Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Kateczka']nie no lepiej mieć psa na ogrodzie :p biega cały dzień...nie widzi człowieka nie wie co to swiat za płotem i jest szczęśliwy :P [/QUOTE] Ano właśnie - z moich obserwacji wynika, że to właśnie spacery z psem przy domu jednorodzinnym szybciej się nudzą... A bo dziś nie, bo nie mam czasu, a nie, bo jestem chora, a nie bo dużo nauki, i tak mija kolejny tydzień, i kolejny, aż wreszcie się okazuje, że pies chodzi na spacer w niedzielę, o ile jest ładna pogoda :razz:
  2. [quote name='.Labradore.'] w tych "ankietach" piszecie : zapewnie mu 3 - 4 godziny spaceru dziennie, bez smyczy i tak dalej. Wiem na własnej skórze (ja też tak mówiłam) że tak nie będzie, zmęczy was to... (aktualnie na spacery wychodzimy na chwile po 1: bo mała ma kwarantannę po 2: ze względu na panike która mnie ogarnęła po wiadomości ze grasuje złodziej:oops:) [/QUOTE] Ja mam w bloku dużego psa od 11 lat i jakoś nie znudziło mi się to, o czym piszesz, mimo że od początku pomoc rodziców miałam zerową. W tej chwili mam w bloku dwa psy - dużego i średniego; nadal mi się nie znudziło. Czy Ty sugerujesz, że wszyscy dogomaniacy tu obecni szukający dla siebie psa to idioci albo nieodpowiedzialni ludzie bez wyobraźni? To że sama nie potrafisz wywiązać się z obowiązków odnośnie opieki nad psem, i to mając o ile się nie mylę własny ogród (!) nie znaczy, że wszyscy podchodzą do posiadania psa tak dziecinnie jak Ty :roll: I też zastanawiam się co ma wielkość psa do trzymania w bloku, tym bardziej, że 60-kilogramowy nowofundland potrzebuje x razy mniej ruchu niż 20-kilogramowy husky czy wyżeł, czy jakikolwiek terrier, niby mały.
  3. Martens

    Barf

    Na SGGW w W-wie płaciłam ok. 120-150 zł za całość razem z tarczycą, z czego "większa połowa" to był koszt badań tarczycowych, bo są wysyłane na Gagarina. Skanuję właśnie wyniki ;) zaraz wstawię. EDIT: Wyniki na ok. 2 tygodnie przed przejściem na barf; pies miał 8,5 roku, był na Acanie dla seniorów: [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/img096.jpg[/url] Wyniki po półtora roku na barfie, pies lat 10: [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/img097.jpg[/url] W tarczycowych różnica jest tylko taka, że poziom hormonów na Acanie był na samym dole normy, na barfie jest idealnie pośrodku na tej samej dawce leku.
  4. U mnie też zazwyczaj zaczynało się dopiero w ferie, kiedy bachory się nudzą, a na serio dopiero po świętach.
  5. diabelkowa, ja miałam mniej, bo 12 ;) i łatwo powiedzieć "sama płaciłam" - dziecko 13 czy 15 lat tak naprawdę za nic nie płaci, bo nie zarabia. Płacą rodzice; niby jest instytucja kieszonkowego, ale w momencie kiedy ono za karę znika, to pies głoduje? No właśnie, niestety do pewnego momentu wszystko tak naprawdę zależy od rodziców, rodziny i to tylko ich dobra wola, że godzą to finansować. Stąd stwierdzenie dziecka czy nastolatka "Ja finansuję i decyduję a oni to se mogą" jest trochę... naiwne i niesmaczne ;) Inna bajka, kiedy rodzice zgodzą się na psa, a potem kiedy kieszonkowego nie starcza mają w d**** potrzeby psa i finansowanie ich - ja mam z tym przykre doświadczenia niestety.
  6. Niniejszym sezon sylwestrowy w Makowie uważam za otwarty - chyba rekordowo wcześnie. Buc na szczęście nie boi się strzałów, ale gdybym najpierw wyszła z Baryłą, to bym teraz nie miała zębów. I tak musiała słyszeć w domu, bo rezyduje pod biurkiem, a nie na łóżku.
  7. [quote name='Caruso']Jesli nie widzisz związku, to już Twój problem. To co napisałam odnosiło się do zacytowanej Twojej wypowiedzi. Jesli coś nie ma z czymś związku to wyłącznie związek między badaniami a wzrostem ilości pseudohodowców.[/QUOTE] To nie mój problem, bo ja nie jestem hodowcą ;) i patrząc na ZKwP i to, co się tam wyprawia, chyba nigdy jednak nie zamierzam być. Związek jest - ale między wzrostem cen psów rodowodowych w ogóle i wzrostem liczby pseudohodowców i ich klienteli, a nie taki jak sugerujesz, między badaniami a pseudo.
  8. [quote name='Caruso']Martens - to dziwna filozofia. Mój starszy pies kosztował 3 tys. Dostałam książeczkę zdrowia ze szczepieniami i do wglądu badanie osłuchowe serca suki - matki. O ojcu, choć mieszkającym w Polsce hodowca nic nie potrafił powiedzieć - czy zdrowy na serce czy chory. Dobra, niech będzie, moje ryzyko. Pies zachorował na MVD w wieku 3 lat, do dziś jest leczony, co 3m-ce przechodzi serię badań + kardiolog. We wrzesniu okazało się, że ma też dysplazję. Drugi - młodszy ma genetyczną chorobę oczu i syringomyelię. Od kilku lat leczenie moich psów to kwoty przekraczające granice przyzwoitości. Wizyta u kardiologa kosztuje 100 zł. Dlaczego hodowców nie stać na 100 zł, choć cena za szczeniaka dziś to też 2500 - 3000 zł. Czyzby nie starczało na badania? Przecież to śmieszne. Jeśli kupiłabym psa w pseudo to przynajmniej byłabym świadoma czego mogę oczekiwać, ale ja nie kupiłam w pseudo. Więc?[/QUOTE] Ja trochę nie widzę związku między moją filozofią a Twoją historią. Ja jestem za tym, żeby badać psy - na 2, 5 czy 8 chorób typowych dla rasy, i to obowiazkowo, a mój wywód tyczył się tego co ktoś napisał, że psy do hodowli powinny być zbadane na wszystko, żeby szczeniaki były na 100% zdrowe. Nigdy nie będzie 100% pewności, a jak zaczniemy robić testy genetyczne psom na wszystkie mniej i bardziej wydumane schorzenia, które mogą się przytrafić, to dojedziemy do kosmicznych cen szczeniaków, albo psy będą mogli hodować tylko milionerzy.
  9. A co je? Widział go weterynarz? Może pies jest po prostu chory.
  10. [quote name='Yorkomanka']a ja ci powiem że "dziecko" 2 lata starsze od ciebie samo decyduje o swoim psie i rodzice nie mają do gadania prawie nic (mogą sobie najwyżej pomarudzić:lol:) i nie zrobią co będą chcieli bo się pogniewamy ale ja jestem w dużo innej sytuacji bo sama za wszystko płacę i sama wszystko robię przy nim, nigdy go nie zostawiam w domu jak gdzieś jadę itd.:p[/QUOTE] Tzn. masz 15 lat? Jeśli tak to skąd masz pieniądze na utrzymanie psa? Bo wierz mi, nie każdy ma rodziców, którzy tylko trochę pomarudzą.
  11. [quote name='aneta'] Po za tym ktoś wspomniał o jednej sprawie - widziałam pieski z takich organizacji które nie wymagały niczego ... pies który miał rodowód z kilku pokoleń jako "labrador retriever" nawet tej rasy nie przypominał, wysokonożny, bez instynktu, spiczasta morda, podkasany brzuch .... należy pamiętać, że genetyka rządzi się prawami takimi jak dziedziczenie, mutacje i dążenie do cech pierwotnych, dziedziczy się różne cechy czasem z 10 i więcej pokoleń wstecz . A tu niby utrzymany w czystości rasy odziedziczył po przodkach cechy które go wyeliminowały nawet fizycznie z rasy .... A rasy obciążone wadami ? Bez badań puszczać do rozrodu ??? To na to Hodowcy staja na głowie żeby nawet w rasach gdize badania nie są obowiązkowe wybierać linie nie obciążone [/QUOTE] Ja osobiście byłabym za zmniejszeniem wymagań wystawowych, a zaostrzeniem wymaganych badań w kwestii zdrowia, chorób dziedzicznych. Przynajmniej hodowla zaczęła by bardziej podążać w stronę dobra i zdrowia samych zwierząt, a nie gustów estetycznych nabywców i hodowców. I nawet mimo wszystkiego co napisałaś uważam, że lepsza jakakolwiek możliwość kontroli nad ludźmi rozmnażającymi psy niż jej całkowity brak, bo nie spełniają wyśrubowanych wymogów. A opinii ZK i zarejestrowanych hodowców wskutek działań samych pseudo pod flagą związku i samego związku (czy raczej jego braku działania w wielu przypadkach) już chyba nic nie zepsuje. Na dogo tego tak nie czuć, ale wejdź sobie na psie fora na gronie czy innych bardziej ogólnych nie typowo psich portalach - wchodzi tam multum ludzi oszukanych przez "prawdziwych hodowców" i panuje dość zgodna opinia, że tacy co sprzedają z rodowodem to jeszcze gorsza zaraza od pseudo, bo biorą więcej kasy a i tak chodzi o jedno. I ZK sam sobie na taką opinię zapracował.
  12. [quote name='pa-ttti']czyli jednak macie ochotę wspomóc tego "sprzedawcę" finansowo jak widzę....ehhh niektórzy to mają problem ze zrozumieniem... [/QUOTE] Też właśnie zwątpiłam po ostatnim poście :roll:
  13. Kiedy czytam takie posty jak AngelsDream, jestem przeszczęśliwa, że nie mieszkam w W-wie tylko na zadupiu...
  14. [quote name='Caruso']Co masz na mysli,mówiąc " z głową"?[/QUOTE] Obowiązkowe badania na choroby, które są w rasie problemem lub moga być ze względu na predyspozycje. Na wszystko nie da się zbadać, i nie widzę sensu np. prześwietlania yorków pod kątem dysplazji bioder.
  15. [quote name='Kpestka']niestety wet powiedzial ze musi jesc karme inaczej sie wyjalowi.[/QUOTE] Wet Ci bzdury opowiada. Przewód pokarmowy wyjaławia się na monotonnym żywieniu suchą karmą, a nie przy urozmaiconym świeżym jedzeniu. Gotuj psu, bo jak widać w kwestii dietetycznej pies jest o wiele mądrzejszy od Waszego weta.
  16. [quote name='diabelkowa']Martens to powiedz mi dlaczego zaden weterynarz ani na egzaminie z PT, w ksiazeczce startowej psa nikt do cholery nie chce mi wpisac KUNDEL? mam kundla sama to mowie, zaden z rodzicow nie byl rasowy, a ja nie chce upodabniac go do zadnej rasy.[/QUOTE] Może ich o to zapytaj, bo ja nie mam pojęcia :razz: A co oni Ci chcą wpisać jak tak?
  17. [quote name='Lottie']W mojej rasie koszt badań które robi się obojgu rodzicom (a badania nie są obowiązkowe wcale) wynosi ok. 1500zł... Niektóre z badań (zwłaszcza na oczy) powtarza się co roku, lub co kilka lat, no ale jakoś szczeniaki nie kosztują 30 000zł... [/QUOTE] Chorób dziedzicznych, które można wykryć badaniem genetycznym czy innym są setki, jak nie więcej. Możesz zbadać psa na 3, 5, 20 chorób, a może przyplątać się coś, na co nie badałaś, nie mówiąc już o wadach rozwojowych powstających na skutek zupełnie innych czynników niż odziedziczenie po rodzicach. Nie da się zbadać psów na wszystko i przewidzieć każdej możliwości; to po prostu nierealne. Co nie znaczy że nie ma sensu badać w ogóle - ale robić to z głową. I normalne, że im więcej badań rodziców, tym bardziej cena szczeniaków będzie szła w górę - pozostawiając pole do popisu pseudohodowcom, którzy badań nie robią, a mają tani "towar", dla laika bez różnicy.
  18. Martens

    pies a pies

    Zostawić sprawy własnemu biegowi. Żaden żadnemu nie rzuca się do gardła, starszy pomamrocze i się przyzwyczai. Starszy powinien mieć pierwszeństwo przy głaskaniu, karmieniu, etc. żeby nie czuł się zagrożony. Konfliktowych sytuacji typu rzucanie dwóm psom jednej zabawki unikamy. Traktowanie psów w ich odczuciu na równi albo faworyzowanie przybysza tylko nasili konflikt. No i wypadałoby pomyśleć o wychowaniu obu psów; właściwie kundelka powinno się lepiej ułożyć jeszcze przed wzięciem nowego psa... Młody może szybko przejąć złe nawyki starszego, a nieposłuszny rozpieszczony labrador to "trochę" większy problem niż mały kundelek.
  19. Tez się do tej pory gryzłam w język, ale... wzięłaś szczeniaka z kiepskich rąk, książeczki szczepień jak rozumiem nie dostałaś - i nie zaszczepiłaś go przez tyle miesięcy ani na parwo, ani na inne wirusówki? Nie miałaś czasu czy co? Nie wiesz/nie robisz tak podstawowych rzeczy, a chciałaś sobie poradzić z układaniem tego psa?! Przykro mi, ale moje zdanie jest takie - biorąc tego psa tylko zrobiłaś mu krzywdę. Nie jesteś jedyną osobą na świecie, która mogła mu pomóc; może po Twoim wyjeździe zabrałby go tam ktoś odpowiedzialny, może trafiłby do schroniska (gdzie by go chociaż zaszczepiono) i znalazł odpowiednich opiekunów, którzy wiedzą co to wyżeł w domu. Wzięłaś sobie drugiego psa na głowę mimo licznych ostrzeżeń tutaj, nie mając warunków ani jak widać wiedzy co bierzesz, zwaliłaś psu psychikę nieudolnymi próbami pracy z nim (a mimo to jak widać pies do tej pory behawiorysty nie oglądał, bo pieniążki muszą być na co innego... :cool1:), po wielu miesiacach oddałaś w "dobre ręce" zmanierowanego psa, nie wiem w jakim celu, skoro teraz pies jak widać nawet do polowania się nie nadaje, bo to już nie szczeniak do układania na spokojnie tylko zepsuty przez Ciebie dorosły pies z którego idę o zakład ten człowiek też zrezygnuje, a teraz jeszcze jest chory... Zmarnowałaś psa i tyle. Więcej się za ratowanie psów nie bierz; boże uchowaj psy od takiej pomocy :shake: :lol: to nagle pieniążki się znalazły? Kiedy proponowano Ci szkoleniowca, żeby pomógł Ci popracować z psem i Meflo mógł zostać u Ciebie, pisałaś że nie masz na to kasy, że może po Nowym Roku, aż w międzyczasie pozbyłaś się problemu - a teraz nagle pieniążki są? Wyrzuty sumienia teraz Cię zżarły - pies musiał sterczeć wywalony do kojca u obcych ludzi i ciężko zachorować, żebyś zaczęła być odpowiedzialna za to co robisz? Kasę trzeba było wysupłać dawno temu na specjalistę do pracy z psem; nie musiałby najpierw marznąć sam w kojcu, a teraz dyndać pod kroplówkami w lecznicy.
  20. [quote name='Gosia9712P']Ja też mam 13 lat. I jasne, dziecko w tym wieku nie decyduje o psie, rodzice zrobią, co będą chcieli. Ale np. częstość spacerów, zabawa - o tym chyba już może dziecko decydować?[/QUOTE] A potem ja wkurzona zakładam na WoP temat o wielkich psach wyprowadzanych przez drobne 13-latki, które nie mają nad nimi żadnej kontroli :evil_lol: Zabawa tak, ale spacery... nie wiemy na ile justa jest silna, w jakiej okolicy mieszka, suka z tego co wiem nie grzeszy dobrymi manierami... Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby nie była wyprowadzana przez nią właśnie dlatego, że dziewczyna nie może nad nią zapanować. Rodzice nie mają czasu i jest jak jest. Można próbować sunię uczyć, pracować, prosić rodziców o pomoc, ale wyprowadzanie jej na siłę przez 13-letnią dziewczynę, która może np. jej nie utrzymac może byc zwyczajnie niebezpieczne i dla suki, i dla otoczenia. [quote name='Gosia9712P']To nie miało być obraźliwe. To po prostu nazwanie po imieniu. A pies w typie i kundelek w typie to to samo, zgodzisz się? (...) Jest. Bo pies w typie, to pies nierasowy, a każdy nierasowy, to kundel.[/QUOTE] Dokładnie i naukowo rzecz biorac pies w typie NIE jest kundelkiem. Kundelek to pies wielorasowy, u którego podobieństwa do zadnej rasy nie widać. Mieszaniec to pies po jednym rasowym rodzicu albo krzyżówka dwóch ras. Pies w typie to pies w typie, nierasowy, ale nie kundel (choć z punktu widzenia biologicznego, a nie zootechnicznego w zasadzie można powiedzieć że część psów w typie - bez papierów, jest rasowa; ale jako że psy są zwierzętami hodowlanymi, a nie dzikimi, używa się definicji bardziej zootechnicznej). Kowalski może nie wiedzieć, ale dogomaniak który lubi wytykać komuś kundlowatość psa chyba powinien to wiedzieć. Tak jak pisałam, kundelek teoretycznie nie jest obraźliwym słowem, ale pisane w takim kontekście zaczyna być...
  21. Inna sprawa, że gdyby robić badania genetyczne na wszystkie choroby, nawet rzadkie w danej rasie, szczeniaki musiałyby kosztować chyba z 30 tys. zł, żeby hodowca nie poszedł z torbami pod most, o zarobku nie mówiąc. W mojej rasie koszt badań genetycznych (nieobowiązkowych zresztą) na dwie typowe dla rasy choroby to jak dobrze pamiętam ok. 600 zł. Badania samego psa, nie jego genów, to jednak mniejsze koszty i tu wymagania powinny być o wiele większe niż są obecnie.
  22. [quote name='gops'] popuszczanie nie zdarza sie zawsze, w jakims procencie tylko[/QUOTE] Im większa suka tym większe ryzyko, że się zdarzy. U małych ras to rzadkość, u olbrzymich psów dochodzi do tego nawet w 30% przypadków.
  23. [quote name='rafantynka']Witaj, szczerze polecam dr. Pawła Rabiegę , ma małą klinikę na ursynowie. Fantastyczny lekarz, ciepły człowiek . Operację ropomacicza przeprowadził wzorowo. Mój przyjaciel , jak coś psu dolega od razu tam jedzie (to on mi polecił doktora), jego psiak też jest ze schroniska. Naprawdę , w moim przypadku się sprawdził w 100%.[/QUOTE] Ja do niego jeżdżę ;) I na razie nie mam zastrzeżeń.
  24. Jeśli psy są dorosłe, szczepione, to nie powinny się zarazić. Meflo nie był szczepiony na parwo?
  25. Psa gops nie znam osobiście, nawet po opisie zachowania ciężko czasem wywnioskować coś o przyczynach agresji, więc podałam tylko przykład od czapy, a owszem, też spotkałam się z psami, którym IPO dodało pewności siebie - ale to musi być poprowadzone umiejętnie przez dobrego trenera, bo łatwo pogorszyć sprawę zamiast poprawić ;) Psy z agresją lękową po latach potrafią tak zakamuflowac swój strach, że tylko dla znawców widzących psa w akcji jest w ogóle możliwe rozróznienie, czy pies atakuje, bo jest pewny siebie i lubi się rzucać, czy dlatego, że się boi, a wiele razy zobaczył, że podziałało i... lubi to :evil_lol: Psy które atakują pierwsze bez większej przyczyny, zaczepki to niestety zazwyczaj psy lękliwe - choćby nie wiem jak maskowały to odpowiednim teatrzykiem mowy ciała.
×
×
  • Create New...