-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Dziękuję Wam wszystkim,przepraszam,ale ja nie moge przyjąć tych pieniędzy.Muszę rozwiązać ten problem inaczej.Nie mogę tak żyć.Albo ja,albo one.Nie gniewajcie się.Mam dzisiaj mętlik w głowie.Gonitwa myśli,boli tak bardzo,że nie mogę się opanować.Poczekam,może straż dla zwierząt się wypowie.Napisałam do nich i jeszcze w kilka miejsc.Chciałabym pokazać,jaka jestem okropna,całemu światu.Poczekam,aż Arka coś zrobi,zareaguje na moje zachowanie w stosunku do zwierząt i ludzi też.Mnie trzeba aresztować i psy wybawić z tego piekła.Arka,ja czekam,zapraszam.Pomyśl,że one cierpią. Kochani,branie od was nie ma sensu.Pies żyje dlugie lata,a ja nie mogę ciągle prosić,a Wy dawać.Jeżeli nie pomogą odpowiednie jednostki dla tych psów i Arka,przynajmniej dla Saby,to będą one musiały założyć za mnie grób.Ja mam syna,który mnie potrzebuje,wreszcie to zrozumiałam.Albo one,albo ja. DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM.
-
[quote name='enia']Chciałabym żeby Arka zabrała sponsorowane przez siebie psy od Pipi, niech nam pokaże jak je szybko wyleczy i wyadoptuje........ma możliwości chyba.... Pipi wiedz, że wiele osób jest z Tobą. Przyjadę - słowo.[/QUOTE] Dziękuję,wiem,że jesteście dla mnie życzliwe.Jednak ja już nie mam siły,naprawdę.Przyjedź kochana,zobacz,czy można tak żyć.Przecież ja sama siebie nie szanuję.I to Arka mi to uświadomiła. Napisałam do straży dla zwierząt,napiszę zaraz do tv,może się zainteresują.Prawda jest taka,że ja rzeczywiscie nie radzę.Ja bardzo chcę,ale co mogę,bez pracy,bez pieniędzy.Lista moich długów jest jak moje zycie długa.Już pękam,już nie mam sił,choć nie wiem jak bym się starała,to i tak nie dam sama rady.Jestem chora,nie pisałam Wam o tym.Mój chłop wypiął się na mnie.Nikt do mnie już nie przyjeżdża,tylko jedna Evelin ma jeszcze do mnie zdrowie,podziwiam ją za to,bo co?,czy ona musi?Jednak są dobrzy ludzie i wiem to i dziękuję z całego serca,ale ciężko i Wam.Dla mnie jest potrzebny stały dochód,którego ja nie mam.Wplątałam się w to i zabrnęłam w slepy zaułek.Jak wyjść?,nie ma wyjścia. . . .
-
Z ogromną przykrością,ale muszę o czymś napisać.Po raz kolejny dzisiaj,napisałam do Arki w sprawie Poświętniaków.Oprucz obrzucania błotem,wyzwisk,obelg,jaka to moja wina itd.dostałam rozkaz,że mam zawieżć Sabę do weta na sterylkę.Zdziwiona bardzo,że Saba urodziła dzieci,obrugała mnie nawet telefonicznie.Wszystkiemu jestem winna,tylko żebram,naciągam i podpieram się tymi psami. SŁUCHAJCIE,JA CHCĘ ŻYĆ,JUŻ NIE MAM SIŁY.zNALAZŁAM JAKIEŚ STARE WAFLE W SZAFCE I ŚLIWKI ZE SŁOIKA JEJMJUŻ OD TYGODNIA.jAK MNIE BRZUCH Z GŁODU BOLI,POCHRUPIĘ SOBIE PSICH CHRUPEK.jESTEM CHORA,NIE MAM JAK SIĘ LECZYĆ.kONIEC KARMY.nIE MAM JUŻ SIŁY CIĄGLE ŻEBRAĆ,PISAĆ,UDAWAĆ JAKA TO JA JESTEM WSPANIAŁA.nIE JESTEM,NIE RADZĘ SOBIE.nIE MAM ŚRODKÓW DO ŻYCIA.nIE MAM SIŁY.pROSZĘ,ZABIERZCIE PSY.nIE DAJĘ RADY.nIE MAM JUŻ NAWET GDZIE PORZYCZAĆ.tAKA JEST PRAWDA.jA ZAWSZE MÓWIĘ I NICZEGO NIE WYMYŚLAM,ALE JUŻ NIE MAM SIŁY.pISZCIE DO STRAŻY,DO TV,NIE WIEM POMÓŻCIE MI.Arka,to bardzo zła kobieta,gdybyście mogły zobaczyć jak ona do mnie pisze?????Nie chcę,nie dam rady już tego ciągnąć.Może ktoś do mnie przyjedzie?,pomóżcie,proszę.
-
Kajtuniu,trzymam mocno kciuki.Bądź grzeczny,nie biegaj po stołach. Ja,kiedy już wiedziałam,że Kajtek pojedzie do hoteliku,zabrałam go do siebie i dwa dni pomieszkał u mnie.Muszę się przyznać,że kiedy wszedł do mieszkania,natychmiast wskoczył na stół w kucni,potem zaliczył wszystkie łóżka.Po wytłumaczeniu,że tak nie można,już przy mnie nie robił tego,tylko patrzył.Wystarczyło,że wyszłam,odrazu siedział na stole,bo z niego lepiej było widać przez okno dokąd poszłam.Myślę,że on u tych państwa robi to samo i myśleli,że go oduczą,ale widocznie nie pomaga.Stracili do niego serce i koniec.Jeśli tak jest,to przecież można sobie z tym poradzić,np na czas nieobecności uczepić go na te kilka godzin.Ja zastanawiam się ciągle i myślę o nim i nic innego nie przychodzi mi do głowy.Ludzie nie wszyscy są tacy,że tolerują takie niewychowane zwierzęta.Jak się nie sprawdza,won i koniec.Cieszę się,że pani powiadomiła że chce oddać Kajtka,a nie wywaliła go na ulicę.Jednak umowa adopcyjna,to wspaniała rzecz. Pan Adam,który adoptował Lampa,zawsze kiedy wychodzi z żoną z domu,uczepia go na ten czas i nic złego się nie dzieje.Lampo przyzwyczaił się do tego,że kiedy pan zawoła i czeka przy budzie,to znaczy,że czas na odpoczynek,bo on biega luzem i ma koleżankę Sabcię.Mieszkają,można powiedzieć w samym lesie.Lampocikowi udało się.Mam co jakiś czas wiadomości od niego.To tak tylko,jakoś mnie naszło.
-
uroczna młoda kudłatka pieSZCZOTKA - TERAZ NELLY MIESZKA W CHORZOWIE :-)
Pipi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ale jej się poszczęściło.Dziękuję,pozdr. -
Iza,a może mi podpowiedz,jak na dogo wkleić.Ja na maila też nie umiem,już zapomniałam.Tyle czasu nie miałam komputera i z łba wyjszłooo a co to jest HTML, bo u mnie na samym dole strony po lewej stronie w rogu jest napisane HTML kod jest Wyłączony,może to ma jakieś znaczenie i jak zrobić,żebym mogła wysyłać załączniki,od czego to zależy?
-
Zasady Postowania Możesz zakładać nowe tematy Możesz pisać wiadomości Nie możesz dodawać załączników Możesz edytować swoje posty Za cinskiego boga nie mogę wkleić zdjęć,chyba mnie zaraz szlag trafi no?W zasadach postowania/skopiowałam i j/w/,napisane jest,że nie mogę dodawać załączników.Czy to ma jakieś znaczenie i co zrobić? RATUJCIE. . . . . . .
-
Płomyk,to młody piesek,ma już prawie wszystkie stałe zęby.Myślę,że jego wiek to ok 4 - 5 miesięcy.Według mnie będzie średniej wielkości.Jest bardzo posłusznym pieskiem.Pilnuje się podwórka.Kusi go,żeby pobiec za psami np.w pole,ale wystarczy,że zawołam natychmiast wraca.Mieszka w budce z kotami.Wieczorem jak jest cicho na dworze słychać z budki mruczenie kotek,a on tylko dziwne dzwięki wydaje,tak jakby je naśladował.Myje im futerko,czasami dla zabawy ciąga za kark,tak jakby był matką,a to jego dzieci.Zwłaszcza jedną kotke tak traktuje.Ona nie ma nic na przeciw,bo poddaje się mu jak kociak.Płomyk bardzo boi się mężczyzn,np.listonosza.Jak ten zbliża się do drzwi,to Płomyś ze straszliwym wrzaskiem,ajajaj,ajajaj. . . .myka do budy.Krzyczy tak jak by go ktoś bił,lub katował.Ludzie są dziwni,idzie taki i nie odzywa się słowem.Biedny pies nie wie co go może spotkać.Ostatnio powiedziałam do listonosza,niech pan odezwie się do niego,zapozna z nim.Kiedy tak zrobił,Płomyk natychmiast zaczął skakać do niego z radości.Płomyk pojawił się w mojej wsi,jako malutki szczeniaczek razem ze swoimi trzema braciszkami.Błąkały się one,przeganiane,ale jakoś żyły.Liczyłam na to,że może skoro to są pieski,to ludzie wezmą.Pomyliłam się jednak bardzo.Jego trzech braciszków zginęło pod kołami.On,ponieważ zawsze trzymał się na uboczu i nie biegał po głównej wioskowej ulicy,gdzie jest niesamowity ruch,to przeżył.Kiedy został sam,którejś nocy/we wrześniu/przyszedł do mnie na podwórko i schował się w budce dla kotów.Na początku bardzo się bał,był apatyczny,nie chciał jeść,nie pił wody,tylko spał.Jednak po odrobaczeniu,odzyskał wigor,zaczął jeść.Miał straszne wszy/dziwne,bo pcheł nie widziałam/.Teraz jest wesołym,zdrowym pieskiem i bardzo by chciał mieć spokojny,najjjjjjjlepszy domek na świecie. Uczę go chodzić na smyczy,ale ciężko idzie.Na spacerach nie oddala się daleko,sam sie pilnuje.Jak się zagapi,wystarczy przywołać.Jak dłużej z nami pomieszka,to podejrzewam,że się zmanieruje.Ale ciocia agaciaaa,zrobisz ogłoszenia i mam nadzieję,że szybciutko pojedzie.Oby tak było,bo niamu to on potrafi,oj potrafi. Muszę teraz zająć się następnym tymczasem,który wymaga dużo pracy.Nie mam jeszcze wstawionych zdjęć,ale napiszę kilka słów o nim. Jest to ośmio letni kot Klucha.To kot mojej mamy.Zachorował na koci katar,z powikłaniami,nerczycy i anemi.Już od miesiąca trwa leczenie i marna poprawa,ale jest.Moja mama,to staruszka i nie ma już sił nosić go do lecznicy,a nie ma samochodu,więc zabrałam na czas leczenia Kluchę do siebie.Robię mu każdego dnia po trzy zastrzyki i nawadniam,ponieważ nie je i nie pije.Są dni,kiedy coś tam skubnie,ale za mało,żeby odstawić nawadnianie.Co kilka dni jeżdżę z nim do weta,żeby sprawdzić co się dzieje.Moja mama bardzo go kocha,płacze i nie może być mowy o tym żeby dać sobie spokój z leczeniem.Szansa dla niego jest,więc kto pomoże?????,oczywiście Irka,a któż by inny? I tak znowu nie mam przeświatłej godziny.Gdyby mnie ktoś się zapytał,co jest moim największym marzeniem,odpowiedziałabym,że wyspać się wreszcie. Mam jeszcze jednego tymczasa,to pies Kusy,ale o nim napiszę potem ok.Wstawię też zdjęcia.
-
Randa,dziękuję.Z miejsca lepiej się poczułam. Iza,Mietek stracił tylną łapę,po tym jak Shiva go zaatakowała.Długo dochodził do siebie.Ratowaliśmy go zastrzykami,opatrunki,ale powstała martwica i noga odpadła.Był cały poszarpany.To było juz dawno.Jak znajdę na której to stronie,to napiszę Ci o tym. Agaciaaa,no właśnie,może z tego co podesłała Evelin coś wybierzesz.Jak nie,to jutro co?