Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Hodowla psów nie kończy się na yorkach. Spójrz na przykład na moje staffiki, średnio w miocie 3-4 szczeniaki, zwykle nawet 3, niech będą po te 2,5 tys., mamy 7,5 tys., odejmij od tego koszt krycia czyli zwykle jeden szczeniak, zostaje 5 tys. Biorąc pod uwagę, że hodowle mają zwykle 1-3 mioty rocznie (3 to już te naprawdę spore, bo większość jest małych i ma 1-2 suki i max. 1 miot rocznie), to rzeczywiście kokosy, szczególnie przy pozostałych kosztach i tym, ile staffik potrafi wpierdzielić (mój je półtora raza to co suka wielkości owczarka...). A badania są, na L2HGA badają niemal wszyscy, na HC też większość, a jak 2 lata temu patrzyłam koszt był ok 600 zł od psa. Normalnie można za to pławić się w luksusach i co rok latać do Egiptu. A pytasz czemu nikt nie chce zarabiać na bezdomniakach skoro to takie łatwe? No nie chce, bo normalny hodowca nie jest takim potworem, który wepcha się w przetarg na schronisko, będzie doił grube tysiące z gminy, a do psów zatrudni jednego chłopa ze wsi, żeby im kaszy nasypywał i dyskretnie pozbywał się nadmiaru.
  2. [quote name='Balbina12']Uwielbiam mądrowanie się ludzi mających zdrowe,piękne ,rasowe pieski jak to tym pomagającym psom się dobrze żyje.[/QUOTE] A ja uwielbiam mądrowanie się osób pomagających psom, że hodowla to sama radość, leżenie do góry tyłkiem i pieniądze spadające z nieba w kwotach porównywalnych do zarobków dobrego biznesmana... Bo właśnie dlatego ten temat wypłynął. Dla mnie hotele dla bezdomniaków są ok - dopóki nazywa się to po imieniu hotelem, czy firmą z której usług korzystają dogomaniacy, a nie jakąś działalnością charytatywną czy "płatnym domem tymczasowym". Dom tymczasowy jest wtedy, kiedy ktoś bierze psa za free albo za całkowity lub częściowy zwrot kosztów (bo może mieć czas i warunki, a nie mieć kasy), natomiast nie z zarobkiem dla siebie.
  3. Żebyś Ty widziała, jak ja ostatnio o 2 w nocy szłam z Baryłą na popas... Koszulka nocna krótka, bez majtek, na tym jesienny płaszcz khaki do pół uda zapięty po szyję, na długi rękaw, żeby nie było widać tej nieszczęsnej piżamy w razie czego, gołe całe nogi, plus plażowe pstre japonki :evil_lol: A zimą w nocy kurtka, spodnie od piżamy i rozwiązane chlapiące glany to norma :lol:
  4. Proszę Cię, naucz się poprawnych i trochę kulturalniejszych pojęć, jak już to homoseksualista, gej. Ty wolisz, żeby mówić do Ciebie dziewczyna, nastolatka, czy per "gnojówa"? Plus chyba nie za bardzo rozumiesz psie zachowania... Psa można oduczyć biegania za samochodami pracując z nim np. na długiej lince, odwołując przy samochodach i nagradzając odwołanie, ale nadal nie rozwiązuje to problemu, kiedy pies biega samopas, bo pokusa i tak będzie zbyt wielka. Po prostu pies musi być zabezpieczony, czy to w kojcu, czy biegać po posesji tylko kiedyś ktoś jest na zewnątrz i może go dopilnować. I Twój pies jest za młody, by wyrokować o jego przyszłym charakterze i agresji; jak posiedzi parę lat na łańcuchu, to pewnie będzie, niestety. A nawet jeśli nie, i tak troche nie na miejscu jest, żeby duży silny pies ganiał samopas po wsi i straszył obcych ludzi. Mi też szkoda Twojego psa, ale cóż, cudotwórcą nie jestem.
  5. [quote name='sacred PIRANHA']jakies 90% właścicieli psów jest zbyt leniwa na posiadanie psa...nie chce się trzymac na smyczy, nie chce się przejsc kilkaset metrów dalej żeby nikomu pies nie przeszkadzał,nie chce się popracować nad przywoływaniem, nie chce się zastanowic jakie zarcie jest lepsze (najprosciej kupic suche kulki w okolicznym sklepie zeby daleko nie bylo), nie chce się zwrócić uwagi że są tez inne psy/ludzie, którzy nie mają ochoty w danym momencie sie bawic/odganiac od naszego piesiuncia... [/QUOTE] Po prostu mamy pokolenie "fast fooda", wszystko na odwal, byle tanio, szybko, łatwo... Niestety jak obserwowałam wspomnianą labkę jako szczeniaczka jakieś 2-3 miesiące temu, już miałam przeczucia, że będzie kolejna labowa historia. Na początku państwo się przejmowali, szczeniaczek pilnowany albo na smyczce, i na spacerki dalej chodzili, ale piesek rośnie, biegać chce kilka razy na dzień i na smyczy ciągnie, niesforny, więc pańciostwo smyczka zaczęła koleć w rączki i piesek coraz więcej zażywa swobody przed blokiem - straszy dzieci (boją się bo czarny i biega jak oszołom od jednego do drugiego), zaczepia psy - pańciostwo nieco skonsternowane jeszcze próbuje odwoływać, ale jak parę razy poganiają za psem i się spocą, to machną ręką, przecież to labrador, nie ugryzie, to niech se zaczepia :razz: A tak się cieszyłam, że wyprowadziłam się na drugi koniec osiedla od tego typu laba - a tu mi pod samym nosem innego sprowadzili. [SIZE=1]Jak TZ przebąkuje, że chciałby kiedyś laba, najlepiej biszkopta, to mi słabo; "kiedyś", po kolejnych doświadczeniach z tą rasą, czy raczej jej ogarniętymi inaczej włascicielami, będę dostawać drgawek na sam dźwięk nazwy tej rasy :roll: nie mówiąc o posiadaniu takiego w domu. [/SIZE]
  6. [quote name='bejasty']piszę to na podstawie własnych problemów z socjalizacją psa z natury płochliwej rasy/[/QUOTE] A jakie to rasy są z natury płochliwe? Bo z tego co wiem wzorzec żadnej rasy nie przewiduje u psów hodowlanych takiej lękliwości, żeby pies bał się podłogi.
  7. Ja wczoraj wieczorem miałam jakiś pechowy spacer - wyszłam z sunią wczesnym wieczorem dosłownie na 5 minut na fizjologię, i najpierw za sąsiednim blokiem zmolestował nas podrostek labradora - czarna, już około 15-kilowa sunia. Pańcia wyszła z nią dosłownie za róg, puściła ze smyczy, niemała już suka chyba miała się tak wybiegać, bo zataczając koła zaczęła uganiać się po trawniku, przerażając przy tym 7-8 letnie obce dziecko, którego niemal nie stratowała - potem pańcia zaczęła ćwiczyć z nią siadanie i dawanie łapki, ale co z tych słitaśnych sztuczek, skoro odwołanie leży bo pies ujrzawszy mnie z Baryłą wyrwał do nas lotem koszącym... Dalej Baryle do pyska i radośnie w ślinę, ta go ofuknęła, pies odskoczył zręcznie umykając pańci, która bez efektu usiłowała go odwołać i złapać, po czym do Baryły, z innej strony, znów został ofuknięty... No litości, dwa bloki dalej kończy się osiedle, jest pusta łączka, kolejne 200-300 metrów dalej łyse pola - czy tam nie można iść wybiegać podrostka i z nim popracować, tylko puszczać niemałego już psa nad którym się nie panuje w środku osiedla, pod blokiem, między dzieci, psy...? Lekko wkurzona oddaliłam się z Baryłą, załatwiłyśmy sprawy, wracamy, na chodniku już niedaleko bloku podłazi do nas czarny cocker spaniel i bez ceregieli wtyka Baryle nos pod ogon, ona burczy, jakiś facet zaczyna anemicznie wołać psa, pies się odsuwa, ale próbuje z drugiej strony... Ja nie rozumiem, czy połowa właścicieli psów uważa osiedlowe chodniki i trawniki za swoje prywatne posesje i wybiegi dla swoich psów?
  8. A ja tak odnośnie autora wątku - Jezu Chryste, Polska taki biedny kraj, ludzie biedni, a ich stać, żeby wydać 5 stów (!) na nie wiadomo co... To lepsze niż hazard :roll: Za tyle kasy utrzymałabym swoje psy przez dobre 2 miesiące.
  9. A kto napisał, że każda hodowla jakiejkolwiek rasy jest fajna i podąża w dobrym kierunku? Dla mnie lekko połowa obecnie hodowanych ras jest przerasowiona i jej cele powinny zostać przewartościowane - ale to nie znaczy że hodowla sama w sobie jest zła i bez sensu. Btw wszystkie cechy zwierzęcia mają pozytywne i negatywne strony, coś za coś, szybsze zwierzę zawsze będzie słabsze, wrażliwsze na urazy od ciężkiego, silnego, ale niestety bardziej narażonego na problemy stawowe, i tak można się czepić każdej cechy po kolei - i wszystkie te cechy brać prostu z natury. Zresztą hodowla psów póki co nie opiera się o inżynierię genetyczną, ale cechy, które samoistnie wystąpiły w tym gatunku, a więc stworzone przez naturę - inna sprawa czy korzystne, ale na pewno nie są one gdzieś z kosmosu wzięte. Zresztą, nawet w bardzo odbiegających od wilków rasach trafiają się osobniki o żelaznym wręcz zdrowiu, a wśród kundelków i w rasach bardzo zdrowych osobniki słabe, chorowite, z wadami. Nie da się jednoznacznie stwierdzić kundel = zdrowy jak rydz, rasowiec = wynaturzona chora pokraka; problemem jest natomiast to, że wielu hodowców zapomina, że obok tych interesujących cech bardzo ważnym, jak nie podstawowym kryterium powinno być zdrowie oraz psychika. Obecnie hodowla psów rasowych bardzo potrzebuje zmiany kierunku, przewartościowania - ale to nie znaczy, że jedyną droga jest wywalenie jej w kosmos. Zreszta taka juz ludzka natura i tak ten świat zbudowany, że choćbyśmy pozostawili same kundelki, i tak wystąpi forma hodowli i selekcji hodowlanej, bo przecież nikt nie puści raczej tych psów jak leci, a w naturalny sposób jedni ludzie będą rozmnażali małe włochate kundelki dla starszych pań, inni duże, silne psiaki dla rodzin z dużą posesją i nadmiarem energii na spacery. To też będzie zaczątek hodowli - bo to nieuniknione dopóki istnieje gatunek psa domowego, praktycznie niewystępujący w stanie dzikim. A co do "handlu żywym towarem"... To ja dla równowagi poproszę, żeby jedzenie dla psów, usługi weterynaryjne i akcesoria dla psów też były darmowe, wszak służą one opiece nad żywą istotą, to niegodnie żądać pieniędzy za leczenie zwierzaka czy karmę; to powinno być robione charytatywnie :D I wg mnie w przypadku psa rasowego płaci się przede wszystkim za fakt jego rasowości i pracy hodowlanej w niego włożonej, określone jego cechy, a nie de facto za samo zwierzę. Inna sprawa, że jak już pisałam na innym wątku, schroniska i fundacje też "handlują żywym towarem", bo przy adopcji psa ze schroniska bardzo często jest obowiązkowa opłata (a nie dobrowolna darowizna), fundacje potrafią wystawiać na allegro rasowe psy w cenie rynkowej u hodowcy tłumacząc się mętnie, że to na utrzymanie pozostałych zwierzaczków (czyżby cel uświęcał środki?)... Tyle się krzyczy o brudzie w środowisku hodowców, to może powyciągamy teraz męty ze środowiska ratujących kundelki i radośnie na ich podstawie ocenimy całość osób działających w adopcjach, jak czynią to te osoby z dobrymi hodowcami, oceniając ich w jednym worze z pseudo i oszustami?
  10. Martens

    Barf

    Przede wszystkim co innego brzydka sierść i linienie, a co innego łysienie. Jak są widoczne już łyse miejsca to raczej nie zwalałabym tego na żywienie, tylko poszukała przyczyny zdrowotnej - pasożyty, grzybica, nużyca, albo jakieś problemy hormonalne, szczególnie po sterylce możliwe są problemy z tarczycą.
  11. Ojć, nie wpasowałaś się w gadżeciarski klimat :diabloti:
  12. [quote name='Marta1990']A ja właśnie parę razy ,jak moja kuzynka sprzedawała ciuchy na giełdzie zwierząt przy świebodzkim we Wrocławiu , byłam świadkiem, jak osoba ,która chciała wziąć bidę ze schroniska , została przekonana przez handlarę, że w schronisku to same choróbska i pchły, a jej (tej handlary)pieski są zdrowe czyściutkie, zadbane '' . Więc się z tym zgadzam.[/QUOTE] [quote name='njangu']Myślę że osoba mogąca adoptować psa ze schroniska, ewentualnie prosto z ulicy, zanim to zrobi, może zostać przekonana przez hodowcę do kupna "młodego, silnego, zdrowego, bezproblemowego psa" zamiast przysłowiowego kłopotu ze schronu. Przypadek sprzed miesiąca. Matka kolegi chciała psa. Zanim się do nas odezwała, "przekręcił ją" jakiś hodowca. To byłby dobry dom dla jednego z tysięcy wykolejeńców, którzy czekają na swoją szansę. [/QUOTE] I zrobił to hodowca zarejestrowany, dbający o psy, rozmnażający sensownie, dbający o przyszły los szczeniaków? Czy giełdowo-allegrowy rozmnażacz albo "hodowca" zrzeszony jadący na modnej rasie bez pojęcia ile miotów wlezie? Bo te dwa ostatnie przypadki nie wpisują się w definicje hodowcy. Znani mi hodowcy w "mojej" rasie prędzej namówiliby taką osobę właśnie na adopcję, bo i tak nie urządza ich specjalnie sprzedawanie dobrego wystawowego szczeniaka dla osoby, która chce go tylko trzymać na kolankach. Sami zresztą często adoptują psy i biorą na DT. [quote name='njangu']W mojej opinii tych "dobrych" należałoby po sprzedaży ostatniego zwierzęcia z hodowli nakłonić do zarabiania na życie czymś pożytecznym. Z tymi "złymi", no cóż, już pisałem, w uznaniu za całokształt myślę że należałoby im "wypłacić premię". Dalszą rozmowę uważam za bezcelową i pozbawioną najmniejszego sensu. Ostatnie czego tu trzeba to kłótni i wyzwisk.[/QUOTE] Widać, że raczkujesz w temacie, bo "dobry" hodowca bardzo rzadko jest w stanie zarobić na hodowli cokolwiek, a jeśli myślisz, że są to kokosy na dobry samochód i utrzymanie rodziny czy nawet samego siebie to ja zaraz nie dam rady z fizjologią, ale nie się zrzygam, tylko posikam się ze śmiechu. Na psach można zarobić, owszem, albo będąc romnażaczem tnącym maksymalnie koszty i kryjącym na ilość (ale to nie jest niestety hodowca) albo zrobic biznes na kundelkach w potrzebie wygrywając przetarg na jakieś schronisko. To co można wyrwać sporadycznie na uczciwej hodowli to nędzne grosze w porównaniu z tym, co ludzie w Polsce tłuką na bezdomnych zwierzakach. Więc pomyśl, za co wzięliby się hodowcy, gdyby chcieli mieć z psów PRAWDZIWĄ kasę. [quote name='evel']No, na odwrót czasem... Ja odkładałam na sukę dobermana, a po pewnej wizycie w schronisku, mimo że niby jestem uodporniona po paru latach wolontariatu... tadam! :evil_lol: Stworzonko śpiące mi właśnie pod nogami wcale nie przypomina dobermana ;-)[/QUOTE] Wiesz, ja mam podobnie, marzył mi się jako kolejny taki a taki pies z rodowodem, ale w miarę upływu czasu i działaniu dla jednej z fundacji mam coraz większą ochotę na adopcję. A kontakt z hodowcami mam non stop i jeszcze nigdy żaden nie usiłował mnie "przekabacić" :razz: [quote name='evel']A to ciekawe. Jak rozumiem, znasz osobiście 95% polskich hodowców psów rasowych, że ferujesz takie wyroki? A jak to jest, że większość hodowców, których ja, Martens, Jaga, pa-ttti i inni mamy okazję znać osobiście jest w porządku? [/QUOTE] Jak ktoś buduje opinię o hodowli psów na podstawie tego co widuje w najgorszych rozmnażalniach to tak bywa. Ja znam totalnie inne środowisko niż njangu i zarzuty przez niego tutaj kierowane brzmią jak abstrakcja, a pasuje raczej stwierdzenie "łyżka dziegciu w beczce miodu". Tak jest w mniej popularnych rasach takich jak "moja" - oszuści czy idioci to nieliczne jednostki wytykane przez resztę palcami - co z tego skoro skutecznie psują opinię hodowców jako ogółu, szczególnie w głowach osób, które nie maja pojęcia o czym piszą. Jeśli patrzysz na modne rasy to owszem, obraz jest mniej optymistyczny - tylko że dobry hodowca wpada w rozpacz, kiedy przychodzi moda na rasę. Myślisz, że dobremu hodowcy miło patrzeć, jak mrowie idiotów zabiera się za produkcję psów jego ukochanej rasy, jak te psy potem latami po modowym szale zalegają w schroniskach, jak w kwadratowym tempie rozszerzają się problemy zdrowotne? To jest zgroza, nie ma czasu mysleć o zarobku; zresztą jak przychodzi moda, hodowca nagle zaczyna odbierać miliony telefonów i maili od dzieci i kretynów, dużo bardziej musi się bać, że szczeniaki trafią w kiepskie ręce... To takie fajne...? I halo, skąd się ta moda bierze? Jej nie kreują hodowcy, tylko nabywcy! NIKT z hodowców ani pseudo nie rozmnażałby psów, gdyby nie miał komu ich sprzedać, bo mało kogo stać na utrzymanie setek wyhodowanych przez siebie psów. Bez nabywców nie istniałaby żadna hodowla, bez mody przez nich kreowanej nie byłoby pseudo ani nadpopulacji. Więc rusz głową i pomyśl do kogo najpierw należałoby mieć pretensje o istnienie hodowli - żaden hodowca nie hoduje tych psów tylko dla siebie.
  13. [quote name='njangu'] Czy wg. Ciebie hodowcy robią to samo??? Idąc dalej, czy hodowle przyczyniają się wg. Ciebie do zwiększenia zainteresowania ludzi chcących mieć psa, adopcją ze schronisk? Czy może zmniejszają i tak małą szansę znalezienia swojego człowieka przez kolejnego wykolejeńca ze schronu, bo podsuwają szukającemu, swój dopiero co "wyprodukowany" okaz? [/QUOTE] Uważasz, że osoba marząca o kochanym piesku ze schroniska rzuci swoje plany tylko po to, by wydać 2000 zł na rasowca, ot tak? Albo na odwrót? Nabywcy psów z rodowodem, rasowych, i osoby adoptujące psiaki ze schronisk to ludzie decydujący o tym z totalnie różnych pobudek. Hodowle nie muszą naprawiać świata, bo nikt nie musi, nie oczekujecie tego od każdego przechodnia na ulicy - że dołoży wam kasy czy weźmie psa. Równie dobrze możesz rzucać się do ludzi, że robią sobie dzieci, zamiast przygarnąć kolejną schroniskową biedę. A kogo Ty do czego przekonasz, co naprawisz, wygrażając się na forum pobiciem czy naprawdę komuś dowalając? Tak byś szerzył love, peace i pomoc zwierzaczkom? Ja przekonywać cię do niczego nie zamierzam, bo z zasady szkoda mi czasu na przekonywanie fanatyków wypowiadających skrajne i agresywne poglądy na tematy, które znają tylko ze słyszenia, w dodatku mocno tendencyjnego. A może mam coś dodać o bazarkach na pieski ze zdjęć ściągniętych z google, sprzedaż za ładną kaskę rasowych psów przez schroniska i fundacje (te obecne na dogo też) z pokrętnym tłumaczeniem, że to na potrzeby innych piesków, horrendalne kwoty na utrzymanie psów w hotelach i "płatnych domach tymczasowych"? Bo tyle się pluje na hodowców - a w środowisku osób "pomagających zwierzętom" to co, same anioły i kryształowa uczciwość?
  14. [quote name='njangu']Hodowców? Chyba oprawców. Prędzej czy później przynajmniej część z tych wypieszczonych, zadbanych rasowych psiaków ląduje na ulicy, albo umiera z tęsknoty za człowiekiem. Bo taki jest człowiek. Wyrzuca to co mu się nudzi, przeszkadza, choruje, staje się nieatrakcyjne. Hodowca ignoruje ten fakt. Wie że nie jest w stanie kontrolować swoich odbiorców przez całe życie swojego wychowanka, a i tak "generuje produkcje". Dla Ciebie to jest w porządku. Dla mnie to zło w czystej postaci. [/QUOTE] W takim razie złem w czystej postaci jest też każda osoba, która wspiera schroniska, wyadoptowuje szczeniaki, etc. Ile to psów wyadoptowały dobre dogocioteczki, a potem znalazły je na łańcuchu, ulicy, z miotem szczeniaków, zaciukane, albo nawet nie mają pojęcia co dzieje się z psem? Właściwie powinniśmy uśpić wszystkie psy, na wszelki wypadek, żeby nie trafiły na złego człowieka. Mam przyjemność mieć psa i "do czynienia" z hodowcami mało znanej i mało medialnej rasy i uwierz, że tam hodowcy utrzymują kontakt z odbiorcami szczeniąt praktycznie całe życie, reagują na każdy przejaw złego traktowania, rozmnażania na lewo na tyle, na ile pozwala im polskie prawo czy sporządzona umowa, a jak nie pozwala, to kombinują inaczej, jak się da. Inaczej jest niestety w rasach modnych, gdzie "hodowli" jak grzybów po deszczu i miot leci za miotem nie wiadomo gdzie. Wysil się trochę i pomyśl, czy to kwestia hodowli w ogóle, czy jak zwykle ludzkiej odpowiedzialności i podejścia. Jeśli Twój styl życia przy jednoczesnym głoszeniu tak radykalnych poglądów to "nie interes" czytelników tych wypocin, to cóż, dla mnie są kolejnym krakaniem bez znaczenia w powodzi internetowych trolli, którzy przykładowo wrzeszczą na onecie, że od mięsa ma się problemy z orgazmem :roll:
  15. To od biedy dobrze wróży; może jakiś bąbel, ropień, stan zapalny, a nie nowotwór. Albo jakieś malutkie ciało obce obrosło tkanką.
  16. Z daleka wygląda trochę jak opity kleszcz... A to jest twarde, wypełnione tkanką czy raczej jak pęcherz z płynem?
  17. Jesteś wegetarianinem? Nie jesz biednych krówek, świnek, kurek hodowanych w ciasnocie i smrodzie, żeby zaspokoić rozkosze podniebienia? Nie ubierasz się w skóry ani nie używasz kosmetyków testowanych na zwierzętach? Środków przeciwpchelnych i odkleszczowych też nie używasz, by nie truć bezbronnych zwierzątek, które nie są winne temu jak je natura stworzyła; nie trujesz i nie mordujesz ich bez potrzeby tylko wyczesujesz cierpliwie gęstym grzebieniem? Mam nadzieję, że Twoja drastyczna postawa dotycząca "wykorzystywania" i krzywdzenia zwierząt przez ludzi jest konsekwentna, a nie kończy się tylko na nienawiści do hodowców wypieszczonych, zadbanych rasowych psiaków. Niestety cała nasza planeta jest tak zbudowana, że przykładowo mrówki "hodują" mszyce, by korzystać z ich pożywnej wydzieliny; hipopotamy "wykorzystują" ptaki, by usuwały im pasożyty, jedne zwierzęta zjadają drugie i korzystają z nich. Ja nie widzę nic zdrożnego w posiadaniu czy rozmnażaniu zwierząt nawet dla ludzkich korzyści, dopóki te są zadbane, czują się dobrze, zaspokaja się ich potrzeby. Jeśli ty widzisz, to negujesz podstawy ziemskiego ekosystemu. Może uzbieraj na wycieczkę na księżyc?
  18. [quote name='Kociabanda2']wire fox, w schronach nie tylko kundle siedzą :( Dla mnie rozmnażanie psów rasowych jest tak samo niepoważne jak nie rasowych przy tym stanie rzeczy jaki mamy obecnie. Obecnie znajoma szuka domu dla boksera z rodowodem z super hodowli, bo właściciele się rozmyślili, a hodowca nie chce go z powrotem (co miałby z nim zrobić) :roll: Obecnie to rodowodowy bezdomniak...[/QUOTE] A jak ocenisz odsetek psów z rodowodem siedzących w schroniskach? Uzbiera się na 1% czy trzeba podawać w promilach? Dla mnie krzyki o zakazie jakiejkolwiek hodowli psów w ramach zapobiegania bezdomności to zwykłe przelewanie żółci na bardziej osiągalną grupę społeczną. Największymi producentami bezdomności są właściciele kundelków, którzy w ogóle ich nie pilnują albo rozmnażają i pozbywają szczeniąt na odwal się. Tylko wiejski burak trzymający rodzącą 2 razy do roku sukę na łańcuchu raczej się tu nie pojawi, podobnie pani Ania, która sunię dopuszcza, bo ona lubi być mamą, a szczeniaczki odda znajomym albo puści, to ktoś weźmie, na forum nie wejdzie i tych żali nie przeczyta. Za to hodowców psów rasowych tu sporo, jest na kogo napluć i komu grozić.
  19. [quote name='Kociabanda2']nic takiego nie napisałam :) Stawiam je raczej na równi. Nie chodzi o to, jakie psy ktoś hoduje (rasowe czy nie) tylko o to, by każda hodowla była zarejestrowana i poddawana rzetelnej kontroli i najlepiej by hodowli w ogóle było niewiele (a tych nieobjętych kontrolą wcale), bo psów bezdomnych jest już i tak bardzo dużo. Przy takim stanie bezdomności jaki mamy w tej chwili nie założyłabym żadnej hodowli.[/QUOTE] Ale hodowla kundli w ogóle nie jest hodowlą, bo każda hodowla z definicji ma jakieś założenia, cele, jeśli chodzi o cechy zwierząt. Możesz napisać "rozmnażalnia" kundelków, nie hodowla, bo cały czas piszesz o czymś, co nie może tym być z samej definicji. Idąc tym samym tokiem myślenia można napietnować każdą osobę, która mieni się miłośnikiem psów, a śmie wydawać kasę na gry komputerowe, ciuchy, piwo, książki - zamiast na pomoc zwierzętom.
  20. [quote name='martka1982']d właściwie to skupiłam się na AST dlatego ze norme ma przekroczoną masakrycznie, czego nie można powiedzieć o glukozie ale kto wie, może to ona jest głównym winowajcą tylko,że co by to wtedy oznaczało?[/QUOTE] No właśnie jedna rzecz drugiej nierówna; kilkakrotnie przekroczony enzym wątrobowy oznacza, że "cośtam się dzieje" i przy powtórzeniu po tygodniu może już być w normie, podczas gdy kilkakrotne przekroczenie ponad/poniżej normy np. niektórych hormonów czy cukru to pies w agonii.
  21. [quote name='evel']Proszę, wytłumacz mi, dlaczego hodowla rasowych jest nie w porządku, a "hodowla" kundli jest jak najbardziej OK. Bo ni cholery nie mogę zrozumieć takiego stanowiska :niewiem:[/QUOTE] Ja też... Jakaś chora zawiść? A kto zaświadczy, że owej "kontrolowanej hodowli kundelków" nie dotkną te same problemy co w tej chwili hodowli rasowców? Btw polecam sprawdzenie definicji słowa hodowla bo rozmnażanie psów jak leci i jak one same chcą na pewno hodowlą nie jest - tylko nie wiem, nadzorem produkcji? Psy są zwierzętami domowymi, nigdy nie będą się rozmnażać na tych samych zasadach co wilki w lesie, bo nie są to zwierzęta dzikie.
  22. [quote name='Kociabanda2']Martens, no chyba się zdeczka zagalopowałaś. Masz papiery psychiatry by wystawiać takie opinie? Każdy ma prawo do swojego zdania, a ja też jakoś nigdy nie trafiłam ani nie słyszałam nawet (z jednym wyjątkiem) o hodowcy godnym polecenia. (...) Nic Ci jednak nie daje prawa do tego typu wypowiedzi jak ta powyżej.[/QUOTE] A co daje komuś prawo do wypowiadania się, że zrobi poważną krzywdę osobie tylko dlatego, że owa hoduje psy? Na ciężkie pobicie tudzież grożenie im są zdaje się paragrafy, a na forum jest wielu hodowców, z Waszych okolic też. Mają się bać? Zastanów się, że czy to ja się zagalopowałam, choć pewnie ciężko będzie, skoro owym potencjalnym bandziorem jest Twój TZ... :roll: Rasy psów są dorobkiem kultury, minimum połowa z nich nie została celowo i świadomie wyhodowana, a powstała poprzez naturalny dobór osobników najlepiej przystosowanych do klimatu, warunków, pracy jaką wykonywały. Wiele ras do tej pory jest bardzo przydatnych i niesie wiele dobra, choćby psy w dogoterapii, ratownictwie, etc. Ja osobiście też mam radykalne poglądy na hodowlę, uważam, że dobra połowa ras idzie w złym kierunku i ich hodowla powinna przestać się opierać na wyglądzie czy cechach szkodliwych dla zdrowia; nie podoba mi się mnożenie psów bez sensu, zarabianie na psach kosztem ich dobrostanu - ale nie wypowiadam tak prostackich i uogólniających opinii jak "zobaczę hodowcę to wp*dol"...
  23. [quote name='njangu'] Z powyższych własnie względów dzień w którym spotkam na swojej drodze jakiegokolwiek hodowcę, będzie dniem w którym wspomniany hodowca trafi do szpitala. Na długo. [/QUOTE] Nie, Ty nie trafisz do więzienia, tylko do psychiatryka... Na długo mam nadzieję. Tego co piszesz, nie jestem w stanie wytłumaczyć inaczej niż kompletną niewiedzą tudzież poznaniem tematu z bardzo złej strony, albo po prostu chorobą psychiczną. Nie masz zielonego pojęcia o przyczynie i sensie istnienia ras psów, o tym co kieruje prawdziwym dobrym hodowcą, skoro piszesz coś takiego. Swoją energię i agresję spożytkuj na ludzi, którzy psy maltretują, wyrzucają, głodzą. Na pewno masz takich w promieniu kilkuset metrów, bo w tym kraju to norma. Tam nie ma nad czym dyskutować. A jak takich jeszcze nie spotkałeś, albo ręcznie nie naprawiłeś, to jesteś po prostu kolejnym internetowym szczekaczem, co to kozak w necie a ***** w świecie :roll: który wyżywa się tam, gdzie bezpiecznie.
  24. Może zacząć znaczyć teren na spacerach prawie jak samiec, być podenerwowana, drażliwa, "wyżywać się" na poduszkach i posłaniu, mogą się nią interesować samce, ale równie dobrze poza sikaniem może nie być widać nic, tylko pewnego dnia zacznie kapać ;) Sterylka najlepiej 2-3 miesiące po 1 cieczce.
  25. Tam ADHD - zwykły staffik ;) Tu masz dość dobrze opisany problem: [URL]http://abc-psow.pl/Szczeniaki/19-Wychowanie-szczeniaka/63-co-robic-gdy-szczeniak-gryzie-po-rekach.html[/URL] Po szczęśliwym przejściu tego etapu powiem, że na staffika nic tak chyba nie działa jak skończenie zabawy, kiedy użre za mocno. Staraj się bawić z nim jak najwięcej przedmiotami - najlepiej sprawdza się coś w tym stylu: [URL]http://allegro.pl/potezny-sznur-bawelniany-60cm-dla-psa-0-5kg-i1763452098.html[/URL] Żeby pies uczył się bawić zabawką, a nie Twoimi rękami. Staffik to oczywiście mały szatan i zawsze chce tego, czego Ty nie chcesz mu dać, czyli aktualnie Twoich rąk - więc musisz go przechytrzyć i traktować sznur jako coś cennego co hmmm, wolisz się sam tym pobawić niż mu dawać, trzymasz wysoko na szafie i zdejmujesz tylko kilka razy dziennie na trochę, dajesz się pobawić chwilę, a potem jednak sam się tym tarmosisz... Jak tak go nakręcisz na zabawkę, to ręce staną się mniej atrakcyjne ;) i zrobi wszystko, żeby dostac ten cenny sznurek. Zresztą tyczy się to wszystkich zabawek - nie mogą się walać cały dzień po podłodze, bo staja się mało atrakcyjne. U mnie funkcjonuje coś takiego jak szafka na zabawki, z której wyjmuję na raz 1, max. 2 zabawki, na zmianę, a na podłodze na ogół zabawek nie ma - są wyjmowane na czas mojej zabawy z psami. Przy takim systemie jak tylko podchodzę do szafki z zabawkami, następuje szał pał :lol: a jak zabawki leżą non stop, to niestety często kończy się tak, że psa trzeba namawiać, żeby się z nami pobawił, a to nie o to chodzi. Bez sensu jest natomiast uczenie psa, żeby w ogóle nie brał naszych rąk do pyska. Psa trzeba po prostu nauczyć w tym wyczucia - wtedy masz bezpiecznego zwierzaka, który w zabawie umie kontrolować nacisk szczęk, a nie psa, któremu niby za ręce łapać nie wolno, ale jednocześnie nie wie, że są wrażliwe i jak już dziabnie, to za mocno i poleje się krew. Jak już ogarniesz temat nakręcenia psa na zabawkę, łatwo będzie Ci przekierować jego uwagę z rąk na ten sznurek czy piłkę. Co jeszcze - jak pies w czasie zabawy ugryzie Cię za mocno, dość głośno fuknij na psa "ała" albo "przestań" czy cokolwiek co ma byc u Was sygnałem że już zabolało, a jak pies natychmiast nie zareaguje na taki sygnał, to natychmiast chowasz zabawki, olewasz psa, odwracasz się tyłem, siadasz do kompa, wracasz do swoich zajęć. Jak jest szczególnie nakręcony, dalej nie daje Ci żyć, szarpie za nogawki - do łazienki na parę minut, aż się uspokoi (tylko wcześniej zabezpiecz w miarę łazienkę, żeby się nie okazało, ze pies zamiast się tam wyciszać, znalazł sobie nowe zabaweczki ;)). Wypuść jak się uspokoi - broń boze nie jak się będzie darł. No i podstawowa rzecz - nie chcesz żeby pies Cię mocno gryzł, ujadał na Ciebie, prawda? Więc w momencie kiedy to robi, nigdy nie może go spotkać nic przyjemnego, uwaga z Twojej strony, smakołyk, jakiekolwiek osiągnięcie celu. Musisz wyrobić w sobie odruch, że kiedy pies robi coś źle, przestaje dla Ciebie istnieć, a kiedy zachowuje się ok, rzuca i burczy na zabawki a nie na Ciebie, otrzymuje uwagę, smakołyki, włączasz się do zabawy. Pewnie już widziałeś głupawkę w wykonaniu staffika, tzw. godzinę świni - pies warczy nagle jak opętany, biega dookoła pokoju podłapując zębami co się da, nosząc zabawki i generalnie zachowuje się jak niespełna rozumu. Przyzwyczaj się ;) Staffiki zwykle mają coś takiego kilka razy dziennie; jak dorośnie to będzie zdarzało się rzadko, ale nie ma sensu tego oduczać, karać ani nic; ot to taka szalona gonitwa, rozładowanie nadmiaru emocji, nie ma nic wspólnego z agresją - staffik musi się wyszaleć, spuścić z siebie parę, więc takie zachowanie, szczególnie u młodego psa można potraktować jako miłą rozrywkę ;) Klapsy przy za mocnym gryzieniu od razu możesz sobie darować, bo jedyną reakcją na nie jest zwykle jeszcze większe nakręcenie na bójkę, a że staffik wrażliwy nie jest, to żeby odebrał klapsa jako karę, musiałbyś go porządnie walnąć, a to już niestety ma negatywne skutki dla całości i przyszłęj agresji psa. To samo tyczy się przewalania na grzbiet czy szarpania za kark - albo staffika nakręcisz, a jak zrobisz to na tyle mocno żeby się przejął, to bardzo zaszkodzisz całości. Staffika w ogóle najlepiej karcić bez jakiegokolwiek dotykania, tylko manipulując uwagą, zabawkami. No i oczywiście dla staffika dzień od rana do nocy to jedna wielka pora zabawy - trzeba go porządnie zmęczyć w tym czasie, żeby zachowywał się znośnie; to wulkan energii.
×
×
  • Create New...