-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='LadyPorto'] Przez 1,5 roku musi jeszcze zostać bez kastracji- planujemy suczkę tej samej rasy zaszczenić.[/QUOTE] Zdajesz sobie sprawę, że jednorazowe dopuszczenie samca do suki może nasilić i to bardzo problem z ucieczkami? Do tego stopnia, że nawet kastracja nie pomoże, bo szukanie suk nie będzie już tylko zachowaniem wynikającym z hormonów, ale po prostu wyuczonym: zapach suki w cieczce = przyjemność?
-
ONka TARA z Makowa - w hoteliku w Serocku, szuka DS
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Piękna jest :loveu: W ogóle nie ten pies, i nareszcie trochę zrelaksowana szczęśliwa mina, a nie tylko smutny nieufny pychol. Kołnierzyk zdjęty więc komplikacji zdrowotnych żadnych nie ma? Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze ją zobaczyć; moja kumpela rozbiła auto i jestem uziemiona, ale w sobotę będę ok. 12.00 jechała przez Serock, więc jeśli będzie możliwość odwiedzenia jej, postaram się do Was zawinąć :) -
Na szczęście nadchodzi szczęśliwa pora roku, w której przejście przez osiedle to sama przyjemność - cisza, wiaterek, mżawka, trochę suchych liści... Dzieci się na neostradę przerzuciły ;)
-
Czy będą wspólne zabawy to nie wiem - u mnie jedyne takowe to przeciąganie liny i kiedy starsza sunia ma dość, po prostu warczeniem i patrzeniem w oczy młodemu wymusza wyplucie zabawki :p Naprawdę z tego co piszesz nie dzieje się u Was jakaś straszna patologia ani żadnemu psu nic nie grozi, przynajmniej do wieku dorastania młodego. Dbajcie, żeby szczeniak nie dokuczał starszemu, zamujcie go czymś nie zaniedbując jednocześnie tamtego - i powinno być ok, kochać się nie muszą, a z tolerancją raczej nie powinno być problemu.
-
[quote name='duzebzium'] Psy kilku miesięczne nie są "gorsze" niż te 7-8 tygodniowe, chodź niektórzy ludzie nie chcą kupować starszych psów nie wiem czemu. :mad:[/QUOTE] Przypuszczam, że to dlatego, że są nieufni, bo wiele osób się nacięło kupując starszego psa z kennelozą czy solidnymi brakami w wychowaniu - i to niestety również z hodowli o bardzo dużej renomie jeśli chodzi o osiągnięcia wystawowe... Hodowców, którzy potrafią zadbać o wychowanie podrostka wśród kilku czy kilkunastu innych psów w takim samym stopniu w jakim nastąpiłoby to u właściciela to rzadkość - nie sztuka mając ogród nauczyć takiego psa czystości i podstawowych poleceń - z socjalizacją poza domem często już trochę gorzej... Trochę zależy też od specyfiki rasy i charakteru danego osobnika ;) Jak hodowca super dba o rozwój psychiczny psiaka, to ja osobiście nie widzę problemu, ale niestety to nie jest na porządku dziennym w Polsce.
-
Moja suka ma 11 lat i sika ilościowo bardzo mało. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, dopiero teraz przy młodszym psie bardzo mi się to rzuca w oczy. Po calusieńkiej nocy 2-3 razy przykucnie dosłownie na kilka sekund, sika więc wg moich obserwacji jakieś 5 razy mniej (ilościowo) od połowę od niej mniejszego psa... Na drugim spacerze też ze 2 razy albo i raz kucnie dosłownie na 2-3 sekundy, podobnie wieczorem. Przypomina mi się, że jako młody pies sikała więcej, i to sporo. Czuje się dobrze, w wynikach badań krwi nigdy nic nie wskazywało na choćby najmniejsze problemy z nerkami. Dwa razy przeszła babeszjozę, choruje na niedoczynność tarczycy - czy to może mieć jakiś związek? Jest na barfie, jedzenie jest wilgotne i nie pije dodatkowo dużo wody. Czy to może być objaw choroby, jakichś zaburzeń? I co brać pod uwagę jeśli już? Jakie badania wykonać, martwić się tym czy ona już po prostu tak ma?
-
Nie ma co się przejmować, chociaż łatwiej powiedzieć niż zrobić ;) No zapomniałam jeszcze dodać o swojej matce, że ma fioła na punkcie zarazków i według niej powinnam mieć już glisty, parcha, lamblie, tasiemca, grzyba i milion innych niezidentyfikowanych chorób "z brudu" ;) Zabawne biorąc pod uwagę, że ja mieszkam z dwoma psami i królikiem i jestem zdrowa jak koń, a ona nie ma zwierząt, wiecznie wszystko odkaża, i z pół roku ostatnio się tułała po dermatologach i gastrologach :p Moi dziadkowie też nigdy nie lubili psów, ale po paru latach obcowania z moimi się przekonali i teraz do nich gadają, rozpieszczają, a dziadek chwali się przed kolegami moją suńką :lol: tylko moja matka jest niereformowalna, ale mam nadzieję, że Twoja się w końcu przekona i psinka podbije jej serce ;)
-
[quote name='Pies Pustyni']Miala "duzo cech"? To znaczy, ze okreslenie "w typie" dotyczy tak samo ewidentnego mieszanca, jak psa calkowicie odpowiadajacego eksterierowi danej rasy, tyle ze bez papierow? To jest jawna dyskryminacja... [/QUOTE] Tam dyskryminacja... Rasizm od razu! :evil_lol:
-
Coś na pocieszenie? Moja mama jest identyczna. Od 11 lat posiadania przeze mnie psów nie usłyszałam, żeby powiedziała o nich po imieniu, tylko pies, kundel, suka, śmierdziel, czy inne epitety. Prze 11 lat nigdy nie dotknęła żadnego z moich psów, bo się ich brzydziła. Najmniejsze potknięcie w zachowaniu psa komentowała w stylu jaki ten pies głupi, tępy, zero instynktu, nie ma węchu, itd. Co jeszcze o nich mówiła, jakimi epitetami je darzyła i jak komentowała posiadanie przeze mnie psa czy cokolwiek ja z nimi robiłam, domyśl się. Więc powiem tyle - olej temat, na początku boli, potem przywykniesz; jak matka mówi coś obraźliwego, powiedz że sobie nie życzysz i koniec kropka, a jak nie pasuje to może wyjść; generalnie nie dawaj sobie jeździć po głowie, bo to nie jej sprawa i jak Ty nie komentujesz obraźliwie jej ubioru, tak ona nie musi Twojego psa; i ciesz się, że już z nią nie mieszkasz i nie słyszysz tego od rana do wieczora, bo ja tak musiałam przez prawie 10 lat :p
-
[quote name='kasia_owczarzak']Może zamiast się zastanawiać, to przeczytaj przed zatwierdzeniem swoją wypowiedzieć, bo ktoś może zrozumieć Twoje słowa inaczej niż było to w Twoim zamiarze. Owszem, przegięłam z tym co napisałam, ale ja jestem przewrażliwiona na punkcie swoich przyjaciół i każdy kto mnie zna, wie, że nie cierpię kiedy ktoś o kimś gada z plecami oraz wypowiada się na czyjś temat nie znając osoby. Nawet jeśli robi to tak jak Ty, czyli nie dosłownie, a w przenośni. Ja odebrałam to jak uderzenie w Maćka (właściciel Nicy). [/QUOTE] Właśnie pomyślałam, że może to zostać niewłaściwie odebrane, dlatego napisałam wyraźnie jak krowie na rowie, że nie chodzi mi konkretnie o właściciela tej suczki, co wyżej jeszcze wytłuściłam, skoro przeszło niezauważone - więc może Ty przeczytaj jeszcze raz czyjegoś posta, zanim udzielisz na niego takiej "miłej" odpowiedzi.
-
Ja widzę mieszańca owczarka niemieckiego. A tego typu wyzłośliwianie się i krytyka... Może lepiej pozostawię bez komentarza. Nie rozumiem tylko Twojego rozgoryczenia :roll: Zyskałaś wspaniałego przyjaciela, po co dajesz sobie psuć humor ludziom, którzy chyba jedyne co mają na celu, to Ci dokuczyć? Chyba wiesz, że Twój pies jest piękny (bo jest), ma świetny charakter - po co Ci potwierdzenie tego ze strony jakiegoś złośliwca czy obcych ludzi? Mój pies o wiele mniej przypomina jakąkolwiek rasę i nie uważam, żeby w jakikolwiek sposób zmniejszało to w moich oczach jego wartość.
-
Na miły początek dnia zszokował mnie najpierw brak umiejętności czytania ze zrozumieniem u ludzi, a zaraz potem tutaj totalny niedorozwój poczucia humoru czy dystansu do czegokolwiek. Jak ktoś ma jakąś rasę i jest tak wrażliwy, że nie może przyjąć do wiadomości, że ktoś za psami takowymi nie przepada, bo może mu się wizualnie nie podobać sprasowany pysk buldoga podobnie jak wściekle różowy kolor swetra, to może niech sobie oszczędzi wchodzenia na takie wątki, zamiast postulowac ich zniknięcie, bo ludzie obdarzeni szczęśliwie poczuciem humoru czy nie tak bardzo na swoim punkcie przewrażliwieni może jednak mają ochotę podyskutować sobie na ten temat... Tym bardziej że chyba u wszystkich tutaj skłonność do np. udzielenia pomocy danemu psu nie jest zależna od tego jakiej jest on rasy... :roll: Sybel, ja od dzieciństwa myślałam i nadal myślę, że moim ideałem jest facet o długich włosach, odziany w stylu rockowym i słuchający takowej muzyki (i takowego mniej więcej mam aktualnie), podczas gdy przed laty moją pierwszą wielką miłością został człowiek o powierzchowności i guście muzycznym dresa :p Bo przecież tak naprawdę liczy się wnętrze, a wygląd, czy to psa czy człowieka, może nam się nie podobać oceniany w oderwaniu od całokształtu. Natomiast kiedy mamy już do czynienia z konkretnym człowiekiem/zwierzakiem, patrzymy na niego jako na jednostkę, żywą istotę, a nie ładny/brzydki obrazek.
-
[quote name='loczki']MASAKRA ! nic tylko alkohole.... przez 5 lat alkohole i alkohole [/QUOTE] No ładnie :lol: :lol: :lol: Ja z chemią miałam podobny poziom nauczania więc od razu znajdź sobie kogoś na korki i chodź na bieżąco z każdym tematem, bo potem się nie wygrzebiesz... Biochemia jest bardziej pamieciowa, więc poradzisz sobie sama, tylko będzie dużo kucia. Reszta przedmiotów dla mnie luz - traumatyczne są jedynie metody pracy hodowlanej. Jak nie przepadasz za matematyką i genetyką na wyższym poziomie niż AA, Aa i aa to współczucie :evil_lol:
-
[quote name='kasia_owczarzak']Jeśli nie znasz człowieka, to skąd możesz wiedzieć czy to co chce wiedzieć o swoim psie, to tylko kwestia "pompowania ego". Zwrócił się do mnie z prośbą o wstawienie tego wątku, gdyż stwierdził, że są tu ludzie, którzy być może pozwolą mu ustalić rasę Nicy. Sami weterynarze wprowadzali go w błąd, że chciał tylko potwierdzenia lub zaprzeczenia rasy. Więc zanim zaczniesz osądzać i komentować czyjeś ego, to sprawdź, czy Twoje ego nie jest czasem na poziomie lamperii na ścianie. [/QUOTE] JEZUS. MARIA. Już wiem, czemu tyle osób w Polsce oblewa maturę z polskiego i czytanie ze zrozumieniem. Cytat z mojego poprzedniego postu: [quote name='Martens'] Można sobie dumnie mówić, że "nie da się udowodnić, że mój pies nie jest rasowy", ale ja nie widzę najmniejszego celu czegoś takiego, poza pompowaniem swojego ego. Jak ktoś musi koniecznie podciągać swojego psa pod określenie rasowy (nawet nie będąc pewnym jakiej w ogóle jest rasy), to niech sobie oszczędzi wysiłku i kupi psa z metryką, gdzie będzie miał nawet napisane co to za rasa jest. [B]Nie piję tu do właściciela suczki z wątku, a jedynie do hipotetycznego osobnika wyłaniającego się z wywodów Psa Pustyni [/B];-)[/QUOTE] I wypisuję się z dyskusji na temat czy pies na zdjęciach to łajka, husky, czy mieszaniec owczarka niemieckiego ze szpicem Gotów, bo i tak nikt prawdy nie dojdzie, a zaraz znów ktoś się obrazi. Będę zajęta mierzeniem swojego ego przy lamperii na ścianie i dochodzeniem, czy moja suka to miks golden retrievera, ONka i pudla, czy może raczej husky, łajki i biszkoptowego labradora. Może jakąś pracę naukową spłodzę z ciekawości :roll:
-
[quote name='Litterka']Że jak pies parę razy oberwie, to się pod nogi pchać nie będzie a jak ucieknie i się zgubi, to trudno, nie jej wina, że taki głupi... Zdębiałam i dobrą chwilę stałam z otwartą buzią...:angryy::crazyeye:[/QUOTE] Ciekawe czy to samo myśli o swoich dzieciach. Pewnie jak dzieciak by wyleciał na ulicę i wpadł pod samochód to wina kierowcy, każdego, tylko nie jej. Babsko z takim ego zwykle za grosz nie ma odpowiedzialności ani nie ma zamiaru zauważyć swojej winy w czymkolwiek.
-
Odnośnie kastracji - jądro, które znajduje się w jamie brzusznej na pewno nie powinno tam pozostać, jak już pisano ze uwagi na duże ryzyko raka. Operacyjnego ściągania jądra na miejsce raczej się nie praktykuje, po prostu się je usuwa i pies albo żyje sobie z tamtym jądrem z zachowaną w miarę równowagą hormonalną i samczymi zachowaniami typu znaczenie terenu etc. albo można od razu usunąć oba jądra, co zwykle jest zalecane przez weterynarzy, żeby wyeliminować ryzyko przypadkowego nawet rozmnożenia psa i przekazania takiej związanej z ryzykiem nowotworu wady jego ewentualnemu potomstwu.
-
Paradoksalnie sparzenie kości po wierzchu może przyspieszyć namnażanie chorobotwórczych bakterii w głębszych warstwach tkanki owej kości (podniesienie temperatury - bo w środku kość nie osiąga temp. 90-100 stopni tylko lekko się podgrzewa - i aktywizacja uśpionych form przetrwalnikowych, i ich namnażanie w korzystniejszych ciepłych warunkach), szczególnie jeśli ta kość sobie potem poleży z godzinę niedojedzona :evil_lol: a salmonella to u psów niemal ewenement, bo układ odpornościowy drapieżnika bardzo dobrze sobie radzi z typowymi bakteriami siedzącymi w surowym mięsku, a które mogą być szkodliwe np. dla człowieka. Jeśli sparzasz, bo pies nie lubi surowego i rodzina się czepia, i pies od razu to zjada, to ja tam nie widze problemu ;) ale takie działanie przed żadnymi zarazkami z kości psa nie uchroni.
-
[quote name='Pies Pustyni']Nijak sie ma, ale Wasze odpowiedzi tez sie rozdwoily, bo wazniejsze jest dla Was zabranianie tej suce bycia rasowa niz okreslenie przedstawicielem jakiej rasy moglaby byc.[/QUOTE] Ja osobiście się nie rozdwoiłam, zaznaczyłam tylko, że można się w co najwyżej domyślać. [quote name='Pies Pustyni']Nie wszystko co ma szpiczaste uszy i zakrecony ogon (w tym przypadku jest on bardzo lajkowy) to husky czy malamut, nie wszystko wilczaste to wilczak. Powtorze pytanie: co pochodzacego od husky (czy malamuta), a eliminujacego z bycia lajka, jest tak widoczne w eksterierze tej suki?[/QUOTE] Też jestem ciekawa, bo dla mnie to może być osobiście i mix husky, i wilczaka, i łajka, a nawet wszystkiego na raz, szczególnie że mamy do dyspozycji tylko kilka zdjęć - pozostaje tylko kwestia, czy to ważne. [quote name='Pies Pustyni']A czy to nie moze dzialac w dwie strony?[/QUOTE] Trochę nie bardzo, bo według definicji zootechnicznej (hodowlanej) za rasowe można uznać tylko zwierzę z udokumentowanym czy ogólnie znanym pochodzeniem. Z kolei według definicji biologicznej za rasowe można sobie uznać i psy z jednej wsi, które są w podobnym typie i tworzą jako taką populację - a chyba nie o to w hodowli rasowych psów czy kynologii chodzi. Można sobie dumnie mówić, że "nie da się udowodnić, że mój pies nie jest rasowy", ale ja nie widzę najmniejszego celu czegoś takiego, poza pompowaniem swojego ego. Jak ktoś musi koniecznie podciągać swojego psa pod określenie rasowy (nawet nie będąc pewnym jakiej w ogóle jest rasy), to niech sobie oszczędzi wysiłku i kupi psa z metryką, gdzie będzie miał nawet napisane co to za rasa jest. Nie piję tu do właściciela suczki z wątku, a jedynie do hipotetycznego osobnika wyłaniającego się z wywodów Psa Pustyni ;) Btw od niemiłego pana na ulicy dowiedziałam się, że sama mam łajkę :p ale nie skłania mnie to do stroszenia piórek i pompatycznego informowania ludzi, że nie mogą mi udowodnić, że mój pies nie jest rasowy i nie jest łajką :lol:
-
Próbujesz zrobić z kogoś debila i zaszkodzić jego psu? Brawo. Zarąbiste masz rozrywki. Tylko chyba nie to forum, jakieś dla niedojrzałych małolatów będzie lepsze.
-
[quote name='sachma']szyje indycze, jak zresztą cały drób, podaje sparzone wrzątkiem - nie gotuje, nie zalewam, jedynie na kilka sekund wkładam do wrzącej wody i od razu wyciągam.[/QUOTE] A tak z ciekawości - co to ma dawać? (Chyba że pies nie lubi całkiem surowych)
-
[quote name='smolar16']1)Zawsze gdy pies chce co zjeść na spacerze najlepiej ja przestraszyć np rzucić w jej kierunku kluczami albo po prostu krzyknąć. Wywoła to u psa negatywny bodziec. 2)Husky to w zasadzie towarzyszki pies i dlatego do wszystkich sie łasi. Sam mam problem ze swoją 5 miesiaczna baxi. Ale najlepiej poprosic jakiegos znajomego żeby psu zabrał np kośc i to wkurzy psa i juz nie bedzie przyjaźnie nastawiony 3) NIGDY NIE POZWÓL PSU GRYŹĆ CIĘ I TWOJA RODZINĘ. Trzeba na nią krzyknąć lub coś żeby zareagowałą negatywnie[/QUOTE] No ja się nie dziwię, że jest problem. Też bym się na miejscu psa łasiła do obcych, gdyby pancia stosowała na mnie od szczeniaka metody typu rzucanie kluczami czy darcie się za normalne psie zachowania. W ogóle powalająca wiedza na temat wychowania psów - daruj sobie doradzanie innym, wystarczy że swojego psa zepsujesz :shake:
-
To w takim razie bardzo dziwny zbieg okoliczności, że jego potomkowi też nie zeszło :roll: Nie wiesz jak u rodzeństwa? W tych okolicznościach to co mwói hodowca jest delikatnie mówiąc podejrzane... Weterynarz ma znać się na leczeniu zwierząt, a nie hodowli i wystawianiu - niezstąpienie jądra = dyskwalifikacja z wystaw i hodowli, bo jest to wada dziedziczna, i tak jak pisano pies z niezstąpionym jądrem ma bardzo podwyższone ryzyko nowotworu. Dodatkowo jądro niezstąpione jest bezpłodne; powielanie tej wady prowadzi do rodzenia się samców - wnętrów obustronnych, które są w ogóle bezpłodne. Kynolodzy uznają to za na tyle ważne, że wzmianka o obu jądrach w mosznie jest w każdym wzorcu rasy. Na pewno nie jest to pies do dalszego rozmnażania.
-
[quote name='Pies Pustyni'] Akurat tego typu lajek jest w Polsce calkiem sporo, tyle ze w rekach mysliwych, wiec nie widze powodu zeby taki pies nie mial do kogos przypadkiem trafic. A co do papierow - wyobrazcie sobie taka rzecz: ktos jedzie na Syberie, np. polowac. W lowach pomagaja tam psy hodowane przez miejscowych w niezmienionym typie od np. 100 lat, bez zadnej domieszki innych ras. Nasz mysliwy, zafascynowany praca tych psow, kupuje szczeniaka lub dwa i zabiera je do Polski. Po jakims czasie jego swietny pies kryje suke innego pasjonata itd. Czy te psy beda rasowe? Moim zdaniem beda bardziej rasowe niz te, ktorych "uzytkowosc" polega na zaliczaniu wystaw i konkursow dzikarzy.[/QUOTE] Zależy czy mówisz o rasie w sensie biologicznym, czy już bardziej zootechnicznym. Opisujesz proces wprowadzania utrwalonej pod względem cech rasy do oficjalnej kynologii - a to nijak się ma do oceniania rasowości psa, który wziął się diabli wiedzą skąd. Ustalanie jego rasowości na oko to po prostu zgadywanka, bo rasowość to nie tylko cechy widoczne u danego osobnika, ale i jego przodkowie, to co pies ma w genach niekoniecznie widocznego w eksterierze, a co może przekazać potomstwu. W tym przypadku po prostu NIE DA SIĘ ustalić czy pies jest rasowy czy nie - można poprosić sędziego czy znawcę ras północnych, żeby ocenił jego cechy psychofizyczne (na pewno nie na podstawie zdjęć), ale to nadal będzie tylko ocena fenotypu - jeśli chodzi o to, co siedzi w genach recesywnych w parach heterozygotycznych, nadal można sobie zgadywać. Tak więc w tym akurat przypadku nikt nie stwierdzi na pewno co to za pies i czy jest rasowy. Można mniej lub bardziej trafnie zgadnąć, a jak ktoś chce mieć 1000% pewności co to za rasa czy czego mix, to niech zrobi testy DNA. Tylko po co, skoro pies ten to po prostu domowy przyjaciel.
-
[quote name='Darianna']Nie wszystkie suki po sterylizacji sa grube. Powiedz koledze, żeby jedzenie jej zmniejszył a zapewnił więcej ruchu, bo naprawdę spora nadwaga... To groźne dla zdrowia.[/QUOTE] Jedzenie i ruch może nie pomóc jeśli suka ma niedoczynność tarczycy - częstą u ras północnych, szczególnie po sterylizacji. Badania krwi pod kątem tarczycy i dopiero ewentualne odchudzanie. Nieleczona niedoczynność ma bardzo niefajne skutki zdrowotne, nie tylko nadwagę. Co do rasy - no wybacz, nikt nie potwierdzi rasowości psa z nieznanym pochodzeniem... Niemal na pewno jest to mix husky, może malamuta, a może łajki, a może ma trochę krwi wilczaka... To loteria, nie da się stwierdzić na pewno bo na taki wygląd mogą się złożyć rózne kombinacje genów. Tylko co to za róznica, skoro na wystawy i tak jeździć nie można, to przede wszystkim przyjaciel ;)