-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
[quote name='enia']a kaftanik czy koszulke ma? ona pewnie przyćpana jeszcze po narkozie...... może na czas wychodzenia jej na siku reszta towarzystwa gdzieś do kuchni czy na podwórko ? Zeby sie nie złapały ....[/QUOTE] Ją i tak na rękach będę wynosiła,bo na smyczy nie idzie.Przydałyby się szelki,to bym jakoś ciągnęła po malutku,a na pasku się udusi.Wezmę na ręce i wyniosę.Tak właśnie weszłam.Moje tylko się przyglądały i wąchały.U mnie wszystkie psy są bardzo gościnne i nie obawiam się tego,że się pogryzą,tylko,że mogą jednak przy bliskim kontakcie złapać tego nużeńca.Wetka powiedziała,że to nie prawda,że nie zaraźliwy jest i trzeba lepiej uważać. A ha,kaftanika nie mam,ale jak będzie lizała,to mam kołnierz,agaciaaa z Izą mi kiedyś dały/chyba od nich mam,chociaż głowy nie dam/
-
Saba trochę się trzęsie,chyba zestresowana,ale siedzi zadowolona pod biurkiem i obserwuje koty,które są za szybą.Ja co jakiś czas do niej idę,głaskam.Trochę przy niej poleżę i wychodzę.Jak na razie wygląda na zadowoloną.A towarzystwo domowe nic,bo ona zamknięta jest w pokoiku.JESZCZE NIE BARDZO WIEM JAK ROZWIĄŻĘ PROBLEM WYCHODZENIA Z NIĄ NA PODWÓRKO,ale o tym na razie nie myślę.Zrobiła już siku na łóżko jak wyszłam.Powiedziałam,no co ty Saba,wstydź się.Oczywiście żart.Od kogo mam wymagać? Ja się cieszę,że siedzi spokojnie.Kilka dni temu latała po tym pokoju jak wściekła,cała się zapluła,a dziś siedzi. . . .Może narkoza jeszcze działa.Zobaczymy,jakoś będzie. . . . . Jutro postaram się wkleić kilka zdjęć.Będę musiała na kilka godzin zostawić ją samą.Mam pogrzeb.Mąż Stasi umarł.
-
Enia,już odpisałam na sms.Przepraszam,że nie mogę poprowadzić Was po trasie,ale ja jeździłam zawsze z Białegostoku do Warszawy.Wiem,że bliżej jest jakoś na Płock,Wysokie Mazowieckie,ale ja sama nie jeździłam tą trasą. Karina, u mnie do adopcji jest 12 psów.Gdybym mogła oddać z 10,to już nie będzie ze mną problemu.Pięć psów jest raczej nie adopcyjnych,bo to stare pieski i niech u mnie kiedyś tam odejdą.Nie mogłabym oddać starego psa.
-
[quote name='pucka69']a ten piesek z supermarketu? jak on?[/QUOTE] Nie wiem,od tamtego dnia nie byłam jeszcze w Bielsku P.On już tak od kilku lat żyje.Jedne pieski się pojawiają,ale wdzę jeden,lub kilka razy i gdzieś giną,a on jest .Jeszcze na rynku w tym mieście mieszka piękny haski.Ale ten,bardzo stroni od ludzi.Kiedy zagaduję do niego,nie zwraca na mnie uwagi.Echhhh. . . . . .
-
Dostałam dzisiaj sms,że Puni nie ma u faceta.Ponoc oddal dla syna do miasta.Pani,która mi napisala o tym powiedziala,ze jutro sprawdzi gdzie jest suczka.Jezooo,wstrzymajcie sie jeszcze do jutra z tymi ogloszeniami.Tacy są ludzie no. . . . . ,najpierw prosi,straszy,a potem nie czeka nawet.Przepraszam Was,ale sms dostalam przed chwilą,bo ta kobieta przeczytala tu na watku,ze tak szybko jej sprawa poszla i ogloszenia juz robione są.Ona chciala mi o tym powiedziec jutro na pogrzebie Stasi męża,że suki nie ma,bo byla tam dzisiaj,bo poprosilam ją zeby cyknęła kilka zdjęć lepszych.I jak tu byc dobrym i pomagac ////
-
Słuchajcie.wróciłam przed chcwilą do domu i poczytałam wątek i już nie wiem co mam myślć,naprawdę.Myślę,że do niczego nie dojdziemy takimi rozmowami.Tym,którzy mnie rozumieją jestem ogromnie wdzięczna.Dziękuję za pomoc,dziękuję za wsparcie. Owszem wzięłam je do siebie,ale od początku było jasne,że trzeba im pomóc.Nikt nie wiedział,że aż tak są one dzikie i nie mogłam tego przewidzieć.Przez całe moje zycie pierwszy raz mam takie psy.Admirabilisi,nie pisz,że była tam buda i że ja jej nie zrobiłam.Nie wiesz jaka to była buda i już na ten temat pisałam.To była buda zbita z desek,cała zgnita i z dziurami.Nie miała podłaogi,stała na betonie.Na budzie był/i do dzisiaj jest/napis Misiek.To była buda jakiegoś pieska piekarza,który oczywiście zdechł z głodu,wiem to od ludzi.Mój mąż ją ocieplił,zrobił podłogę.Ocieplił styropianem i dyktą w środku.Zrobił porządną podwójna podłogę,wymienił dach.Ta buda co była,nie nadawała się do niczego i one tam wcale nie siedziały,bo ona stała przewrócona na bok.One mieszkały po przeciwnej stronie ulicy w starej chałupie,a do piekarzy przychodziły się porzywić.Nigdy nie mówiłam,że oni karmili.Owszem rzucali chleb i czasami jakieś kości,które przywoził jeden pan /pracownik/ z Białegostoku.To tyle na temat budy.Dalej było tak,że zabrałam w końcu,bo nie mogłam jeździć codziennie,żeby je karmić.W dodatku jedna suka padła.Wtedy założyłam wątek dla nich.Jeździłam do weta kiedy tylko naznaczał wizytę,podawałam leki dwa razy dziennie.Robiłam co mogłam żeby je oswoić i mogę powiedzieć,że one do mnie już się przyzwyczaiły.Powim też,że wiem to na bank,że gdyby z nimi ktoś popracował tak jak trzeba,one są do oswojenia.Ja mając wtedy 19 psów nie byłam w stanie zająć się nimi tak jak trzeba.Nie ukrywałam przecież,że nie zajmuję się nimi,tylko chodzę do nich dwa razy dziennie posprzątać,nakarmić i góra pół godziny rano i drugie tyle wieczorem z nimi przebywam.Mam dom,mieszkam na wsi,wszędzie muszę dojechać,każda wyprwa do miasta to prawie stracony dzień.Potem wszystko pędem muszę,kosztem wszystkich psów.Od końca czerwca zostałam zupełnie sama,pracowałam nie koniecznie zawsze tylko 8 godzin,opiekuję się również chorą sparaliżowaną kobietą.Wczoraj umarł jej mąż,który był bardzo chory.Mam chorą matkę 80 letnią,do której raz na jakiś czas muszę pojechać,zawieżć ją do lekarza po leki.Ostatnio miała wylew,musiałam ganiać do szpitala.Co jakiś czas robię jej większe zakupy.Nie mam na nic czasu.Nie pamiętam kiedy byłam u fryzjera,żeby obciąć włosy.Biorę nożyczki i sama to robię.Kurcze,no co jeszcze mam napisać,żeby do Ciebie Arka w końcu dotarło,że ja mam poczucie winy wobec tych psów i wiem,że nie opiekuję się jak należy,ale ja już nie mam siły,poprostu nie mam siły i są takie dni,że są za krórkie.Bywa,że śpię po 3 - 4 godziny.Teraz doszło ciąganie drzewa z drewutni,czasami gnatów nie czuję.Starałam się i staram jak mogę i potrafię. Saby nie uśpię,bo ona jest pełna życia,patrzy na mnie,liże mnie po rękach,kocham ją i uśpić zawsze można,ale ja nie potrafię.Z drugiej strony,nie widzę dla niej przyszłości.Tak samo dla jej matki i brata.Najlepszym w tym wszystkim wyjściem byłoby gdy to mnie ktoś uśpił,bo to ja jestem całe zło i tylko problem ze mną.Ja Was podziwiam,że chcecie mi pomagać,kiedy to wszystko nie ma sensu. Admirabilisi,może w końcu tu i teraz odpowiedz na moje pytanie,chciałabym wiedzieć ile masz psów i może masz warunki i widzę,że lepiej byś poradziła i pomogła Sabie,odpowiedz,dlaczego jej nie pomożesz?To tylko jedna suka.Proszę,pomóż jej.Przecież wszyscy tu widzimy,że znasz się na tym,widać,że jesteś doświadczona w temacie,bardzo się orientujesz,pomóz. Karina1002,dziękuję. Nie potrzebne te nerwy zupełnie. Ja powiedziałam,że jeszcze raz zrobię co będę mogła i zobaczymy. Jutro sterylka Saby. Jeszcze raz podkreślę,że to wet powiedział,że Saba jest leczona i nie będzie jej sterylizował.To on powiedział,że jak dostanie cieczki,a nie będzie można jej oddzielić od psa,to wysterylizuje,to wet poszedł na urlop,kiedy był czas,żeby ją ciąć,a potem ja bardzo zachorowałam i nie miałam siły przez tydzień sąsiadka przychodziła/na szczęście/ karmić psy.Była na mnie zła,gadała w kółko,ale pomogła i karmiła.Gdyby nie ona,nie wiem co by było z psami.Ja też mam prawo zachorować,chociaż bardzo się oszczędzam.Jednak mnie dopadło.Kiedy pojechałam na sterylkę do Bielska Podlaskiego,było za późno,no i urodziła.Mam teraz nauczkę,żeby nie słuchać weta,tylko trzeba było iść do drugiego.Ja jednak związana była umową z Arką i tylko tam musiałam jeździć z Sabą.Nie wiem co ja jeszcze mogę dodać,chyba nic.Proszę tylko admirabilisi żebyś nie czepiała się ,bo to niczego już nie zmieni.Naprawdę,ja proszębo nerwy nie dodają mi siły,a ja mam jej w takich sytuacjach coraz mniej O d wypadku cały czas jestem na leku REMERON,nie mogę wyjść z depresji i nigdy z niej nie wyjdę,jak będziesz pisała takie posty.Odczep się,bardzo Cię proszę.I nie przejmuj się tak,bo sama się rozchorujesz,a przecież nie o to chodzi.
-
[url]http://i530.photobucket.com/albums/dd346/agacia_s/Balbinka/Obraz020.jpg[/url] Pamiętacie Balbinkę? Byłam dziś u niej w odwiedzinach.Pani Małgosia napisała do mnie,że ma trochę kości,kaszanki,słoniny,kaszy,więc pojechałam.Balbinka chodzi krok w krok za swoimi ludźmi.Pokochała dziewczynki.Mnie raczej nie poznała na początku.Po dłuższej chwili pokazała brzusia.Jedna z córeczek pani Małgosi jak mnie zobaczyła płakać,że ja Balbinke chcę zabrać.Jak wychodziłam,powiedziałam do Balbiny chodź idziemy,ale nie chciała.Przytuliła się do swojej pani.Odjechałam spokojna. Po trasie mi było,więc zajechałam do Demonka,ale nie było nikogo w domu,ale Demonek okropaśnie na mnie szczekał na oknie,na parapecie.Podeszłam bliżej,zagadałam,ale niestety nie poznał mnie.Nie jest duży,raczej do małych można zaliczyć.Chyba ma tam dobrze,skoro po oknach skacze i pod nieobecność panów jest w mieszkaniu.Odjechałam spokojna. Kocik Klucha,już lepiej,dziś były badania i wyniki dużo,dużo lepsze.Dostał jeszcze antybiotyk,więc do czwartku zostanie jeszcze u mnie.I tak zeszła mi cała sobota.
-
uroczna młoda kudłatka pieSZCZOTKA - TERAZ NELLY MIESZKA W CHORZOWIE :-)
Pipi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Wszystkiego dobrego,spokoju, mądrości i słońca na całe życie. Jesteś bardzo młodziutka i ładna.Trzymaj się i zawsze bądż taka jak teraz. -
Monika 083,ona je to co wszystkie psy.Jest taka,że wszystko je i ma bardzo dobry apetyt.Arka sugerowała kiedyśkarmę z łososiem,ale to drogie i ja nie zaczynałam,bo wtedy trzebaby podawać ją stale.A wiesz jak jest,muszę u Was prosić.Wet powiedział,że jak nie leci z wagi to może jesć zwykłą karmę.Ona dostaje jeszcze korpusy z ryżem i marchew. Jak mnie nikt nie gnębi,to nie załamuję się,jakoś idzie.
-
[quote name='enia']do adopcji? czy oni opiekują się jak należy? ten pies z supermarketu.........jakbym Ledę Evity widziała rok temu...też pod Tesco mieszkała pobita i głodna.....co za świat.[/QUOTE] W Bielsku Podlaskim są setki bezdomnych psów.Jakiś czas temu Morisowa pomagała im bardzo.Nawet pociągiem wywoziła do dt w Warszawie.W tej chwili raczej nie widzę,żeby ich ubywało,wręcz odwrotnie.Nie zaglądam na wątki Morisowej od dawna,nie mam kiedy.Jakiś czas temu próbowałam nawiązać kontakt,myślałam,że włączę się do pomocy,ale nie była zainteresowana,więc odpuściłam.Jedna Morisowa mieszkając w Warszawie nie da rady rozwiązać tam problemu.Wiem,że pani burmistrz Bielska,od co najmniej 6 lat obiecuje,że powstanie schronisko dla tych piesków,ale puki co,rozmnażają się.Wiem,że jest jeden pan,który jeździ samochodem po całym mieście,jak jest ciemno i stara się je dokarmiać.Jednak nie rozumie,że trzeba usypiać ślepe mioty,kastrować i sterylizować.Rozmawiałam z nim i on mówi,że to barbarzyństwo,po co zabijać.Tu jest naturalna selekcja,który słaby sam zginie.Znowu mnie naszło,ja to mam talent do gadania.Jak zacznę,skończyć nie mogę.Od dziecka tak mam.W końcu się jednak zatrzymam,czasami widzę,że jak nadaję do kogoś,to po jakimś czasie brak zainteresowania.Są też tacy,co jak mnie widzą,odrazu mówią,ojej,pogadałabym,ale strasznie się spieszę,hi,hi,hi :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Ja poszłam tam na prośbę jednej pani,która powiedziała mi i bardzo prosiła,żebym pomogła jednej suczce u tego pana.Tej suczki nie ma na zdjęciach,bo mi się wczoraj baterie wyładowały i już nie zrobiłam jej zdjęć.Chodzi o to,że ta jasna,mała suczka ze zdjęć na poprzedniej stronie urodziła 6 szczeniaków i pięć oddali po sąsiadach,a jedna dziewczynka,bardzo malutka,ma w tej chwili około roku nie "poszła,bo nie starczyło już człowieka,żeby ją wziął.Pan trzyma tę suczkę w garażu i ona całymi dniami jest tam sama.Nie może jej wypuścić,bo wybiega ona na ulicę i na dzieci idące ze szkoły szczeka i ludzie się czepiają.Pan mówi,że ona nie ugryzie,ale dzieci wiejskie boją się psa.Kobieta,która prosiła mnie,żeby chociaż pokazać ją komuś,może ogłoszenia,może ją ktoś wypatrzy,bo ona skończy przywiązana do drzewa w lesie.Przy mnie też tak powiedział ten właściciel.Jak na święta wróci do domu żona tego pana i ją zastanie,to będzie wtedy koniec tej suczki. Pieski nie wyglądaja na głodzone,pan pokazał worek karmy,krzywdy nie robi raczej,bo nie boją się one.Tylko ta mała suczynka,Punia ma na imię,nie może zostać w tym domu i jest bardzo chuda.Jej mama dostała w tym roku zastrzyk chormonalny.Wlczura żal mi się zrobiło,bo bardzo smutna ta suczka.Człowiek mówi,że wypuszcza ją pobiegać i za nic nie odda.Ech. . . .piękna jest mówię Wam. Po południu pokażę zdjęcie tej Puni.Może założę jej wątek.Ona nie jest najpiękniejsza,ale malutka,niższa od yorka,tylko lekko dłuższa.I taka biedna i wywiozą na pewno,bo jak tak mówią,to i tak zrobią.Szkoda jej. Wiem,wiem,miałam już nie pomagać innym,skupić się na tych u mnie,ale tak bardzo żal.Wiem,że ona jest już stracona jeśli nie pomogę jej.Nie wezmę do siebie,ale może się uda?Odmówiłam kilku osobom pomocy,naiwnie myśląc,że jak uświadomię,powywstydzam trochę,to będzie dobrze.Jednak się pomyliłam,bo psów nie ma.Jedni to w oczy mi powiedzieli tak: pani nie pytać tera,nie ma i już,zgładził ja,a co miał robić,sama nie chciała,to kto miał chcieć.Mnie oni nie potrzebne,zarazy, tylko żreć by chcieli,a co ja ich miał karmić?,bo pani kto wyrzucił a ja miał karmić,a przyleźli do mnie.Iść pani z tąd i nie pytać,taka dobra,a nie chciała,a teraz sie martwi,co za baba. . . ." agacia jak zrobię fotki,może ogłosisz ją co?,bardzo proszę. Tamte pieski żyją i zostaną u tego pana,on to widać nawet,że raczej lubi i tę suczynkę też by trzymał,ale żona. . . . . . W stosunku do innych psów,które tu żyją i mają domy,to u tego pana jest extra.Ja pokazałam je tylko tak,refleksyjnie. . . . . .
-
uroczna młoda kudłatka pieSZCZOTKA - TERAZ NELLY MIESZKA W CHORZOWIE :-)
Pipi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy,pisz jak najwięcej.Wiedz,że nie każdy pisze,ale wszyscy jesteśmy u Was codziennie,ja napewno.Jak znajdziesz chwilę,to cykaj i wklejaj jak najwięcej.Wiem,że po jakimś czasie chęć do tego się wypali,ale skoro tu jesteś,to co jakiś czas będziesz nam pokazywać dziewczynki.Ja bardzo o to proszę. Dla mnie dobre wieści dodają chęci do działania.Trzymajcie się dziewczyny,buźkam.