-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='***kas']No ja z moją Rudą to nie mam co bodzców bólowych używać, bo dla niej podniesiony głos wystarcza- taka wrażliwa panienka. Moje wydarcie paszczy na "nie!" skutkuje w 99%. Cytadela to jedno. Kolejną masakre spacerowa zaliczam w Lasku Marcelińskim. Zrobili wybieg dla psów- ogrodzony, są jakies pniaczki, krzaczki - do miodzio. Natomiast to co tam sie dzieje- to jest jedna wieeelka masakra. Ja sobie obserwowałam z poza wybiegu, rzucajac młodej piłke- ogromne zdziwienie psiarzy, że nie dołączyłam, i ze jeszcze głupia psa na lince trzymam. ;) Pomijam już, wchodzenie w grupę psów z agresorem- standard, a potem wielkie zdziwienie, że się pieski niepolubiły. grupa psów, będąca tam od dłuższego czasu. duży golden zmolestował juz wszystko co do zmolestowania było- jest jakas tam hierarchia. Wchodzi pani z ze szczylem jalis blabladorek. No i jaki ubaw, jakie smiechy, "jak sie pieski slicznie bawia", a tymczasem, cała grupa goniła tego malca do upadłęgo podgryzając, szczypiąc taranując. Maluch z podkulonym ogonem, cały się trząsł, w końcu nie wytrzymałam. takie dręczenie słabszego to było. Baaardzo typowe na psich łączkach... Ruda została z TZtem a ja poszłam i zapytałam właścicielke, czy chce miec psa spaczonego na przyszłość, bo jak chce to ja zapraszam do Rudej pokaże jej czym to grozi. Wielkie zdziwienie, że się ta głupia czepia, wyjaśniłam w czym rzecz, to usłyszałam " niech sie hartuje za szczeniaka!":roll:[/QUOTE] [b]***kas[/b] - ależ ten wybieg w lasku to zbawienie - dla mnie przynajmniej:diabloti:. Właśnie dzięki niemu ludzie zaczęli psy smyczować, bo raban się robił, że jak wybieg jest, to tylko tam mają psy luzem biegać:D. A my sobie często gęsto pod wybieg podchodzimy - piękny socjal, bo siatka jest, więc 'kocham, Cię, kocham Cię, sponiewieram Cię!' nie do zrobienia(odpukać!), a chłopak psy widzi i uczy się skupiania na mnie :). Ale masz rację - po drugiej stronie siatki bywa niewesoło... Ludzie wchodząc na wybieg i odpinając smycz wyłączają myślenie zupełnie:shake:. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='***kas']Juliusz(ka)- Twój to zadymiarz, a moje Rude- agresja na tle lękowym. Nigdy, jak Bóg mi świadkiem, nigdy więcej spaceru po Cytadeli. To jakiś spacerowy koszmar jest! Tak było dobrze, tak fajnie, już psy były całkiem fajne, a tu labek, golden, onek, jamniczek i kilka innych piesków, co się chcą bawić, bo "pani tak ją meczy i męczy, a ona taka ładna, niech sobie pobiegają!" Kocham ludzi, którzy wiedzą lepiej ode mnie co dobre dla moich psów...[/QUOTE] Ja długo myślałam, że agresja Jaga jest na tle lękowym. Do dziś nie wykluczam, że u niego się zazębia zadymiarstwo z lękówką... Ale silne bodźce bólowe zaczęły do niego docierać - co pomaga 'chwycić' moment na przekierowanie - więc chyba więcej w tym 'krew nie woda'. Ponoć przy agresji lękowej silna awersja nie skutkuje(?). O mamo... czyli Cytadela znów 'kwitnie' głupotą? Czekam na roztopy... Na ten piękny czas, kiedy 80% posiadaczy psów wystawia je przed klatkę i do domciu, bo pieseczek się pobrudzi, ojej! A my się będziemy taplać w błotku ile wlezie:D. A później, rzecz jasna, marudzić przy praniu futrzaka, ale... coś za coś:evil_lol:. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='karjo2']Hehe i kto to pisze :evil_lol:.. Juliuszka, wspolczucie, wlasciwie jedyne, co mozna doradzic, to unikac najbardziej zapsionych terenow i ladnej pogody, wtedy wylega cale zapsione towarzystwo.[/QUOTE] Ha! Tydzień temu, w tym samym miejscu, ludzi było chyba z 5razy więcej, a i psów mijaliśmy od groma! Wszystkie albo na smyczy, albo zero zainteresowania obcymi. Dlaczego? Bo w tłoku łatwiej o zadymę. W lasku koło naszego domu najprzyjemniej spaceruje się w weekendy - maaasa spacerowiczów, rowerzystów, biegaczy, matek z wózkami i ludzi z psami... na smyczach, bo inaczej byłby raban na cały las:D. Mój pies przed wyjściem 'w teren' ma jakieś 30minut intensywnej roboty w ogrodzie - aportowanie/posłuszeństwo/szukanie przedmiotów. Uchodzi z niego pierwsza 'para' i ruszamy. Lubię z nim spacerować w zatłoczonych miejscach. Lubię oswajać go z nowościami - wczoraj np. z maksymalnie opatulonym malutkim dzieckiem na sankach - ooo!ale dziw - przystanęliśmy w rozsądnej odległości, Jagulec najpierw lekko spięty, uspokajany głosem zeżarł porcję smakołyków, rodzice dziecku o piesku poopowiadali, pożegnaliśmy się i spotykane później sanki były już mijane z lekkim tylko zaiteresowaniem:). No, ale te sanki mi na psa nie napadały;). Nie ma co ukrywać - fajnie, kiedy luzem puszczony pies wraca do mnie i mija grupę ludzi przy nodze, a za plecami słyszę: 'o!ale wychowany pies'. Pracuję ze swoim zwierzakiem, staram się jak mogę... Co mogę zrobić w sytuacji, kiedy ktoś na mnie coś wymusza? Kiedy 'na chama' ktoś postanawia mieć mnie w du...szy? Mam psa za to karać? Dlaczego...?:( -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Popełniłam długi post, ale nowiutka dogomania postanowiła go zeżreć nieodwracalnie:mad:. [b]bonsai[/b] - krótko i zwięźle(w związku z powyższym;)): mi też:(. A jeszcze z grypą walczę, więc spacerów długaśnych póki co niet... Im dalej w las, tym straszniej mi wyjść będzie pewnikiem... Co robić w takich sytuacjach? Rzecz jasna, jeśli ktoś prowadzi psa na smyczy, a mój diabeł postanawia sobie podymić - jest błyskawicznie i brutalnie uświadamiany, że absolutnie nie warto. Ale taki podbiegacz? No nie będę psa szarpać, przyciągać do siebie, bo obcy zwierz jak postanowił podejść, to będzie próbował do skutku... Usiąść też nie ma jak, bo jak wyżej - mój pies sobie kontaktu nie życzy, a jak siedzi, to piesek tym bardziej podejdzie. Wczoraj i tak, w sumie, było nieźle, bo Pychol się trochę porzucał na tej smyczy(przypiętej do szelek, a nie do kolcy - to zostawiam do kulturalnych mijanek i 'tłumaczenia' psu JAK się BĘDZIEMY z pieskami mijać), ale to zdecydowanie nie był ten szał, co kiedyś, raczej chłopak nie wiedział na ile może sobie pozwolić i się wstrzymywał. Na tym spacerze byliśmy z moją rodzicielką, która w opcjach z podbiegaczami 'zastawia' mnie z psem przed natrętem - często skutkuje, jest czas na odwołanie przez właściciela, wiele zwierzaków się wycofuje po prostu. Ale tym razem wsie psy omijały 'przeszkodę' i dawaj! Hulaj dusza... :shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Bii biiii biii biiiii bibibibibibibibibibibibi biiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!!! :-(:-(:-(:angryy: W zasadzie na tym mogłabym skończyć, bo wielomiesięczna robota poszła się pierdo**ć po jednym niedzielnym spacerze:angryy:. A tak już było pięknie, tak ładnie, z coraz rzadszymi wyskokami, mijaliśmy psy różnej maści, wielkości, płci i wieku... Pies sam z siebie na mnie zerkał(!!!), smaki żarł(!!!). Po tyyylu miesiącach zaczynałam się odprężać na spacerach; czułam i widziałam jak duże postępy zrobiliśmy... Jak ja mam psa uspokoić, jak skacze koło nas radosny pieseczek - podbiega, odbiega, już już się wydaje, że odpuścił, ale nie - zwrotka i w koło Macieju. Za co ja mam psa karać?! Za to, że sobie nie życzy? Ja też sobie nie życzę, więc 'śpiewam'(żeby swojego psa nie podkręcać) do właścicieli, że zaraz smycz odepnę i na obiadku zaoszczędzimy, a ludzie co? NIC. Przypadek kolejny - jeden z właścicieli próbuje zwierzaka odwołać, a drugi: 'zostaw, sam przyjdzie w końcu'... Sporą część trasy zrobiliśmy za kobietą z psem flatkowym jakby - zwierzak luzem, oszczekiwał ludzi, do niektórych nawet ze szczekiem podbiegał; babka zero stersu, luzik kompletny. A ja, jak ta głupia - psa zatrzymuję komedą, jak rowerzyści jadą, siadać każę kiedy 'wchodzi' w nas grupa ludzi, z dzieckiem na sankach oswajam... Do du*y taka robota! Kur**** i ch***** zaczynam rzucać, będę straszyć co zrobię właścicielowi i psu; chamowi w życiu łatwiej, a jak się Ciebie ludzie boją, to i szansa na kontakt mniejsza. Jestem tak potwornie rozgoryczona, że aż się wszystkiego odechciewa...:( -
[quote name='admirabilis6']"Gratuluje" tym bardziej "mądrej" decyzji. Pozyjemy zobaczymy jakie skutki przyniesie chronienie jednego psiego jadra.[/quote] Dziękuję serdecznie. [quote name='admirabilis6'] Owszem, suki sikaja raz a dobrze jak nie sa w okresie cieczki i nie trzeba je specjalnie tego uczyc. Kiedy sa w okresie cieczki, znacza teren, posikuja, aby przywabic samce. Tak dziala natura.[/quote] Natura? Natura nie kastruje/sterylizuje zwierząt, bo tak jej wygodnie... Ciągniemy temat?:diabloti: [quote name='admirabilis6'] Widze, ze ta dyskusja nie ma sensu skoro tu sa braki w elementarnej wiedzy. [/quote] Może nie braki w wiedzy, ale klapki na oczach z całą pewnością. Jeśli nie chcę żeby mój pies oddawał mocz w danym miejscu, to nie mam problemu z odprowadzeniem go kawałek dalej. Jakoś nie zauważyłam żeby cierpiał straszne męki z tego powodu. Rozumiem, że Ty pozwalasz swojemu psu/psom znaczyć co im się podoba? [quote name='admirabilis6'] To gdzie chodzic z sukami, wyjezdzac na Majorke? Malo, nie trzeba nawet wychodzic z domu z suka w cieczce, czlowiek staje sie tez niewolnikiem wlasnego domu. Byl taki jeden "adorator' co to zadne ogrodzenie nie bylo dla niego przeszkoda. Oczywiscie zakonczylo sie to mandatem dla wlasciela psa ale wystarczylo tylko na rok. [/quote] Majorka jest wyspą, jeśli się nie mylę, więc można na nią ewentualnie polecieć/popłynąć;). Wakacje fajna rzecz. A poważnie: wystarczy mieć na tyle poukładane w głowie, żeby z grzejącą się suką nie uczęszczać np. na psi wybieg. [quote name='admirabilis6'] Ja mysle, ze nikt nie bedzie klasc, tylko wysoki podatek zaplacisz od posiadanego psa, od tego "niekladzenia" no bo po co sie w ogole zastanawiac "czy byc moze tak czy byc moze nie" i bedzie git:evil_lol:[/QUOTE] Będzie git. Taki podatek nie ma żadnych szans na wejście w życie:D.
-
[quote name='Cortina']Przede wszystkim każdy pilnuje swojego psa. Ja swojej suki nie będę nosiła na rękach poza zasięg psich nosów. Jak jadę do lasu z psami i wiem że w razie zobaczenia sarny przez moje psy ich nie odwołam to biorę je na smycz i nie raz chodzę wężykiem bo wpadają na trop. Mogę się złościć i sobie potupać nogami i to wszystko. To moja wina i tyle. My w czasie cieczki Wegulca, chodziłyśmy na spacery z dwoma samcami (na życzenie właścicielki obu samców). Nie było problemów, bo psy bardzo grzeczne. Nikt nikogo nie zmusza do sterylki czy kastracji, ta decyzja należy do właściciela, ale jak ktoś sobie nie radzi ze swoim psem to niech pretensje ma przede wszystkim do siebie![/QUOTE] A tupiącej Cię jeszcze nie widziałam:diabloti:. Odwracam sytuację, z przekory:P, bo tu się podniosło: 'biedne suczki atakowane przez każdego psa'. W to, że Kaśkowe psy cieknącej suki nie tykały ,wierzę bez mrugnięcia okiem. Da się. Nie każdy potrafi, nie każdy pies na to 'pójdzie', ale jeśli nie - żyj i daj żyć innym:p = pies na smyczy, suka na smyczy i pod nosy sobie nie podchodzimy.
-
[quote name='filodendron'](...) Natomiast dogoterapeutka z psem dała taką plamę, że w pierwszym odruchu złości chciałam namierzać fundację, która wypuszcza w świat takich "fachoffffców". Najpierw musimy dorobić się porządnie wyszkolonej kadry zamiast nawiedzonych nastolatek po trzydniowym kursie.[/SIZE][/QUOTE] To już jest przerażające. Takimi działaniami faktycznie więcej złego niż dobrego można osiąnąć:(. A kursy kilkudniowe rosną jak grzyby po deszczu... Myślę jednak, że nawet 'na sucho' da się przekazać podstawową wiedzę z zakresu 'jak postępować z psem', a to naprawdę JEST bardzo potrzebne, bo dzieci, same z siebie, rzadko mają hamulce. Pytałam kiedyś policjanta, co robić, kiedy jestem na spacerze z psem i leci w naszym kierunku małe dziecko - krzycząc i wymachując rękami. Przeżyłam szok, kiedy usłyszałam: 'Niech Pani puszcza psa i łapie dziecko'.:crazyeye: No fakt, to, co pod moją opieką, jest nietykalne dla mojego psa, ale... gdzie rodzice?! Nie może być tak, że na właścicielu psa spoczywa obowiązek dbania o cały świat, bo świat nie ma wyobraźni, tudzież ma wszystko w du*ie:angryy:.
-
[quote name='admirabilis6']Chyba jakas wyjatkowa rasa;) A autorka tego postu nie raz i nie dwa widzial biedne suki osaczone i molestowane przez psy. Wg. tego co Ty widzialas i wiesz, polskie chroniska powinny swiecic pustkami, wiecej, powinny byc listy oczujacych na psy. A tu, kartony szczeniat porzucanych, pod smietnikami,supermarketami itd trafiają do schronisk! Wczoraj trafily takie dwa kartony"miastowe" do jednego ze schronisk!![/quote] Ależ ja nie twierdzę, że to jest regułą. Twierdzę natomiast, że da się to zrobić:). A jeśli się nie da, to pieska się smyczuje. Przepraszam bardzo, ale tak się składa, że mój pies był, jest i będzie dla mnie najważniejszy. Nie zamierzam go rozmnażać. Nie zamierzam również go kastrować dla zasady. BTW, mój pies jest wnętrem jednostronnym, więc wcześniej czy później czeka go zabieg usunięcia niezstąpionego jądra. Drugie zostanie na miejscu. [quote name='admirabilis6'] Te bajki mozesz opowiadac dzieciom do snu ale juz w to co wyboldowalam nawet dziecko nie uwierzy. A co wlasciel moze pozwalac czy tez nie? Suka w cieczce na spacerze chodzi a co ma robic stac?Wiecej, w okresie cieczki chce wychodzici na siu czesciej. I owszem znaczy teren w cieczce, no chyba, ze znasz jakies szkolenia, ktore oduczają suke to robic???:evil_lol: Moze podaj namiar do takowego szkoleniowca, to cenna informacja;) [/quote] Jeśli samca można nauczyć sikania 'raz a dobrze', to suki nie? Ciekawe... Można zwierzęciu nie pozwolić na zanczenie terenu przydomowego, trzeba tylko chcieć. Nie trzeba również z cieczkującą suką spacerować po zapsionych łączkach np., czekając tylko, aż jakiś pies podbiegnie żeby móc zrobić awanturę. A takie przypadki zdarzają się zadziwiająco często.... [quote name='admirabilis6'] Nikt tu nie mowi, ze ciach, ciach dziala tez na rozum wlasciela.:evil_lol: Chociaz, jak wydal okreslona kase na zabieg pies staje sie dla niego bardziej wartosciowy, szkoda stracic te powiedzmy 200-400zl, prawda? [/quote] Yyyyy... a kto i jak niby sprawdzi, czy zwierzak ciachnięty? Skoro brak chętnych do wlepiania mandatów za już 'prawnie uregulowane' wykroczenia? A jak coś nie do sprawdzenia, to i Ci, którzy problem stanowią, do kastarcji/sterylizacji poczuwać i tak się nie będą. [quote name='admirabilis6'] Teoretycznie a praktycznie? Smycz nie jest prezerwatywą.;)[/QUOTE] :crazyeye:'Praktycznie' to nikt mojego zwierzęcia na stół nie będzie kłaść tylko dlatego, że 'być może'.
-
[quote name='admirabilis6']Autorka od wielu, wielu lat ma kastrowane SWOJE psy i koty. Samice i samce. Autorka przed kazdym zabiegiem swoje zwierzeta poddaje badaniom,tak kazdy odpowiedzialny wlasciel robi. Krew, ekg. Wszystkie przezyly nie bylo zadnych komplikacji ani w pozniejszym okresie powikłan pokastracyjnych. Autorka miala jedna suke niekastrowana gdyz miala chore serce i to bylo przeciwwskazanie do JAKIEGOKOLWIEK zabiegu czy operacji. Autorka wie co to za horror, kiedy chmary psow pojawiaja sie znikad przy suce w w cieczce. A suczki nie mozna wziac na rece i uciec bo wazyla 35 kg! Nagle, wszystkie pieski urywają sie ze smyczy, prawda? Szkolone gluchną. Autorka wie duzo nie z kasiazek tylko ale przede wszystkim z autopsji. ps. I autorki kastraty mają czipy i identyfikatorki wygrawerowane nosza tez:p Juliusz(ka) a Twoj piesek jest czytelnie oznakowany, ma czipa,chociaz to?[/QUOTE] Mój pies jest trwale oznakowany tatuażem, identyfikator również posiada, a w najbliższych tygodniach będzie oznakowany czipem. Autorka tego postu zna psy, które na jedno mruknięcie właściciela odstępują od grzejącej się suki. Autorka tego postu zna psy, które spacerują w gormadzie - np. jedna grzejąca się suka, kilka bez cieczki i kilka psów, bez pokrycia 'rodzynki', tudzież zeżarcia jej przez inne suki. Autorka tego postu obserwowała niejednokrotnie, jak właściciel suki w cieczce łazi zygzakami po osiedlu i pozwalał suce znaczyć teren, aż miło. I chyba tylko czeka, aż jakiś pies się pojawi... Czy suka w cieczce, czy nie, wymuszanie kontaktu przez inne zwierzęta jest zmorą... Czyli co? Ciach, ciach i właściciele przestaną puszczać pieski żeby wolności posmakowały? A to jest główny problem, tak przynajmniej wynika z wywodów wielu. Bo czy suka w cieczce, czy nie - jeśli i ona i pies zasmyczowani/pod kontrolą to do pokrycia nie dojdzie raczej, prawda? Ingerencja chirurgiczna w zdrowy organizm jest, moim zdaniem, mocno dyskusyjna i tutaj zdania nie zmienię.
-
[quote name='gunia']No tak, ale co zrobić, jeśli ludzi to w zasadzie mało co interesuje ? Sytuacja jest dramatyczna, psów coraz więcej. Moim zdaniem skuteczne są tylko radykalne posunięcia - m.in. tak jak napisałam wcześniej kastracja niehodowlanych zwierząt, najpierw tych z hodowli, a problem pseudo by się zmniejszył za jakiś czas chociażby o te porodowodowe szczeniaki. Dobrze, jak przykład idzie z góry.[/QUOTE] Rozwiązanie proste jak konstrukcja cepa - obowiązek trwałego oznakowania wszystkich psów + obowiązek rejestrowania każdej hodowli + podatek od każdego miotu. Gdyby takie przepisy weszły w życie i zostały odpowiednio nagłośnione przez media, to pewnikiem Kowalska i Nowakowski spełniliby swój 'społeczny obowiązek' donosząc gdzie trzeba na rozmnażacza zza płotu/zza ściany. Grzywny piękne sadzić i po problemie w ciągu kilku lat. Kastracja/sterylizacja JEST - czy to się komuś podoba czy nie - ingerencją w funkcjonowanie żywego organizmu! Jeśli nie ma wskazań zdrowotnych, po co zaburzać funcjonowanie zdrowego organizmu??:shake:
-
[quote name='admirabilis6']Szkoda ci te jednostkowe,marginalne przypadki ale lekka reka wskazujesz na te setki zdrowych,mlodych, w schroniskach, aby szly na smierc, powod: jest ich zaduzo. To jest ta, dla mnie, dziwna milosc do zwierzat. [B]Zreszta, kazdy pies, przy jakimkolwiek zabiegu czy operacji moze miec jakies tam powiklania, tego tez trzeba byc swiadomym.[/B][/QUOTE] Chyba coś mi się na oczy rzuciło:crazyeye:. Bardzo jestem ciekawa, jak autor powyższego postu będzie śpiewać, kiedy jego pies w trakcie kastaracji/sterylizacji 'dla zasady' zejdzie na stole operacyjnym:angryy:! Sterylizacja/kastracja zwierząt schroniskowych - jak nabardziej. Ciachanie wszystkiego, co się rusza - a wara od mojej własności, jaką w rozumieniu prawa:diabloti: jest pies.
-
[quote name='filodendron'][SIZE=1][B]Nie o kastracji, ale o odpowiedzialności[/B] No i sorry, ale akurat to jest święta prawda. Nie ma powodu, żeby wprowadzać do szkoły psy bez zgody dzieci/rodziców. Zajęcia edukacyjne można prowadzić bez psów i nikogo i pod żadnym pozorem nie wolno zmuszać do kontaktu z psem. Moje dziecko bardzo boi się dużych, obcych psów i ja sobie nie życzę, żeby pod moją nieobecność, na terenie placówki wychowawczej, ktokolwiek skłaniał ją do kontaktu z nieznanym zwierzakiem. A dziecko mojej przyjaciółki ma tak ostrą alergię, że po krótkim kontakcie fizycznym z psem jej wysypki spływają krwią - i ona też sobie nie życzy, żeby ktoś narażał jej dziecko na takie przyjemności z powodu programu edukacyjnego. Rodzice podejmują decyzję - nie chcą, to nie; chcą - proszę bardzo. Edukować można z psem ale równie dobrze i bez niego. I bardzo mnie denerwuje zrzucanie odpowiedzialności na ludzi, którzy zachowują się w obecności psów - być może - irracjonalnie. Pies to luksus i odpowiedzialność. Bierzemy ją na siebie na własne życzenie. A inni ludzie nie mają obowiązku kochania psów, znania się na psach, interesowania się nimi, rozumienia ich reakcji. Żadne machanie rękami ani wrzeszczenie żadnego dziecka nie usprawiedliwia pogryzienia. To tak jakby potrącił mnie samochód a kierowca miał pretensje, że nie wiedziałam, że ma popsute hamulce. Dopóki mnie ktoś nie zwiąże i nie zaknebluje wkładając jednocześnie psu patyk w oko, dopóty ja jestem odpowiedzialna za jego zachowanie wobec innego człowieka - choćby wrzeszczał, machał rękami, wyrywał sobie włosy i nie wiem co jeszcze.[/SIZE][/QUOTE] [b]filodendron[/b] - generalnie z przyjemnością czytam Twoje posty, taki głos rozsądku często bardzo :). Ale dziś pozwolę sobie nie do końca się z Tobą zgodzić... O.k., rozumiem, że przymuszanie do kontaktu z obcym zwierzakiem może nie być najlepszą formą edukacji, ale w sytuacji opisanej przez isabelle30 uderza mnie zacięcie 'nie bo nie!' i czegoby nie zaproponować, w jakiejkolwiek formie, doszłoby zapewne do przepychanek pt. 'a odczep się Pan/Pani!'. Ja naprawdę rozumiem, że nie każdy musi kochać psy; sama nie życzę sobie kontaktu z przypadkowo spotkanymi. Ale przegięcia w drugą stronę również się zdarzają. Bo jak nazwać sytuację, w której mój pies, w czasie spaceru po lesie(zapięty na smycz i prowadzony przy nodze) podczas mijanki z rodziną z dwójką dzieci, zostaje trzaśnięty przez kilkuletnią dziewczynę kijem w głowę?! Rozumiem, że na takie 'przypadki' również*powinnam mojego psa przygotowywać?? :( Będąc małym dzieckiem, kochającym wszystkie zwierzątka, raz jeden jedyny usłyszałam od mojego ojca: 'Jeśli jakiś pies Cię ugryzie, bo nie zapytasz czy wolno pogłaskać, to jeszcze ode mnie w du*ę dostaniesz.'. Wiecie, że podziałało? Tyle tylko, że mój ojciec 'od zawsze' miał psy i jako człowiek rozsądny rozumiał, że pies to żywe stworzenie, które ma prawo nie mieć ochoty na kontakty z bezstresowo wychowywanym bachorkiem...
-
Dziś otrzymałam informację z wydawnictwa, że książka będzie dostępna pod koniec stycznia. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość;).
-
Czy tak powinno wygladać profesjonalne szkolenie psa??????
Juliusz(ka) replied to kasiorek85's topic in Wychowanie
[b]kasiorek85[/b] - w temacie wątku pytasz, czy tak wygląda profesjonalne szkolenie, odpowiadam więc wedle mojej wiedzy: tak - na szkoleniu prowadzonym przez człowieka 'z głową' nie wolno psom załatwiać potrzeb fizjologicznych na placu, tak - psy w przerwie odpoczywają w klatkach/samochodach/uwiązane do drzewa, nie - pieski nie brykają wesoło między ćwiczeniami, bo po takiej przerwie człek nie miałby z czym pracować:diabloti:. Flaszka za koopę na placu? Zgadza się i załatwia sprawę w przypadku osób odpornych na delikatniejsze sugestie:evil_lol:. Kolce na 'witamy, zapraszamy!' - to mnie odrzuca. Kolce w konkretnym przypadku w pracy z konkretnym psem - jak najbardziej. Klatkoof bym nie demonizowała - dla psa nauczonego przebywania w takowej, możliwość odsapnięcia w komfortowym odosobnieniu bywa bezcenna:). -
Czy tak powinno wygladać profesjonalne szkolenie psa??????
Juliusz(ka) replied to kasiorek85's topic in Wychowanie
[quote name='agenciara']Odnośnie sikania po za placem treningowym to jest to całkiem ok, pies musi odróżnić, że teraz jest praca, a później luz i jest załatwianie swoich potrzeb. Inaczej, psy załatwiały by się na murawie zawodów a tego chyba nikt by nie chciał, by pies podczas egzaminu narobił by niespodziankę na środku stadionu hehehe. Tą "flaszkę" potraktuj z przymrużeniem oka. Widziałam kiedys odcinek programu, gdzie na torze agility, chart zwiał i gdzieś sobie nasikał olewając przewodnika i wykonanie przeszkody... chciałabyś tak się spalić ze wstydu podczas kiedy liczy się czas, precyzja i setki oczu się na Ciebie patrzy?? ;-))))) Drewniane klatki są po to by psy w nich wypoczywały i się "nie spalały" przed wejściem na plac. Ot, odpoczynek i regeneracja sił. Mój na początku skomlał, miał raptem 2 miesiące, a teraz 5,5miesięczy w przerwach między wejściami na plac sam do niej wchodzi i odpoczywa, śpi :) Ten pierwszy raz to była MASAKRA!!!! ale teraz juz przez to przeszłam i każdy się już przyzwyczaił i ja i pies. Co do kolczatki, sama jestem przeciwko niej,dla szczeniaka i w ogóle później też po co?, aż sobie zdałam sprawę, że mój przykładny ideał 7letniego owczarka niemieckiego, kursował tylko i wyłącznie na kolczatce... i nie było z nim żadnych problemów, był bardzo posłuszny i karny. Kolczatka nie równa się zło, kolczatka=korekta w jakimś kluczowym momencie... przecież nie ugryziesz swojego psa w ucho kiedy on będzie się chciał rzucić na innego, a kolczatką możesz dorosłemu psu zasygnalizować, żeby natychmiast przestał. Przyznaj się gdzie byłaś na priv chociażby bo chyba wiem gdzie byłaś ;)[/QUOTE] Plac treningowy to nie psia ubikacja. Jeśli widzisz, że pies musi się załatwić, przerywasz ćwiczenia i idziesz z nim 'na stronę'. Plac treningowy=praca, a nie zabawa w gonionego z innymi psami. Przed zajęciam, po zajęciach - o.k., ale jak jest robota, to się robi, jak przerwa - odpoczywa. Co do obowiązku używania kolczatek - do du...szy podejście, również bym się nie zgodziła. -
[quote name='Juliusz(ka)'](...) Brakuje mi jednego - prosto z mostu: któr[b]e[/b] towarzystw[b]a[/b] ubezpieczeniowe oferują najkorzystniejsze opcje dla właścicili psów?:diabloti: [b]Jeśli powyższe, ze względów obiektywnych, niemożliwe do uzyskania[/b] - może istnieje jakaś strona internetowa z zestawieniem aktualnych ofert ubezpieczenia zwierząt domowych? (...)[/QUOTE] Wyrażniej się chyba nie da? :diabloti: BTW, idąc tym torem, na tym forum nie mają prawa bytu wątki dot. polecania np. obroży/smyczy konkretnych producentów - przeca to też reklama:diabloti:. Gdzie moderatorzy? ;)
-
[quote name='a.piurek'](...) Juliusz(ka) dziękuję za zauważenie i ocenę wątku. Stronę o któą pytasz może kiedyś stworzę, niestety nie ma takiej w tej chwili. Odnośnie pytania które Towarzystwo Ubezpieczeń oferuję (tu pozwolę sobie zmienić) najlepszy zakres ochrony dla właścicieli psów - PZU oraz INTER POLSKA (zaś należy omijać wielkim łukiem GENERALI, MTU, INTER RISK) Proszę pytaj o wszystko co Cię interesuje, odpowiem od ręki, albo doczytam i odpowiem.[/QUOTE] Dziękuję serdecznie:D! Przyznam szczerze, że wczytywanie się w warunki ubezpieczenia niektórych towarzystw doprowadzało mnie do białej gorączki;). Zerknę w ofertę wspomnianych przez Ciebie:) i jeśli jakieś pytania wyskoczą - pozwolę sobie skorzystać z oferowanej pomocy:D. [b]Szamanko[/b] - daruj, ale chyba właśnie o to chodzi, żeby znaleźć najbardziej optymalne ubezpieczenie? Śmiem mniemać, że 99% ludzi nie zdaje sobie sprawy/nie wyłapie wyłączeń jakie bywają wplatane w wielostronnicowe WU... Reklama? A cóż w tym złego w tym akurat przypadku?:-( Fajnie, że trafił nam się specjalista w wątku i uważam, że grzechem jest nie korzystać z okazji:diabloti:;). Pozdrawiam:).
-
Temat kapitalny! Brakuje mi jednego - prosto z mostu: które towarzystwa ubezpieczeniowe oferują najkorzystniejsze opcje dla właścicili psów?:diabloti: Jeśli powyższe, ze względów obiektywnych, niemożliwe do uzyskania - może istnieje jakaś strona internetowa z zestawieniem aktualnych ofert ubezpieczenia zwierząt domowych? edit: jeśli idzie o możliwość ugryzienia przez psa - KAŻDY pies może ugryźć, w końcu ma zęby + jest żywą istotą podatną, mniej lub bardziej, na działanie czynników zewnętrznych...
-
Poznań - opinie/info o szkoleniowcach :)
Juliusz(ka) replied to Juliusz(ka)'s topic in Szkoły, kursy, seminaria
Dziękuję, ale pytanie celowo zadane o konkretne psie szkoły;). -
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Juliusz(ka) replied to kell46's topic in Pogryzienia
[b]Iwona[/b] - jaja sobie robisz?:crazyeye: To jakim cudem Twój pies jescze żyje?! Ten super, hiper agresywny CTR, ten odczulany na drzewach? Jakim cudem Twój mały piesek dożył sędziwego wieku, skoro pozwalałaś mu z jazgotem latać do kogo i kiedy chciał?! Wstydu za grosz nie masz, że się w takich tematach wypowiadasz:angryy:. -
Poznań - opinie/info o szkoleniowcach :)
Juliusz(ka) replied to Juliusz(ka)'s topic in Szkoły, kursy, seminaria
Nikt? Nic? :-( -
Witam. Czy ktoś z forumowiczów uczęszczał może na szkolenie do z podlinkowanych szkół? Jakie wrażenia? [url=http://www.czterylapyszkola.pl/]Cztery Łapy ośrodek szkolenia psów[/url] [url=http://psiaakademia.com/]psiaakademia.com[/url]
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[b]kendo-lee[/b] - tam zakaz puszczania psów(na terenie całego parku) jest od baaardzo dawna:diabloti:. Wsio wypisane na tablicy z regulaminem:evil_lol:. Kiedyś bywałam na Cytadeli codziennie; przestałam jeździć(mieszkam na Grunwaldzie, więc kawałek jest;)), jak zaczęłam trafiać na kobietę z 4dogami bez smyczy... Wyobraźnia=towar deficytowy:angryy:. W miejscu, gdzie kupa spacerowiczów, psów, matek z wózkami, rowerzystów, rolkarzy, biegaczy trzeba mieć konkretne kuku, żyby w pojedynkę wyprowadzać takie stado. Dość miałam zwiewania, z sercem w gardle, aż się kurzyło:mad:. Fakt, Jaga tam w pewnych miejscach(polana pod dzwonem i polana za mostkiem przy rosarium) puszczam ze smyczy - ale widok mam konkretny i nie po to żeby się pieseczek wybiegał, tylko żeby z nim ćwiczyć! A ludzie co? Ooo!:multi: Jest pies na polanie! Wybawi mojego psa:multi:! I dawaj w długą, gubiąc nogi po drodze, do nas:placz:. Po co, pytam?! Znów zacznę łańcuchem świgać, bez zbędnego gadania, chyba...:shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mieszane uczucia mam dziś... Zabrałam psisko na spacer do parku(poznańska Cytadela) - pogoda piękna, żal nie korzystać;), godziny przedpołudniowe=niewielu spacerowiczów z psami. Ciągle walczymy z agresją Jaga do innych psów, ale małymi kroczkami robimy postępy, więc cudów nie ma - musi chłopak spotykać pobratmców, żebym ja miała szansę go 'prostować';). Ładnie minęliśmy warczącego psa na smyczy:multi:, nie było cudów na kiju kiedy puszczona luzem labka próbowała podejść(się dziewczyna zdecydować nie mogła, więc w sumie do kontaktu nie doszło, ale cieszy mnie, że już nie walczę w takich sytuacjach z szalejącym psem na drugim końcu smyczy:loveu:). Teraz 'kwiotki' - kobitka z dzieckiem i (chyba) suką DONką bez smyczy - sunia nas zauważyła, namierzyła i biegnie... Wołam do kobiety: proszę przywołać psa. Niemrawa próba była, ale bez reakcji suki:mad:. No trudno, poluzowałam smycz=odsunęłam się od Jaga jak mogłam najdalej i czekam co będzie. Sunia podbiegła, Jagulec zjeżony, psy się obwąchują i tradycyjnie moje 4łapy w pewnym momencie cap za skóre na grzbiecie w swoim tradycyjnym: 'ja tu jestem górą'. Suka pokazała zęby, odskoczyła, pobiegła do Pani. W sumie, z mojego punktu widzenia, nie było źle. Kilka miesięcy temu Jago rzucałby się na smyczy już w momencie, kiedy pies zmierzał w jego kierunku, a po akcji dłuuugo bym go musiała wyciszać. Teraz 'pozwolił' suce odejść, ładnie zareagował na moje 'idziemy'. Sęk w tym, że tego podbiegnięcia NIE powinno być:mad:. Kobieta miała sukę w du*ie kompletnie:shake:. 'Kwiotek' nr 2: na polanie przy ścieżce, którą chciałam przejść bawi się czymś pies(chyba JRT), na ławeczce siedzą dziewczyny. Jedna z nich nas zauważyła, zmierza ze smyczą w kierunku psa - ooo! jak fajnie:). Niestety, piesek przed nią uciekał, więc go nie zapięła:cool1:. Jago dostał komendę przy nodze i idziemy. Już, już mijanka ma się zakończyć sukcesem, kiedy piesek postanawia się z nami przywitać... Podbiega do Jaga od tyłu, mój pies próbuje się odwrócić, 'zatrzymuje' go nadzianie się na kolce i moje stanowcze: NIE! Strona! Odeszliśmy kawałek, posadziłam psa i pochwaliłam - nie było dymu, należy się solidne suuuper i ciacho. Znów - jak dla mnie, sytuacja w efekcie pozytywna, ale 'ale' też jest - no do chole*y jasnej! Jeśli ktoś ma nieodwoływalnego psa, psa, który podbiega do innych, psa, który ucieka przed właścicielem:roll:, to niech go nie spuszcza ze smyczy, w miejscach, gdzie robić tego nie wolno! Nic się w obu przypadkach złego nie stało, ale gdyby mój pies - NA SMYCZY - dziabnął konkretnie któregoś z podbiegaczy, to pewnikiem byłaby afera... I co, moja wina? A dusza!:angryy: