Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. Obrałam nową taktykę. Zbieram koopę mojego psa do woreczka i obracam się o 360stopni; jeśli w zasięgu wzroku jest kosz na śmieci - drepczemy w jego kierunku, jeśli kosza nie ma - odkładam koopę (w biodegradowalnym woreczku) dokładnie tam, gdzie przed chwilą zrobił ją mój pies. NIE będę szukać koszy na śmieci. Władze nakazują sprzątnie? A gdzie ja mam tę kupę sobie wsadzić, w kieszeń?!
  2. Jeszcze kilka dni temu nie przyszłoby mi do głowy, że kiedykolwiek będę*pisać w takim temacie :) Moja siostra rozważa zakup psa. Po wstępnej selekcji, wybór pada na [b]Coton de Tulear[/b]. Czy ktoś z forumowiczów posiada może psa tej rasy i mógłby podzielić się wrażeniami?
  3. [quote name='Magda25'](...) Poza tym... w ogóle o czym my mówimy ? Mamy Park w centrum miasta, gdzie biega sfora psów jakby to był ich własny prywatny teren... Co to ma być w ogóle ? Panoszą się i władają Parkiem, jak właściciele chcą sie w ten sposób "bawić" to na prywatnym terenie.[/QUOTE] Kropka. Wsio w temacie. Pozdrawiam Ciepło, przy okazji :) [b]Pies Pustyni[/b] - mój pies nie czuje potrzeby bratania się z obcymi psami. Tzn. on by się chętnie poprzytulał, ale reszta świata woli nie. No, na pewno nie tak, jak to by wyglądało, gdyby dać mu wolną łapę... Podchodzenia od tyłu nie trawi. Od boku nie lubi. Od frontu w zasadzie też nie. Nie musi. Masz dla nas jakąś radę? Bo ja dla Ciebie jedną mam: jeśli łamiesz przepisy (spuszczanie psa ze smyczy w miejscu, w którym robić tego nie wolno), to buzia na zameczek, pieska odławiaj w te pędy i raczkiem - siooo! Jasny gwint...
  4. [b]Magda[/b] - czyżbyś się w lasku naszym natknęła na twórczość szalonego wyczesywacza? Jasny gwint... Krew mnie zalewała wczoraj! DOOKOŁA ławki i kosza na śmieci walały się w ogromych ilościach kłęby jasnej sierści. Ludzie to świnie. Srają tam, gdzie stoją. Wybaczcie dosłowność, ale tak jest i dyskutować się z tym nie da.
  5. [quote name='FigabaS']Ktokolwiek by się zbliżył do psa, niezaleznie od tego, z jakim zamiarem i intencjami - za pogryzienie odpowiada właściciel psa. Możecie się buntować i na tym koniec.[/quote] Mylisz się. Zamiar jest tu kluczowy. Fakt, pobuntować się mogę na forum ile chcę. Od działania w realnej rzeczywistości mam dobrych prawników. A swoją drogą nadzieję, że nie przyjdzie mi korzystaś z ich usług w psich sprawach. Słyszał. [b]KW art.78 Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.[/b] Jak mi bachor - proszę się burzyć ile wlezie, dla mnie niewychowane dziecko to bachor - psa kijem w łeb walnął, to co to jest jak nie drażnienie? Ale gdyby, nie daj boże coś się stało, to NIKT by nie pytał dlaczego pies zareagował. Bo to dzieciątko słodkie było! Podbiegacz to podbiegacz, niezależnie od gatunku - kopniak, żelem po oczach, łańcuchem poprawić i idziemy dalej. Można i tak dzieci traktować. I czyja to będzie wina? Prawnego opiekuna. Bo ja się mam prawo bać dzieci :) A jak przychówek niewychowany, to na smycz, albo z domu nie wypuszczać. Tytułem wyjaśnienia, ponownie - nie bronię właścicielki psa z tytułu wątku. Nie znam dokładanie sytuacji, a przekaz medialny jaki potrafi być chyba każdy inteligentny człowiek wie ;) Sprzeciwiam się jedynie ślepemu usprawiedliwianiu rodziców, którzy nie dbają o własne niewychowane dziecko.
  6. Masz rację, nikomu nie pomaga i nikomu nie służy. Dzieci nie lubię i nie życzę sobie, żeby leciały z brudnymi łapami do mojego psa. Ja sobie w cudzy przychówek rąk nie wycieram. Wybieram kto i w jaki sposób ma mieć kontakt z moim zwierzęciem, bo tak nakazuje mi rozsądek. Mam dużego psa. Kto go zna lepiej niż ja? Czy to nie ja więc powinnam decydować o powyższym? Wychodzi na to, że nie! No paranoja jakaś... Co z tego, że mój pies lubi ludzi? Żywy jest, cieszy się, jak ktoś na niego uwagę zwróci. Czyja wina będzie, jeśli dzieciaka przewróci? Nos rozbije? Moja? Bo co? Kagańcem zęby by powybijał. A wystarczy zapytać! Przygotuję psa w kilka sekund i kilkumiesięczne dziecko może go piąstką po głowie pacać. Gdzie tu równowaga, do jasnej chole*y?! A tak się składa, że wiem, jak różnie może być; na ile rzeczy wpływu nie mamy, ile nam się w głowach nie mieści, a zdarzają*się... Odpowiedzialność - tak, ale nie tylko dlatego, że dzieciom wolno wszystko.
  7. I właśnie dlatego NIE udzieliłabym pomocy NIKOMU będąc na spacerze z psem! Świat zwariował!
  8. A rodzic powinien odpowiedzieć za niedopilnowanie dziecka. Tak stanowi prawo. Kilka dni temu byłam z psem na spacerze w parku. Przez wspomniany przepływa strumyk; miejscami zejście do wody jest bardzo strome, na dnie kamienie. Młody tatuś z córeczką. Dziewczynka jeszcze się chwieje chodząc. Dziecko ze 2metry od upadnięcia kilka metrów i roztraskania sobie głowy o kamienie. Tatuś kilkanaście metrów od niej! Dziewczynka krzyczy przeraźliwie, pojęcia nie mam dlaczego... Krzyczy i krzyczy i krzyczy... A ja z psem mam przejść ścieżką między dzieckiem, a tatusiem. Tatusiowi się nie spieszy, dziecko krzyczy. No przechodzimy. Mój pies ma sytuację totalnie w tylnych partiach ciała; nawet nie zerknął na wrzeszczące dziecko. I tylko myślę sobie - gdyby dziecko spadło, to jdnego ruchu nie wykonam! Ojca ma tak wybitnie myślącego, że na pewno sobie poradzi.
  9. [quote name='filodendron'](...)Nie tylko rodzice rzucają psiarzom kłody pod nogi - to działa w obie strony. (...)[/QUOTE] Święte słowa! TO DZIAŁA W OBIE STRONY. Głosy sprzeciwu podniosły się w momencie, kiedy zaczęto tu pisać, że pies [b]w każdej sytuacji musi znosić wszystko ze strony obcego człowieka[/b]. Tak NIE jest. Jeśli dziecko drażni psa - a kopanie zwierzęcia, czy tłuczenie go po głowie kijem chyba pod to podpada? ;) - to kto niby ponosi odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje?
  10. [quote name='FigabaS']Rodzic ma swoje obowiązki i za niedopilnowanie dziecka powinien odpowiadać. Mówimy tutaj o odpowiedzialności za psy. Na własnej posesji możesz puścić psa ale jeśli wejdzie intruz to do Ciebie należy decyzja o ewentualnym ataku i o odstąpieniu od niego. Potem sąd będzie rozstrzygał czy podjęłaś adekwatną do stopnia zagrożenia decyzję. Ty, nie pies, bo on o niczym decydować nie może.[/QUOTE] Czyżby w ostatnim czasie przepisy aż tak się zmieniły? E, chyba jednak nie ;) Bardzo dużo zależy od tego w jaki sposób intruz dostał się na teren posesji i w jakim celu. Myślę, że sędzia jednak zwróciłby uwagę na to, czy pies zaatakował, bo dziecko po prostu koło niego przechodziło, czy może jednak ze strachu i bólu, bo mały psychopata postanowił się żywizną pobawić :)
  11. Czy wykluczono białaczkę? Jak wyglądają jej wątroba i śledziona - było robione USG jamy brzusznej? Przy zleceniu badania krwi pod kątem boreliozy, Laboklin wysyła próbki do Niemiec.
  12. [quote name='iwona&CAR'](...) Pisalam Tobie Juliusz(ko) , masz problemy z psem z ktorymi sama sobie nie mozesz poradzic ,zglos sie do Jacka Galuszki, jak za daleko,poradzi do kogo masz sie zglosic. Sprobuj, wiesz jaki jest relaksujacy spacer z psem ulozonym :) Sprawdzilam to na sobie :) (...)[/QUOTE] I wszystko jasne:diabloti: Jeśli twój krwiożerczy CTR miał takie problemy, jak 'agrrresywne' pieski z filmów pana Gałuszki, to jak pisałam wiele razy - bajkopisarka z ciebie CUDNA:evil_lol: Ja pracowałam/pracuję z trenerami, którzy mają wieloletnie doświadczenie praktyczne - szkolone przez nich zwierzęta startują w zawodach i pracują w służbie człowiekowi. To jest jednak troszkę;) inna liga :)
  13. [b]badmasi[/b] - nie odnoszę się do tego konkretnego przypadku, bo go nie znam - tzn. dla mnie przekaz medialny nigdy nie jest wystarczająco wiarygodny, żeby kogoś oskarżać/bronić :) Ale tu się pojawiły próby generalizowania - co pieskowi wolno, a czego nie i to już mnie rusza ;) Właśnie wróciłam z moim DONem ze spaceru. Jestem chora, to dziś łazikowania długiego nie ma - skoczyliśmy do parku. Wysyp mam/babć/nianiek z dziećmi. Grupki przedszkolaków w odblaskowych kamizelkach, rowerki, dziewczęcy WF. Rowerzyści, biegacze, spacerowicze. Mój pies zna to wszystko :) 'Zobacz, jaki ładny piesek' + Pysiowa pokazówka (za żarcie, a jak:diabloti:) = 'i jaki mądry!' + uśmiechy w naszą stronę. Myślę, że jest nieźle:eviltong: Mamy prowadzące dzieci za rączki, przywołujące je do siebie, kiedy się do nich zbliżamy z naprzeciwka + ja daję czas mamie na zorientowanie się, że idziemy za nią i jej dzieckiem, żeby mogła malucha ogarnąć = no da się! :eviltong: Prawdopodobnie dlatego, że nie spotkaliśmy dziś wybitnie świętych krów...
  14. [b]filodendron[/b] - ale my tu chyba nie piszemy o pieskach biegających samopas po placach zabaw dla dzieci, prawda? Pieszemy o psach, które będąc na smyczy, przy właścicielu, nie mają prawa zareagować złością na ból, którego źródłem jest obcy człowiek! A swoją drogą, bardzo często zabieram mojego psa POD place zabaw dla dzieci. Jak niby inaczej miałam go oswoić z tymi małymi stworkami? :) Tu masz rację :) Prawo jest jedno dla wszystkich. Mam nadzieję, że matka chłopca będącego smutnym bohaterem historii z temtu wątku poniosła odpowiedzialność PRAWNĄ za niedopilnowanie swojego dziecka :)
  15. [b]gops[/b] - odpowiedz mi, bardzo proszę, JAKIM cudem można być PEWNYM w 100% drugiego żywego stworzenia? Człowiek sam siebie zaskakuje, to co tu mówić o psie? Właściciel powinien zwierzę wychować i dbać, aby nie stwarzało zagrożenia dla reszty świata. Tak po prostu być powinno. Ale jeśli pies, którego dziecko np. kopnie w pysk, ugryzie wspomniane w nogę, to czyja to będzie wina? Czy jeśli postanowię popełnić samobójstwo rzucając się komuś pod koła samochodu, to kierowca będzie winny? Jak to jest, że są rodzice, którzy potrafią zapytać czy dziecko może pogłaskać pieska? Mojemu psu kilkunastomiesięczne maluchy liczyły ząbki, wtykały palce w uszy, i klepały piąstkami po pysku/głowie niejednokrotnie trafiając w oczy. Pyś nie miał z tym problemu, ponieważ został przeze mnie przygotowany na te zabiegi. NIE wiem jak zachowałby się, gdyby jakiś dzieciak, z zaskoczenia, kopnął go brzuch... Wiem natomiast, że spuściłabym bachorowi - bo na inne określenie taki mały degenerat nie zasługuje - takie lanie, że do domu wracałby na czterech!
  16. [quote name='FigabaS']Daj spokój, Juliusz(ko), jeśli masz psa, który jest zdolny do tego, by ugryźć kogokolwiek to nie pokazuj się z nim tam, gdzie są ludzie, zwłaszcza dzieci.[/QUOTE] Było drukowanymi, nie dotarło:shake:, więc: [B] Ja oswajałam mojego z wieloma zjawiskami; do dziś - a pies ma 3lata z górką - potrafię poprosić spotkanego biegacza o przećwiczenie obok nas wygibasów, bo TAKICH Pychol jeszcze nie zna.[SIZE="4"] ALE DO GŁOWY MI NIE PRZYSZŁO UCZYĆ PSA, ŻE MUSI ZNOSIĆ WALENIE PO GŁOWIE KIJEM, CZY KOPANIE W BRZUCH!! Opanujcie się! To jak niby mam mieć pewność, jak ktokolwiek z Was może mieć PEWNOŚĆ, co do reakcji swojego psa w tak ekstremalnej sytuacji?! No chyba, że bijecie swoje psy w imię dobra niewychowanych dzieciaków. Wtedy: czapki z głów![/B][/SIZE] Oczywistym jest dla mnie, że właściciel psa musi kontrolować swojego podopiecznego, ale żeby osiągnąć to, o czym piszecie WSZYSCY musielibyśmy wywozić nasze psy na spacery w klatkach na kółkach! NIKT z nas nie może być pewny reakcji żywego stworzenia na nowe nieprzyjemne zjawisko/w nowej sytuacji. Jestem przerażona tym, co tu czytam... No cóż, czyli podbiegające dziecko przyjdzie mi traktować jak psiego podbiegacza - żelem pieprzowym, łańcuchem albo z buta.
  17. [b]badmasi[/b] - gratuluję suk! :) Mam nadzieję, że 'porozmawiałaś' sobie z właścicielami przychówku? Mój pies dostał kiedyś od dzieciaka kijem w łeb. O tak, dla jaj chyba. Matka nawet uwagi nie zwróciła, a i mnie i psa(dzięki bogu!) totalnie wcięło... Obudziłam się za późno żeby dziecku w łeb przywalić; no co? Ja też sobie lubię kijem pomachać! Naprawdę uważacie, że zwierzak MUSI takie cuda znosić ze spokojem?! Super, jeśli znosi, ale ciekawa jestem KTO z Was przyuczał psa JAK powinien się zachować w TAKIEJ sytuacji? Ja oswajałam mojego z wieloma zjawiskami; do dziś - a pies ma 3lata z górką - potrafię poprosić spotkanego biegacza o przećwiczenie obok nas wygibasów, bo TAKICH Pychol jeszcze nie zna. ALE DO GŁOWY MI NIE PRZYSZŁO UCZYĆ PSA, ŻE MUSI ZNOSIĆ WALENIE PO GŁOWIE KIJEM, CZY KOPANIE W BRZUCH!! Opanujcie się! To jak niby mam mieć pewność, jak ktokolwiek z Was może mieć PEWNOŚĆ, co do reakcji swojego psa w tak ekstremalnej sytuacji?! No chyba, że bijecie swoje psy w imię dobra niewychowanych dzieciaków. Wtedy: czapki z głów! [b]Iwona[/b] - na nowych może jeszcze twoje bajkopisarstwo działa, ale nie zapominaj, że niektórzy czytają cię od dłuższego czasu :) NIGDY nie odpowiedziałaś, a pytało wieeelu, jak poradziłaś sobie ze swoim krwiożerczym CTRem? No bo kolce - be, OE - be, jakikolwiek przymus fizyczny - be, kaganiec - be, z psim agresorem podobno wychodzić nie można u was, a tu pies biega bez niczego w psim parku... No cud! Albo... bajka od początku do końca:evil_lol:
  18. Wychodzi na to, że wyjście jest tylko jedno: dziecko, które spróbuje bez pytania pchać ręce do mojego psa, odbije się od mojej pięści. Tak będzie bezpieczniej. Dla mojego psa :) A tak na marginesie - poszanowanie cudzej własności również ma swoje umocowanie prawne.
  19. [b]Aleksandra Bytom[/b] - bardzo konkretny CTR należący do bardzo konkretnej osoby ;) Do rasy nic nie mam :) [b]kasia14[/b] - a dziecko ma prawo do wszystkiego, tak? Ile według Ciebie MUSI znieść pies ze strony obcego człowieka? Gdzie, jeśli jest, Twoim zdaniem granica wytrzymałości psa? Gdyby mnie ktoś niemiło zaskoczył, to miałby - w najlepszym razie - kilka siniaków i zadrapań; reaguję instynktownie. Psu nie wolno NIC. Dlaczego psy mają być wychowywane, skoro rodzice nie wychowują własnych dzieci?! Ponad 20lat temu mój ojciec poinformował mnie, że jeśli bez pytania będę*pchała ręce do obcego psa i taki pies mnie ugryzie, to jeszcze w tyłek dostanę, bo on tłumaczy RAZ dlaczego tak robić nie wolno. Wyobraźcie sobie, że wystarczyło! No, ale czasy się zmieniają, prawda? Dramat...
  20. Bardzo bym się cieszyła, gdyby niektórzy - o proszę, Iwona! jak tam krwiożerczy CTR?:evil_lol: - pamiętali jak wół cielęciem był... Tak się składa, że i dzisiejsze autorytety w dziedzinie szkolenia/behawioru psiego miały pewne 'problemiki' ;) z własnymi czworonogami :) Ale o tym sza! Życie...
  21. [b]M@d[/b] - kapitalny temat :) [quote name='filodendron'](...)Potrzeba międzygatunkowej komunikacji musi być już od wieków zakodowana na poziomie genetycznym.[/QUOTE] Oczywista oczywistość, zdawałoby się, a człowiek - yntelygentny taki - kwestionuje to, czego sam szukał - gotowość do życia ręka w łapę...
  22. [quote name='Pies Pustyni']Do takiej,zeby nie trzeba bylo lukiem omijac innych psow,ze prowadzac takiego psa na smyczy,nie musisz sie z nim silowac. I ja nie pisalem do debila od asta,tylko do osoby interesujacej sie tematem i chcacej (tak mysle) zmienic zachowanie swojego psa.[/QUOTE] Pisałeś do dziewczyny, którą mój problematyczny pies i ja mieliśmy przyjemność spotkać na spacerze. Magda wywołała u mnie szok schodząc ze swoją suką na bok i robiąc nam miejsce na ścieżce, a ja - jak się później okazało - zszokowałam ją dziękując jej za taki ruch :) Przy dobrych chęciach dwóch właścicielek agresywnych psów, udało im się nie podnieść nikomu ciśnienia, a w zamian za to wywołać uśmiechy na umęczonych wiecznym wypatrywaniem potencjalnego zagrożenia twarzach. A dlaczego właściciel agresywnego psa woli omijać łukiem inne psy myślałeś? JAK właściciel agresywnego psa ma zmienić zachowanie swojego zwierzęcia, kiedy 9/10 spotykanych na spacerze psów próbuje socjalizować owego psa wedle własnego pomysłu i ku uciesze swojego wesołego inaczej panka? Próby to ja mogę przeprowadzać przy psach, które znam, ewentualnie takich, które wiele razy spotykaliśmy na spacerach i wiem, że a)są normalne + b)mają normalnych właścicieli. Reszcie wara od nas, bo od niedawna jestem chamska i agresywna jak jasna chole*a.
  23. [quote name='Pies Pustyni'](...)O agresji dziedziczonej slyszalem ba, znalem takiego dobermana,od szczeniaka do smierci (ze starosci). Pies podporzadkowany przewodnikowi,nawet taki,moze nad tym panowac. [/QUOTE] [b]Pies Pustyni[/b] - panować do jakiej granicy? Jak daleko wolno posunąć się 'łagodnemu' pieseczkowi? Co może 'agresor'? Bo widzisz, debil od asta, który rzucił się do gardła mojemu psu, był mądry w gębie :'on nigdy tak!', a już w łapkach nie - bał się własnego zwierzęcia. Czego więc oczekujesz? Że ludzie mający bardzo złe doświadczenia będą czekać i sprawdzać co się wydarzy? Bardzo zabawne. Bardzo! [b]Magda[/b] - masz agresywnego psa-masz problem :eviltong: A że doświadczenie uczy jak sobie radzić z resztą świata, wiesz równie dobrze jak ja ;) Pozdrawiam i dopinguję do ostrzenia języka! :D
  24. O... [b]Martens[/b] - a ja znów słyszałam, że z morskimi ostrożnie - absolutnie nie na surowo? Mój Jagulec wcina gotowane/pieczone i wędzone :) Również karmię domowym żarciem, głównie gotowanym. Suplementuję, tak 1/2-2/3 wskazanej przez producenta dawki + olej lniany/z łososia.
  25. [quote name='Darianna'](...)Bo nie chcę mieć psa, który na widok małego wrednego będzie toczył pianę z pyska żeby dorwać to szybciej niż to dorwie jego... (...).[/QUOTE] [b]Darianna[/b] - ja Ci gratuluję refleksu i stanowczości, BRAWO! Święta prawda! A później pretensje, że pies wyprzedza potencjalny atak...
×
×
  • Create New...