Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Założyłam,na blog spot,ale jeszcze nic nie napisałam,bo mnie dziś nie najszło. . . . . Zaproszę Was,jak już coś "wycisnę"
  2. Dziękuję bardzo,czasem nachodzi mnie coś żeby podzielić się przeżyciami.Muszę poczytać inne blogi,bo szczerze,to ja nie wiem jak to wygląda.Znajdę chwilę i wlazę gdzieś i podpatrzę,jak to jest.Zauważyłam,że u niektórych pod nickiem jest zaznaczone,że np.blog2.Znaczy to,że ta osoba pisze bloga? Ok,zobaczę co i jak i może się skuszę,tylko czasu mało.Teraz jak śniegu ubywa,to cuda wyłażą z pod niego.Straszno na podwórku,o jej!!!!A ja zastanawiałam się,gdzie te kupy moich psów?teraz się dowiedziałam.
  3. Masz rację,potrzeba czasu,tylko z drugiej strony ja wiem,że jamor wie co mówi.Oby się mylił. Odnośnie Justyny Kowalczyk,to popłakałam się ze szczęścia.Wróciły wspomnienia,bo ja kiedyś trenowałam biegi narciarskie.Trenowałam też, lekką atletykę i gimnastykę artystyczną - to sport,a jeszcze grałam na pianinie 8 lat,najpierw ognisko muzyczne,potem szkoła muzyczna.Ach,gdzie te czasy?????A moje zabytkowe pianino w spichlerzu stoi i struny rdzewieją.Przyciągnęłam je tu,bo miałam odnowić i grać,grać,grać. . . . . .,nie wyszło. . . . Nic mi nie wychodzi. . . .
  4. [quote name='Monica_20']Pipi, pewnie chodzi o jakiegoś psiaka od lumpów którzy oddadzą go za flaszkę (ja tak to zrozumiałam, może źle...)[/QUOTE] Tak,wyjaśniło się i jet tak jak myslisz.Ja jak słyszę słowo flaszka,to już dalej nie słucham,mam "uczulenie",nie wiem dlaczego,przepraszam [B]Cię Draugia.[/B] Witam na dogo i zapraszam. Ratuj pieska,jeśli jet u menela i oczywiście jeśli chce oddać za [B]flaszkę[/B] niech ma,ratuj dzieciaka. Przypomniało mi się zdarzenie z dzieciństwa,odnośnie flaszki.Opowiem szybciutko. Miałam gdzieś z 8 lat i z braćmi biegaliśmy do sąsiadów,którzy mieli suczkę onkę i ona uczepiona żyła razem ze świnką,która miała malutkie prosiaczki.Suczka Diana też miała szczeniaczki i była uczepiona na metrowym łańcuchu/niczym Bajka/.Jej dzieci szczeniaczki,bawiły się z małymi prosiaczkami.My dzieci nosiliśmy tym szczeniaczkom kanapki i podkradaliśmy z domu co tylko się dało.Wiedzieliśmy,że nasza babcia nic nie da,tym bardziej jak się dowie,że to dla psów.Taka była.Potem jak byłam starsza,to "wychowałam" babcię,ale to inny temat.Dalej o psach. . . .pewnego dnia,na naszych oczach mama świnia zagryzła szczeniaczka.Myślałam,że serce mi wyrwie,pobiegłam do domu i był mój tato,a ja w płacz i opowiedziałam o wszystkim.Tato poszedł ze mną do tego chlewa,ale właściciel nie chciał otworzyć,to tato dał mu w zęby i jego żona narobiła wrzasku,typu nie bij,ja otworzę.Gość jednak nie dawał za wygraną i kazał synowi zawołać policję/milicję/.Kiedy przyjechali,jeden z nich powiedział,że skoro mój tato chce zabrać z takich warunków psy,to niech on nawet się nie zastanawia,tylko oddaje.A gość nie. . . .to tato mój mówi,to sprzedaj,ile chcesz?,on mówi daj choć [B]flaszkę[/B].Tato poszedł natychmiast do sklepu i kupił mu dwie.Jedną za Dianę,drugą za jej dzieci.Szczeniaczki rozdaliśmy,wszystkie w rodzinie.Dwa poszły nawet do jednej z cioć w Bacieczkach i żyły długo,długo.Diana była u nas ok 20 lat,bo pamiętam,że wyprowadziłam się z domu na "swoje",a ona jeszcze długo żyła z rodzicami. Mój tato,co jakiś czas stawiał flaszkę dla menela,aż do jego śmierci.Zakazał pijakowi posiadania psa i pilnował tego.Zawsze mu mówił,masz wypij i nie myśl nawet o psach.Menel umarł na ulicy przy jednostce wojskowej.Znaleźli go żołnierze.Mieszkałam na ulicy Bema w Białymstoku,tam się urodziłam i wychowałam.Mój rodzinny dom stoi do dziś,choć jest to osiedle bloków wojskowych i policyjnych.Na mojej ulicy było jak na wsi,ludzie hodowali kury,świnie,a nawet krowy.Dzieciństwo miałam wspaniałe,może dlatego ciągnęło mnie na wieś. Znowu mnie "wzięło",to jedna z moich wad,gadulstwo. . . .
  5. Skoro prosisz o pomoc,powinnaś być na bieżąco na dogo.I jeszcze jedno,piszesz,że na kolejną interwencję masz jechać,ale bez asysty policji jest to ryzykowne,ale jak tam jesteś,to karmisz psy.Nie piszesz jednak,jak często je karmisz i jak już tam jesteś,to asysty nie trzeba?,no i właścicielkę udało Ci się zmusić do karmienia,przecież nie obliczalna jest?A pieskowi z piwnicy wrzucacie przez okienko,a pić też wrzucacie? Dla mnie jest to wszystko za trudne,żeby uwierzyć.Biedne psy. . . . . Podaj adres,gdzie one są,albo sama zgłoś do straży dla zwierząt.Zawiadom media,zróbcie w końcu coś dla nich. To już dwa tygodnie.Nie graj na czyichś uczuciach :cool3:
  6. Skoro prosisz o pomoc,powinnaś być na bieżąco na dogo.I jeszcze jedno,piszesz,że na kolejną interwencję masz jechać,ale bez asysty policji jest to ryzykowne,ale jak tam jesteś,to karmisz psy.Nie piszesz jednak,jak często je karmisz i jak już tam jesteś,to asysty nie trzeba?,no i właścicielkę udało Ci się zmusić do karmienia,przecież nie obliczalna jest?A pieskowi z piwnicy wrzucacie przez okienko,a pić też wrzucacie? Dla mnie jest to wszystko za trudne,żeby uwierzyć.Biedne psy. . . . . Podaj adres,gdzie one są,albo sama zgłoś do straży dla zwierząt.Zawiadom media,zróbcie w końcu coś dla nich. To już dwa tygodnie.Nie graj na czyichś uczuciach.
  7. Bałam się,że to powiesz. . . .
  8. O jakim maluchu mówisz? i to za flaszkę.
  9. Przyznam szczerze,że co raz trudniej mi tu mieszkać.Po każdej nocy,mam obawy,żeby wyjść z domu,bo boję się czy nie ma nowego biedaka.Teraz,kiedy psy są po szczepione,wypuszczam kilka na noc,żeby nie wpuściły "życzliwego" z jakimś szczeniakiem.A i świadomość,że są biedaki i cierpią tuż blisko mnie,a ja nie mogę nic zrobić jest nie do wytrzymania.Jednak żyć trzeba,nie ma wyjścia.Wieś ma też swoje pozytywne strony.Na wyciągnięcie ręki jest las,rzeka,a najbliżej własne podwórko i lato jest piękne i wtedy nabieram siły na zimę i tak już sześć zim przeszło do lamusa.Polecam wszystkim,którzy źle się czują w mieście i mają determinację,żeby być pomocnym dla zwierzat.Polecam,bo tu na wsi jest ich ogrom i one czekają.Przez te sześć lat pomogłam na prawdę dużej ilości zwierząt.Pomogłam,jak umiałam i jak mogłam i dzięki Wam udało się i powyciągałyście ich stąd.Gdyby mnie tu nie było?. . . . Ja z jednej strony jestem tu bardzo szczęśliwa,a z drugiej czasem się załamuję i mam dość,ale jakoś leci.Każdy człowiek ma jakieś kłopoty,zmartwienia.Jeden takie,drugi inne,ale trzeba żyć.Jest taka Pani na dogo,która ma powiedzenie:"alleluja i do przodu".Pozdrawiam tę Panią i Was wszystkie.Alleluja i do przodu. . . . .Życie jest trudne,ale piękne. muka1,dobrze przemyśl to marzenie ;)
  10. Marysia55,dla mnie księgowość zawsze była "czarną magią",podziwiam,pozdrawiam. Mamy szczęście,że Cię mamy :kiss_2::calus:
  11. A jaki umięśniony jest.On od tego ciągłego biegania,uciekania w tym kojcu u mnie tak sobie mięśnie wyrobił widocznie.Przyznam ,że bałam się,że dostał jakiegoś przykurczu mięśni,bo u mnie na zgiętych łapkach chodził.To jest dopiero aparat,no? Ale pomyślcie,jaki on teraz musi być szczęśliwy.Tyle miejsca do biegania,warunki ekstra.Warto było czekać,warto było go ratować.Teraz nie żałuję i jestem szczęśliwa.A dzięki komu to wszystko?,nie wiecie?,to ja powiem głośno [B]DZIĘKI WAM,DZIĘKUJĘ ZA TO [/B]:Rose::buzi:
  12. Dziękuję i miłej niedzieli życzę wszystkim Cioteczkom. Dzisiaj nastawiłam się na robienie zdjęć.Wykorzystam,że jest śliczna pogoda,a mój aparacik tylko taką toleruje.Właśnie idziemy na "popas".Sąsiad nowy przed chwilą pojechał.Hura! cały tydzień będzie spokój.
  13. Saphira dziękuję.Chciała bym pomóc,ale nie mogę.Sama proszę cały czas o pomoc,ale w takiej sytuacji nie raz najpierw robiłam,dopiero potem myślałam.Nauczyłam się słuchać,patrzeć i nie wymądrzać,bo wiem,że są tu ludzie z doświadczeniem i przychodzą nie tylko z dobrym sercem i szanuję ich za to.Samo serce nie wystarczy,żeby wyciągać zwierzęta z takich miejsc.I jak się coś zaczyna,a sobie nie radzi,niech posłucha dobrych rad,na prawdę warto. Cieszę się,że na dogo przybywa cioteczek,że chcą pomagać,że będą następcy nas,starych.Dziękuję Wam za to i trzymam kciuki,żeby szło jak najlepiej i wspieram was,choć by takimi słowami.Może za ostro,ale uwierzcie mi,że kubeł zimnej wody nie zaszkodzi.Odezwałam się tu,bo zabolało,z powodu andzia69. Psy,koniecznie trzeba z tego miejsca zabrać,pospieszcie się,proszę. eneda,nie dąsaj się,działaj,trzymam kciuki.
  14. Tak,dziś jest pięknie,tylko,że z pod śniegu wszystkie koopki wylazły.Masę roboty mnie czeka,bo widok????? straszny. Słonko świeci,z dachu kapie,ale powietrze,jak na razie mroźne.Ogólnie,fajnie,aż żyć się chce.Jeszcze trochę i zakwitnie w około i tę porę roku uwielbiam. Chyba wszyscy się radujemy? Ciociu Ellig pozdrawiam serdecznie.
  15. Witaj bea_m,miło Cię widzieć.Myślałam,że się gniewasz na mnie????Teraz wiem,że raczej nie?.Żartuję oczywiście:calus:
  16. Ja nie skomentuje,bo mnie zatkało,nie wiem co powiedzieć.????? Jamor,wiedziałam,wiedziałam,że on ma jeszcze szansę.Tylko,dlaczego u mnie tak się bał?Może powierzchnia za mała?Przyznam się,że aż mi wstyd.Jestem w szoku. . . . [B]DZIĘKUJĘ[/B]
  17. Jeśli przychodzi na wątek ktoś doświadczony,trzeba to docenić i słuchać. [B]eneda[/B],ja słucham,choć jestem już stara, nie wszystko wiem. Pisałaś,że pies z piwnicy wypuszczony,zaczął szafkę jeść z głodu.Nie rozumiem,jak trafił s powrotem do piwnicy i do tej pory tam jest.On żyje w ogóle?O matko. . . . .
  18. O, widzę,że i Tobie Elik się powieliło,tak jak mnie. . . . .
  19. Myszki mieszkają wszędzie.Koty nie bardzo zadowolone,ale ja na nie krzyczę,bo to wredoty są.One znęcają się nad bezbronnymi myszkami.Jak widzę,że siedzi kot,a przed nim mała myszka i się trzęsie z łapkami podniesionymi do przodu,to zabieram i na strych zanoszę,a kotu to tyle nagadam,że na długo pamięta.Niektórym kotom mysz może na głowie siedzieć.Ja kocham i myszki.One mi nic złego nie robią.Ludzie mówią,że przewody przegryzają,że robią szkody.U mnie tylko raz znalazłam w szafie pogryzione ubrania,ale powiedziałam,że jak będą mnie prowokować,to im wojnę wypowiem.Zrozumiały i żyjemy w zgodzie.Daję słowo.Chodzą sobie,ale nic złego nie robią.No może czasem trochę czuć,że są,ale ja wtedy postukam troszeczkę w podłogę,albo zamknę im wejście i na jakiś czas pogniewają się na mnie i idą sobie gdzie indziej.A na całe lato wyprowadzają się na łono przyrody. U mnie są jeże,fretki,kuny.Z nimi jednak nie staram się zaprzyjaźnić,bo ponoć nie wolno ingerować w ich życie.Tolerujemy się wzajemnie,nikt nikomu w drogę nie wchodzi.Ja mam radość,że mogę je obserwować.
  20. Eliku,bardzo,bardzo dziękuję. Taghar,o jakim "włamywaniu" mówisz?
  21. Macie rację,tylko u nas właśnie tak jest,że bez "prynuki"ani,ani,a księża nawet jak mają prawidłowy stosunek do zwierząt,wolą nie "podpadać" u parafian.Wolą mieć święty spokój. Znałam jednego księdza,który miał"jak zawiązać"w swojej parafii,bo przygarnął suczkę.Jak umarł,suczka wylądowała na ulicy. Znam też kilka osób tu w okolicy,którzy podają hormony sukom żeby cieczki nie miała,bo ksiądz tak robił. Bajka żyje,ocalona w porę i Aza żyje,bo miała to szczęście,że wrzucili ją do mnie.Jej braciszkowie nie mieli takiego szczęścia.Wiem też,że znowu masę szczeniaków po chlewach męki przechodzi.Wczoraj jedna pani z mojej wsi przyszła do mnie o ratunek prosić,bo szczeniak się czochra i coś białego po nim łazi.Mieszkają w 'pałacach",a na środek na pchły kasy nie mają.Przyszła,bo nikogo w domu nie było,gdzieś pojechali i pod strachem,żeby nikt jej nie widział,bo awanturę by miała,albo i lanie.Dałam środek na pchły,miałam proszek dla kotów.Mam nadzieję,że posypie skoro przyszła.Mówiła,że mąż powiedział,że wyrzuci szczeniaka.To ci sami,którym psa odebrałam skrajnie wycieńczonego,którego nie było sensu już ratować.U nich od lata naliczyłam kilkanaście psów,które brali,bo ktoś dał i nie wypada odmówić,a potem w cudowny sposób pieski giną.A ja wiem co się z nimi dzieje.I co mam zrobić??????pytanie bez odpowiedzi.. . . . . .
  22. Ależ oczywiście,zapraszam za tydzień.Kto jak kto,ale ja doskonale rozumiem problemy samochodowe.Pozdrawiam cioteczki.
  23. Aza ma jeszcze mleczne ząbki,to może mieć 3,góra 4 miesiące.Pies zmienia uzębienie w czwartym miesiącu życia.Alina niech popatrzy,czy już zaczynają jej wypadać.U mnie miała jeszcze wszystkie mleczne.
  24. Jak woziłam Alutkę do sterylizacji,to wet nie bardzo chciał ją ciachać,a miała już zęby stałe,tylko była przed pierwszą cieczką,to miała jakieś 6-7 m-cy. Aza jest jeszcze malutka,ma mleczne zęby,dopiero je wymienia,to chyba jednak jeszcze za wcześnie,choć każdy wet mówi co innego.Lepiej by było gdyby poszła do ds już po sterylizacji,będzie pewniej.Ale ja nie decyduję,przecież. . .
  25. [quote name='muka1']Polska wieś to niestety umysły betonowe ....Ich to niczego nie nauczy .Cierpienie zwierząt to jak rozmowa przez grubą ścianę.To tępaki do których nic nie może dotrzeć.To przerażające.Okrucieństwo z nich się wylewa ....[/QUOTE] Amen. . . . . . . . . . . .
×
×
  • Create New...