Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Balbina12']zgadza się-coś za coś.Za 2 tysiące oczekuję pełnych badań,szkolenia,socjalizacji,porządnej wyprawki,porządnej karmy.A to co można dostać w Polsce za dwa tysiące to śmiechu warte.Niestety.[/QUOTE] Możesz sobie oczekiwać :evil_lol: Jedź do dobrej hodowli za granicą i zobacz co dostaniesz za równowartość 2000 polskich złotych... Na pewno nie to, co piszesz. W Polsce za 2000 możesz kupić wystawowego pięknego psa niezbyt drogiej rasy (a szkolenia i badania są w większej mierze zależne od samej osoby hodowcy i jego zaangażowania, a nie akurat ceny, dlatego opłaca się poszukać); za granicą może peta. U nas i tak psy rasowe są tanie, przynajmniej porównując do cen zachodnich. Ale to już problem czysto gospodarczy, a nie kynologiczny. [quote name='arielka186'] Mówiąc o zdrowiu psów z nierejestrowanych hodowli, nie mogę się z tym zgodzić. Może Panu chodzi o tzw "wybujałość mieszańca?" Polega to na rzekomej większej żywotności kundelków- i być może jakaś prawda w tym jest- dzięki duuużej puli genów... Ale przecież tu nie chodzi o kundelki, do których możnaby zastosować to pojęcie- chociaż, kto to wie? [/QUOTE] Heterozję wykorzystują producenci nowych ras czy raczej hybryd typu labradoodle, cockerpoo, bull boxer czy analogicznie występuje ona przy skrzyżowaniu się dwóch totalnie odmiennych genetycznie kundelków. Nie ma to nic wspólnego z pseudohodowlą już istniejących ras, rozmnażaniem ich bez dokumentacji - to raczej przeciwieństwo heterozji i fabryka wad genetycznych, podobnie zresztą jak głupio stosowany inbred w hodowli zrzeszonej...
  2. [quote name='bejasty']Moja droga akurat mnie nie musisz uczyć genetyki i podstaw hodowli zrobili to już bardzo dawno temu w Technikum Rolniczym i na Studiach -KIER. ZOOTECHNIKA /25 lat pracy w stacji hodowli zwierzat/.Może właśnie dlatego przyglądająć sie pracy ZK i NIEKTORYCH hodowli mam takie a nie inne zdanie na temat R=R.Poza tym wlasne doświadczenia ,porównania....Koszty leczenia są takie same czy to rasowy czy w typie /przy tych samych schorzeniach/Powiedz mi na której wystawie sprawdzano nr tatuazu ?/lub czipa/ ,u którego weta jak robisz obowiazkowe badania jest sprawdzana identyfikacja ? a sorki to jest temat rzeka .....Tak samo jak ten wątek nie znajdzie sensownego zakończenia.[/QUOTE] Do Twojej znajomości genetyki piłam w kwestii porównania rozmnażających się na dziko wiejskich kundli z dużą różnorodnością genów przy silnej presji środowiskowej, porównanych przez Ciebie do często namnażanych w pokrewieństwie psów w typie rasy w pseudohodowlach, przy dużej homozygotyczności cech, nagromadzeniu schorzeń typowych dla rasy, przy zazwyczaj braku jakiejkolwiek wiedzy o owych problemach. Po tym poście wcale nie zmieniłam zdania; szczęka opadła mi jeszcze niżej, że osoba z takim wykształceniem i doświadczeniem wyprodukowała takie porównanie... Prawdziwych informacji szuka się wśród nabywców szczeniąt z poprzednich miotów. w dobie internetu to banał. Natychmiast wychodzi, czy szczeniaki były zdrowe, zadbane, czy hodowca jest dla nabywcy oparciem, itp. Cały czas nie rozumiem tego szału - skoro w hodowlach zarejestrowanych często bywa be, to hura, czemu nie kupować w pseudo... Masa ludzi z prawem jazdy jeździ jak sieroty albo po pijaku - to co, zaostrzyć przepisy i zrobić porządek, czy tak jak Wy tu proponujecie, olać prawka, znieść zakazy, niech się dzieje wola nieba, bo prawo jazdy nic nie znaczy...?
  3. [quote name='arielka186']Zauważyłam wtedy że jeśli waży mniej niż 19,5kg wygląda po prostu na zabiedzonego. Ale i wzrost ma ponad miarę- ponad 40cm, chyba 41 dokładnie... [/QUOTE] O matko, to ja bym chciała go zobaczyć na żywo, bo ciężko mi sobie wyobrazić - wychodzi na to, że on jest +- 1 cm wyższy od mojego, a z 5 kilo cięższy :D
  4. Labrador to kiepski przykład, bo przy łagodności większości przedstawicieli tej rasy mogłabyś wydłubać mu oko i by nie zareagował... :evil_lol: Amstaff to też przy tych psach pikuś, bo ani specjalnie wrażliwy na ból, ani nie skłonny do agresji do człowieka. Ja pytałam, czy próbowałaś układać szarpaniem za kark dużego psa obronnego, o silnym charakterze - kaukaza, tosę, rottka. Wtedy zazwyczaj dopiero wychodzi, że to nie jest taka fajna metoda i albo sika krew, albo nagle "wychowawca" odkrywa inne metody ze słusznej obawy o swoje bezpieczeństwo. Jest tyle sposobów, by poradzić sobie z psem, szczególnie własnym, w każdej sytuacji, że można się obyć bez szarpania za kark, naprawdę - tym bardziej, że to ryzykowne w kwestii relacji z psem i przy niektórych psach zwyczajnie niebezpieczne. Po co więc stosować te metody i przy mniejszych, łagodniejszych psach - skoro z tosą czy kaukazem można inaczej, to z małym chyba tez? Chyba, ze ktoś jest sadystą i kręci go tarzanie słabszymi po ziemi, i "pokazywanie kto tu rządzi". Jeśli komuś nie chce się wysilić i zrobić tego bez tego typu metod, albo nie widzi alternatyw, to dla mnie wszystko na temat jego wiedzy i podejścia do psów, i chyba nie mam więcej pytań ;) Ja nigdy nie powierzyłabym Ci swojego psa do "układania". Szarpanie psa za kark to droga na skróty i karanie go za nasze własne błędy i niedociągnięcia we wcześniejszej pracy z nim, i może skończyć się różnie. Ty nadal podałaś mi całe dwa łagodne psy, które na to pozwoliły, ja nadal mam w pamięci dziesiątki jak nie setki najróżniejszych psów i z reala, i z różnych for, niekoniecznie wielce silnych czy agresywnych ras, u których takie metody kończyły się nasileniem agresji do tego stopnia, że konieczna była później praca ze szkoleniowcem, albo w ogóle nie było już z czym pracować. Jeśli dziecko krzyczy na matkę, jest to oznaka miliona możliwych przyczyn, a te które wymieniłaś to wierzchołek góry lodowej - a właśnie z podejścia typu "o boże, to brak szacunku" i gwałtownych, nieprzemyślanych reakcji biorą się później problemy o wiele poważniejsze niż wrzaski na mamę; wychodzą tylko po prostu po latach. I nie, nie jestem za wychowaniem bezstresowym, boże broń - po prostu uważam, że ingerencje w cielesność, bicie, szarpanie w jakiejkolwiek postaci są niepotrzebne i wszystkie można zastąpić innego rodzaju skarceniem - o ile przez początkowy okres wychowania dziecka/psa nie bimbaliśmy, tylko przygotowywaliśmy sobie odpowiedni grunt do pracy. Gdyby moje dziecko na mnie nawrzeszczało, nie walnęłabym nim o ziemię, tylko zwyczajnie wyszła nie dając mu tego, czego chciało, zapaliła papierosa i zastanowiła się solidnie co sprawiło, że dziecku przyszło do głowy zachować się w taki sposób.
  5. [quote name='pamela555']Zgadza się, moja dostawała 2 posiłki dziennie (rano i po południu). Teraz chcemy ją trochę odchudzić i dajemy jej jedzenie 1 dziennie. Na początku wydawało mi się, że jak ona wytrzyma 1 posiłek, że będzie chodzić głodna. Ale jest OK, to wystarcza. Trzeba obserwować psa, czy np nie tyje/chudnie.[/QUOTE] Podstawowa zasada odchudzania i u ludzi, i u psów, to często a po trochu - wtedy cały czas podkręca się metabolizm. Lepiej by było dawać jej 2 a nawet 3 posiłki, za to mniejsze porcje i bez ryżu czy makaronu, tylko mięso z warzywami.
  6. Przyciemnienia skóry od tarczycy mogą być gdziekolwiek; u psa mojej koleżanki były np. tylko na bokach ciała, gdzie u mojej suki nie było żadnych zmian. A on przebywa sporo na słońcu, na spacerach? Bo psia skóra opala się często podobnie do naszej, najlepiej widać po chińskich grzywaczach ;)
  7. Może być za mało, ale patrz przede wszystkim na to, jak wygląda pies, nie na jego apetyty - niektóre to żołądki bez dna ;)
  8. A to zależy, bo sporo jest staffików ważących i ponad 20 kilo - ale jedne nie tracą na tym wiele tej "spreżystości", a inne, utuczone, turlają się jak buldogi zamiast biegać, i to już mi się nie bardzo podoba. No a w ogóle Wy macie psa z UK jak dobrze pamiętam, a tam staffiki są chyba dużo bardziej różnorodne w typie niż w Polsce, choćby przez to, że są tak popularne ;)
  9. A to pewnie dlatego, że w bliskim znanym otoczeniu czuje się bezpiecznie; jak jest dalej to boi się od Was oddalać, żeby się nie zawieruszyć ;)
  10. Mój ma ok. 40 cm - ale on już ma prawie 2 lata, więc wielkich przyrostów się nie spodziewam, chyba że wszerz :evil_lol: Burak został zwędzony mi spod nóg, kiedy obierałam pozostałe - byłam święcie przekonana, że on się w pokoju piłką tak radośnie bawi, tylko zaalarmowało mnie, że ten łomot taki za mało "sprężysty" jak na piłkę :diabloti: Mi się ogólnie podobają raczej mniejsze staffiki - te najbardziej napompowane i szerokie już bardziej mi pod buldoga podchodzą, a dla mnie to ma być bullterrier z naciskiem na terrier ;) sprężyna, a nie klocek.
  11. To ile ona waży? Bo mój samiec waha się między 15 a 17 kilo, i widzę, że w porównaniu z innymi jest dość mały - ale cieszę się, bo przynajmniej pod pachę go jeszcze mogę w miarę wygodnie wziąć ;) A obierki u nas też kradzione, i całe kartofle z szafki wyciągane, a kiedyś burak czerwony na barszcz został skradziony i wykorzystany na dywanie i w pościeli jako piłka stemplująca wszystko na różowo przez dziurki po zębach ;)
  12. [quote name='ulvhedinn']i w związku z tym dogo służy mi m.in. do ratowania się po całych dniach wysłuchiwania takich głupot o psach, że mózg boli.....[/QUOTE] O taaak... Muszę się nacieszyć, bo miesiąc życia mi został - sąsiad powiedział, że jak mój pies skończy 2 lata to nas wszystkich pozagryza :razz: Tzn. powiedział, że jak skończy rok - oświeciłam że ma już półtora, to facet niezrażony orzekł, że to będzie po 2 latach :D
  13. [quote name='NightQueen'] Czy też jak wsiadasz na dogo po całym dniu spędzonym na gadaniu o wszystkim innym tylko nie psach to masz pełną radochę? :evil_lol: [/QUOTE] Ja znam sporo osób które lubią psy i nawet ze mną o nich na codzień pogadają, ale raczej bez szans jestem na owocną dla mnie dyskusję w kwestii np. doboru karmy, skuteczności środków na kleszcze czy cech jakiejś rasy ;) takie rzeczy to dopiero na dogo ;) A to o czym piszesz widać nie tylko wśród yorków, ale generalnie wśród wielu właścicieli małych modnych ras. U mnie chyba jedne z nielicznych osób bez oporów puszczających psy do zabawy z Bucem to znajoma pani z beaglem, albo właściciele innych ttb, tylko tu ja mam znowu opory, bo te to same pity i asty, a Buc lubi szukać guza u większych psów :diabloti: Najwięcej korzystamy chyba przy samowyprowadzających się zabawowych maluchach z osiedla; gdyby nie one, mój pies byłby totalnie aspołeczny ;)
  14. [quote name='Falkaa'] Przecież już jakiś czas temu zauważyliśmy że główny powód rozmnażania psów, to chęć wzbogacenia się, aniżeli udoskonalanie cech danej rasy psa.. Dużo w tych czasach hodowli, w której zachowana jest krystaliczna czystość rasy... ?[/QUOTE] W takim razie znasz bardzo kiepskich hodowców, bo ja mam zupełnie inne obserwacje.
  15. Samiec większy, shih rasa miniaturowa - ciężkie porody, źle utrzymana więc duże ryzyko tężyczki - ja bym zdecydowanie robiła sterylkę aborcyjną, dla dobra suki. Jak dostanie tężyczki albo będą problemy przy porodzie, może skończyć się dramatycznie.
  16. Myślę, że konsultację za darmo warto wykorzystać ;) Co dalej, okaże się po obejrzeniu psiaka i jakichś przedwstępnych rokowaniach.
  17. [quote name='ulvhedinn'] Martens, dlaczego nie mieszkasz bliżej??????? [/QUOTE] Nie wiem, ja w ogóle mieszkam w jakimś mega nie-dogomaniackim zagłębiu; w moim mieście z dogo jest poza mną jedna osoba, w promieniu jakichś 20 km może ze dwie kolejne :razz: Poza dogo i nielicznymi wyjątkami w grupie na uczelni nie mam z kim pogadać o psach; może dlatego tak radośnie smaruję nawet w takich durnych tematach :evil_lol:
  18. Rodowód jest jak sama nazwa wskazuje świadectwem pochodzenia i spełnienia zasad się z tym wiążących, u wielu ras jest to nie tylko ocena z wystawy, ale i badania na dysplazję, obowiązkowe szkolenia. To już jednak gwarantem czegoś jest. Skoro te 3 wystawy i zrobienie hodowlanki to takie nic to czemu ludzie tego nie robią? Osobiście uważam, że samo odchowanie miotu to o wiele większy wysiłek niż wystawy, o kosztach nie mówiąc. To nie daje do myślenia? I droga do likwidacji pseudohodowli pod szyldem ZKwP na pewno nie prowadzi przez popieranie bezmyślnego rozmnażania choćby nie wiem jak zadbanych piesków. Psów w typie jest dość i bez tego, a "hodowcy" niezrzeszeni są wyjęci spod JAKIEJKOLWIEK kontroli, chyba że psy umierają z głodu i przymarzają do betonu, bo tylko w takich sytuacjach raczy interweniować prawo ogólnopolskie. Gdyby koleżanka kupiła swojego Lhasa o pseudo na allegro i miała pretensje, że pies jest chory, pewnie usłyszałaby co najwyżej "abonent czasowo niedostępny", a nie dostała za friko drugiego szczeniaka. No i zdecyduj się, czy pies zachorował po tygodniu, czy po dwóch, bo raz piszesz tak, raz inaczej, a to całkowicie zmienia postać rzeczy co do miejsca zarażenia psiaka. I tak, chodzi właśnie o to, że hodowczyni poczuła się do odpowiedzialności (mimo że ja nie widzę tu 100% pewności, że to u niej pies się zaraził; gdyby tak było, to pewnie straciłaby cały miot) - nie ma ŻADNEGO sposobu, by zagwarantować, że szczeniak będzie na pewno zdrowy i na nic nie zachoruje. Polecam zapoznanie się z podstawami genetyki i realiami hodowli jakichkolwiek zwierząt, bo dla niektórych widzę rozmnażanie psów podlega podobnym zasadom co maszynowy haft krzyżykowy :razz: I przede wszystkim 1500-1800 złotych to nie jest astronomiczna kwota za szczeniaka - w niektórych rasach tyle kosztuje pet... A jak dla kogoś to tak strasznie dużo, to niech weźmie za darmo wiejskiego kundla i modli się, żeby nie miał pecha i nie zachorował, bo leczenie psa nieraz kosztuje kilkakrotnie więcej niż te 1000 zł z hakiem ;)
  19. Widzę, że prawie wszystkie staffiki to owocożerne bestie ;) U mnie najlepiej wchodzi jabłko i ogórek :)
  20. Martens

    Tiesto Domino

    A ile on ma, coś koło 4 miesięcy jak pamiętam? Mój też koło tego zaczął i było coraz gorzej, do półtora roku horror, teraz ma prawie 2 i już się wycisza na szczęście :lol:
  21. Zmieńcie weterynarza. Przez internet nikt nie powie, co w uchu jest. Może jakieś bardzo stare ciało obce, może wiecznie niedoleczony stan zapalny, grzybica, może już nawet gronkowiec, może zrosty? Na pewno po takim czasie trwania problemów i różnorakich próbach leczenia przed dobraniem leków trzeba zrobić posiew.
  22. Temperament to chyba najbardziej jednak cecha osobnicza. Miałam w domu dwa własne samce plus dwa tymczasy i z żadnym nie było jakichś strasznych problemów tego typu - mimo że wszystkie "jajeczne". No i wystawy i zrobienie uprawnień repa, a to czy pies będzie używany do krycia w praktyce (czy będziesz miała chętnych) to też inna sprawa. Z kryjącym psem zwykle jest trudniej - z drugiej strony jak pies nie jest naprawdę wybitny, to i chętni nie pchają się drzwiami i oknami.
  23. No to potwierdza powyższe, Twój egzemplarz nie przeżyłby selekcji w wiejskim środowisku... Pewnie już by nie żyła, niestety.
  24. [quote name='bejasty']Jak wytłumaczycie w takim razie zdrowotność i długowieczność pospolitych "wiejskich"kundelków ????? bez szczepien,odrobaczeń,badań w kierunku wszelakim!!!![/QUOTE] Przecież kundle na wsi a pseudorasowce rozmnażane bez pojęcia to jak dwa przeciwne bieguny :razz: Kundle wiejskie rozmnażają się same, mają taki bogaty bukiet genów, że kumulacja homozygotyczności i wystąpienie wad i chorób dziedzicznych jest bardzo mało prawdopodobna, a do tego od wielu, wielu pokoleń naturalna selekcja, przeżywają najsilniejsze; co słabsze umiera, rozmnażają się najsilniejsze. Jak w ogóle możesz porównywać takie psy do zwierzaków w typie rasy, z predyspozycjami do danych schorzeń, a do tego rozmnażanych bez pojęcia, często w pokrewieństwie... Do tego podkreśla się jeszcze cechy tych psów same przez się powodujące problemy zdrowotne, np. rozmnażając półkilowe yorki, które w normalnej hodowli nigdy nie zostałayby dopuszczone ze względu na wady jakie to ze sobą niesie. Jak tu w ogóle można coś porównywać? A zakupu szczeniaka z tasiemcem, gronkowcem i pchłami gratuluję, bo zły stan zdrowia na pewno było po nim widać na pierwszy rzut oka; rozumiem, że ta hodowla została przez Ciebie zgłoszona gdzie trzeba? Czy tylko dałaś "hodowcy" kasę do łapy, żeby robił dalej co mu się podoba i produkował chore szczeniaki, a teraz narzekasz na forum, że tak się zdarza? Zdarza się - bo ludzie kupują takie szczeniaki i nic potem z tym nie robią. P.S. Inkubacja parwowirozy to zwykle 3-7 dni, więc niech koleżanka nie zwala na hodowcę winy, bo najwyraźniej pies zaraził się tą chorobą pod jej czułą opieką... :roll:
  25. [quote name='evel']No wiesz, Zuzowi było przykro, jak "westik" z nią przebiegł ze dwa kółka na boisku a później został złapany przez pana ;)[/QUOTE] U mnie tak się kończy większość zabaw innych psów z moim jak najbardziej rasowym i rodowodowym - tylko u mnie jest ten problem, że mój pies jest nie tej rasy co trzeba, i nieważne, że kocha małe psiaki, sunie w szczególności - on na pewno je zeżre, bo ma "taką mordę" :razz: Też mu przykro jak nawet nie może się dobrze z yorczką sąsiadów powąchać, bo Ci pędzą i zabierają ją w panice, jakby zaraz miał jej głowę urwać... Podczas gdy ignorują ją całkowicie gdy łazi za moją suką mieszańcem, która ani mała, ani przyjazna nie jest - ale oni wiedzą lepiej, jak pies kremowy to łagodny, jak bullowata gęba to agresywny ;) ;) ;) EDIT: Jeden mój pies po ostatnim fikaniu ma jeszcze zakwasy, drugi ma 12 lat i dawno chrapie, bo ruchu na dziś już zażył i jak zaproponuję mu jeszcze to popatrzy na mnie jakbym oszalała. Co kogo u licha obchodzi, czy przed snem czytam książkę, gram w tetrisa czy piszę w durnych tematach na psim forum...? Dla mnie durne są tematy typu "jakiego koloru kokardkę kupić dla mojego pieska" albo "pomóżcie mi wybrać, czy ładniej nazwać pieska Pixi czy Dixi". Tylko co mi do tego, że ktoś chce o tym pisać - niech sobie piszą, ich sprawa, ja się w takich wątkach nie udzielam i nie uważam, żebym miała cel czy w ogóle prawo tych ludzi nawracać na poważniejsze tematy...
×
×
  • Create New...