-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
KOCHANI - POMÓŻMY Fundacji Ostatnia Szansa wygrać karmę. Oni przegrywają, a czasu jest mało. http://www.krakvet.pl/forum/viewtopi...&view=viewpoll G Ł O S U J C I E !!!!!!!!!! p r o s z ę !!!!!!!!
-
To znaczy Twoje korzenie są z Podlasia? Bardzo mi miło, bo ja podlasianką jestem. Ale moje korzenie z Szkocji(prababka Gordon urodziła sie w Krakowie, pradziadek Król). Ja niestety juz pomieszana jestem. No ale coż, miłość nie wybiera :roll:.(to tak na marginesie) A w Gdyni jest jeszcze jedna sunia ode mnie Nikita i tez ma wspanialy dom i ludzi.
-
Tak, Maia jestes pierwsza.
-
Widziałam dzisiaj Śnieżkę na żywo, osobiscie. Dotykałam ją i myślałam, ze mi sie śni. A emocje były tak silne, ze malo co pamietam o czym rozmawialismy na spotkaniu. Byłam w takim stanie, ze nie potrafie tego opisac. Pierwszy raz doznałam takiego uczucia. To niesamowite moc zobaczyc, na własne oczy przekonac sie, ze pies jest szczesliwy. Ona po prostu ICH kocha. Mnie raczej nie poznała. I dobrze, ciesze sie z tego. Wpatrzona w swoich ludzi, taka wierna, oddana, spokojna, bardzo grzeczna, dobrze ułożona dama. No tak sie ciesze, ze mogłam ją zobaczyć, ze nie macie pojecia. Panstwo z Gdyni przyjechali specjalnie zeby mi ją pokazać. Coś niesamowitego, czyż nie? To wspaniali Ludzie. Jestem bardzo wdzieczna i dziekuje z całego serca. Śniezka, to sunia, ktora była u mnie, a teraz juz od 3 lat jest w ds w Gdyni. Panstwo wypatrzyli Bezę, ktora była u Murki, lecz Beza miała juz ds. Murka, dziekuje za polecenie i pokazanie Śnieżki. Na szczescie sie spodobała i przyjechali po nią. Farciara. Mało tego, dostajemy 2 razy do roku na swieta po 2 stowki, od samego poczatku. A nawet zdazyło sie, ze i latem dostalismy. Powiedzcie, czy to nie jest najwspanialszy ds dla psa? [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/feb9a02301f17e447e02316/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/feb9a02301f17e447e02316/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/c83fb4de974c9a567b42955/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/c83fb4de974c9a567b42955/3[/img][/URL] nie potrafie odwrocic zdjecia. . . mozecie podpowiedziec jak to zrobić? zdjecia byly robione przez Pana Jana komorką i dostałam je mms-em, to jest w Brańsku Śniezka pije wode z fontanny beda jeszcze zdjecia, ktore p. Jan zrobil aparatem. . .dostane na maila to wstawię Jestem dzisiaj szczesliwa, dziekuje.
-
Nie powinnam była ufac wetowi i ściągnąć jakiegos innego. Trzebabylo nie trzymac sie kurczowo diagnozy i szukac dalej ratunku. To wszystko moja wina. Nie upilnowałam biedaka to raz, a dwa niepotrzebnie czekałam. Narobiłam sie tylko, naciągałam go przez trzy tygodnie i po co? jak to nic nie dało. Nie mam jakos serca do tych Poswietniaczek. To bandziorki są. Teraz kiedy nie ma Mietka zaczeły atakowac Kropke. Nie mam sily, zdrowia zeby chodzic tam i wypuszczac je pod nadzorem. Zresztą wypuszczanie z kojca tylko poto zeby sie załatwiły? Zabrałam Kropke do domu, ale ona wciaz szuka Mietka i juz dwa razy sama wydostała się na ich stronę. Znowu zaczynają sie kłopoty. Gdyby moj tz mogł być w domu?????? bez niego nie radze sobie. . . no moze radze, ale słabo. . . . Tak mi ciezko z powodu Mietka. Mam nadzieje, ze nie odczuje on tego, ze jest w nowym miejscu i odejdzie w spokoju. Nie wiem nawety czy mnie lubił i mam nadzieje, ze znienawidził po tym co mu zgotowałam. Prawda jest taka, ze babcie powinny juz siedziec i na drutach robić. . . .
-
sonimalutkiej padł komputer i chyba nic juz nie da sie zrobić. . . ta sunieczka ostatnio znaleziona pada na tylne nozki. sonia myslala, ze byla słabiutka od wyglodzenia, ale okazuje sie, ze ona chyba jest albo chora, albo połamana. Dzisiaj ma jechac na przeswietlenie. Jak cos bede wiedziala to na pewno napisze. Postaram sie tez o zdjecia. A Nefra, Gracja i Borysek rozrabiaja na całego. Wszystko u nich dobrze. Tylko domkow brak. . . .
-
Dzisiaj o 2 w nocy Mietek pojechał po nowe życie do Przystani Ocalenie do Tych. Dzieki determinacji Randy udało się. Randa dziekuje bardzo. Ogromne podziekowania Panu Dominikowi Nawa, za przyjecie Mietka i danie mu szansy. Bardzo dziekuje Panu, ktory przejechał tysiąc kilometrow zeby Mietek dotarł na miejsce. Przed chwilą dzwoniła Randa, ze są już na miejscu. Dzieki Bogu dotarli. Bardzo sie denerwowałam. Teraz czekamy na wiesci. Randa i Evelin są sprawczyniami i bardzo z całego serca dziekuje. Wszyscy sie cieszymy, tylko Kropka szuka swojego przyjaciela. Mam nadzieje, ze jej to minie. Zabrałam ją do domu, moze nie bedzie tak tęsknic.
-
O Jezu. . . .zryczałam sie, jaki biedak. . .ale żyje Mam nadzieje, ze Mietek jeszcze stanie o własnych siłach. Wyniki ma dobre, czyli stan ogolny nie jest zły. Wstawiam filmik z dzisiaj. Ciezko pokazac jak wyglada jego wstawanie, bo jedną reka trzymałam komorke, a drugą próbowałam pomagac w stawaniu i nie dałam rady. On próbuje wstawac i moim zdaniem jest lepiej. [url]http://www.youtube.com/watch?v=LjjE7lTtMgk&list=HL1374428227[/url]
-
. . . cieciorka, szpinak- znam, ale co to ta pasta tahini?. . .hmmm, to pewnie ona dała niespotykany smak. . . musze poszukac, moze mi sie uda kupic . . .ślinka mi poszła. . . . Evelin, moze dzisiaj uda Ci sie odpocząć. . . masz wolne? . . .mnie tez po takich akcjach wspolnych akumulatory łądują sie do życia. . . DZIĘKUJĘ!!!!!!.
-
Dziekuje Wam kochane dziewczyny. Nie wiem co zrobiłabym bez Was. malagos, z Mitkiem bez zmian, nie wstaje niestety. Fundacja Przystan Ocalenie miala go zabrac do siebie i zylby sobie szczesliwy wsrod swoich ziomkow. W takiej sytuacji nie wiemy czy warto go "ciągnąć" az tak daleko. Transport bedzie kosztował "fortune" bo az 1500 zł. Randa walczy o niego, a ja mam zaciśnięte kciuki. Moj wet nie wie jak mu pomoc. Wszystko roztrzygnie sie w poniedziałek. Jesli nie pojedzie, to bede musiala podjąc ostateczną decyzję. U mnie nie ma on juz szans na dalsze zycie, niestety. W tej chwili, poniewaz lezy juz tyle czasu, musze go przewracac co 2-3 godziny, oklepywac, masować. A i tak zaczynaja sie robic odleżyny. Jeszcze nie maja wybroczyn, ale juz dwie są. Smaruje mascią, myje go, bo sie obsikuje, potem susze i pantenol w uzyciu zeby odparzen nie było. Jest mi ciężko z tej racji, ze musze go przewracac, ciągać, a mi nie wolno. Jestem obolała i zmęczona, jednak chciałabym zeby żył i zeby mogł tam pojechac. W takiej sytuacji, kiedy on lezy, nie wypuszczam tych bandytek z kojca, a one tak na prawde nie rozumieją dlaczego. Kiedy podchodze, wypuszczam na siku, to nie chcą wracac, a nie moge ich spuscic z oka. Krążą nad nim nawet w mojej obecności. Rzuciły sie nawet na Kropkę, ktora pilnuje Mietka, bo to jej przyjaciel(tym razem nie upilnowała, bo boi sie burzy i była w domu akurat). Oni razem śpią, a zimą ogrzewają sie wzajemnie. Kropka bedzie w rozpaczy jak go zabraknie. Smutno u nas. edit: Nier napisałam, ze dzisiaj pojechał do Agnieszki Malickiej do Piaseczna pies Max, ktoremu trzebabylo pomoc koniecznie, bo zycie jego wisialo na włosku [URL]https://www.facebook.com/events/1396839073863951/[/URL]. Dziekuje Fundacjo Jak Pies z Kotem, dziekuje kochanej Evelin, ktora jak zwykle uruchomiła swój "wesoły autobus" i nie odmowiła mi transportu, tylko w dniu wolnym od pracy pojechała do Warszawy z szczeniakiem Lalunią i Maxem do Piaseczna. Dziękuję Agnieszce Malickiej za Maxa. Dziekuje Monice Wilk z Psa Na Zakręcie i Karolinie za dt dla Laluni. Dziękuję. A, zeby nie było mi tak wesoło i szczesliwie, to przed chwilą pszyszedł pod naszą bramę szczeniak. Suczka taka w wieku 4 m-ce na oko. Bardzo zapchlona, zawszona, chuda i jakas bez wigoru jak na szczeniaka. Oczywiscie nikt nic nie słyszal i nie widział. Robią u nas rowy melioracyjne na mojej ulicy od rana. Przyjezdzają koparki, jakies pługi, tranzyty, wany i ruch jak przy budowie drogi europejskiej. Mysle, ze to ktorys z robotnikow podrzucił szczeniaka. Śmieli sie tylko i mowia do mnie, "to niech pani nie bierze. . . puscić, niech sobie idzie, albo zaraz zakopiem, ha ha ha. . ." No i co ja mam robic?. . . .pusciłam, ale ona za mną podążyła truchcikiem ze spuszczoną głowką. . . .a za plecami usłyszałam tylko: "o, a poitem płacze, ze podrzucają. . . jak bierze, to i podrzucają. . ." i takie tam, ze pies wie za kim isc. . . . O losie przerotny, idz sobie w inną stronę, dlaczego zawsze do mnie.
-
EUTANAZJA- czy to jedyne rozwiązanie? Psie dziecko czeka na pomoc!!!
Pipi replied to Maia's topic in Już w nowym domu
Oj Maia, mloda jestes, powinnas spac z jednym, duzym chlopcem;) :razz:. A tu maluchy dzieciaki nie dają:shake::roll:. Jestes kochana i dziekuje Ci za to :loveu: Trzymajcie sie :p. -
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Jejku, biedulka. Moze ona boi sie burzy? moze od stresu silnego odpornosc spadła. U mnie zakrapianie adwokate raz w miesiacu dla Poswietniaczek pozwala im byc wolnym od nużenca. Jak przegapie jakies 2 tygodnie, zaraz nawraca. Ściskam czorcika. -
[quote name='salibinka']Dzięki, Pipi. Dziodzio już w domu. RTG pokazało, że to jednak nie ropień a poważny problem z korzeniami zębów (są długie i pozrastane przez lata). Z tym nic nie zrobimy (bo usuwanie tylu zębów i w jego wieku to masakra). Dziodzio miał skorygowane ząbki policzkowe (te tylne - dwóch weterynarzy wcześniej nie zobaczyło problemu, mimo sugestii) i przepłukane kanaliki łzowe. Na jakiś czas ma pomóc. Ale trzeba się liczyć ze skłonnością do ropni w przyszłości. Jest w dobrych rękach lekarza specjalizującego się w zajęczkach. Przepraszam za taki trochę off., ale pomyślałam, że napewno, chcesz wiedzieć. Kciuków nie puszczaj jeszcze, żeby antybiotyk nie spowodował biegunki (to dla króliczków b. groźne). Pozdrawiam Cię serdcznie.[/QUOTE] salibinko dziekuje Ci kochana za Dziodzio. Ja pewnie nie zauwazyłabym nawet tych jego problemow zdrowotnych. Kto wie czy zyłby jeszcze.
-
P-ń, ul. Rzeczna , gromadzenie zwierząt, zaniedbywanie- co robić?
Pipi replied to miki27's topic in Kotki już w nowych domach
malagos podałas link, wiec przyszłam. . . .bardzo przykre jak pomoc? no jak? - przepraszam . . . moze poprosic o pomoc Fundacje Zwierzeta i My ? Wykastrowałam duzo suk dzieki Pani prezes -
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
KOCHANI dziekuje. . . . .lecę po Misia. . .za chwile bedzie bezpieczny . . . -
Syn przyjechał do babci, wziął worek. . . .juz byly biegające i wszystko jadły. Lalunia uciekła gdzies w krzaki. Jogi jest bardzo ładny, jest dobrym pieskiem, ale ma krzywe przednie łapki. Mysle, ze z takiego powodu został wyrzucony. Mieszkał w mrozy na Cmentarzu w Narwi. Moja znajoma go karmila, zrobila mu budke z kartonu, ale ludzie zlikwidowali. Nie moglam spac wiedzac, ze on tam marznie. Byla zamieć, prawie 30 st mrozu, zerwałam sie i pojechałam po niego. Drogo mnie kosztował, bo dorwała mnie policja. Nie miałam przedniej tablicy rejestracyjnej(musialam zgubic w zaspie), nie miałam waznych badan technicznych, nie mialam przy sobie(sprawdxzili na szczescie)waznego ubezpieczenia. W ogole nagrabilam sobie mandat. Jednak szczesliwie z Joguniem dotarłam do domu. Nie ma czipa i nikt go nie szukał, niestety. Jego nozki mozna operowac, ale koszt to najmniej 800 zł. Zrobilam mu przeswietlenie i wada jest do skorygowania. Po prostu jedna z kosci rosła szybciej od drugiej i ta ciensza chyba piszczelowa jest okolo 2 cm dłuższa. Trzeba ją skrocic. Potem rekonwalescencja, potem cwiczenia. Potrzebny jest mu dobry dom, ktory chciałby to zrobic, lub dobry dom, ktory pokocha go z takimi łapkami. Nie przeszkadza mu to w zyciu. Jest zwinny, szybko biega i chyba nie boli. Nie powinien tylko skakac wysoko. Lepiej zeby tego nie robil. U mnie nie skacze, no chyba, ze na łózko. . . .
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
[quote name='Randa']Biedak, czy on jest duży?[/QUOTE] nooo, taki owczarkowaty. . . mniej więcej jak Miśka(mojej mamy), czyli taki do 20 kg, ale mniejszy sporo np. od Rexa.