Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. Parametr Aspat może być podwyższony, jeśli w czasie do 24h przed wykonaniem badania organizm był poddany wysiłkowi fizycznemu - jak i czy, jest kwestią indywidualną. Warto powtórzyć badanie po 7-10dniach. Ogólnie wyniki ładne:). Nie panikowłabym, ale zbadać krew raz jeszcze na pewno warto.
  2. Ha! Obrzydliwa, paskudna kolczatka, a właściciwie absolutnie niehumanitarne jej stosowanie:diabloti:, pozwoliły nam dziś minąć na mostku w Parku Sołackim straszą Panią z ONkopodobnym samcem:loveu:. Oba psy spięte maksymalnie; aż mi się słabo zrobiło, bo byłam pewna, że jak przyjdzie co do czego, to kobitka psa nie utrzyma... Jagulec dostał komendę 'strona' i przeszliśmy!:loveu: A jeszcze miesiąc temu nie byłoby szansy na minięcie prężącego się samca bez wyskoku. Nooo... ale źle robię, nie? Niezależnie od efektów, które w przypadku agresji powinny być najważniejsze. [b]isabelle30[/b] - barowanie na mojego psa NIE działało; przymilne gadanie również. Na pustyni nie żyjemy, choć przez pewien(dość długi;)) czas wywoziłam psa codziennie na spacery za miasto. Tak się nie da żyć. Krótka piłka - dymisz piesku? Twoja wola, ale konsekwencje będą bolesna - wybieraj, co się bardziej opłaca. Do mojego psa pooowoli zaczyna docierać, że ja nie odpuszczę. Nie wymagam, żeby mój pies kochał wszystkie psy. Ma tolerować ich obecność - ale też i ta obecność nie ma prawa przejawiać się w wymuszaniu kontaktu. JA sobie tego nie życzę, więc i mój pies nie musi.
  3. [b]Temida[/b] - 'nie, bo nie' umieściłam w części postu oddzielonej od zdań kierowanych do Ciebie:). Bez nerwów;). Poobserwują, obwąchają? Ależ my tu piszemy o przypadkach skrajnych - zero kontaktu z psem i jeden cel: zniszczyć przeciwnika/zagrożenie! 'Jak w zegarku' - jeśli psów w pobliżu nie ma. Jak są, to się wszystko sypie. Chodziło mi o to, że praca, kontakt mogą być, i to naprawdę fajne:), ale w pewnych sytuacjach zwierzątko tak się 'wyłącza', że warto szukać metody, która je odblokuje. Jak się taką znajdzie, to niezależnie od tego, czy są to smakołyki, czy kolce - efekt, moim zdaniem, jest pozytywny - DLA PSA przede wszystkim:).
  4. [quote name='an1a']Albo przez całe szkolenie siedziała z nim w domu :roll:[/QUOTE] :loveu:No! Do lasu psa wywoziła i na drzewach odczulała, tych gadających:evil_lol: [b]Temida[/b] - a co z psem, który 'chodzi jak w zegarku'(przykładowo pięknie trzaska OBI), ale bez towarzystwa innych psów? Obedience to, w moim odczuciu, bardzo 'koronkowa' robota, wymagająca naprawdę dobrych relacji pies-przewodnik. I tylko:mad: to jedno 'kuku': pieseczek za blisko - AMBA:mad:. Qrczę, przecież my, 'fanatycy kolców';), piszemy o przypadkach trudnych, o wcześniej wykorzystywanych metodach, o wielu niepowodzeniach. Nikt tu się nie cieszy, że miał/ma problem z psem... A krew zalewa, jak się czyta kategoryczne: 'nie, bo nie!'.:mad:
  5. [quote name='Kateczka']a jednak da się to przekazać w normalny sposób...i powtórzę mój pies nie jest aniołem...to typowa akita...marudna...niezależna i z humorami:roll:kiedyś najbardziej dominujaca w miocie...natomiast w tej chwili zdominowana przez kotkę :razz: Nie będę się już więcej wypowiadać bo nic nowego w temat nie wniose a tylko rozjuszę niewyżyte koleżanki, natomiast z chęcią poczytam takie konstruktywne wypowiedzi....bo tu nie o siłę przekazu chodzi ale o jego wartość....impuls dawany kolczatką brzmi zdecydowanie bardziej wartościowo niż "sama się przekonasz" albo "nic nie wiesz":cool1: dobrej nocy życzę[/QUOTE] [b]Kateczka[/b] - ten wątek ma już 50stron... Wieeelokrotnie padały konkretne odpowiedzi, przykłady, argumenty. Łapki już po prostu opadają - ile można w kółko to samo?:cool3: Niektórzy jeszcze podejmują rękawicę;) i tłumaczą znów, i znów, i znów. A tu jak grochem o ścianę... Każdy przypadek winno się traktować indywidualnie - składowych jest wiele: pies, jego człowiek, czynniki zewnętrzne(inni ludzie i zwierzęta), uwarunkowania genetyczne. Piszesz, że Ty 'nigdy', 'za żadne skarby' - no to podrzucamy przykłady, z życia wzięte:shake:, jak otaczane miłościa;), szkolone intensywnie psy mogą się zmienić(MOGĄ, a nie muszą - znów, kwestia indywidualna), i że kolczatka to nie 'samo zło', skoro psu w pewien sposób pomaga. 'Pozytywne metody/szkolenie' - a co to wg. Was jest? Pozytywnie=bez awersji? Nooo proooszę:evil_lol:. Lepiej długimi miesiącami pakować psu do pyska smakołyki, bez cienia efektu - ergo - utrzymywanie go przez cały ten czas w stresie? Z tym się zgodzić nie mogę, a piszę to bazując na własnym doświadczeniu. Bywa, że problem 'głaskaniem' da się rozwiązać, ale bywa i tak, że odpowiednio stosowana awersja 'otwiera' psa i pozwala do niego dotrzeć. To co, na siłę, dla ideii męczyć psa, siebie i cały świat?:shake: [b]iwona&CAR[/b] - zapraszamy do Polski; jak Ci psa na jednym spacerze zaatakuje kilka nieodwoływalnych zwierzaków, to wtedy pogadamy o tych gazach i pałkach:mad:. [b]an1a[/b] - chyba się nie usypia, bo gdyby jednak, to pies Iwony biegałby za TM - taki potwornie agresywny był przecież...?
  6. [B]Kateczka[/B] - chciałoby się rzec: 'nie chwal dnia przed zachodem Słońca' + 'nigdy nie mów nigdy':cool3:. Mój pies(DON) był intensywnie wychowywany od pierwszego dnia w domu; intensywnie socjalizowany - z ludźmi(już 2dnia, na moich rękach, na rynek po mięsko wędrował), z psami - tak szybko, jak się dało(zaraz po kwarantannie). Do ok. roku(trochę ponad) pięknie CSował, bawił się z obcymi psami i sukami(nawet jedną piłką:diabloti:), był fantastycznie odwoływalny. Splot kilku bardzo nieprzyjemnych doświadczeń ze strony psów, burza hormonów i agresja wybuchła z wieeelką siłą. Dłuuugo było miło, grzecznie - smakołyczki, 'barowanie', zbaweczki, ciumkanie. I co? Du*a. Tylko gorzej i gorzej... Był łańcuszek zaciskowy - kilka razy miałam wrażenie, że psa udusiłam:shake:; były piruety w powietrzu - jeszcze łapami gruntu nie dotknął, a już startował znów. Nerwy, frustracja, wywożenie psa na spacery w głuszę... I w końcu - kolce. Jeszcze długa droga przed nami, ale małe sukcesy są, a to cieszy jak chole*a:loveu:. Nikt mnie nie przekona, że robię źle, skoro mój pies zaczyna łapać kontakt z rzeczywistością w obecności innych psów!:diabloti: edit: [b]Kateczka[/b], raz jeszcze;) - a my sobie dłubiemy elementy OBI kilku klas, frisee męczymy, do dogtrekkingu właśnie wracamy, ślady tłuczemy i sztuczki różniste uprawiamy, bo ja lubię i co? Wszystko super, dopóki pieska przy nas nie ma; a ma to wszystko być i przy pieskach; to ja przepraszam bardzo, ale na głowie staję, żeby było dobrze, a później czytam, że sadystka jestem, że się nad zwierzakiem znęcam. Litości! [B]an1a[/B] - ooo...:evil_lol: a ten Twój zwierz w avatarku, to chyba wypchany, albo na siiilnych prochach, co? No niemożliwe, że pobratmca nie żre:diabloti:. Ale co Ty tam wiesz o wychowyaniu psa:p.
  7. [b]an1a[/b] - nie wnerwiaj mnie:angryy:. Wzór do naśladowania jesteś:multi: i tego się trzymajmy:diabloti:. Jagulec dziś na spacerze minął 'Lessie' bez wyskoku:multi::loveu:; beee kolce, beee!:diabloti:. Tak sobie myślę... ja bym się bała kupić kolce w pierwszym lepszym zoologu. Chole*a wie z czego one zrobione, jak wzmocnione? My mamy Gappay'a, na zatrzask; HS'owskie też fajne, również na 'klik' - takie zapięcie daje możliwość konkretnego dopasowania. BTW, niektórzy piszą: nie na stałe. Tzn.? Że nie do końca życia, czy nie przez 24h/dobę? Mój pies na kążdy spacer idzie w kolcach; i w obroży i w szelkach:evil_lol:. Przepinam smycz w zależności od potrzeb/sytuacji. Wychodzi na to, że u nas , w pewnym sensie, na stałe są;).
  8. [quote name='Basia Z.'](...) Kolczatka "[U]dobrze założona"[/U] nadal pozostaje kolczatką i ktoś ją wymyślił nie po to żeby psu było dobrze, nie kierował się dobrocią podobnie jak ci którzy je tak gorliwie zalecają i stosują tylko zwykłym prymitywnym popędem agresji i potrzebą zadawania cierpienia realizowaną w ten cyniczny sposób - bezpiecznie w atmoąferze aprobaty społecznej. Taki człowiek kolczatkę będzie stosował zawsze i będzie swoje ochydne postępowanie uzasadniał-potrzebą wyższego rzędu i szlachetnymi pobudkami.Jego pies będzie ją nosił do końca życia nie dlatego, że mu to jest potrzebne tylko dlatego, że jego pan to lubi.(...)[/QUOTE] :hmmmm: Qrczę... ma problem: nie wiem, czy wyć ze śmiechu czy z bezsilności...? Jak możesz pisać o czymś, czego nie rozumiesz? I to tak autorytatywnie?:crazyeye: Kolce to nie obroża, kolce to NARZĘDZIE SZKOLENIOWE - prawidłowo użytkowane, w przypadku konkretnego psa z konkretnym problemem, bywa bardzo pomocne. Wypisywać cuda-wianki można, a jakże! Ale kierowanie takich bzdur w stronę osób, które MAJĄ pojęcie o temacie jest... śmieszne:shake:. Jeśli ktoś porównuje luźno zwisającą kolczatkę ze sklepu zoologicznego za rogiem, zakładaną, bo piesek ciągnie, do profesjonalnego sprzętu, użytkowanego z głową w 'ciężkich' przypadkach, to naprawdę nie ma o czym mówić/pisać:p.
  9. [quote name='Basia Z.']Wiesz co Juliusz(ka), ja może i nie mam pojęcia jak używać kolczatki bo jakoś nigdy nie odczuwałam potrzeby żeby się [U]nauczyć[/U] nią posługiwać. Uczyłam się w życiu zdecydowanie innych rzeczy. Między innymi nauczyłam się też bardzo dobrze obchodzic z psem i wychować go tak, żeby nie był zagrożeniem dla innych i tym samym dla siebie.[/QUOTE] Tylko pozazdrościć, że nie musiałaś jej używać :D. To żaden fun... Niestety, zdarza się, że JEST rozwiązaniem(w moim odczuciu pośrednim - jako środek pomocniczy w drodze do celu). Gratuluję zdobytej wiedzy i umiejętności :). Tyle tylko, że człowiek naprawdę wyedukowany w danej materii nie odrzuca niczego w ciemno;).
  10. [quote name='Basia Z.']Tak, pies się do kolczatki przyzwyczaja, pies nie wie, że są na świecie inne obroże czy szelki, pies nie ocenia swojego pana i go nie oskarża, wielbi człowieka i podziwia za wszystko w swojej bezbronnej naiwnej psiej naturze. Więc jeszcze raz powtórzę z naciskiem [B]KOLCZATKA NIE ŚWIADCZY O PSIE TYLKO O CZŁOWIEKU !!! [/B]Jeśli zakładasz swojemu psu kolczatkę, kupiłeś mu ją być może już wtedy gdy był jeszcze szczeniakiem to nie musisz się tłumaczyć ani mi ani światu ale porozmawiaj uczciwie sam ze sobą i odpowiedz na pytanie czy rzeczywiście kochasz swojego psa i do czego jest Ci potrzebna ta kolczatka, jakie Twoje potrzeby zaspakaja ???[/quote] Przy prawidłowym użytkowaniu kolczatki pies się do niej NIE przyzwyczaja - jeśli tak by się stało, to znaczy, że użytkowana była ŹLE. Mój pies na spacery chodzi w szelkach, obroży i kolczatce - we wszystkim na raz, więc chyba jednak 'wie', co jest na świecie;). Mój pies mnie ocenia, każdego dnia:diabloti:; ocenia naszą współpracę, mój stosunek do niego, a także - o zgrozo! - swoje możliwości;) + bada 'granice'. Oczywiście, że nikomu nie muszę się tłumaczyć:evil_lol:, ale potwornie irytują mnie takie wypowiedzi jak powyższa:mad:, pisane przez osoby, które najwidoczniej nie mają pojęcia jak używać kolczatki i w jakich sytuacjach...
  11. [quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=Olive][B]jest bardzo pouczający :cool3: dowiedziałam się tutaj że pies powinien chodzić bez smyczy, obroży i kagańca...wszystkie te narzędzia to piekielne zło :diabloti: także teraz już wiem że do psa w amoku trzeba mówić szeptem [/B][SIZE=1](i w duchu modlić się że usłyszy i nie zaatakuje w tym czasie niczego)[/SIZE][B] :cool3: psa z negatywnym nastawieniem do innych zwierząt i ludzi uczyć ignorowania tego w lesie gdzie za ludzi będą robić drzewa [/B][/COLOR][/FONT][FONT=Georgia][COLOR=Olive][B] sama agresja u psa wynika tylko i wyłącznie z błędów popełnionych przez właściciela :razz: na każdego psa działa ta sama metoda szkoleniowa no i gdzie jak nie tu mogłabym się dowiedzieć że mój pies mi nie ufa, boi się mnie i jest nieszczęśliwy a ja sama jestem głupia, okrutna i czerpię satysfakcję ze znęcania się nad zwierzęciem :loveu: aha naturalnie także przydaje się umiejętność cofania czasu :cool3: coby osoby, które decydują się na starszego osobnika mogły popracować z nim od małego ;) [/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Piękny post:loveu: Podoba mi się zwłaszcza fragment o drzewach:evil_lol:. Jak się człowiek zaprze i tolkienowsko myśleć zacznie, to i drzewa - na potrzeby szkolenia - ożyją, a co!:eviltong: Jedna uwaga - dot. agresji wynikającej wyłącznie z błędów popełnionych przez właściciela: no tutaj Iwona się zdecydować nie potrafi:diabloti:. Jak wiatr zawieje: raz to psi charakter/psychika, raz wspomniane błędy... Iwona tak namieszała, że jakoś w nic co wyklika nie wierzę...:shake:.
  12. Łeeeee:placz:. Sz.P. Iwona była, a ja to przegapiłam:placz::diabloti:. Na pytania tradycyjnie odpowiedzi brak - no nie może być!:evil_lol: Trzeba mieć nieźle namieszane w głowie, żeby wyjść z psem z domu bez smyczy, nie wspominając już o obroży:angryy: - galopujący idiotyzm, ot co! (BTW jak bardzo trzeba być pozbawionym wyobraźni żeby powyższe stosować do psa, z którym podobno(według Iwony) były kosmiczne wręcz problemy z agresją?!) [b]karjo2[/b] - głupoty wypisujesz/linkujesz:evil_lol:! Co Ty tam wiesz, toć jedna prawda jest na świecie - Iwonowa:multi::roll:
  13. [b]Weronia[/b] - czego on by jeszcze potrzebował?
  14. [b]mala90210[/b] - jak nagradzasz psa podczas Waszych sesji szkoleniowych? W jednym ze swoich postów opisałaś ciąg komend, ale nie wspomniałaś o 'wypłacie';). Pisałaś, że Twój pies nie lubi ćwiczyć - warto byłoby się zastanowić dlaczego...? Również mam owczarka(DONa), również z problemem agresji w stosunku do pobratymców. Mój pies pracuje sporo(OBI,frisbee,ślady,różniste durne sztuczki:evil_lol:); spacer(każdy spacer, a nie jeden tak, drugi tak, jest zlepkiem roboty, łazikowania i zabawy-ze mną). Agresji nie da się odkręcić z dnia na dzień(jesooo, jaka szkoda:placz:). Cały myk w tym, żeby ciągnąć 2kwestie równolegle - 1.systematycznie, codziennie pogłębiać więź z psem poprzez szkolenie, zadaniowy tryb życia, 2.radzić sobie na bieżąco z każdym wyskokiem. Pisałaś, że każdy pies jest inny - fakt, bezdyskusyjnie. Jednak każdy pies potrzebuje 'zwierzchnictwa', a to się wypracowuje... Jak próbowałaś psa nauczyć aportowania? Pozwolenie na zaaportowanie ulubionej zabawki jest świetną nagrodą za dobrze wykonane zadanie:). Mi kilka miesięcy zajęło zainteresowanie Jaga piłkami/gryzakami - udało się! Grunt to się nie poddawać:diabloti:. BTW, muszę się pochwalić(mam nadzieję, że nie zapeszam:mad:,odpukać!): dziś Jagulec leżał w lecznicy 2 metry od goldena,samca przez kilkanaście minut - żadnego dymu:multi:.Jak się chłopak za bardzo wpatrywał, 'przerywałam łączność' pstrykiem w ucho-look na mnie=rozprosznie=napięcie opada;).
  15. Przyznam szczerze - nie rozumiem co jest grane? Potrzebna ta karma, czy mam ją przekazać dla innego psa?
  16. [QUOTE=zerduszko;12856462(...)] [B]Juliusz(ka)[/B] - co rozumiesz przez "nasza przestrzeń"? Mój pies potrzebuje odl. 30 m i co - ludzie muszą nas omijać?[/QUOTE] Już odpowiadam:D: to zależy:evil_lol:; w metrach Ci tego nie podam, raczej chodzi mi o brutalne w nią wtargnięcie - tzn. jeśli pracuję z psem, bawię się, a inny pieseczek szarżuje na nas(w niewiadomych zamiarach), ku uciesze bądź przy totalnym olaniu tematu przez właściciela, to już sama taka szarża jest w moim odczuciu czymś niedopuszczalnym:mad:. Jeśli 'uciekam' w kąt polany/na sam środek(jeśli wieeelka) i coś tam sobie dłubię z psem, to chyba dość wyraźny sygnał, że kontaktów nie szukam?;) Jeśli ktoś chce podejść, niech zawoła - jaki problem? Grzecznie poinformuję, że mój pies z innymi się nie bawi i koniec tematu. Inna sprawa to np. mijanki - wtedy ja staję na głowie, żeby było dobrze - albo zmieniam trasę, albo robię łuk, a jeśli powyższe niemożliwe, skracam smycz, zasłaniam sobą psa i szyyybciutko mijam spacerowiczów z psem/psami. BTW ludzie mogą po Jagu chodzić-dosłownie:evil_lol:-niestraszne nam rowery(również te dziecięce w wersji mocno turkoczącej), rolkarze, tłumy spacerowiczów-w tym dzieci(nie na darmo wożę psa pod oblegany plac zabaw i oswajam z wrzeszczącymi małymi loodkami:diabloti:). Myślę, że socjal z ludźmi się nam udał - może dlatego, że człowiek, jeśli prosiłam, nie ładował się z łapami, nie tratował mi psa, nie próbował kopulować ze szczeniakiem, nie olewał kompletnie CSów i nie robił z podrostka zabawki do bicia:angryy:? Wsio powyższe natomiast spotkało mojego psa - wbrew mojej woli - ze strony innych psów...
  17. Wersje tak różne, że trudno się ustosunkować...:shake: Nie wiem, jak duża ta 'Wasza' polana/łąka(?), a dla mnie to ma znaczenie - jeśli widzę, że ktoś się ze swoim psem/psami bawi kawał ode mnie, to nie wchodzę w paradę, no ale to ja;). W drugą stronę rzadko spotykam się z podobnym zachowaniem - to my musimy się w 9 przypadkach na 10 ewakuować i to w podskokach:mad:. Tak czy siak - odczulanie za zgodą obu stron, tak ja to widzę;); dość mam niekontrolowanych 'atrakcji':angryy:, więc jeśli chcę poćwiczyć - niech to ma ręce i nogi... BTW - zła jestem okrutnie, jak jakiś pies narusza naszą 'przestrzeń', więc trzymam się 'nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe'.
  18. Poczytuję i myślę intensywnie, która strona 'mocy':diabloti: ma rację... Tak dla zasady; staram się postawić w sytuacji jednej i drugiej przewodniczki. Sama mam psa problemowego(agresja w kierunku innych czterołapych). NIGDY nie wymuszam kontaktu z obcymi zwierzętami - to ja mam problem i jeśli chcę poodczulać Jaga, uważam, że mam obowiązek ustalić to wcześniej z drugą stroną(na spacery generalnie chodzę z psem sama, więc łatwe to nie jest, ale da się;)) (Przykład: spacer, dwoje ludzi z 3ma sukami Airedale terrier(kapitalne:loveu:!) - pogadanka(przesympatyczni ludzie, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś na nich trafimy...), zwierzaki w bezpieczenej odległości, pod kontrolą - Jago zaliczył kilka korekt, kilka pochwał-mówiłam otwarcie o naszych problemach.) Czym innym - w moim odczuciu - jest minięcie się z jakimś zwierzakiem, kiedy innego wyjścia nie ma, a czym innym twarde zmierzanie na, np., środek polany, gdzie ktoś się bawi/ćwiczy ze swoim psem... [b]Angels[/b] - nie masz trochę stracha? Poważnie pytam, bez złośliwości - odczulasz Baaja, więc chyba średnim pomysłem jest podchodzenie do psów, których nie znasz(nie wiesz, jak na Was zareagują... można sobie w ten sposób spiep*zyć robotę, na własne życzenie:shake:).
  19. Karma nadal czeka; myślałam, że ma jak najszybciej trafić do Jorkowego brzuszka...? :-(
  20. 'Najwyższy czas' już jest ;). Straszniem ciekawa, jak Szarik teraz wygląda...:diabloti:.
  21. Podnoszę. Karma już u mnie; czekam na 'cynk';). Może jakieś leki potrzebne?
  22. [quote name='***kas']My stosujemy kropelki Advantix, obroża, zdaje sie Frontline, plus przed każdym leśnym spacerem, psikamy psy specjalnym sprey'em przeciwko kleszczom, muszkom, pchłom i komarom. Wszystko to działa rewelacyjnie, od dłuższego czasu, żaden pies kleszcza nie miał. A kleszczy bym nie bagatelizowała, bo babeszjoza to okropna choroba. :shake:[/QUOTE] Mogę się uśmiechnąć o nazwę tego środa na muszki? Szału już dostajemy:angryy:.
  23. [quote name='Weronia']Juliuszko, jasne!! Oczywiście, że specjalistyczna karma się przyda! Najlepiej na tę skórę... :( Bo jest w opłakanym stanie :([/QUOTE] W poniedziałek załatwię i pozwolę sobie odezwać się do Ciebie na priv, żeby dogadać odbiór. Pozdrawiam
  24. [b]Weronia[/b] - czym psisko jest teraz karmione? Jeśli byście reflektowali, to mogę kupić jakąś karmę wspomagającą powrót do formy. Pytanie, co najpilniej trzeba u niego 'ratować'? Jeśli tylko skóra, to może Royal Canin Veterinary Skin Support? Chyba, że w badaniach wyszły inne 'kwiatki':angryy:. Daj znać. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...