-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Dodam, ze nie tylko stała i sie przyglądała. Ona jak dzieciaczek zaczał płakac w tej klatce, to bardzo sie ozywiła. Podchodzila do klatki, tez plakała. Przybiegała nawet do nas na odleglosc kilku krokow i jakby chciała powiedziec, co siedzicie, ratujcie moje dziecko, o jej, o jej. . . i odbiegala znowu do klatki. Az w koncu dziecko sie zmeczyło i zasnelo w tej klatce, a mama rowniez zmeczona połozyła sie za plotem obok studni i zasneła. To wszystko bylo na podworku jednej kobiety, ktora moim zdaniem tylko przeszkadzała. No ale nie moglam powiedziec przeciez zeby sobie poszla, bo byla bardzo miła i nawet nam kawki zrobila, poczestowała czekoladą i czereśniami. Ja z nerwow zjadlam chyba ze sto tych czereśni i teraz boli mnie brzuch. Zostawiłysmy klatke u tej pani w garazu, bo twierdzi, ze sunia czasem tam wchodzi. Powiedziala, ze jak sunia sie zlapie, to zadzwoni do mnie. No i czekam, ale nic. Mysle, ze gdybym mogla tam byc sama i po swojemu ją łapac, to w koncu by weszla. Bo, po pierwsze suka miala nas na widoku, po drugie ta kobiecina co chwile sie zrywała i czegos łaziła po tym podworku. Chodzila patrzec po krzakach gdzie jest suka. Ja dalabym jej spokoj, poszla do auta i tam czekala. No aloe co moge zrobic? przeciez to podworko tej kobiety i moge sie tylko cieszyc, ze pozwala nam tam łazic. Boje sie, ze za dzien, dwa, suka zginie. Tam jest bardzo nieprzychylne srodowisko dla niej, zli ludzie dookoła. Jejku, a ona jest taka śliczniutka, taka biedna kruszynka z lekko przekrzywioną główką, taka wystraszona i głodna. A jak bardzo sie denerwowała, ze dzieci płaczą, a jednoczesnie cieszyła, ze ich widzi. Żal ogromny i bezsilność. Jestem dzisiaj podwojnie smutna. Nie moge zlapac suni i moj tz pojechał. Jakos tak przykro mi w tym domu samej. I znowu musze sie przestawic. . .na samotność. Ech, życie. . . . (Sylwia, pokaz jak to wyglądało, jak maluszek sluzył za wabik). . . biedne takie na szeleczkach przywiązane, raz jedno, raz drugie, kruszynki malutkie umeczyły sie tylko, a cycunia nie dostały)
-
[quote name='Asiaczek']Dzięki za info o ogrodzeniu:) Mocno chcę wierzyć, że sunia z Augustowa da sie złapac.... bo jak nie - to za pól roku - nastepne maleńtasy się urodza i co dalej...? pzdr.[/QUOTE] Asiaczku, ją juz na pewno do gminy zglosili i zostala, a jesli jeszcze nie, to zostanie zabrana do Radysow. Jest jedna wstretna kobieta, ktora wczoraj nie wyszla do mnie jak zwykle, a jak nachalnie weszlam do jej domu i zapytalam o sunieczke(miala ją do chlewka zwabic i zadzwonic do mnie), to krecila, ze jej juz nie widziala od tamtej pory. Jak tak, to sunia do niej ponoc przybiegala i do kur wchodzila i podusila jej kury i mialo nie byc problemu zeby ja zamknąc. Teraz juz sie nie da i bardzo niechetnie ze mna w ogole rozmawiała. Prosiłam zeby postawic klatke u niej w ogrodku, tam w miejscu w ktorym najczesciej sie kreciła. Powiedziala, ze nie, bo jej psy sie denerwują i za duży raban sie robi. Gdybym miala jakies uprawnienia zrobilabym tej babie interwencje legalną, bo jej psy w okropnych warunkach. Wstawie zdjecia jak mi sie uda, to zobaczycie na jakich krotkich lancuchach i jakie "budy" mają. Mowi o sobie ta kobieta, ze kocha zwierzeta i bardzo ich żałuje. Masakra normalnie jakie ludzie mają pojęcie o miłości. [quote name='pucka69']To nie chcecie?[/QUOTE] . . kochana, chcemy, tylko czasu ciagle brak, a zeby wkleic zdjecia, zrobic opis trzeba deczko posiedziec. Moze wieczorkiem mi sie uda. Przepraszam i baaardzo chcę. Wpadlam na pomysł, ze jeszcze spróbuje postawic klatke nawet na ulicy, gdzies pod płotem, a do klatki wsadze szczeniaczka, jakos go odgrodze i jak bedzie płakał, to sunia moze zechce sie dostac do niego i wejdzie. Dreag pozyczyła mi porzadną taką dłuższą klatke pułapke, taką solidną. Spróbujemy dzisiaj z Sylwią tak zrobic. Oby ona tylko sie pojawiła. Oby nie okazało sie, ze jest juz w Radysach. Myślę, ze jak ja z nia sobie nie daje rady, to i oni nie złapią. Chyba, ze babsko zwabila ją do chlewa i zadzwonila do gminy. Mowila, ze ma znajomą i juz nie raz tak robili.
-
[quote name='Pipi'] A Pan od Loli sie niestety nie odezwal tak jak sie umawialismy. Mial dzwonic w niedziele jak tylko wroci z wczasow. Wysłałam sms, ale cisza.[/QUOTE] Pan zadzwonił i soniamalutka powiezie jutro Lolunie do Wawki. Oczywiscie dzieki Evelin, ktora zasponsorowała nam transport. Evelin, uściski i wielkie dziekuje. Jest szansa dla Nefry. Dzwoniła dzisiaj Monika z Pies Na Zakrecie. Trzymajmy mocno kciuki. soniamalutka widze, ze udało sie z zdjeciem. Teraz cykaj i wstawiaj ich nam tutaj duzo duzo.
-
[quote name='sylwia1982']Pipi zostawiłaś u mnie okulary :cool3:[/QUOTE] No wlasnie. Ja dzisiaj nie wiem na jakim swiecie zyje. Pojechalam jak kazdego dnia łapac sunieczke, mamusie tych ostatnich maluszkow z Augustowa. Wczoraj nic nie wskazywalo na to, ze bedzie dramat, a dzisiaj patrze, nowe ogrodzenie, nowa brama, a na ławeczce nie ma ani jednej babci, jak to zwykle było. Nikogo nie ma i suki tez nie ma, a dziury ktorymi wchodzila pod tę starą chałupę zawiercone dechami i zastawione kamieniami. Myslalam ze domy pomyliłam. Chodzilam pytalam wołałam, nic, suki nie ma. Moze po godzinie zapytałam przxejezdzającą rowerem kobietę. Powiedziala, ze suka dusi kury, szczeka na rowerzystow i jest uciążliwa i dlatego została przegnana. Teraz juz nie ma dzieci, to niech idzie szukac szczescia gdzie indziej. Po kolejnej godzinie znalazlam malutką kilka domow dalej w ogrodzie pod choinkami. Trzesla sie ze strachu i jak sparalizowana patrzyla mi prosto w oczy. Siedziala w rogu, wiec pomyslalam, ze sprobuje ją zlapać rękoma. Nie udalo sie, bo probowalam schwycic za kark, a tylko za pupcię mi sie udalo, ale wyslizgnęła mi sie niestety i uciekla w popłochu. Nie wiem co robic teraz. Znalazla sie jedna kobieta, ktora podeszla do mnie sama i mowi, zebym nie plakala, ze ona postara sie zamknąć ją w chlewie(czasami tam ponoc wchodzi) i ma znajomą w gminie to poprosi i przyjadą zabiorą do schroniska. Juz zupełnie mnie dobiła. Dałam jej nr tel. i opowiedziałam co spotka to male psie nieszczescie w Radysach. Obiecala, ze jak ją złapie to zadzwoni do mnie. Nie wiem czy mozna jej wierzyć, bo to wlasnie ona ma kury i narobiła wrzasku. A jak juz narobiłam tam wrzasku i lamentu to powyłaziły gwiazdy ławeczkowe i zapytały mnie czy juz sprzedałam wszystkie szczeniaki. Jestem wykonczona, zryczałam sie i nie chce mi się żyć. Kolejny pies, ktorego wolą zgładzic niz poczekac na pomoc. Wredne stare babska. . . .powiedziałam im, ze będą miały sprawiedliwość kiedy śmierć po nie przyjdzie. Krzywda tej suczki wyjdzie im bokiem. Taka biedna wystraszona niczego nie rozumiejąca po raz kolejny zawiodla sie na czlowieku.
-
. . . popatrzcie, moze to ten sam? [url]https://www.facebook.com/#!/photo.php?fbid=434631276616974&set=a.416742508405851.98518.129322507147854&type=1&theater[/url]
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Śliczna jest i wyglada juz na taką pewną siebie(?) ostrzyzona(?) Amadorko, a jak tam Dzekunio sie miewa? dzwoni ktoś w ogole, choc zapyta? (pieniazki za czerwiec poszly) -
z karmą damy rade sonia. Zajade dzisiaj do Ciebie, podziele sie. Wiem co czujesz i wiem, ze na dłuższą mete to załamka jak psy za dlugo sie zasiedzą. Kurcze, one ładne sa, dlaczego nikt nie dzwoni? A Pan od Loli sie niestety nie odezwal tak jak sie umawialismy. Mial dzwonic w niedziele jak tylko wroci z wczasow. Wysłałam sms, ale cisza.
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Jestem i przepraszam, ze wszedzie napisalam a tu nie. . . .ot glowa. . . . Cztery pieseczki są juz w dt u Pies Na Zakrecie. Kochana Monika i kochana Evelin bardzo dziekuje. Zginelibysmy tu sami, ot co. Evelin zabrała mnie z dzieciaczkami do Warszawy. Tam chwile poczekalismy na nią, bo świniaczek morski mial wizyte u lekarza. Potem bezbłędnie pojechalismy do Moniki i tam zostawiłam szkraby. Im bylo raczej obojetne gdzie sie znajdują. Brykały po trawce zielonej jak gdyby nigdy nic. Bylo mi lżej odjezdzac. Nie wiem jak ja to znosze, ale za kazdym razem serce ściska. Choc wiem, ze zostawiam w bardzo dobrych rekach to wszystko jedno smutek jakis taki nie do opisania. Jednak kiedy wracam do domu nabieram pewnosci, ze powinnam sie cieszyc, nie smucic, bo jeszcze tyle ich czeka, tyle do przytulania. Kazdy chce byc tym jedynym, pchaja sie na potęgę zeby choc raz dac caluska. Jade po mamusie maluszkow, moze dzisiaj sie uda? Jade dopiero teraz, bo wczesnym rankiem, lub poznym wieczorem nigdy jej tam nie ma. Ludzie mowia, ze robi sie spokoj we wsi, to ona idzie szukac jedzenia. Oby sie zlapała, bo jestem juz zmeczona tym łapaniem, a wlasciwie czekaniem az sie zlapie. No i kilometrow to juz nie wspomne ile zrobilam, moze z pięćset. . . a paliwo????? -
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagos ma dobrą rękę do adopcji. Oby wszystkie nasze piesy otrzymaly takie domy i tak predko. Bardzo dziekuje Wszystkim z tego wątku i kochanej Malagos. -
Z wczorajszego dnia [url]http://www.youtube.com/watch?v=22g6AlRkKyI&feature=youtu.be[/url] . Evelin była w Przychodni ze swoim świnką morską, a my czekalismy sobie czas spedzajac na zabawie. Ostatnie chwile, w ktorych moglam sie cieszyc maluszkami. Byly bardzo grzeczne, nie wymiotowały nie zrobily kupki. . .siusiu bylo po jednym razie. Po przekazaniu malcow Monice, nie bylo dla nich roznicy gdzie są i z kim. Takie male beztroskie, kochane. Opowiem Wam jaka ze mnie rozdziawa jest. Po powrocie z Warszawy, w Zambrowie p[rzesiadlam sie do mojego auta i kazda z nas pojechala w swoją stronę. Po chwili chcialam zadzwonic do domu, a tu okazuje sie, ze moje komorki pojechaly w Evelin aucie. Zawrocilam i mysle sobie, pewnie nie odjechala daleko. . . .gonilam az znalazlam sie u Evelin pod blokiem. Dzwonie, nikogo nie ma. Pomyslalam, gdzie ona jest? jak to mozliwe?. . . .po chwili - jedzie i sie śmieje. Nie dogonilam poniewaz Evelin bardziej mysląca i zatrzymala sie na stacji Orlen zeby moze tam mi zostawic telefony. Jednak doszla do wniosku, ze nie, zatankowala i ruszyla do domu. Uśmialysmy sie na koniec dnia. Nie glupi powiedzial, ze kto nie ma w glowie to ma w nogach. . .tylko ze ja mialam w kolach. . . . . zawsze musi byc ten pierwszy raz, chocby i w starszym wieku. . . Zostaly u mnie 3 pieseczki. Puzon, z Popław i piesek i sunia z Augustowo. W sumie gdyby nie Monika W. z Pies Na Zakręcie, mialabym 14 robaczkow. No i u soniamalutka ciągle jeszcze 3 dziewczynki. Aaaaa i zapomnialam(przepraszam), byloby wiecej szczeniakow. Przeciez do Jak Pies z Kotem pojechaly 3 dzieciaczki. Nie wiem co bym zrobila bez Was, kochane, złote Kobiety. Bardzo dziekuje.
-
Madry piesek. . . mial juz dosyc poprzedniego zycia na pewno. Jednak klatka sie przydaje czasami. Ja nie moge poradzic sobie z malą ale sprytną suczką. Probuje na kocia klatke, ale wchodzi tylko do polowy, potrafi nawet sprytnie troche zjesc, a na te pułęczke od zapatki nie staje łapkami. Chyba pozostanie mi tylko jej oswojenie. Mam nadzie, ze do zimy zdążę. Tez bym chciala zobaczyc zdjecie madrego piesa.
-
Podpisze sie pod postem Evelin. Tak, ja tez bardzo sie cieszyłam kiedy wspolpraca zaczela sie układac. Miałam wstąpić ponownie do TOZ, lecz nic z tego nie wyszlo i jest mi ogromnie przykro. Szkoda, ze nic z tego nie wyszlo. Uganiam sie teraz od 10 dni za małą suczką, ktora kreci sie na odleglosc nawet 10 krokow, ale schwycic sie nie daje. Do klatki pułapki tez nie wchodzi za nic w swiecie. Przydałby sie palmer. Mysle, ze "mojego" Gucia, ktory juz od 2 lat zyje tuż obok, ale nie moge go zlapac. Uciekl z kojca i wybral wolnosc. Na razie zyje, ale jest mlody, ma cale zycie przed sobą, a na wolnosci wczesniej czy pozniej zle skonczy. Szkoda wielka. Evelin, wyrazy szacunku i wielkie dziekuje. Ile to juz lat? my wspolpracujemy i uklada sie i ratujemy i jest ok. Dziekuje Ci za to. Dzisiaj po raz kolejny Evelin wiezie psy podlaskie do Warszawy. Baaa, nawet mnie zabiera ze sobą. Wieziemy 4 szczeniaki do Psa Na Zakrecie. Monika wielkie dzieki.
-
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
malagos, jestem Ci bardzo wdzieczna, dziekuje. ŚNIEZKO, bądz szczesliwa. -
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Tez zaglądam z zacisnietymi kciukami. . . . . -
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Duży. Nie jest lękliwy.[/QUOTE] zapytałam, bo okazało sie, ze jego siostrzyczki Hati i Heti są lękliwe, a jedna z nich nawet zaczyna byc agresywna. Martwie sie, dlaczego i czy cos sie stało? były milutkie i fajniutkie. W ich domkach ludzie robia co mogą(behawiorysta) wydaja mase kasy zeby było dobrze. Trzymajmy kciuki za nie.
-
Tak, wiem. . . chcialam tylko nakrecic miejsce gdzie one były. Kreciłam z daleka, bo inaczej uciekaly. Tutaj juz u mnie. . . tez jakies duze wyszly. Komorka robione i moze dlatego. Dzisiaj juz z nimi lepiej, prawie sie mnie nie boją. Po odrobaczeniu robale szly same, bez kupki nawet. Plakaly przy tym, bolały brzuszki. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=h5J8qp3je2s[/URL] . . .a tu na radosc przez caly dzien, dobre samopoczucie. . . .Elena Wojenga - polecam, uwielbiam ją, dobry głos [URL]http://www.youtube.com/watch?v=5t-W5Ta4YFs[/URL] Miłego dnia kochani :loveu::loveu::loveu:
-
[quote name='__Lara']Coś tu się mało dzieje :([/QUOTE] Właśnie. . .mało. . . cisza. . . Dziewczynki nie zostały zaszczepione drugi raz. Sporo urosły. Podzieliłam sie troche karmą, ale to taka z Lidla. Bieda u nich okropaśna. Lolunia czeka do 17-go i ma jechac do swojego domku stałego. Prosimy, moze tego dnia lub pozniej dzien czy dwa, czy kilka, bedzxie ktos jechac do Warszawy z Bialegostoku, lub Zambrowa i moglby zabrac Lole do Marek? Pan odebrałby ją w Markach.
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Kelly [URL]https://www.facebook.com/events/140637629432425/?ref=3#!/media/set/?set=a.470156023064499.1073741906.129322507147854&type=1[/URL] Kochani, znowu szczeniaki. Wstawiam taki krociutki filmik, na ktorym bardzo słabo widac pieski, ale chcialabym Wam pokazac gdzie one byly. Teraz sa juz u mnie, bo nie moglam ich tam zostawic. Z Sylwia1982 złapałysmy na kocią klatke pułapkę cztery maluszki. Są malenkie i cudne. Chudzinki zapchlone okropnie, ale juz bezpieczne i syte. Jednego z nich zabrał jakis czlowiek. Została tam jeszcze matka. Nie chce wejsc do klatki. Dzisiaj sprobuje jeszcze raz. [url]http://www.youtube.com/watch?v=HF_0tpM13GQ&feature=youtu.be[/url] -
Kochani, przepraszam, ze tak malo tu jestem. Ganiam znowu za szczeniakami. Sunia mała z piecioma dzieciakami we wsi Augustowo. Jechałam do miasta i sunia z cycuchami władowoała mi sie prosto pod koła. Zatrzymalam sie, zagadałam do niej, a ona zaprowadzila mnie do dzieci. Chodzila biedna po wsi za jedzeniem i pewnie przypadek, ze akurat jechalam tamtędy. Mieszkali pod starym domem, rudera taka. Z wywiadu wiem, ze suczke ktos podrzucil zimą pod szkołe wiejską. Była potrzacona przez samochod, ale przezyła. Jezdzilam z 10 dni ich dokarmiac, a wczoraj z Sylwia1982 połapałyśmy dzieciaki. Mam ich u siebie. Matke ciezko bedzie złapac, bo nie chce wejsc do klatki pułapki(kociej). Są dwa chlopczyki i dwie dziewczynki. Piatego złapał i zabrał jakis czlowiek. Nie wiem kto to jest, a baby mieszkajace obok nie chca powiedziec. Był to najcudniejszy szczeniak na swiecie pewnie dlatego został zabrany. Oczywiscie dojde do tego gdzxie u kogo on jest i sprawdze warunki. Sylwia wkurzyla sie i skomentowala glosno co mysli na ten temat. Rzucila cos, ze jak sie chce to mozna zlapac. Nikt tam palcem nie kiwnal zeby pomoc tym biedakom. Siedzialy takie baby na ławeczce tuz obok i nawet nie wiedzialy ile ich jest i czy w ogole są. Widzialy tylko jak jakis facet łapał jednego. Mogly powiedziec przxeciez zeby nie ruszal, ze juz beda zabrane, ale nie zrobily tego. Chce wierzyc, ze to dobry czlowiek i ze malutki bedzie mial dobrze. Zaraz wstawie filmik z miejsca gdzie byly, a potem jak sie mają u mnie w kojcu. Są przesliczne, bardzo mikre i kochane dzikuski. Ale od wczoraj do dzisiaj juz mnie calują jak wezme na rece. Mysle, ze szybko zapomną, ze trzeba sie bac. Wieczorem pojade znowu łapac matkę. Szkoda, ze biedna cierpi tam sama i na pewno cycunie ją bolą. A na razie filmik(słaba bardzo jakosc), jak u mnie psy reagują na burzę. Ogolne poruszenie i strach udziela sie od kilku psow na wszystkich. Sapią, chodzą za mną, nie wiedza co maja ze sobą zrobić. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=4UrOBU-27bY&feature=youtu.be[/URL] Asiaczku, podmurowka juz zrobiona wszedzie. Na filmiku widac. Teraz juz nie maja jak uciekac. Nareszcie jest spokoj. Czasami tylko Misio wydostaje sie na pole, ale to dlatego, ze Mietek(kozioł) co jakis czas rozwala łbem stary chlew. Jak chce wyjsc, a drzwi zamknie wiatr, to wali jak nie wiem co, az chlew sie rusza. Ale Misio jest spokojny do ludzi i nie wchodzi nikomu w drogę. Połazi sobie tuz obok nas i wraca. Tu ostatnie pieseczki, filmik kreciłam tam gdzie były [url]http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=HF_0tpM13GQ[/url] Za chwile nakrece filmik u mnie.
-
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
[quote name='Murka']Wiecie, że ja wciąż miewam telefony w sprawie Muńka?? A o Filifionkę nikt nie pyta :([/QUOTE] A ona taka śliczniutka jest. . . . dla mnie cudowna. Wesoła, młodziutka, taka kochana i nikt(?). Ludzie to są, naprawde :angryy: :-(.