-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Upewnię się jeszcze,czy można jej pomóc całkowicie wyjść z tego nużeńca,czy po sterylizacji jest szansa na całkowite wyleczenie.Porozmawiam z Arka,może zmienić lecznicę.Zapytam,czy zgodzi się opłacać dalej to leczenie.Już sama nie wiem.Z drugiej strony,takie życie dla niej na stałe,w kojcu,chora.Idzie zima i jak jej sierść nie odrośnie na nowo,to ona od zimna rozchoruje się jeszcze bardziej.Ciężko. . . .
-
[quote name='Evelin']O kurcze..a to pech.Komputer do tej pory chodził bez zarzutu..:mad:[/QUOTE] Evelin,przepraszam,przepraszam,przepraszam. . . . . . . . . . . ,taka ze mnie panikara.Nie potrzebnie panikowałam,bo to wychodzi na to,że wina modemów.Poprostu mam takiego pecha giganta,że trzy modemy i wszystkie wadliwe.Dzisiaj wzięłam z telekomunikacji inny model i jak na razie jest ok.Miałam zxdsl,a dzisiaj wzięłam sagem.Mam nadzieję,że wszystko już będzie dobrze. EVELIN,nie gniewaj się,przepraszam. Na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć,że na infolinii tak mi zasugerowali,że to może coś z komputerem nie tak,a ja głupol odrazu napisałam.Sorki,dobra kobietko i dziękuję za komputer.
-
Myślałam o tym najgorszym wyjściu,ale ona jest taka pełna życia,bawi się jak szczeniaczek,cieszy się jak wchodzę do nich,patrzy tak mądrze w oczy,liże mnie po rękach.Jest bardzo mądra i mnie się wydaje,że ona wszystko rozumie.Nie dam rady,nie mogę. . . . . . . Jak upewnię się,że nie można jej już pomóc ?. . . . . Ale przecież jest jeszcze Gucio i Nora.U Gucia nie widzę zmian na skórze,ale Nora ma zmiany na łapkach i trochę na brzuszku.Pan wet mówi,że nie trzeba nic robić,bo jak do tej pory się nie uaktywnia,to ona sama zwalcza.Gutek i Nora,tylko raz w lutym otrzymały advocate. Wiem i rozumiem,że ciężka z nimi sprawa,ale one cieszą się z życia i to widać.Gdyby były jakieś zrezygnowane,wycieńczone,nienormalne,czy agresywne?,ale one przepraszają mnie każdego dnia,że żyją.Nie wiem ,jestem już głupia.Ciężko,ale żal. One mogły by zostać u mnie,gdyby inne poszły w świat.Adopcje w miejscu. Myślę,że już z komputerem będzie u mnie wszystko dobrze.Pozbieram się do kupy i powklejam zdjęcia.Może w końcu jakoś dogadam się z Tobą Iza i Tobą Agaciaa i zrobicie nowe fotki.Wszystko rozchodzi się o pieniądze,cholerka no.Przecież trzeba Was przywieżć dziewczyny,a ja teraz bardzo mało jestem w mieście,jeżeli już,to w ciągu tygodnia i to w ciągu dnia,kiedy Wam nie pasuje.Nic to,jakoś się umówimy,aby chęć szczera/jak to się mówi/. Na razie ja jestem tu i teraz i jeszcze jakoś daję radę.Aby do wiosny. . . .
-
Słuchajcie,przyjechałam do szkoły na komputer,bo znowu mam problemy.Myślałam,że modem ADSL do neostrady się po psuł,jeździłam dzisiaj do miasta wymieniłam na nowy/diody przestały świecić i nie było połączenia/.Po zainstalowaniu okazało się,że też nie działa.Byli z Telekomunikacji,sprawdzili linię,wszystko w porządku.A pan z infolinii powiedział,że coś z systemem jest nie tak,albo komputer za słaby jest,żeby dać prąd dla modemu.Ja to mam szczęście.A tak się cieszyłam.Muszę czekać do poniedziałku,powiozę komputer do sprawdzenia.W Bielsku Podlaskim wszystko czynne jest do 16:00,więc dzisiaj za późno jest. Wszystkim dziękuję za pamięć,cieszę się,że o mnie pamiętacie. Muszę znowu poczekać ze wszystkim.Mam tyle zdjęć,filmików.Myślałam,że powklejam. Dzidda,dziękuję bardzo. Agaacia,Mietek ma się dobrze,tylko bez nogi i jak na trzech chodzi,to czasami mu bolą i szybciej się męczy.On teraz więcej w chlewie siedzi.Ale już dawno zapomniał o tym co go spotkało,bo do psów się tuli. Olga7,przepraszam,ale ja już nie mam chyba tej komórki,raczej gdzieś zgubiłam,albo zostawiłam,sama nie wiem co z nia się stało.Została mi tylko ładowarka na pamiatkę.Co raz częściej mi się zdarza coś,gdzieś wsadzić,albo zgubić.Starość,nie radość. Do poniedziałku kochane,miłego weekendu.
-
Kretka,to ma szczęście.Faalka,dziękuję za wiadomości od niej.Pisz jak najwięcej o niej.Dobre wieści podnoszą na duchu i dodają sił/przynajmniej dla mnie.Pozdrawiam.
-
Jestem,witam po przerwie.Evelin przywiozła mi komputer,który oddała mi Randa.Gdyby nie to,nie mogłabym jeszcze być tutaj.Bardzo,bardzo dziękuję.Ciotki są ze mną w stałym kontakcie i bardzo dużo mi pomagają.Evelin,wpada do mnie,dzwoni,pomaga.Wiem,że ma jak zawiązać,ale o mnie nie zapomina.Jestem przeogromnie wdzięczna i bardzo dziękuję. A u Poświętniaków nic nie słychać.Tak mi przykro z tego powodu.Oprócz tego,że są nakarmione i bezpieczne,nic się nie dzieje.Gucio,jak by troszeczkę lepiej się miewa,bo nie molestują go już tak,te baby.Nauczyły się,żeby mu nie wyjadać i nie odpędzają go od miski,może spokojnie zjeść.Nora,jest taka kochana,już się tuli do mnie,aż się trzęsie ze szczęścia,kiedy może u mnie na kolanach posiedzieć.Jednak na smycz,ani rusz.Saba,no właśnie,Saba,to ogromny problem.Z nią jest najgorzej.Ciągle powtarzam,jej potrzebna jest indywidualna opieka,a ja nie mogę jej tego zapewnić.Zaszła ona w ciążę,która wyniszczyła ją na nowo.Znowu trzeba będzie ją leczyć,wozić.Z ciążą było tak,że: Pan doktor powiedział,że jak będzie odpowiedni moment,to przywiezie pani do sterylizacji aborcyjnej.Przedtem,nie można było sterylizować,bo chora jest i na leczeniu.Ale jak zaszła w ciążę,to już można było??????Umówiłam się więc w odpowiednim momencie na sterylkę,ale niestety zachorowałam i to dosyć poważnie i przesunęłam o tydzień później zabieg.Niestety pan doktor nie mógł,ponieważ poszedł na urlop.Kiedy wrócił,to listwa mleczna była już za duża i nie można było zrobić już nic.Tak więc suka urodziła dziewięcioro dzieci,które/o losie?/ musiały odejść za TM.Po pierwsze,że wszystkie raczej były by chore tak jak matka,a po drugie,dziewięć chorych sztuk,uważam,że nie miały by żadnych szans na adopcję.Zresztą ja kiedyś otrzymałam w prezencie do stodoły 7 sztuk,które woziłam po schroniskach,próbowałam oddać i nic z tego nie wyszło.Tylko dzięki Wam udało się oddać czwórkę z nich.Tak wracając do Saby,to nie wiem co mam dalej robić.Samochód,stary się sypie,opony letnie,idzie zima,ja znowu bez grosza,jazdy kosztują,na głowie psy,koty i ja jedna.Nie pisałam wcześniej,bo nie było to takie ważne,ale teraz muszę powiedzieć,że od czerwca ja jestem sama z tym wszystkim,ponieważ mój mąż zostawił mnie i pojechał sobie w świat.Miał on problem/o którym nie warto pisać,ale poważny/.Raczej nie interesuje go co u mnie słychać.Jeśli już czasami zadzwoni,to mówi do mnie,wytrzymasz,musisz.Pomaga Arturowi,to już ja nie muszę.Syn może spokojnie uczyć się w mieście.Oni są w kontakcie i cieszę się z tego powodu,ale tu muszę radzić sobie sama.Ok,przepraszam,za tę spowiedź,ale uznałam,że to idzie w parze,jeśli chodzi o psi "biznes".Jakoś jeszcze daję radę,ale lata lecą i zdałam sobie sprawę,że na dłuższą metę ja już nie pociągnę.Proszę,pomóżcie mi z tymi Poświętniakami.Potrzebny jest każdemu z nich oddzielny dom tymczasowy,inaczej nie mają one żadnej przyszłości,zwłaszcza Saba.To na razie było by tyle.Jak uporam się z fotosikiem,powklejam zdjęcia.Pozdrawiam.
-
Jestem po przerwie.Dostałam komputer od Randy,a przywiozła go Evelin.Bardzo serdecznie dziękuję.Te kobiety są ze mną w stałym kontakcie i bardzo dużo mi pomagają.Nie wiem jak to by było gdyby nie one.Evelin wywiozła z mojej gminy naprawdę sporo psów i gdyby nie one, to raczej u mnie zostało by już tylko trzy,może cztery.Jednak jestem ogromnie wdzięczna,ponieważ przynajmniej nie muszę już tak latać po tych wioskach i karmić i prosić żeby nie przeganiali biedaków,np z pod sklepu.Z tej strony mam komfort przeogromny.Jestem już bezrobotna,więc mogę poświęcić czas dla moich psiaczków.Oczywiście kotków też. U nas pomalutku jakoś leci.Mam nowego psiulka,który wraz z wywalonymi braćmi włóczył się po wsi.Po jakimś czasie ja rano wychodzę z domu,patrzę,a z budki w której całe lato spały koty,jakiś nosek wystaje?Zaglądam dalej,i co widzę?,piesoooo???????!!!,cholera,pomyślałam w pierwszej chwili.Wystarczyło mu,że kilka razy, kiedy przejeżdżałam przez wieś,dałam chrupek i widocznie po zapachu,czy co, przyszedł do mnie.Mądrala z niego,bo było ich czwórka i tylko on jeden przeżył.Jego rodzeństwo pod kołami zakończyli żywot.Liczyłam na to,że może ludzie wezmą,ponieważ to były same pieski.Nie stety,nikogo nie obchodziły.Przeganiali,bo to dziady. . . Dostał imię Płomyk,ponieważ sprawiał takie wrażenie,że zaraz zgaśnie.Przewracał się na plecki i przepraszał,że żyje.Jest bardzo karny,nie oddala się nigdzie.Psy biegają,bawią się,a on siedzi przy domu i tylko się przygląda.Rusza za mną,ale tylko do bramy i zostaje.Jak idę po mleko,to kilka mi towarzyszy,ale nie on.Mogłabym pisać o nim książkę,ale może założę mu wątek i tam będzie ciąg dalszy,ok? Mam problemy ze zdjęciami,ponieważ korzystałam z fotosika Aga i Eto,nie wiedząc,że trzeba abonament płacić.Tak myślę,bo na czerwono mi się pokazuje,że mam już ponad 100 zdjęć,więc muszę opłacić abonament.Skontaktuję się z Agą i zobaczę,co mogę zrobić.Proszę o jeszcze trochę cierpliwości. Kochane,dziękuję za dobre słowa,za życzliwość i zainteresowanie,kiedy mnie tu nie było.Mam nadzieję,że teraz już będę i nic się nie stanie.Dziękuję,pozdrawiam.
-
[quote name='mtf zalesie']pipi prosba o potwierdzenie czy klatki dotarly[/quote] Dotarły,bardzo,bardzo serdrcznie dziękuje. Dziękuję za bazarek i chcę powiedzieć,że proszę o jeszcze trochę cierpliwości,kochane już w krótce mam nadzieję,że będę aktywna na dogo. Przepraszam/tak czasami się układa,że wszystko się wali na raz/.
-
[quote name='MagdaH']To mnie wpisz 20zł/miesiąc dla Kajtka. Na Twoje konto, Leni, czy jakie? Jeśli Twoje to dane do przelewów mam:p[/QUOTE] Bardzo,bardzo dziękuję :multi:
-
"Może ktos mi powie , dlaczego te małe diabły upatrzyły sobie aby robic kupe i siku do budy na nowe , czyste kocyki" - może dlatego,że myślą,że tak trzeba.One spały pod tują,albo pod chmurką.Nie znają kocyków.Myślą może,że tak trzeba?Nie dobrze,że tak robią?,to wredoty no? U mnie w mieszkaniu dwie suki nie mogą mieć posłania,bo natychmiast nasikają na nie.Nie wiem co robić?Próbowałam na różne sposoby je odzwyczaić od tego,ale nie dam rady.Doszłam do wniosku,że one nie mogą być razem.Obsikują posłanie,bo zaznaczają teren.Widziałam,jak jamnisia nasikała na kocyk i położyła się na nim zadowolona.A jak Sasza chciała się położyć,ta natychmiast poszła i nasikała dla Saszy na posłanie.Jak są rozdzielone,posłanka suche.Może się mylę,ale ja tak to rozumiem.Przykro mi,że masz z nimi problem.Może słomy?zamiast kocyka. Cieszę się,że Lalajuż nie taki cykor.Buziaczki dla niuniek.
-
Pod koniec maja był odrobaczony,ale podam mu znowu,mam tabletki aniprazol.Od wścieklizny nie jest szczepiony,zrobię to za ok.tydzień.W piątek był kastrowany,więc jeszcze za wcześnie na szczepienie.Zresztą zapytam p.doktor.
-
Bardzo,bardzo proszę,pomóżcie z Kajtusiem.On ma tragiczne warunki,a jest taki ufny do człowieka.Idzie zima,mnie kończy się umowa o pracę,nie będę mogła jeździć do niego,ponieważ jest to za daleko,a paliwo drogie.On tam nie przetrwa sam.Pomóżcie go uratować,proszę.Ja zrobię wszystko co potrzeba,żeby dotarł do jamora bezpieczny.Proszę. . . . . . .
-
[quote name='mtf zalesie']moge cie podeperowac klatka druciana 1m dl.wys.61 cm szer.67cm z plastkowa podloga do awaryjnego przetrzymania psa jesli masz kogos jezdzacego w okolice w-wy.klatka jest skladana i wchodzi na tylne siedzenie zlozona.[/QUOTE] Oj,bardzo by się przydała,baaardzo.Porozmawiam z Evelin,ona porusza się po całej Polsce,może by mi ją przywiozła? mtfzalesie,jesteś kochana,tyle już mi pomogłaś,dziękuję.