-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Mamy ją ponad dwa lata, a nadal panicznie się boi.
Martens replied to Ola164's topic in Strachliwość
[quote name='Ola164']Sama nie wiem... Spróbować w sumie nie zaszkodzi. Jednak z tych rad które wcześniej dostawaliśmy miałam właśnie nie przytulać, nie pocieszać, żeby tego lęku nie pogłębiać. [/QUOTE] Ja też, dlatego męczyłam się wiele lat z ignorowaniem psich strachów tudzież wyrafinowaną grą aktorską jakie te strzelanie fajne, a efekt był zerowy, żeby nie powiedzieć było coraz gorzej. O dziwo jak zaczęłam traktować psa w tym strachu bardziej po ludzku, siedzieć z nim, drapać, gadać do niego, mocno przytulać, to strach mijał, a nie się pogłebiał :razz: Tak więc nie ma złotej recepty, na jednego psa lepiej działa to, na innego tamto. Jak tyle czasu ignorujesz i nie ma rezultatów to nie ma sensu w to brnąć tylko trzeba szukać innych metod. -
U mnie zawsze dalsi znajomi/sąsiedzi się zadziwiają i mnie żałują, ile ja się z tymi psami muszę nachodzić, tym bardziej, że minimum jeden spacer w ciągu dnia mają osobno. Mi się wydaje oczywiste, że gdybym nie lubiła chodzić, to nie brałabym sobie 2 psów do bloku...
-
To co dla ludzi jest normalne, nie musi być tu normalne dla psa ;) Bo przede wszystkim z psiego punktu widzenia taka ilość psów na mały teren jaką mamy w miastach jest mega nienaturalna, i wystarczy kilka samców z silniejszym charakterem i instynktem terytorialnym, żeby były problemy. Przecież te psy nie są tam non stop, jak wychodzą to są same albo tylko kilka psów, radośnie znaczą teren i jak trafia się pies który przywiązuje do terytorium duża wagę, to do szału go doprowadza, że "jego" teren znaczy codziennie setka innych psow :evil_lol: i sam się nakręca. Co do klatek schodowych, ja nie muszę myśleć, ja mam to na codzień, bo u mnie niemal każde moje mijanie się z psem sąsiadów oznacza pospieszne przemykanie z psami po schodach, podczas gdy oni trzymają ryczącego i wyrywającego się potworka na rękach albo za łeb :razz: A jeszcze weselej miałam w poprzednim mieszkaniu, kiedy piętro niżej mieszkała suka puszczana na samotne spacery, która kwitła potem na klatce na swoim piętrze i czekała bóg wie ile na wpuszczenie, a ja musiałam zejść tamtędy z moją własną suką. Tamta oczywiście siedząc tam godzinami zaczynała uważać swoje piętro za swoje terytorium i przepchanie się tam z drugą suką bywało problematyczne ;)
-
[quote name='natalia_123']fakt,ale nie ma przecież idealnego jedzenia i dla psów i dla ludzi !!!!!!!!! Ludzkie jedzenie też nie jest najlepszym wyjściem dla psa ponieważ na starość pies będzie otyły i ciężko będzie mu się ruszać !!!! [/QUOTE] Zależy jakie "ludzkie" jedzenie. Jak jakieś tłuste resztki ze stołu owszem - ale normalne gotowane jedzenie dla psa, mięso, warzywa, czy nawet resztki zdrowego (!) jedzenia ze stołu dobrane z głową zawsze będą zdrowsze od [U]jakiejkolwiek[/U] karmy. Idealnego jedzenia dla wszystkich nie ma, ale jest jakaś hierarchia, co jest zdecydowanie zdrowe, co takie sobie, a czego lepiej nie jeść w ogóle. Pedigree nie dość, że jak na te jakość w porównaniu z gotowaniem wychodzi bardzo drogo, to tak jak pisałam, producent ukrywa przed konsumentem rzeczywista zawartość "mięsa" z tej karmie, czyli jednym słowem płacimy za karmę w ciemno, nie znając jej dokładnego składu, czyli może robić klientów w bambuko jak mu się podoba. Mięsa w całości może tam być nawet 1%, tylko z tego 1%, 4% jest jakiegoś określonego gatunku. Zresztą nawet jakby było 14 czy 24 to i tak bardzo, bardzo malutko.
-
Tu może akurat nic się nie stało, bo pies nie potwór, ale fakt, to coś okropnego, kiedy komuś się uwidzi, że np. o 2 w nocy może puścić sobie na osiedlu agresywnego psa luzem bez kagańca, bo "chyba" nikt nie będzie szedł :razz: A najfajniej, kiedy spotkają się dwie takie osoby z psami.
-
Coś na temat PEDIGREE JUNIOR (nie chę struć pieska :-))..
Martens replied to odin1983's topic in Marki karm
Natalio, zanim zaczniesz pisać, że Pedigree jest świetne i nic psu nie będzie na podstawie karmienia nim mniej niż rok, może po prostu wypróbuj inną karmę, lepszą...? Kiedy ja byłam młodsza, nie miałam dostępu do droższych, lepszych karm, też mi się wydawało, ze jest ok, bo pies żył, szczekał, oddychał - dopiero jak przestawiłam psa na lepszą karmę, zobaczyłam kolosalną różnicę; w wyglądzie, zapachu i strukturze sierści, w ilości kup (znacznie mniejsze - coś w psie zostawało, a nie przelatywało jak trociny), w masie mięśniowej psa, w zapachu z pyska, w aktywności. Pokarm psa Pedigree 6-7 lat, zrób mu podstawowe badania pod kątem wątroby, nerek, zobacz jak wtedy będzie się załatwiał, jak będzie mu "pachnieć" z pyska, i dopiero się wielce autorytatywnie wypowiadaj, czy cudzemu psu to nie zaszkodzi, bo ja po kilkunastu latach różnych metod karmienia psa, w tym początkowo paru lat z Pedigree, uważam je za jedną z najgorszych karm czy w ogóle metod żywienia psa. Zapytaj mojego weta jak wyglądała na sekcji wątroba 8-letniego psa karmionego całe życie tego typu karmami z marketu; zapytaj jak męczył się jamnik żywiony Pedigree, który skończył żywot na raka odbytu. Na razie nie masz niestety żadnych podstaw by wypowiadać się o jakości te karmy - młody zdrowy organizm dużo zniesie, wszak psy od tysięcy lat były padlinożercami. Pogadamy za 5-8 lat, jak okaże się, czy miałaś na tyle silny okaz, że bez uszczerbku na zdrowiu zniósł przez lata kiepską dietę, czy może nie miałaś tak wiele szczęścia i masz psa w najlepszym razie w marnej kondycji. Pedigree jest łatwo dostępne, ma chwytliwe reklamy, jest tanie (choć to kwestia dyskusyjna, bo za tą cenę można psu ugotować o wiele lepszy, zdrowszy i bardziej odżywczy posiłek domowy) - ale dobre jakościowo nie jest na pewno. -
[quote name='luna.1999']Pamietajmy ze pies ma inny zaladek od czlowieka i inne choroby. Na niektore rzeczy jest odporniejszy od ludzi np.: na wode z kranu. Pozdrawiam! :)[/QUOTE] Akurat żołądek psa i człowieka anatomicznie i fizjologicznie wiele się nie różnią (nieporównywalnie mniej niż żołądek człowieka i np. owcy), a schorzenia dotykające ludzi i psy są niemal identyczne :roll: Nie wiem, skąd przyszło Ci do głowy, że jest inaczej. Woda z kranu to głównie kwestia chloru, soli mineralnych; od niektórych mogą tworzyć się kamienie w woreczku żółciowym czy nerkach, u psów i u ludzi.
-
[quote name='luna.1999']Zle jest gdy podaje sie psu "pelna miske" czyli ze pies je kiedy ma na to ochote. Po pierwsze jest to zle bo gdy pies zje cos np. o 23.00 pozniej bedzie mial zapotrzebowanie na kupke a przeciez nikomu nie chce sie w nocy wyprowadzac psa na spacer a tym bardziej jezeli pies w nocy zrobi na podloge :p .[/QUOTE] Z tego co ja zauważyłam, tego typu problem powstaje najczęściej, jak pies dostaje całą dużą porcję wczesnym wieczorem - i jak pies ma problem z robieniem kupy w nocy w domu, pomaga często właśnie karmienie go później, ok. tej 23.00, bo wtedy kupa przesuwa się na tą 6-7 rano, już na poranny spacer. Pies przecież trawi do 24 h, zanim jedzenie z niego wyjdzie; nie zjada i nie wydala tego pokarmu po godzinie. Grunt to przyzwyczaić psa do w miarę stałych pór spacerów i karmienia; organizm sam się dostosowuje, na kiedy ma przygotować "klocka" ;)
-
Mamy ją ponad dwa lata, a nadal panicznie się boi.
Martens replied to Ola164's topic in Strachliwość
Co do uspokajania przy hukach i burzy. Na mojego psa totalnie nie działają metody polecane powszechnie w takiej sytuacji. Ignorowanie tylko nasila lęk, leki wiadomo, nikt nie będzie psa faszerował na okrągło. U mnie o dziwo działa albo siadanie przy psie, głaskanie, mówienie do niego - bardzo krytykowane, bo to ponoć chwalenie za strach. Sęk tylko w tym, że mój pies ignorowany nakręca się w strachu do tego stopnia, że telepie się i ślini; w desperacji spróbowałam czegoś odwrotnego i proszę, głaskany, przytulany uspokaja się. Pomaga mocne ściskanie psa - szczególnie kiedy jesteśmy na mieście i jakiś debil rzuci gdzieś petardę, kucam, obejmuję całym ciałem psa i ściskam parę minut, aż się uspokoi; ew. potem przepinam na długą linkę i ostro bawię się kijem, piłką, żeby rozładować napięcie - szybciej wtedy zapomina o sytuacji, dochodzi do siebie. Co do ściskania, dla lękliwych psów ponoć są specjalne kamizelki imitujące właśnie takie ściskanie, i działają uspokajająco, przeciwlękowo. W domu bardzo dobrze działa też naprawdę ostre ryknięcie na psa i pokazanie co ma robić, kilka poleceń, bez ceregieli "na miejsce", i nagroda. Czasami potrafi ja to uspokoić momentalnie tak, że 5 minut po strzale leży i śpi, podczas gdy wcześniej potrafiła siedzieć godzinę napięta i czekać na kolejny - stąd może w sytuacjach, gdy Twój pies Cię nie słucha, bo jest zajęty szukaniem potworów dookoła, bądź bardziej stanowcza, ostro wyegzekwuj te ignorowane polecenia, pokaż psu, że Ty jesteś kapitanem na okręcie, i zarządź co ma robić, bo na razie to chyba wygląda tak, że pies odbiera Twoje komendy jako prośby, których jednak spełnić nie raczy, bo ma własny pomysł na spędzanie czasu, wypatrywanie zagrożenia. Co do patrzenia na psa, podnoszenia przedmiotów to już typowe odwrażliwianie, chwila relaksu, smakołyk, sięgnięcie po jakiś przedmiot, pochwała, podniesienie rzeczy na 1 cm, smakołyk, itp. powolutku, małymi kroczkami. -
Oczywiście, że spowolni to naukę czystości... Przecież nie ma możliwości obserwowania szczeniaka, wyniesienia go kiedy się kręci i szuka miejsca na toaletę, no i przede wszystkim jak ma sygnalizować, że chce wyjść, skoro siedzi tam sam? Nauka czystości u psa w tym wieku to wynoszenie go na dwór co minimum 2 godziny, po każdym posiłku, po zabawie, po spaniu, kiedy jest niespokojny, szuka, węszy i nagradzanie go za załatwienie się w wyznaczonym miejscu - jeśli pies wychodzi na dwór kilka razy dziennie, za to na okrągło sika w przedsionku, to nie zdziwiłabym się, gdyby w ogóle uznał go za miejsce toalety dobre jak każde inne. W ogóle wpuszczenie szczeniaka do domu kilka razy dziennie po 15-20 min. to tyle co nic; ciężko wychować tak dobrego towarzysza. Pies uczy się obcując z nami zachowania w każdej domowej sytuacji, właściwie bez przerwy, a w takich warunkach jakie masz Ty, on zwyczajnie dziczeje, będzie później szalał z podekscytowania przy kontakcie z ludźmi, albo odwrotnie, będzie Was ignorował, ciężko będzie wyegzekwować jakiekolwiek polecenia, zwłaszcza jak zacznie dojrzewać i mieć swoje zdanie, bo nie będzie miał z Wami więzi. Teraz pies jest najbardziej chłonny na wiedzę, tworzy się przywiązanie do Was, Wasz autorytet, a Wy zamiast maksymalnie to wykorzystać, bo potem będzie już tylko trudniej, zamykacie go samego i marnujecie ten ważny czas. Wychowanie takiego malucha wymaga czasu no i niestety zawsze są jakieś niedogodności, zasikana podłoga, jakieś pogryzione rzeczy - jeśli ktoś nie ma na to ochoty i/albo brak mu czasu, żeby poświęcić odpowiednią jego ilość na wychowanie malucha, powinien raczej wziąć ułożonego dorosłego psa np. z adopcji - no ale u Was to musztarda po obiedzie, więc radzę się zmobilizować i przemyśleć kwestię zajmowania się psem, bo berneńczyk to nie ratlerek i zaniedbany wychowawczo w młodym wieku, później nie da się zbyt łatwo ułożyć ani nie będzie prosto nad nim zapanować.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Wczoraj 5 min czekałam na znajomych pod sklepem i ile wrażeń... Najpierw opadło mnie trzech małych chłopców, którzy zapytali czy można psa pogłaskać (miłe zaskoczenie) po czym rzucili się wszyscy trzej do głaskania tylko i wyłącznie głowy Buca :evil_lol: i zapytali czy to amstaff. Nie, staffik. Aa, pitbull? Nie, staffik. Yh. Gdy stracili zainteresowanie, obok chodnika na którym stałam zatrzymał się samochód i chciała z niego wysiąść młoda kobieta, jednak kiedy zobaczyła mnie z Bucem przy nodze, dobre 2 metry od auta, praktycznie wpadła z powrotem do środka i zasłoniła się drzwiami :-o po czym grzebiąc na tylnym siedzeniu wyciągnęła stamtąd na oko roczne dziecko (jadące tam jak torba z zakupami, bez fotelika :roll:), wysiadła płaszcząc się po karoserii i skomentowała do gruchającego dziecka "nie, nie można, bo taki duży to Cię pogryzie..." :roll: Miałam dwa pytania, z której strony Buc jest duży, bo on akurat jest niższy od przeciętnego beagla i na staffika dość drobny, oraz co to za dziwna teoria, według której im większy pies, tym bardziej prawdopodobne, że ugryzie. Zrezygnowałam jednak z komentarza, z tego typu osobami szkoda czasu na dyskusje :roll: Btw powoli do szału mnie doprowadzają pytania o rasę Buca. Pytania same ok, u mnie w mieście nie ma staffików to i pies budzi zainteresowanie, ale 95% ludzi, którzy o to pytają zwyczajnie nie rozumie co się do nich mówi :razz: - Co to za rasa? - Staffik. - Amstaff? - Nie, staffik. - No, amstaff. -:chainsaw: :evil_lol: Albo: - Jaka to rasa? - Staffik. - Co? - Staffordshire bullterrier. - Co?! - :chainsaw: Hipopotam... :evil_lol: Ewentualnie podobna do pierwszej wymiana zdań z pitbullem zamiast amstaffa; wmawianie mi, że ktoś wie lepiej, bo miał takiego samego i to ast/pit, a nie żaden stefik; że to jakiś mieszaniec/skundlony chyba (i wielkie wybałuszenie gdy mówię wówczas o rodowodzie)... Koleżanka wczoraj mi uświadomiła, że dopiero (po 2 latach) załapała, że mój pies to nie amstaff - myślała, że ja po prostu tak zdrabniam nazwę amstaffa do staffika, i teraz się zastanawiam, czy ludzie nie biorą mnie za jakąś infantylną kretynkę, kiedy z uporem maniaka poprawiam ich z amstaffa na staffika, zupełnie jakby mając yorka tłumaczyła, że to nie york, tylko jorasek albo coś w tym stylu... :oops: -
[quote name='Szura']Martens, nie mam i nie miałam psa, który by innego chciał poważnie zranić, niemniej nie uważam za psa po przejściach osobnika, na którego się raz suka rzuciła. A to wystarczy, żeby nie lubił i sobie nie życzył.[/QUOTE] Od nielubienia i nieżyczenia sobie i okazania tego, do rzucenia się, starzania po ziemi i pogryzienia (a nie np. kłapnięcia zębami w powietrzu) daleka droga. Tylko mam wrażenie, że Ty nie możesz albo nie chcesz załapać różnicy, bo wydaje Ci się, że to co piszę w jakiś sposób obraża Ciebie/Twojego psa. Dodam tylko jeszcze, pewnie dolewając oliwy do ognia, że pies, który od jednego niemiłego spotkania z niemiłą suką nabywa urazu do suk wszystkich jak leci i reaguje potem na ich zbliżanie się gwałtowną agresją, ma bardzo słabą psychikę plus pewnie zaniedbany w młodości socjal, więc tym dalej mu do "normalności". [quote name='Szura']Arielka, nie jest to normalne nie dlatego, że samiec bronił terenu, który uważał za swój, tylko dlatego, że samiec z takimi zapędami, który atakuje nie zaczepiające go psy, był bez smyczy. Co jest absolutnie niedopuszczalne.[/QUOTE] Ale chyba mówimy teraz o tym w kontekście normalności zachowania psa, a nie tego, co powinna, a czego nie powinna jego właścicielka. [quote name='Szura']bonsai, a jak facet da w zęby za to złapanie za tyłek to można mieć do niego pretensje?[/QUOTE] Ręce mi powoli opadają :evil_lol: A jak facet zostanie złapany za tyłek przez jakąś dziewczynę, odwróci się, zobaczy, że to kobieta, prawdopodobnie słabsza od niego, powali na ziemię i skopie do utraty przytomności, to będzie to normalne? Cały czas w kwestii psiej mówimy właśnie o czymś takim - normalne będzie jak na nią nawrzeszczy, od biedy normalne jak ją odruchowo odepchnie (choć złapanie za tyłek zwykle nie jest bolesne ani fizycznie krzywdzące, stąd normalna osoba raczej powinna odruchy opanować zanim nie oceni sytuacji, bo może to ktoś znajomy zrobił kawał albo małe dziecko tak się zachowało), ale nie będzie normalne uderzenie jej. Tak samo normalne nie jest, kiedy do psa podchodzi suka, a ten sobie tego nie życzy i zamiast warknąć, odsunąć się, kłapnąć zębami w powietrzu, rzuca ją o glebę i gryzie na serio.
-
No ale litości, nie 4%, bo psy by na tym po miesiącu chyba wyglądały jak szkielety.
-
[quote name='paula.aa']Oczywiście, że nie :lol: dlatego powodem tego musi być jakiś nieokreślony błąd wychowawczy... ludzie czasami nieświadomie chwalą swoje psy za niepożądane zachowanie.[/QUOTE] Tylko że w przypadku szczekania na obcych i przybiegania do przewodnika to wcale nie musi być jakikolwiek błąd - przecież psy mają instynkt terytorialny i od początku istnienia gatunku szczekanie służyło zaalarmowaniu stada o nadejściu intruza. Ona szczeka i przybiega do Ciebie, żeby poinformować Cię o nadchodzącym niebezpieczeństwie. I wtedy Ty jako autorytet powinnaś sprawdzić sytuację i zarządzić, co pies ma robić. Kiedy moje psy zaczną burczeć i szczekać pod drzwiami, nawet jeśli to tylko pijany sąsiad toczy się do domu :lol: uspokajają się dużo szybciej kiedy ja na to ich szczekanie podejdę, obejrzę drzwi i dopiero odeślę je na miejsce, niż kiedy tylko każę im się uciszyć. Kiedy przyjdę na "wezwanie", sprawdzę czy nie ma niebezpieczeństwa i roześlę na posłania są wyraźnie spokojne; jak tylko je uciszam bez rozeznania sytuacji, są podenerwowane, trudniej im mnie posłuchać i w pewien sposób mają rację ;) bo wyczuły niebezpieczeństwo, a ja to zignorowałam. Kiedy Twój pies się drze, przybiega do Ciebie, demonstracyjnie idź, obejrzyj to na co szczeka (tu gości) i zarządź co pies ma robić - najlepiej sprawdza się danie zabawki i odesłanie na miejsce, bo pies ma czym zająć dziób. Jeśli poza szczekaniem nie ma problemów to można poprzestać na daniu zabawki i poleceniu "trzymaj". [quote name='paula.aa']niełatwo zachować zimną krew i zastanawiać się co będzie najlepsze dla psa, gdy w domu zjawia się ważna osoba a pierwsze powitanie to istne piekło które uwielbia zgotować nam nasz mały kochany potwór, kiedy chcemy zrobić jak najlepsze wrażenie na gościach :mad: [/QUOTE] Dlatego najlepiej pierwsze ćwiczenia odbywać ze znajomymi-statystami, kiedy można skupić się na psie. Kiedy przychodzą prawdziwi goście, to nie jest pora na początki szkolenia, choćby z powodu nerwowej atmosfery. [quote name='paula.aa']Możesz to rozwinąć? :hmmmm:[/QUOTE] Bo ten program nie służy do kopiowania metod Cesara samodzielnie w domu - ba, w każdym odcinku można się dowiedzieć, że jego metodami można pracować tylko ze specjalistą. Masa osób, na forum również, ignoruje to ostrzeżenie, i radośnie stosuje metody używane przy popsutych, bardzo agresywnych psach na swoim szczeniaku czy przy banalnych problemach, co owocuje pogorszeniem sytuacji czy wręcz zepsuciem psychiki zupełnie normalnemu dotąd psu. Ponadto Cesar w mojej i nie tylko opinii zdecydowanie nadużywa przemocy, niektóre jego metody zawadzają o sadyzm, a niezrozumienie psiej mowy ciała bywa przerażające. Polecam jakikolwiek wątek na forum poświęcony jego programowi. Jeśli szukasz autorytetu w dziedzinie pracy z psami, polecam Inki Sjosten, Turid Rugaas, albo nawet nie wychodząc poza granice Polski Zofię Mrzewińską - bo to osoby mające wg mnie o wiele większą wiedzę merytoryczną i lepsze podejście do psów, jak również w praktyce radzą sobie z nimi lepiej niż Cesar, którego największym atutem niestety jest sława medialna i duże możliwości finansowe, zaś jego umiejętności w kwestii pracy z psami cechują każdego dobrego szkoleniowca, nie są żadnym fenomenem ;)
-
[url]http://images49.fotosik.pl/1025/0ee9150d9d6080f1med.jpg[/url] Jak on urósł, na pierwszych zdjęciach była taka mała kulka ;) Teraz już nabiera "psich" kształtów :)
-
W sumie nie wiem po co się produkować, dziewczę i tak nas zaraz wykpi albo obrazi, bo tak zwykło robić, kiedy skończą się argumenty i jego możliwości - tylko nas nie da rady złapać za kark :evil_lol:
-
I kółko się zamyka, pies po przejściach z założenia nie ma normalnych zachowań socjalnych, czyli mówiąc skrótowo nie jest normalny... Wiesz, moja suka też nie jest towarzyska, nie cierpi jak skaczą na nią szczeniaki, warczy, kłapie, ale nigdy poważnie nie zraniła, nie próbowała szczeniaka zagryźć.
-
[quote name='Szura']Pies też sobie może nie życzyć podwąchiwania przez sukę czy szczenię...[/QUOTE] Co nie znaczy, że z tego powodu ma je walnąć o glebę i poranić.
-
Moim dzieciom ani dzieci mi współczuć nie musisz, bo nawet nie wiem, czy będę miała. Potwierdza się teraz w Twojej wypowiedzi pewna rzecz, którą dawno zauważyłam - największą fazę na punkcie dominacji mają osoby, które mają jakiś problem z własnym ego i obsesję na punkcie kto tu rządzi, do granic własnej śmieszności (choć próbują przypisać ją innym). Wiem, że jesteś dziewczyną/kobietą, ale jak czytam to zdanie "a co do Aski, Ginger dominowala, smiech na sali, by pies dominowal nad przewodnikiem stada" - to mam wrażenie, że wychodzi z ust dresa szczycącego się tym, że jego amstaff regularnie z buta dowiaduje się, kto tu jest panem, bo inaczej koledzy na dzielni by się brechtali, jak pies się go nie posłucha.
-
Nabiał jest fajny, bo dostarcza sporo białka i wapnia, jak i pożytecznych bakterii, kiedy po większej ilości kości pies się przytyka i nie ma jak dawać mu naturalnej flory bakteryjnej z żołądków przeżuwaczy. Tylko niestety sporo psów nie toleruje laktozy albo ma alergię.
-
[quote name='Beatrx']a w pedigree jest 4% mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego.[/QUOTE] Jak ja lubię jak piszą "znawcy", którzy nie umieją czytać składu ze zrozumieniem... W pedigree jest 4% danego gatunku mięsa w całości mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Np. w wersji wołowina z warzywami jest minimum 4% wołowiny w całości tych produktów mięsnych. % mięsa i tych produktów w pedigree nie zna nikt, bo to tajemnica producenta ;)
-
Moi sąsiedzi z parteru nauczyli swoją małą sukę odlewać się na parapet okna :roll: ale wychodzili z nią normalnie na spacery i taką akcje widywałam sporadycznie, więc przypuszczam, że to było wyjście awaryjne jak im się wybitnie nie chciało wyjść albo nie było komu.
-
[quote name='natalia_123']w winstonie jest ok 20% mięsa a więc nie jest tak żle :/ w pedigree jest ok 15,20 %.Więc już tak nie nażekajcie.Jest tam również marchewka,kukurydza,zboża, i kurczak[/QUOTE] A po co kukurydza, zboża drapieżnikowi? To wada karmy, nie zaleta. Dla psa ilość mięsa rzędu 15-20% w pożywieniu jest śmieszna, dla mnie w ogóle szkoda takich pieniędzy na takie badziewie - za połowę ceny w Pedigree można kupić w mięsnym grzbiety z kaczki czy indyka, porcje rosołowe, wieprzowe przełyki... 100% mięsa po 1-3 zł za kilo. [quote name='natalia_123']a myślisz że w parówkach nie ma ?! to też jest maszynowo robione :/[/QUOTE] Ale nikt nie mówi, że parówki są zdrowym wartościowym jedzeniem.
-
O fu... I nikt nic z tym nie zrobił? Przecież to musiało śmierdzieć na kilometr, u sąsiadów na pewno...
-
A to i owszem, nagrywać harce pieska na komórkę. Na wielkie kary bym nie liczyła, bo wiem jak jest w Polsce z takimi sprawami, ale myślę, że spokój i pilnowanie pieska wywalczysz. Możesz postraszyc, że pójdziesz z tym do lokalnej gazety :diabloti: oni akurat nie muszą prosić nikogo o pozwolenie na opisanie sprawy i bezkarnej miejscowej pani prokurator z agresywnym psem ;)