-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Olga7,szelki i kantar już kupiłam,właśnie w lecznicy.Masz rację,jeśli chodzi o Kusego.Myślę właśnie,że on chce do ludzia.Jeśli będzie się zgadzał z sukami,zostanie na zimę w domu,chyba,że wcześniej domek mu znajdziemy.Nie jestem tylko pewna,czy takiego dużego psa weźmie ktoś do mieszkania.A jak sie przyzwyczai w mieszkaniu być,to potem będzie marzł jak do budy trafi.Tak źle i tak nie dobrze.
-
Wiesz co Randa?,ja myślę,że on jak był sam i na wolności,to był spokojny.U mnie dużo psów i łańcuch go ogranicza i on się wkurza i dlatego tak gania.Na wolności gdzie chciał,to sobie poszedł, a tu,musi stać uczepiony.Jak minie jakis czas,to może teraz po kastracji on się uspokoi.To bardzo mądry,inteligentny pies.Jest bardzo ładny i bardzo przytulaśny.A jego zez,to tylko uroku mu dodaje.On jest takim miśkiem,przytuliśkiem,kocham go i będzie ciężko oddać.Nie każdy pies zapada tak głęboko w serce.On jest tym wyjątkiem,;przynajmniej dla mnie.
-
Nie wiem czy to narkoza,czy to,że szwy ma i go boli,ale w tej chwili jest taki grzeczniutki,że aż się dziwię.Wyprowadziłam przed chwilą na smyczy na podwórko,bo jak wstał,to zaczął się krecić. Zrobił baaaarrrdzo dużo siku.Jak zrobił,to natychmiast do domu.Napił się wody,trochę zjadł/nie wiem czy powinnam już dać,ale od wczoraj nic nie jadł/i położył się na posłanko i sobie leży.Dziwny to piesek.Wyobraźcie sobie,że on jak zapalam światło w pokoju,to się ożywia,a jak zgaszę,to natychmiast zasypia.Tak samo na dworze było.Cały dzień biega w koło,a jak ciemno sie zrobi,to idzie spać.Tak wygląda,że on może nie bardzo widzi i jak ciemno,to się boi? Zobaczymy co będzie za kilka dni,jak dojdzie do siebie.Pani wet powiedziała,że nic mu nie będzie dawała,bo po co truć psa.Powiedziała,że narkoza go uspokoi.I chyba miała rację,bo grzeczniusi jest bardzo. Płomyk nie chciał iść na siku,musiałam go wynieść.Nie poszedł z nami ani kroku,wlazł do budki.Jeszcze raz wyjdę zanim pójdziemy spać. Saba przegryzła szelki,na szczęście w jednym miejscu.Siedziała,siedziała,ciemno było,a ja się zagapiłam,bo ktoś zadzwonił i czuję po chwili,że coś tak luźno jej w tych szelkach.Patrzę,a one przegryzione.To jest artystka. . . . . . Płomyk zrobił by to samo,ale już się nie gapiłam i zauważyłam,że kombinuje. Evita,szelki zielone pasują na Sabę,musiałam tylko poprawić te klamerki.Czarne dla Płomyka i tylko klamry podciągnęłam.A Kusy ma czerwone.Olga7 kupiła.Olga7,dzieki.
-
Chłopcy śpią.Aż szkoda,że mam taki lichy aparacik i do tego lampa błyskowa nie działa.Śpią,jeden wtulony w drugiego,szczęśliwi.Nie wiem,czy to tak dobrze,że oni w domu.Posmakuje i potem będą cierpieć na mrozie.Jednak jest zimno,mokro,a u nich było nie było rany pod ogonkiem.Po narkozie też nie wskazane na zimnie być.A niech tam,chociaż trochę szczęścia w tym nie szczęściu mają,no tak,czy nie? Olga7,skarbie,szelki i kantar kupione są na wymiar.Jutro zrobię fotki,w ciągu dnia zrobię i pokażę,jaki śliczny Kusy w szelkach.Pisałam o szelkach na drugim wątku.
-
Kusy i Płomyk już po wszystkim.Chłopcy jechali bardzo zgodnie i grzecznie,az się nadziwić nie mogłam.Pierwszy poszedł Kusy,a ja z Płomykiem posiedzieliśmy w samochodzie.Potem jak Płomyk poszedł pod skalpel,Kusy bardzo grzecznie przytulony do mnie jeszcze spał.Jeden i drugi już wybudzeni,Płomyk trochę rozpacza,a Kusy po zaczepieniu na łańcuch natychmiast zaczął biegać.Zabrałam więc do domu i wiecie co? - siedzi bardzo grzecznie,zadowolony i nawet się nie rusza.Do jutra posiedzi,poobserwuję go.Płomyk w mieszkaniu nie chce siedzieć,zaczął drapać do drzwi,to wypuściłam.Jak na razie siedzi w swojej budce.Myślę jednak,że na noc też go zabiorę do domu.
-
Cieszymy się bardzo,całuski dla Kreci i dla Was, wszystkiego dobrego.
-
Klara czuje się dobrze,na wszelki wypadek zabrałam ją już do domu i nie wypuszczam,bo czasami tak bywa,że ona ginie na kilka dni,bo to jest "łajza".A jeśli chodzi o koty,to tylko czarnuszek i Robak są wykastrowane,reszta to kotki/oprócz Gargamela/i one są na Provera 5 mg cały czas.Raz w tygodniu dostają po tabletce.Ja nigdy nie piszę o kotach,bo nie mam śmiałości,tyle przy psach mi pomagacie. Co do ceny za koty,dzisiaj zapytam.Wiem,że koty robi taniej,niż psy,ale się upewnię.
-
[quote name='enia']mnie bardziej chodziło o uspokajacz po kastracji, bo jak on tak będzie biegał ciągle niewygojony? Pipi poproś weta o coś dla niego.[/QUOTE] masz rację,na pewno poproszę,ja bardzo się denerwuję przed tym zabiegiem,ale mam nadzieję,że będzie dobrze. Przed zabiegiem Kajtunia też tak się bałam,ale p.doktor dobrze szwy sacisnęła i nic się nie stało Będzie dobrze,a jak będzie lizał,czy darł,to kołnierz mam,a na uspokojenie mam nadzieję,że dostanie.Ja wszystko powiem,jaki on jest.Najwarzniejsze teraz,to go dowieźć.Kciuki i dobre fluidy od ciotek i będzie ok.
-
[quote name='Iza.']Pipi, ja niestety nie mogę a tą sobotę. Rodzice jednak wczesniej wyjeżdżaja, a ja muszę zostać z młodszym bratem, przepraszam. Za tydzień za to jak najbardziej : ))[/QUOTE] Nic nie szkodzi,może to i dobrze,bo z Klarą na sterylizację mam być umówiona i nie wiem jeszcze czy nie będę musiała na nią czekać do wieczora,bo na badania jestem umówiona z Kluskiem z rana,a sterylizacja kotki najprawdopodobniej będzie po 13:00,tak że zejdzie sobota prawie cała. A zdjęć na razie jest dużo i ogłoszenia już idą.Fajnie mieć młodszego brata co?. . . .
-
[quote name='enia']to jutro kastracja? oj biedak.....trzymam kciuki w takim razie. Może podpytaj weta jak go lekko wyciszyć, żeby on ze szwami nie biegał tak....[/QUOTE] jak nie zapomnę,to podpytam dzisiaj byłam umawiać się i miałam zapytać o te jego nerwy,ale. . . . zapomniałam/skleroza nie boli/ jeśli można,to proszę o kciuki w transporcie do weta,tego najbardziej się obawiam on do mnie przyjechał uśpiony mam nadzieję,że nie zwieje aj,jakoś to będzie. . . .
-
Już sprawdziłam.Nie bardzo tylko wiem,jak to z szelkami połączyć?.Ala,ja w czwartek będę w lecznicy na kastracji z Kusym,to szelki najlepiej będzie jak przymierzę mu na miejscu.Zresztą jeszcze mu jutro zmierzę te co enia z evitą przywiozły dla Saby.Dały mi dwie i jedne są za małe,a drugie trochę za duże.A Saba,po tym przymierzaniu zwiewa teraz ode mnie.Jak wchodzę,to z pod biurka wyleźć nie chce.Mam nadzieję,że długo gniewać się nie będzie.
-
[quote name='olga7']No i teraz nic nie wiem -szelki potrzebne, czy nie- dla Kusego ? Bo kantarek -to do szelek chyba lepiej przypiąć-żeby pies tak nie ciągnął .A kaganiec nie powstrzyma psa od ciągnięcia -to jedynie kantarek w tym pomaga.Ale Pipi decyduj sama-wiesz najlepiej co wam tam potrzeba.[/QUOTE] To ja w takim razie nie wiem,co to jest kantar.Myślałam,że to takie coś,co nakłada sie na pysk,tylko wygląda inaczej jak kaganiec.Zaraz poszukam,jak wygląda kantar.Ale numer,to się dogadałyśmy co? ? ? ?:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::roll::roll::roll::roll::roll::roll::roll::roll::roll:
-
[quote name='enia']jak biega to nie widać :) co do kantarka to ja się nie znam, ale szelki by mu sie przydały solidne, arenę sobie fajną wybiegał ,że Pipi musi mu "dom" przestawić żeby znowu trawa była pod łapkami......[/QUOTE] jego dom już przestwiony,ale znowu biega dobrze,że teraz wcześnie ciemno,to teraz mniej się męczy,bo jak ciemno,to Kusy stoi w miejscu,albo w budzie odpoczywa. enia,pamiętasz jak Kusy zasypiał na stojąco? Olga7,ja kantar mam,nie trzeba kupować.Ale ja myślę,że jemu nie ma takiej potrzeby go zakładać,bo ja go luzem nie puszczam,boję się,że ucieknie.Chyba,że zacznę go przyzwyczajać do kagańca.To nie zły pomysł.Może trafi do mieszkania,a teraz w mieście trzeba kaganiec obowiązkowo zakładać. Od jutra kantar na pychola,dla łobuziaka na każdy spacer :evil_lol: A z tym ciąganiem,to spoko,nie jest tak źle.On powoli się wycisza,jeszcze będą z niego 'ludzie":razz:
-
[quote name='kabaja'][FONT=Tahoma]oglądam zdjęcia i śmiem twierdzić ,że wszystkie pieski są cudne .Widać ,że są szczęśliwe tam gdzie są .Bardzo bym chciała ,żeby znalazły najlepsze domy na świecie. [/FONT] [FONT=Tahoma]A Płomyczek jest przecuuuuudny.[/FONT] [FONT=Tahoma]Pipi ,proszę wymiziaj je ode mnie.[/FONT][/QUOTE] Kabaja,wymiziam,dziękuję.Na pewno to zrobię,jejku,co ja piszę,przecież już wymiziane dawno. Kabaja,Tobie specjalne [COLOR=Red]DZIĘKUJĘ,DZIĘKUJĘ,DZIĘKUJĘ.[COLOR=Black] [COLOR=Red] I WAM WSZYSTKIM,DZIĘKUJĘ,DZIĘKUJĘ,DZIĘKUJĘ[COLOR=Black] Enia i evita,dla Was kochane,to ja już nie wiem jak dziękować,naprawdę. . . . . . [/COLOR][/COLOR][/COLOR][/COLOR]
-
[quote name='enia']Pipi- na moja prośbę monia3a (Toz) zgodziła się wysterylizować Klarę -masz jej numer? prosze zadzwoń do niej.... dzięki monia3a !:Rose::Rose::Rose:[/QUOTE] Dzisiaj rozmawiałam z monia3a i wstępnie na sobotę Klara pojedzie do sterylizacji.Jeszcze jutro dowiem się na którą godzinę.Enia,dziękuję.Monia3a,dziękuję,bardzo dziękuję.
-
[quote name='enia']Ale czy ta ze stacji cpn nie karmi jeszcze szczeniaka? bo jak karmi to chyba nie sterylizuje sie.....[/QUOTE] wiem,wiem,właśnie Moniśkę chcę wysłać,żeby wszystko sprawdziła i jakoś się dogadamy,ale na moje oko,to szczeniak już może mieć ok 3 -4 miesiące,on tylko taki malutki jak mama. Lecę wymienić modem,bo za chwilę szału dostanę.Raz jest neostrada,a raz nie ma.Sąsiad jedzie do miasta,to muszę się wyrabiać,bo nerwowy i nie poczeka na mnie.Pa
-
[quote name='emilia2280']A tá suczke z cpn, zajéliby sié niá jakby já wysterylizowac? No i szczeniak jeszcze przy niej, to chyba nie teraz.[/QUOTE] Emilia2280,gdyby była taka opcja,że sterylizować,to ja myślę,że szczeniaczek nic jej nie zrobi.Potem mają być mrozy,to po narkozie nie da rady w budzie być.Ja postaram się dogadać z Moniśką,ona jest z Brańska i oby kasa,to reszta będzie dobrze.Najgorzej z antybiotykiem po sterylizacji.Trzeba co drugi dzień zrobić zastrzyk i moja pani doktor mówi,że w tabletkach nie można,bo to chodzi tam i krzepliwość krwi,czy coś takiego.Z tym też nie ma biedy,ja skoczę i zrobię zastrzyki.Mam do Brańska 15 km. Dobrze by było pomóc tej suczce,ona taka biedulka.Niby ma dobrze,bo jednak opiekuja się nią,ale stoi za tymi budynkami i świata nie widzi,bo zastawiona jest takimi wielkimi kontenerami/chyba na śmiecie/.Mały biega wszędzie.Kto wie może jest ich więcej,ale ja juz tam nie podjeżdżałam.Było ciemno,a buda jest po za zasięgiem latarni.
-
Nie czekaj,potem będzie jeszcze gorzej.Czyść,dla jego dobra,takie jest moje zdanie.Jeśli go kochasz,zrób to.
-
U mojego brata piesek york zaczął znaczyć wszystkie meble w domu,jak za płotem suczka miała cieczkę.Sikał,piszczał,trząsł się.Do drugiego roku życia tak nie było,bo sąsiedzi nie mieli suczki.Teraz zapadła decyzja o wykastrowaniu.Po zabiegu jeszcze około cztery miesiące podsikiwał od czasu,do czasu.Teraz jest spokojnym,grzecznym pieskiem,a z suczką nie ma ochoty nawet bawić się przez płot.