Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Faktycznie, wywalmy z forum wszystkie wątki, które nie są o psach dogorywających na łańcuchu w swoich odchodach - bo jak ktoś śmie poruszyć jakikolwiek inny temat niż te najpoważniejsze i najbardziej tragiczne... Nie rozumiem, po co czytasz takie wątki i się na siłę wypowiadasz, skoro to dla Ciebie pierd*ły, którymi nie warto sobie głowy zaprzątać? :razz:
  2. [quote name='SAIKO']To co zrobiłaś to było rzucenie psu wyzwania :) tu także trzeba uważać na jakiego psa się trafi, bo jeden się wycofa a drugi może podjąć próbę walki...ale to jest Twój pies, którego znasz w 99% i wiesz jaka będzie jego reakcja. Jeżeli chodzi o metody Cezara to najpierw trzeba je zrozumieć, następnie zmienić swój sposób myślenia, zachowania a dopiero później można je stosować. Metody pozytywne działają doskonale w szkoleniu psa - sam je stosuje, ale jeżeli chodzi o wychowanie to już nie bardzo...zwłaszcza z trudnymi rasami.[/QUOTE] Kwestia nazewnictwa; powiedziałabym, że to pies postanowił sprawdzić co się stanie jak spróbuje mi się postawić, ale ja ani nie ustąpiłam, ani nie podjęłam walki. Gdybym zareagowała ostro, zaczęła szarpać psa czy ściągać na siłę albo pies był już w takiej sytuacji brutalnie potraktowany, faktycznie mogłoby być niemiło. Przy pierwszej próbie sadzenia się zadziałało śpiewająco, bo pies nie był na tyle pewny siebie, żeby mnie zignorować - bo wcześniej nie dawałam mu powodów by sądził, że taki myk się uda. Za zejście nawet po tej probie sił został pochwalony i ładnie sie utrwaliło co się opłaca, a co nie. Dla mnie stosowanie szarpania psa, kuksańców, trzepnięć ręką, świadczy po prostu o niewiedzy wychowawcy, jak poradzić sobie bez tego. Może dlatego, że ja mam TTB, a żeby ten zareagował odpowiednio na puknięcie w chwili ekscytacji, musiałabym "puknąć" go chyba łopatą; stąd sam pies i specyfika jego rasy zmusił mnie do tego, bym nauczyła się radzić sobie bez konfrontacji fizycznej. I cały czas pamiętajmy, że resocjalizacja psa już rozwydrzonego czy agresywnego to zupełnie inna bajka, niż pies wychowywany przez nas od szczeniaka. Jeśli musimy się szarpać i szturchać z psem wychowanym przez nas od małego, to najwyraźniej coś schrzaniliśmy po drodze, skoro nie jesteśmy w stanie sobie poradzić bez tego. A metod jest mnóstwo, tylko żeby działały, trzeba dobrze wykorzystać czas, zanim pies zacznie dorastać i zakiełkuje mu w głowie myśl o buncie ;) I chyba trochę nie rozumiemy się z pozytywami; jeśli masz na myśli klikanie i smakołyki to owszem, nie zawsze i nie ze wszystkim zadziała, ale ja nadal uważam, że metody "niepozytywne" nie muszą się wiązać z fizycznym karceniem psa, szczególnie z użyciem naszych dłoni, nóg.
  3. Ja nadal uważam, że lepiej i bezpieczniej budować autorytet u psa bez ingerencji w cielesność. Kiedy mój pies miał w wieku dorastania fazę burczenia na nakaz zejścia z łóżka, stałam nad nim i gapiłam się dotąd, aż zaczął się kręcić, czuć nieswojo i zlazł. Czasem zakładałam ręce na biodra, żeby "powiększyć" swoje rozmiary jak jeżący się pies. Nawet nie musiałam powtarzać polecenia, bo pies dobrze wiedział o co chodzi. Problem sam się rozwiązał, pies zauważył, że warczeniem nic nie wymusi, a ja nie dam się sprowokować. Gro osób w takiej sytuacji ściągnęłoby psa siłą za obrożę albo walnęło za warczenie, doprowadzając do nasilenia konfliktu na tym tle i eskalacji agresji. Pytanie tylko po co, skoro można prościej i bezpieczniej? Jak ktoś ma dobry kontakt i więź z psem, znajdzie multum sposobów na pokazanie psu, że tak robić nie należy - bez dotykania. Ja jestem na nie wszelkim korektom z udziałem ludzkich rąk - niestety zawsze będą rozwijać w psie przekonanie, że ręce mogą zrobić coś przykrego, a do dziecka czy obcej osoby pies może nie mieć tyle respektu, kiedy coś mu się nie spodoba. Piszesz o wychowaniu psów jakbyś żywcem cytował Cesara Millana - mogę tylko poradzić, że ten pan nie jest bogiem i na niektórych jego metodach i obserwacjach można się nieźle przejechać, szczególnie próbując stosować jego metody rehabilitacji bardzo agresywnych psów przy normalnym wychowywaniu szczeniaka i młodego psa...
  4. Jeśli pies sikał na skutek stresu, to jakiekolwiek karcenie mogło tylko pogorszyć sprawę - szczególnie długo po fakcie, kiedy pies nijak nie kojarzy tego z sikaniem kilka godzin przedtem. Psy które nie czują się bezpiecznie, są lękliwe, w okresie nasilonego stresu często brudzą w domu - chcą instynktownie wypełnić go swoim zapachem, bo to je uspokaja. Złapać mocz możecie spróbować do wyparzonej chochli do zupy albo na tackę do grilla, od biedy zebrać z podłogi czy innej tego typu powierzchni jak nie wsiąknie. Łatwiej będzie po nocy, po jedzeniu czy piciu, jak będzie jej się chciało, a Wy wyjdziecie z nią na smyczy. Jeśli się okaże, że to jednak nie infekcja dróg moczowych, to czeka Was sporo pracy z psiakiem, w bardzo ogólnym sensie, bo widać że problemem jest raczej lękliwość i zagubienie psiaka, a samo sikanie to tylko jeden z objawów. A czy po kolacji i tym obfitym piciu po, jeszcze minimum godzinę później wychodzi na dwór? Bo jeśli je i pije po ostatnim spacerze albo tuż przed nim, cała ta woda zwyczajnie nie ma gdzie się podziać, i dlatego pies sika w nocy.
  5. To zależy jaka astma i jaki pies; jak astma jest powikłaniem po alergii wziewnej, a już nie daj boże "na psa", to niestety mieszkanie z psem, jeszcze mocno liniejącym, nie pomaga...
  6. Czy sunia jest sterylizowana? Czy w ostatnim czasie w domu zaszły jakiekolwiek zmiany, wydarzenia, które mogły ją zestresować - byli goście, doszło jakieś nowe zwierzę, więcej obcych ludzi w domu, zmiana zasad, etc.? Pierwsze co należy zrobić to złapać mocz i oddać do badania (koszt kilka złotych). Pogoda jest pokręcona, sunia mogła przeziębić pęcherz np. leżąc w przeciągu i przez to może mieć problemy z utrzymaniem dłuższy czas. Jeśli to ten problem, będzie antybiotyk i po kilku dniach minie jak ręką odjął. Zanim zacznie się z psem pracować wychowawczo, trzeba wykluczyć przyczynę zdrowotną, zanim karceniem tak zestresuje się psa, że zachowanie jeszcze się nasili.
  7. [quote name='gliwice87']mam kundelka juz nie pierwszego w moim zyciu a rasowe mialam tylko 2 owczarki byly tak genetycznie obciazone ze kosztowalo ich leczenie dobry samochod[/QUOTE] A to były rasowe owczarki z papierami, czy owczarkopodobne? Ja tam nawet nie widzę sensu wymyślania dla kundelka rasy. Ja nigdy nie miałam potrzeby wmawiania ludziom, że mój kundel jest rasowy ani nie wstydziłam się tego, że jest kundlem; jak ktoś by złośliwie skomentował, to dostałby wiązankę i tyle... Jak ktoś do tego stopnia przejmuje się, co myślą obcy ludzie, że wymyśla kundelkowi rasy i traktuje to tak serio, to zastanawiam się, czy wszystko z tą osobę ok. Może niech po prostu kupi sobie rasowca i oszczędzi tych stresów, skoro to takie ważne, co myślą obcy ludzie o rasowości jego psa...
  8. Przede wszystkim cała wymiana zębów i zakończenie rozwoju szczęk u psa trwa nawet do 8 miesiąca życia i nawet do tamtej pory zgryz może się psu zmieniać. Jeśli więc szczeniak w momencie sprzedaży nie miał widocznego znacznego przodozgryzu, to trudno mówić tu o jakimkolwiek oszustwie ze strony hodowcy.
  9. [quote name='Dog']Ja mam swoje zdanie na ten temat. Zastosowałam chwytanie za kark parę razy i nie żałuje.. Tak jak pisałam wcześniej, znacząco poprawiły się moje relację z psem, co mnie bardzo cieszy :) [/QUOTE] A ja po latach siedzenia w temacie mogę Ci powiedzieć, że taka reakcja psa na tego typu metody jak u Was to rzadkość. Zazwyczaj kończy się utratą zaufania psa do opiekuna, nasileniem agresji, niekiedy do tego stopnia, że kończy się uśpieniem psa. [quote name='Dog']A to że Ginger klapala zębami i warczała, podczas gdy Ty chciałaś ją zdominować, ja uważam ze to zły znak, długo jesteście razem, i chyba jest między Wami ta więź? i takie zachowania ze strony psa, nie powinny miec miejsca! rozumiem, ze sobie pozwalasz na warczenia itd. ja bym sobie nie pozwoliła by mój pies na mnie warczał i klapał żebami, gdy mu się coś nie podoba, zrobił to raz, i więcej tego nie powtórzył.. dla mnie to jest porównanie jakby dziecko na matkę krzyczało, gdy tylko mu się coś nie podoba.. :p [/QUOTE] Po pierwsze szarpanie za kark to nie dominowanie. Psowate łapią i szarpią za kark tylko ofiary, które chcą zabić. Ustalanie hierarchii najczęściej odbywa się całkowicie bezkrwawo, a z zębami wyskakuje pierwszy osobnik, który jest mniej pewny siebie i pierwszemu puści mu psychika w teatrzyku pokazu sił. Przełóż to sobie na relację pies-człowiek; pies warczy, ostrzega, próbuje coś wymusić. A człowiek zamiast jak przystało na autorytet zachować spokój, popatrzeć pewnie na psa i odesłać komendą na miejsce, wpada w panikę, leci z łapami, szarpie za kark, jakby uważał tego psa za jakieś zagrożenie :razz: Pokazuje słabość, nerwowość, niezrównoważenie. W przyrodzie żaden dominant o silnym charakterze nie zachowuje się w taki sposób. Najpierw sama uzupełnij wiedzę o zachowaniach dominacyjnych, bo na razie niewiele wiesz nawet o tych w wykonaniu dzikich psowatych - o domowych psach nie mówiąc. Masz spanielka i go targasz - spróbuj tak z dwuletnim wilczakiem albo akitą :razz: Według Ciebie jak między psem a właścicielem jest więź, to powinien pozwolić sobie zrobić wszystko, włącznie z brakiem reakcji na agresywny atak ze strony właściciela (a tym właśnie jest szarpanie za kark)...? Fantastyka ;) i z zachowaniami drapieżników niewiele ma wspólnego. Podobnie zresztą z bronieniem żarcia; w stadzie wilków żaden osobnik, nawet ten z samego dna drabinki hierarchicznej nie odda pożywienia bez walki, bez warknięcia, jak trusia, bo od tego zależy jego przeżycie. Obejrzyj sobie chociaż jeden film na National Geographic, gdzie przedstawione są zachowania psowatych. Przy posiłkach, we wzajemnych relacjach psowate non stop na siebie warczą, niezależnie od pozycji w stadzie, bo taka jest ich mowa, jest to ostrzeżenie. Według Ciebie pies jest podporządkowany tylko jak jest niemy? :razz: Warczenie służy ostrzeganiu, pies który nie warczy jest bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny, bo... nie ostrzega. Oduczanie, karcenie warczenia często prowadzi do eskalacji agresji bez ostrzeżenia na słabszego osobnika - często niestety na dziecko. Cóż, psa nauczono, że warczenie jest złe, więc jak się wkurzył, pominął ten jak widać zbędny wg ludzi etap. Porównujesz tę sytuację do dzieci... Masz dzieci? Widać że nie :diabloti: oj uwierz, że chyba każde dziecko nie raz wrzeszczy na matkę, i najgorsze co można zrobić, to dać się sprowokować do agresji. Co proponujesz do takiego wrzeszczącego np. w sklepie na matkę dzieciaka, złapać za łeb i o glebę? Bo Ty sobie nie pozwolisz i już? Agresję stosują Ci, którym brakuje innych metod i argumentów, niestety. Btw - rottweilera, kaukaza czy tosę też tak ochoczo targałabyś za kark jak swojego spanielka? Przy małym piesku każdy jest wielki alfa i bohater; jak zaczniesz kiedyś pracować z dzieckiem albo psem, który bez trudu walnie Tobą o glebę i pokaże, kto jest fizycznie silniejszy, to nauczysz się trochę pokory i docenisz, że siła charakteru to więcej niż przepychanki po podłodze. Tymczasem spróbuj przynajmniej powstrzymac się od polecania obcym ludziom tak kontrowersyjnych metod, bo u Ciebie było fajnie, u kogoś może skończyć się tragicznie.
  10. Stary wątek, ale bardzo podstawowe sprawy, więc spróbujmy po kolei... Nie wiem, co ma dziecko nie-człowiek po Polaku i Niemce do rasowości psów. Strasznie dramatyczny i zawiły przykład, żeby nie powiedzieć bez sensu. Przecież nikt nie pisze, że jak pies nie ma rodowodu, to nie jest psem :razz: Raczej porównaj to sobie do rodów szlacheckich - jak nie masz tego w metryce, to niewiele zmienia fakt, że będziesz ludziom opowiadać, żeś hrabina Czartoryska i do jakiegoś tam z Czartoryskich jesteś z twarzy podobna :razz: Weterynarz jest od leczenia chorób, a nie hodowli psów rasowych, i bajdy Ci opowiada. Rodowód jest świadectwem pochodzenia psa po danych przodkach oraz jego rasowości. Zaświadcza też, że pies pochodzi z zarejestrowanej hodowli, po rodzicach o cechach typowych dla rasy (żeby szczeniaki miały rodowód, rodzice muszą zdobyć uprawnienia hodowlane poprzez ocenę cech psychofizycznych na wystawach, jak również niekiedy obowiązkowe badania na choroby częste w rasie, np. dysplazję). O sprawy rasowości pytaj zootechników, sędziów kynologicznych, doświadczonych hodowców, bo weterynarze nie są od tego. Nie, Twoja suczka nie jest rasowa. Jej matka nie przechodziła żadnych kwalifikacji, które wykazałyby, czy jest psem wartym do użycia w hodowli; ponadto krycie było nieudokumentowane, stąd trudno powiedzieć, czy ojcem szczeniąt był ów wystawowy pies - śmiałabym nawet wątpić, bo dopuszczanie reproduktora do niehodowlanej suki i produkcja szczeniaków bez papierów jest złamaniem regulaminu ZKwP i właściciel psa mógłby ponieść tego konsekwencje ze skreśleniem ze związku włącznie. Każdy głupi może sobie teraz ściągnąć z internetu zdjęcie championa i podpisać, że to ojciec szczeniąt które sprzedaje, i bardzo często jest to oszustwo. Kto powiedział, że pies bez rodowodu nie jest nic warty? Jak pies nie rasowy, to dla Ciebie już nic nie warty? No to trzeba było kupić z rodowodem. Jak widać, nie u każdego ego może przeżyć, że nie ma rasowego psa ;)
  11. [quote name='SAIKO']Każde złe zachowanie musi być skorygowane - nie bicie, tylko taki kuksaniec...Nie pierdziel się z nim, bo Twój pies uważa, że w hierarchii jest na równi z Tobą, a niekiedy wyżej (zależnie od sytuacji)...reszta rodziny jest poniżej..[/QUOTE] Taa, doradzaj obcej osobie na forum "kuksanie" akity skłonnej do agresji. Za szycie, rehabilitację i odszkodowanie po pogryzieniu też się poczujesz i zapłacisz? Moja koleżanka ma akitę i pies został w ciągu 6 lat życia "kuksnięty" tylko raz, przez faceta, który przyszedł położyć płytki - krew się polała... A pies nigdy wcześniej nie zachował się agresywnie wobec ludzi, nawet nieznajomych gości - no ale nigdy nie był bity, szarpany czy kuksany. Akita jest bardzo honorowa, relacje z takim psem powinny opierać się na obustronnym szacunku, a nie tylko ślepym podporządkowywaniu sobie psa za wszelką cenę. To nie owczarek niemiecki, którego zlejesz i przyjdzie lizać Ci buty - akita ma za silny charakter i na agresję nauczy się odpowiadać agresją. Nad psem trzeba umieć zapanować bez tego typu zachowań - strona która pierwsza przechodzi do konfrontacji fizycznej, pokazuje że jest mniej pewna siebie, nie umie nad sobą zapanować, daje się sprowokować psu i jednocześnie uczy psa używania siły w relacji pies/człowiek, co gdy w domu są małe dzieci, może doprowadzić do tragedii. Trochę źle pojmujesz bycie autorytetem dla psa; to naprawdę nie polega na przepychankach. A akicie do wilka wcale nie tak blisko, jak Ci się wydaje; jak zresztą wielu rasom ze Wschodu - to nie ten typ co malamut czy CSV; jeśli już porównywać akitę do dzikich zwierząt, bliżej im już chyba z niektórymi cechami charakteru do dużych kotowatych niż do wilka.
  12. [quote name='Cudak']Dlatego moim zdaniem sterylki dla kundelków (psów bez uprawnień hodowlanych) powinny być obowiązkowe. Ludzie nie szanują tego, co dostają za darmo. Kundelki są dla nich bez wartości, więc wyrzucają je jak śmieci, kiedy się znudzą lub zachorują.[/QUOTE] A co ma piernik do wiatraka...? Taki przepis i tak jest bez szans na wyegzekwowanie, a niesterylizowanie nie równa się rozmnażaniu. Swoją drogą sachma ma sporo racji - poszczególne rasy też mają niekiedy przerąbane. Nawet dla wielu osob z dogomanii yorki to wstrętne ujadające szczury, i nawet nie psy :roll: a TTB to paskudne świnie i mordercy z wielkimi ryjami :razz: a co mówić o przypadkowych ludziach nieprzepadających za psami.
  13. Witamy i tu "sąsiadów" ;) Oj staffik lubi wymuszać szczekaniem - nie można ulegać, bo sobie wychowasz wrzeszczącego potworka ;) A spanie w łóżku normalka :evil_lol:
  14. Tak jak pisałam, popytaj w sklepach mięsnych, hurtowniach, ubojniach o skrawki z mięsa, przełyki, ogony, uszy - wszelkie tego typu odpadki. To są grosze. Samym ryżem nie da się psa karmić, pies Ci wychudnie, pochoruje się albo i za jakiś czas w ogóle będzie po nim.
  15. Mogę Ci podesłać mój jadłospis na którym odchowywałam szczeniaka; jest trochę mniej skomplikowany ;)
  16. Sunia rozumiem rodziła szczeniaki? Jak zapobiec... Nie rozmnażać psa bez podstawowej wiedzy na temat żywienia szczennej i karmiącej suki i najczęstszych problemów przy tym występujących :razz: Tężyczka jest efektem zaburzenia gospodarki wapniowej, dotyka głównie małe suki, które są źle żywione, otrzymują za mało (lub o wiele za dużo) wapnia w pożywieniu. Sunia nadal karmi młode? Jak jest żywiona? Dostaje odpowiednie witaminy? Jeśli nie poprawiono błędów żywieniowych, choroba może się powtórzyć, tylko już z gorszym skutkiem.
  17. On jest trochę podobny do mojej suni kiedy była szczeniakiem - tylko moja była bardziej puchata, miała więcej srebrzystej sierści na grzbiecie i chyba była troszkę mocniejszej budowy; przypuszczałabym, że będzie ważył do 20 kg - moja sunia w szczuplutkiej młodości ważyła 19, teraz waży 22-23 kilo.
  18. Ja mam bardzo podobne obserwacje, co Marta 1990, zresztą już kiedyś tu o tym pisałam. Kiedy ja byłam dzieckiem, kundelków było pełno, rasowy pies był rzadkością. Jako dzieciak miałam swojego ukochanego wyczekanego kundelka, moi koledzy i koleżanki podobnie... Teraz 3/4 psów na osiedlu to rasowce z pseudo; albo labradory i asty, albo, w przypadku dzieciaków, parad yorków, shih tzu i sznaucerków mini... Ja jako dziecko miałam zajęcie z uczenia psa sztuczek, poznawania innych kundelków, rozmowy z ich właścicielami - teraz dzieciaki mają ubaw z pytań o rasę, z tego ile kosztował, który ma bardziej szpanerskie szeleczki, smyczkę, flexi, kokardki... Z psów zrobiono drogie gadżety dla dzieci do chwalenia się przed kolegami; obok komórek, laptopów i quadów... Yorczków i shih nie można puścić ze smyczy, bo się pobrudzą, powąchać się z psem nie mogą, bo wstrętny kundel je na pewno zje; niczego nie są uczone, a jak się drą czy nie chcą iść na smyczy, to dzieciak bierze takiego pod pachę i niesie jak maskotkę. Kundelki mają u mnie już chyba tylko starsi ludzie i nieliczni miłośnicy psów bez względu na rasę... Dodam, że w tej powodzi osiedlowych "rasowców" pies rodowodowy jest rarytasem :roll:
  19. Martens

    Niedługo pies

    [quote name='Kubab']Ajakiej masz firmy bo ja chciałbym kupić z trixie są???[/QUOTE] Ja miałam chyba z Trixie; kupowałam na krakvet.pl [quote name='ozierek']Może piłka od tenisa ?;>, sznurek[/QUOTE] Piłki tenisowe to tak średnio, bo jak pies mocno je żuje, to zdziera sobie szkliwo z zębów, no i może się najeść tego żółtego meszku. Lepsze zwykłe twarde, gumowe. Z cienkiej gumy czy lateksowych nie ma co brać, bo staffik popruje to na strzępy w 10 minut.
  20. Dobry mop i Pronto do podłóg - żeby usunąć efekty z mieszkania ;) Myślę, że psu nic nie będzie.
  21. [quote name='Patik']Mam pytanie jak robią to m.in. bezdomni czy ludzie "wędrowni" ,ze ich psy chodzą za nimi krok w krok, bez smyczy bez niczego, mają cały świat gdzieś tylko widza swojego Pana/Panią??[/QUOTE] Nie wiem, to do dziś niewyjaśniony fenomen :D A tak serio wydaje mi się, że to po trosze kwestia naturalnej selekcji (jak któryś się nie słucha/jest niezależny/etc. to szybko gubi się albo ginie), albo podejścia tych ludzi; myślę że oni mimowolnie dają tym psom do zrozumienia, że biegać za nimi nie będą, to oni są dla nich jedynym źródłem jedzenia/bezpieczeństwa, no i te psy cały czas są na zewnątrz, na ulicy, i inne psy czy obcy ludzie nie są dla nich taką atrakcją jak dla naszych wychodzących na spacer. Ale to tylko moje domysły, jak ktoś ma inne teorie to jestem bardzo ciekawa ;)
  22. [quote name='typjaah']jesli chcesz psa sportowego (agility np, bardzo fajne) i psa rodzinnego polecam staffordshire bullterrier, bardzo dobre psy jesli je wystarczajaco mentalnie i fizycznie trenujesz :)[/QUOTE] Też myślałam o poleceniu go, ale dla osoby która nigdy nie miała ani nie wychowywała żadnego psa, ten charakterek może być trochę za dużym wyzwaniem ;)
  23. A ja się nie spotkałam ;) aczkolwiek ja nie pozwalam swoim psom biegać do obcych psów i się witać bez zapytania ich właścicieli. Gdyby tak było, pewnie spotkałoby mnie parę niemiłych sytuacji. Raczej wmawiano mi, że mój kundel to jakaś rasa i bulwersowano się, że mówię, że to kundelek ;)
  24. Po prostu przestańcie psa bić, szarpać się z nim, drażnić waląc po pysku (!!!)... :shake: To pies po przejściach, w schronisku prawdopodobnie musiał walczyć o jedzenie i nie powinny dziwić takie jego reakcje. Chwyt za obrożę, za okolice szyi to dla psowatych atak, szczególnie przy jedzeniu. Powinnaś psa odwołać/wygonić słownie, albo zostawić w spokoju na ten czas, a nie wchodzić w fizyczną konfrontację. Podczas imprez na tym etapie najrozsądniej byłoby po prostu trzymać na smyczy albo w ogóle izolować, jeśli nie ma mozliwości pracować z nim wtedy na spokojnie. Ten pies się was boi, musi z Wami walczyć o jedzeniu zupełnie jak ze schroniskowymi psami, a Wy zamiast jakos zbudować jego zaufanie, bijecie go i dalej z nim walczycie. Jak Twój chłopak bije psa za warczenie na Ciebie to brawo, tylko patrzeć, jak pies przestanie warczeć, a zacznie gryźć bez ostrzeżenia, bo tego właśnie go w ten sposób uczycie - że pokojowe ostrzeganie nie działa. Autorem agresji i gryzienia tego psa na tę chwilę jesteście w całości Wy i Wasze brutalne traktowanie go, i wszystko jest na najlepszej drodze, żeby pies naprawdę stał się niebezpieczny i zrobił komuś krzywdę. Zarzestańcie jakichkolwiek zabaw siłowych i drażnienia, jakichkolwiek kar cielesnych - zacznijcie całą porcję jedzenia psa podawać mu z ręki, uczcie polecenia "zostaw" wymianą na coś lepszego, np. kawałka suchego chleba na kawałek parówki (w tym dziale w podobnych tematach są instrukcje) i poczytajcie wątki poświęcone psom ze schroniska, bo mam wrażenie, że jesteście w temacie kompletnie zieloni...
  25. Moje psy nie żebrzą, mimo że milion razy były karmione z ręki i przy stole. Po prostu naucz psa polecenia na miejsce i odsyłaj, kiedy ktoś je, odsyłaj kiedy są nachalne, odsyłaj kiedy przy czyimś jedzeniu zachowują się niewłaściwie. Naucz leżenia na miejscu przy posiłkach i na koniec posiłku zanoś psu maleńką nagrodę na jego posłanie. Jak pies jest posłuszny to nie powinien być problem. Btw psy szybko się uczą, że u jednej osoby w domu jest sens żebrać, u innej nie, i same wiedzą, u kogo jest szansa na dożywianie, a u kogo nawet nie ma po co patrzeć. Ok, nie warto psa przyzwyczajać do codziennego dokarmiania przy stole, ale hej, nie żyjemy na pustyni, i chyba nie ma na świecie psa, który nigdy przenigdy nie dostał czegoś od dziecka/gościa/znajomego na jakimś grillu, imprezie, większym obiedzie, a mimo to nie każdy pies wchodzi ludziom na kolana i obślinia wszystkich od góry do dołu. Btw teksty typu "obsrany robol" czy "żeby nie zdechli z głodu" (podczas gdy na dogo nie zwykło się tak mówić nawet o psach) nienajlepiej świadczą o Twojej kulturze. Mój TZ akurat latem dorabia przy ociepleniach i elewacjach, i bardzo chciałabym zobaczyć jak jakaś gówniara mówi mu taki epitet w twarz :roll: bo na forum to jak widać każda jest bohaterka, a jak facet dawał coś psu, pewnie z czystej nieświadomości, to pewnie taka wyszczekana nie byłaś, tylko przyszłaś się powściekać na forum. Jak jest impreza/grill/rodzinny obiad, to się uprzedza ludzi, żeby psa nie dokarmiali, albo trzyma przy sobie/zamyka, a nie potem ma pretensje do całego świata o rozwydrzenie własnego psa. Przecież nikt Ci psa nie kopał ani nie drażnił, a podkarmić przy stole mogła równie dobrze babcia o własnych poglądach czy znajome dziecko.
×
×
  • Create New...