-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Pytanie jeszcze czy mięsa czy produktów pochodzenia zwierzęcego, i czy % z uwzględnieniem zawartości wody, czy nie...
-
[quote name='ladySwallow']Dzwoń na SM, że biega pies bez kagańca i bez smyczy, nad którym właścicielka nie ma kontroli i który atakuje Ciebie i Twojego psa... A pani powiedz, że następnym razem potraktujesz psa gazem po oczach, bo Ty nie czujesz się komfortowo, gdy skacze po Tobie 30 kg labradora... [/QUOTE] Amen. A jak nie masz gazu to się nie cackaj, tylko pociągnij bydlakowi z całej siły z buciora - jakby mi się 30-kilowy pies rzucał z zębami na szczeniaka, to nawet chwilę bym się nie zastanawiała - a właścicielce jeszcze poprawiła, jakby się pruła.
-
Niepowtarzalne zachowanie mojej suki.. W obronie właściciela?
Martens replied to Falkaa's topic in Wychowanie
[quote name='Kasiass']A tak w ogóle to u mnie na osiedlu też się kręcą menele i nieraz mnie zaczepiali o jakieś drobne na piwo( nieraz jak szłam sama wieczorem) i wiesz jaka jest najlepsza metoda żeby takiego odgonic? Powiedziec mu OSTRO zeby spier***(sory za wyrazenie, ale to konieczne:D) to sobie pojdzie.[/QUOTE] Hahaha, dobre sobie - zrobiłam tak kiedyś, i pijany facet zaczął iść w moją stronę, wyzywać mnie i grozić, że mnie zgwałci i zarżnie :diabloti: więc uważaj, żebyś się kiedyś nie zdziwiła... A zrobiłam tak tylko raz, bo miałam okrutnie zły humor; wcześniej po prostu kulturalnie mówiłam, że nie mam i nikt się dalej nie czepiał. Najlepiej odmawiać kulturalnie acz stanowczo, szybko iść w swoja stronę, i nie ruszać się z domu przynajmniej bez gazu pieprzowego, bo różnie można trafić, niestety. -
Policja? Można spróbować docisnąć, żeby sprawdzili, kto w okolicy kupował taki sprzęt - przy zakupie np. w sklepie internetowym trzeba mieć 18 lat i "wylegitymować" się numerem dowodu osobistego. Niemniej jednak sam fakt posiadania jeśli nie ma świadka na strzelania do psa z prawnego punktu widzenia wiele nie pomoże. Już lepiej sprytnie zagadać z dzieciakami, okolicznymi pijaczkami - tacy dużo widzą, kto strzela do psów czy ptaków z wiatrówek też - i dojść sprawiedliwości na własną rękę :roll: I ja bym tak właśnie zrobiła, jeśli chcecie móc jeszcze kiedykolwiek zostawić bezpiecznie na posesji swojego psa...
-
[quote name='bobroska.']Hahah, ktoś kiedyś pisał do pedigree i odpisali, że w ich karmie jest 70% mięsa. :lol:[/QUOTE] Z tego co pamiętam, ktoś pisał do Pedigree, ile jest tam mięsa, i odpisali, że to tajemnica producenta :roll: Co dla mnie jest kompletnym brakiem szacunku do klienta.
-
[quote name='motyleqq']chyba co innego obrona, a co innego agresywny atak[/QUOTE] No właśnie... Ja mówię o niesprowokowanym ataku na serio, nie w sytuacji typu rywalizacja o jedzenie czy obrona własna :roll: Brak socjalizacji szczeniaka, szczególnie osieroconego może mieć na to wpływ, ale niestety geny też często robią swoje, patrzy choćby psy bojowe. Obstawiam, że w naturze nie miałyby szans na przeżycie, bo więle z nich nie ma w agresji wobec innych psów hamulców tu, gdzie powinny je mieć.
-
[quote name='bobroska.'] Wydaje mi się, że taki mały pies tak samo łatwo chłonie zachowania dobre, jak i złe. Jeśli według Was tak nie jest, to cóż, mój Mały jest wyjątkiem. :roll: Żadna z osób wypowiadających się w tym wątku nie ma większego molosa – przynajmniej tak mi się wydaje po awatarach i po tym, co czytam – ten pies ma zupełnie inną psychikę niż chociażby Staffik w tym wieku, jest dużo bardziej „ułomny”. [/QUOTE] Fakt, 3,5 miesięczny staffik nie jest ułomny - on po 3 sekundach od wydania nakazu się "resetuje" i robi od nowa to, czego mu zabroniono, "bo może już wolno"; potrafi tak 30-40 razy pod rząd z jedną rzeczą - dodatkowo wszelki przejaw irytacji opiekuna traktuje jako osobiste szatańskie zwycięstwo i wielką satysfakcję. Zawieszanie się molosa wydaje mi się przy tym dość proste do opanowania i mało działające na nerwy :evil_lol: Ale w wychowaniu z każdym psem najlepiej sprawdza się zasada - więcej starania, mniej narzekania. [quote name='bobroska.']Martens – masz psa z krótką sierścią i drugiego ze średnią – niufy mają sierść długą. Zohan śpi wszędzie, głównie w kuchni. Legowisko ma, ale się na nim męczy. Żadne kocyki, dywaniki, nawet legowisko w kuchni nie pomogło, on śpi po prostu na podłodze, jak za bardzo się zagrzeje, to przekręca się trochę, żeby spać na zimnym. Komenda „na miejsce” nie ma w jego przyple dla mnie to już skrajność. :roll: [/QUOTE] Mój krótkowłosy pies grzeje się potwornie - ze względu na masę mięśniową i dużą "produkcję" ciepła w połączeniu z wielką aktywnością i krótszym pyskiem. Przy zeszłorocznych upałach po 5 minutowym wyjściu na smyczy na siku leżał godzinę brzuchem na płytkach i dyszał jak miech kowalski, podczas gdy po włochatym po 5 minutach po powrocie nie było widać, że gdziekolwiek był. Psy z grubą sierścią zwykle grzeją się mniej niż gładkowłose czy krótkopyskie. Jak psu jest NAPRAWDĘ gorąco, to nie w głowie mu żebranie i psoty.
-
Też mnie to powaliło :evil_lol: chyba że chodzi po prostu o ciastka na smakołyki albo na wyjazd... Nie widzę sensu pieczenia tego i eksterminacji połowy składników odzywczych, skoro można dać surowe/gotowane, przechowane zamrożone.
-
A czemu wieprzowe tak rzadko? U mnie wołowe rzadko było grane, bo psy nie mogły pogryźc kości a same miękkie cena horrendalna - dawałam wieprzowe ogony i kości schabowe, +- raz w tygodniu. Jak się przyczaisz albo poprosić o przywiezienie to powinni ogarnąć Ci w mięsnym grzbiety z kaczki albo gęsi, a to grosze. Kurczak i sklepowy 2-3 razy w miesiącu nie zaszkodzi, wszak w karmie i tak są fermowe ;) I już urozmaicenie o wiele większe.
-
Pies ma 3,5 miesiąca, jest w domu już koło 6 tygodni - ja naprawdę nie potrafię pojąć jak można nie być w stanie opanować psiaka w tym wieku... Pies żebrze, zostaje odesłany na miejsce, jak nie słucha to jest odprowadzony, ew. idzie do klatki jeśli z niej korzystamy. Włazi na mnie, ślini mnie mimo że każę zejść - idzie do łazienki na 3 minuty na uspokojenie. Parę razy powtórzyć i przejdzie mu żebranie, bo nie będzie się opłacać. Następnie na czas posiłków leży na miejscu i ewentualnie po dostaje smakołyk - ale nie ze stołu tylko w swojej misce albo na posłaniu. Najbanalniejsze banały wychowania szczeniaka. Bobroska w którymś wątku tak usilnie mi wmawiała, że nie wszystkie molosy są trudne i trzeba mieć do nich doświadczenie, że nowofundland jest taki fajny i łatwy, że nastolatka spokojnie sobie poradzi - mhm, właśnie widzę, i życzę powodzenia jak pies będzie ważył więcej od niej :roll: [SIZE=1]Sorry za uszczypliwość, ale nadal jestem pod wrażeniem pełnego nienawiści do obcych ludzi pierwszego posta, przy zerowej samokrytyce w kwestii swoich umiejętności wychowawczych czy raczej ich braku...Przy takim podejściu, jak pies nie posłucha przywołania i wleci pod samochód, wina będzie tego wstrętnego babska, co przechodziło po drugiej stronie ulicy z psem...[/SIZE]
-
[quote name='arielka186']A ja zawsze myślałam- może to i stara szkoła, bo Babcia mi tak mówiła- że normalny pies nie powinien ruszyć suki ani szczenięcia- no i z reguły z moich obserwacji też tak wynikało...[/QUOTE] Bo normalny psychicznie pies nie powinien. I kiedyś z nienormalnymi psami się nie cackano, nikt ich nie trzymał ani tym bardziej nie rozmnażał, a jak właściciel nie zrobił z nimi porządku, to zrobiły to inne psy. A teraz widac jak jest.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='kalyna']To moja sąsiadka, która przyjeżdża na działkę dość rzadko. Jak idę z Ciapkiem to pyta się gdzie mam tego dużego psa, a jak idę z Sonią to gdzie mam tego małego. Ahh jacy ludzie są czujni i to za każdym razem.[/QUOTE] Też tak mam i szczerze mówiąc do szału mnie to doprowadza, bo czasami 2-3 razy dziennie muszę tłumaczyć sąsiadowi czy znajomemu, że nie, drugi piesek nie umarł, ani go nie oddałam... :roll: Mam wrażenie, że ludzie czasem po prostu nie mają już pojęcia co powiedzieć, ale nie mogą sie powstrzymac od jakiegokolwiek najgłupszego komentarza czy pytania... -
Czas i praca z psem zawsze działają wiele, ale praca z psem słabym psychicznie z natury jest trudniejsza i wymaga więcej czasu niż z tym zrównoważonym. Zachowanie psa to wypadkowa genów, pracy hodowcy i starań właściciela. Jeśli pies jest w hodowli przepisowe 8 tygodni to wpływ samego hodowcy jest chyba jednak najmniejszy. Ja mam jednego psa, kundelka, z lękliwym charakterem, boi się strzałów, śmieciarki, w okresie dojrzewania przechodził okres strachu przed obcymi ludźmi, do tej pory każdy niemiły incydent z psem ciągnie się w zachowaniu miesiące, albo i lata... Pies u mnie od 8 tygodnia i socjalizowany bardzo starannie. Drugi pies z twardym charakterem, bez lękliwości, też wzięty od hodowcy w wieku 8 tygodni, a socjal był mizerny, bo to była akurat ta ostra zima 2 lata temu i ani aura nie sprzyjała spacerom, bo przy -25 gładkowłosy szczeniak po 2 min telepał się z zimna, ani psów i ludzi nie było na spacerach. Inny pies. Jak już zestresuje się strzałem to na 10 sekund (drugi pies boi się po kilku strzałach kilka godzin), po spięciu z psem krzywo patrzył na podobne psy może przez 1 dzień, strachu czy nieufności w stosunku do ludzi czy ruchu ulicznego totalnie brak. Nawet jak wystraszył się czegoś nowego to jeżył się, ale szedł sprawdzić co to i zapominał o sprawie. Zachowuje się normalnie bez niemal żadnego mojego wysiłku w tym kierunku i przy mizernym socjalu - z drugim psem zaś pracuję na okrągło (bo ciągle jest nowy uraz do odkręcania :lol:) a i tak daleko mu w zachowaniu do tego odważnego. Tak więc owszem, praca dużo daje, ale jeśli geny chrzanią sprawę, to cudów nie będzie.
-
[quote name='aleshua']Czy taka odziedziczona strachliwość jest gorsza do okiełznania? [/QUOTE] No niestety, bo o ile jakieś zaniedbania czy urazy u normalnego psa można dość szybko nadrobić, tak strachliwość odziedziczona w genach jest praktycznie nie do naprawienia w 100%. Przy multum pracy pies może zachowywać się na co dzień w miarę normalnie, ale niestety przy kazdej stresującej sytuacji będzie miał skłonności do bojaźliwych reakcji, łatwiej nabywa urazów psychicznych, dłużej i trudniej się je odkręca, jedna nerwowa sytuacja potrafi zawalić miesiące pracy. W skrócie taki pies to zawsze zwierzak specjalnej troski; to do czego stabilny psychicznie pies przyzwyczaja się w kilka minut, u strachajły ciągnie się tygodniami albo dłużej. Pół biedy jak się z psem pracuje i rasa jest z natury łagodna - wtedy rzadko dochodzi do agresywności na tle lękowym, ale i sama lękliwość jest uciążliwa. Dlatego psów z natury lękliwych nie powinno się w ogóle rozmnażać - strachliwość jest bardzo silnie przekazywana szczeniakom w genach, właściciele matki Tajgi nie powinni jej w ogóle dopuszczać, no ale tak to jest jak ludzie rozmnażają psy bez pojęcia w temacie, bo im się uwidziało mieć szczeniaczki. Polecam lekturę "Mój pies się nie boi" Wild Nicole. Podobno dobra jest też książka "Strachopies" Grzegorza Firlita, ale osobiście nie korzystałam.
-
To w końcu pies podbiegł do nich, bo ty się zagapiłaś i nie zdążyłaś go w porę odwołać, czy po prostu nie zareagował na Twoje wołanie przed czy już po podejściu - co wnioskuję z tego, że napisałaś, że po niego poszłaś? Gdyby był odwoływalny, wystarczyłoby zawołać :razz: [quote name='kajaa21']jest tam wyraźny napis że to jest teren dla psów, nie twierdzę że nie ma prawa tam ktoś z dziećmi przychodzić, pewnie że ma ale jeśli będzie jakiś głupi pies który po prostu to dziecko pogryzie to co?[/QUOTE] To też będzie to tylko i wyłącznie wina właściciela psa. O winie czy nieodpowiedzialności matki można mówić tylko wtedy, gdyby wpakowała się z dzieckiem na cudzą zamkniętą, oznakowaną posesję - prywatną.
-
Nie. Suka zazwyczaj interesuje się psami dopiero w dni płodne, po około 10-14 dniach cieczki - albo i wcale, jak nie wie o co chodzi w te klocki ;) Albo macie pierwszą bardzo mało widoczną cieczkę, albo zacznie się max. za tydzień-dwa. Ja juz bym uważała ze spuszczaniem jej ze smyczy.
- 566 replies
-
Dokładnie - nie wiem jak masakrycznie rozwydrzony musi być szczeniak, żeby po JEDNYM dokarmieniu z ręki przez obcą osobę zamęczał przez kilka dni całą rodzinę i nikt nie umiał go opanować głupim odesłaniem na miejsce czy "nie wolno"... :razz: Gdyby psy psuły się od jednego błędu czy tego typu sytuacji, na świecie chyba nie byłoby ani jednego grzecznego zwierzaka. Tym bardziej, że problem z żebraniem jest naprawdę banalny do opanowania w porównaniu z innymi rzeczami, jakie potrafią robić psy. EDIT: Litości, ja mam teriera, złośliwą bestię i nigdy nie miałam takich problemów. A gdzieś pisałaś, że nowofundland taki łatwy do wychowania - może jednak się przeliczyłaś, trzeba było wziąć łatwiejszą rasę. To ja nie wiem jakim cudem nowofundlandy pracują w ratownictwie, skoro są tak nieposłuszne, że nie potrafią nawet zostawić kogoś w spokoju, kiedy im się każe... Skoro nie słucha się Was 3-miesięczny pies, to fajnie będzie za pół roku, jak zacznie dojrzewać i naprawdę mieć swoje zdanie.
-
Odsyłaj sunię na miejsce, kiedy szczeka. Jak nie działa, dawaj do trzymania w dziobie na polecenie zabawkę. Jak pies nie reaguje na komendy kiedy szczeka - już masz co robić, linka, smakołyki i egzekwujesz polecenie w takich sytuacjach ;) Intrygujące jest to, że piszesz, że ona po szczekaniu przybiega po pochwałę. To ktoś ją kiedyś za to chwalił? :razz: [quote name='paula.aa']Niestety nie mam możliwości oglądania ,,Zaklinacza psów", bo nie posiadam National Geographic. [/QUOTE] Dzięki bogu, bo pewnie już byś psa zepsuła :evil_lol:
-
Dla odmiany pan pojechał po rasowcach, w domyśle kto ma rasowca, ten nienormalny... Ja nie rozumiem, czemu większość ludzi nie może po prostu lubić PSÓW, niezależnie od rasy, tylko albo gadka o mądrych kundelkach i szpanowaniu głupimi chorowitymi rasowymi, albo odwrotnie, super rasowce, brudne kundle... Nie mówię tu o dogo, ale o przeciętnych ludziach.
-
Ja też... U mnie z dorosłym psem jest zresztą to samo ;) pomijając jakieś niemiłe pojedyncze sytuacje, kiedy ktoś pozna, że to "ta morda". Jak Buc był mały to na spacerze w ciągu dnia miałam nawet 5-7 zaczepek; teraz minimum 1-2. Dla kogoś może się to wydawać fajne, mnie już po 2 latach czasem męczą pytania czy ten amstaff/pitbull jeszcze duży urośnie, i pokrewne... Z kundelkiem jest spokój, ani wrednych komentarzy, ani achów i ochów, chyba że popisujemy się posłuszeństwem albo skakaniem do wody :evil_lol:
-
[quote name='lika1771']Nie ja nie uwazam ze ten przepis cos zmieni napewno nie dzisiaj, jutro za rok, plus ogolnie ze taki przepis przeszedł,ze moze nie wszyscy,ale moze gdzies chociaz jeden chłop spusci psiaka z łancucha i to juz bedzie sukces.[/QUOTE] Tylko, że jeśli ten chłop nie ma solidnie ogrodzonego podwórza (a przejedź się po biedniejszej wsi i zobacz ile takich dobrze ogrodzonych gospodarstw jest...) to wybacz, ale ja jestem jednak za tym, żeby ten pies stał na łańcuchu choćby całe życie, bo ważniejsze jest dla mnie moje zdrowie, i życie mojego psa, niż narażanie siebie i swoich zwierzaków na ciężkie pogryzienie, bo piesek musi se polatać, bo tak wymyśliły "mądre" głowy, które na spacerki chodzą do parku w centrum miasta. Kto ma ogrodzenie, i tak puszcza psy na noc; jak nie ma to przynajmniej część ludzi dzięki bogu nie puszcza jeśli są agresywne, i boję się tego, że to może się zmienić. A może niektórzy łudzą się, że gospodarz będzie chodził z pieskiem na postronku na spacerek? :lol: Na taki kategoryczny zakaz jest u nas po prostu za wcześnie. Realia w naszym kraju nie pozwalają na jego przestrzeganie bez narażania czyjegoś bezpieczeństwa. To tak jakby wprowadzić w Etiopii przepis, że każde dziecko od dziś musi mieć osobny pokój w lepiance i własną łazienkę. Dużo lepiej sprawdził by się na razie np. przepis o wymaganej długości tego łańcucha, bo są sytuacje, kiedy pies ledwo może prosto stanąć - to byłoby łatwo kontrolować, gdyby ktoś przejechał się po wsi i temu czy tamtemu kazał wydłużyć łańcuch. Ale cóż, lepiej na pokaz wyśrubować ustawowe standardy, a realia i tak będą inne.
-
No cóż, ja jak na razie spotkałam u siebie JEDNEGO yorka, który bez żadnych sensacji minął nas na luźnej smyczy, jakby moich psów nie było... I byłam tak zdziwiona, że głośno pochwaliłam właścicieli. Reszta na widok moich psów szarpie się na smyczy, drze wniebogłosy przy zerowej reakcji właściciela, ujada na przechodniów... Miałam juz prawie dobre zdanie o yorku z klatki obok po tym jak ładnie przywitał się z Bucem, ale wystarczyło jedno natknięcie się na niego na spacerze z Baryłą, a zostałyśmy chyba ze 3 razy obiegnięte dookoła przez wystraszonego yoraska z podkulonym ogonem, obszczekane, a jego reakcja na wołanie pańci była zerowa. Na smyczy go jeszcze nie widziałam, dziwię się, że jeszcze jest cały, bo blisko jeżdżą samochody...
-
Przejrzyj sobie w dziale weterynaria=>rozród=>sterylizacja i kastracja - są chyba ze 3 wątki na temat "cieczek" po sterylizacji i jest sporo info ;)
- 566 replies
-
[quote name='lika1771'] Edukowac chłopow nic nie da oni uwazaja ze pies kastrowany to nie pies juz mu sie nic nie chce robi sie gruby i leniwy. Suczki chociaz raz powinny miec małe,bo tak natura kaze..... Pies na łancuchu zawsze był i bedzie i karmienie psa chlebem z woda podstawa na wsi.[/QUOTE] To czemu uważasz, ze ustawa bez jakiegokolwiek praktycznego zaplecza do takich sytuacji coś zmieni...?