Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Możesz spróbować tak trochę "od końca" - wnieś ją prawie na samą górę a postaw na schodach kiedy zostaną do pokonania jeszcze 1-2 schodki. Jak wejdzie, daj smakołyk. Jak bez problemu będzie wchodziła po 2 ostatnich schodkach, stawiaj ją 3-4 wcześniej. I tak powolutku dojdziesz do całości ;)
  2. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to że psa coś boli, jest chory, źle się czuje.
  3. [quote name='Pysioo']Książki, w których autorzy dzielą się wiedzą i doświadczeniem na temat psów: John Fisher "Okiem psa"; Jan Fennell "Zapomniany język psów"; [/QUOTE] Szkoda tylko, że autor pierwszej wymienionej książki, w jednej z kolejnych zaprzeczył wszystkiemu i uznał za bzdurę to, co pisał w "Okiem psa"... A pani Fennel jest jego naśladowczynią, a jej dzieło to raczej lektura do poduszki niż jakaś fachowa literatura na temat psich zachowań. Ja te pozycje zdecydowanie odradzam; w zamian polecam wymienione do tej pory książki Corena, Zofii Mrzewińskiej, Dodmana.
  4. [quote name='toyota']Czasami lepiej nie być do końca szczerym. :cool3:[/QUOTE] Ja nie do końca miałam wybór i pewnie przemilczałabym kwestię hotelowania, tylko tamte panie uświadomiła wcześniej ta pani, która dokarmia psiaki na moim osiedlu... Zresztą one były bardzo zapalone do przedsięwzięcia szukania poprzedniego własciciela pieska, za którym niechybnie bardzo on tęskni (i pan za pieskiem, i piesek za panem), bo to niemożliwe, żeby taki ładny i fajny piesek nie miał pana, musiał się zgubić :roll: Mam nadzieję, że jak już do nich dotrze, że na 99,9% żaden pan pieska nie szuka, to nie przyjdzie im do głowy psa wywieźć czy wypuścić gdzieś w środku zimy...
  5. Mój pies przy przeprowadzce w ogóle nie zareagował w żaden sposób. My, rzeczy, posłanie - i zachowywał się jak zadomowiony - a mieszkał wcześniej 10 lat w innym miejscu. Za to jeśli ma mieszkac z Wami obca dla psa osoba, fajnie by było wcześniej zapoznać ją z psem.
  6. Teoretycznie jestem, ale jako że potraktowały mnie jak złe babsko co chce psa wywieźć do jakiegoś więzienia, to nie mam pojęcia, czy będą ze mną szczere w tej sprawie. Mam nadzieję, że to nie ten gatunek, który myśli, że jak piesek biega po ulicy i ktoś czasem mu rzuci jeść, to już jest wolny i szczęsliwy jak pączek w maśle.
  7. Wczoraj padłam spać jak kawka, dlatego juz nie odpisywałam. Sunia już złapana i zawieziona do hoteliku. Uprosiłam znajomego taksówkarza, odwołał dla mnie wizytę u mechanika i skasował mnie na kredyt tylko 90 zł, mimo że zrobiliśmy prawie 100 km. Muszę na przynajmniej część tego długu zrobić bazarek, bo sporo już wydałam na żarcie, obrożę dla suni i Sedalin, więc na pomaganie dalej z własnej kieszeni zwyczajnie mnie teraz nie stać... Kiedy przyszła rano na moje osiedle, poczęstowałam ją posiekanymi burgerami (paskudne żarcie ale bardzo pachnące) z 3 ml Sedalinu. Burgery podziałały zapachem na tyle, że brała mi żarcie z ręki, ale dotknąć się nie dała. Dopiero po Sedalinie powędrowała w krzaki i ułożyła się do drzemki. Wpakowałam ją jakoś na koc, przy podnoszeniu trochę na mnie naburczała, ale poza tym było dobrze, całą drogę spała jak niemowlę. Spodziewałam się gorszych ekscesów biorąc pod uwagę jej wcześniejsze lęki. Sunia jest w kojcu z foksterierkowatym psiakiem, w ogóle nie chciała wstawać, kiedy wyjeżdżałam leżała na kocyku i patrzyła na mnie nieszczęsliwie. Stres musiała mieć potworny po długim czasie życia na dziko, bez bliższego kontaktu z ludźmi. Zauważyłam, że poza zniszczonymi zębami ma coś z oczkiem, dodatkowo przy łapaniu bardzo interesował się nią inny pies, więc obawiam się czy coś się złego nie dzieje w macicy, czy nie ma wycieku. Może w sumie mieć ropomacicze. O dziwo pasożytów na niej nie widziałam, ani jednej pchełki; może któraś z osób dokarmiających dała jej Fiprex czy coś podobnego. Więcej info pewnie będzie później od Megii ;)
  8. Pieskiem zaopiekowaly się panie z ulicy na której się błąkał. Jest u jednej z nich i szukaja jego pana w nadziei że może sie zgubił. Może zostanie na stałe. Ale będę sprawdzać co u niego, bo boję się trochę, że z pieskiem jest na razie fajnie i cacy, a jak się nikt nie znajdzie, a wyjdą jakieś kwiatki to wróci na ulicę... Na razie więc nie jedzie, są bardziej potrzebujący od niego.
  9. Mój transport jest nieaktualny... Auto przed chwilą sprzedane :( Więc niestety pomoc potrzebna.
  10. Dziś rano próbowałam złapać pod moim dawnym blokiem płochliwą sunię, która jedzie do hoteliku. Najpierw pogoniła mi ją z rykiem DONka z owego bloku jak zwykle wypuszczana na samotne spacery, potem spłoszyła ją "dopilnowana" przez pancia dalmatka, która ciągle miała spięcia z moją suką - jej właściciele nadal nie wiedzą, do czego służy smycz, mimo że suka często głuchnie na wołanie - o ile w ogóle jest komu ją zawołać. Jutro powtórka z rozrywki, teraz z Sedalinem - tym razem biorę gaz :roll: Boże. Gdybym dalej tam mieszkała, ani chybi ocipiałabym. Chyba nigdzie na całym osiedlu nie ma tylu yntelygentnych ludzi, którzy wypuszczają wielkie psy samopas na dwór.
  11. Ja w samym fakcie jedzenia mięsa nie widzę nic złego właśnie z przyczyn które opisała Nat - Mare; widzę za to bardzo dużo złego w hodowli przemysłowej, niehumanitarnym uboju zwierząt. Uważam jednak, że są lepsze sposoby na walkę z takowym procederem niż wywalanie kotleta z talerza - po pierwsze działania na rzecz poprawy losu zwierząt hodowlanych, po drugie propagowanie zasad zdrowego odżywiania, a takowe mówią, że mięsa należy jeść mało, zdecydowanie mniej niż wcina przeciętny Polak czy Amerykanin - na pewno nie codziennie. Im mniej masowy będzie chów i ubój zwierząt, w tym lepszych warunkach będą one przebywały. Co do samych wegetarian - może i są zdrowsi i szczęśliwi, ale z moich obserwacji wynika, że o wiele bardziej agresywni :evil_lol: A tak serio - wegetarianizm wynikający z pobudek religijnych, filozoficznych czy ogólnie duchowych, etycznych bardzo podziwiam i szanuję - za to nie trawię wege-terrorystów, którzy w sposób w najlepszym razie nieuprzejmy i pozbawiony szacunku próbują wcisnąć każdemu swój styl życia, plus kilka innych bardzo niefajnych fanatycznych zachowań.
  12. U miniaturowych ras zdarza się, że ząbki wyrzynają się nieco później niż u wiekszości psów, ale tak czy siak pies w przepisowym wieku oddania 8 tygodni powinien już te zęby mieć.
  13. A w okresie okołosylwestrowym nie ma dla niektórych gromadek gówniarzy większej uciechy niż rzucenie petardą w uwiązanego pod sklepem psa...
  14. Mam już Sedalin, wieczorem będę wiedziała na 100% czy jest transport. Dam znać na telefon. Spotkałam sunię w mieście i próbowałam jeszcze raz ją złapać - poszła za szelestem torebki na coś w rodzaju podwórka, brała jedzenie, ale kiedy tylko zorientowała się, że jest na mniej więcej zamkniętym terenie i nie ma pewnej drogi ucieczki, zestresowała się i poszła przez dziurę w płocie, a nie chciałam jej już bardziej płoszyć bez pomocy leków.
  15. Tak czy siak próbowałam dziś złapać sunię. Bez Sedalinu nie ma szans. Podchodzi na 1-2 metry, je rzucone jedzenie, ale przy najmniejszej próbie podejścia czy dotknięcia odsuwa się, odchodzi, trzyma dystans. Nie chciałam za dużo jej dręczyć, żeby jutro nie było gorzej. Jutro rano próba z Sedalinem; jak się uda to odstawimy ją na działkę na noc i będziemy kombinować dalej; ew. od razu pojedzie do Serocka jak będzie taka możliwość. EDIT: Wyjaśniając, żeby już nie było nieporozumień. Z transportu od nas zaoferował się wczoraj wieczorem tylko mój kolega, który mógł zawieźć sunię dziś rano do Serocka. Okazało się, że dziś rano w Serocku suni nie mogą przyjąć - dopiero po 16.00 lub w piątek (jutro) rano po uprzednim poinformowaniu, ew. jeszcze później. Kumpel dziś ok. 17 ma umówionego faceta który być może kupi od niego auto, i jeżeli tak się stanie, auta jutro rano może nie być = może nie być transportu. Będę wiedziała dziś wieczorem, czy transport z nim na jutro jest pewny. Druga sprawa - dziś rano próbowałam złapać sunię z TZ i panią która ją dokarmia. Za cholerę. Suczka bierze jedzenie położone na ziemi, ale trzyma się na dystans ok. 1-2 m. Wyraźnie boi się bliższego kontaktu. Dziś była podobno dziwna jakby spotkało ją wcześniej coś złego albo wyczuła że cos jest nie tak, bo wcześniej kilka razy dała się pogłaskać. Idę więc dziś do weterynarza po Sedalin i jutro ok. 7 rano spróbujemy ją złapać w ten sposób. Jeśli się uda i będzie auto kumpla, od razu będziemy jechali do Serocka. Jeśli auta nie będzie, przetransportuję ją na działkę taksówką (dzis zorientuję się czy ktoś weźmie mi takiego psa; ze śpiącym nie powinno być problemu). Porozmawiam z weterynarzem na temat Sedalinu i dawki - jeżeli sunia będzie spała z godzinkę, to może uda się ją na śpiąco zawieźć i tą taksówką do Serocka, tylko koszt będzie większy, pewnie 100-120 zł, ale to i tak wyjdzie na to samo, co płatny transport u kogoś kto przyjeżdżałby do nas z Warszawy. Tak więc stanę na uszach żeby sunia dotarła jutro rano do Serocka - ale nie jestem w stanie zagwarantować w 100%, że się uda, bo może nie wypalić coś z łapaniem, i taksówkarz może nie zgodzić się jechać godzinę z fikającym wielkim bezdomnym psem. Jeżeli jej nie złapię, będę próbować dalej w sobotę. Jeżeli da się złapać a będzie problem z transportem, to poczeka noc na działce a ja postaram się załatwić na sobotę kogoś z dogo - pytanie czy w takim razie już dziś kogoś szukac i ustawiać na sobotę i odwołać jeśli się uda już jutro? Czy nie zajmowac miejsca innym potrzebującym?
  16. No i troche sie skomplikowalo, Megii moze przyjac sunie najwczesniej jutro o 16, a moj transport obowiazuje tylko jutro rano, w piatek moze juz byc niemozliwy...
  17. Niby tak, ale nie nazwałabym tego DT - raczej dachem nad głową z dokarmianiem przeze mnie.
  18. :multi::multi::multi: Mam transport na miejscu po kosztach paliwa. Jak wszystko pójdzie bez komplikacji to 9-10 powinniśmy byc z sunią w Serocku.
  19. Ze zwrotem nie ma problemu, znajdę jeszcze fanty na bazarek. Z przejazdem do Tłuszcza liczyli mi mniej więcej 120-130 zł; jak będzie Serock to prosto po trasie Wawa-Maków i z powrotem, jakieś 160 km w obie strony, więc kasy mniej, na pewno poniżej 100 zł. Czy będzie jutro transport czy nie, rano spróbuję ją złapać i przetrzymać na działce do pojutrze. Na razie próbuję znaleźć kogoś, kto byłby skłonny jechać już jutro rano.
  20. Szukanie transportu na miejscu idzie jak krew z nosa, więc zaraz piszę pw do paru osób o płatny. Dobrze by było, gdyby udało się ją zabrać już jutro rano. Ehh, tak to jest ze znajomymi; jak chcą pożyczyć kasę to wiedzą gdzie przyjść; jak ja potrzebuję przysługi to jest milion wymówek, a bo pies za duży, bo śmierdzi, bo zwymiotuje, bo cośtam...
  21. Łaziłam po osiedlu prawie godzinę i go nie widziałam; myślałam nawet o złapaniu go dzisiaj i przechowaniu go na działce; z dziadkiem niech się dzieje wola nieba, najwyżej znów będzie obrażony. Wczoraj podobno jeszcze był, dziś ani śladu. Mam nadzieję, że tylko schował się przed deszczem... EDIT: Psiaka nie widziałam od 3 dni. Dostałam wiadomość od pani, która dokarmia psiaki, że rozmawiała z jakąś kobietą z okolicy w której błąkał się psiak. Podobno jej i sąsiadkom piesek się bardzo podoba, szukają jego właściciela i nie chcą żeby go zabierać, bo wg nich żadne schronisko nie będzie tym co kochający pan. Pani podobno bardzo sie spieszyła i nie dogadały się w kończy czy psiak jest o kogoś już na DT, czy dalej gdzieś na ulicy - ma dziś podejść i się dowiedzieć. Jeżeli psiak jest u kogoś w domu/na podwórku i szukają mu domu to ok, wszystko fajnie - gorzej jeśli krzyczą, żeby go nie zabierać a pies ma biegać dalej po ulicy. Jak będę wiedziała dokładnie, jak to wygląda i czy psiak w końcu jedzie do Tłuszcza czy nie, to dam znać - jeszcze dziś.
  22. Z tego co zauważyłam, Sybel pisała o wariacjach na temat labradora - jak mniemam mniej lub bardziej udanych produktach pseudo, w rękach nieodpowiedzialnych właścicieli, które i mnie przyprawiają o ciarki. Uwaga o bullterierach przemiła i na miejscu ;) Ludzie mają prawo nie przepadać za różnymi psami/rasami, różne mieć spostrzeżenia co do ich wyglądu - nie wiem jaki sens wchodzić na taki kontrowersyjny wątek, jak nie ma się poczucia humoru do tego stopnia, że nawet niefachowe określenie umaszczenia psa przeszkadza. Btw fakt, laby to rzadko ciepłe kluchy - raczej w większości kluchy w gorącej wodzie kąpane, radośnie walące tułowiem po moim ledwo trzymającym się na miejscu kolanie czy nastoletniej suce...
  23. [quote name='eagle'] ale faktycznie sporty ttb swiadcza o ich inteligencji ..... [/QUOTE] Jakiego odkrycia dokonasz w nastepnym poście - że śmierdzą? Biorąc pod uwagę inteligencję bijącą z Twoich wypowiedzi, tego się właśnie spodziewam. I zanim będziesz kontynuował plucie na te rasy, poczytaj więcej - o tych psach w agility, w pracy węchowej... No chyba że to też takie sporty dla przygłupów. [B]pinkmoon[/B], teza jest z tego co widzę taka, że każdy pies mający coś wspólnego z ttb jest tępym mordercą i powinien zniknąć z powierzchni ziemi.
  24. Sunia jedzie jednak do Serocka. Jak już znajdę dla niej na jutro transport...
×
×
  • Create New...