Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='marta9494']To ta mała już zaciążyła,nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twój post Martens???[/QUOTE] [url]http://www.dogomania.pl/threads/193809-pies-sasiada-pokryl-mi-suke-na-moim-podworku-!powinnien-za-to-zaplacic-kare[/url] Miłej lektury...
  2. [quote name='Pocahontas']Martens chyba nie znasz różnicy pomiędzy biegami chartów a psami zaprzęgowymi.bieg charta to tak zwany freeruning.zero obciążenia,pies biegnie ile sił w łapach. psy zaprzęgowe jak sama nazwa wskazuje biegają w zaprzęgu czyli coś ciągną!!są przypięte do specjalnych lin i pogryzienie na trasie zdarza się BARDZO rzadko.dlatego nie potrzebują kagańców.zawodnicy startują co 2 minuty a nie jak u chartów wszystkie razem.dlatego tam są potrzebne kagańce aby jak któremuś coś odwali nie zagryzł drugiego.[/QUOTE] Naprawdę charty na wyścigach nic nie ciągną? Jestem w szoku, muszę się dokształcić :lol: Tak, zaprzęgi nie startują jednocześnie, ale jednak się mijają i wtedy najczęściej są ewentualne spięcia jeśli maszer nie umie zapanować nad psami. Nie wiem czy zauważyłaś wstęp mojej poprzedniej wypowiedzi - [U]nie pisałam o tym w celu dowodzenia, że psy zaprzęgowe na zawodach powinny biegać w kagańcach[/U] - bo nie widzę aż takiej potrzeby; miałam na celu wskazanie tego, że może kaganiec nie jest aż tak straszną udręką i niewygodą dla psa, skoro chart w założonym takowym potrafi biec z taką prędkością, jest to przyjęte na całym świecie i nikt nie robi o to wielkiego szumu z męczeniem psów kagańcami...
  3. [quote name='salamandrina']nie wydaje mi się żeby to było nietrzymanie moczu, bo jak jesteśmy w domy wytrzymuje nawet 12 godzin( w nocy). Klatki się boję, Afera zostaje sama jakieś 6 do 7 godzin, czasem mniej, nigdy więcej.[/QUOTE] Nietrzymanie moczu może mieć różne nasilenie. Może być tak, że suka w normalnych okolicznościach jako tako ten mocz trzyma, ale już na przykład w silnym stresie (lęk separacyjny) niekoniecznie. Ale oczywiście przyczyna być hormonalna nie musi - choć wskazywałoby na to, że problemy zaczęły się po sterylce. Klatki nie ma co się bać. Dobrze i w pozytywny sposób wprowadzona nie jest dla psa więzieniem czy jakimś miejscem kary, izolacją, zeby nic nie zniszczył - tylko właśnie wycisza psa, uspokaja, zmniejsza stres i lęk, daje poczucie bezpieczeństwa. Twoja suka cierpi najbardziej wtedy, gdy plącze się po pustym domu jak małe dziecko samotne w wielkim zamku, nie wiedząc czy wrócicie, i stresuje się do tego stopnia, że robi to, co robi. Klatka może jej ulżyć, spowodować, że nie będzie tak zestresowana (a nie tylko uniemożliwić niszczenie) - tak samo jak małe dziecko lepiej będzie się czuło zostawione w małym przytulnym pokoiku zamiast w wielkiej wieży z odbijającym się od ścian echem, tak samo i pies lepiej się czuje w schronieniu, norze, niż snując się po całym pustym domu. Mój pies ma klatkę od małego, uwielbia w niej spać, tam zawsze dostaje jeść i kiedy szykuję mu żarcie sam wskakuje tam z łomotem i czeka na miskę :evil_lol: w razie zaniepokojenia na przykład moim wkurzeniem zawsze idzie do klatki jako swojego zacisznego kącika. Gdyby klatka była dla niego choć w najmniejszym stopniu przykra, unikałby jej. Moja starsza suka nie ma klatki, bo nic już od dawna nie niszczy, ale widzę, że jej się podoba i ma ochotę tam wejść, więc pewnie i jej będę musiała kupić takie "więzienie" żeby nie była zazdrosna ;) Jak zresztą zapewne czytałaś, wprowadzanie klatki nie polega na jej kupieniu, zamknięciu w niej psa i wyjściu na kilka godzin. Kupujemy klatkę, ustawiamy w zacisznym miejscu, umieszczamy w niej posłanie i wodę, i zawsze karmimy tam psa przynajmniej przez 2 tygodnie. Kiedy pies klatkę lubi, śpi w niej i wskakuje bez oporów, można zacząć zamykać ją na czas jedzenia i natychmiast wypuszczać. Potem można zamknąć ją na jakiś czas gdy śpi i też od razu wypuścić jak wstanie. Dopiero potem powoli uskuteczniamy trening z zamykanie w niej psa nie śpiącego, początkowo na kilka minut, potem coraz dłużej, przy tym starając się prowadzić ćwiczenie również wychodząc z domu - najpierw dosłownie na kilka sekund. Oczywiście zamykanie w klatce ćwiczymy zawsze z psem porządnie wymęczonym spacerem i najlepiej najedzonym. Po pobycie w klatce psa też oczywiście trzeba zabrać na spacer i solidnie wybiegać. 6-7 godzin to i tak nie jest jakoś strasznie dużo.
  4. [quote name='Paulina_mickey']Chemia nie jest zła, biochemia jest trudniejsza. [/QUOTE] Może zależy gdzie, ale dla mnie guzik prawda :p Chemia to mnóstwo reakcji, zmieniania wzorów, obliczeń, i jak trafi się mało zaangażowany prowadzący plus osoba mająca kiepskie podstawy, to jest bardzo niefajnie. Polecam chodzenie na bieżąco na korki, bo nadrobienie później całości jest nie do ogarnięcia. Biochemia luz :) Zero zadań czy innego cudowania, konkretne cykle i reakcje do opanowania, zero problemów na egzaminie, bo babka u nas wyraźnie podała czego będzie wymagała i wystarczyło to wkuć ładnie. Z chemii ledwo wyskrobałam się na 3, z biochemii bez problemu miałam 4.
  5. Pewnie spora ;) Ciekawe co z kolei wyrośnie z jej szczeniaków, bo już są w drodze :p
  6. [quote name='Sybel']Ja mam może fioła, ale staram się zawsze chodzić na spacer z psami z gazem pieprzowym (takie malutkie, poręczne puszeczki, polecam żel pieprzowy, bo go nie zawiewa na psikającego). Raz uzyłam[/QUOTE] I działa? Bo ja jeszcze nie miałam na szczęście okazji testować osobiście.
  7. [quote name='HelloKally']A może kaganiec powinna założyć też psu na starcie, aby podczas wyprzedzania nie złapał jakieś Burka w tyłek? Niech ciągnie 50kg w kagańcu! Przecież tak ma być bo Afryka tak sobie zażyczyła.[/QUOTE] Abstrahując już od tej sytuacji, idę do działu chartów zapytać jak to możliwe, że wszystkie greye w wyścigach torowych od wielu lat biegają w kagańcach, osiągając na trasie prędkość i 60 km/h. Jak one w ogóle mogą biegać w tym potwornym średniowiecznym narzędziu tortur??? Bo tak chyba niektórzy psiarze postrzegają kaganiec, no po prostu jak potworną machinę rodem z "Piły"... - aż dziw, że tym samym osobom udaje się przyzwyczaić psa do obroży/smyczy/szelek/zostawania pod sklepem/wizyt u weterynarza/zachowywania czystości w domu/chodzenia przy nodze, a do lekkiego obszernego kagańca już za cholerę nie da rady. Normalnie jakiś fenomen kagańca.
  8. [quote name='Pies Pustyni']No tutaj to troche przesadzilas... Obcego psa to rozumiem, ale swojego?[/QUOTE] I owszem, swojego. Pies wyrwany z głębokiego snu, z marzeń sennych może najzwyczajniej w świecie ugryźć zanim pomyśli - i taka sytuacja była z goldenem koleżanki. Pies potrącony kiedy spał poderwał się otumaniony i skoczył do ataku, złapał lekko zębami, ale szybko się zorientował gdzie jest i że nic się nie dzieje, i nikomu nie stała się krzywda. Psy też są bardzo różne - mam sukę mix owczarka, która dotknięta w czasie snu tylko podnosi głowę, a mam staffika, który w takiej sytuacji podrywa się spiety i leci z pyskiem - choć nie do gryzienia. Uspokaja się kiedy zobaczy, że to ja, ale moment adrenaliny jest - identycznie reagował mój poprzedni pies w typie terriera, po przejściach zresztą, z tym że on w ogóle był przeczulony na punkcie dotykania pewnych części ciała i może nie mnie, ale kogoś z domowników, ciągle budzony i dotykany w sposób którego nie lubi, mógłby solidnie ugryźć. Normalnie wychowywany, zdrowy psychicznie pies raczej nie rozwali ręki komuś z domowników, kto ośmielił się psa pogłaskać w czasie sjesty - ale już pies nagminnie tak niepokojony, szczególnie przez dzieci, może zacząć wykazywać agresję, i absolutnie nie jest to wina psa.
  9. [quote name='salamandrina']Po sterylce doszło jeszcze sikanie pod nasza nieobecność, chociaż wcześniej była nauczona czystości.Zakładamy ,że to jej sikanie też jest jakąś reakcją na lęk separacyjny ale już totalnie nie mam pomysłu co z tym robić dalej.Do klatki jej nie zamknę.:placz:[/QUOTE] Nietrzymanie moczu po sterylizacji może mieć podłoże hormonalne, można to normalnie leczyć - uzupełniać poziom hormonów. Jest dużo na ten temat w dziale weterynarii (rozród => sterylizacja i kastracja). Dlaczego klatka nie wchodzi w grę? Ile zostaje sama?
  10. Dorosły pies z powodzeniem może być karmiony 2 razy dziennie. Co 3 godziny nie karmi się nawet malutkich szczeniąt, więc nie dziwne, że pies karmiony niemal co chwilę nie tylko nie chce jeść, ale i zaczyna uskuteczniać fanaberie z pilnowaniem. Po co ma jeść skoro jedzenie podtyka mu się na okrągło i nie ma szans by tak naprawdę zgłodnieć. Stawiaj miskę 2 razy dziennie na 15 minut - jak nie zje to zabieraj i dawaj dopiero w porze następnego posiłku. Psa wcale nie jest łatwo zagłodzić - nawet jeśli z powodu grymasów by pościł cały dzień albo nie dojadał kilka dni, to nic mu nie będzie. Szczeniakowi nie ograniczaj raczej ilości jedzenia - patrz tylko, czy nie robi się za tłusty; karm 4 razy dziennie.
  11. No nie bez powodu karmienie psa w systemie "je kiedy chce, ma żarcie cały dzień" jest bardzo odradzane ;) i ze względów wychowawczych, i zdrowotnych, bo łatwo można psa utuczyć. Teraz to dla niego dodatkowy stres - doszedł szczeniak, zamieszanie, poczucie zagrożenia - i jeszcze żarcie zabrali... to i warczy. Zawsze kiedy zabieracie po posiłku miskę (pustą czy jeszcze nie dojedzoną) wołajcie psa do siebie i dawajcie mu pyszny smakołyk, żeby wyrobić lepsze skojarzenie z Waszym podchodzeniem i zabieraniem miski. Nakładajcie też mniejsze porcje - jak pies zje to można mu dołozyć i jeszcze polepszyć skojarzenia z miską, no i łatwiej zabrać miskę pustą czy z odrobiną żarcia niż w połowie tylko zjedzony, pilnowany posiłek. Ewentualnie możecie zacząć karmić starszego z ręki, a część czy nawet całość porcji skarmiać jako nagrody w szkoleniu.
  12. Musze się dopytać, kiedy koleżanka będzie miała czas ze mną podjechać - postaram się w tym tygodniu. W weekend niestety nie mogłam.
  13. Ja bym bez większych stresów odczekała nawet te 3 lata odstępu. Swojej starszej suni nie doszczepiałam w ogóle od ok. 5 lat (odkąd ma problemy z tarczycą) - wcześniej przez 6 była szczepiona regularnie co rok albo 2 lata - i wszystko jest ok, na nic nie zachorowała, mimo że mieszkamy na osiedlu, gdzie psów jest sporo, nie tylko domowych, ale i bezpańskich.
  14. Ja mam w tej chwili w domu 11 letnią sukę i rocznego psa. Na początku było podobnie jak u ciebie. Starsza burczała na małego gdziekolwiek się przemieszczał. On co prawda na początku bał się ją zaczepiać, ale z lubością zabierał jej zabawki czy pchał się do miski kiedy jadła. W łeb dostał parę ładnych razy, dwa razy użarła go do krwi - tzn. miał małe zadrapania, nie jakieś rany. Nie robiłam nic poza tym co pisałam - dziś psy żyją w zgodzie, śpią obok siebie na łóżku, najmniej chyba ułożyły się sprawy z żarciem, bo teraz to młodszy potrafi podprowadzić coś starszej jak tamta nie widzi, czy buczy na nią kiedy ona kręci się w pobliżu kiedy on je - ale nie ma żadnych poważniejszych spięć. Tydzień to bardzo mało. U mnie pierwsze przejawy jako takiego rozejmu to było kilka tygodni do nawet 2 miesięcy. Nie ingeruj za bardzo. Jak do szczeniaka nie dociera że starszy pies nie chce towarzystwa, to widac musi dostać od niego w łeb na tyle mocno, zeby mu się odechciało. Twoja rola jest taka, żeby szczeniaka zmęczyć, żeby nie musiał całej rozpierającej go energii kierować na starszego psa - tylko żeby obiektem zabaw, zainteresowania był jego pan. Mój psiak pakował się starszej suni w jedzenie, dostawał w makówkę, byl płacz i lament, a za 2 dni lazł znowu - dopiero po długim czasie do niego dotarło, a żadna krzywda nikomu się nie stała, mimo że karcenie szczeniaka przez starszego psa wygląda zwykle jakby było cal od mordowania.
  15. [quote name='bafi_riko']Orientujecie się może jaką cene nalezy zapłacić za pieska z rodowodem, aby mieć juz pewność że wszystko z nim w porządku ? A swoją drogą jeśli warunki sa złe, dlaczego ZK przyznaje rodowody wspomnianym hodowlą ?[/QUOTE] 1. Cena zaśpiewana za psy często nijak się ma do rzeczywistego "wszystko w porządku" ze szczeniakiem. Najpierw powinno się umówić z hodowcą, pojechać, obejrzeć w jakich warunkach trzyma psy, co ma nam do powiedzenia na temat swojej hodowli, rasy, opieki nad psami - i wtedy zdecydować czy kupujemy szczeniaka. Można kupic zdrowe i zadbane ale po prostu mające małe szanse na puchary wystawowe szczenię za 1200 zł - od ludzi, którym nie zależy totalnie na zarobku czy zwrocie kosztów wychowu szczeniąt i wszystko będzie z nim ok, a można kupić w ciemno psa za 2000 zł - i okaże się on znerwicowanym, zaniedbanym chodzącym katalogiem chorób dziedzicznych. Nie da się na podstawie ceny szczeniaka ocenić jakim ktoś jest hodowcą. Nie da się na podstawie aukcji na allegro uzyskac pewności, że hodowla jest ok. Osobiście uważam, że jeśli dobrze poszukasz, kupisz ładnego, rodowodowego yorka od dobrego hodowcy za 1400-1500 zł - może za mniej jeśli zrobisz na hodowcy dobre wrażenie,a szczeniak oczywiście nie będzie wystawowy. Rzecz jednak w tym, że ciężko znaleźć taką hodowlę martwiąc się głównie tym, żeby było możliwie tanio, a naprawdę dobry hodowca rzadko wystawia psy na allegro czy od razu podaje cenę w ogłoszeniach - psy to nie gruszki, są zróżnicowane, jedno szczenię w miocie super rokujące do dalszej hodowli może kosztować i dwa razy więcej niż zwykły szaraczek czy pies z drobnymi odstępstwami od wzorca rasy. Stąd trzeba dzwonić do hodowców i pytac o psiaki - tu również starając się nie sprawiać wrażenia, że jedyne co nas obchodzi, to żeby było tanio - bo dobry hodowca raczej takich nabywców unika, z tych samych powodów co nabywcy unikają kiepskich hodowców. 2. Bo w ZK, jak w wielu miejscach w Polsce liczą się nie tylko psy, ale też kasa i znajomości. Stąd sam fakt, że ktoś rozmnaża psy pod egidą Związku nie oznacza, że wie co robi i dba o psy.
  16. U mnie psy wchodzą gdzie chcą, mogą spac na moim łóżku, ale muszą zejść kiedy im każę czy po prostu ustąpić mi miejsca; nie wolno im drzeć się na balkonie, nie wolno żebrać w sposób uciązliwy (zaczepiać łapą, hałasować). Do egzekwowania tego wszystkiego wystarczają raptem dwa polecenie (właściwie jedno): na miejsce i wyjdź/zejdź (jeśli chcę żeby pies zszedł z łóżka na chwilę bo poprawiam pościel, a nie mam potrzeby, żeby tam nie wchodził długi czas czy szedł koniecznie do siebie) wyuczone w możliwie pozytywny, bezkonfrontacyjny sposób (szczególnie zejdź). Darcie się na balkonie = natychmiastowa ewakuacja z balkonu + na miejsce (moja suka po dłuższym czasie rozwaliła mnie, kiedy pod blokiem przechodził naprawdę wkurzający pies - wymknęło jej się jedno szczeknięcie, po czym sama się skarciła ładując się czym prędzej do domu i zmykając na posłanie :lol:). Żebranie w sposób namolny - też "na miejsce" - siedzieć i gapić się jak jem pozwalam, bo mi to nie przeszkadza. Psy szybko łapią, że spokojne przyglądanie się może zaowocować oddaniem przeze mnie resztek jedzenia, a próby jego wymuszenia skończą się wycieczką na posłanie ;)
  17. Nie reaguj w ogóle! Zajmuj czymś starszego psa, podobnie szczeniaka gdy próbuje niepokoić tamtego. Starszego psa nie rozpieszcaj, tylko raczej zmęćz - weź na spacer, pobaw się z nim, poucz czegoś, żeby odwrócić jego uwagę. I nie rozumiem jak weterynarz może udzielać rad na temat wychowania psa - to specjalista od zdrowia i leczenia zwierząt, a nie behawiorystyki! Co widac zresztą po poradzie poniżej wszelkiej krytyki - która jest idealnym sposobem na to, żeby starszy pies stresował się i bał jeszcze bardziej, miał jeszcze gorsze skojarzenia ze szczeniakiem niż teraz, stracił do was zaufanie i zaczął sprawiac multum inych problemów, z atakowaniem szczeniaka włącznie. I od razu rozwiewając mit - warczenie u psa nie jest niczym przerażającym, złym. Pies pokazuje że się boi, czuje się niepewnie, nie chce żeby szczeniak podchodził. Karcąc warczenie może i sprawicie że pies przestanie warczeć - ale na pewno nie polubi dzięki temu szczeniaka; następnym razem użre go bez ostrzeżenia, skoro warczeć i ostrzegać mu zabraniają.
  18. Pewnie weterynarz już rozwiał wszelkie wątpliwości, ale napiszę dla potomnych - nic niezwykłego w twoim opisie nie ma ;) Wiele psów popiskuje czy nawet wyje wniebogłosy przy wychodzeniu z narkozy w reakcji na same anestetyki a nie na ból.
  19. Wirusówki działają minimum 2-3 lata; po powtórzonym szczepieniu na parwo odporność trwa nawet 5-7 lat, na nosówkę nawet kilkanaście. Szczepienia na wirusówki co roku to jedna z przyczyn wszelkich chorób autoimmunologicznych, niedoczynności tarczycy, etc.
  20. Ktoś już o nią pytał? Czyj nr podawać w ogłoszeniach? Jak pamiętam ją biegającą samą po ulicy i bojącą się podejść do kogokolwiek, to aż łezka mi się kręci w oku jak czytam, że teraz leży na kanapie, dostaje pyszności, jest przytulana - choćby i w największym kołnierzu ;)
  21. Odrobaczony jest, ale zaszczepiony jeszcze nie. Z chodzeniem do niego nastąpił mały problem, bo miałam spięcie z jedną z osób, która tam mieszka i generalnie chodzę tylko i stawiam mu na podwórku jedzenie; jak jest w domu to nawet go nie widzę :roll: Przydałby mu się normalny DT, ale widząc jakie są kolejki psów w większej potrzebie, aż głupio mi o niego prosić i szukac na dogo... Jutro postaram się trafić na niego w ciągu dnia i porobić zdjęć.
  22. [quote name='Karilka']Oj, mam suke, która idealnie sprawuje sie w obronie cywilnej i powiedzmy, ze IPO też - rękaw jej nie interere a duzo bardziej pozorant jako przeciwnik.[/QUOTE] No właśnie - a w IPO istotą szkolenia jest bardziej zabawa i nakręcenie psa na rękaw niż rzeczywista obrona przed kimś. Ttb mają właśnie to do siebie, że nie nakręcają się na sam rękaw, tylko na człowieka, i w mało doświadczonych rękach taki pies jest po prostu niebezpieczny.
  23. Poszczekał, poszczekał i uciekł. Bardzo przypomina mi to zachowanie większości przedstawicieli pewnej rasy psów - bez obrazy dla jej normalnych miłośników :p
  24. [quote name='Karilka']Oj pitbulle dobrze sie sprawują w IPO[/QUOTE] Ale mimo to nie jest to rasa jakoś szczególnie do tego predysponowana - przede wszystkim ze względu na specyfikę psychiki, bo walory fizyczne mają wymarzone ;) i myślę, że pracuje się z nimi trochę trudniej niż z rasami do tego właśnie stworzonymi. Widziałam w IPO i dalmata, i berneńczyka, co nie znaczy, że to psy typowo obronne ;)
  25. Miałam jedno pytanie o psiaka na miejscu, w środę, ale do tej pory nastała cisza :roll:
×
×
  • Create New...