Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Ale paroweczka z niej teraz. Cudnie, ja sie ciesze, ze ma wreszcie dobry dom. Widac, ze jej tam dobrze i nie sama jest, ma towarzysza do zabaw, super.
  2. Ciesze sie, ze dojechała. Mnie ona zapadła w serce i bardzo mi jej szkoda było. Dobrze, ze bedzie miala lepiej i spokojniej. Mysle, ze boi sie psow, bo oberwała od bernardynki, ktora przychodzila na podworko, a Gracja z Nefrą obszczekiwały ją i wypedzaly, wiec tamta oddala im kilka razy. Poza tym wiekszej ilosci psow nigdy nie widziala moze dlatego tak sie boi. Mozna powiedziec, ze to jej pierwsza zmiana miejsca. Bedzie dobrze, bo mlodziutka jest to szybko zapomni.Mysle, ze trzeba odrobaczyc porzadnie.sonia miala przekazac ksiazeczke zdrowia. Murka dziekuje, ze pokazałas ja jeszcze dzisiaj. Czekałam na wiadomosc jak ona sie odnajdzie w nowym miejscu. Mysle, ze nie jest zle skoro zjadła. Wyspi sie i jutro bedzie zadowolona, kiedy puscisz ja na zielona trawke. sonia mowi, ze ona jest bardzo zywa i potrzebuje duzo ruchu, ktorego prawie nie miala.
  3. To trafiło sie jej super. Warto było czekac. Tak sie ciesze, ze nie macie pojecia. To byla moja pupilka. Dziekuje pieknie. A Gracja dojechała? sonia mowiła, ze cała sie zasliniła, trzesła sie bała sie bardzo. Biedne te psy, stresuja sie, nie rozumieja, ze to dla ich dobra. Evelin, jak świnka? (bym Adama zapytała, gdyby odebrał telefon. . .wrrrr)
  4. [quote name='malagos']Jak spacer? Mam nadzieję, zę tylko grzybki fotografowałaś, nie psy..........[/QUOTE] Spacer super, dziekujemy. Niestety nie zrobiłam ani jednego zdjecia, bo aparat i komorki na aucie pod domem zostawiłam. A wszystko przez listonosza. Kiedy bylismy na wylocie, podjechał nasz gminny listonosz. Poradzic sie przyjechał. Ma suczke dziewiecioletnia, taka mikro jamniczke. Okazalo sie, ze jest w ciazy. Od kilku dni nie mogla urodzic. Dzwonil do mnie w nocy w poniedzialek i pytał co ma robic, bo jego krolewna kreci sie, sapie. . . .do weta, odpowiedziałam. Ale chlop to ciezko myslaca istota i trzymal te biedna sunie az do czwartku, bo powiedzial, ze nic sie nie dzialo. Przestała sie prezyc, jadła i spała, a w czwartek znowu sie zaczelo/ Pojechał do lekarza, ale nie do Bielska tylko do łap, bo mu w pracy tak poradzili. Sunia miala cesarke i jednego dzieciaczka. Pani doktor oddała suke z dzieckiem zaraz po operacji. Suka polprzytomna po narkozie wcale nie interesowala sie maluszkiem. Pani doktor polecila listonoszowi zeby masowal maluszka i ze bedzie wszystko dobrze. A chlop jak chlop.pomasował chwile i polozyl obok suki i pojechal do pracy. Ponoc zostawil pod opieka ciotki, ktora przystawiala malucha do cycka ale ten nie mial sily ssac i kiedy wrocil z pracy maly juz nie zył. Listonosz przyjechal wlasciwie sie wyzalic i zapyta czy to jego czy wetki wina, ze maly umarł. Czlowiek az sie trzasł z nerwow, tak bardzo chcial tego pieska, dlA SIEBIE ALE I DLA SUCZKI, BO MOWIL ZE W JEJ ZYCIU TO BYLA PIERWSZA ciAZa. . .pewnie ostatnia. To bardzo łądna suczka i czlowiek ja kocha jak wlasne dziecko. Choc mieszka na wsi i niektorzy sie z niego smieja to on nie patrzy na to. Sunia z nim spi, wszedzie jezdzi, je to co on. Zagadałam sie i kiedy listonosz odjechal juz nie wrocilam sie po aparat. Obejrzałam sie dopiero pod lasem, ze go nie mam. Jak bedzie taka pogoda jutro, to pojdziemy znowu. Dzisiaj mialam pracowity dzien. Po powrocie z lasu kosilam. Pomyslalam, ze jeszcze raz przelece, bo caly czas kiedy padalo trawa urosła po kostki i ciezko kupale wybierac. Teraz kolacja i spac. Od tlenu dzisiaj az sie w glowie kreci.
  5. Dzisiaj piekna pogoda az zyc sie chce. Wybieramy sie na dluuuugi spacer, zobaczymy czy sa grzybki. Miałam sprzatac, ale takiego slonca szkoda. Psy sie troche "rozerwą", a co tam sprzatanie, poczeka. Dawno nie chodzilismy w teren i troche sie boje czy dam rade, ale jak nie pojde, to sie nie dowiem. Nie wiem dlaczego, ale cos ciagnie mnie zeby pójść. Mam nadzieje spotkać Gucia, bo ja osobiscie widzialam go ostatni raz w czerwcu. Marysia mowi, ze go widuje, ale z zupełnie innej strony lasu niz ten, ktory jest po mojej stronie domu. Swoja drogą, jak on zyje tyle czasu, ze udaje mu sie od kuli mysliwych uchronic, czy od wnykow, ktorych u nas jest masa. Zabieram aparat, moze cos nakrece. Miłego slonecznego dnia wszystkim tu obecnym życzę. . . . a ha, sunia Grcaja od sonimalutkiej pojechała dzisiaj do hoteliku u Murki. Sonia podwiozła ja do Siemiatycz, do ktorych mąż Murki przyjechał. Własnie trwa przekazanie dziewczynki. Dziekuje pucka69 i Evelin w swoim i sonimalutkiej imieniu. soniamalutka przeprasza, ze nie moze zrobic tego sama, ale wciaz nie ma komputera, nie odebrany z naprawy. DZIEKUJEMY naszym WYBAWICIELKOM z całęgo serca.
  6. [quote name='Mageda']Pipi, tak na poprawę humoru - latający Dyzio, pamiętasz ślepaczka, który pojechał na ds do Warszawy? Niedługo czeka go kastracja. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/843/sel7.jpg/"][IMG]http://img843.imageshack.us/img843/1923/sel7.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL][/QUOTE] Dzieki Mageda, milo go zobaczyc szczesliwego. Ja nie jestem jakas kołtuniasta i kiedy po wydaniu psa, czy kota, choc raz zobacze, jestem spokojna, bo wiem, ze zyje, ze ma dobrze. Są tez psy, ktore gdybym mogła zabrałabym z powrotem, bo miało byc super a jest tak sobie. Jednym z takich przypadkow jest Wilczek, ktory wiadomo bylo, ze bedzie mieszkal w budzie i w kojcu, ale otwartym i bedzie mial podworko do biegania. Zagladałam do niego juz kilka razy, ot, tak przez płot. Nie ma najgorzej, bo jakis tam gar stoi, zachudzony tez nie jest, ale kojczyk malutki, niestety zamkniety, a pies smutny. No ale wlosow z glowy nie wyrywam, nie szaleje. Widze ze zyje, caly i mam nadzieje ze zdrowy wiec musi tak byc. Kiedys mialam taka Polę i oddałam do budy, nie bylam szczesliwa, ale oddalam, bo u mnie tez mieszkała z Moną w budzie. Po oddaniu za jakis czas zawiozły mnie enia z Evita tam gdzie mieszka Pola. Popatrzyłam na nia z daleka, poszczekała na auto i odjechałysmy. Uspokoiłam sie, bo buda super, a Pola luzem i pewna siebie, wiec jest ok. Po 2 latach zajechałam tam znowu i na podworku opalała sie jej pani razem z Pola na lezaku. Przywitałam sie, porozmawialismy chwie. Okazało sie, ze tylko z miesiac Pola zima mieszkala na podworku. Kiedy przycisnal mroz zabrali do domu i tak juz zostało. Sunia Zabka, ktora mieszkala w lodowce, pamietacie? nie pisałam o tym, ale tez u niej byłam. . .przy okazji, kiedy jezdzilam pod Warszawe. Nie bede wymieniac wszystkich, ale na prawde do tych do ktorych moge, co jakis czas zajezdzam. Sa rozne adopcje, ale to chyba nic zlego chciec zobaczyc jak sie zyje psu, ktory byl ze mną. Nie o wszystkich wydanych wiem, ale nigdy ich nie zapomne i mysle o nich. Z niektorymi domami, tzn ludzmi, ktorzy maja ode mnie psa jestem w stałym kontakcie, zakumplowalismy sie. Wczoraj jezdziłam z Sylwia1982 na wizyte przedadopcyjna dla suczki od Bajk21 ze Znajdkow. Po drodze choc troszeczke bylo nie po trasie, ale zawsze blizej niz jazda specjalnie, zrobiłysmy wizyte poadopcyjna dla szczeniaczka, ktorego wydała do adopcji kisielek. Stamtad bylo juz tylko kilka kilometrow do Czeremchy do p. Basi, ktora ma ode mnie Miłkę, ktora uratowała dreag. Ludzie ucieszyli sie z naszej wizyty, a my mialysmy wycieczke i odskocznie od codziennosci. Było bardzo miło.
  7. [quote name='3 x']wygląda dobrze i na szczęśliwego :) ale oświećcie mnie - po co mu taki wielki 'karabińczyk' przy obroży?[/QUOTE] tez o tym pomyslalam, ale nie chciałam pytac glosno, bo zaraz znowu by sie zaczelo. . . .dobrze, ze nie tylko ja to zauwazyłam i nie tylko to, ale nie chce juz zaczepiac tematu sama zobacze swoją watpliwosc, bo choc adresu nie chca mi podac, to i tak odwiedze. Jesli ludzie sa ok, to dlaczego mieliby nie pozwolic zobaczyc psa . . . ja tylko na agresje reaguje, a jesli ktos jest wobec mnie w porzadku, ja rowniez . . .choć zdarzyło mi sie popełnic fopa wobec kolezanki, krotko mowiac zachowac bardzo niełądnie, ale to inny temat. . . .
  8. [quote name='Evelin']Nie możecie sobie wyjaśniać takich rzeczy na pw!? Chcecie nadal zasmiecac wątek? Z całym szacunkiem, ale ta dyskusja niczego nie wnosi i niczemu dobremu nie służy. Najważniejsze, że Bej ma się dobrze....dzięki za wstawienie zdjęć.[/QUOTE] Juz nie ma co wyjasniac. Przepraszam ze w taki sposob domagałam sie info o psie. Dla mnie to było bardzo wazne.
  9. A ha, czyli odmawiasz podania adresu? ok, dziekuje. To bedzie dla mnie lekcja, nie ufaj, podpisz umowe. Oczywiscie, zero kontaktu z Pipi. A dlaczego? bo chciała dowiedziec sie o psie. Nie ma sprawy, jakos moze sie z tym pogodze. Nie rozumiem tylko oburzenia. Mowiłam ze zapytam na watku, tylko co? nie moge udowodnic, bo mowiłam przez telefon, wiele razy prosiłam, lecz bez odpowiedzi. W koncu zapytałam. . . .pomogło.
  10. [quote name='joi']Pipi nie pogrążaj się, nie snuj głupich domysłów, już wiem że jakiekolwiek kontakty z Tobą kończą się awanturami, histerią, kłamstwami[/QUOTE] Naprawde? ja niczego nie snuje, wszystko jest w naszej jak to napisałas konwersacji. . . . . nawet nie stac was na zwykle przepraszam.
  11. No i sie doczekałam. Nie załuje ze poruszyłam to tutaj, bo nareszcie cos wiem. Halina, kłamiesz jak z nut. Wyzwałas mnie i nawet groziłas. Owszem rozmowa nasza nie była przyjemna, ale to Ty wydarłas tel Izie i pokazałas kto rzadzi. A wystarczyło na moje pytania odpowiedziec, ze jutro to załatwie, nie denerwuj sie. A nie, ze mam teraz zlecenie, bo na chleb musimy zapracowac nie tak jak ty, my nie zyjemy z ludzi. . . . i jak skoncze prace to poszukam umowe. Byla godzina 23:00 bodajze. . . . Potraktowałyscie mnie po chamsku i tyle. Tak sie nie robi. Prosze mi podac adres, chciałabym odwiedzic Beja. Przepraszam Wszystkich za zamieszanie. Powiem jeszcze, ze u mojego meza w komorce tez jest roaming, ale jak puszczam mu sygnał to oddzwania za chwile i nie ma z tym klopotu. A do tego pana dzwoniłam nawet pozno w nocy i w ciagu dnia i b. wczesnie rano. Sms pisałam i nie zareagował. Co byscie pomysleli? ja spanikowałam i tyyle. Zostałam potraktowana z gory i stad moje zdenerwowanie. Martwie sie i mysle o kazdym psie i kocie ktorego wydałam. Nie zapomne ich nigdy i ciesze sie kiedy moge sie czegos dowiedziec co jakis czas. A bo to malo przypadkow, ze psy giną i slad po nich zanika? Jednak jak sie chce to mozna. Chyba zbyt wiele czasu to nie zajeło. Jak mnie ktos o cos prosi nie odpowiadam tak jak wy joi i Moli@.
  12. No prosze i sie dowiedzialam i zdjecia zobaczyłam. Lecz o tobie Halina sa tacy, ktorzy maja wyrobione zdanie. Kłamiesz, krzyczysz i napadasz. Nawet mi groziłas. Poprosze o adres do Beja, chciałabym go sama odwiedzic. A pan ma roaming? nawet w nocy i o 5 nad ranem?. . . .mojemu mezowi rowniez wlacza sie roaming, ale jak puszczam mu sygnał to za chwile oddzwania. Na sms tez chyba zaden problem odpisac, chocby w tresci, ze nie wie o co chodzi? Potraktowałyscie mnie po chamsku i tyle. Ale ciesze sie, ze pies zyje i nie załuje, ze napisałam o tym tutaj, bo odpoczne nerwowo, po tylu miesiacach.
  13. [quote name='3 x']a mi dane z adresem w białymstoku[/QUOTE] o jej, a podasz mi? na pw . . .juz mam, dziekuje
  14. Wrzuciłam nr tel w google i wyskoczyło miedzy innymi to [URL]http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=pt&u=http://www.linkb2b.pt/pesquisa/510232736&prev=/search%3Fq%3D510232736%26biw%3D1440%26bih%3D777[/URL] . . .a te ZAłuki sa 6 km od domu joi i Moli@.
  15. Bej ponoc mieszka we wsi Załuki, to jest ode mnie z 80 km, raczej niedaleko joi i Moli@. Mam na pw od joi, pisała mi na fb, ze adresu nie zna : "adresu dokładnego nie znam nigdy u niego nie byłam wiem że Załuki"
  16. [B][SIZE=3]Prosze o rade, co mam zrobic w sprawie psa Beja, ktorego wzieła w lutym na dt joi i Moli@ i oddały go do adopcji. Od poł roku nie moge doprosic sie o jakies wiesci co u psa. Moze przypomne jak to było. . . . [/SIZE][/B][quote name='joi']Meldujemy się na wątku. Wczoraj byłyśmy u Pipi i zabrałyśmy do siebie Beja. Może nie powinnam tego pisać, bo nie o pochwały chodzi i podziękowania, ale wcale nie powinnyśmy brać trzynastego psa do domu, jednak Pipi trzeba pomóc. Do tej pory Irena pomagała innym a teraz sama wymaga pomocy. Irena wyadoptowała setki psów, zawsze zjawiała się tam gdzie jakiś pies lub człowiek potrzebował pomocy. Dziś jej trzeba pomóc, więc jeśli nawet nie macie gdzie albo branie następnego psa wydaje się Wam kompletnym bezsensem weźcie psa na tymczas. Irena obiecuje i wiem że słowa dotrzyma że psy oddaje na tymczas do chwili adopcji lub jej wyzdrowienia. Weźcie psa nie wiem do garażu, na podwórko. Jedna miseczka więcej przez jakiś czas, jeden kocyk położony w jakimś zacisznym miejscu, jedne ręce do pogłaskania choćby raz dziennie, na "chwilę" da się przeżyć. Ja musiałam ugadadać domowników, moja chora ciocia wcale nie jest zadowolona z następnego psa, ale myślę że Irenie trzeba pomóc i że ta pomoc od Dogomanii jej się należy[/QUOTE] [B]. . .potem bylo tak [/B][quote name='joi']Bej pojechał do swojego domu :multi:. Znalazł dom u szefa naszej ekipy remontowej. Panowie mieli czas żeby się poznać i polubić. Będzie miał bardzo dobrze. Własne podwórko, wolne wejścia do domu, wspólne zabawy. O pełnej misce nie wspomnę[/QUOTE] [B]i tak [/B][quote name='joi']I ja się cieszę że Bej ma swój domek. Tak masz rację miałyśmy nieco zamieszania z Bejem. Tak jak Ci mówiłam nie powinnyśmy brać żadnego psa, remont, chora ciocia, nasze 12 psów każdy z innym charakterem (niektóre niezłe ziółka :diabloti::diabloti:), ale uznałyśmy że to sytuacja wyższej konieczności. Bej ma cudowny dom. Cała rodzina bardzo go polubiła, wszyscy znoszą mu pyszne kąski, aż prosiłyśmy żeby nie zatuczyli :evil_lol:. Pan Szymek jest bardzo dumny, bo Bej najbardziej go lubi i słucha. Pan Szymek mimo że codziennie ciężko pracuje to każdego dnia poświęca Bejowi godzinkę na zabawę i szkolenie. To zdaje się jest wielka miłość. Dziś dostałyśmy wędzone uszy w prezencie od Pana Szymka i Beja :multi: Koniecznie chciał wyrazić wdzięczność za psa. W niedzielę jesteśmy zaproszone na kawę i sesję zdjęciową także będą zdjęcia :lol:[/QUOTE] [B]to joi napisała w lutym, ale zdjec nie ma do dzisiaj Od tamtej pory co jakis czas prosze o wiadomosc o Beju, ale niestety nie doczekałam sie. A w ostatnich dniach zapytałam joi na pw dlaczego mnie zbywa i dlaczego nie odpisuje na moje pytania. Odpowiedziala zdziwiona, ze zaraz sprawdzi, bo nic nie wie. . . .w koncu otrzymałam nr tel do tego pana Sławka, ale od kilku dni dzwonie i nie odbiera. Poprosiłam joi zeby sama zadzwoniła i zapytała o psa. Niestety odpowiedziala mi, ze od niej tez nie odbiera. Na sms-y nie odpowiedzial i nagrałam sie na poczte glosową i rowniez bez reakcji. A joi podała mi tylko nazwe wsi w ktorej ponoc mieszka Bej, ale nr domu nie zna umowy adopcyjnej nie podpisywała i nigdy tam nie była wiec nie wie. Wczoraj wieczorem Moli@ oswiadzyła mi, ze umowa gdzies jest, ale nie maja kiedy jej poszukac, bo maja pilne zlecenie(byla godzina 23:00) i musza pracowac na zycie bo nie zyja tak jak ja "z ludzi". Wyzwała mnie od psychopatek i oswiadczyła zebym sie odczepiła. Czy tak postepuje czlowiek, ktory pisał, ze pomoc mi trzeba?. . . .kobiety, ktore maja psy, koty, ktore nie od dzisiaj sa na dogo i fb, ktore dobrze mnie znają i wiedza, ze nie wydaje sie psa bez umowy. . . .kobiety, kolezanki, dogomaniaczki????? [/B]. . . .nie rozumiem ich postepowania i nie rozumiem dlaczego raz mowia ze nie ma umowy i nie wie gdzie jest pies, a innym razem, ze umowa jest, tylko nie chce "mi sie szukac"(tak powiedziala Halina), a za chwile, ze "my pracujemy, musimy zarabiac na zycie, a nie szukac umowy" [B]Chciałabym zapytac Was, co mam robic w tej sytuacji? mam zapomniec, ze byl u mnie pies, o ktorego zycie walczyłam? pies, ktorego oddałam kolezankom pod opieke, zaufałam im? Pies wyjątkowy. Co sadzicie o tej sprawie? prosze, poradzcie co mam robic? jak odnalezc Beja? [/B]
  17. ..................................................................
  18. Bobik jest normalnym psem kiedy nic sie nie dzieje. Jest bardzo grzeczny, kochany. Toleruje koty i mieszka tylko z Zulikiem i na podworku nie ma nic przeciwko Nucie i Cytrze. Gorzej jest kiedy do mieszkania wejdzie jakis inny pies. On po prostu jest zazdrozny i warczy, odgania i robi duzo wrzasku. Do ocych jest nieufny i szczeka, pokazuje zeby, ale nie do wszystkich. Np. byli u mnie moi bracia i na jednego z nich sie rzucał a na drugiego nie. Kocha soniemalutką, ale jej coreczke juz nie, warczy. Kocha tez Marysie z naszej wsi, a inną sasiadke obszczekuje. Nie wiem od czego to zalezy. Mysle ze on wyczuwa kto sie go boi i dominuje wtedy. Ja nie mam z nim problemu, slucha sie, pilnuje na spacerze, chodzimy bez smyczy, ale raniutko i pozno wieczorem, bo raz byla przykra sytuacja kiedy on biegł przodem i wybieglo dziecko z podworka na ulice i zaczeło krzyczec na widok Bobika i on wtedy zaczal szczekac. Ku mojemu zdziwieniu matka chlopczyka wybiegla, zlapała go na rece i bez slowa poniosła do domu. Oczywiscie przeprosiłam, ale ona nie odezwała sie do mnie. Nie wiem jakby to spotkanie z dzieckiem sie zakonczyło gdyby Bobik był sam. Od tamtego zajscia nie puszczam go luzem w ciagu dnia. Kiedy do mnie przyjechał rzucał sie na wyciagniecie reki a teraz moge brac go za obroze, zapinac smycz. Przedtem nie mogłam w jego obecnosci podejsc do miski, podniesc cos z podłogi, poprawic chodniczek, załozyc buty, bo gryzł i rzucał sie. W tej chwili robie to wszystko a on nic. Przedtem bywało tak, ze siedzial np obok mnie i go glaskałam i wszystko dobrze, a w pewnym momencie zaczynał warczec na mnie. Musiałam udawac ze nic mnie to nie obchodzi, ale wstawałam i jakby nigdy nic odchodziłam od niego i starałam sie czyms go zając. Mowiłam np. hodz Bobiniu pojdziemy zobaczyc co koty robią. Albo pytałam, pojdziemy? On bardzo lubi spacery i kocha slowo "pojdziemy?". Teraz tego nie robi. Bawi sie ze mna, przynosi zabawke, moge mu ja zabrac. Nie wiem jakby sie zachowywał przy obcej osobie, ale mysle, ze odpowiednio traktowany zachowywałby sie tak samo. Niestety nie potrafie powiedziec jakby sie zachował w stosunku do mezczyzny bo takiego u mnie na razie na co dzien nie ma. Za jakies dwa tygodnie przyjedzie moj tz, to bedziemy wiedziec. Jesli bedzie zle, bedzie musiał przekonac sie, ze chłop tez człowiek dobry i nie skrzywdzi. Bobik miał tak wyprany mozg, ze nie wiedzial na jakim swiecie zyje. Teraz to normalny piesek.
  19. [quote name='pucka69'][COLOR=#000000] Taaaaa ... To wybieram ... GRACJĘ ! [/COLOR][/QUOTE] Łoałłłłłłłłłłł, [B]wielkie dziekuje, dziekuje, dziekuje. [/B]
  20. to tak, Fila(supraślanka) i Emilka, ktore wstawiam poniżej sa tez na filmiku i teraz po obejrzeniu zdjec, bedzie Ci pucka łatwiej przyjrzec sie suniom na filmiku, bo bedziesz juz widziala ktore to sa i jak wygladają. Fila [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/34ac8c9b929285bab183fd9/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/34ac8c9b929285bab183fd9/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/0e537c76df2eb8bfcb5c0a2/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/0e537c76df2eb8bfcb5c0a2/3[/IMG][/URL] Emi(lka) [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/862af014ba4c8362ec920d3/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/862af014ba4c8362ec920d3/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/9a3bbc3651fc59ea5a30d59/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/9a3bbc3651fc59ea5a30d59/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/d425782af27f39921b26ea4/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/d425782af27f39921b26ea4/3[/img][/URL] Nie wiem czy powinnam o tym wspominac i wybor oczywiscie nalezy do Ciebie Małgosiu, ale w najwiekszej potrzebie jest Gracja(to tak od siebie dodaje)
  21. Evelin, a Aida nie do Mad? Musze niestety zrobic jutro rano zdjecia dla Fili(supraślanki) i Emilki, bo mam tylko na filmie. W dodatku na filmie mowie na File(supraślanke) ze ona jest Fiona. Taka żółta z obrożą na szyi. Filmik trzeba dokładnie obejrzec bo sa na nim wszystkie prawie psy, ale ja kazdego wymieniam po imieniu. Co jakis czas powtarzam i ich przedstawiam. Na razie wklejam link do zdjec suczek od Teresy, Fiony i Daisy i link do filmiku. Jutro rano beda aktualne zdjecia, ok?. . . przepraszam, ze nie dzisiaj. Szukałam po watkach, w albumach i na serwerach zdjeciowych, ale nie moge znalezc, bo mam bajzel, nie uporzadkowane zdjecia. tutaj bedzie Fila i Emilka [url]http://www.youtube.com/watch?v=NqT-QVyFsJM[/url] tu Fiona i Daisy [url]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.478808675542921.1073741830.478790112211444&type=3[/url]
  22. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Wszystkie te podlaskie psy jak z jednego miotu.....[/QUOTE] Tak, bo jak suka u kogos urodzi to przewaznie ten ktos bierze w samochod albo w ciagnik i po wsiach porozrzuca po jednym i potem znowu sie mnoza i tak w kólko. Tutaj malo kiedy z miasta sa podrzucone, bo my tak jakby w srodku od głównej drogi przelotowej do wiekszych miast. Gdyby wszyscy, ktorzy maja suki wysterylizowali je, mysle, ze byłby tu spokoj. Nie szyscy jednak chcą i niestety tak sie dzieje, ze wciaz ich pełno i wszystkie jak od jednej matki.
  23. Nefra i Gracja [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/0b352ca0a1c28614ec0ff5c/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/0b352ca0a1c28614ec0ff5c/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/81cd7bada92cba2054eef1e/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/81cd7bada92cba2054eef1e/3[/IMG][/URL] Gracja [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/ac88385ebc1979c2c1c3a5a/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/ac88385ebc1979c2c1c3a5a/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/9411f43bbd0c185f542717d/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/9411f43bbd0c185f542717d/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/d41163a8a8a3a8db2cde3c8/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/d41163a8a8a3a8db2cde3c8/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/15b9ef0b8489e81a1a43677/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/15b9ef0b8489e81a1a43677/3[/IMG][/URL] Nefra [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/3fc1126ec1b81fbd9bcd82e/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/3fc1126ec1b81fbd9bcd82e/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/09d47fbf7e05dac422c559c/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/09d47fbf7e05dac422c559c/3[/IMG] [/URL] PROSZE KLIKNAC NA ZDJECIA - powiekszone sa lepsze Filmik [URL]http://www.youtube.com/watch?v=s7xiwgYB2v4&feature=youtu.be[/URL]
  24. [quote name='Evelin']A ta malutka sunia jest u Ciebie, ta co ją miała Mad wziąć?[/QUOTE] Tak, jest. Ona ma na imie Aida. Cudowna, kochana sunia.
  25. Alez wczoraj z Sylwia mialysmy dzień???????? Okolo godziny 14-tej, kiedy jechałam do Bielska Podlaskiego na sterylizacje dwóch kolejnych kotek(od bezmyslnych ludzi gdzie znowu kociaki), po drodze zauwazyłam, ze przy domu tej kobiety, ktora była w szpitalu stoi duzo aut. Pomyslalam, ze umarła i pogrzeb. . . .Nie, nie umarła, tylko przywiezli ją ze szpitala i ponoc w chałupie bedzie zyła kilka dni, bo juz nie ma dla niej ratunku. Weszłam tam, bo szlag mnie trafił, kiedy syn tej pani powiedzial mi, ze koty sa na dworze, bo matka ledwo zyje i byl baciuszka i koty nie mogą "srac" w domu. Skoro tam juz byłam, pomyslalam, ze wejde do srodka. Prosze sobie wyobrazic, ze wchodze i oczom nie wierze. Kobieta lezy na łóżku obok pieca, w czystej poscieli, w chacie ciepło, wysprzatane, nowe firanki i wcale nie czuc ze tam byl taki syf. Zapytałam co bedzie z kotami, a ta chora odpowiedziala, ze ona by chciala zeby były z nia, ale nie ma nic do gadania bo za chwile umrze i ze nie wstaje w ogole i nie moze juz sie nimi opiekowac. W miedzy czasie chodzil po podworku i po domu czlowiek, chyba elektryk i oblukiwał co do instalacji elektrycznej. Zapytałam co sie tu dzieje? A syn powiedział, ze beda podłączac prad, bo on pracuje i nie bedzie jezdzil codziennie zeby palic w piecu, wiec grzejnik zamierza postawic. Ile w tym wszystkim prawdy z tym umieraniem???? zobaczymy. Na razie koty wyladowały na podworku bez dachu nad głową. Jedna kotka oddana, dwie są u mnie. Zostały tam trzy kocury, pod gołym niebem. Siedza biedne pod chałupą i nie wiedza co sie dzieje. Poniewaz spozniona juz byłam na sterylizacje i w Przychodni czekała na mnie Sylwia, wyszłam stamtad tak wściekła, ze az mi sie w glowie zaczelo krecic z nerwow i ledwo docjechałam do miasta. Zostawiłysmy kotki do zabiegu i pojechalysmy na łapanke kotki osiedlowej w ciazy, na ktora Sylwia "poluje" od kilku miesiecy. Jak to sie stało, ze Sylwia rozcieła palec o blache? sama nie wie, ale sie stało. Podeszla do mnie do auta i straciła przytomnosc. Zrobiła sie biuała jak trup i upadła. Siegnełam do kieszeni po komorke i wybrałam juz 112, ale Ona sie ockneła. Pomogłam usiasc na siedzeniu w aucie, ale nadal było słabo. Pojechałysmy na pogotowie. Wyszedł do auta ratownik medyczny i odesłał nas do chiurgicznej poradni. A tam odesłali do szpitrala na SOR. Nikt nie przejął sie Sylwia, nikt nie popatrzył nawet na palec. Odsyłali jeden od drugiego, nie zapytał nawet nikt czy jest z kims, czy sama? W ostatecznosci na SORze dali zastrzyk od tezca, zrobili EKG i zmierzyli cisnienie i powiedzieli zeby poszla do domu i polezala z nogami do gory. Tam rowniez nikt nie zapytał czy jest pod czyjas opieką. A czuła sie jeszcze chyba z 2 godziny słabo. Ale to czort nie baba i kiedy powiedzialam ze wioze do domu, stanowczo zaprzeczyła i pojechalysmy na łapanke kolejną na Cmentarz. Tam cyrk. . . .kociaki głodne, zimno, wiatr. . . .kotka okazało sie, ze juz urodziła. Przyszła rowniez glodna. Najadła sie, posiedziala z nami, nawet sie ocierała, dala pogłąskac. No ale co? jak zabrac kotke na zabieg? a kocieta?. . . .postanowilysmy, ze poczekamy i ze moze nas zaprowadzi do nich. Kotka, fajna, kochana, ale cwanaaaaa(???). W jednej sekundzie zaczeła biec w kierunku drugiego Cmentarza, miedzy grobami, tak, ze Sylwia pobiegła za nią i nawet przez ogrodzenie przelazła i dalej za nia biegla. . . . .niestety, kotka zgineła wsrod grobow, jakby pod ziemie sie zapadła. Tak to wrociłysmy do domu z niczym. Cały dzien i nic sie nie udało.
×
×
  • Create New...