Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [url]http://www.dogomania.pl/threads/177525-Przerzedzenie-sier%C5%9Bci-%C5%9Bwi%C4%85d-grudki-pod-szyj%C4%85-u-4-miesi%C4%99cznego-staffika[/url] ;)
  2. O matko święta, ktoś taki nie mógłby być nawet moim przyjacielem, dobrym kumplem, a co dopiero facetem :lol: Byśmy się wykończyli psychicznie nawzajem ;) U mnie jednym z pierwszych kryteriów selekcji doboru faceta jest to czy ma przynajmniej trochę życzliwy i tolerancyjny stosunek do zwierząt :)
  3. [quote name='pauli_lodz']ale nie wygłupiaj się kobito - gdzie wasza wina, wasz pies na smyczy, atakujący luzem.[/QUOTE] Dokładnie.
  4. Suka tej baby na okrągło jest wypuszczana i nie biega po łączce za blokiem od strony klatek, tylko przed blokiem przy ruchliwej ulicy i skrzyżowaniu, gdzie ciągle przechodzą dzieci i młodzież - dosłownie obok jest liceum, a 200 m dalej podstawówka i gimnazjum, z których chyba z połowa dzieci przechodzi koło tego bloku wracając na osiedle. A pies jazgocze i dolatuje do każdego kto mu się nie spodoba, nie tylko kiedy ktoś idzie z psem. Ktoś pewnie w końcu sprzeda mu kopa albo pies wpadnie pod samochód, i baba się doigra - szkoda tylko psa :roll:
  5. Już wyczyściłam skrzynkę ;) Więcej o wizycie napisałam na naszym "chorobowym" wątku: [url]http://www.dogomania.pl/threads/177525-Przerzedzenie-sier%C5%9Bci-%C5%9Bwi%C4%85d-grudki-pod-szyj%C4%85-u-4-miesi%C4%99cznego-staffika[/url] Na Dembele w sumie nic nie smarowałam, nie wymieniałam nazwiska, powiedziałam tylko, że najeździliśmy się do słynnego dermatologa, który twierdził, że psu nic nie jest i samo przejdzie, więc pewnie się domyślił o kogo chodzi...
  6. [quote name='hecia13']Pewnie nie zwraca uwagi, bo przyzwyczajona, że pies jazgocze na wszystko co się rusza :P[/QUOTE] No mi się takie zachowanie w głowie nie mieści :niewiem: Nie wyobrażam sobie, że mój pies biega za blokiem, słyszę jego ujadanie, odgłosy szarpaniny z większym psem i czyjeś bluzgi i... stoję dalej przed klatką i kontempluję gwiazdy... :mdleje:
  7. [quote name='xxxx52']martens-z tym blyszczeniem to myslisz chyba tylko o siebie?:diabloti: A ty skad masz ta wiedze ?sama odkrylas ,doswiadczylas?Czy Ty masz jedyna na forum masz kompetencje do oceniania czy dane z jednej ksiazki sa lepsze i prawda od danych z innej ksiazki ,ktora jest bee .Czy tylko ty masz taki monopol na prawde zawarta w Twoich ksiazkach lub i internetu ? Przestan kobieto ublizac ,sposc z tonu i nie ublizaj gdyz na forum moze kazdy zabrac glosu i sie wypowiedziec.:evil_lol:[/QUOTE] A Ty chyba zazdrościsz :evil_lol: Wiedzę mam z nowszych publikacji, jak i od lekarzy weterynarii z WMW w Warszawie będących na bieżąco w temacie (choroba Aujeszky'ego oraz trawienie laktozy u psów) i osób z Katedry Żywienia Zwierząt na SGGW (awidyna w białku), bo dopytywałam specjalnie kiedy miałam wątpliwości co do żywienia swoich psów BARFem. Jeśli chcesz, poszukam nazwisk. Zresztą to, co napisałam jako sprostowanie Twoich rewelacji, dość powszechnie krąży w dziale Żywienie, więc nie napisałam tu żadnych ściągniętych z kosmosu rewelacji. Każdy może się wypowiadać, tylko wypadałoby trochę wcześniej pomyśleć, bo dyskusje dotyczące opieki nad zwierzętami mogą mieć bezpośredni wpływ na zdrowie czyjegoś zwierzaka :roll: Jak poradzisz źle na forum kulinarnym, ktoś najwyżej spieprzy ciasto; jak poradzisz źle na dogo, czyjś pies może zachorować, umrzeć, albo ktoś może zostac pogryziony - taka mała różnica :roll: Stąd zanim tak kategorycznym tonem napisze się co robić z psem, a czego nie, wypadałoby się rozeznać, czy nie ma nowszej wiedzy na ten temat, bo zwyczajnie można wprowadzić kogoś w błąd i zaszkodzić czyjemuś zwierzęciu. Wiedza którą przedstawiłam jest wiedzą o wiele mądrzejszych i ode mnie, i od Ciebie osób dla których fizjologia i żywienie zwierząt to praca naukowa i dydaktyczna od kilkudziesięciu lat, więc daruj sobie sarkastyczne teksty, że sama wymyśliłam i doświadczyłam... To Ty zachowujesz się dziwnie, bo wpadasz ni z gruszki, ni z pietruszki na wątek i dzielisz się prawdą objawioną obaloną x lat temu, i burzysz się potwornie, że ktoś pisze, że to nieprawda.
  8. Moje też :(
  9. [quote name='xxxx52']surowe -mieso swinskie to tabu dla psa (wszystko co ze swinia zwiazane w tym watroba kosci) gdyz swinia jest czesto nosicielem zarazka Aujeszkyschen ktory dla czlowieka jest nieszkodliwy ,natomiast dla psow moze nawet do smierci doprowadzic. swieze jajko -zawiera Avidin ktora niszczy vitamine Biotin.Dlatego podajemy gotowane jajko Mleko -zawiera lactose ktora pies nieprzyswaja,nie nadaje sie do psa[/QUOTE] Stek przestarzałych bzdur. 1. "Zarazek" choroby Aujeszky'ego nie występuje w mięśniach szkieletowych i kościach w takiej ilości, żeby był w stanie wywołać chorobę u psa. Niebezpieczne są tylko narządy wewnętrzne zarażonej świni. 2. Tak, białko zawiera awidynę, która niszczy biotynę - szkoda, że mało kto zadaje sobie trud sprecyzować, że żółtko zawiera tak dużą ilość biotyny, że porcja awidyny zawarta w białku jaja nie jest w stanie w znaczący sposób wpłynąć na podaż biotyny przez organizm psa przy zjedzeniu całego jajka. 3. Każdy pies w młodym wieku wytwarza enzym laktazę, który z powodzeniem trawi laktozę zawartą w mleku. U psów którym mleko jest podawane regularnie, produkcja enzymu nie zanika, jest pobudzana na zasadzie sprzężenia zwrotnego w przewodzie pokarmowym. Jeśli pies przez długi czas mleka nie pije, produkcja enzymu ustaje i podanie mleka może wywołać problemy gastryczne, jednak przy regularnym podawaniu mleka mimo tego, produkcja enzymu zwykle zostaje wznowiona. Inna sprawa, że mleko krowie jako pokarm dla psów nie jest specjalnie wartościowe i podawanie go nie ma większego sensu. Tak więc xxxx52 przepisywanie przestarzałych teorii z książek bez własnej wiedzy w temacie i fizjologii psa to nie najlepszy sposób na zabłyśnięcie na forum. Gdyby wszystko to, co piszesz było prawdą, moje (i nie tylko moje) psy byłyby już dawno martwe albo ciężko chore.
  10. Pies został nareszcie zdiagnozowany i jest leczony. Pies ma grzyba [I]Malassezia[/I], który z lizanych łap rozprzestrzenia się na żuchwę i powoduje świąd i tarcie. Nużeńca brak, objawy raczej nie wskazują na alergię; zaatakowane przez grzyba są też pazury, jak się okazało. Dostaliśmy armię leków - antybiotyk niestety był konieczny, bo stan psa był już bardzo niefajny; do tego maść przeciwgrzybicza, doustnie tabletki przeciwgrzybicze, Dermafit w płynie na ogólną poprawę stanu skóry i Sudocrem, z którym mamy zaprzyjaźnić się na dłużej, szczególnie na okres jesienno-zimowy. Do tego kołnierz, i to na długo, bo pies ma przeczulicę skóry, i tarcie i lizanie weszło mu już w nawyk jako przyjemność i rozładowywanie napięcia, co będzie powodowało nawroty choroby, których i tak w przyszłości należy się prędzej czy później spodziewać. Na tę chwilę pies był o dwa kroki od ropowicy skóry - miesiąc temu z niewiele mniej nasilonymi identycznymi objawami był u dra Dembele, który twierdził, że psu nic nie jest i mam się niczym nie przejmować :roll: U mnie dr Dembele jest spalony :shake: I niestety wszystkie pogłoski jakoby popadał w rutynę i przyjmował pacjentów taśmowo przykładając się tylko do ciekawych przypadków w moim odczuciu się potwierdziły. Dziś przyjmował nas dr Rabiega - i to najlepszy weterynarz z jakim miałam do czynienia, a było ich już trochę i w mojej okolicy, i w Warszawie. Ze względu na dużą odległość dostaliśmy zapasowe recepty, zastrzyki do samodzielnego podawania i mamy konsultować się mailowo z przesyłaniem zdjęć zmian skórnych i na tej podstawie decydować kiedy kolejna wizyta; wizyta trwała pobnad godzinę, pies został zbadany na wszystkie strony, ja wymaglowana pytaniami i poinstruowana co do wszystkiego odnośnie leczenia i zapobiegania nawrotom. Jako że o drze Dembele nie napisałam zbyt miłych rzeczy, podpisuję się - Marta Tomala ;) Teraz przydadzą się tylko kciuki za skuteczne leczenie, i za to, żeby Bucefałek nie obraził się na mnie totalnie za satelitę na głowie i codzienne iniekcje :)
  11. My też byliśmy dziś u dra Rabiegi i jesteśmy bardzo zadowoleni ;) Mój psiak niestety ma grzybka między łapkami i ogólną nadwrażliwość skóry, przez co się drapie, wylizuje i pogarsza swój stan, i niestety czeka go dość długi romans z kołnierzem... A jak u Was dzisiejsza wizyta? ;)
  12. Ależ mi tępy babsztyl podniósł ciśnienie!!!! Poszłam z koleżanką i z Baryłą do apteki, wracamy, kumpela poszła, my przechodzimy przez jedno z najruchliwszych skrzyżowań w moim mieście, wchodzimy na chodnik a tam z ujadaniem wyskakuje na nas mała biało-czarna suczka - oczywiście z ryjem do Baryła. Motam się z psami, z torebką i z siatą z apteki, wreszcie rozdarłam się czyj do ch*** jest ten pies??? Cisza i pustka. Odciągnęłam Baryłę siłą i idę dalej, mijam blok zza którego wyskoczyła na nas suńka - a tam przed drzwiami jakaś sylwetka. Coś mnie tknęło, podeszłam, a tam baba. Pytam czy to jej pies. Tak... Nosz k***a!!! Opieprzyłam babę od góry do doły, w międzyczasie jej pieseczek przybiegł i od nowa zaczął dolatywać do Baryły. Szczęście baby, że nic nie pyskowała, tylko anemicznie zaczęła wołać pieska i próbować go złapać oczywiście z zerowym rezultatem. Powiedziałam, że jeśli jeszcze raz będzie taka sytuacja, to będzie zbierać psa z chodnika, bo albo pozwolę mojej suce go chwycić albo sama zasadzę mu buta. Może baba wreszcie pomyśli - chociaż sądząc po jej braku reakcji na całe zajście, chyba szczególnie jej na tym psie nie zależy. Ale w głowie mi się nie mieści, co za chamka - cała szarpanina z psami miała miejsce kilkanaście metrów od niej, za rogiem, słyszała jak jej pies na kogoś ujada, slyszała że jakiś większy warczy i że ktoś klnie czyj jest ten pies - i nawet nie wyjrzała ani go nie zawołała... Pewnie planowała udawać, że jej tam nie ma, ale miała pecha :p Przypomniało mi się później, że już kilka razy, kiedy szłam tamtędy z TZtem, ta suka sterczała sama na chodniku przy skrzyżowaniu, ujadała i próbowała łapać za kostki :roll: widać to normalna praktyka wyprowadzania psa u tej pani.
  13. Weszłam tu poszukać opinii o drze Rabiega i wątek przeszedł moje najśmielsze oczekiwania :evil_lol: Mimo tego, co pisała Konstancja15 pojechałam dziś na wizyte mając oczy i uszy szeroko otwarte. I muszę szczerze napisać, że to najbardziej kompetentny lekarz jakiego spotkałam - a zjeździłam już trochę, włącznie z tymi bardzo polecanymi i renomowanymi specjalistami. Jeden z takich renomowanych specjalistów wychwalanych pod niebiosa (i polecanych tu na wątku) przez x miesięcy twierdził, że mojemu psu nic nie jest i żeby poczekać, to przejdzie - psu tylko się pogarszało, ale alleluja nareszcie został należycie zdiagnozowany i zostało zaczęte sensowne leczenie. Doktor Rabiega dodatkowo z ogromnym zrozumieniem podszedł do faktu, że kawałek drogi jednak do niego mam, wypisał mi zapasowe recepty na wypadek gdyby leczenie po określonym czasie nie odniosło skutku, dal mi baterię leków włącznie z zastrzykami podskórnymi do samodzielnego podawania, wyjaśnił satysfakcjonująco wszystkie moje pytania podczas ponad godzinnej wizyty i mamy być w kontakcie mailowym, na podstawie zdjęć chorobowo zmienionych miejsc będziemy decydować kiedy przyjechać znowu. Za jakiś czas napiszę pewnie o skutkach owego leczenia. Na razie nie mam nawet najmniejszego zastrzeżenia, co zdarza mi się chyba po raz pierwszy w życiu.
  14. Według tego co zacytowałam wyżej, jeśli ów "teren prywatny" nie jest ogrodzony to masz prawo na nim przebywać. Nie wiem, czy są jakieś dodatkowe regulacje przy samym oznakowaniu bez ogrodzenia czy też takie paliki można za ogrodzenie uznać (ale wątpię). W sumie fajny temat na dział "Prawo" ;) bo pewnie większość z nas na spacerach z psami łazi ciągle po jakichś "terenach prywatnych"...
  15. Awaria, jeżeli ów teren prywatny jest nieogrodzony i nawet nieoznaczony, to facet może pocałować cię w tyłek, bo wejście na taki teren nie jest zabronione. Z forum prawnego: "Przestępstwo naruszenia miru domowego jest określone w art. 193 kodeksu karnego. Przewiduje on, że „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Przepis ten jednoznacznie przewiduje, że teren musi być ogrodzony. Zatem wkroczenie na cudzy teren, który w żaden sposób nie był ogrodzony nie stanowi przestępstwa. Właściciel nie ma obowiązku grodzenia terenu lub też stawiania tabliczek „teren prywatny”, jednak brak ogrodzenia powoduje, że właściciel nie może powoływać się na art. 193 kk w przypadku wtargnięcia innej osoby." Problemy mogą być jedynie z powodu puszczania psów bez smyczy, jeśli nie pozwalają na to Wasze przepisy (choć tu nie jestem pewna z kolei, czy teren prywatny podlega pod takowe przepisy, ale chyba tak), tudzież nie posprzątania po psie odchodów.
  16. [quote name='emily-90']Witam, czy możan podawać wątróbkę wieprzową gotowaną ? Fibi bardzo ją lubi podaje jej raz dziennie wieczorem.[/QUOTE] Na pewno nie codziennie, bo po pierwsze pies może nabawić się hiperwitaminozy, po drugie wątroba jest śmietnikiem organizmu, zbiera się w niej najwięcej toksyn, metali ciężkich, etc. i ciągłe codziennie podawanie wątróbki to niemal jak podtruwanie psa...
  17. Jeśli chodzi o małe zwierzęta, zootechnika jest fajnym kierunkiem, ale pod warunkiem, że mamy już określony kierunek tych zainteresowań małymi zwierzętami i sami się doksztalcamy w tej dziedzinie, bo studia te dają tylko podstawy i behawiorystą czy sędzią kynologicznym tak po nich hop nie ma szans zostać.
  18. Moim zdaniem będzie mniejszy od owczarka, ma drobniejsze łapki, ale tyci maluszek to też nie będzie. Taki urok kundelków, będzie to co wyrośnie - 2 lata temu wydawałam do adopcji dwa szczeniaki po ok. 8-kilogramowej suczce; jedna wyrosła identycznych rozmiarów jak mama, druga ponad dwa razy większa więc to loteria ;)
  19. Martens

    Utsukushi

    Tak po prawdzie to chyba większość psów które znam tak robi, nie tylko akit ;) Robi się wolne miejsce na łóżku, to chcą się poprzytulać i ja nic w tym dziwnego nie widzę :)
  20. Jak już jeździcie na Białobrzeską, to darujcie sobie doktora Dembele - jest zdecydowanie przereklamowany. Idźcie na Białobrzeską, ale do dr Cetnarowicz. Ja jestem już po trzech wizytach u doktora Dembele, który usilnie wmawiał mi też, że mój pies nie ma alergii i że paskudne zmiany na pysku powodujące tarcie o wszystko przez pół dnia plus wyłysiała żuchwa to nic takiego. Coraz więcej osób niestety się na tym lekarzu przejeżdża, w tym ja i niestety chyba popada on w rutynę i jeżeli przypadek nie jest wystarczająco ciężki i ciekawy, to ledwie rzuci okiem, pogada i zapisze coś na odczepne albo i nie... Ja osobiście jestem bardzo niezadowolona i więcej się do niego nie udam.
  21. [quote name='ambicioso']Ja proponowałabym zakupić kantar, jeżeli Twój pies ciągnie. Jest bardzo skuteczny, proponuję np. taki - [URL]http://allegro.pl/kantarek-kantar-halti-obroza-uzdowa-dla-psa-i1280864554.html[/URL]. Dzięki niemu będziesz mogła doskonale zapanować nad psem w czasie spaceru. Proponuję również ,,hamować" psa przed ciągnięciem, np. jeżeli pies chce ciągnąć, stawaj przed nim i blokuj mu przejście.[/QUOTE] A co ma kantar do problemów ze zmotywowaniem psa do pracy? :razz: Maszkaronka, a jak nagradzasz kliknięcia? Jedzeniem? U niektórych psów jako nagroda znacznie lepiej od jedzenia sprawdzają się pieszczoty lub zabawa. Może spróbuj ćwiczyć z psem, kiedy jest trochę głodny - wtedy będzie reagował na jedzenie. No i nie zapominaj, że kaukaz to nie border collie - molosy myślą wolniej i generalnie nie za bardzo lubią się wysilać umysłowo i fizycznie - często lepiej się sprawdzają u nich bardziej tradycyjne metody szkolenia niż klikanie w takiej wersji jak z BC czy belgiem.
  22. Dokładnie - z tym, że policja może nie zdążyć przyjechać, więc najlepiej od razu robić zdjęcia (teraz ciężko o komórkę bez aparatu) i przekazać policji.
  23. [quote name='Sidula'] 1. Gdy coś " upoluje" w domu np znajdzie gdzies pod stołem batonika, spadnie mi ziemniak na ziemie wtedy łapie to w pysk i przy próbie wyciagniecia zaczyna gryźć, i buczeć, powarkiwać. Gryząc nie zadaje ran, zostawia siniaki, boleśnie daje znać ze nie wolno dotykać.[/QUOTE] Jak uczyłaś psa tego braku reakcji na grzebanie w misce? W takiej sytuacji nie powinnaś zabierać psu tej rzeczy na siłę, tylko wyjąć pyszny smakołyk i odwrócić jego uwagę od zdobyczy wyciągając zabawki czy biorąc smycz (sygnał do wyjścia na dwór) - kiedy pies porzuci znalezisko nagradzasz go, urządzasz krótka sesję szkolenia, odsyłasz psa do innego pokoju czy na miejsce i zbierasz znalezisko. Nie wprowadzaj żadnych negatywnych napięć kojarzących się psu z konfrontacją, czyli wyrywania mu tego siłą czy słownych nakazów zostawienia tego (przynajmniej na tym etapie). Każde mocowanie się z psem i otwarte wchodzenie z nim w konfrontację pogarsza sprawę, bo utrwala w psie przekonanie, że chcesz odebrać mu zdobycz i tym agresywniej będzie jej bronił. Nie ma to nic wspólnego z dominacją - wszystkie psowate bronią pokarmu przed innymi niezależnie od rangi (tylko z lepszym lub gorszym skutkiem) i jest to czysty instynkt samozachowawczy. Sęk w tym, żeby nauczyć psa, że wcale nie zabieramy mu jedzenia i wystrychamy na dudka, tylko że to mu się opłaca, bo w zamian za oddanie zdobyczy otrzymuje coś lepszego - smakołyk, nagrodę w postaci zabawy. [quote name='Sidula']2. Kiedy w nagrode za dobre sprawowanie puszcze go w ogrodzie, a potem chce go zapiąć i zaporwadzić do domu to jest wielki bunt, jak łapie go za obroże zaczyna podgryzać ręke. [/QUOTE] Jak wygląda takie puszczanie - wypuszczasz psa, pies sobie biega, a Ty potem chcesz go złapać i zabrac do domu? Psem trzeba się zająć w czasie tego wypuszczenia, przynajmniej jakiś czas, a na pewno z 10-15 min przed planowanym powrotem do domu - pobawić się, wydać kilka poleceń i nagrodzić, poćwiczyć coś. W czasie tej sesji zabawy-szkolenia dotykaj czasem okolic jego szyi/obroży i nagradzaj spokojną reakcję smakołykiem. Potem możesz ćwiczyć z psem zapinanie i odpinanie smyczy w czasie zabawy, żeby zapięcie nie kojarzyło mu się wyłącznie z końcem spaceru. Nie masz możliwości zabierania psa do domu bez zapinania go na smycz, tylko po prostu na polecenie, by z Tobą poszedł czy na smakołyk, zabawkę? Bo przydałoby się to robić przynajmniej na czas odwrażliwiania psa na łapanie za obrożę/przypinanie smyczy. Zwróć też uwagę, by łapać psa za obrożę bardzo delikatnie; jest to dość specyficzna strefa na ciele psa i wiele psów niedelikatne chwytanie za te okolice odbiera po prostu jako atak, zaczepkę. Możesz puszczać psa z kawałkiem linki przyczepionym do obroży i to za nią łapać, by nie chwytac tuz przy szyi. No i podstawowa kwestia - masz malamuta, rasę o silnym charakterze, samca, w wieku w którym zaczyna się droga przez mękę zwana dojrzewaniem psa. Przez najbliższe miesiące będzie pewnie coraz gorzej. Pies może udawać, że zapomniał to czego do tej pory się nauczył, głuchnąć, próbować w różny sposób coś na Tobie wymuszać - jak to zbuntowany nastolatek. Twoją rolą jest reagować na to wszystko stanowczo i konsekwentnie, a zarazem cierpliwie i bez nerwów i wchodzenia w niepotrzebne konfrontacje. Rób swoje tak jak do tej pory, pies kilka miesięcy będzie fikał, potem powinno mu przejść. Dużo czasu poświęć na naukę i codzienną pracę z psem kończącą się nagrodami - naukę poleceń, zabawy typu szukanie zguby czy w ogóle wszelkie zajęcia, które wymagają od psa posłuszeństwa, które mu się opłaca (smakołyk, nagroda). Da to o wiele lepszy efekt niż wydumane sztuczki typu przepychanie się pierwszej w drzwiach czy jedzenie przed psem - które jak widzisz w sytuacjach konfrontacyjnych i tak nie pomagają - bo liczy się więź z psem, wyrobienie w nim skłonności do posłuszeństwa oraz praca na pozytywnych skojarzeniach w sytuacjach potencjalnie problemowych, a nie to czy zjadłaś ciastko przed postawieniem miski albo wyszłaś pierwsza przez drzwi.
  24. 1. Mam duże zapasy bafra w zamrażarce-wiadomo kości zgotuję, obiorę i ok, a co z papką warzywną? Robiłam na ok 1kg papki 20-30dag żołądków lub wątroby. Szkoda teraz wyrzucić, czy moge mu to dawać "do gotowanego"? np. na jedną porcję co jakiś czas? [B]Jak najbardziej możesz. W ogóle możesz podawać surowe mięso z surowymi zmiksowanymi warzywami - tylko jeśli nie podajesz kości, musisz suplementować wapń.[/B] 2. Obeznana jestem w barfie, ale nie w gotowaniu dla psa. Jak już mówiłam będzie to samo mięso bez wypełniacza, bo pies ma nadwagę, z jarzynką...I ile tych warzyw na porcję by miało być? 1/3 warzyw na 2/3 mięsa? [B]2/3 mięsa, 1/3 warzyw powinno być ok.[/B] 3. Pomyślałam, że bedzie to głównie drób, czego mi najwięcej zostało po barfie, co jakiś czas mięsko wieprzowe itp. i czy to już koniec? Czy co jakiś czas dawac jeszcze jakieś gotowane podroby, żołądki itp.? [B]Możesz mieszać wszystkie rodzaje mięsa jakie dawałaś do tej pory,m podroby też ale tak jak na barfie nie na okragło.[/B] 4. Do porcji bedę dodawać niebieski Can-vit i łyżkę oleju lub oliwy z oliwek. Dodawac to codziennie? [B]Tak. Jeśli karmisz mięsem z warzywami, pies dostaje pokarm praktycznie pozbawiony wapnia, co może źle wpłynąć na nerki - czyli trzeba na codzień suplementować go preparatem mineralno-witaminowym.[/B]
  25. Jest tyle opcji podawania najróżniejszych zdrowych i tanich smakołyków, że naprawdę nie widzę sensu w dokarmianiu psa koniecznie właśnie tym syfem...
×
×
  • Create New...