-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ryss
-
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5, 3)
-
Gabi, nie słuchaj takich wrednych podpowiedzi, tylko wykosztuj się na opcję z łańcem. Tak jak robił to Twój dziad i jego dziad - i tego dziada dziad - którzy nawet płota nie mieli, ale pies na gumnie zawsze był. Na łańcu.
-
Nie no, jako psiarz zgadzam się jak najbardziej, że praca z "ostrymi narzędziami" przy psie często krwią spływa - psa, lub naszą. I nie muszą to być zaraz nożyczki. Czasami wystarczą cążki do pazurów, by głupie przycięcie pazurka skończyło się krwawą jatką - vide wątek http://www.dogomania.com/forum/topic/144834-obcinanie-pazurów-mission-impossible/. Takie pieskie życie. Ale tak Bogiem a prawda, w cytowanym poście najbardziej spodobało mi się, gdy psia fryzjerka pisząc - "tylko Osoby pracujące faktycznie w tym zawodzie będą wiedziały o czym mówię" - te osoby traktuje wielką literą. To się nazywa szacunek zawodowy w psim świecie.
-
No i dobrze - wychodzi mu podszerstek letni. Jego miejsce zajmie podszerstek zimowy. To coś (zgrzebło) nadaje się dla konia, a rękawica gumowa dobra jest do poklepania psa po dupie.
-
Henio - zamienił miejscówkę pod wiaduktem na wygodną kanapę!!!
Ryss replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Daj głos, Bou, podbijając wątek Henia. Może wtedy odezwie się Monika1500 - co tam słychać u Tarzana ze Sroczych Gór - i jakąś nową fotkę z lasu wstawi? -
Pierwszy śnieg za nami - psami... . . Jakie były wrażenia Waszych piesków z pierwszego w ich życiu kontaktu ze śniegiem?
-
Pies boi się swojego domu... Oto i przyczyna:
-
Ludzie mówią, że nie mamy duszy, ludzie mówią, że nie znamy łez. Wilków z dziczy przecież nic nie wzruszy, wilk nie ma serca - czy to prawdą jest? Ludzie mówią: "nie znają czułości", ludzie mówią: "wilki nie kochają, są dzikie, nie znają miłości", mówią ludzie tak, czy rację mają? Dla Nicka Jansa, fotografa dzikiej przyrody Alaski, spotkanie wilka nie jest czymś nadzwyczajnym, choć są to zwierzęta nadzwyczaj ostrożne, unikające kontaktu z człowiekiem. Ale gdy któregoś dnia rankiem wyszedł z domu, ze zdumieniem zobaczył, że na podwórku stoi wilk. Towarzyszący Nickowi labrador rzucił się w stronę intruza i wilk z psem zaczął się... bawić! Taki był początek relacji z wilkiem psów i ludzi z alaskańskiej osady. Od tego czasu wilk - który otrzymał imię Romeo - zaczął częściej pojawiać się na podwórku Nicka. Mieszkańcy osady byli początkowo bardzo wystraszeni, ale wkrótce wszyscy się przyzwyczaili do tego, że Romeo przychodzi do nich po prostu bawić się. "Romeo nie tylko bawił się z psami, ale również z ludźmi. Z upodobaniem przynosił zabawki, które kiedyś ukrył. Któregoś razu przyniósł mojemu przyjacielowi Harremu piankowy pływak - mówi Jans - wilk zachowywał się jak domowy pies. Niesamowity był u Romea sposób myślenia i rozumienie - ciągnie Nick. To nie było tylko wilcze zrozumienie i tolerancja. To było coś na kształt porozumienia z człowiekiem i psem". Wilk i mieszkańcy osady żyli obok siebie ponad sześć lat. Romeo stał się "ambasadorem przyrody" w świecie ludzi i wielkim symbolem przyjaźni i zrozumienia. Gdy Romeo odszedł, mieszkańcy ufundowali tablicę na jego cześć. Nie wywołuj wilka z lasu... Sam do ciebie przyjdzie. Źródło: http://fishki.net/1720141-on-smotrelkak-dikij-volk-podoshel-ego-sobake-a-potom-sluchilos-neverojatnoe.html
-
Ale nie ma to jak stara, dobra brzytwa do psiego pyska. Tylko trza umić...
-
Scena rodzajowa z życia psa-ratownika, i to nie jednego:
-
Siedemnaście sekund... klik w foto
-
Goldenkowi też pewnie do śmiechu nie było, aczkolwiek filmik nawiązuje tylko do tematu - pokazując, że strach ma wielkie oczy. Czasem Złego, czasem kota. Choć niekiedy może to być tożsame. Szczególnie w przypadku czarnego kota... klik w foto
-
Co tam strome schody dla psa - gorzej, gdy na schodach siedzi kot: https://www.youtube.com/watch?v=sUQuPbBWuu8
-
Zatem dokonaj edycji swego poprzedniego wpisu, bo przypisałaś mi w nim Twoje słowa. A edycję własnego wpisu można przeprowadzić nawet pod IE. A wracając do tematu... ...
-
I wszystko jasne. Zainstaluj Firefoxa, a Twój opisany ból dupy z IE minie. Nie tylko w pracy. PS. By uniknąć pakowania własnych słów do cytatu przedpiścy, przy odpowiedzi przejdź w tryb BBcode, klikając w pierwszy z lewej kwadracik u góry. Masz wtedy wgląd, czy Twój wpis nie kończy się znacznikiem "[/ quote]", właściwym dla końca cytatu. Edytując swój wpis, możesz w trybie BBcode usunąć ten znacznik i wszystko wróci do normy.
-
Idziesz - za przeproszeniem - na stronę fundacji Aurea. W przeglądarce, w polu adresu zaznaczasz LKM na niebiesko adres fundacji. Na zaznaczonym polu klikasz PKM i z menu podręcznego wybierasz "kopiuj". Przechodzisz do swego wpisu na Dogo i tam w tekście klikasz PKM i z menu podręcznego wybierasz "wklej". W Twoim tekście pojawia się link do Aurei: http://www.aurea.org.pl/. Z tekstami jest podobnie: zaznaczasz LKM tekst na niebiesko, klikasz na zaznaczonym tekście PKM i wybierasz "kopiuj". W swoim wpisie klikasz PKM i wybierasz z menu podręcznego "wklej". I po bólu: Modzele powstają najczęściej na stawach łokciowych, rzadziej na stawach kolanowych i skokowych. Zazwyczaj można je zaobserwować u dorosłych psów ras dużych i olbrzymich. Powstają one w wyniku ucisku łokci przez ciężar psa podczas leżenia. Z czasem sierść pokrywająca te miejsca zanika, jako że stały ucisk niszczy miejscowo mieszki włosowe, a skóra ulega stwardnieniu i staje się grubsza - fachowo mówiąc ulega hiperkeratynizacji. Sam fakt posiadania modzeli przez psa nie stanowi dla niego żadnego zagrożenia ani źródła bólu. Zgrubienia naskórka wyglądają jednak nieestetycznie, a z czasem mogą prowadzić do trudnych w leczeniu stanów zapalnych. Warto więc rozmiękczać modzele, smarując je kilka razy w tygodniu maścią z witaminą A, sudokremem, maścią z nagietka, wazeliną lub witaminą A plus E w kroplach. Po zejściu odcisku na odpowiednio pielęgnowanej skórze znowu wyrosną włosy. Jeżeli na zmienionej powierzchni skóry występuje stan zapalny (skóra jest zaczerwieniona, zaogniona, może być lekko spuchnięta), należy modzele smarować maścią linomag lub sudokrem. LKM - lewy klawisz myszki PKM - prawy klawisz myszki
-
Blisko, coraz bliżej, ale jeszcze daleko od przyczyny tego - że "pies boi się swojego domu". W tym domu musi być "coś", co pies widzi/czuje - a czego nie widzą i nie czują ludzie, pozbawieni szóstego zmysłu psiego (vide wątek "Pies - szósty zmysł prawda czy mit? Dyskusja"). Tu potrzebny jest nie behawiorysta, ale egzorcysta. Tak to widzę. I radzę spojrzeć głęboko w oczy takiemu zastrachanemu psiemu synowi. Może zobaczysz w nich nie tylko strach...
-
Co tam gordony. Jak się york wychowa w towarzystwie ludzi, którzy strzelają do kaczek - sportowo ma się rozumieć do kaczek strzelają - tudzież grubemu zwierzowi też nie przepuszczą z flintą w borze sport uprawiając, to strach się bać. Takiego yorka.
-
W sieci to Ty możesz być nawet Matką Teresą z dzieciątkiem... Ale gdyby nawet - gdybyś nawet miała trzech mężów naraz i z każdym była po trzykroć matką - to i tak nic nie znaczy. Użyte przeze mnie słowo "singielka" było tylko skrótem myślowych na oznaczenie pewnego typu umysłowości, znanej mi skądinąd - kobiety, która widzi drzewa, ale nie widzi lasu. A jak już o drzewach mowa: "Lassie" opuszczając po pięciu latach chłopską zagrodę, może i miała kamień na zębach - nie pamiętam, ale na pewno zęby miała zdrowe jak koń, jeśli koń jest synonimem zdrowia.
-
I tak wyglądają rozmowy z singielkami: ty o miłości, ona o kapuście...
-
By nie poprzestać tylko na harlequinowskiej literaturze, Trędowatej, Pierwszym liście do Koryntian apostoła, świętego Pawła z Tarsu, sowich konfabulacji i innych takich, pójdę Ilony tropem i zapodam z życia (mojego) wziętą przypowieść o miłości i wierności z psiego wyboru. Mój pies, czyli suka, pierwsze pięć lata swego życia spędziła na chłopskim gumnie - nie powiem, obszernym - do towarzystwa tam mając swą siostrę i typowego PPŁ-a (polskiego psa łańcuchowego). Czy to lato, czy zima, ona na tym gumnie żyła, w mroźne zimy jedynie (jak gospodarska córa prawiła) do piwnicy zachodząc, karmiona resztkami z pańskiego stołu. Resztek tych musiało być niezbyt wiele, bo ważyła na koniec pobytu tam zaledwie 17 kg. Tak, dorosły collie. Aż przyszła kolejna wiosna i Boryna spod Dzierżoniowa do miasta pójść postanowił, precz powiedziawszy uprzednio całej gadzinie swej w oborze, chlewie, no i niestety - na gumnie takoż. I tak dzięki owemu eksodusowi chłopskiemu, znalazłem się na wspomnianym gumnie, by obrać tę najlepszą cząstkę żywego inwentarza (jak w Piśmie stoi: Marto, Marto, troszczysz się i zabiegasz, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria najlepszą cząstkę obrała, której nie będzie pozbawiona). I tam było moje pierwsze zdumienie: "Lassie z podwórka" podbiegła do mnie, obcego faceta, którego pierwszy raz na oczy ujrzała (a wszyscy właściciele kolaków wiedzą, z jakim dystansem do obcych podchodzą te psy) i przypadła mi do nóg w geście poddania. Dobiwszy targu, wziąłem "Lassie" na smycz i poszliśmy w stronę samochodu, który stał nieopodal, po przeciwnej stronie drogi. I wtedy zdumiałem się po raz drugi: "Lassie" szła przy mej nodze tak, jakby nic innego nie robiła przez pięć lat, tylko ze mną chodziła na spacer - a ona tam nawet swojej obroży nie miała. Ale nie to było tak zdumiewające do końca. Niezwykłym dla mnie, starego psiarza, było to, iż idąc tak ze mną w siną dal, "Lassie" ani razu nie obejrzała się za swoim gumofilcowym państwem, ani razu nie obejrzała się za miejscem, gdzie spędziła pięć lat. Nie obejrzała się za siostrą, bo siostry już od tygodnia nie było... Jak dwie "Lassie" znalazły się w chłopskiej zagrodzie? Z powodu Pierwszej Komunii Świętej - dwie siostry dla dwóch sióstr. Jako prezent od matki chrzestnej, miastowej. Czy te oczy mogą kłamać?