-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
Film z Bono w moim - co podkreślam(!) - odczuciu, woła o pomstę do nieba... Może jednak pracę z agresywnym (tak agresywnym, że spod igły wyratowanym) psem warto byłoby rozpocząć od przerobienia planu działania z przewodnikiem? A już zauczanie zwierzaka, że żarcie NIE pochodzi od przewodnika - mistrzostwo:evil_lol:. Faktycznie, Bono jest BARDZO bystry... p.s. najbardziej mnie wpiekla brak możliwości wyszukiwania...:angryy: Administracja się popisała, nie ma co - zmiany są, ale na gorsze:shake:.
-
[b]karjo[/b] - musisz mnie na noc denerwować umieszczając w jednej linii: Wesoła Łapka i agresja?? :eviltong: Kusiło mnie kiedyś żeby pojechać do nich... Ale nas by nie nagrali :shake:. p.s. ja Ci odpiszę na priv, naprawdę, tylko dogomanię 'ulepszoną od du*y strony' muszę okiełznać...:(
-
[quote name='martan']To nie fatamorgana, książkę trzymam w ręku :-) Dzisiaj do mnie dotarła.[/QUOTE] A zdjęcie gdzie?:diabloti: Koniecznie na tle dzisiejszej gazety codziennej:evil_lol:. A poważnie - szczęściara ;).
-
Jak w tytule :): czy ktoś stosował? Jakie opinie? [URL="http://www.e-pies.com/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.browse&category_id=3&Itemid=1"]http://www.e-pies.com/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.browse&category_id=3&Itemid=1[/URL]
-
[quote name='tu_ania_tu']Tak i u mnie było - nie opłaciłam mimo ze w grudniu zamówiłam, więc juz po takim telefonie postanowiłam zapłacić. Zobaczymy[/QUOTE] Zamówienie potwierdziłam, ale nie ukrywam, że zmartwiło mnie: 'tak +/- za 10dni będziemy wysyłać'. Na szczęście składając zamówienie wybrałam płatność przy odbiorze...
-
Kurs tradycyjnej medycyny chińskiej dla właścicieli psów (27-28.03.2010)
Juliusz(ka) replied to Marka's topic in Weterynaria
Nie ma to jak krytykować wszystko i wszystkich... Nic to, że feng shui ma tradycję liczącą kilka tysięcy lat. Przesądy i tyle. Oj:shake:. -
[b]KrzysiekM[/b] - twierdzisz, że o hodowli nic nie wiesz, nie rozumiesz 'łopatologii' w temacie stowarzyszeń, a w podpisie wstydzisz się za ZKwP. Czy to jakiś żart? Prowokacja może?
-
..................
-
Istna szopka:roll:. Zaraz się okaże, że ZKwP jest beee, bo Pan X chciałby pokryć swoją uroczą kundelkę repem z osiągnięciami, a właściciel wspomnianego jakoś nie chce na to pójść:evil_lol:. Nie da się być jedną du..szą na 10ciu weselach. Przykro mi. Żeby było śmieszniej:D - nie jestem członkiem ZKwP, a mój pies ma papiery innej organizacji kynologicznej.
-
Co trzeba zrobić, żeby założyciel wątku 'przestawił się' na inną rasę?:diabloti: Wiem, to mało szlachetne, ale... trudno:D.
-
Książka została oznaczona jako: dostępna. Ciekawa sprawa, ponieważ nadal 'wisi' w zapowiedziach...:roll:
-
Szopka normalnie. Zmieniono termin na 9.02. i... mamy 11.02, a książka jak była niedostępna, tak nadal jest. Teraz to już tylko śmiać się z nich można - niby poważne wydawnictwo, a sami z siebie idiotów robią:evil_lol:.
-
[quote name='tu_ania_tu']teraz podaja termin 06.02.[/QUOTE] I znów termin nieaktualny. Książka nadal jest NIEDOSTĘPNA. Kpiny sobie robią z klientów! Książkę zamówiłam kilka miesięcy temu i wisi sobie w czasoprzestrzeni, bo wydawnictwa nie stać na uczciwe postawienie sprawy:angryy:.
-
Zasada ograniczonego zaufania - do siebie, do własnego dziecka, do swojego psa. Ale i do innych ludzi, obcych dzieci i obcych psów. Jest tyle rzeczy, na które nie mamy wpływu, tyle sytuacji, które mogą się zdarzyć niezależnie od tego, jak bardzo będziemy się 'zabezpieczać'. Dlatgeo NIE potrafię zrozumieć ludzi, którzy wyłączają myślenie, bo mogą mieć wszystko w du*ie i już. Bo mają prawo. [b]karjo2[/b] - denerwuję się, bo mam dość. Tutaj się mogę 'wydenerwować', przy moim psie absolutnie nie. Palenie rzuciłam 2tygodnie temu, po dzieisęciu latach kopcenia intensywnego bardzo. To też wiele wyjaśnia:evil_lol: Pochorowałam sobie i znów ogarnia mnie lęk, kiedy pomyślę, że już jutro będę musiała wyjść z moim psem na spacer z prawdziwego zdarzenia. I tak chłopak jest boski absolutnie-potrafi się na wiele dni 'przełączyć' jedynie na spacerki 5minutowe/fizjologiczne;). Myślę o psach biegających samopas. Myślę o samochodach, które będą nas próbowały rozjechać na przejściu dla pieszych(taka pogoda, nie?). Myślę o tym żeby nie spotkać faceta, który otworzył parasol mi prosto w twarz, a Jagowi w pysk. Myślę o rowerzystach, którzy nie mają dzwonków przy rowerach(bo po co?) i zajeżdżają niespodziewanie od tyłu, najczęściej z duużą prędkośćią(no nic, śnieg pada, więc upadki przy skakaniu w bok będą mniej bolesne). Godzinę temu jechałam do sklepu po żarełko. Na trasie dom-sklep mam średnio przyjemne skrzyżowanie. Przy obecnych warunkach pogodowych - bardzo nieprzyjemne;). Śnieg zacina, jadę pomalutku; widzę jak na zakręcie zarzuca każde auto jadące z naprzeciwka. I teraz tak, mam do wyboru 2opcje: 1. mijam się, idiotycznie zupełnie, z drugim samochodem i - w związku z sytuacją opisaną powyżej - dochodzi do stłuczki(z winy drugiego kierowcy, bo to jego zarzuci); 2. zwalniam i czekam na moment, kiedy wpasuję się między auta. Sęk w tym, że kierowcy jadący z naprzeciwka nie widzieli, że na tym zakręcie tak zarzuca - mieli jeszcze jeden do pokonania wcześniej i brak czasu na zareagowanie. Ja widziałam, z dużej odległości, jak samochody zachowują się w tamtym miejscu. Zgadnijcie, którą opcję wybrałam?
-
[quote name='karjo2']No wiec mam wrazenie, ze watek zupelnie sie rozmyl, a w koncu chodzi o konkretna sytuacje, gdy dochodzi do pogryzienia. Stad roztrzasanie reakcji typu warczenie, szczekanie, komentowanie ludzie o kompletnym braku instynktu samozachowawczego (podejrzewam, ze rzadkie zjawisko) jest bezcelowe. Podobnie jak usprawiedliwianie sie przerzucaniem winy na otoczenie... Saite, Juliusz(ka), zapraszam, jak Wam sie uda wyprowadzic mi dzieciaka z atawizmu, reagowania placzem, krzykiem, piskiem na szybko poruszajace sie w jego strone, ujadajace zwierze, daje konia z rzedem. I jest tak pomimo tlumaczenia, jak nalezy sie zachowac, jakie skutki daje taka reakcja, mimo obycia z wlasnym i wieloma zaprzyjaznionymi psami. Niestety, w sytuacji zagrozenia ucieczka i krzyk jest mimowolny. Moze byc na priva, jak odczulac dzieciaka?[/QUOTE] [b]karjo2[/b] - witki mi opadły do ziemi...:-(. A gdzie ja napisałam, że jakiemukolwiek psu wolno atakować dziecko, bo jest...? Wypośrodkowania się domagam - odpowiedzialności i wyobraźni po każdej ze stron. Czy Twoje dziecko leci z krzykiem do obcego psa? Jeśli tak, to pytam: gdzie TY jesteś? Czy obcy pies leci do Twojego dziecka? Gdzie jest WŁAŚCICIEL psa? Rozumiesz o co mi chodzi? I już mniej miło - wypraszam sobie teksty pt. 'przerzucanie winy na otoczenie'. Co jak co, ale do problemów z moim psem się przyznaję, o popełnionych błędach również pisałam, o wstydzie było wielokrotnie, o pracy nad sobą i nad nim również. Sęk w tym, że jeśli 'otoczenie' taranuje mnie(dosłownie), to już nie jest tylko mój problem:angryy:.
-
KK art.25 § 3. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu. :) [quote name='FLY'](...) Tak, tylko o ile po zdrowym psychicznie człowieku możemy się spodziewać, że jest świadomy czym skończy się wejście pod jadący rower, to moim zdaniem nie można analogicznie zakładać, że każdy człowiek wie, jak może działać na psa minięcie go w bliskiej odległości.[/QUOTE] [b]FLY[/b] - ależ ja nie piszę o zwykłym luźnym i przyjemnym spacerowaniu, kiedy NORMALNY właściciel psa 'daje żyć' innym ludziom(bez psów,w tym przypadku), a Ci (również NORMALNI) 'dają żyć' człowiekowi z psem. Uważam po prostu, że tak jak psiarz może, a nawet powinien, zrobić miejsce na ścieżce/chodniku idącej z naprzeciwka osobie, tak i ta osoba może, a nawet powinna, nie zajmować swoją osobą całej ścieżki/chodnika. I teksty o ruchu prawo/lewostronnym nie mają tu nic do rzeczy. Kultura osobista ma to w du...szy. A swoją drogą, dlaczego rodzice uczą dzieciaka, że pod rower się nie włazi, ale za ciężko im wyłożyć potomkowi, że z obcymi pieskami NIE wolno robi wszystkiego, na co ma się ochotę? Przypuszczam, że człowiek od rozwalonego roweru narobiłby rabanu i zażądał zwrotu jego wartości+ewentualnie dochodzą inne koszta, a jeśli jeszcz dziecku coś się stanie, to rodzice mogą i za to 'beknąć'. A jakakolwiek sytuacja z udziałem psa? Wystarczy narobić wrzasku: 'mooordercaaa!' i wszystko jasne, nie? BTW, przeprowadzałam swego czasu 'wywiad' wśród dzieci znajomych(dzieciaki tak do 12lat) na temat: 'co zrobić, jeśli podchodzi do Ciebie obcy pies, jak się zachować?'. Odpowiedzi? Podniosę ręce do góry(gest poddania - ciekawe, że przez psy odczytywany kompletnie inaczej, prawda?) Zacznę uciekać. Będę krzyczeć o pomoc. Rzucę czymś w psa. I co? A rodzice wykształceni, odpowiedzialni(podobno...). Jakoś do głowy nie przyszło, żeby dziecku wyłożyć co i jak. Psów mamy w Polsce kilka milionów. Czy naprawdę warto liczyć wyłącznie na właścicieli? Czy może, dla własnego dobra, do ciężkiej cholery, wypadałoby włączyć myślenie?! Pewnych sytuacji NIE da się przewidzieć, ale warto przygotować się na tyle, na ile można. Pula się zmniejsza, a to już ogromny plus:).
-
[quote name='FLY'](...) Nie wiem czy rzucenie się z zębami można nazwać "informowaniem o dyskomforcie". [/quote] A pokazanie zębów jest o.k.? A warknięcie? Szczeknięcie? Nieee. Psu NIE wolno i już. [quote name='FLY'] Może się bronić ale też w ściśle określonych sytuacjach.. a nie w każdej, którą zinterpretuje jako zagrażającą. [/quote] Odsyłam do KK :). [quote name='FLY'] I jeszcze do tego ruchu prawostronnego. Cóż, faktyznie niektórzy usilnie starają się trzymać zasady "lewego ramienia" - i uważam, że mają do tego prawo. Można to sobie nazywać "idiotyczną złośliwością" czy jak kto chce ale moim zdaniem każdy sobie może przechodzić którędy chce, a jeśli czyjś pies nie akceptuje przechodnia po "swojej" stronie, to jest to problem tylko i wyłącznie jego właściciela.[/QUOTE] Nie, niestety nie. Padało już tu wielokrotnie, że właściciel psa ma myśleć o innych. Właściciel stara się jak może - myśli o komforcie człowieka, którego ma minąć. Jeśli pies jest luzem - przywołuje, zapina na smycz i nakazuje równanie; ba! odsuwa się na tyle, na ile szerokość ścieżki/chodnika mu/jej pozwala - znów: z myślą o drugim człowieku. No ale cóż... człowiek ma przecież [b]prawo[/b] chcieć przejść jak mu się podoba. Tyle tylko, że to znów wyklucza jakąkolwiek odpowiedzialność(nie wspominając o wyobraźni) człowieka bez psa! To tak jakbym wlazła pod koła jadącemu z naprzeciwka rowerzyście. No co?! Ja CHCIAŁAM iść tą stroną, którą on jechał. Miałam do tego PRAWO. P-A-R-A-N-O-J-A.
-
[quote name='rosa']Widzisz niektórzy mają zakodowane że u nas jest ruch prawostronny i bezwzględnie się tego trzymają, bo bezpieczeństwo swoje nie jest tak ważne jak przestrzeganie prawa . ;)[/QUOTE] Możemy się pouśmiechać. Tylko to nie zmnienia faktu, że dla człowieka bez psa zawsze znajdzie się 100 argumentów na brak jego winy, a człowiek z psem jest - niezależnie od tego co się stanie - na straconej pozycji:shake:. I to już śmieszne nie jest. Co, gdyby wspomniany facet 'od dębu' zaparł się i wlazł mi prosto w psa? Co, gdyby nas stratował, podeptał? Czy wtedy również mój pies miałby zakaz reagowania? Bo Sz.P. jest idiotą? No proszę Was...:roll:. Ja naprawdę nie rozumiem dlaczego psom odbiera się prawo - prawo, które dała im natura! - do informowania otoczenia, że coś jest nie tak, że czegoś sobie nie życzą, że coś, lub ktoś sprawia im dyskomfort?! Podkreślam: [b]informowania[/b], nie pożerania żywcem. Pisałam, że gdyby ktoś mnie walnął ciężkim przedmiotem w głowę, prawdopodobnie wybiłabym mu zęby(odruch obronny, trudno). Zapewne są osoby, które ograniczyłby się do narobienia strasznego hałasu - krzykiem. I tak, jak różnie reagują w sytuacjach [b]ekstremalnych[/b] ludzie, tak i każdy pies będzie reagować inaczej. Jeden ugryzie, drugi narobi rabanu, trzeci zwieje, itd.. Człowie, zgodnie z literą prawa, może się bronić. Psu [b]nie[/b] wolno. Pies ma przyjąć, co mu obcy człowiek 'zaoferuje' bez mrugnięcia okiem, bo jeszcze, nie daj Panie Boże(!) - nawet jeśli wybierze opcję ucieczki - może tym manewrem wystraszyć atakującego, ten się przewróci i nogę złamie! Gdzie tu sens, gdzie logika...?
-
[quote name='karjo2'](...) Co do tych stad dzieciakow i starszych ludzi ganiajacych tylko, by upolowac cudzego psa, to duza przesada. Dane mi bylo mieszkac w centrum sporego miasta, jakos poza glupimi wyskokami na odleglosc (co nie robilo na nas wiekszego wrazenia, po uprzednim oswojeniu psow z takimi ciekawostkami), nie trafialy sie az tak niezrownowazone osobniki... No i podkreslam, pierwszym kontaktem bylam ja/TZ, nie pies, tak sie ustawialismy przy mijaniu.[/QUOTE] Przepraszam bardzo, o stadach nie pisałam :eviltong:. Dzieci było dwoje, odstęp czasowy konkretny. Oczywistym jest(przynajmniej dla mnie), że opisywane sytuacje są czymś, co nie dzieje się każdego dnia. Gdyby obcy ludzie codziennie bili mojego psa, chodziłabym z bronią i strzelała jak do rzutek. O! To o ustawianiu się przy mijaniu otworzyło mi pewną szufladkę. Kiedy muszę, idąc z psem, minąć się z kimś w niewielkiej odległości, prowadzę psa przy nodze - po lewej stronie. Spacerując więc np. parkową alejką, 'spycham' Jaga do lewego krawężnika, żeby był po zewnętrznej, a człowiek, z którym mamy się minąć przeszedł z mojej prawej. Niejednokrotnie trafiałam na ośli upór pt. ja przejdę z drugiej strony(od strony psa); raz nawet facet musiał obejść drzewo na trawniku, bo przestrzeń się skończyła i inaczej zderzyłby się z dębem... Po co takie cyrki??? Jak to nazwać, jeśli nie idiotyczną złośliwością...?
-
[quote name='karjo2']Juliusz(ka), hehe, pretensje do dzialajacej Dogo, a w temacie postow sporo, wybacz, jesli urazilam, niezamierzenie. Podczytuje i nie zazdroszcze (z perespektywy czasu) ilosci pracy wkladanej w psa, znam koszta ;). Co do debili, bijacych po glowach psy, hmm, albo refleks i szybkie lapanie debila, nim cos zrobi, albo zauczenie, ze w przypadku konfliktow miedzyludzkich 'Ktos' jest od ingerencji, nawet recznego wytlumaczenia, ze nie nada. Z warunkow polskich chlodzil atmosfere wyciagniety lancuszek, kij golfowy bylby niezly, niestety zbyt duze ryzyko powaznego urazu - jakos ludzie madrzeja, jak sie idzie z pieskiem na smyczy w jednym reku, machajac 'drobiazgiem' w drugim - sam widok na ogol wystarcza. Owszem, chore to, ale dopoki prawo jest realizowane jak jest, a zapsienie i glupota na km2 przekracza normy spokojnego zycia... Za to podkreslam, pies nie moze obszczekiwac, podgryzac, skakac, nawet w zabawie czy w trakcie adaptacji, przypadkowych przechodniow - bo schodzimy do tego samego poziomu, co wspomniany debil.[/QUOTE] 'Ktoś' absolutnie nie czuje się urażony.:D. Chole*a, spodoabało mi się pisanie w 3ciej osobie:diabloti:. Bajer polega na tym, że ja - mając psa, który odstawiał akcje nie z tej ziemi - wsytydziłam się zawsze potwornie, przepraszałam cały świat, za to że żyję, kajałam się, tłumaczyłam, dlaczego tak, a nie inaczej, znów sie kajałam i rakiem oddalałam się zgięta w pół w kolejnych przeprosinach. Przeżywałam każdy wyskok strasznie. Efekt? Po takim kimś jeździ się jak po łysej kobyle...:angryy: Gdybym, zamiast opisanych powyżej 'akrobacji' rzucała: 'i co się, kur**, gapicie?! Chce ktoś w r*j?!', to pewnie nigdy bym nic złego nie usłyszała i to nie ja, a inni na nasz widok wskakiwaliby w krzaki. Jeśli psiarz potrafi przeprosić za zachowanie swojego psa, to dlaczego rodzic nie czuje się odpowiedzialny za to, co robi jego dziecko? Teoria teorią(psiarz odpowiedzialny za czterołapy przychówek, rodzic za dziecko), a w praktyce? W praktyce, to mi policjant kazał puszczać psa i łapać na ręce obce dziecko, jeśli takowe postanowi wymusić kontakt na moim zwierzaku...:shake:. Swoją drogą, mój pies również ma na swoim koncie oszczekanie obcego człowieka. Dwukrotnie spotkaliśmy na spacerza w lasku pewngo faceta. Z odległości ok. 20/25metrów Jago namierzył kolesia, zahauczał kilka razy przytupując przednimi łapami(ogon w górze, ale bez jeżozwierza - typowe Jagowe: 'pokazuję Ci coś niepokojącego'). Za pierwszym razem byłam w szoku... Mój pies?! Na człowieka?!:crazyeye: Kazałam równać i minęliśmy faceta bez najmniejszego problemu. Sekunda i... dotarł do mnie zapach, który roztaczał wspomniany Pan - zieeelono miii i trawiaście:evil_lol:. No i co? Źle się pies zachował? Do łba mi nie przyszło oswajać Pychola z zapachem gandzi:evil_lol:. Anyway, dlaczego odmawiamy psom możliwości szczekania? Natura im hauczenie 'dała' przecież! Ja tam wolę jak pies mi coś sygnalizuje, niż żeby miał się wyprać ze wszystkiego i zostanie: 'nie znacie dnia, ani godziny'. A że się ktoś boi szczekania? Ja się boję wrzeszczących dzieci. Zakneblować, ale już!:mad: Staram się, chole*a, naprawdę się staram... Socjalizuję psa z czym/kim się da. Jeśli świat daje mi szansę na przeprowadzenie tego, bez wymuszania na nas kontaktu, Jago bardzo ładnie i szybko akceptuje najbardziej niepokojące nowości. Ale ja nie zapominam, że to jest żywe stworzenie i chociaż kocham Zbója strrrasznie, zaufania 100% mieć nigdy do niego nie będę. Dlatego dziwię się niezmiennie ludziom, którzy prowokują obce zwierzęta - co trzeba mieć w głowie? Chyba znaczki '$' z już wydawanego w myślach odszkodowania...:shake:
-
[quote name='karjo2'](...) Ktos stwierdzil, ze zazdrosci ludziom psow "zaprogramowanych", hmmm, najczesciej takich nie ma - to tylko efekt zaangazowania i pracy glownie ze strony czlowieka, dosc niewdzieczne zajecie, bo w efekcie jest sie ocenionym jako "robot" ;). Pozostaje satysfakcja wlasna.[/QUOTE] 'Ktoś' pisała o 'zaprogramowaniu' z ironią :); dodała również, że większość ludzi musi w psa włożyć czas i pracę. 'Ktoś' pracuje z własnym psem, bo pies 'Ktosia' ma problem, więc i 'Ktoś' ma problem... 'Ktosiowi' nie przyszło do głowy przyuczyć psa, jak ma reagować, kiedy jakiś debil uderza go czymś w głowę... Głupi, głupi 'Ktoś'...:shake: 'Ktoś' dziękuje Sile Wyższej, że pies 'Ktosia' zareagował jedynie zdumieniem. Dwukrotnie. Jednak 'Ktosia' atak na jej psa i zerowa reakcja rodziców bardzo zabolała... Dlatego następnym(odpukać!) razem 'Ktoś' postara się, żeby dziecko również miało co pamiętać.
-
[quote name='Saite'](...) I jeszcze kwestia izolowania problematycznego psa od innych ludzi/zwierząt i układaniu pracy z nim tak, by nie narażać innych. Z moich obserwacji i doświadczenia niezbicie wynika, że najwięcej konfliktów bierze się właśnie z tego unikania problemów, konfrontacji i wielkiej odpowiedzialności(...).[/QUOTE] Zgadzam się z [b]Saite[/b]. Brak rozsądnego kontaktu z silnymi, negatywnymi bodźcami prowadzi jedynie do pogłębienie problemu. Powyższe bardzo boleśnie wynika z własnych doświadczeń. Jak psa zobojętnić na coś, czego mamy unikać jak ognia? Nakazanie spkoju? Qrczę... zazdroszczę wszystkim, którym trafiły się psy z wgranym oprogramowaniem... Większość ludzi musi wszystko ze swoimi zwierzakami wypracować, a to - niezależnie od temperamentu podopiecznego - wymaga CZASU.
-
Szczerze? Gdyby mi ktoś dał kijem po głowie, wybiłabym zęby - oj! No przepraszam bardzo:D, taki odruch! Trzeba było myśleć i nie atakować!:angryy: Dlatego też napisałam, że to JA wezmę sprawę w swoje ręce(dosłownie). Wszystko się może zdarzyć. Grunt, to umieć się zachować... Najbardziej boli mnie to, że od psiarzy wymaga się myślenia za wszystkich i ponoszenia winy za wszystko. Dla zasady. Bo tak. I już. BTW - co robi się z dziećmi, które atakują w miejscach publicznych? Można wymagać oddania na obserwację gdzieś może?:diabloti: [b]filodendron[/b] - już piszę co było inaczej!:) Dobijam do 30stki, więc '20lat temu' to moje szczęśliwe dzieciństwo.:evil_lol:. Ludzie mieli mniej roszczeniowe podejście do wszystkiego i wszystkich. Ponad 20lat temu mój ojciec otwarcie mnie uprzedził, że jeżeli będę leciała z łapami do obcego psa, bez pytania, czy wolno, i taki pies mnie ugryzie, to jeszcze w tyłek dostanę. Uwierzyłam mu. Facet wiedział, co mówi i wiem, że zrobiłby, co obiecał. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Bezstresowe wychowanie jest do du...szy:mad:.
-
Ostatnio mój pies po raz drugi w swoim życiu dostał od obcego dziecka w łeb. Pies prowadzony na smyczy, przy nodze! Nie zareagował(dzięki Ci, Siło Wyższa!). Czekam na wiosnę; przez jakiś będziemy jeździć do parku z placem zabaw codziennie, a nie co kilka dni, żeby utrwalić - dzieci są o.k., bo nie wiem, czy to się jakoś/gdzieś/kiedyś na psiej psychice nie odbije. On kompletnie nie wiedział o co chodzi... Klnę się na wszystko, w co wierzę - jeśli jeszcze raz moje zwierzę zostanie(w miejscu publicznym!) zaatakowane przez kogokolwiek(dziecko/dorosłego/osobę starszą), dojdzie do rękoczynów! Dlaczego mój pies ma brać po głowie - dosłownie! - a cały świat: 'hulaj dusza!'? Tyle w temacie wyobraźni i tego, co komu wolno, a co nie.
-
[quote name='aniaijaga'](...) I chyba najważniejsze nie stawiajmy psa na równi z człowiekiem .[/QUOTE] Popieram. Nie uwłaczajmy psom... Księdza nie przyjmuję, to już nie moja 'bajka'. Kiedy zapraszam kogoś do domu(pierwszy raz) informuję o obecności psa. Reakcje wybają różne. Generalnie pies nie dostaje szansy na powitanie o jakim marzy - 'ukocham Cię gościu miły, ukocham Cię aż do uduszenia:D', bo nie i już. Powyższego doświadczają wybrańcy - na własne, wyraźnie wyartykułowane życzenie:diabloti:. Sama z siebie nie izoluję mojego psa - ma się chłopak uczyć, że goście są super. Jeśli ktoś poprosiłby o to(MIŁO), uszanowałabym i... więcej bym do NAS nie zaprosiła. Mój dom jest domem mojego psa. Gdybym usłyszała, w moim własnym domu, cokolwiek niestosownego na temat mojego zwierzęcia, 'gość' goniłby buty po schodach:D. A tak BTW, mam psiapsiółę, która bardzo boi się psów; im większy zwierz, tym lęk straszniejszy... Pychol mój ją pooowpooolutku oswaja - nie jest zamykany w ciemnej komórce:P, choć dziewczyna na początku była spięta jak diabli. Po prostu ja staram się myśleć o jej uczuciach, a ona o moich i dajemy radę:D. Zbyt wiele razy słyszałam 'Pani! Pani weźmie tego psa!' 'na zewnątrz', żeby jeszcze we własnym domu na uszach chodzić...