje, że jest niechciany :-(
-
Opiekunowie raczej już się poddali, niewiele argumentów do nich trafia. Uwierzyli w diagnozę telefoniczną znajomego weterynarza, są przerażeni, że sunia ma wściekliznę... Szkoda słów, została znaleziona 28 grudnia, gdyby naprawdę była chora raczej byłoby już po niej... Bardziej skłaniam się ku temu, że dolega jej brak kontynuacji leczenia i odrobaczania, ogólne wycieńczenie i stres. Pewnie też nadal zdarzające się wystrzały fajerwerków nie poprawiają jej stanu. Suczka rzeczywiście w chwilach stresu człapie i wędruje szukając schronienia. Potrafi się jednak położyć i odpocząć, być może pod odpowiednią opieką doszłaby do siebie. Szkoda mi jej strasznie. Pierwszą noc po znalezieniu spędziła u nas w domku na wyjeździe, wtedy miałam okazję ją obserwować na żywo. Psina była całkowicie wycieńczona, nie mogła ustać na nogach, nawet utrzymać głowy. Dawno nie widziałam psa w takim stanie. Gdy przyniosłam jedzenie zerwała się ostatkiem sił, jadła jakby od wielu dni głodowała. Na wodę też się rzuciła. Później odsypiała, leżała bezwładnie wyczerpana, wstawała tylko po to, żeby znaleźć sobie jakiś bezpieczniejszy z jej punktu widzenia kącik. U morisowej było z nią z dnia na dzień coraz lepiej, niestety Sylwester przekreślił cały postęp... Przy okazji chciałam bardzo podziękować morisowej i jej mamie za pomoc i opiekę nad sunią! Onka na pewno na chwilę obecną wymaga specjalnej troski, jest bardzo biedna, nie chcę sobie nawet wyobrażać, co przeszła. Bardzo prosimy o pomoc dla niej, szukałyśmy już na własną rękę, jak widać, nie udało się :-( Nie mamy pomysłów, suczce grozi uśpienie, a w schronisku w takim stanie nie ma najmniejszych szans...
-
Iggy pozdrawia, jutro zadzwonię do lecznicy i postaram się umówić go na zabieg usuwania chorych zębów. Prosimy o kciuki za powodzenie zabiegu, mam nadzieję, że ulżymy staruszkowi i poprawimy komfort życia. Przy okazji zapraszam na wątek naszej pasażerki na gapę, znalezionej przez Bonsai podczas podróży do Puszczy Białowieskiej. Na wątku opisana jest jej tragiczna historia, czas mamy tylko do środy :-( http://www.dogomania.pl/forum/threads/238195-ONka-pe%C5%82za%C5%82a-mi%C4%99dzy-autami-Bardzo-z%C5%82y-stan-psychiczny-PILNIE-SZUKAMY-DT!!!!
-
Wyjazd do białowieskiej oczywiście ;) Zresztą dla Iggy'ego wszystko jedno, byle z nami. Przywiązał się dzieciak i nie mieliśmy serca szukać mu czegoś na czas wyjazdu, zresztą weterynarz nie widział przeciwwskazań do wspólnego wyjazdu. Podróż zniósł świetnie, nawet lepiej od moich psów. Wracać do Warszawy nie chciał, nie dziwię mu się zupełnie, wygrzewanie się przy kominku to to, co tygrysy lubią najbardziej. Iggy jest kochany, bezproblemowy i uroczy. Garnie się do ludzi, psów, chce być w centrum uwagi. Żarłok niesamowity, nie mam pojęcia, gdzie on mieści to wszystko, a gustuje w rzeczach nie najgorszych, bo doprasza się o surową wołowinkę. Jest mistrzem przecedzania przez resztkę chorych ząbków mięsa od innych dodatków, które próbuję przemycić. Marchewka na przykład ląduje w równiutko ułożonej kupce obok miski :evil_lol: A oto Iggy drepczący z resztą moich potworków w okolicach Hajnówki: http://www.youtube.com/watch?v=nC0N1hfbHxs http://www.youtube.com/watch?v=1jDp04em_sw&feature=youtu.be I fotki:
-
Również doradzę dokładne zdiagnozowanie psa, ale jeśli chodzi o gentamycynę, to podawanie tylko przez 3 dni mija się z celem. Trzeba podawać dłużej i zakraplać częściej, jak pisała [B]Chefrenek[/B]. Poza tym nie odstawiaj leków od razu po zauważeniu poprawy, dociągnij leczenie do końca zgodnie z zaleceniami weterynarza. To, że objawy ustępują nie oznacza, że przyczyna jest wyleczona, inaczej będziesz miała cały czas nawroty choróbska.
-
Odkryliśmy dlaczego Seiko narzeka podczas podróży samochodem. Dzisiaj mój TZ jadąc do lecznicy nie zapiął psu pasa bezpieczeństwa i Seiko władował mu się na kolana. Od razu przestał stękać i całą drogę z wielkim zadowoleniem obserwował trasę :evil_lol: Być może kiedyś miał dom i w ten sposób podróżował? Bonsai, bardzo się cieszę, również dziękuję Kundelkowej Skarpecie za wsparcie dla naszego "szczeniaczka" :loveu:
-
Napisałam dwukrotnie szczegółowy post i mi go zjadło, więc teraz w skrócie ;) Tak jak napisała Bonsai. Zdecydowaliśmy się na wizytę w specjalistycznej przychodni kardiologiczno-pulmonologicznej ze względu na niejasne dotychczasowe leczenie Seiko. Okazało się, że problemem nie jest schorzenie serca czy płuc, lecz górnych dróg oddechowych. Na starcie konieczne jest usunięcie chorych zębów i kamienia nazębnego, bez tego leczenie nie ma sensu, bo dochodzi do wtórnych zakażeń. W trakcie narkozy można wykonać szczegółową diagnostykę i ustalić dalsze leczenie. Zapadnięcie tchawicy? Polipy? Nowotwór? To mogą być powody charczenia, duszności i utrudnionego oddychania Seiko. Dużym problemem psiaka są zwyrodnienia kręgosłupa powodujące ból i trudności w poruszaniu. Stąd może wynikać częste dyszenie (reakcja na ból). Postaramy się uśmierzyć ból lekiem przeciwbólowym/przeciwzapalnym. Załączam skan opisu wizyty: Sam zainteresowany zachwycony wizytą nie był. Bardzo zestresował się jazdą do przychodni, chyba myślał, że znowu zmienia dom... W drodze powrotnej był dużo spokojniejszy. Ogólnie humor ma coraz lepszy, wczoraj nawet dał się namówić na momencik zabawy. W domu też jest już bardziej rozluźniony, pierwsze dni były dla niego stresujące. Gorzej czuje się wieczorami, być może wtedy nasila się ból. Apetyt na szczęście mu dopisuje, najbardziej lubi surowe mięso, wie co dobre. Mimo swoich dolegliwości chodzi za mną po domu albo siedzi i patrzy mi głęboko w oczy. Starość jest bardzo smutna, odtrącamy wtedy zarówno ludzi jak i zwierzęta. Seiko nie będzie już nigdy uroczym szczeniaczkiem, ale czy dlatego mam mu odmówić życia w komforcie i spokojnej starości bez bólu?
-
Sytuacja Seiko rozłożyła mnie całkowicie, straciłam wiarę w ludzi. Niesamowicie przykre jest to, że takie biedne, całe życie niekochane, zwyczajne i nieurodziwe psy na koniec swojej drogi dostają jeszcze kolejny cios od losu... Patrzę cały czas na tego schorowanego obolałego dziadziusia, łzy cisną się do oczu, a on się do mnie uśmiecha i cieszy się każdą chwilą, najmniejszym przejawem zainteresowania. Świat jest okrutny. Seiko jest w trakcie diagnozowania, ma chore serce, problemy z oddychaniem. Sama diagnostyka pewnie nie będzie tania, liczę, że później będzie lżej. Z olbrzymią chęcią opłaciłabym mu wszystko, czego potrzebuje, jednak sama ledwo wiążę koniec z końcem, zima to zawsze dla mnie cięższy okres. Seiko śpi sobie właśnie na zdobycznym posłaniu mojego psa, z którym się bardzo polubił (obaj po przejściach, pewnie dlatego ;)) Moja suczka za to obrażona, bo zamawiała sobie owczarka pod choinkę :eviltong: Apetyt Seiko dopisuje, jest bardzo sympatycznym, kontaktowym, lubiącym przytulanie i głaski psiakiem. Łakomczuch i wędrownik, co prawda nie rozwija zbyt dużych prędkości, jednak stawia na dokładność w obwąchiwaniu każdego centymetra trawnika. Kochany dziadziuś prosi o miły gest pod koniec życia, przez te naście lat nikt się nim nie interesował, więc teraz przedstawiamy Seiko:
-
Jak rosną i wypróżniają się prawidłowo, wyglądają zdrowo i nic złego się nie dzieje, to karm jak dotychczas. Jeżeli zrobisz mleko za gęste, to maluchy mogą mieć problem z wypróżnianiem. Jak za rzadkie, to z biegunką i niedożywieniem, będą ciągle głodne i mogą zbyt łapczywie jeść. Trzeba to jakoś wypośrodkować. Trening czyni mistrza ;)
-
Ad 1. Skonsultuj z weterynarzem podawanie glukozy. Może mleko robisz za rzadkie i mają za mało składników odzywczych? Na opakowaniach jakoś zawsze podają za małe dawkowania i jak zrobisz wg przepisu to często mleko jest zbyt rozwodnione. Spróbuj po rozrobieniu, ma smakować mlekiem, a nie wodą. Ja bym też trochę częściej zaczęła karmić w takiej sytuacji. Ad 2. Pilnuj tego zapowietrzania. Pamiętaj, żeby podczas karmienia nie trzymać szczeniaka głową do góry. Idealnie jest, gdy uda Ci się ułożyć go poziomo i podsunąć butelkę na dłoni (wymaga to wprawy). Karmienie w nieodpowiedniej pozycji grozi zachłystowym zapaleniem płuc. Żeby maluchy nie jadły zbyt łapczywie, jak w punkcie pierwszym, doradzam częstsze karmienie bardziej treściwym mlekiem. Twardziel z Ciebie, ja wymiękam przy 3-4 brzdącach na odkarmieniu ;)
-
Piękny pies, gratuluję wyboru :)
-
[quote name='be free']Co do adopcji z schoniska... pomimo, że miałem jednego psa przez 13 lat, nie odważyłbym się na to.[/QUOTE] Ja natomiast nie odważyłabym się na kupno szczenięcia z zawaloną socjalizacją, przebywającego w kojcu. Owszem, można trafić na trudnego psa ze schroniska, ale większa szansa, że nie poradzisz sobie z nieprawidłowo socjalizowanym maluchem z tego typu "hodowli". Poczytaj forum, zauważysz, że najwięcej problemów mają właśnie właściciele piesków kupionych "taniej, bo im na rodowodzie nie zależało".
-
[QUOTE]Moja Negra w kagańcu [URL="http://ipo-sklep.pl/index.php?k11,sprzet-szkoleniowy-kagance,,9,chopo"]CHOPO[/URL] [COLOR=#000000][FONT=tahoma][B] Owczarek Niemiecki sport skóra - suka[/B][/FONT][/COLOR][/QUOTE] A czy te Chopo w wersji Sport (szczególnie dla ON'ków) nie zasłaniają przypadkiem pola widzenia? Wydają się jakieś wyższe nad kufą, jakby było tam za dużo miejsca (nie wiem po co zresztą?).
-
Pies jest u Was dopiero jeden dzień, sytuacja jest dla niego nowa, jest zestresowany. Po tak krótkim czasie niewiele da się powiedzieć o psie. Pokaże, jaki tak naprawdę jest dopiero za kilka tygodni. Do tego czasu proponowałabym pokazać mu reguły rządzące w Waszym domu, nauczyć go jak najwięcej i nie litować się nad nim, "bo miał ciężką przeszłość". Kochać i dbać, byle mądrze. P.S. Może masz duchy w domu :evil_lol:
-
Szczeniak w typie Rottweilera - warczy jak dotykam miski (?)!.
Delph replied to puma08's topic in Wychowanie
Przyłączam się do tego, co napisał [B]GAJOS[/B]. Byle bez spinania się, nerwów, strachu. Nie można też zapętlić się w imię tego, że "mam psa mordercę". Ja akurat trafiłam (albo może takie się stały?) na dwie psie pierdoły, które nie wiedzą nawet, gdzie mają tyłek. I gdy one na mnie od wielkiego dzwonu warczą, "uśmiechają się", pyskują, ja się tylko cieszę, bo w naszym przypadku WYJĄTKOWO za tym idzie ufność i rozluźnienie całą gębą (wiem, wydaje się zaprzeczeniem, ale zapewniam, da się coś takiego osiągnąć). Ale żeby do tego dojść, trzeba mieć wyrobione relacje ze swoim psem na 100%, trzeba mu ufać i wiedzieć, że on ufa niezależnie od sytuacji. Moje mogą sobie pomarudzić, nie zabraniam, ale nigdy się przy mnie nie stresują, nawet warcząc przy smakołyku. Mogą mi go oddać, mogą sobie zostawić, ale w efekcie i tak przyjdą się przytulić, bo fajna jestem i tyle ;) -
Pomóżcie mi proszę!! jak wychować 10dniowe szczenięta ????
Delph replied to agiii's topic in Szczeniaki
Do weterynarza, ale znającego się na takich maluchach. Ja niestety podczas problemów z tak małymi szczeniętami objeździłam kilka lecznic, zanim trafiłam na lekarza, który widać było, że wie co robi, a nie patrzy z wielkimi oczami i strzela lekami na ślepo, po czym mówi "przyjść jutro". Dla takich maluchów jak pisałam godziny to wieczność, a każde podanie leków to duże obciążenie. Nasz wet w przypadku, gdy szczenię nie może się załatwić potrafi "wycisnąć" je delikatnie niczego nie uszkadzając i bez podawania leków. Podawałam też czasami Espumisan dla niemowląt w kroplach, ale nie rób tego bez konsultacji z dobrym weterynarzem! To może być zupełnie inne schorzenie, wcale nie wzdęcie, więc szczenię trzeba zobaczyć na żywo. Dlatego właśnie nie należy rozmnażać psów bez stosownego przygotowania. Bez kontaktu z doświadczonym weterynarzem, własnej wiedzy weterynaryjnej i przynajmniej podstawowej z zakresu genetyki. Później są komplikacje, szczenięta i matka chorują, umierają i jest płacz :( A propos, obserwuj matkę w kierunku tężyczki, u yorków bardzo częsta. -
Coffee zawalił się w świat. Wróciła do schronu i czeka na dom.
Delph replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
To to jest ta cudowna sunieczka, nareszcie znalazłam wątek. Piękność niesamowita, coś Cię ostatnio ciągnie do suczek w typie mojej Cofinki :diabloti: Jak nie imię, to wygląd, zazdrościsz mi pewnie moich głupich starych brzydali ;) Jakoś się nie mogę wczytać, ona była w mieszkaniu/domu? Czy na podwórku? Może w mieszkaniu by się wyciszyła?