-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='malajka']tobie martenes też pewnie nie raz zdarzyło sie wleźć w g**** więc nie wiem po co o tym piszesz. w moich postach jest pełno agresji??mam wyrobione zdanie na pewne kwestie i wyraźnie op tym pisze a że dosadnie nie znaczy od razu agresywnie. może przejrzyj tak swoje posty , to zobaczysz agresywne wypowiedzi, jak to sie mówi przygadywał kocioł garnkowi. mnie sie nie zdarzyło szarpać z kims na ulicy i wzywać z tego powodu policjii a ty sie lubujesz w takich klimatach więc co sie czepiasz?[/QUOTE] Odpisałaś agresywnie osobie, która zauważyła, że sprzątanie kup do foliowego worka "Aby sprzątnąć" nie jest idealnym rozwiązaniem - zareagowałaś jakby napisała, że zostawia codziennie kupy na chodniku, bo to ekologiczny nawozik. Co pisałaś dalej, to sama sobie doczytaj. Ja też nie raz wypowiadam się ostro - ale kiedy są ku temu powody, kiedy ktoś opisuje bez żenady swoje nieodpowiedzialne zachowanie czy totalną bezmyślność, a nie kiedy sama dopowiadam sobie nie wiadomo co do czyjejś wypowiedzi. I jeżeli już przegrzebujesz tak starannie moje posty i wyciągasz z nich jakieś historie, to bądź łaskawa opisać sytuację tak, jak ona wyglądała, bo na ulicy się z nikim z lubością nie szarpałam - za to w sklepie, przy kilku świadkach, podeszła do mnie obca kobieta, naubliżała mi i szarpnęła mnie za ramię, bo mój pies załatwił się na trawę (co natychmiast zresztą sprzątnęłam). Ocenianie wartości czyichś wypowiedzi po ilości postów na forum czy czyjegoś charakteru po tym jak został potraktowany przez kogoś na ulicy, co zostało starannie wygrzebane z dość starych postów nie świadczy o osobie, o której piszesz, tylko o Tobie samej. Żebyś nie musiała się pocić, mogę Ci podać adres na mojego facebooka, nie będziesz musiała się tak wysilać, żeby mi dociąć - będą zdjęcia, znajomi, moje komentarze, na pewno wygrzebiesz coś, co pomoże Ci spuścić na mnie trochę jadu na forum, kiedy zabraknie Ci merytorycznych argumentów ;)
-
[quote name='michal_sm']Uważam,że do hodowlanki powinien być jedynie przegląd lub jak kiedyś jedna wystawa.Wtedy więcej psów by zostawało w ZK nie każdy pies i nie każdy człowiek lubi wystawy.[/QUOTE] I ja to w pełni popieram. W wielu krajach do wystawienia szczeniakom rodowodu wystarcza jedynie rodowód rodziców - co też ma pewien sens, bo rodowód jest wyłącznie gwarancją pochodzenia po danych rodzicach, a nie zdrowia, zgodności z wzorcem czy jakichkolwiek innych cech. Niemniej jednak w hodowli byłaby to przesada, stąd idealnym kompromisem byłoby dla mnie ustanowienie właśnie instytucji przeglądu hodowlanego przeprowadzanego jednorazowo przez tych niechby 3 sędziów, ocenienie, czy pies nie posiada poważnych wad będących przeciwwskazaniem do dalszego rozrodu i wystawianie metryk urodzenia szczeniakom po tak ocenionych zwierzakach. Wystawy swoją drogą - ale byłyby dla hodowców pasjonatów, zainteresowanych hodowlą, doskonaleniem rasy, no i szczeniaki po utytułowanych rodzicach oczywiście miałyby prawo być droższe. Osoba chcąca rasowego psa do kochania, kupowałaby szczeniaka z rodowodem po rodzicach po przeglądzie, za niższą cenę, zamiast diabli wiedzą czego z giełdy czy allegro; osoba zainteresowana hodowlą, wystawami, etc, wybrałaby psa droższego, po rodzicach z osiągnięciami wystawowymi. [quote name='Cockermaniaczka']Dokladnie,uprawnienia powinny byc jeszcze bardziej zaostrzone wlasnie po to by hodowac z glowa a nie byle co...[/QUOTE] Idealny sposób na to, żeby jeszcze zwiększyć liczbę pseudohodowców będących poza jakąkolwiek kontrolą, a podnieść cenę psów rodowodowych. Pomarzyć i poidealizować sobie można; w praktyce trzeba pomyśleć o rzeczywistych skutkach. [quote name='ladySwallow']Podpisuje się po tym, co piszą dziewczyny - nie chcesz jeździć na wystawy? ok, przecież nie musisz rozmnażać swoich psów. Wystawy to nie męczarnie dla psów, to również miejsce, gdzie hodowca poznaje innych hodowców, wymienia się doświadczeniami, sprawdza, jak dobry w rasie jset jego pies.[/QUOTE] Powiedz to tym wszystkim ludziom, którzy I TAK rozmnożą psy, mimo, że nie jeździli na wystawy, bo tego nie lubią. Gdyby zniesiono obowiązek 3 wystaw, a ustanowiono jeden przegląd, znaczna część ludzi teraz rozmnażających pieski do kochania, znalazłaby się pod JAKĄKOLWIEK kontrolą, byłoby chociaż gdzie zgłaszać nieprawidłowości takie jak dwa mioty w roku czy te osoby miałyby możliwość uzyskania pomocy w swojej sekcji na temat doboru samca czy opieki nad suką; teraz są poza jakąkolwiek kontrolą, pytać nie mają kogo i robią co chcą, a cierpią na tym psy, bo gromada nadętych bubków uważa, że żeby ocenić przydatność psa do rozrodu, trzeba się tłuc na 3 huczne imprezy, zapłacić wpisowe razy 3 i dostać opis czasami mieszczący się w kilku lakonicznych zdaniach - podczas gdy na logikę wystarczyłaby dokładna ocena i opis psa przez kilku sędziów - jednorazowo. [quote name='michal_sm']I dlaczego nie ocenić psów bez rodowodu właśnie według istniejącego wzorca tylko powiedzieć tak ten to kundel.[/QUOTE] Dlatego, że rasowość to nie tylko wygląd i charakter, ale też geny nie ujawniające się u danego osobnika, ale dziedziczone przez potomstwo. Gdyby tak robić, wiesz ile znalazłoby się w polskich schroniskach przedstawicieli lancashire heleer czy psa Gotów? Ciekawe tylko, co wyszłoby z nich w kolejnym pokoleniu... Owszem, robi się tak w przypadku ras niemal wymarłych, odtwarzanych - ale nie widzę najmniejszego sensu takiego działania przy rasie o dużej populacji z udokumentowanym pochodzeniem.
-
[quote name='monika-lucky']Nie uwazam, zebym miala problemy wychowawcze z nim bo jak na fakt iz jest z nami od 3 mies i tak juz wiele się nauczył. Jedynym problemem jaki jest to wlasnie odwoływalnosc gdy leci do innego psa. I uwazam, ze i ten problem zwalczymy. Wiec nie oceniaj mnie za fakt posiadania psa rasy husky bo stereotyp, ze sa to psy ktorych sie ze smyczy nie spuszcza jest durny. Znam mnostwo huskych ktore chodza bez smyczy bo o ile ta rasa faktycznie jest podatna na pogon za zwierzyna czy tez maja charakter bardzo indywidualistow o tyle uwazam, ze te psy DA SIĘ wychowac jak wszystkie inne. I trochę smiac mi się chce jak ktoś mowi, ze husky to pies ktorego sie ze smyczy nie spuszcza.[/QUOTE] A gdzie ja cię w poprzednim poście oceniłam czy napisałam, że husky nie puszcza się ze smyczy, bo to taka rasa? Napisałam tylko, że [U]niektóre osobniki tej rasy, szczególnie w mniej doświadczonych rękach[/U], nigdy nie dają się opanować na tyle, żeby można było bezpiecznie spuścić je ze smyczy na osiedlu między psami, czy przy lesie. Też znam husky, który daje się odwołać bez problemu nawet w lesie (aczkolwiek tylko jednej osobie) - ale są i psy tej rasy, które się nie dają mimo pracy. Husky to pies jak pies, ale też husky to nie owczarek i psu latami posłusznemu można nagle wziąć górę instynkt i tyle go zobaczysz; zajrzyj do działu "Zaginione psy", zabawne, że znaczna część to husky i malamuty, prawda? To nie jest tak, że nie spuszcza się husky ze smyczy. Nie spuszcza się z niej psa nieodwoływalnego w miejscu gdzie są inne psy, samochody, ludzie. Odwołanie to najbardziej podstawowa rzecz jakiej trzeba nauczyć psa - nic się nie stanie jeśli pies krzywo siada na polecenie czy nie umie idealnie chodzić przy nodze - brak odwołania to już problem zagrażający samemu psu i otoczeniu, i nie wiem jak można pisać, że pies jest wychowany i nie ma z nim problemu, skoro gdy widzi innego psa, nie reaguje na przywołanie... Skoro wiesz lepiej i z psem ćwiczysz, to ćwicz dalej; mam nadzieję, że pies będzie miał szczęście i właściciele "najgroźniejszego psa na osiedlu" o którym pisałaś będą bardziej odpowiedzialni od Ciebie :roll:
-
[quote name='kasia_owczarzak']Szłam ze swoją Cziną między domkami jednorodzinnymi. Czina na smyczy. Nagle w jednym z domków po drugiej stronie ulicy otwiera się okno i wychyla się facet, który zaczyna się na wydzierać się na mnie za to, że mój pies drażni jego psa, przez co jest on (pies) bardzo zestresowany. Moja Czina nawet nie zareagowała na jego psa, chociaż tamten mało nie przegryzł płotu. Mało tego, my nawet nie doszłyśmy do tej bramy. Facet zabronił przechodzić nam tą ulicą. Kazałam mu zgłosić się do lekarza. [/QUOTE] Prawdę mówiąc jeśli już ktoś powinien mieć pretensje w tej sytuacji to Ty, bo nikt nie ma przyjemności być ogłuszanym czy opluwanym (dosłownie) przez wściekającego się za bramą psa tylko dlatego, że przechodzi ulicą. Ja jestem ciągle, bo idąc z psem na działkę muszę przejść ok. kilometra po chodniku, do którego przylegają ogrodzenia posesji, więc psy ujadające i skaczące na ogrodzenie to norma. Nikt się jeszcze nie przyczepił, ze drażnię mu psa; nieliczni nawet próbują swojego od płotu odwołać - gorzej z tymi, którzy zostawiają niedomknięte furtki albo mają dziurawe ogrodzenia :roll:
-
[quote name='konfirm13']Często wybieramy mniejsze zło - nie tylko w/s psich kup ;). Z dwojga(?) złego, wolę "nieekologicznie" sprzątnąć psią kupę z miejskiego trawnika przy pomocy foliowej torebki(i wyrzucić ją do śmieci), niż zostawić ją(kupę) na tym trawniku.[/QUOTE] Ja też - dlatego sprzątam, ale jak już muszę w folię, to biorę zazwyczaj woreczki po bułkach, warzywach z supermarketu itp. czyli takie, które tak czy siak musiałabym wyrzucić. Ale biorę też pod uwagę ile ta torebka się rozkłada, dlatego nie nurkuję z nią do rowu przy drodze na Słoniawy/Romanowo (pewnie kojarzysz gdzie) i nie niosę tego trofeum kilka km z powrotem na osiedle ;) a "ideologiczny sprzątacz" (nowe określenie spłodziliśmy ;)) pewnie tak by zrobił - pytanie tylko jaki to ma sens. Jeśli chodzi konkretnie o Maków, to mam wrażenie, że psów jest mniej niż kilkanaście lat temu. W mojej klatce w dawnym bloku łącznie z moimi dwoma na 4 piętra było 8 psów, teraz są tylko 3 na parterze. No i nie ma stad bezdomniaków, które nawet po kilkanaście na raz potrafiły ganiać stadem po osiedlu - nie wiem czy już wtedy tu mieszkaliście?
-
Rasa psa i predyspozycje mają jakieś znaczenie, ale z każdego psa można zrobić agresora niestety, a jest masa kundelków super dogadujących się z dziećmi. Ja na Waszym miejscu pomyślałabym nad kundelkiem w wieku ok. 1-2 lat, ale nie bezpośrednio ze schroniska, tylko z domu tymczasowego, gdzie wiadomo już jak zachowuje się pies, jaki ma stosunek do dzieci, itp.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Malajka, Ty naprawdę nie widzisz, że wsadzanie kupy rozkładającej się normalnie kilka dni do folii rozkładającej się setki lat jest trochę bezsensowne? Tym bardziej, że jeden pies potrafi robić tą kupę kilka razy dziennie przez kilkanaście lat? Może dla Ciebie to śmieszne i mało ważne - dziwi mnie tylko czemu od razu zakładasz, że osoba, która zauważa problem, zauważa go po to, żeby mieć pretekst, żeby nie sprzątać. Ja w mieście, na osiedlu, na trawnikach sprzątam, w zwykłe foliowe worki też, ale staram się chodzić z psami w miejsca, w których sprzątanie nie wydaje mi się sensowne - bo nie będę wyciągać psiej kupy z wnętrza rowu przy wiejskiej szosie daleko za osiedlem czy z głębi krzaków usytuowanych na środku zaśmieconego, zarośniętego chwastami poletka będącego "niczyim" trawnikiem za składem złomu. Trochę nie rozumiem skąd w Twoich postach tyle agresji, jakbyś w g***o weszła przed pisaniem tego posta :razz: [SIZE=1]Ino zaraz mi się oberwie, że głupie posty produkuję, bo mam dwa razy więcej niż an1a - wg skali malajki pewnie jestem dwa razy głupsza :evil_lol: Morał z tego taki, że dogo z roku na rok ogłupia, bo przyrostu liczby na liczniku zahamować nie można.[/SIZE]
-
[quote name='xxxx52']Psy potrzebuja przeciez kontaktu z innymi psami,pragna sie wachac ,bawic.[/QUOTE] Nie wszystkie, szczególnie po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Więcej szkody wyrządzi psu zaniedbanie relacji z właścicielem, zabaw z nim, szkolenia, niż odsunięcie od codziennych zabaw w gromadzie na osiedlowej łączce. No ale spacer na taką łączkę to sama wygoda - pies wymęczony, ploty z osiedla tymczasem zebrane, męczyć się nie trzeba, żeby psa zająć, pobawić się, pouczyć - tylko potem nagle problem, że pies ma nas gdzieś i przy każdej okazji spiernicza do psów :roll: [B]monika-lucky[/B], masz husky - a bardzo wiele spośród tych psów, szczególnie przy niedoświadczonym przewodniku, po prostu nie nadaje się do puszczania luzem poza ogrodzonym terenem ze względu na brak odwoływalności, ucieczki do innych psów, czy kierowane instynktem łowieckim - ale biorąc husky chyba byłaś świadoma takiej możliwości? Akurat z husky masz wiele innych możliwości na wybieganie psa, choćby nauczyć go biegania przy rowerze, poszukać w okolicy kogoś u kogo raz czy dwa razy w tygodniu dałoby się podpiąć psa do zaprzęgu, czy po prostu możesz sama biegać z psem. Na tę chwilę puszczać go luzem po prostu nie możesz, dla jego własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa otoczenia; jeśli bardzo Ci zależy na wypracowaniu tego, skontaktuj się ze szkoleniowcem, żeby pokazał Ci jak pracować z psem - jeśli pies połapał się o co chodzi z linką, od biedy można użyć obroży elektrycznej, ale i tu pies szybko może się połapać, kiedy może zwiać, a całe życie w niej chodził nie będzie - więc uważam, że bezpieczniej i ekonomiczniej będzie poszukać ogrodzonego terenu do zabawy i innych form wybiegania niż puszczanie luzem.
-
[quote name='Anastazja&Aleksander'][url]http://www.kronos.waw.pl/[/url] to ta hodowla czy hodoffla[/QUOTE] O Lhasa ani słowa, może się mixy york/shih albo shih/maltan trafiły i sprzedać trzeba :p Bo dobra hodowla raczej pochwaliłaby się na stronce, że ma parę Lhasa apso w posiadaniu.
-
Nasz nowy wet Paweł Rabiega z Ursynowa pochwalił barfowanie i kazał nam nic nie zmieniać w diecie ;) więc przekonywać nie musiałam.
-
Dziwne, że rodziców nie ma na zdjęciach. Może po prostu Shih mu się zmieszały z czymś niezbyt rasowym? Laikowi na miejscu zawsze można wkręcić, że te większe Shih to Lhasa, bo mają inny kolor czy cuś ;p
-
[quote name='annber'] a nie chce przez caly czas dostarczac psu aminokwasów tylko z kurczaka,indyka,swinki,krówki a czy wogole tak mozna by było na dłuzszą mete??[/QUOTE] Ja tak robię od kilku lat ;) Sporadycznie moje psy dostają jeszcze mięso z gęsi (której młody tak się brzydzi, że czubkiem kła nie tknie) albo królika, jak trafi się w sklepie - ale to raz na kilka miesięcy. No i aminokwasy są przecież też w nabiale (w jajku cały komplet), i w jakimś stopniu w warzywach i owocach w papce. Z mrożonkami jest ten problem, że po pierwsze w transporcie moga ulec częściowemu rozmrożeniu i się wtedy lub potem nadpsuć, po drugie upada jeden z głównych filarów zalet barfu - że widzisz na własne oczy, co dokładnie podajesz psu, i możesz regulować proporcje i składniki stosownie do jego potrzeb (konsystencji kału, ewentualnych alergii, itp.).
-
mały owczarek ciągle gryzie po rękach i nogach
Martens replied to konwalia62's topic in Owczarek niemiecki długowłosy
W momencie napadu "szaleja" i gryzienia do przesady - szybka izolacja psa na uspokojenie, przerwanie zabawy, odwrócenie się plecami, ostentacyjne zignorowanie psa; spokojna pochwała kiedy się wyciszy. Psa w tym wieku swobodnie można już nauczyć polecenia "siad" i wydawać je za każdym razem witając psa i wtedy spokojnie go głaskać - gdy skacze, szaleje - ignorować. Jeśli pies łapie za ręce w czasie powitania, z nadmiernej ekscytacji, możesz mieć w torbie czy gdzieś na szafce pod ręką zabawkę, którą pies dostanie do dzioba - w ten sposób uczysz go przekierowywania nadmiaru emocji na zabawkę -a niestety takie życie, że młody pies musi gdzieś to swoje podekscytowanie podziać i zmuszanie go do zachowania spokoju na siłę w tak emocjonującej sytuacji po prostu może się nie udawać albo zaowocować odreagowywaniem stresu na innych płaszczyznach, choćby na niszczeniu przedmiotów. [quote name='kondiva']W momencie, kiedy pies próbuje skoczyć na członka rodziny, należy przydepnąć mu tylną nogę, tak by poczuł. Po kilku takich próbach powitania gościa skojarzy, że nie skończy się to dla nigo najlepiej- tak poradził mi wet. [/QUOTE] To jakiś żart? Tak drastyczna metoda do stosowania u 3-miesiecznego szczeniaka? Weterynarz to nie szkoleniowiec, tak jak lekarz pediatra to nie pedagog czy psycholog. Powitanie to najnormalniejsza w świecie rzecz u psowatych, okazywanie przez psa przywiązania, cementowanie więzi w stadzie, z opiekunem - i Ty proponujesz oduczanie tego szczeniaka zadając mu ból? Pewnie zadziała, pies zrazi się do skakania, schrzanione zostanie jego zaufanie do właściciela i więź z nim - szkoda tylko że owczarka od początku powinno się uczyć współpracy z nami, a nie wycofania i niechęci do kontaktu. Metody które proponujesz są uzasadnione do zastosowania w przypadku dużego, silnego, zmanierowanego już psa - ale z małym szczeniakiem można i powinno się wypracowywać takie rzeczy za pomocą manipulowania głosem, uwagą. Dla mnie osoba, która tak banalne problemy u 3-miesięcznego szczeniaka proponuje rozwiązywać zadawaniem psu bólu czy straszeniem go, w ogóle nie powinna doradzać na temat wychowania psów, bo tylko komuś zaszkodzi :shake: Mi udało się wypracować łagodne powitanie i delikatne gryzienie nawet w czasie "głupawki" u stafforda tylko za pomocą manipulowania zabawkami i moją uwagą lub jej brakiem (a kto widział kilkumiesięcznego ttb w czasie "godziny świni" wie, że najbardziej rozbawiony owczarek to przy tym anioł; uczenie łagodnego chwytania ze względu na predyspozycje rasy to też trudna sprawa) - a Ty każesz malutkiego owczarka, który w porównaniu z ttb jest łatwy do układania jak plastelina, deptać i rzucać w niego dyskami? -
[QUOTE=Villan'a;15807572] Czy ktoś z Państwa oglądał jego program ( stacja National Geographic produkuje go i emituje od 2004 ) , czy próbował stosować , stosował albo stosuje metody Cesara i jak to wpływa na jego relację z psami ? [/QUOTE] Ale o czym w ogóle rozmowa, skoro każdy odcinek zawiera informację, że metod stosowanych przez Cesara nie należy stosować samemu bez konsultacji z behawiorystą? Co w wielu przypadkach uważam za bardzo uzasadnione zalecenie...
-
[quote name='evvelina']Karma jej smakuje :) nawet bardzo, takie tłuste krokieciki. Moja też chodzi na flexi ale chyba bez kagańca sie nie obędzie. Więc bedę szukała czegoś na tak małą mordkę. Powycinałam włoski ale nie umiem zdjęć dodać :( więc na maila mogę wysłać. Po kąpielach w Alervecie jest dużo lepiej, już wcale się nie liże. Wszystko na dobrej drodze. Trzymajcie kciuki :D[/QUOTE] Trzymam mocno :) My dziś wieczorem jedziemy.
-
amstaff Czesio ma DOM ... bądź szczęśliwy chłopaku :D
Martens replied to chalimala's topic in Już w nowym domu
Robię bazarek ciuchowy dla Quatro, wdzianek trochę będzie, więc myślę, że i drugi bazarek dla Czesia się wyskrobie ;) -
[quote name='Miawko'] A propos Victorii - jedna rzecz mnie do niej zniechęciła, a sprawiła, że polubiłam Ceasara - ona się czasem poddaje i zaleca uśpienie psa (nie pamiętam w jakim odcinku to było, ale szok był duży) - on tego nigdy nie zrobił, najwyżej zaproponował, że sam adoptuje psa, bo jest to zbyt trudny przypadek dla właścicieli.[/QUOTE] A ja bardzo ją za to podziwiam. Są psy, które po prostu przerastają możliwości właścicieli i jeżeli są do tego niebezpieczne dla nich i dla otoczenia, to uważam to za najlepsze wyjście - lepsze niż oddanie psa do schroniska czy szukanie innych ludzi, których pies też najpewniej przerośnie, jeśli jest tak nieprzewidywalny. Trzeba mieć jaja, żeby zdecydować o czymś takim; wielu szkoleniowców potrafi przeciągać resocjalizację psa w nieskończoność dojąc kasę i narażając właścicieli, podczas gdy pies dawno powinien być uśpiony. Rozwiązanie Cesara - propozycja adopcji owego psa - jest super, ale nie każdy szkoleniowiec ma warunki na stworzenie takiego zoo ciężkich przypadków i nie czyni to z niego gorszego fachowca.
-
I tu wszyscy chcą o niego walczyć. Tylko biorąc pod uwagę, że pies jest trudny, lękliwy i bardzo silny fizycznie, może po prostu nigdy nie nadawać się do adopcji mimo naszych starań. Na jego korzyść mimo wszystko działa uroda, wiek i to, że jest bardzo w typie - może znajdzie się zapaleniec i miłośnik mający warunki na psa, który nie jest aniołkiem (bo do przeciętnej rodziny on na pewno się nie nadaje, i nie będzie nawet po jako takim opanowaniu). Kocham TTB, pomagam mu jak mogę, ale jeżeli pies nie będzie adopcyjny i skończy się kasa to będę za uśpieniem - dla dobra jego samego i innych ttb czekających na dom, bo kolejna nieudana adopcja wyrządzi mu (i opinii tych ras) więcej szkody niż te ostatnie miesiące życia w dobrych warunkach i jak najbardziej humanitarna śmierć. Nie wiem tylko, czemu wszyscy rozmawiają o uśpieniu po tak krótkim czasie :) jak pan Tomek popracuje dłużej z psem to będzie można się zastanawiać; teraz trudno wyrokować, więc nie widzę sensu, tym bardziej że mówimy o tak drastycznych rozwiązaniach.
-
Pół godzinki spokojnie powinno wystarczyć ;) U mnie też to cudo jest i nieraz brałam dla bezdomniaków.
-
To nie wina psa, że jest jaki jest; obawiam się trochę owoców tego przedsięwzięcia, bo nawet o ile pan Tomek sobie z psem poradzi i go opanuje, trzeba jeszcze gdzieś go później podziać, nie będzie wiecznie siedział w hotelu - znowu będzie musiał zmienić dom i ciężko może być o osobę, która sobie z nim poradzi. Tak czy siak - bazarek książkowy zakończony, jak mi powpłacają, przeleję dochód w kwocie 141 zł, a teraz sortuję ciuchy na kolejny bazar. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się go wyprowadzić na prostą.
-
[quote name='ziele77']Intuicyjnie uważam że skarmianie psa samym mięsem nie jest dobre[/QUOTE] A od kiedy barf polega na karmieniu samym mięsem...? :razz: Tak to psa można nawet zabić. Na barfie psy jedzą mięso, kości, nabiał, warzywa, owoce, różnorodne dodatki typu olej, algi, zioła. Ja nie uważam barfu za jedyny słuszny sposób żywienia psa, ani nie uważam, że podanie psu kawałka chleba jako pokarmu węglowodanowego to jakaś zbrodnia. Kilka tysięcy lat z człowiekiem to jednak o wiele za mało, żeby z przewodu pokarmowego typowego drapieżnika zrobić układ pokarmowy stworzenia wszystkożernego, dla którego idealną dietą jest dieta analogiczna do ludzkiej. Wystarczy porównać wizualnie - układ pokarmowy psa i wilka są dla laika niemal nie do odróżnienia, za to już na pierwszy rzut oka bardzo różnią się od ludzkiego czy świńskiego, stworzeń wszystkożernych. Są jeszcze predyspozycje rasowe - rasy od wieków trzymane na podwórkach, żywione węglowodanowymi resztkami z gospodarstwa, bardzo dobrze czują się na pokarmie o mniejszej zawartości mięsa i białka w ogóle - natomiast psy północy, charty, przez cały czas kształtowania rasy żywione odpadkami z polowań większość hodowców nawet nie stosujących barfu zaleca karmić pokarmem o jak najmniejszej zawartości wypełniacza, barfopodobnie ;) Predyspozycje osobnicze też robią swoje.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Nie sądzę, żeby to był przypadek... Mieszkam od urodzenia w małym mieście na osiedlu składającym się z kilkunastu bloków, tu mieszkał też mój ojciec przez prawie 20 lat i miał mnóstwo znajomych, wszyscy się znają, facet był na oko w jego wieku i też tu mieszka, bo kojarzę go trochę z widzenia. Mi tez zabrakło słów, bo w pierwszej chwili nawet nie załapałam o co mu u diabła chodzi; też pomyślałam przez moment że tak coś sobie odpalił, ale za duży zbieg okoliczności. I tak nie wiem, co miałabym odpowiedzieć, bo mi się w głowie nie mieści taka bezczelność - ja w życiu z tym człowiekiem nie rozmawiałam, nie wiem jak się nazywa, a on wyskakuje z takimi komentarzami... -
[quote name='sunshine']Po pierwsze, żaden motyw nie usprawiedliwia takiego postępowania.Strasznie nie lubię gdy mnie ktoś obraża i jeszcze niedawno skończyło by to się pewnie bójką;P Więcej pracuje nad własną dumą niż nad psem:D [/QUOTE] To masz się czym chwalić :roll: Szkoda, że nie trafiłaś na kogoś kto by ci porządnie oddał w pysk jak byś zaczęła fikać; może zamiast pracować nad swoją dumą i Rispektem Na Dzielni, popracowałabyś nad psem i samokrytyką. Długo siedzisz na dogo i po Twoich dotychczasowych postach myślałam, że jesteś mądrzejsza, ale jak widać pozory bardzo mylą.
-
[quote name='malta'] [B]Mam do Was pytanie [/B]- czy Wy (właśnie może po to, żeby "dyskutować" ew. z wetem) robicie jakoś regularnie badnia krwi swoim psom? Czy moglibyście podzielić się tutaj wynikami?[/QUOTE] Moja 11-letnia suka od kilku lat jest na barfie; badam jej krew co 1-1,5 roku ze względu na niedoczynność tarczycy (zachorowała długo przed wprowadzeniem barfu). Mam akurat porównanie wyników z czasów na suchej karmie i barfie. Na Acanie w wieku lat 8 miła wyniki nie najgorsze, ale i nie super. Morfologia w normie, ale wiele wyników przy dolnych lub górnych granicach, podobnie z biochemią, a przy tym zdecydowanie za wysoki ALT (wątroba). Wyniki z tarczycy (przy suplementacji hormonu) - w dole normy. Po przejściu na barf w wieku lat 8,5; w wynika z badania w wieku lat niecałe 10 - cała morfologia idealnie pośrodku norm jak u młodego psa, biochemia też; nieszczęsny ALT tylko 54 przy normie 3-50, a nawet o dziwo poziom hormonów tarczycy z dołu normy przewędrował na jej środek mimo tej samej dawki leków. Słowem wyniki psa przewlekle chorego w wieku lat 10 powinny być porównywalnie gorsze niż w wieku lat 8 - a były znacznie lepsze. Jedyną zmianą w tym czasie było przejście na barf. Młodego jeszcze nie badałam, ma rok i od początku jest na barfie, ale może wkrótce zrobimy kontrolne badania. Barfem jednak trzeba umiec karmić - stosować kilka bardzo ważnych zasad. Spotkałam osoby, dla których barf to surowe piersi z kurczaka i warzywa w kawałkach na surowo - bo przecież kości z kurczaka nie wolno (szkoda tylko że przy podawaniu mięsa bez kości i braku suplementacji wapnia robimy straszne niedobory i niszczymy nerki), a pańcia nie miała pojęcia, że pies surowego kawała marchwi w ogóle nie strawi. Wtedy wyniki na pewno będą złe; podobnie wtedy, kiedy pies ma osobnicze problemy z przyswajaniem jakiegoś składnika- ale będą one na każdej diecie.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Komentarz mojego życia. Wracam z Baryłą w porannego spaceru. 7 rano, mijam sąsiedni blok i jakiegoś starszego faceta w stanie lekko wskazującym, sterczącego pod oknami. Na nasz widok powoli się wynurza, gapi się na mojego psa i cmoka. Baryła warczy, jak zwykle gdy zaczepia ją ktoś obcy i "podcięty", ale idziemy dalej. Faceta wyraźnie zbulwersowało jej warknięcie, bo nagle powiedział do niej "Ooo! Tatusia nie pilnujesz, tylko łazisz!"... Potrzebowałam kilku minut, żeby przetrawić ten tekst. Mój ojciec nie żyje od 8 lat. Czasami na spacerze z psem zaczepia mnie ktoś z jego znajomych, mówi że go znał, pyta co słychać; w tym pan z przemiłym red nose'm, z którym bawi się moja sunia - nikt nigdy nie był tak bezczelny jak ten facet dziś - bądź co bądź obcy, bo ja osobiście go nie znam. Ten facet chyba zasugerował, że moja suka łazi na spacery zamiast leżeć na cmentarzu i pilnować swojego pana - mimo że to zawsze był mój pies, a ojciec wychodził z nim tylko z rzadka w weekendy, kiedy rano dłużej spałam. Czy to było chamskie? Bo dla mnie ten tekst był przykry, ale może jestem przewrażliwiona po tekstach mojej babki, która po śmierci mojego ojca przy każdej okazji podchodziła do mnie na spacerach z psem, głaszcząc go i lamentując, że nie ma już pana, jakbym ja była zerem, a pies nigdy nie był mój i teraz został sam jak palec...