-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
[quote name='Mośka']Oo, to przy okazji: a ta sunia, która jest u nas? Byla szczepiona?[/QUOTE] Niestety nie. ona nie byla w ogole u lekarza. Dostała tylko od robali Aniprazol i została spryskana Efipro. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Irenko, jeszcze raz zapytam, bo to dla mnie ważne.....[/QUOTE] Przepraszam. . . . niestety nie ma nic. Zostala tylko spryskana 2x srodkiem efipro i 3 tabletki aniprazolu na samym poczatku. Latam ciagle do nowych pieciu szczeniakow, pruboje połapac, ale ciagle nic z tego. edit: . . .rozmawialam z wetem i On mowi, ze szczepil Misie i Kelly i zakladal ksiazeczki. Dobrze pamieta, bo to byl dzien kiedy jezdzilismy do psa potraconego. Soniamalutka tez mowi, ze ja mialam ksiazeczki w reku. Nie wiem gdzie je wsadziłam. . . .no strzeslam chate i nie ma. Malagos, pojade do weta, ktory wypisze ksiazeczki jeszcze raz i wysle pocztą. Przepraszam za zamieszanie. Ostatnio znowu zbyt wiele spada na moją głowę i po prostu gubie sie ze wszystkim. -
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='Poker']Sunia musiała być domowa i chyba szkolona,a przynajmniej czegoś uczona.[/QUOTE] Nie Poker, ona jest na pewno urodzona na wsi przez bezdomną sukę, ktorą przygarnął czlowiek, ktory mial ich okolo dwudziestu. To byl star kawaler, samotny, naduzywający alkohol. One ponoc biegaly za nim wszedzie. Tam mialy towarzystwo roznych okolicznych kolezkow tego pana. Potem przystała do tej pani, ktora mieszka za plotem doslownie. Jak gosc umarł to one wszystkie z glodu porozchodzily sie gdzies. A Dasia wiernie pilnowala sie swojego podworka. Ona i kilka innych przetrwali. Myslę, ze u tej kobiety nie mialy krzywdy i syn, dwunastoletni bardzo Dasie lubil. Ona odprowadzala go na autobus szkolny i sama wracala z powrotem. Potem mała Kelly, jej corcia robila tak samo. To fajny, grzeczny, bardzo spokojny chłopak. Madry w dodatku, bo chociaz płakał jak zabieralismy suczki, to zrozumial, ze tak trzeba. Tam został jeszcze pies, tez syn Dasi i chlopczyk pewnie przeleje całe uczucie na niego. To dobrzy ludzie, ale przysiegam, ze nie mogly tam zostac te psy. Nie moge napisac publicznie dlaczego, przepraszam. Malagos dziekuje z calego serca za Dasię i dziekuje Wam wszystkim tu obecnym. -
Kilka fotek Gracji Nefry i Loli. . . .urosły dziewczynki [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/b55ae8f29dde70579a2f452/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/b55ae8f29dde70579a2f452/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/898e9782ba981df56664f93/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/898e9782ba981df56664f93/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/551d61d1ec7e4ea9016bc23/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/551d61d1ec7e4ea9016bc23/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/bfa1565167ab16d20c0fcd3/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/bfa1565167ab16d20c0fcd3/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/d8e9ab2fd2d4624d7cbea3e/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/d8e9ab2fd2d4624d7cbea3e/3[/img][/URL]
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Kotunia dostała ode mnie imię Klara. Jest prawie identyczna jak moja Klarusia, ktora zyła ze mną 20 lat i nigdy nie chorowała. Ona jedna nie miała nigdy nawet kociego kataru. Umarła cichutko, nie miała objawow zadnej choroby. Była jedyna, niepowtarzalna. Oby ta Klara przeszła przez zycie tak jak tamta. Niech to imie przyniesie jej szczescie. Z Boliłapki odebrałam ją o 20, na samym koncu moich spraw, tak zeby nie musiala ze mną jezdzic. Oddali mi ją wybudzoną, ale jeszcze zachowywala sie niepewnie. Trzesła jej sie główka i tak po kontenerku łaziła w kółko. Byłam zaniepokojona, ale nie moglam juz dłużej na nią czekac do całkowitego wybudzenia. Lekarz powiedzial, ze ciąża byla bardzo wysokiego ryzyka. Szew ma duzy na boku. Dzisiaj jest( chyba) dobrze. Nie bardzo moge powiedziec wiecej, bo weszla do kuwety zakrytej i nie chce wyjsc. Postawiłam jedzonko, z kuwety zdjelam klapke zeby nie bylo jej duszno. Spala w nocy na domku dla kotow, bo gora byla zgnieciona. Jesc na razie nie chce, ale napiła sie wody. Psow sie nie boi tylko mnie. Jak wchodze to ona do kuwety. Jest bardzo ładna i mysle, ze domek juz gdzies tam na nia czeka, tylko jeszcze szuka w ogloszeniach i znalezc nie moze. Jak tylko sie da to zrobie zdjecia. Sylwia1982, znowu klatka zajeta - przepraszam. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Zostanie 6 szczeniakow. Trzy suczki u soniamalutka i trzy maluchy w wsi Popławy. Jednak wszystkie potrzebują domow stałych. Czyli 11 w sumie. Jest ich 12, ale Lola ma juz zapewniony ds. Jesli sie pojawią kolejne, to załamka. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Nie mam slow na wdzieczność, tego co mnie spotkało. WiosnaA, Twoja corka powinna działać na rzecz biedakow, bo jest stworzona do tego. Energiczna, zdecydowana i mysli podobnie jak ja, czyli piorunem, bez "ojej co to bedzie?. Bedzie dobrze i nie ma mowy zeby mialo byc inaczej. Bardzo bardzo Wam kochane dziekuje. Przyznam szczerze, ze martwiłam sie jak to bedzie z Kelly u mnie, no bo jak nie biore na razie to nie. Pomyslalam jednak tak samo, ze ładniutka jest i kochana taka i ze szybko domek znajdziemy, ze nie zasiedzi sie. Nie moglismy jej tam gdzie byla zostawic i tyle. A tu patrze, a Paula cofa sie autem, wychodzi i mowi, zabieramy i Kelly. Co poczulam nie musze mowic. Tym czasem Kelly to urodzona szczesciara. Monika z Pies na Zakrecie bierze ją na dt. Tak wiec mała szczesciara w niedziele pojedzie wraz z piecioma szczeniakami z Popław do Warszawy. Zawiezie ich tam syn WiosnyA, za co ogromne, stokrotne DZIEKUJE I KLANIAM SIE NISKO. Milka jest własnie w drodze do Malagos. Paula, bardzo bardzo dziekuje. Tobie Wiosenko kochana najbardziej dziekuje i nie martw sie o Kelly. Monika nie wyda ją byle komu(to wiem na pewno). Wiem, ze mała zawładneła Twoim sercem. Teraz, za chwile wyruszam do miasta Białystok po kotunie bezdomną, ktora jest w ciazy. Odbiore ją z Boliłapki juz po zabiegu. Cała historia z tą kicią, duzo osob zaangazowanych, ale jak to Maia powiedziala, kota ma szczescie. Dzieki Maia i Vicky62, ze ją uratowałyscie. Wiecej napisze po powrocie. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Ranka zagojona, szwy zdjete. Odrobaczana była na samym poczatku i spryskana porzadnie od pcheł i kleszczy. Na robaki dostała Aniprazol. -
Halo, halo, Kochani, bardzo potrzebuje pomocy w zawikłanej sprawie. Może jest tu ktos, kto pracuje w wydziale komunikacji? i moglby mi doradzic co mam zrobic. Mam meeeega problem. W w/w urzedzie wyprali mi mózg. Nic wielkiego, ale problem sie zrobił. Bede dozgonnie wdzieczna za poradę. U nas ok. Jeszcze mam tz w domu, wiec rekonwalenscencja przebiega prawidłowo. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Mężusiu, dziekuje Ci bardzo. Chciałam jeszcze podzielic sie dobrymi wiesciami. Sunia Milka pojedzie do Malagos wczesniej niz 8 czerca bo juz w piątek. A to dzieki corce WiosnyA, Pani Pauli. Bardzo bardzo za to dziekuje. Rowniez cztery szczeniaczki z Popław pojadą najprawdopodobniej w niedzielę do Fundacji "Pies Na Zakręcie" do Warszawy. Rowniez dzieki dziecku WiosnyA, Panu Rafałowi. Ja to mam szczescie. . . . .D Z I Ę K U J Ę ! ! ! Również mała Lola od sonimalutkiej pojedzie do domku stałego do Warszawy. Pojedzie troszeczkę póź niej bo 17-go czerwca. Domkow bedą potrzebować jeszcze cztery małe szczeniaczki z Popław, dwie dziewczynki od sonimalutkiej i mała siedmiomiesieczna Kelly z Popław. Zapraszam serdecznie na ich wątki.
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Jejku, zapomniałam powiedziec. . . .Milka z kotami za pan brat. Nie powinno byc z nią zadnych problemow. Ponoc ta Milka od szczeniakow dusila kury i szczekala na rowery, a ta, ktora pojedzie do Ciebie to oaza spokoju. Juz wiem, ze corka WiosnyA, Pani Paula, w piątek zabierze sunie w podroz do Cioci Malagos. Bardzo bardzo za to dziekujemy. Pozostanie tam jeszcze słodka Kelly, ta siedmiomiesieczna, ktora rowniez baaaardzo potrzebuje ds. Postaramy sie jutro zrobic wiecej zdjęć. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']chyba jest cień szansy, ze sunia do mnie wkrótce przyjedzie :)[/QUOTE] Tak, jest szansa, ze nawet wcześniej niż wkrótce. Podałam Twoj nr telefonu dobrej Cioci WiosnaA i zobaczymy. A jak wszystko bedzie dobrze napiszemy tutaj co i jak. Trzymam kciuki. -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Cudowne są, takie inne jakies od wszystkich szczeniaczkow na swiecie ;) Oby były szczesliwe :loveu: Milka tez śliczności. . . taka łagodnosc chyba(?), czy mi sie wydaje? :p -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Tak bardzo lżej, kiedy czytam dobre wiesci. Ciesze sie, ze rodzinka ma sie dobrze, i imiona jakie ładne. Trzymam mocno kciuki za jak najlepsze domki i bardzo bardzo dziekuje . Malagos, jeszcze troszeczke i Milka bedzie u Ciebie. Jaka ona kochana jest, jak sie przytula. Juz mnie zna i wita i sie nie boi wcale. Kiedy odjezdzam, piszczy cichutko i do budy sie chowa. Jej corcia Kelly taka sama przylepka, mała łobuziara, podlizunka jedna. Kładzie sie i brzuszek do głaskania wywala. A jak całuje????? Dzisiaj soniamalutka spotkała w Urzedzie Gminy sasiada tej kobiety, ktory dopytywał sie kiedy zabierzemy te suki. Narzekał, ze krowy sie boją, bo one szczekaja. U tej pani, u ktorej one są, rzeczywiscie zarabiaja na chleb zaganiając krowy do obory. Najlepszy w tym jest pies Baad. To ja nadałam im takie imiona Baad i Kelly. Ogladam w kazdą sobote w tvp2 film o amerykanskiej parze ludzi, ktorzy mają schronisko, ogromne, w USA i są wspaniałymi ludzmi. Na ich pamiatkę po prostu. -
Dzisiaj dzwonił do mnie pan, ktory wezmie Lolę do siebie. Domek w Warszawie, sprawdzony i znaleziony przez Monike z Pies Na Zakręcie". Bedzie trzeba zawiezc Lole 17 czerwca doWyszkowa albo i do Marek. Na razie ludzie wyjezdzają i nie chcieliby zeby Lola pozostala pod opieką kogos z rodziny na przyklad, a potem znowu zmieniala miejsce. Pan prosil zeby zaszczepic drugi raz Lole, a zwroci za to szczepienie pieniążki. Lola zamieszka w domu z ogrodem (2 tys. m2), w ktorym są dorosli z dziewczynką 3 latka i kot. Mysle, ze to bardzo dobry dom. Prosze wziac pod uwage date 17-go. Moze bedzie ktos jechal na trasie Bielsk Podlaski - Warszawa, albo Białystok Warszawa, lub Zambrow Warszawa i moglby zabrac Lolę. Bedziemy bardzo wdzieczne. Szkoda troche, ze nie moze pojechac 8-go, kiedy Evelin bedzie wiozła Milke do Malagos. Ale jest jeszcze czas i moze akurat uda sie i Lole dokoptowac do jakiegos transportu. Jesli nie to moze soniamalutka sprobuje pojechac, choc mowi, ze tak daleko sie obawia, bo nie jezdzila raczej w takie trasy. Zobaczymy, jakos bedzie. Wazne, ze domek jest i to fajny. Monika, bardzo dziekujemy.
-
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Odnosnie ksiazek, to gdyby mi ktoras z Was przypomniała, oddałabym juz Tobie pucka, Cezara Milana. Przeczytana i to jak?????? Tu publicznie przepraszam rowniez, bo jak suka "demolka" załatwiała mi auto, naruszyła ją lekko. . . .tylko różek. Teraz jak relikwia przechowywana jest i wolałabym juz ją zwrocic. Swoją drogą mądry jest ten Milan. . . . .sporo rzeczy dowiedzialam sie z tej ksiazki. A myslałam, ze ja wszystko wiem(?) -
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziekuje za ogłoszenia i trzymam mocno kciuki za dobry domek. -
Opowiem Wam pewną historie. Tak po prostu. Sobota, jestem w Przychodni na sterylizacji suk z Kalinowki. Juz po wszystkim wychodze do auta i slysze jak soniamalutka z kims rozmawia przez telefon. Po chwili przekazuje mi telefon. Okazuje sie ze to Sylwia1982, ktora zadzwoniła, bo nie wie co ma robic. Otrzymala telefon od pani wet z bielskiej innej niz nasza lecznicy, ktora powiadomila Sylwie, ze otrzymała telefon od jakiejs kobiety z prosbą o przyjechanie na ulice Widawską, bo lezy potracony pies. Pani doktor odeslala kobiete do lecznicy, ktora ma podpisaną umowe z Urzedem Miasta, ale kobieta odpowiedziala, ze tam nie ma w tej chwili lekarza tylko pracownica, ktora sprzedaje. Pani doktor zadzwonila do Sylwii(sie znają)poradzic sie co robic, a Sylwia zadzwonila do sonimalutkiej. Na to wszystko nasz wet zareagowal natychmiast i soniamalutka zostala na parkingu z sukami a ja z wetem pojechalismy do tego psa. Podjezdzamy, lezy pies, kudlaty, bardzo pozbijana siersc, na szyi obroza. Wet pyta czy ktos widzial, jak to bylo z tym potraeniem? kobiety mowia, ze nie, nie widzialy, ale na pewno potracony, bo lezy i nie wstaje i prosza o uspienie psa, bo upal i on tak lezy u jednej z nich pod ogrodzeniem i ich psy robią raban a w ogole to pies od 2 tygodni tu sie placze i tylko zamieszanie i maja juz dosyc. Podeszlam do pieska, postawilam go na nogi, a on jak gdyby nigdy nic poszedl sobie dwa domy dalej i tam sie polozyl. Te wstretne basztyle nalegaly na uspienie, ale wet odpowiedzial, ze nie ma podstaw do uspienia. Pies bardzo ładny, rasowy, w typie pony, z obrożą. Widac, ze od jakiegos czasu sie platał. Byc moze uciekl za suką i nie potrafil wrocic do domu. I co sie dzieje dalej? Ja, poniewaz chwycil mnie za serce, nie moglam mu nie pomoc. Poprosilam te baby(bo inaczej nie potrafie juz o nich mowic) zeby przechowaly psa do poniedzialku i zabiore go do siebie. Rozpetala sie wrzawa, ze absolutnie nie, bo na pewno ma pchly, ze moze chory i pozaraza ich pieseczki(mixy szitsu i pinczerki). Powiedzialy, ze 2 tygodnie łazi to do poniedzialku nic mu nie bedzie. Ja, debilka, zglupialam, zdenerwowana, rozzalona odjechalam z mysla, ze wroce po niego. Nie przewidzialam, ze wet z Lecznicy(ten sam ktory najprawdopodobniej uspil szczeniaczka o ktorym byla mowa na bielskim watku zimą), tej, ktora ma z UM podpisana umowe, zaraz po mnie zjawi sie tam na miejscu. Okazalo sie, ze przyjechal zabral psa do auta i odjechał. W poniedzialek rano kobieta, ktora zglaszala psa pojawila sie w Lecznicy i powiedziala, ze pies nie zyje. A ja pojechalam o niczym nie wiedzac po psa. Oczywiscie psa nie znalazlam, a na moje dzwonienie i dobijanie sie do tych bab nikt nie wyszedl, tylko ich pieski biegaly sobie po ulicy i mnie obszczekiwały. Zrozumialam, ze cos sie stało. Zaczelam pytac po domach i dowiedzialam sie, ze byl zaraz po mnie inny wet i zabrał psa. Pojechalam do tego pana i zapytalam co sie stalo z psem?. . . . .i wiecie co uslyszalam? , ze to klamstwo i ze on byl ale psa nigdzie nie zabieral i ze w ogole mam go przeprosic, bo mnie na policje poda, ze go nachodze. Powiedzialam, ze nie zostawie tak tego, bo to juz drugi raz, kiedy zalatwil sprawe jak slugus urzedasow. Po co placic Radysom, kiedy mozna sprawe zalatwic jednym zastrzykiem. Czysty zysk. A pies cudny, biedny, czyjs. . . .wystarczylo mu pomoc. Po tych przejsciach przysnily mi sie koszmary. . . .ze do mego domu przyjechali jacys bandyci, narkomani na harlejach z pitbulami, ktore pozagryzaly moje psy, koty, a mnie wyrywali paznokcie kombinerkami i podpalali mi stopy, przy tym sie smiejac i ostrzegali mnie przed doktorem Roszczenko, zebym trzymala sie od niego z daleka. Kto wie, co to za jeden, moze ten sen byl proroczy? To nie jest czlowiek, to bestia, tak uwazam. Na Policje mam iść? po co? nasza Policja, Urzad Miasta, i teraz okazalo sie, ze lekarz, to jedna "rodzina". Nie chce mi sie żyć. Sama z nimi nie wygram. Napisalam Wam o tym, bo uwazam, ze chociaz tu powinniscie wiedziec co sie dzieje. Chociaz pewnie w niejednym miescie, mniejszym, a kto wie moze i duzym tak sie zalatwia sprawy. Dr Roszczenko wszystkiego sie wyparl, powiedzial mi, ze czeka na moje przeprosiny, uśmiechajac sie szyderczo. A psa nie ma i jestem pewna, ze nie bedzie. Naiwnie bede go szukac i chcialabym miec okazje zeby przeprosic tego pana. O niczym innym myslec nie mogę. Mialam okazje pomoc psu, ktory patrzac mi w oczy prosił, pomoz mi. . . . .Nigdy sobie tego nie wybacze. I gdybym miala umrzec, bede pomagac, bo tak chce, bo kocham te biedne stworzenia, bo jestem im potrzebna. Dziekuje, ze przeczytaliscie do konca.
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Odpowiedziala Fundacja "Zwierzeta i My", ze postaraja sie pomoc. Juz nie raz ratowali mnie ze szczeniakami, zawsze z ogromnym poswieceniem, za co jestem bardzo wdzieczna Monice i bardzo dziekuje. Nie wiem jak Ona to robi, bo jak czytam na fb ile maja pracy, ile tego nieszczescia w dt i wszystko zawsze zapiete na ostatni guzik. I jeszcze zawsze znajdzie kogos, kto zaopiekuje ode mnie i wyda do dobrego domu. Sama za kazdym razem jest przy odbiorze i kazdy piesio zaczipowany, przebadany przez wet trafia w rece Pan z dt. Bardzo czekam i wiem, ze jednemu, dwu zawsze pomoze. . . a moze i wiecej sie doczeka. Jednak ich jest w tej chwili jedenascie. Co bedzie z tymi ktore zostaną? Pisze i prosze o pomoc wszedzie gdzie mogę. Mośka, jestem jak w niebie kiedy czytam takie wiesci. Sciskam bardzo mocno i dziekuje z całego serca. Ciesze sie, ze maluszki bezpieczne, czyste, najedzone do syta i na pewno szczesliwe, bo jeszcze z mausią. A ta biedulka juz nie bedzie rodzic pod golym niebem i w strachu. Nigdy juz jej dzieci nie beda umierac na śniegu. Niech im bedzie w zyciu jak najlepiej. DZIEKUJE. Juz wiem, ze bede płakac jak zobacze zdjecia. . . lubie takie łzy. Ciociu Malagos, czekamy na Ciebie i bardzo dziekuje za Milkę. Wiem, ze kolejka do Ciebie bylaby dluuuga i ze sa pieski w potrzebie. Milka miala szczescie ogromne, ze jakby pierwsza pojawila sie na dogo. Miłego szkolenia, spokoju i pogody zyczymy. Trzy dni szybko miną. Dzisiaj pojedziemy z soniamalutka odrobaczyc maluszki z Popław. Mam stresa, bo sie boje czy będą tam jeszcze. Wczoraj dzwonilam caly dzien, ze przyjade rano, ale na zaden z telefonow nikt nie odpowiedzial. Na sms też. Nawet ta mloda dziewczyna, corka najstarsza nie odpisała. Martwie sie, bo wykrzykiwal ostatnio zebym zabierala. Juz nie raz przerabialam takie krzyki i ktorego nie zabrałam, to zginął. Trzymajcie kciuki. [SIZE=1](Malagos, sunia ma na imie Mi[B]lka ) [/B][/SIZE] -
MEGI odeszła za TM po 2 latach w hoteliku :(. RUDA ma dom.
Pipi replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Ewu, dziekuje za zaproszenie. Boze moj, co robic? jak pomoc? no jak? Ludzie nie bojcie sie wziac jeszcze jednego psa. Kto ma dwa, trzy? zaryzykujcie, pomozcie. Ta biala sunia taka sliczna jest, ona szybko znajdzie dom. Moze jej z tydzien dwa wystarczą. Gdybym byla zdrowa, przysiegam, ze bym pomogła. Pomożcie, proszę. Jak sie "podniose", pomoge jeszcze. Teraz zebym nie wiem jak bardzo chciala, to nie dam rady. Na marginesie opowiem Wam, ze w Bielsku Podlaskim zdrowego psa lekarz wet uspił, bo ludzie zglosili, ze samochod potracil. A ja bylam tam, widzialam psa, ktory byl bardzo ładny, tylko sie komus zgubil, mial obroze. Pies polozyl sie na ulicznym trawniku przy posesji gdzie byly pieski, ktore na widok tego biedaka szczekaly. Ludzie wpadli na pomysł, ze zadzwonia po lecZnicach i powiedza, ze potracony. Kiedy dowiedzialam sie o tym przypadkiem, pojechalam tam z wetem(akurat bylam w lecznicy). Podeszlam podnioslam pieska, a on wstal i odszedl. Nawet nie utykał. Wet odmowil uspienia. Ja powiedzialam, ze jak sie pieskiem zaopiekuja do niedzieli wieczorem lub poniedzialku to ja mu pomoge. Akurat nie moglam zabrac go od razu, bo miaLAM 2 suki po zabiegu musialam je odwiezc i kolejna suke dowiezc ze szczeniakami do Zambrowa. Jak tylko odjechalam z wetem, zaraz po nas przyjechal wet z innej lecznicy, wzial psa do auta(wiem od ludzi ktorzy widzieli) i odjechal. Wczoraj zajechalam zeby pieska zabrac, a kobieta mowi, ze pies nie zyje, ale ona nie wie dlaczego. Wet rowniez wszystkiego sie wyparł. Tak załatwiaja te biedne zwierzeta. Nie maja serca, ani litosci. Pieniadz najwazniejszy. No bo po co utrzymywac psa jak lepiej uspic. Nikt nie upomni sie przeciez. A te podle baby zadowolone, ze nareszcie spokoj, bo nie przyłazi i ich psy sie nie denerwują. Trzymajcie sie i nie pozwolcie ich uspic. Prosze o to. (wiem, ze latwo powiedziec). . . PRZEPRASZAM -
Sańka ciągle szuka własnego domu. Czy ktoś ją kiedyś pokocha?
Pipi replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Biedna Sania. Zdrowiej sunieczko. To racja, ze teraz srodki od kleszczy i tabletki na robaki nie maja mocy. U mnie taz juz jedna suka przeszla babeszjoze. A co kilka dni ktoremus wyciagam kleszcza. Są psy do ktorych sie nie czepiaja, a inne psy łapią co jakis czas. -
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Tak i ja proszę, nie zapominajmy o Trisi.