-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='demorgorgom'] natomiast kobiety, również się zgadazm są nieco sprytniejsze ale !! ale, są bardzo podatne na zachwiania stanu myśli i w czasie załamania czy okresu menstruacyjnego krótko mówiąc ich myśli i uczucia latają jak chorągiewka. W tym podatność na depresje i załamania nerwowe. Faceci są prości bo zawsze mają pogląd tylko z 1 perspektywy która nie bazuje na humorach i zachciankach.[/QUOTE] Offtopując feministycznie - to nie do końca tak :evil_lol: Kobiety mają owe okresy napięcia przedmiesiączkowego regularnie raz w miesiącu, natomiast mężczyźni przechodzą je znienacka, z różną częstotliwością :evil_lol: [quote name='Delph'][B]demorgorgom: [/B]Ty się nie pytaj sąsiadów, szwagrów, teściów i żony, tylko specjalistów. Dostałeś tutaj rady od ludzi doświadczonych, na co dzień pracujących z psami i mających wiedzę na ten temat. Jeżeli masz wątpliwości, udaj się do szkoleniowca i tyle. Bo dalsza dyskusja rzeczywiście nie ma sensu.[/QUOTE] I niestety z tym się w całości zgadzam. Przeciętny człowiek w polskim społeczeństwie ma tak porażająco niską wiedzę na temat szkolenia psów i ich psychiki, że ja będąc mniej doświadczoną osobą bałabym się prosić o radę sąsiadów czy rodzinę - zresztą wiem jakie na przykład metody mogliby mi zaproponować i jakie "wychowane" sami mają psy, więc za ich rady dziękuję; wystarczy że podziwiają efekty - bo to naprawdę miłe mieć jedyne psy w promieniu kilku bloków, które bez problemu dają się odwołać z zabawy z innymi psami czy dziećmi i lecą do mnie radośnie na złamanie karku, i gdy ja piję w domu herbatkę, patrzę z okna jak reszta właścicieli prześciga się w wymyślaniu sposobów na złapanie psa - a nigdy nie stosowałam opisanych przez Ciebie metod typu nie pozwalanie na głaskanie przez obce osoby - wręcz przeciwnie. Psy zawsze mogły być pogłaskane przez kogoś, ba zawołane podejść jeśli były wolne, ale starałam się z nimi pracować tak, żebym MIMO WSZYSTKO to ja była ciekawsza bo daję ciekawe zadania do wykonania, nagrody i to ze mną jest fajniej niż z nudną ciumkającą do pieska sąsiadką. To jest podejmowanie wyzwania - niepozwalanie na takie kontakty to chowanie głowy w piasek ze strachu, że pies będzie wolał kogoś innego, co jest niemożliwe przy odpowiednim zaangażowaniu w pracę z psem. Tutaj weszła masa osób która psy szkoli na co dzień, psychologia psów jest ich pasją od lat i poświęcają na nią większość wolnego czasu, niejedna osoba się tu wypowiadająca np. startuje w zawodach, regularnie trenuje z psem, etc. Dostałeś za free mnóstwo rad, za których usłyszenie od szkoleniowca trzeba wybulić kilkadziesiąt złotych za godzinę - co z nimi zrobisz, Twoja sprawa ;) Mimo licznych niemiłych komentarzy (w reakcji na które zresztą ty się gotowałeś i denerwowałeś co dla mnie nie świadczy wcale o silnym charakterze - o tym świadczyłoby olanie ich ciepłym moczem), otrzymałeś mnóstwo rad, wskazówek, źródeł gdzie możesz poszerzać wiedzę o szkoleniu, więc już nie marudź, że wszyscy tutaj biją za nic i nie pomagają :) I zgadzam się z murakami - owczarek ten to jedna z najprostszych w obsłudze ras (może dlatego tak lubiana przez facetów :diabloti: bo mnie osobiście praca z owczarkiem nudzi i nie jest żadnym wyzwaniem - ale na pierwszego psa do szkolenia nadaje się genialnie) stąd przy Twoim zainteresowaniu i zaangażowaniu w szkolenie psa tak czy siak powinno Ci się udać ;) Schodki zaczęłyby się gdybyś sprawił sobie owczarka belgijskiego albo amstaffa, bo tam to co ludzie z dobrym efektem robią z ONem, miewa skutki opłakane.
-
Prośba - ostrzeż przed tym osobnikiem innych właścicieli psów w okolicy. Ktoś może nie mieć tyle szczęścia co Ty, a nie wiadomo co ten palant wymyśli, skoro już raz spróbował czegoś takiego.
-
jak przystosować dorosłego psa do życia w domu?
Martens replied to Smile.Smileee's topic in Lęk seperacyjny
Weź się za szkolenie psa od podstaw i ucz zostawania w samotności jak szczeniaka, po 1-2 minuty i potem dłużej. Przygotuj się na to, że jeśli pies będzie przeniesiony do bloku, będziesz musiała spędzać nawet kilka godzin dziennie na spacerach połączonych z zabawą i szkoleniem, żeby psa zmęczyć przed swoim wyjściem - inaczej żadne szkolenie nie pomoże, żeby był cicho i nie niszczył. Najlepiej by było, gdybyś już teraz zaczęła pracować z psem w domu, bo z dnia na dzień biorąc psa w nowe miejsce wiele nie zdziałasz. -
Podpisuję się pod tym. Pies jest w tej chwili w jeszcze gorszym stanie niż przed adopcją i w sytuacji takiej jaka jest plus przy mającym się pojawić za 2 miesiące dziecku zabranie go tam z powrotem to wyrok, tyle że odciągnięty w czasie. Teraz wszystkim będzie szkoda psa, ale jak emocje opadną i pojawi się wybór pies a bezpieczeństwo dziecka to chyba nie muszę mówić na jakiej pozycji znajdzie się Quatro i co go czeka, bo miejsca w hoteliku i ludzi chętnych do pomocy już pewnie nie będzie. U pana Tomka ma szansę - chyba pierwszą w swoim życiu :( Do 14.00 jestem w domu, mam nadzieję, że zdążę się dowiedzieć jak się potoczyły sprawy. Trzymam mocno kciuki, rzeczy na bazarek czekają.
-
[quote name='demorgorgom']żeby tylko ktoś znowu niewymyślił że pies gej to nic złego (...) a tak wogóle z kąd to zainteresowanie pań do nauczania psów ? zawsze myślałem że to zajęcie dla panów (bez feminizmu proszę)..[/QUOTE] 1. Ruchy kopulacyjne u psów nie służą tylko czynnościom seksualnym. Pies robiąc coś takiego drugiemu psu, niezależnie od płci, zazwyczaj po prostu próbuje go sobie podporządkować (gest dominacji) a u młodziutkich szczeniaków często występują takie próby w celu rozładowania napięcia, podekscytowania w zabawie i z instynktem zachowania gatunku tez nie ma to nic wspólnego. Nie ma psów gejów - bo musiałaby to być psy zainteresowane seksualnie drugim osobnikiem - w takim "niby kryciu" innego samca nie ma nic z podniecenia seksualnego - to demonstracja władzy. 2. A mnie bardzo dziwi Twoje pytanie, bo 90% znanych mi osób zainteresowanych na poważnie szkoleniem psów to kobiety i nigdy nie odbierałam tego jako niezwykłe jak kobieta strażak czy górnik - faceci zdarzają się rzadziej i często wiele do życzenia pozostawia ich wiedza i podejście do psów, jak i efekty ich szkolenia (czy tam tresury, czy programowania, czy jak ktoś chce to sobie nazywać), przynajmniej tak wynika z moich obserwacji.
-
Zazwyczaj co 5-7 miesięcy. Często jest to styczeń/luty albo sierpień/wrzesień, ale nie ma reguły... Bardzo możliwe, że jak sunia znajdzie się w dobrych warunkach, w niedlugim czasie dostanie cieczki. Wiadomo kiedy miała ostatnią?
-
To jeśli tak i będziecie mieli pecha, że suczka akurat u Was dostanie cieczki, to najlepiej dla jej zdrowia spróbujcie izolować psy, maskować zapach suczki sprayami, i niech w cieczce dzieje się wola nieba, a zaraz po cieczce sterylizować. Sterylka, nawet aborcyjna zaraz po cieczce, nie będzie tak szkodliwa dla zdrowia suczki jak podanie tak silnych hormonów.
-
Potrzebna pilna pomoc w wyborze karmy dla szczeniaka
Martens replied to pikollo's topic in Terier tybetański
Karmę na pewno na początku trzeba podawać tą co u hodowcy a wszelkie nowości wprowadzać stopniowo po aklimatyzacji pieska, na przestrzeni kilku-kilkunastu dni. Co do łapek - jeśli ulice są u Was obficie sypane solą, a Wasz psiak będzie na to reagował podrażnieniem łap (bo nie u wszystkich tak się dzieje i jeśli nie ma żadnych podrażnień to najlepiej nic nie robić), to ja polecam po prostu Sudocrem - taki dla ludzi, do kupienia w aptece - nakładać przed spacerami; po spacerze w deszczu i po błocku płukać łapy - przestrzenie międzypalcowe najlepiej spryskiwaczem z silnym strumieniem wody, a potem dokładnie wycierać do sucha - to bardzo ważne. -
Są, ale dla suczki to znacznie zwiększa ryzyko problemów nowotworowych w przyszłości... Lepiej albo wykastrować psa zawczasu, albo jeśli nie da rady, oddać go na czas cieczki na przechowanie rodzinie lub przyjaciołom.
-
Zobaczcie sobie pozostałe wpisy "hodowcy"... To kolejny zaśmiecający forum człowieczek, tym razem z e-karma.pl a wpis na tym wątku chyba ma służyć tylko temu, żeby zakamuflować tę działalność. Pewnie żadnego haszczaka nawet nie ma :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Na pocztę to ja akurat wchodzę z psem ;) i nigdy nie miałam z tego powodu nieprzyjemności.
-
Skandal to jest jak niektóre starsze osoby zachowują się jak święte krowy, którym wszystko wolno :roll:
-
[quote name='Luna_Lab'](nie czytałam innych postów!) Mój poprzedni psiak, kundelek uciekł nam kiedyś zza furtki i wyjechał z pyskiem na jakąś jędzowatą babe. To ja biegne zeby go zabrać a ta czarownica do mnie: "CO TO MA BYĆ?! NIE WOLNO SPUSZCZAĆ PSA" etc etc ja na to z głupim uśmiechem "uciekł nam" (obok mnie był mój mlodszy kuzyn) baba: "UCIEKŁ?! TAK NIE POWINNO BYĆ! A GDZIE ŁAŃCUCH?! GDZIE KAGANIEC!?" i tak sie na nas darła że sie cała czerwona zrobiła ;DD jak usłyszałam o łańcuchu to myślałam że wrzasne do niej zeby sama sie na łańcuch przypięła i posiedziała tam cudem sie powstrzymałam ale mój kuzynek to już nie :>> pokazał babsku język xD[/QUOTE] Wybrałaś bardzo odpowiedni temat - żeby pokazać swoje własne chamstwo... :roll: Potem się dziwić, że ludzie nie lubią psiarzy, jak pies luzem wylatuje z jazgotem na przechodniów, a taka gówniara jeszcze sobie kpi... Oj, wielka szkoda, że nie trafiłaś na mnie :diabloti: Dziś wpół do 8 rano zostałam obudzona przeraźliwym jazgotem pod blokiem. Jazgot powtarzał się regularnie przez prawie godzinę, aż odkryłam jego źródło - psa uwiązanego do barierki placu zabaw za krzakiem, podczas gdy jego właściciel poszedł sobie w gości do kolegi w sąsiednim bloku... Już kilka razy pies stał tam uwiązany, ale to było w ciągu dnia i nie zwracałam uwagi. Na szczęście mijam pana często na spacerach, więc uprzejmie poinformuję go, że następnym razem zadzwonię na policję i zbierze mandacik za zakłócanie spokoju i psa bez opieki... Ja naprawdę nie rozumiem - on uważa, że to spacer dla psa? Po co go ze sobą bierze idąc do kogoś, kto nie wpuszcza go ze zwierzakiem?!
-
To tak... Na razie to wszystko funkcjonuje dobrze, bo masz młodego psa. On jest psychicznie jeszcze psim dzieckiem i ten idealny stan rzeczy jaki obserwujesz nie potrwa długo, aczkolwiek im więcej wypracujesz teraz, tym łatwiej przejdziesz przez burze dorastania. Sęk w tym, że on niedługo zacznie dorastać. Zdecydowanie powinieneś włączać żonę, jak również i dzieci jeżeli je masz, w wychowanie jak i nagradzanie psa smakołykami. Dorosły samiec owczarka niemieckiego to bardzo silny fizycznie i psychicznie pies i nie będzie tak, że Ciebie będzie słuchał , a resztę rodziny tolerował... On w Tobie będzie widział przewodnika, a w pewnym momencie zacznie rozstawiać po kątach resztę rodziny, w tym Twoją żonę; nie będzie jej posłuszny w podstawowych sytuacjach w domu, a nawet może się to skończyć pogryzieniem - bo będzie traktował Twoją rodzinę jak meble, które nie mają prawa mu niczego zabraniać czy rozkazywać. Z bardzo bliska miałam okazję się przyglądać niemal identycznej sytuacji - pan domu zakupił owczarka niemieckiego. Tylko on szkolił go i wychowywał; w domu była jeszcze żona, nastoletnia córka i babcia. Pies kompletnie sterroryzował resztę rodziny. Pod nieobecność pana wszyscy bali się psa wypuścić na dwór, kazać zejść z łóżka, a jeśli ktoś przyszedł, np. listonosz, pies na próby odprowadzenia do domu przez żonę odpowiadał zębami. Po kilku latach skończyło się tak, że pies rzucił się na babcię, kiedy dostała ataku kaszlu, a córka, która chciała obronić psa, została poważnie pogryziona; blizny ma do dziś, po 7 czy 8 latach, i to w widocznych miejscach. Pies został uśpiony w schronisku. Zastanów się do czego może doprowadzić takie podejście. Rozumiem, że może Ci się marzyć Szarik, dla którego jesteś całym światem, ale to może źle się skończyć. I niestety nie pomoże to, że Ty psa skarcisz, kiedy warknie na żonę czy każesz mu być posłusznym. On i tak zrobi swoje kiedy Ciebie nie będzie w domu, bo nie będzie miał żadnych podstaw by szanować i słuchać Twojej żony, bo nie będzie miał z nią żadnych relacji. To, że nie chcesz, żeby pies słuchał obcych ok, to zrozumiałe, ale domownicy, rodzina? Będziesz przebywał z psem 24 na dobę i go kontrolował? Nie chcesz chyba kiedyś wybierać między bezpieczeństwem swojej rodziny, dzieci a psem? Moim zdaniem absolutnie niepotrzebnie się obawiasz, że pies nie będzie wiedział, kto jest jego panem. Jeżeli większość szkolenia, nagród, zabawy pies będzie odbywał z Tobą, to nierealne, szczególnie w przypadku owczarka jest, żeby faworyzował kogoś innego niż Ciebie. Moje psy, nawet nie owczarki, są głaskane przez rodzinę i przyjaciół, nieraz rodzina daje im smakołyki czy karmi, bawią się z nimi, choć znacznie rzadziej niż ja, ale to ja chodzę z psami na spacery, bawię się, szkolę - w 80% przypadków. I psy doskonale wiedzą, czyje są. Naprawdę uważam, że przesadzasz ;) P.S. Piszesz, że pies na smyczy ma iść przy nodze, luzem biegać wolno - ja bym się przyłożyła szczególnie do poćwiczenia posłuszeństwa i chodzenia przy nodze bez smyczy - pies na smyczy niejako nie ma innego wyjścia niż to chodzenie koło nogi; dopiero jeżeli będąc luzem i mając możliwość ucieczki potrafi nadal iść obok Ciebie, możemy mówić o jakimś dużym sukcesie w szkoleniu :) Najprościej uczyć tego puszczając smycz z ręki w momencie chodzenia przy nodze, ale utrzymując na sobie skupienie psa, oraz ucząc psa, że odpięcie karabińczyka nie znaczy "leć i hulaj dusza". Wprowadź komendę zwalniającą psa np. z siadu, leżenia (ja używam "wolny" i gestu ręką odsyłającego) i naucz psa, że komenda jest zakończona dopiero kiedy go zwolnisz, a nie kiedy odepniesz smycz czy przestaniesz zwracać na niego uwagę; jak zawsze zaczynasz od kilku sekund i stopniowo wydłużasz czas; potem od razu masz ułatwioną naukę komendy "zostań" (której też uczymy początkowo z małej odległości i na początku nigdy nie wołamy psa z zostawania, tylko podchodzimy i zwalniamy, żeby nie zrywał komendy; dopiero kiedy umie zostać i poczekać aż podejdziesz i go zwolnisz, można zacząć wołanie z zostawania). Jak pies zakuma, że ma siedzieć/leżeć, aż jest wolny, wydaj polecenie przed odpięciem smyczy, odepnij ją i dopiero po kilku sekundach zwolnij psa. Za pierwszym razem na 90% będzie chciał od razu pędzić ;) Potem utrudniaj ćwiczenie - odpinaj smycz na komendzie, zrób z psem 2-3 ćwiczenia i dopiero zwolnij psa na bieganie. Podczas spaceru też nie puszczaj psa non stop na bieganie i szukanie rozrywek na własną rękę; niech pies kilka minut powęszy, potem poaportujcie, potem chwila wolna dla psa, potem kilka poleceń, potem wolne, potem zabawa w chowanego z udziałem żony (wstęp na przyszłość do pracy węchowej, szukania zguby, etc.) - wtedy nie będzie musiał się zamartwiać że pobiegnie za jakimś dzieckiem czy obcym, bo pies będzie nieustannie podglądał co robisz i jakie super zajęcie zaraz wymyślisz.
-
Czosnek jest jak większość rzeczy do podawania psu, podobnie cebula. Podawany w niewielkich ilościach nie jest szkodliwy, w nadmiarze jest toksyczny. Moja starsza suka regularnie ma robioną całą morfologię krwi, dostaje czosnek w papkach warzywnych i nie ma żadnych zmian.
-
O zjawisku neotenii bardziej ogólnie: [url]http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6434[/url] [url]http://forum.przyroda.org/topics3/domestykacja-dzikich-psowatych-vt7938.htm[/url] [url]http://www.a_to_my_wilki.webpark.pl/grandin.htm[/url]
-
Ja nawet nie do końca wierzę w to że go komuś oddała, a nie wywaliła... Pewnie znowu kłamie aż się kurzy, żeby tyłek ratować. Dopóki nie wskaże osoby, której psa oddała i ta nie wyjaśni jak pies się znalazł na ulicy, jestem raczej skłonna przypuszczać, że to ona go wyrzuciła na zbity pysk. Gdyby rzeczywiście wiedziała gdzie jest pies, to przy aferze takiego kalibru raz dwa by go oddała albo wskazała gdzie jest. A tak to co, miała napisać "ok oddam wam psa, tylko muszę iść go po mieście poszukać"? Teraz to trzeba się modlić, żeby pies dla odmiany nie zginął po drodze do hotelu... Uważam, że ktoś powinien z nimi jechać i być przy odbiorze psa ze schronu i oddawaniu do hotelu... Nawet kogoś z dogo poprosić z okolic. Ma ktoś możliwość?
-
Matko boska... Nie stać ich na odwiezienie psa? A za co zamierzali go utrzymywać i szkolić? Po tym co zrobiła, ona osobiście powinna wykopac pieniądze spod ziemi i tego psa na kolanach z przeprosinami zwrócić gdzie się jej wskaże... Swoją drogą ciekawe jak sąd będzie się zapatrywał na wypuszczenie na ulicę tak silnego agresywnego zwierzęcia... Bo tu nie chodzi tylko o krzywdę psa, ale i stworzenie zagrożenia dla przypadkowych osób. Oj, nie chciałabym być w jej skórze :diabloti: