-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Są obróżki - 841,80 zł muszę zapłacić na raty do trzech miesięcy.Katastrofa ale byłoby gorzej jakby złapały kleszcze czy pchły. Dzisiaj wszystkie kąpałam, jutro założę obróżki. Maksowi w uchu wyszedł po badaniu wymazu gronkowiec. W piątek wizyta. Dusi coś rośnie w miejscu wycięcia guza, muszę umówić wizytę. Agatka chudziutka. Od ostatniej kąpieli schudła. Dopiero widać to w wannie jak pies mokry.
-
Kochane dziewczyny, jesteśmy do siebie podobne pod względem wrażliwości na cierpienie zwierząt. To nas łączy i mamy siebie nawzajem. Inaczej nie byłoby nas na dogo i nigdy nie spotkałybyśmy się na forum. Dziękuję, że jesteście i dzięki Wam nie czuję się odmieńcem. Też czasami miałam stany samobójcze, wyobrażałam sobie swoją śmierć i czułam ulgę. Ale to mijało, przy życiu trzyma mnie moja praca i świadomość, że nie mogę rodziny (mężą i syna) zostawić ze stadem zwierząt i jeszcze nie do końca spłaconymi kredytami. Poza tym zwierzaki by tęskniły bo jestem z nimi cały czas. Te stany mijają i znów jest radość i ciekawość życia. Wiem też, że jeśli aktualne zwierzaki odejdą za TM nie wezmę następnych. Psychicznie wysiadam przy ich starości i umieraniu. Tak mi się teraz wydaje.
-
Na piątym zdjęciu od góry z daleka, za Ozzim widać Yodę. Leszek jak jest to zakopuje te dołki. Jutro wraca. Ja już nie znalazłam na to czasu. Jak na tydzień zostałam sama z psami i moim zbliżającym się terminem zawodowym w realizacji to teraz doceniam jego pomoc. Wczoraj poszłam spać o 5.15 a wstałam o 9. Nie nadążam z tym wszystkim.
-
Maks trzepie głową - problem z uchem. Jeśli już musiałam pobrać mu materiał do wymazu postanowiłam go wczoraj wykąpać. Wrócił wysikany z podwórka, przy drzwiach do jego pokoju szybko założyłam kaganiec i 25 kilogramowego, warczącego Maksa złapałam na ręce i szybko wsadziłam do wanny. Kaganiec był za luźno i pasek znalazł się nie pod uszami tylko na czubku głowy. Jedną ręką trzymałam ten pasek na jego głowie, drugą myłam. Potem pobrałam z ucha co trzeba do wymazu. Maks warczał ale się nie szarpał. Jakby się szarpnął i zrzucił kaganiec zostałby wściekły, rozjuszony w tej wannie. Nie byłby w stanie wyskoczyć bo stary i łapy krótkie a nie dałby do siebie podejść w takiej sytuacji. Byłby problem a ja do soboty jestem ze zwierzakami sama. Dzisiaj była wizyta u weterynarza z Agatką, w sobotę kolejna na antybiotyk.
-
Yoda był rozespany a ja wyniosłam go na siku. Stał ze zwieszoną głową, przewrócił się na bok i wpadłam w panikę. Myślałam, że umiera. Zawsze zostajemy ze zwierzakami na zmianę ze względu na staruszki, sporadycznie wychodzimy z tż razem na nie dłużej niż 2 godziny. To był dzień kiedy tż wyjechał a ja musiałam wyjść w ważnej sprawie zawodowej. Nie było mnie 3 godziny. Wpadłam do domu, wypuściłam psy na siku a biednego Yodę wyrwałam ze snu i postawiłam na ziemi. Nic dziwnego, że staruszek nie mógł się obudzić. Po śmierci Timona i Senty i w obliczu choroby innych psów nie działam racjonalnie. Wpadam w panikę, boję się wyjść z domu, boję się dłużej spać. Źle znoszę psychicznie chorowanie i umieranie zwierząt. Fizycznie też bo ich objawy udzielaj ąmi się i wszystko mnie boli. W tym samym dniu wymacałam u Ozziego dwa zgrubienia i była panika, że przerzuty. Były to odczyny po rozpuszczalnych niciach. Agatka zwymiotowała i leżała koło wymiocin a ja też myślałam, że umiera. Zjadła za dużo puszki. Taki dzień był.
-
Z Yodą coś złego się dzieje. Dzwoniłam, mam być o 18 w lecznicy. Yoda bardzo długo się budził, zwisała mu głowa, wpadłam w panikę. W drodze do weterynarza już wrócił do normy, w lecznicy był ożywiony. Byłam poza umówioną wizytą a kolejka umówionych pacjentów była duża. Zrezygnowałam z czekania nie wiadomo jak długo z psem, któremu przeszły objawy słabości. Jutro jak będę z Fizią (operacja) porozmawiam o Yodzie i jeśli będzie taka potrzeba umówię go na wizytę.
-
Ozzy miał dzisiaj ostatnie zastrzyki. W środę badania kontrolne. Mam nadzieję, że wyniki dobre. Dzisiaj z togaa byłyśmy z Fizią na konsultacji okulistycznej u doktora Stefanowicza. Mimo kropli jest dużo gorzej i musi być amputacja oka. W środę będzie miała badania krwi i serca przed operacją. Ja już wykorzystałam limit na karcie i za Ozziego płacę kasą odłożoną na inny cel. Kartę będę mogła uzupełnić dopiero w kwietniu. Fizia jest pod opieką weterynaryjną Stowarzyszenia Dla Braci Mniejszych. Jakby ktoś chciał pomóc to byłoby super. Oczywiście na konto stowarzyszenia z dopiskiem "Fizia".