-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
POZNAŃ - sprzątanie po psie, wyciąg z Uchwały Porządkowej
Juliusz(ka) replied to Rejestracja Psow Poznan's topic in Psie kupy
Czy można u Państwa przejść przyspieszony kurs dot. rozpoznawania worków biodegradowalnych? Szlag... jak czytam takie cosie, to mi się odechciewa po psie sprzątać!:angryy: Nie dość, że koszy na śmieci jak na lekarstwo(w Parku Sołackim np. znów kilku brakuje:mad: i wędruj se człowieku z kupą w ręce, przeca to sama przyjemność!), to jeszcze mamy wybierać te z odpowiednimi woreczkami? A kupkę może ręką zbierać? Będzie bardziej ekologicznie!:angryy: -
[b]Ewa[/b] - bywa, że kolczatka się przydaje ;), jednak baaardzo ważne jest wiedzieć dokładnie jak i kiedy jej użyć. Jeśli traktujesz kolce jako 'ostatnią deskę ratunku' skonsultuj się najpierw ze szkoleniowcem - musisz się nauczyć obsługi tego sprzętu szkoleniowego, bo jeśli będziesz działać na własną rękę... coż, pewnikiem spalisz sobie tą opcję... My mamy taką: [url=http://ipo-sklep.pl/product_info.php?cPath=1_47&products_id=751]IPO-sklep[/url]
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[b]zmierzchnica[/b] - nie tup, kup żel pieprzowy i metodycznie - za każdym razem i każdemu podbiegaczowi - po oczkach. Jeśli prośby nie skutkują, to może się sąsiedzi obdzą, jak będą musieli z psami do weta jeździć na okrągło na przepłukiwanie oczu:mad:. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A mi nie... To jest 'furtka' dla tych, którym się WYDAJE, że mają kontrolę nad psem. Tak jak się pewnie WYDAWAŁO facetowi, którego astka wczoraj zaatakowała i dziabnęła mojego psa:angryy:. Tak długo, jak będziemy mieli w naszym, pięknym inaczej, kraju zastępy debili - wszystko zmierza w jednym kierunku: fobie, strach=pies na spacer na smyczy+w kagańcu, a może nawet pewnego dnia w klatce na kółkach:shake:. -
Agresywny pies atakujący małego pieska i jego właściciela
Juliusz(ka) replied to Toska's topic in Pogryzienia
Podpisuję się pod SuperGosią - żel pieprzowy lepszy. edit: Pisałam post 13MINUT po SuperGosi, a wyskakuje nad jej wypowiedzią! Bajzel jak cholera! Ile to jeszcze potrwa?! Brawo Dogomania!:angryy: Teraz czas postu SuperGosi i mojego cudownie zamieniły się miejscami:crazyeye:! -
Witam:D. Macie kolejną 'zaglądaczkę' na koncie:diabloti:.
-
[quote name='WŁADCZYNI']to znaczy że właściciel coś zawalił /za panią Sjosten/ każdy błąd psa wynika z błędu jego przewodnika.[/QUOTE] Co do zasady się z Tobą zgodzę:diabloti:. Jednak od zasad wyjątki się zdarzają;) - 'wypranie' z popędów(oj, ten maleńki minusik hodowania wyłącznie eksterierem...) utrudnia robotę jak jasna chole*a...:shake:.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Mephistotelka']Niedługo nigdzie nie będzie można puścić psa: nad rzeką/stawem, na łąkach nie bo płoszy ptactwo, w lesie nie bo płoszy zwierzynę albo ze strachem że wyjdzie ze śrutem w tyłku :angryy:, w parku ani tyle bo ktoś się zawsze przyczepi. Psa najlepiej na łańcuch i do budy. Wtedy nikomu nie przeszkadza :shake::mad:[/QUOTE] A skąd te zakazy? Pewnie wreeedni radni nie mają co robić i myślą dniami i nocami jak tu życie psiarzom utrudnić:evil_lol:. Czy może jednak problem jest realny - orgomna większość właścicieli psów chodzi z nim do parku, żeby się pieski wybiegały tratując przy okazji inne psy, kradnąc im zabawki, podbiegając (przyjaźnie rzecz jasna:mad:) do ludzi, załatwiając swoje potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie?:shake: Można pięknie psa zmęczyć bawiąc się z nim/pracując na lince - w miejscach gdzie są zakazy puszczania luzem. Można, tylko trzeba chcieć... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='***kas']a co mnie obchodzi, że czyjś pies się nudzi?:shake: Skąd ja mam wiedzieć, że ten akurat pies się nudzi a nie planuje zeżarcie mojego? Tym bardziej w lesie, gdzie pies obowiązkowo ma być na lince? Właściciela nie było dobre 10-15 min a pies nie chciał wcale sobie pójść. No i chwałą za mojego TZ bo sama bym spanikowała. I może następnym razem pańcio będzie pilnował pieseczka. :angryy:[/QUOTE] ... i znów na kilka tygodni zapominam o spacerach w lasku:angryy:. Q*wa mać!:angryy: Prz wejściach do lasku są tablice informacyjne: 'w lesie pies tylko na smyczy'(czy jakoś tak) + dla cholernych analfabetów: OBRAZEK z zasmyczowanym psem:mad:. Aż mnie ciarki przeszły po przeczytaniu Twojego pierwszego postu... Wolę nie myśleć jakby to wyglądało, gdyby ten dobek trafił na Jaga i na mnie...:shake: Braaawo za zimną krew i dla TZta za nieustępliwość:diabloti:(thx God, że nie byłaś sama...). -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Juliusz(ka) replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Ogromnie współczuję właścicielom Konwalii(*):-(. Trudno nawet sobie wyobrazić jak bardzo musi boleć strata - i to w taki sposób:-( - tak długo wyczekiwanego, ukochanego przyjaciela... Chole*nie żal mi tego chłopca... Tego, co musiał przeżyć, pewnie nigdy nie zapomni... Niestety, psy są różne... Wychowanie to jedno, ale geny bywają nie do 'przeskoczenia':shake:. Cały bajer w tym, że właściciel ma obowiązek znać swojego psa i jego możliwości! W głowie mi się nie mieści, że briard zaatakował drugi raz tego samego dnia:angryy:. Postawa tej idiotki - nieprawodopodbna:angryy:! Grunt jej się powinien pod nogami palić w akcie łapania psa! Nie odpuszczajcie. Tego psiego terminatora nie można zostawić w rękach wariatki! -
[quote name='xxxx52']dodoni-pobyt tylko w ogrodzie psu nie wystarcza,powinien wychodzic na spacery i rozkoszowac sie ciagle innymi zapachami oraz powinien miec kontakt z innymi psami. [b]Zastanwiam sie, czy suczka jest kastrowana?kastracja wyciszylaby hormonalnie psa.[/b] Moze bys sprobowala brac psa jako towarzysza do jazdy rowerem? Wcale sie suczce nie dziwie ,ze sie nudzi w waszym ogrodzie.Pies potrzebuje kontaktu z innymi psami ,ludzmi,a nie izolacji.[/QUOTE] ...dlaczego, no dlaczego kastracja jawi się po raz kolejny jako remedium na całe zło?:-( Pies nie wraca na komendę/ucieka=to dlatego, że nie jest wyciachany?:crazyeye: Kastracja/stertlizacja NICZEGO psa/suki nie nauczy! Nie zapewni zajęć, nie pozwoli rozładować energii, nie zrobi 'czary-mary'...
-
[b]puli[/b] - ja te 2dni 'rzuciłam' na przykładzie mojego Jaga:diabloti: - wiecznie nienażarty;). Na pewno są psy, którym więcej czasu na 'przemyślenia' trza:evil_lol:. [b]Ewa&Duffel[/b] - czy Twoje psisko to golden? Piszesz o wiecznym węszeniu - próbowałaś z nim śladów? Może w ten sposób on zaspokoiłby swoją potrzebę niuchania, a Ty - niejako przy okazji - mogłabyś wprowadzać elementy posłuszeństwa? Luźna myśl;), ale 'a nóż, a widelec'? ;)
-
[quote name='puli']A jak długo trwała ta "głodówka"? Dwa dni? Cztery? Gdyby całą dzienną dawke żarcia dostawał [B]wyłącznie[/B] za wykonywanie komend to biegłby na zawołanie z predkościa światła a po miesiącu nie chciałby sie odkleic od nogi.[/QUOTE] Hehe:diabloti:. Bajer w tym, że na początku to się chyba wszystkim wydaje, że głodówka=nie dostaniesz śniadanka;). Pies spoookojnie 2dni może NIC nie żreć i rooobić jak zegareczek:diabloti:. Jak mi na treningu szczególnie zależy, to diabeł nie żre kolacji, śniadania i dopiero wieczorkiem skarmiam troszeczkę jako nagrody - ło jesooo... jak się pinknie wszystko da zrobić:evil_lol:. A jeszcze co do tej linki - 'znieczulenie' psa na dyndającą/ciągnącą się linkę trwa;). Bywa, że tygodnie, bywa, że miesiące, a do odpięcia - lata. Jeśli komuś naprawdę zależy na bezpieczeństwie psa - psa, który 'ślepnie i głuchnie' w określonych sytuacjach - pozostaje uzbroić się po zęby w cierpliwość :D.
-
[quote name='agata_lodz']Wspomniałaś o czymś bardzo ważnym. Na szkoleniu na które chodziliśmy był zawsze ONka babki która je prowadziła. Suczka była wyszkolona chyba w każdej możliwej dziedzinie - robiła normalnie wszystko! To co mnie przeraziło to fakt że była właśnie jak maszyna. Siadała na komendę, na komendę przy nodze, na komendę biegła i przynosiła piłkę, na komendę tropiła, atakowała a następnie na komendę szła do klatki. Zero kombinatorstwa, zero robienia czegoś po swojemu... i przysięgam wam że było mi jej żal. O ile moje psy czasem doprowadzają mnie do białej gorączki swoimi pomysłami, o tyle nie chciałabym ich aż tak wyszkolić. Nie wiem - być może jestem odosobniona w swojej opinii ale chyba psu też przydałoby się trochę psiego życia... Pozdrawiam.[/QUOTE] Chwila, moment:diabloti:. Rozróżnijmy 2sytucje: 1.plac szkoleniowy, 2.życie codzienne. Na placu się rooobi:diabloti:, a nie wącha trawkę, ogląda ptaszki, czy biega za motylkami:mad:. Odpoczynek tysh konkretny - odłożenie w waruj, albo do klaty:diabloti:. Jak się pracuje, to się wymaga=konkrety. Druga opcja - zdecydowanie więcej luzu: ptaszki, trawka, kamyczki, motylki są dla psa;), a ewentualne komendy mają jeno życie ułatwić. Linka długaśna najlepsza do wspinaczki - na metry, cieniutka, a cholernie wytrzymała:diabloti:.
-
Gonienie 'uciekającego' jest instynktowne ;). Wiele psów daje radę zauczyć powrotu na komendę, jednak są i przypadki 'beznadziejne';). Dla tych drugich(a i dla pierwszych na etapie nauki) polecam zakup linki 20/30metrowej - pies się wybiega, można ćwiczyć bez problemu przeróżne elementy, a jednak zwierz jest pod kontrolą:). 4łapy nie chcą z linką biegać? Niech nie biegają - raz, drugi dziesiąty i psisko zakuma, że linka nie zniknie:diabloti:. Do tego momentu - pinknie można posłuszeństwo ćwiczyć:diabloti:.
-
Iiiii...:diabloti: - tak kantar, jak i kolce robią 'kuku'. Kolcy nie lubię, ale kantarka bałabym się użyć... Raz miałam okazję obserwować psa w kantarze(ciągnik+agresor) - wstyd przyznać, ale oczu oderwać nie mogłam:oops: - wiecie, taki obrazek: nie mogę patrzeć, ale muszę;) - masakra... Cud normalnie, że to zwierzę sobie karku nie skręciło:shake:. Z dwojga złego(podkreślam-złego), chyba lepsze już źle użyte kolce niż kantar...?
-
Słów kilka od człeka, który zmienił podejście do kolczatki o jakieś 175stopni;). Z psami się wychowałam - psami 'dworowymi', nieszkolonymi(oprócz absolutnych podstaw, które wyszły niejako 'same z siebie'). Wszystkie te psy, a było ich kilka, chodziły w kolczatkach - takich 'polskich':diabloti:, wkładanych przez głowę, zwisających luuuźno(żeby pieska nie bolało-sic!), traktowanych jak obroża, bo duży pies=kolce... Jago(DON) jest pierwszym moim 'osobistym' psem:loveu:, z którym dużo i intensywnie pracuję. W szkoleniu stosujemy przeróżne metody/sposoby/drogi do osiągnięcia zamierzonego celu. Mamy i kolce - idealnie dopasowane, zapinane tuż za uszami(dla mnie baaardzo ważne, że zapinane - od góry jest zatrzask i kawałek materiału, które 'leżą' na szyi psa). Dłuuugo broniłam się przed ich użyciem i szczerze mówiac, Jago by ich nie doświadczył, gdyby nie jego zadymiarskie ciągoty, których żadnym sposobem opanować nie dawaliśmy rady... Argumenta mi się któregoś pięknego dnia skończyły i z nieukrywanym obrzydzeniem sięgnęłam po kolce. Szok dla psa, szok dla mnie. Dlaczego? A dlatego, że mój pies NIE znał tego chole*nie silnego bodźca:diabloti: - była to dla niego kompletna, bardzo nieprzyjemna zarazem, nowość. Jago już ładnie pracował na placu, wykonywał sprawnie wiele komend, miałam już z nim wypracowyny kontakt na przyzwoitym poziomie. Można więc powiedzieć, że nie dogadywaliśmy się w jednej 'drobnej';), ale bardzo istotnej kwestii. Silny impuls kolczatką zadziałał na mojego psa jak porażenie prądem - o ja pier****! a co to jest?! co się dzieje?! Pozwoliło mi to na 'wyrwanie' go ze stanu 'nic nie widzę, nic nie słyszę, nie ma ze mną kontaktu' = przerwanie niechcianego zachowania i możliwość wykorzystania tego ułamka sekundy na przekierowanie go na mnie. Pooomaluuutku są efekty:multi:. Powyższe możliwe wyłącznie dlatego, że mój pies NIE wiedział co to kolce. Zimny strach mnie oblatuje, kiedy pomyślę, że mogłabym 'stracic' tę ostatnią deskę ratunku, bo np. nie chciałoby mi się popracować z psem nad chodzeniem przy nodze/brakiem ciągnięcia na zwykłej obroży. Wiedzę i umiejętności zdobywamy przez całe życie;), warto jednak na starcie pracy z psem wryć sobie do głowy, że nauka wymaga przede wszystkim czasu i cierpliwości! Nie ma co liczyć na 'cuda na kiju' pt. 'dziś nauczę mojego psa siadać, jutro czytać, a pojutrze prowadzić samochód'. Małe kroczki, tysiące powtórzeń, wieczne szlifowanie, a i tak będą się zdarzały sytuacje, gdy pies 'wyłamie' - przeca on żywa istota jest:diabloti:. Tyle ode mnie - a podkreślę, że letko mi nie było/jest, bo ja choleryk, taki co to 'już, zaraz, natychmiast!':diabloti:.
-
Zaczytałam się w tym forum:diabloti: - mój pies na przechlapane;). Podrzućcie, proszę, jaki dysk dla 2letniego DONa na początek? Hyperflite są o.k. - tyle wyczytałam :). Waham się między Jawz a Soft - które lepsze? edit: będą Jawzy;)
-
Również od jakiegoś czasu korzystam z klikera - chole*nie się przydaje(do precyzyjnego zaznaczenia zachowania) + sprawdza w naszym przypadku(pies mi 'zaskoczył' z elementami, których wcześniej za diabła zrobić nie mogliśmy). [b]ayshe[/b] - łe, bo Ty o takich prawdziwych ONkach piszesz, tych z popędami:eviltong::diabloti:. Z takim mniej łupowym:evil_lol:, to se na piłeczkę/gryzak nie porobisz... BTW - przy klikerze tysh może być nagradzanie piłką/gryzakiem :D. My się właśnie pomalutku wycofujemy z żarcia i we wspomniane idziemy.
-
Również od jakiegoś czasu korzystam z klikera - chole*nie się przydaje(do precyzyjnego zaznaczenia zachowania) + sprawdza(pies mi 'zaskoczył' z elementami, których wcześniej za diabła zrobić nie mogliśmy). [b]ayshe[/b] - łe, bo Ty o takich prawdziwych ONkach piszesz, tych ŁUPOWYCH:eviltong::diabloti:. Z takim mniej łupowym:evil_lol:, to se na piłeczkę/gryzak nie porobisz - a szkoda... BTW - przy klikerze tysh może być nagradzanie piłką/gryzakiem :D. My się właśnie pomalutku wycofujemy z żarcia i we wspomniane idziemy.
-
Na własnym, a właściwie własnego psa przykładzie - coś jest w tym, o czym pisze Saint... Jaga odbierałam po ukończeniu 7tygodnia. In plus: fantastyczny kontakt z człowiekiem - odpukać;). In minus: agresja w stosunku do psów. Z pewnością odzywają się tutaj geny+'prezenty' od losu w postaci ataków przez inne psy na szczeniaka:angryy:. Jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że Jaga ominęło coś bardzo ważnego - na wczesnym etapie życia - coś, czego się nie 'nauczył' i teraz w pewnych sytuacjach po prostu nie wie jak się zachować - a to skutkuje agresją... Cóż, byłabym skłonna poczekać na szczeniaka te 12tygodni - w bólach, ale byłabym;). Jeden warunek - fantastyczny hodowca, który oprócz obecności matki i miotowego rodzeństwa zapewniłby mojemu przyszłemu psu cały wachlarz bodźców, kontrolowanych doznań, który kształtowałby szczeniaka poprzez umiejętną socjalizację. A to jest problem... BTW submisyjność 'pachnie' mi pejoratywnie troszku:diabloti:.
-
Zdecydowanie gumowa :D. Raz - dla Ciebie (uchroni Cię przed nerwicą:diabloti: - plastikowa stuka jak diabli). Dwa - dla psa (słyszy jak smaki w środku się skończą;) + jeśli pies duży-smakula w kąt wpadła? łatwo w pychol chwycić i wynieść na środek pokoju:diabloti:).
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='sleepingbyday'][B][SIZE=3]a ja chciałam poinformować wszystkich zainteresowanych :razz:, ze za chwilę otwierają w warszawie [COLOR=darkred]starbucks'a :diabloti::diabloti:[/COLOR][/SIZE][/B][/QUOTE] Pier.... tfu!:diabloti: Żartujesz? Kiedy, gdzie i... KIEDY???:multi: Przypominam, że 1.04 był wczoraj:mad:. -
Moja rodzicielka wyczytała w lokalnej prasie, że z poznańskiej Cytadeli(spory park=sralnia dla psów:mad:) zebrano 40kg psich koop:evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Nooo, teraz to se możemy tam po trawce pobiegać;). Ciekawe tylko jak długo...? Przyznać się muszę do występku:oops:. Na wstępie podkreślę, że człek się uczy na błędach:diabloti:. Zostawiłam ostatnio Jagowe koopsko na skraju pewnego parku:oops:. Chłopak mnie zaskoczył, bo w ciągu 30min załatwił się 2razy, a Pańcia przywykła do 1spacer=1koopa=1torebka i nie miałam w co pozbierać... Teraz już 3woreczki na spacer z nami 'chodzą':diabloti:. BTW jak to jest, że jedna zostawiona gdzieś koopa spędza sen z powiek loodkom, którzy generalnie sprzatają po swoim psie? Przeca zdecydowana większość zapsionego społeczeństwa nie przejmuje się setkami koop, które ich 4łapy zostawiają gdzie popadnie...
-
Teoretycznie;) - nie. Krople przenikają przez skórę(tutaj te magiczne 48h potrzebne) i specyfik krąży we krwi - kleszczory się nim trują po ukąszeniu. Kusiła mnie obroża, ale mój DON w okresie wiosna-lato-jesień-zima(do temp. pow. zera:diabloti:) kąpie się zawsze, kiedy ma okazję. Jakoś nie czuję potrzeby kupowania w celu noszenia w ręce ;). Jak sobie radzą właściciele 'wiecznie' mokrych psów w temacie obroży przeciwkleszczowych?