-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='evl']Nie licz na to, pan orzeł sokół heros odpowiada tylko na to, co mu akurat pasuje - jak zadajesz niewygodne pytania to nie jesteś godzien, aby Ci odpowiedział :cool3:[/QUOTE] No ja już się boleśnie o tym przekonałam :( Tyle się naprodukowałam, tyle zadałam pytań... I nic :( Czuję się olana :(
-
[quote name='DALMATYNKA0987'] a odpowiedzialnosci to kochana mi nie brak - jak sie okaze ze bedzie w ciazy dostanie zastrzyk poronny .sterylizacja to nie wyjscie a moze zaszkodzic im[/QUOTE] Wiedzy za to na pewno, bo zastrzyki wczesnoporonne są w późniejszym wieku przyczyną ropomacicza i guzów sutka. O wiele większe ryzyko uszczerbku a zdrowiu niż w przypadku sterylizacji. I zmien lepiej weterynarza, bo od takich kwiatków jak zastrzyk poronny w połowie ciąży włos się na głowie jeży - wiesz jakiej wielkości wtedy są płody i jak by to wyglądało?? Zastrzyki to najgorsze co można zrobić zdrowiu suki. Owszem, można pilnować, ale jak komuś pilnowanie suki wychodzi tak jak u was - że co rok prorok - to przykro mi ale poza sterylką nie widzę żadnego rozsądnego wyjścia. [quote name='DALMATYNKA0987']dla mnie to latwizna _czego je sterylizujesz -wystarczy pilnowc ;-) [/QUOTE] Jeśli pilnowanie ma wyglądac tak jak Twoje, to faktycznie, sterylizacja jest o wiele lepsza. Dla każdej odpowiedzialnej osoby zostawienie suki w cieczce samej na podwórku to abstrakcja. Podobnie jak zostawianie jej w pomieszczeniu/mieszkaniu niezamkniętym na klucz. Otwarcie drzwi z klamki czy przelezienie po siatce to naprawdę nie są cyrkowe sztuczki, tylko bardzo powszechne zachowania psów probujących się dostać do suki. Pies podkopujący się pod dużą podmurówką, przełażący przez ogrodzenie elektryczne czy wyłażący z okna na piętrze - to dopiero cyrkowiec, a i takie są. Zastanawiam się, do kogo miałabyś pretensje, gdyby pies, który wszedł Ci na posesję nie miał właściciela. Na kogo wtedy próbowałabyś zwalić winę. Cieczka nie trwa pół roku tylko 3 tygodnie; naprawdę można wtedy dopilnowac sukę; nawet jak nie będzie miała tyle ruchu co zwykle, to wielkich szkód nie będzie. P.S. Osobom udzielającym się w wątku polecam lekturę: [url]http://www.dogomania.pl/threads/175237-jak-rozpoznac-ze-szczenie-bedzie-duze-w-przyszlosci[/url] Co suka to wpadka :roll: Nie wiem, jakim cudem udało mi się moją upilnować przez kilka lat. Przecież to nierealne :roll: Pewnie miała z 5 miotów przed sterylką, tylko wstyd mi o tym pisać na forum :evil_lol:
-
[quote name='Pies Pustyni']Okreslenie "bojowy" odnosi sie do sprzetu lub zwierzecia uzywanego w boju (w bitwie). Psy walczace ze soba lub innymi zwierzetami to po prostu psy do walki. [/QUOTE] Do walki, bojowe - to już kwestia nazewnictwa. Problem był w tym, że pies do walki/bojowy nie równa się pies obronny. [B]bonsai88[/B], ja mam podobnie, tez głośno pochwaliłam właścicieli yorka, który minął mnie i moją sukę na długiej luźnej smyczy, bez szczekania - jakby nas nie było. Szkoda, że tylko raz miałam okazję do wyrażneia swojego zachwytu, bo więcej tych państwa nie spotkałam, jak i nie spotkałam równie dobrze wychowanego yorka :p Też wydaje mi się, że każdy pies ostrzega - pomijając może niektóre psy szkolone do walki z długą praktyką - tylko często sygnały te sa tak subtelne, że dla czlowieka praktycznie niezauważalne i to nieraz na własne życzenie, kiedy pies jest karcony za warczenie czy wuraźniejsze ostrzeżenia. Mój Zuch [*] przed atakiem "ostrzegał" drżeniem jednej wargi, czasem tak delikatnym, że tylko wibrysy lekko drgały - tylko ja to widziałam i zwykle łapałam go w momencie, kiedy postanowił już wkroczyć do akcji - ale i to z czasem u niego zanikło... Z tym, że ten zwierz akurat miał problemy neurologiczne i agresji chwilami w ogóle nie kontrolował.
-
Pies bojowy to pies używany pierwotnie do walk w jakiejkolwiek formie - czy to z bykiem, czy innymi psami. Pies obronny to pies z założenia służący do obrony mienia lub osób - pies do obrony osobistej lub stróżujący. Obie grupy muszą posiadać odpowiedni poziom agresji - różnica w tym, na jakich popędach ta agresja się opiera i w którą stronę jest kierowana. Pies bojowy człowieka atakować nie ma prawa, za to wymaga sie od niego silnego chwytu, uporu, samodzielności; nie wymaga się działania jak w zegarku jak w przypadku owczarka, ani szczególnych instynktów obrony terytorium. Od psa obronnego wymaga się idealnego posłuszeństwa, skłonności do bronienia przedmiotów, terenu, ścisłej współpracy z przewodnikiem. Jeszcze osobna bajka to psy typowo stróżujące, służące do bardzo samodzielnej pracy przy ochronie mienia, bez obecności człowieka. Pies bojowy jako pies stróżujący jest zwykle bezużyteczny - jako pies obronny tylko pod pewnymi warunkami; na pewno nie jest predysponowany do IPO w wydaniu takim jak owczarki. Oczywiste, że psów nie używa się od dawna jako walczących w bitwach jak za czasów Cesarstwa Rzymskiego; psy służące do walk z innymi zwierzętami jakoś nalezy jednak od psów obronnych i stróżujących odróżniac, bo ich konstrukcja psychiczna jest zupełnie inna. Myślę, że za określenie "psy bojowe" nikt się jakoś wielce nie obrazi :p aczkolwiek też nie lubię gdy jest ono używane wyłącznie w celu zareklamowania super groźnych szczeniaków pseudoamstaffa, gdy ogłoszeniodawca sam nie kuma wymienionych przeze mnie róznic.
-
[quote name='eagle'] Człowieczku, strona z której pochodzi materiał zajmuje się wszystkimi rasami w tym. dobkami, cane, presa, rotki, złe onki i reszta. Te psy nie są ani słabsze ani mniejsze od ukochanych misiów ttb. Tylko że one nie zagryzają ludzi w takiej skali jak twoje misie. [/QUOTE] Nie wiem już czy do człowieczka tego trzeba pisać po hebrajsku, czy tylko wielkimi bukwami, bo nic nie dociera... Pomyśl chwilę (to nie boli) na jaką skalę są hodowane bullowate, a na jaką fila brasileiro, tosa, cane corso. Który laik czy bandzior chcący mieć psa dla szpanu będzie szukał rasy o której w życiu nie słyszal, czy której nazwy nie będzie umiał wymówić, w dodatku rzadkiej, drogiej i hodowanej przez ludzi, którzy nigdy nie sprzedadzą mu szczeniaka? Bullopodobne psy są rozmnażane w tempie kwadratowym, są najmodniejszymi psami w środowiskach przestępczych i nie tylko, są tanie i łatwo dostępne, bo wielu ludzi rozmnaża je na lewo dla kasy,ich populacja jest ogromna, i powstała w dużej mierze bez jakiejkolwiek selekcji hodowlanej i trafia w ręce mnóstwa osób nie tylko chcących mieć agresywne zwierzę, ale i zwykłych kowalskich, którzy nie mają pojęcia o prowadzeniu psa jakiegokolwiek, nie mówiąc już o trudniejszej rasie ze skłonnością do agresji. Jaki to ma dać efekt jak nie taki widoczny w statystyce? Zmniejszmy populację bullowatych o 75% i w ich miejsce wsadźmy hmmm, niechby presa canario. Podkręćmy populację presy do takiego poziomu jak obecnie bullowatych, dajmy tysiące tych psów porozmnażanych jak leci w ręce bandytów i ludzi nie mających pojęcia o psiej psychice. I zasymuluj sobie teraz, jak wtedy będzie wyglądał Twoja statystyka. Ja jestem jak najbardziej za rygorystycznym ograniczeniem ludziom dostępu do wielu ras, w tym ttb, poprzez uzyskiwanie pozwoleń na podstawie badań psychologicznych i testów wiedzy. Jestem też za ograniczeniem ich populacji, szczególnie psów bullopodobnych - rozmnażanie na dziko tych psów powinno być zabronione... Wymysł, żeby eksterminować rasę, nic realnie nie da, bo nawet jeśli skończy się powodzeniem, miejsce bullowatych bardzo szybka zajmie inna rasa o dużych możliwościach fizycznych i skłonności do agresji. Wtedy statystyka pewnie będzie o wiele straszniejsza, bo większość bullowatych naprawdę nie ma skłonności do kierowania agresji w stronę ludzi - w przeciwieństwie do wielu molosów przykładowo... Wtedy dopiero zrobi się krwawo. I jeszcze może tak żeby dotarło to co pisała wcześniej: [COLOR=Red][B]TWOJE NORMALNE KRAJE ODCHODZĄ OD POMYSŁU ELIMINACJI ZAGROŻENIA ZE STRONY PSÓW POPRZEZ EKSTERMINACJĘ RAS, PONIEWAŻ DOKONAŁY WIEKOPOMNEGO ODKRYCIA W KWESTIACH O KTÓRYCH PISAŁAM WYŻEJ - I SZUKAJĄ INNYCH ROZWIĄZAŃ PROBLEMU.[/B][/COLOR] Dla mnie twoja pisanina to po prostu trolling człowieka opętanego nienawiścią do tych psów (które ni wizualnie, ni psychicznie nie przypominają twoich ukochanych) i ślepota na społeczne przyczyny takiego a nie innego wyglądu tych statystyk. Może masz problem z samym sobą i odczuwasz potrzebę prowadzenia takich nienawistnych krucjat przeciw komuś/czemuś co uważasz za złe, i przy okazji psucia nerwów masie ludzi? To musi być podniecjaące - założyć wątek i patrzeć, jak tylu ludziom skacze ciśnienie, tylu robi się przykro. Cieplej ci? :roll: Tak bullowate często gryzą. Częściej niż inne psy zagryzają ludzi. Większość ma skłonności do agresji wobec innych psów, wiele posiada bardzo nietypową z załozenia dla tej rasy agresję wobec ludzi. Bądź tylko w końcu łaskaw dostrzec, że przyczyną nie jest to, że rasa jest zła sama w sobie, tylko jej populacja została powiększona do horrendalnych rozmiarów, niestety w większości poprzez pseudohodowlę nie zawracającą sobie głowy selekcją pod kątem charakteru czy wręcz dobierającą psy pod względem agresji, jest modna w środowiskach przestępczych i w ogóle, a nie jest najłatwiejsza w prowadzeniu i ma ogromny potencjał fizyczny. Bardzo chciałabym zobaczyć statystykę opartą wyłącznie o psy z udokumentowanym pochodzeniem. Pewnie liczba pogryzień i zagryzień bardzo by zeszczuplała, w każdej rasie zresztą. Bo problem tkwi w niekontrolowanej hodowli i trafianiu tych trudnych psów w niewłaściwe ręce, a nie w tym, że rasa sama w sobie jest zła. Gdyby bullowatych było na świecie tyle co fil czy tosa inu, pewnie nie usłyszałbyś nawet o jednym zagryzieniu, bo i media nie miałyby się czym zajmować. I ja osobiście bardzo bym się cieszyła z takiego stanu rzeczy. Wszystkie bullopodobne kastrować albo zakazać rozmnażania pod karą grzywny; psy z udokumentowanym pochodzeniem poddawać testom psychicznym, podobnie nabywców takich psów - i po kłopocie, bez uciekania się do pomysłów rodem z czasów II wojny światowej. Tylko, że Tobie to nie wystarczy, bo wcale nie chodzi Ci o zapewnienie ludziom bezpieczeństwa - Ty po prostu tych psów nienawidzisz. Nie wiem, co się stało, może amstaff potarzał Ci owczara i ego rozbolało? :roll:
-
I jeszcze kilka [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0032-1.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0004-1.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0003-3.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0002-3.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0070-1.jpg[/img]
-
Ciąg dalszy fot: [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0044.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0042.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0040.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0039.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0033.jpg[/img]
-
No to wrzucam zdjęcia z wczorajszego spaceru ;) [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0067-1.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0064.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0062.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0056.jpg[/img] [img]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0051.jpg[/img]
-
ONka TARA z Makowa - w hoteliku w Serocku, szuka DS
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Jaka minka nieszczęśliwa :( Ale szybko odżyje i znów będzie brykać, na pewno jej ulży, bo jak był stan zapalny to musiało już boleć... Mogę pomóc w kosztach bazarkowo, ale aż po weekendzie; dzisiaj zobaczyłam na osiedlu kolejne dwa psy, jakiś czarny pudlowaty mix - jeden wielki kołtun, i czekoladowego liskowatego psiaka. Oba wyglądają na kolejne przywiezione ze wsi efekty przedzimowych porządków w obejściu... Wczoraj miałam nadzieję wyadoptować ostatniego z "moich" psiaków, ale domek po wielkich och i ach do tej pory się nie odezwał :roll: a tu już kolejne :( -
[quote name='Afryka']Pocahontas, jesteś wyszczekana jak pekińczyk. Nie lubisz małych piesków, a sama się zachowujesz jak jeden z nich.[/QUOTE] Właśnie zauważyłam :roll: Egocentryzm do entej potęgi, wielce wyszukane odzywki rushoffej nastolatki i zero szacunku do ludzi. A niech sobie chodzi z psem i na flexi, i na 30-metrowej nitce; kiedyś trafi swój na swego... ;)
-
Zwierzęta a Kościół-opinia księdza-co o tym myślicie?
Martens replied to Marlena:)'s topic in Wszystko o psach
Skoro wątek odżył, to ja poslużę się przykladem pozytywnym. W mojej parafii jest nowy ksiądz. Kocha zwierzęta. Przygarnął dwa bezdomne koty i psa. Wczoraj wieczorem urządził przed kościołem poświęcenie zwierząt i zaprosił lekarza weterynarii na przemowę. Po prostu jestem wniebowzięta i chyba zacznę chodzić do kościoła... W drugiej parafii niestety nadal to samo dno, stary proboszcz kiedyś na pasterce w kazaniu przemawiał, że ludziom się we łbach przewraca, że ubierają psy, karmią bezdomne, zamiast pomagać bliźnim - sam trzyma cały rok w betonowym kojcu jakiegoś białego bullowatego nieszczęśnika; tylko raz widziałam go biegającego po terenie plebanii, był tak przerażony, że bał się zbliżyć do ogrodzenia :( I między innymi takie obrazki spowodowały, że od 8 lat nie byłam tam na żadnej mszy... -
Bo Polacy w ogóle odżywiają się koszmarnie... Jeszcze pół biedy jak w domu jest ktoś, kto umie gotować czy dopóki mieszka się z mamusią; wtedy chociaż kotlet, pyry i surówka jest. Mnie przerażenie ogarnia, kiedy widzę, jak moi kumple mieszkający sami czy z dziewczynami mającymi kuchniofobię, odżywiają się odgrzewanymi lazaniami z Lidla, kebabami na zamówienie, piwem i kiełbasą z chlebem... Przykładowo całe mięso w moim dzisiejszym żarciu to mały kawałek fileta z indyka na obiad. Reszta wege. Ostatnio robiłam placki z bakłażana, dziś chyba znowu zrobię na kolację. Szkoda tylko, że takie odżywianie to dla większości moich znajomych głodówka, o całkowitym wege nie mówiąc :roll:
-
[quote name='Pocahontas']przepraszam bardzo że mam psa z adopcji który nie do końca jest z socjalizowany.dla mnie nie ma znaczenia jaki pies-mój dostał już nie raz od innych bo chciał się bawić jak inne podlatywały.teraz się broni na każde ugryzienie nawet przez małe gówno. a skoro jesteś taka mądra spróbuj opanować w ciągu sekundy psa trzymanego na smyczy flexi!!!uda Ci się?brawo.cała akcja z tym małym trwała kilka sekund.a nie do cholery godzinę. [/QUOTE] Najpierw piszesz, że to normalne że twój pies się broni - potem, że jest po przejściach i nie jest zsocjalizowany do końca. To w końcu normalne jest, że pies wielkości husky - biedactwo "broni się" próbując zamordować "sarenkę", która uszczypnęła go w kłaki? Czy Twój pies ma jednak trochę przerośnięte reakcje? To zresztą i tak najmniej ważne - skoro nie potrafisz nad psem zapanować na smyczy, a on potrafi aż tak zareagować, to przykro mi, ale powinien chodzić w kagańcu. I na pewno nie powinien chodzić na flexi - skoro sama piszesz, że masz problem z zapanowaniem nad nim na takiej smyczy. To że Twój pies boi się kagańca, jakoś mnie nie wzrusza. Nie masz psa tydzień, wszystko jest do wypracowania ze smakołykami i uwarunkowaniem psu owego sprzętu z miłymi doznaniami. Są lekkie kagańce skórzane, kagańce fizjologiczne z lekkiego tworzywa pozwalające psu normalnie ziajać, pić wodę, etc. Jakby pies bał się obroży czy smyczy to byś go puszczała luzem, żeby się biedny nie stresował? Gdyby bał się weterynarza to byś go nie szczepiła? Pewnie jednak znalazła byś sposób, bo zaniechanie używania smyczy czy wizyt u weterynarza mogłoby twojemu psu nie wyjść na dobre. No ale do kagańca przecież go przyzwyczajać nie będziesz, po co, jemu się nie stanie krzywda, najwyżej jakieś "małe gówno" straci życie. [quote name='Pocahontas']jeśli maluch nie podbiegnie i nie ugryzie,mojemu psu nie potrzebny kaganiec bo go nie zaatakuje. nie rozumiem czego jeszcze nie rozumiecie?mam to narysować?[/QUOTE] Nie bierzesz pod uwagę jeszcze jednej rzeczy - nie mieszkasz na bezludnej wyspie. Mam Ci narysować mnóstwo ludzi, dzieci, psów które cię otaczają? :roll: Bo sama chyba tego nie widzisz i nie bierzesz pod uwagę. Ludzie to tylko ludzie. Zawsze może być sytuacja, że komuś jeden jedyny raz zwieje podrastający psiak; komuś może popsuć się zapinka od smyczy - i jakiś dużo mniejszy pies zaczepi twojego czy nawet złapie go za kłaki. I co, jeśli skończy się o wiele gorzej, niż ostatnio? Ja po prostu nie pojmuję jak można przedkładać ośli upór w niezakładaniu psu kagańca nad życie psa (jakiegokolwiek, nawet "małego gówna"). No nic, może kiedyś jeden jedyny raz pies zerwie ci się ze smyczy czy ucieknie, i stracisz ukochanego przyjaciela, bo komuś nie chciało się męczyć pita czy tosy kagańcem, bo on zagryzał przecież tylko te psy, które podchodzą :roll: Ciekawe, czy starczy ci fasonu, żeby nie mieć ani śladu pretensji do właściciela psa-mordercy. I zacznij wypowiadać się trochę kulturalniej - jesteś na forum miłośników psów, małych też, a w Twoich wypowiedziach jest tyle "gówien", że niedługo będą zalatywać gnojem. Ku Twojemu niezadowoleniu małe gówna też mają prawo żyć - nawet jeśli oznacza to zakładanie kagańca niesocjalnym agresywnym bydlakom takim jak Twój zwierzak - bo Ty, Twój pies i jego "przejścia" nie są pępkami świata.
-
A dla mnie to po prostu zaślepienie i zagubienie się we własnych poglądach - narażanie zdrowia własnego zwierzęcia bez jego świadomości i zgody dla własnego widzimisię, o hipokryzjo, dla dobra innych zwierzątek... Jak ktoś nie może znieść, że pies je mięso, to niech sobie wymieni na królika - zwierzak 100% vege.
-
[quote name='Pocahontas'] Skoro obrona mojego psa na uszczypnięcie była nienormalna to jak się powinien zachować gdy zaatakuje go wielki np.rotek? pytam się co powinien zrobić?dać się pogryźć?[/QUOTE] TWOJEGO PSA NIE ZAATAKOWAŁ ROTTWEILER!!! Zaatakowała go "sarenka"! Przestań się ośmieszać pisząc takie rzeczy! Normalne, że pies zaatakowany przez przeciwnika, który może mu zrobić realną krzywdę, ma prawo się bronić. Ale Twojego psa dziabnął za kłaki pies z 10 razy mniejszy od niego! Nawet go nie skaleczył! Normalny psychicznie pies mógłby odwrócić się z rykiem, szarpnąć na smyczy, nawet uderzyć czy dziabnąć go zębami, a nie wywijać nim w powietrzu jak szmatą!!! [quote name='Pocahontas']owszem ja jestem w stanie odciągnąć mojego psa[/QUOTE] Właśnie widać skoro będąc przy tobie na smyczy mało nie połamał innego psa. Skoro stać go na takie zachowanie, a Ty nie potrafisz mieć oczu na d*upie to powinien nosić kaganiec. [quote name='Pocahontas']Piszecie takie głupoty że mam wrażenie że Wasze psy to chodzące ciamajdy.zaatakuje Waszego psa inny i co?bierzecie je na ręce?[/QUOTE] Kiedy mojego psa zaatakuje inny, wkraczam ja i zwierza odpędzam za pomocą gazu tudzież kiedy biegnie w naszą stronę rzucam mu starą kolczatkę pod nogi. Nie jestem zainteresowana tym, żeby moje psy rozsmakowały się w agresji i gryzieniu z innymi psami, co jest szczególnie ważne, skoro mam TTB. I wiesz, moja "ciamajda" wyhodowana do walk zaatakowana przez pekińczyka, który wskakiwał mu dosłownie z zębami na kark nawet nie warknęła - bo to normalny psychicznie pies i spina się wtedy, kiedy rzuca się do niego zwierz kilka razy większy od niego, a nie chucherko, które mógłby udusić jednym chwytem, i które nie jest w stanie zrobić mu fizycznie krzywdy. Jak według ciebie miał się zachować? Pewnie miał prawo pekińczyka udusić?
-
To pewnie byśmy się polubiły, bo kiedy przykładowo ma być u mnie na imprezie koleżanka wege, robię też wege jedzenie; na babski wieczór nie robię mięsnych potraw, etc. Ale ona zachowuje się podobnie do tego, jak ty opisujesz. Druga niestety nie może się powstrzymać od obrzydzających uwag ani wysyłania mi filmików z serii czemu powinnam zjeść moje psy - stąd nasz kontakt jest dość rzadki i nie mam ochoty go pogłębiać...
-
Że nie wspomnę o filach, używanych do chwytania zbiegłych niewolników... To dopiero przeszłość :razz: I nikt chyba nie zaprzeczy, że to bardzo silne i nieraz skłonne do agresji psy. No ale tylko TTB są złe, tylko TTB trzeba wytępić. Litości, idąc tym tropem, połowa ras powinna zniknąć z powierzchni ziemi...
-
Może to być i gatunkowizm ;) Inna sprawa, że owo zjawisko jest w pewnym sensie starsze niż nasz gatunek.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Tylko, że mój psiak nawet jak na staffika jest mały (tzn. wzorcowy, bo ze zdziwieniem odkryłam, że polskie staffiki niemal wszystkie przerastają wzorzec o 1/4-1/3...), ma bardzo szczenięcy wygląd, do psów się cieszy, macha ogonkiem, z yorczką wąchał się bardzo delikatnie - a mimo to są takie straszne reakcje... Ja najbardziej denerwuję się chyba na widok labów i krótkowłosych ONków. Labów, bo z zasady biegają bez żadnej kontroli, są ciężkie, niedelikatne i próbują bez ceregieli pobawić się moim psem, a ONków, bo 90% zachowuje się cholernie agresywnie. O dziwo nie tyczy się to... DONków, które wg moich obserwacji spacerowych są o wiele spokojniejsze i bardziej posłuszne, i nie pałają taką nienawiścią do mijanych obcych psów jak zwykłe ONki. TTB jakoś nie podnoszą mi ciśnienia, bo puszczone bez kontroli widuję sporadycznie, a jeśli już, to są bardzo łagodne i wobec mnie, i moich psów. Moja suka z lubością zresztą ustawia znajomego pitbulla, uwielbia mu dokuczać, a on nigdy nie zareagował na to agresywnie, podobnie amstaff, którego juz niestety nie widujemy. Mój własny prosiak chyba też już zostanie taki przyjazny - jedyny pies na którego reaguje zdecydowanie agresją to osiedlowy pół-bezdomny rozrabiaka - ale tu w grę wchodzi chyba czysta zazdrość, bo mój dostaje fazy tarana i kłapaczki w jednym od czasu gdy pogłaskałam tamtego wstrętnego wielkiego obcego samca na oczach Bucusia :evil_lol: -
[quote name='eagle']Nie założyciel wątku, ale całe społeczeństwa przez nacisk których w cywilizowanych krajach te rasy są banowane. Ja podałem link oraz info. Przeciwnicy zero konkretów poza swoimi chciejstwami. Zresztą .... co tu pisać z drugiej strony zero argumentów poza epokowymi odkryciami w stylu " nie genetyka ale wychowanie". etc. [/QUOTE] Może inaczej - są argumenty, jak i wiele pytań (choćby w moich poprzednich postach), ale dla autora wątku najwyraźniej niewygodne jest ich dostrzeżenie, tudzież brak mu na nie odpowiedzi, poza strzelaniem kolejnym linkiem ze statystyką pogryzień czy powtarzanymi jak katarynka hasłami "psy do walk są złe i nie ma po co ich hodować". Szczęściem autor wątku swoje zdanie na temat sensu hodowania niektórych ras może wsadzić sobie bardzo głęboko... do szafy ;) [SIZE=1]Tu niecierpliwie czekam na jego krzyki "bo w innych krajach zabraniają" z wydźwiękiem "jeszcze zobaczycie co będzie, każą wam uśpić te patologiczne świnie" - oczywiście z konsekwentnym ignorowaniem mojej poprzedniej wypowiedzi, która mówiła m. in. o tym, że od takich rozwiązań obecnie się odchodzi, ponieważ nie wpłynęły one na zmniejszenie ilości pogryzień ani nie rozwiązały problemu z agresywnymi psami w ogóle.[/SIZE] [SIZE=1]No ale jedną z cech agresywnych fanatyków jest właśnie ślepota na rzeczywistość i racjonalne argumenty, szczególnie te niewygodne, jak i nużąca przewidywalność zachowań i wypowiedzi.[/SIZE]
-
[quote name='Pocahontas']a kagańca mu nie założę bo to nie rasa agresywna.i nie wmówicie mi że po takim incydencie mam go zakładać.obrona.a Ciebie jakby ktoś zaatakował co byś zrobiła?ja bym się broniła.ucieczka podjudza agresję nie wiem czy wiesz.[/QUOTE] Aha, czyli husky, labrador czy spaniel, niezależnie od jego zachowania, może sobie chodzić bez kagańca? A co, "łagodne rasy" mają gumowe zęby? :cool3: Skoro chcą i lubią potargać w powietrzu małym pieskiem i połamać mu parę żeber, to coś chyba tu jednak nie gra. Niestety Twój błąd, bo większość przepisów nakazuje wyprowadzanie w kagańcu wszystkich psów agresywnych - nie tylko uważanych za takie ras. Ty z kolei nie wmówisz tu nikomu, że złapanie przeciwnika zębami wpół i targanie nim w powietrzu jest normalną reakcją na uszczypnięcie w kudły na zadzie, które nie spowodowało nawet żadnych obrażeń. Gdyby to był jeszcze godny przeciwnik, pies przed którym Twój NAPRAWDĘ musiałby się bronić - ok. Ale sama piszesz, że to był mały piesek, który Twojego złapał gdzieś z tyłu za futro!! I Twój pies zaczął nim targać tak, że bałaś się, że go połamał!!! Zastanów się co piszesz, przeczytaj to jeszcze raz, puknij się mocno w głowę i jeszcze raz powiedz, że masz nieagresywnego psa... Wiesz, mam psa wielkości husky, który bardzo nie lubi podbiegaczy, został milion razy obszczekany z bardzo bliska, nieraz szczypnięty - i przez 11 lat nigdy żadnemu małemu psu nie zrobił najmniejszej krzywdy - po pierwsze dlatego, że ja na agresję nie pozwalam, a i mój nie uważa takiego mikro-ataku za powód do próby pozbawienia życia malucha, po drugie umarłabym ze wstydu, gdybym tak bardzo nie panowała nad psem i nie umiała go spacyfikować, żeby będąc przy mnie na smyczy targał w powietrzu małym pieskiem. Naprawdę, mimo że nie cierpię, kiedy podbiegają do nas niepilnowane, agresywne małe psy, totalnie nie rozumiem Twojego podejścia i przekonania, że z Twojej strony wszystko ok...
-
Uwarunkowania kulturowe tudzież indywidualne - emocjonalne w stosunku do konkretnych zwierząt. Druga część zdania brzmi bardzo ładnie, pytanie czy naprawdę jest tak w praktyce. Skłoniłabym się raczej do tego, że po prostu większa ilość mięsa idzie na karmy dla zwierząt, czy do utylizacji, ewentualnie świnia siedzi trochę dłużej w koszmarnym boksie, zanim uda się ją sprzedać - a nie że dzięki komuś szczęśliwa świnka może biegać po pachnącej łące w sielskim krajobrazie. Prawda...? Witam, nazywam się Marta, jem mięso i przywiązuję cholernie dużą uwagę do komponowania swojej diety :eviltong: więc na przyszłość czuję się przez Ciebie szczególnie upoważniona do konstruktywnego krytykowania pewnych rzeczy. Dla mnie walką z wiatrakami jest uznawanie wegetarianizmu za realny środek w celu znaczącego ograniczenia czy likwidacji hodowli zwierząt gospodarskich, czy poprawy ich losu. Ile jest procent wegetarian wśród ludzi na świecie? Realistycznie rzecz biorąc, do jakiego pułapu ta liczba musiałaby wzrosnąć, żeby hodowla zwierząt stała się totalnie nieopłacalna? Dla mnie to czysta utopia, dlatego jakoś preferuję przekonywanie ludzi do zdrowej diety zawierającej mało mięsa (bo żadna zdrowa racjonalna dieta nie zaleca codziennie schaboszczaka na obiad, czy kilo wędliny na tydzień; ludzie jedzą o wiele za dużo mięsa) i właśnie walkę o godziwe warunki utrzymania tychże zwierzaków. Dla przeciętnego człowieka wegetarianizm jest skrajnością - a ludzie jakoś nie przepadają za skrajnościami. O wiele większe wymierne korzyści przyniosłoby ograniczenie spożycia mięsa przez dużą część osób przykładowo o połowę, niż namówienie garstki ludzi na bycie wege (bo większość nie chce z mięsa rezygnować na stałe, i na to chyba nic nie poradzimy). Licząc w przybliżeniu, ile mięsa zjadłam przez ostatnie 2 tygodnie, bo akurat mam notatki: mniej niż 100 g wędliny, ok. 1 kg drobiu w różnej postaci, i jakieś 400 g wieprzowiny (tej i tak za dużo). Statystyczny Polak, jeszcze facet, spokojnie zżera tyle w kilka dni. Gdyby 50% ludzi ograniczyło spożycie mięsa o połowę, cierpiałoby o 1/4 mniej zwierząt hodowlanych! To jest ogromna zmiana - bardziej efektywna niż przejście jakiegoś małego odsetka ludzi na 100% wege - i bardziej realna niż myślenie, że ludzie masowo będą przechodzić na całkowicie jarską dietę. A niestety agresywne propagowanie całkowitego przejścia na wegetarianizm robi złą reklamę samemu faktowi ograniczania mięsa. Zamiast być jakimś synonimem zdrowej diety, ludziom hasło "jedz mniej mięsa" zaraz kojarzy się z zielonymi czubkami i wege-terrorystami, którzy płaczą nad kotletem. Wegetarianizm ideowy, religijny ja bardzo popieram, podziwiam i sama może kiedyś do niego dojrzeję, choć nie mam złudzeń, że przejdzie na niego jakaś większa część ludzi - to raczej zawsze będzie zarezerwowane dla małej części społeczeństwa, ba, małej części wegetarian. Nie lubię tylko dorabiania do niejedzenia mięsa przez promil społeczeństwa jakiegoś wielkiego wpływu na przemianę całego świata.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Ja mam taki paradoks w klatce obok... Mają maleńką sunię yorka, która non stop wychodzi bez smyczy. Ilekroć przechodzę z Bucefałkiem, prawdę mówiąc niewiele wyższym od yorczki, bo to nieduży psiak przecież, natychmiast jest panika, strach w oczach, wołanie suni, omatkoboska zarazjązje :roll: Podczas gdy Bucefałkowi mało się ogonek nie urwie do małej miłej koleżanki - on kocha yorki, kiedy raz miały okazję się powąchać, pewnie fajnie by się pobawiły, gdyby pani przerażona nie zabrała suni od tego morderczego aligatora... Ta sama pani, ta sama sunia, kiedy wychodzę z Baryłą - pani ma yorczkę gdzieś, yorczka podbiega do Baryły ze strachliwym szczekaniem albo lezie za nami depcząc mojej suce po piętach dobre 20 m - a Baryła ma swoje lata, nie lubi upierdliwych dziamgotów, szczególnie suk, i to raczej z jej strony prędzej by coś małej groziło niż ze strony Bucefałka. No ale pani uważa widać, że jak piesek ma tą głowę mordercy, to na pewno zabija wszystko co się rusza - duża obca suka na pewno nie zrobi krzywdy jej maleństwu, bo to przecie kundel, w dodatku w kolorze labradora, więc na pewno łagodna jak baranek :roll: -
ONka TARA z Makowa - w hoteliku w Serocku, szuka DS
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Dziękuję bardzo za fotki ;) Jest możliwość, że będę mogłA zajrzeć na chwilę do suni z aparatem w piątek ok. 9-10 rano lub w sobotę ok. 16, bo będę przejeżdżać przez Serock, ale nie jestem pewna na 100% czy mój kierowca zgodzić się do Was zawijać. Dam jeszcze znać ;) Cieszę się, że suni póki co nic nie dolega poważniejszego. Ona jakkolwiek się bawi z drugim psem, czy z Wami? Daje się już bez problemu dotykać? W ewentualnych ogłoszeniach mogę podawać Wasz kontakt? -
moja pół roczna Fifi boi się dosłownie wszystkiego!
Martens replied to time_to_say's topic in Strachliwość
Młode najprawdopodobniej naśladują matkę i w największym stopniu to jest przyczyną problemów. Moim zdaniem najlepiej by było dla nich, gdyby zostały od matki oddzielone i były wychowywane w innym otoczeniu, bez kontaktu z nią, jako po prostu domowe psy. Są jeszcze młode, wtedy można by je wyprostować na w miarę normalne w zachowaniu zwierzaki - bo jeśli zostaną z bojaźliwą matką, najpewniej wyrosną na bardzo podobne do niej. Zdaję sobie jednak sprawę, że o domki nie tak łatwo, więc jeśli koniecznie chcesz je zatrzymać, pozostaje jak najwięcej pracować z nimi osobno, bez matki, starać się unikac ich przebywania z nią w sytuacjach, w których wykazuje ona niepożądane zachowania, zabierać małe osobno na spacery, zapoznawać pozytywnie z jak największą ilością ludzi - czyli typowa socjalizacja plus w miarę możliwości izolowanie od matki w newralgicznych sytuacjach, np. gdy ktoś przychodzi - za to warto by jak najdłużej przebywały z tym drugim, zrównoważonym psem ;)