Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. Dwa guzy wewnętrzne od stycznia nie powiększyły się u Dusi. Miała dzisiaj RTG. Zmiana jeśli teraz nie zostanie usunięta rozprzestrzeni się i będzie się sączyć. W tej chwili wycięcie z marginesem nie wymaga przeszczepu skóry. Nowotwór jest złośliwy i muszę się liczyć, że znowu odrośnie. Ale może nie prędko, mam taką nadzieję. Jeśli nie poddam Dusi operacji umrze z ogromną zmianą bo dziadostwo zajmie całą skórę. Operacja w czwartek o 10.30. Znowu mój stres, jej ból, zaangażowanie czasowe i kasa.
  2. Clivisinem psikam i osuszam, żeby nie zlizywała a potem riwanolem w proszku.
  3. Na zdjęciu nie widać bo zrobione komórką, kiepskie. Do przedwczoraj był jeden sączący się guz. Wczoraj pojawiły się małe, rozsiane wokół większego. Przemywam clivisinem, zasypuję bizmutugalusanem zasadowym, doustnie podaję carprodyl i to się nie goi. W poniedziałek zadzwonię do weterynarza, żeby się umówić. To złośliwe i podobno będzie gniło. Może się po raz trzeci da usunąć ale chyba przeszczep skóry trzeba robić. Jestem w panice i wymyślam. Zdam się na doktora. Nie chcę powtórki z Ozziego.
  4. Z Dusią źle. Nowotwór pod paszką się rozrasta.
  5. Dzisiaj przyszły leki dla Dusi. Załatwiłam o wiele taniej niż w lecznicy. Dusia jest na tyle słaba, że nie atakuje kotów. Funkcjonuje normalnie, chodzi, biega ale nie ma już w niej agresji. Od 3 dni mieszkają z Tusią na parterze z resztą stada.
  6. Bardzo dziękuję za ciasteczka. Dzisiaj przyszły i bardzo smakują.
  7. Dziękuję za słowa otuchy. Pomoc w mężu mam ogromną. Jak wyjadę wszystkim się zajmuje. Ale jak jest taki klimat żałoby jak teraz to on wszystko robi tak samo i jeszcze zwielokrotnione. Jak nie śpię to on też nie śpi, martwi się a potem rano nie może wstać a ja wstaję do zwierząt. Chyba, że mu powiem, że chcę spać do oporu to wtedy wstaje. Bardziej panikuje, leków kotom nie umiał podać.
  8. Dzisiaj zaopatrzyłam Dusię w leki. Czuje się lepiej jeśli chodzi o samopoczucie. Widać, że jest znieczulona. Agatka w sobotę miała kiepski dzień. Od wczoraj też jest lepiej. Ze mną gorzej. Boję się spać, że po obudzeniu zastanę któregoś staruszka martwego. Cały czas pracuję ale psychicznie wysiadam. Prawie nie śpię. w sobotę Agatka była tak słaba, że pijąc wodę wpadła główką do miski. Byłam obok. Ale co byłoby gdybym na przykład spała. Od soboty nie wlewam wody do pełna. Ale nie mam już pomysłów co zabezpieczyć, co może być zagrożeniem dla starego, niedołężnego psa. Yoda też w sobotę wszedł między bok kanapy a ścianę. Stał z nosem do ściany i szczekał. Nie potrafiłby nawrócić. Byłam obok. Wolną przestrzeń między kanapą a ścianą zatkałam gąbkową poduszką. Kajtek charczy, złośliwy rak Dusi może bardziej zaatakować, Titka miała w nocy ciepły nos a ma co najmniej 12 lat. Coś pozytywnego? Dużo pracuję i może będą efekty, Miki w środę o 11 będzie strzyżony, koty zdrowe (ale Ula smutna - negatywne), Reks wybiegany.
  9. Bardzo dziękuję za pomoc dla Kajtka. Potwierdzam, że doszło 150 zł. 108 zł przeznaczyłam na spłatę za jego obrożę Foresto. Resztę kwoty dołożę do karmy. Rozliczenie jest w poście rozliczeniowym na wątku
  10. Asiu wiem, ale ciężko. Ani wieku nie było po nim widać ani nie był w agonii. Agonia by była do 5 godzin. Kolejna operacja nie wchodziła w grę.
  11. asiniab, bardzo dziękuję. Eutanazja Ozziego nie daje mi spokoju ale wiem, że nie było wyjścia. Mimo wszystko cierpię. To znalazłam o jego chorobie http://www.spodan.com/pl/2472.html
  12. Bardzo dziękuję. Jeśli można to rozliczę obrożę Foresto i resztę dołożę do karmy. Wnioskowane było o karmę?
  13. Nie ma Senty, Timonka, Ozziego. Agatka i Kajtek już nie wychodzą na spacery bo za słabe (tylko po podwórku). Przemijanie ... Dusia lepiej się czuje odkąd dostaje Carprodyl.
  14. Bardzo smutno. I jeszcze świadomość, że Kajtek, Dusia, Yoda i Agatka mogą umrzeć z dnia na dzień. Aktualnie stan jest stabilny, wszystko pod kontrolą ale z racji wieku czy chorób może być załamanie. Oby nie prędko bo ja już wysiadam. Żeby chociaż kilka miesięcy było spokojnych i bez umierania.
  15. Wszystkie to przeżywamy. Logicznie można sobie racjonalnie wszystko wytłumaczyć. Ale emocje biorą górę i ból jest ogromny. Z czasem mniejszy ale z każdym zwierzakiem umiera jakaś część nas samych.
  16. Dzisiaj umarł Ozzy. Nie mam siły wszystkiego opisywać. Załamanie nastąpiło w nocy. Krwotok wewnętrzny, przerzuty, żadnych rokowań na lepsze, eutanazja. W czerwcu skończyłby 13 lat. Miał raka, który nie dawał nadziei. Od operacji przeżył tylko dwa miesiące w radości i bez bólu. Był słaby, nie wychodził już na spacery poza podwórko ale na podwórku bawił się jak szczeniak. Do wczoraj w nocy. Dzisiejszy dzień był koszmarem. Zły sen, z którego chciałabym się obudzić.
  17. Dziękuję, może jeśli można to na Kajtka. Kajtek jest wprawdzie stowarzyszenia ale karmę od początku finansuję sama.Leki kupuje stowarzyszenie i koszty leczenia pokryło. Teraz Kajtek wymaga konsultacji bo charczy (jest na lekach nasercowych) a w kasie stowarzyszenia pustka.
  18. Wykupiłam w lecznicy leki dla Dusi. Nie jest dobrze.
  19. Też muszę się zmobilizować i zrobić bazarek z kafelków. Kafelki już mam tylko czasu brakuje.
  20. Wizyta Maksa w lecznicy okazała się niewykonalna. Wpadł we wściekłość przed lecznicą. Nie dał sobie założyć kagańca. W domu nie mogłam bo nie zrobiłby kroku tylko by szalał ze złości. Dostaje antybiotyk bez zakrapiania ucha. Żeby nie stracić terminu wskoczyła w jego miejsce Dusia. Jest źle, zmiana nowotworowa odrosła. Raczej nie będzie się goić. Ma leki przeciwzapalne i antybiotyk.
×
×
  • Create New...