-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='gops']nie twierdzę że częściej atakują , tylko że mogą zrobić większą krzywdę . [/QUOTE] Mogą, bo będą bardziej chciały, czy przy tej samej determinacji zadadzą większe obrażenia niż owczarek?
-
[quote name='Saeta']Nie można snuć rozważań o kopiowaniu i kastracji z pominięciem celu wykonywania tych zabiegów. Przecież to oczywiste. Bajdurzysz tutaj o różnicach technicznych - równie dobrze możesz dla porównania opisać np. usunięcie psu śledziony. Ten zabieg jest jeszcze bardziej inwazyjny i "okaleczający" niż kastracja. A jednak, gdyby Twój pies miał guza, bez wahania zdecydowałabyś się na jego operację! Dlaczego? Bo to dla jego dobra... No widzisz? [/QUOTE] Zlituj się i nie porównuj usuwania chorego narządu w przypadku np. nowotworu, do wycinania narządu zdrowego, który tego nie wymaga z żadnego innego powodu prócz ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności. Leczenie i okaleczenie to nie to samo, a to właśnie próbujesz mi wmówić. I nie, usunięcie nawet zdrowej śledziony nie jest większą ingerencją w organizm niż kastracja. I owszem, można jak najbardziej rozważać kopiowanie i kastrację bez brania pod uwagę perspektyw społecznych - z perspektywy jednego zwierzaka, który nie będzie rozmnażany, biorąc pod uwagę tylko jego dobro, zdrowie. [quote name='xxxx52']kastracja chroni zwierzeta przed zachorowaniem na raka narzadow rodnych ,co sie bardzo czesto zadarza u suczek w wieku dojrzalosci plciowej ,chroni przed zachorowaniem na ropomacice ,chroni przed urojona ciaza.uwalnia psa od stresow zwiaznaych z cieczka[/QUOTE] Przy okazji wydatnie zwiększając ryzyko zachorowania na inne schorzenia. Kwestia wpływu kastracji na zdrowie jednostki jest dyskusyjna, są plusy i minusy zabiegu, jedno ryzyko się zmniejsza, inne zwiększa, więc błędem rzeczowym jest stwierdzenie, że kastracja jest tylko i wyłącznie dobra i zdrowa dla pojedynczego zwierzaka. Ja nie gloryfikuję kopiowania - bo to okaleczanie przez ludzką próżność. Kastracja natomiast jest okaleczaniem, ale z powodu ludzkiej głupoty, nieodpowiedzialności i braku wyobraźni, a wpływ na zdrowie, pozytywny i negatywny, ma większy niż kopiowanie, więc jest i większym okaleczeniem, niestety.
-
[quote name='gops'] za to owczarek wujka raz zaatakował listonosza który chyba nie zauważył psa na podwórku , prócz kilku ran na ręku pies nie zaatakował innych części ciała , tylko rękę którą listonosz się bronił . każdy ma inne doświadczenie, dla mnie to ttb jest wstanie zrobić większą krzywdę i obojętnie czy człowiekowi czy psu, mimo że bardzo lubię te psy to tak uważam .[/QUOTE] Ale sama piszesz, że pies nie zaatakował innych części ciała - czyli nie chciał zrobić większej krzywdy a nie nie był w stanie. To dwie zupełnie różne kwestie. Jeśli chodzi o ataki na ludzi to znam niestety masę przypadków w wykonaniu owczarków i owczarkopodobnych - w wykonaniu bullowatych tylko ten jeden, który opisałam. Byłam nawet przy rozdzielaniu bójki ONki z nowoprzybyłym do domu astem - suka będąca w domu 6 czy 8 lat dotkliwie pogryzła przy tym swojego właściciela; ast nikogo nawet nie zadrasnął, nawet obcej osoby, która go odciągała - trzymał rzucającą się i gryzącą wszystkich na oślep ONkę i... merdał ogonem, kiedy się do niego mówiło :evil_lol: Dlatego nie demonizowałabym ani że ttb częściej atakują ludzi, ani że fizycznie mogą zrobić większą krzywdę...
-
Na szczęście za kilka dni koniec wakacji i młodzież będzie miała inne zajęcia niż wypisywanie dyrdymałów po forach internetowych...
-
[quote name='a.piurek']Szamanko, mi nie chodziło o to co napisała Martens, ale o sposób patrzenia na sprawę, o pewną premedytację. Nie twierdzę że nie jest uzasadniona okolicznościami, jednak uważam, że jeżeli jest to możliwe pies winien być na smyczy i w kagańcu. [/QUOTE] Jeśli ja wsadzę swoje psy na smycze i w kagańce, znajdziemy się w jakimś 1% ludzi na osiedlu, którzy tak wyprowadzają swoje psy. Zresztą u mnie może 30% właścicieli używa na spacerach smyczy. Dla mnie sytuacja nie do przyjęcia, stąd kagańce mam na szafie na wypadek podróży publiczną komunikacją.
-
Natalia, czytamy Twoje posty: [quote name='natalia_123']moja je prawie że cały czas wistona z rossmana i on nie ma jakiegoś makabrycznego składu (np.kluski,mięsko,marchewka) sierść ma ślniącą.[/QUOTE] [quote name='natalia_123'] Moja Norka je suchą karmę pedigree od mniej więcej 11 miesięcy (może troche mniej) i jest wszystko okej :) bardzo ją lubi,(jeść i zarówno bawić się tą karmą ;) )jest żywa i robi zdrowe kupki.Jadła również tz "mokrą"karmę z puszki pedigree ale już jej się znudziła i je teraz winstona ale nie mam zastrzeżeń do tej karmy bo jak wcześniej wspomniałam je od jakiś 11 miesięcy suche pedigree :)[/QUOTE] [quote name='natalia_123']moja je cały czas suche pedigree i nie ma sraki i jest zdrowa jak byłam u weterynaża na odrobaczeniu to powiedzieli że ona jest naprawde zdrowa i takie okazy nie zdażają sie codziennie... a pozatym to niezawsze drogie znaczy lepsze... moja jeśli chodzi o karme z puszki to je firmy winston,ja zawsze przy wybieraniu karmy sprawdzam skład i nie jest on z jakiś dziobów czy czegoś tam[/QUOTE] i kiedy teraz czytamy to: [quote name='natalia_123']mój pies od dawna nie je już pedigree,jakbyście przeczytali moje wcześniejsze posty to byście wiedzieli ;)[/QUOTE] Zastanawiamy się, czy ty usilnie próbujesz zrobić z nas kretynów, czy masz coś nie tak z głową.
-
[quote name='Balbina12']Chyba gdzieś zapomniałaś jeszcze o celu obu zabiegów.Kopiowanie-zadawanie bólu dla wyglądu,kastracja/sterylizacja-zapobieganie cierpieniu zwierząt.Chyba mniejszym złem dla psa jest zabieg pod narkozą niż duszenie się w worku,topienie w rzece czy umieranie w innych męczarniach szczeniaków które urodziły się bo nikt tego nie kontrolował.W innym temacie pisałam o pani która wręcz mnie błagała żebym dała Franka dopuścić do jej suczki.Oczywiście odmówiłam.Dzisiaj spotkałam ją znowu na plaży i mówiła ,że była wczoraj u takiego fajnego yorka żeby pokrył tę suczkę ale ona głupia uciekała przed nim i piszczała.Pani zlitowała się i...jedzie na kolejne krycie za tydzień.Suczka ma 7 miesięcy.[/QUOTE] A co te dyrdymały mają do rzeczy do normalnego, dopilnowanego psa? Przez to, że mój pies ma swoje nieużywane jajka, ktoś topi szczeniaki w rzece? Ja nie pisałam nic o celach obu zabiegów, "celowo" - bo chciałam się skupić na tym, czym się różni kopiowanie i kastracja technicznie, w kwestii humanitaryzmu pod kątem jednego osobnika, który ma być poddany zabiegowi, bez mieszania do tego uwarunkowań społecznych. I jeśli odejmujemy tu właśnie owe uwarunkowania społeczne, to kastracja jest o wiele większym okaleczeniem psa niż skrócenie małżowin usznych. Nie znaczy to, że kopiowanie jest lepsze i bardziej potrzebne, bo owszem, ostatecznie cele społeczne też się liczą, tylko zwolennicy masowej sterylizacji i kastracji zdają się zapominać czym ów zabieg jest - a z perspektywy jednego psa jest właśnie okaleczaniem, znaczniejszym niż kopiowanie uszu. Jak ktoś chce koniecznie rozmnażać psa, tak jak opisana przez Ciebie pani, to i tak nie podda suki sterylizacji, nawet jeśli ty, ja i 100 innych osób ofiarnie wykastrujemy swoje samce, więc nie wiem, co ma piernik do wiatraka.
-
[quote name='Klauzunka']Rażą mnie Martens czasami Twoje posty, bo mając na swoim osiedlu Dejzi piszesz o labradorach i ich właścicielach. Jedna wizyta u właścicieli, SM może załatwi sprawę? [/QUOTE] SM u mnie nie ma, jest tylko policja. Policja owa mimo wielokrotnych zgłoszeń od prawie 2 lat nie może poradzić sobie z puszczaną blok dalej agresywną wobec ludzi DONką. Na ente zgłoszenie mojej matki zareagowali, żeby se założyła sprawę w sądzie... (więcej tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/148015-UBEZPIECZENIA-czyli-jak-unikn%C4%85%C4%87-rekompensowania-szk%C3%B3d-wyrz%C4%85dzonych-przez-psa-czy-kota?p=17521528&viewfull=1#post17521528[/url]) Jak myślisz, co mi powiedzą, jak zgłoszę, że na spacerach podchodzi do mnie nieagresywny labrador i problemem jest to, że skacze radośnie na mojego pieska...? [quote name='Brezyl']I masz tu dużą rację. Znaczna część psów jest zniesmaczona ich zachowaniem, wysyła sygnał za sygnałem, że nie chce tych "nachalnych" powitań, mój szczególnie nie lubi jak laby twardo dążą do wylizania mu pyska. No ale cóż, wiele ras ma szczególne roszaje zabaw, np: terriery i innym psom to nie zawsze odpowiada.[/QUOTE] Znam to, mój staffik np. specyficznie się bawi z psami, wręcz bardzo brutalnie - tylko ja nie narażam na znoszenie specyfiki jego rasy przypadkowych przechodniów z psami na smyczy, i to chyba sedno całej sytuacji i niechęci do labów. [quote name='Brezyl']w przypadku rzeczywistego ataku labka i rottka, to ten drugi jest w stanie poczynić znacznie większe szkody (dotyczy psów jak i ludzi).[/QUOTE] Lab i rott są bardzo zbliżone wielkościowo i jeśli oba atakowałyby na serio to nie widzę specjalnie wielkiej różnicy w potencjalnych obrażeniach. Rosły samiec laba jest nawet sporo większy od przeciętnej suni rottka. [quote name='gops'] co do ttb i owczarków były przeprowadzone badania że mają prawie identyczny uścisk szczęk i nadal uważam że ttb może zrobić większą krzywdę bo specyficznie łapie przy ataku [/QUOTE] Mój sąsiad kilka lat temu został ugryziony przez asta przy rozdzielaniu bójki - pies go chwycił naprawdę mocno i nie chciał puścić, facet, miał potem raptem 4 szwy, dziś prawie nie ma śladu. Koleżankę 8 lat temu zaatakował ONek, miała poszarpaną rękę od ramienia do dłoni, zmiażdżony zegarek (który prawdopodobnie uchronił ją od złamania przez psa jej nadgarstka), do dziś ma widoczne ślady. Żeby było śmieszniej ast obcy, pół zdziczały bo wychowany w kojcu przy firmie, bóg wie jak traktowany; ON domowy (jej rodziców!), nigdy nie bity, etc. Cóż, ttb specyficznie łapie, owczarki specyficznie rozszarpują ciało...
-
a.piorek, mój pies waży 15 kg i sięga mi do pół łydki. Był wielokrotnie atakowany całkiem serio przez małe psy (pekińczyki, ratlerki) i nigdy żadnemu nie zrobił najmniejszej krzywdy, co najwyżej odsuwał się, unikał kontaktu, warczał. On nawet fizycznie nie będzie w stanie uszkodzić 50-kilogramowego pitbulla, który do nas podbiega, bo wystarczy, że tamten raz go złapie i dosłownie polecą flaki; zresztą "atak" w wykonaniu mojego to będzie warczenie, ostrzegawcze kłapnięcie zębami (teoretycznie więc sprowokowanie tamtego, ale nie zrobienie mu krzywdy) - i jeśli tamten pies zareaguje, a mój na dodatek będzie w kagańcu, to zgadnij jakie ma szanse w starciu, kiedy tamten serio na niego ruszy. Jeżeli ktoś puszcza na moim osiedlu psa rasy uznanej za agresywną bez smyczy i kagańca, nie panuje nad psem (nie umiał go odwołać ani nawet nie zauważył sytuacji!), to ja nie będę do tego wszystkiego jeszcze zakuwać swojego kilka razy mniejszego "zasmyczonego" psa nie będącego na żadnej liście w kaganiec - żeby wszelkim dużym podbiegaczom łatwiej było go unicestwić. Gdyby mój pies rzucał się na poważnie do gryzienia każdego psa który do nas nawet przyjaźnie podchodzi to i owszem, zakładałabym mu kaganiec, ale mój pies nigdy nie ugryzł żadnego psa na serio, a oczekiwanie od samca ttb, że będzie stał spokojnie jak aniołek, kiedy podbiega do niego inny wielki samiec i bez wstępów pcha mu łeb pod brzuch niemal unosząc go do góry, to niestety utopia. Co do zgłaszania... W bloku mojej matki na tym samym osiedlu wprowadzili się ludzie z DONką. Suka jest od początku wypuszczana dosłownie samopas, na początku spokojna, później nauczyła się obszczekiwać przechodniów, gonić rowerzystów, a co bardziej strachliwe osoby łapać zębami na przykład za torby z zakupami. Policja interweniowała wielokrotnie, ale bez efektu albo z efektem chwilowym takim, że suka zamiast puszczania samopas, przez kilka dni była uwiązywana do płotu posesji sąsiadującej z osiedlem, na smyczy, z miską wody - wystawiana na wietrzenie, a za kilka dni puszczana od nowa. W tej samej klatce mieszka nawet radny miejski i dyrektorka szkoły - też interweniowali i nic, nie ma mocnych żeby zmusić tych ludzi do używania smyczy. Po którymś anonimowym zgłoszeniu mojej matki kolejnej sytuacji z atakiem suki dyżurny eufemistycznie kazał się mojej matce wypchać - w skrócie że może się przedstawić i założyć tym ludziom sprawę cywilną. Moja matka się nie przedstawi, bo się boi - od ponad roku szuka pracy, a dyrektorka naszego urzędu pracy to matka właściciela suki - on sam zresztą ma wyroki za handel narkotykami. I ja się jej strachu nie dziwię. Skoro policja nie potrafi zrobić porządku z wypuszczanym samopas agresywnym wobec ludzi dużym psem, to jak myślisz, jaki efekt da mój telefon, że na spacerze podszedł do mnie duży pies bez kagańca i boję się, że jak mój na niego zawarczy to tamten go pogryzie...? Pomijając, że jego właściciel to okoliczne dresiarskie towarzystwo, jest jeszcze jeden z agresywną rottką - wychodziłabym na spacery z duszą na ramieniu, bo wiesz pewnie sama, jaką reakcję by wywołała w tym środowisku wieść, że tamta dziewucha "nasłała psiarnię" na chłopaka za to, że jego łagodny piesek do niej podszedł...?
-
Ja bym wypróbowała Acanę Puppy Small Breed ;)
- 566 replies
-
Hallie, kości karkowe są wieprzowe. Daję tak pi razy oko drób do dużych 4 : 1. Dla małego psa więcej drobiu, dużemu psu można dać więcej dużych kości.
-
[quote name='a.piurek'] z ta jednak drobna uwagą - skoro był na smyczy to jak doszło do ataku??? Często w takich sytuacjach nie ma jednoznacznej odpowiedzi typu białe albo czarne, trzeba się przyjrzeć bardzo szczegółowo. Bo jeżeli do psa typu amstaf czy owczarek podbiega biegający luzem jamnik albo shi tzu to nie bardzo chce mi się wierzyć, że owczarek i jego pan byliby zagrożeni. Natomiast można spojrzeć na to w ten sposób - pies będący na smyczy miał przyzwolenie swojego pana na atak.[/QUOTE] Akurat miałam na myśli sytuację, która mi się przytrafiła; do mojego samca staffika podbiegł pitbull i bez wstępów wsadził mu nos pod brzuch żeby go obwąchać; staffik się spiął i zaczął warczeć - zwinęłam psa na ręce, żeby nie sprowokował tamtego. Właściciel pita kiedy wreszcie przyszedł go zabrać, stwierdził że jego pies nic mojemu nie zrobi - jak mój się nie zacznie. Czyli była to sugestia, że jak mój się zacznie i zostanie pogryziony to będzie to moja wina :roll: [quote name='Evelynkaa'] Ale z drugiej strony czy dany pies na smyczy skoro jest agresywny nie powinien mieć kagańca??[/QUOTE] Nie będę psa który warczy będąc obwąchiwany przez innego większego samca jak pluszowa zabawka wsadzała w kaganiec, żeby w razie czego nawet nie mógł się obronić. Wobec psów jego wielkości czy mniejszych nie jest agresywny; problem pojawia się, kiedy podbiega do nas większy pies i nie przestrzega psiego savoir vivre, tylko obcesowo się na niego ładuje albo próbuje dominować, i w tym momencie niestety to mój pies jest w niebezpieczeństwie.
-
[quote name='bobroska.']Stanowczo sobie odpuść. Piszesz, że suczka ma 9 tygodni a miała do Ciebie trafić w wieku 7? Poszukaj innej hodowli.[/QUOTE] A co w tym dziwnego? 7 tygodni to dolna granica - tak odbiera się praktycznie wszystkie rasy wymagające starannej socjalizacji i skłonne do lęków, często też psy pracujące, żeby nawiązały jak najlepszy kontakt z przewodnikiem.
-
Wqrw wieczorny zaliczony, poszłam wyjątkowo przez osiedle, bo musiałam zajrzeć do babci po kilka rzeczy - w połowie drogi wesoła gromadka dzieci 7-8 lat i moja ukochana labka :diabloti: Od razu chciała wyrwać się do Buca, dzieciak złapał ją milimetry przed przejeżdżającym jej przed nosem samochodem, drugi skomentował, że Dejzi już ostatnio raz prawie wpadła :roll: jednak złapanie labki w niczym nie pomogło, bo chwilę później przeholowała dziewczynkę na obroży jakieś 10 metrów do nas i radośnie pac Buca łapą w głowę - typowe dla niej labie powitanie. Buc się spiął i warczy, dzieciak się siłuje, wkurviłam się maksymalnie i owrzeszczałam dzieciaka, i kazałam pozdrowić mamusię, która też go na smyczy utrzymać nie umie (dlatego pewnie go puszczają, btw dzieciaki teraz nawet smyczy ze sobą nie miały...). Odciągnęli jakoś labkę, poszliśmy dalej, wracamy, a tu wesoła ferajna nas znów mija :mdleje: tym razem psa udało się jednak przypilnować dzięki dwójce dzieci uwieszonych do jego obroży niczym osobliwa wystawowa rozeta; inna sprawa że teraz się nie wyrywał, bo jakby chciał, to pewnie by i tą dwójkę po ziemi do nas przyciorał... No ale to lab, laby mogą wszystko, mogą biegać samopas, zaczepiać wszystkich, nie muszą nawet mieć smyczy, właścicieli labów nie dotyczą przepisy i obowiązki właścicieli psów :roll: przynajmniej takie odnoszę wrażenie u mnie na osiedlu.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Moja przyjaciółka kupowała dziś dla swojego goldena 2 opakowania eltroxinu - pies bierze go na stałe na niedoczynność tarczycy. Psy mają spore dawkowanie; dla ludzi jest to zwykle coś koło 1 tabletki 100 ug dziennie, dla psa wielkości goldena razy 6... Baba w aptece miała tylko 1 opakowanie i... nie chciała dać odpisu z recepty, żeby koleżanka mogła przyjść po drugie :crazyeye: "bo przecież setka to na długo starczy i nie będzie jej potrzebne drugie opakowanie" :roll: Kumpela się wkurzyła i mówi, że pies bierze to na stałe, i ma wypisane 2 i ona chce 2, albo 1 i odpis. A aptekarka: - To będzie się pani chciało po to drugie wracać? :mdleje: Z tyroksyną dla swojej suki sama miałam niezłe jaja, baba w aptece kiedyś odmówiła mi sprzedaży 2 opakowań (miałam receptę z sggw z wypisanymi dwoma), "bo oni po dwa nie mogą sprzedawać tylko po jednym" :razz: o dziwo w innej aptece już nie mieli takiego wymogu. Że nie wspomnę o tym, kiedy nie mogąc jeździć co 3 tygodnie do W-wy po receptę tam gdzie pies był diagnozowany, szukałam weta u siebie na miejscu i wszyscy po kolei albo mówili mi, że nie wypisują ludzkich leków, bo musieliby się z tego specjalnie rozliczać :razz: albo mówili żebym sobie pojechała tam gdzie pies jest prowadzony, albo w ogóle patrzyli na mnie, jakbym była jakąś lekomanką, która próbuje wycyganić receptę i się narkotyzować tą cholerną tyroksyną :roll: Próbowałam zdobyć na sggw zaświadczenie, że mój pies ma niedoczynność i naprawdę ma taką a nie inną dawkę, i bierze Eltroxin, ale weci w W-wie w ogóle nie rozumieli jak może być problem z dostaniem recepty na taki drobiazg i też zaczęli na mnie dziwnie patrzeć :wallbash: Po recepty jeżdżę więc na wieś 7 km do jedynego ogarniętego weta w pobliżu, koleżanka też... Ale jak widać nawet w aptece robią problemy :roll: -
Oj, coś tu mocno śmierdzi. Z tego co mi wiadomo, żeby pies został wpisany na listę reproduktorów i można było w ogóle złożyć kartę krycia z jego udziałem, musi być już po tych testach psychicznych. Jeśli tych formalności nie dopełniono wcześniej, to powiedziałabym, że marne szanse, że metryki będą w ogóle. Przede wszystkim w regulaminie jest jasno - hodowcy nie wolno sprzedawać szczeniaka bez załączenia metryki, więc na upartego już sama zabawa w dosyłanie metryk jest nielegalna, nie mówiąc o tym, że szczeniak jest do odbioru, a metryk w ogóle nie ma na horyzoncie i nie wiadomo czy będą.
-
Szczepienia przeciw zakaźne jak często je robić?
Martens replied to NightQueen's topic in Choroby zakaźne
Dla mnie to cena kosmiczna, bo u mnie taka wizyta to do 50 zł za całość - ale ja jeżdżę do weta na wioskę, w dużych miastach ceny są sporo wyższe. -
No ale chyba nie chodzisz nabuzowana cały dzień i nie patrzysz kto Ci coś zrobił albo kto się śmie postawić? :p Wiesz, jest niby łatwy, bo mega inteligentny, jak ktoś ma pojęcie o układaniu psów - ale laik pewnie doświadczy gorszych stron tej inteligencji :evil_lol:
-
[url]http://www.dogomania.pl/threads/7967-kliker[/url]
-
Dołączam się do pytania. To chyba najbadziewniejsza droga karma jaka może być... Pokazywałam przecież dużo tańszą od Royala karmę Nutra Nuggets, niewiele droższą od Pedigree, a o wiele lepszą; poleca się szeroko też np. Joserę, z droższych bardzo dobra jest Acana, Taste Of The Wild; z najwyższej półki Wolfsblut, Orijen.... Jest w czym wybierać, można było poczytać przed zakupem. A strajk głodowy to nie nowina, w tanich karmach są chemiczne wzmacniacze smaku i zapachu, sztuczne aromaty, żeby pies chciał je jeść - w dobrych nie ma tego szajsu, stąd przy zmianie karmy zwykle trzeba trochę wziąć psa na przetrzymanie. Jakbyś przestawiała dzieciaka z McDonalda na kurczaka z brukselką to też nie od razu by się pokusił na nowy zdrowy obiadek...
-
[quote name='tamb'] Gdzie teraz nielegalnie skopiuje psu uszy? Wie że to dziwne ... Na pewno możecie polecić jakiegoś weta który za odpowiednią cenę skopjuje uszki dobermanicy. Nic dodać nic ująć, nie ma to jak gadżeciarskie podejście do zwierząt - zero refleksji DLACZEGO jest to nielegalne, że to krzywda dla zwierzaka, tylko publiczne pytania jak zlamać prawo i cichaczem okaleczyć psa... Bez komentarza...
-
Potwierdzam to co pisze Fusica, przebarwienia pazurów, w kolorze brązowo-bordowym (jakby zaschniętej krwi), często wyrastającym już takim z palca, to właśnie tkanka zniszczona przez grzybicę.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A bo wsie są różne, im bogatsze tym zwykle lepiej się powodzi psom i jest bezpieczniej. Jak jestem gdzieś na wiosce pod samą W-wą to prawie wszędzie solidne ogrodzenia, na wielu podwórkach zadbane rasowe psy - a u mnie, na północnym krańcu Mazowsza, prawie na Mazurach biedniejsze wsie wyglądają zupełnie inaczej, często jeszcze drewniane chałupki, porządne ogrodzenie przy nielicznych obejściach, zwykle tylko jakaś prowizorka koło domu - i wielki kundel na łańcuchu plus biegające luzem, wychodzące na drogę pimpki. Są wyjątki, ale tak jak piszę, to wyjątki, a nie np. połowa podwórek. -
Do pogryzienia, zabawy czy obgryzienia miększych kawałków tak, do zjedzenia w całości nie - będą sensacje albo i ostre zaparcie, bo to bardzo twarde, ciężkostrawne kości. I oczywiście dajemy tylko surowe.
-
Jak do tej pory nie widziałam zastrzeżeń, tak teraz z kolei zaczyna niepokoić mnie "zaczepno-obronny" ton tych postów :roll: Ja bym się jednak zastanowiła jeszcze nad tym dobermanem, bo to jest pies dla osób spokojnych, bardzo cierpliwych, zrównoważonych, nie dających się wyprowadzić z rownowagi, a nie apodyktycznych, przewrażliwionych i szukających zaczepki, a taki rysik charakteru zaczyna mi się wyłaniać z tonu wypowiedzi. To trudniejszy pies niż owczarek, przy nieodpowiednim podejściu łatwo zrobić z niego nerwowego agresora.