Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='awaria']Hm. A może to być atopowe zapalenie skóry? Braliście to pod uwagę?[/QUOTE] A to nie daje objawów skórnych typu zaczerwienienie, pokrzywka? Bo u nas ta skóra wygląda na zdrową, tyle że sierść jest przerzedzona i swędzi, nie ma jakichś spektakularnych objawów na samej skórze. Na innym wątku polecano mi tą dermatolog z multiwetu, problem w tym, że po zachorowaniu mojej suni na wątrobę i kosmicznych wydatkach na diagnozowanie, karmy weterynaryjne i przy okazji na hypoallergenika dla Buca zwyczajnie nie mam kasy na ceny multiwetu czy testy alergiczne (stówek kilka...) - cóż, dziarsko daję dalej hypoallergenic i czekam na poprawę i przypływ gotówki, bo w sumie to tylko tydzień na karmie... W cudownych wetów którzy mi pomogą chyba zwyczajnie przestałam wierzyć :shake: Wszystkim mówię to samo, z najdrobniejszymi szczegółami dotyczącymi objawów, i po roku jesteśmy w punkcie wyjścia, jak nie gorzej :(
  2. [quote name='paniMysza']jak mnie podgryza, szczeka tak zacięcie, że nic nie pomaga, a wręcz jeszcze bardziej podkręca. ale przytrzymanie psa jednym palcem na dywanie/łózku/kanapie to jest znecanie się?[/QUOTE] Wtedy może pomóc szybkie zakończenie zabawy, demonstracyjne odwrócenie się plecami czy wręcz chwilowa izolacja psa. Konsekwentnie i do skutku. Btw jeśli przytrzymanie rozpasanego w zabawie psa udaje się jednym palcem to znaczy, że to nie jest żadne nakręcenie :lol: Ja nauczyłam momentalnie się uspokajać w takich sytuacjach 14-kilową umięśnioną szaloną sprężynę jaką jest staffik; tego psa kiedy się rozbestwi trudno uspokoić przytrzymując nawet obiema rękami, a jakoś można to zrobić w ogóle bez dotykania, wow. Nie masz jakichś ogromnych psów, które skacząc czy łapiąc zębami mogą zrobić ci wielką krzywdę, więc dla mnie używanie jakiejkolwiek fizycznej ingerencji jest niepotrzebne. No ale jak się wychowuje tak się ma - jak z psem od małego pracuje się korzystając z manipulowania poświęcaną uwagą, na nagrodach i tonie głosu, to i na to potem pies reaguje; jak się w ramach nauki przytrzymuje psa siłą to pies się uczy reagować tylko na to... To nie jest znęcanie się tylko nieudolność wychowawcza i brak umiejętności pracy z psem bez użycia siły, tym bardziej gdy chodzi o psa posiadanego od szczeniaka, którego można ukształtować jak plastelinę, a nie psa po przejściach czy dorosłego rozwydrzonego w innych rękach. Millan to zupełnie inna bajka niż to, ja sama mam coraz bardziej mieszane uczucia co do niego i uważnie czytam argumenty obu stron - ale musiałam się wypowiedzieć na temat takich "metod"...
  3. Nie próbowałam. Byłam u Dembele, byłam u Rabiegi na Ursynowie, byłam u kilku wetów u siebie na miejscu. Z kasą zrobiło się ciężko, bo ponad 1000 zł wydałam ostatnio na diagnozowanie i leczenie suki z chorą wątrobą (multiwet właśnie), i karmy weterynaryjne dla suni i ten royal dla niego. Na testy odczulające czy kolejne kosmiczne wydatki na leczenie zwyczajnie teraz mnie nie stać, może w lutym-marcu. Szukam już na forum, czy ktoś nie miał po prostu podobnego przypadku, bo portfel zdycha, pies się drapie i trze o łóżko nawet w tej chwili, a ja popadam powoli w rozpacz...
  4. Jestem już w rozpaczy. Pies wyleczył się całkowicie z grzyba między palcami, ale to chyba jednak nie on jest przyczyną ogólnego świądu i łysiejącej żuchwy... Pies na tę chwilę powoli ale nieubłaganie traci nadal sierść wokół oczu, na żuchwie, wewnętrznych stronach łap. Swędzi go pysk, wygryza łapy, ostatnio już nie tylko zmiany, ale i uda, gdzie sierść jest normalna. Na czole ma jeszcze łysawy placek, który wygląda tochę inaczej niż reszta zmian, skóra jest tam szorstka, jakby lekko zrogowaciała. Z pyska był robiony posiew - nie wyszły gronkowce ani inne zarazki. Zeskrobina robiona dwa razy - raz u nas, raz u Dembele, nużeńca nie wykryto. Dr Rabiega na świąd dał nam ino Elocom ze sterydem, który guzik daje, więc odstawiłam. Od tygodnia pies jest na Royalu Hypoallergenic - może to za wcześnie, żeby coś stwierdzić, ale nie ma żadnej poprawy, ba mam wrażenie że jest gorzej :( Nie wiem co robić, nie wiem gdzie jechać. Rozpacz. Ma jeszcze 3 kg Royala, jak mu po nim nie przejdzie wsadzę go na jakąś inną karmę tylko na jagnięcinie, bo podobno zdarza się, że i ten RC uczula. Jak nie przejdzie, to nie mam bladego pojęcia co robić. Czy to możliwe, żeby pies miał nużycę, jeśli dwa razy z zeskrobiny nic nie wyszło? Objawy są dość podobne do tego co obserwowała Vectra u swojej stafficzki Mani, pomogła nużeńcowa kuracja boraksowa. Jeśli nie jest to nużyca incognito to ja już nie wiem. Alergia kontaktowa? Ale na co...? Chemię ograniczałam już do minimum, nic nie pomogło, pyłków teraz nie ma. Może zmiany hormonalne? Ale czy to możliwe, żeby miał je pies od 3-4 miesiąca życia, kiedy jeszcze nie był dojrzały płciowo?
  5. Czy to możliwe, żeby pies będąc na RC Hypoallergenic nadal miał alergię pokarmową? Czy po tygodniu powinno być widać jakąkolwiek różnicę? Bo u nas nie ma żadnej, a nawet robi się chyba coraz gorzej. Pies miał robioną zeskrobinę dwa razy - nużyca nie wyszła; miał epizod z drożdżakami między palcami - wyleczone, antybiotyk przy tym też, więc bakterie odpadają, zresztą miał robiony posiew ze zmian - beztlenowych bakterii brak, teraz od tygodnia jest na Hypoallergeniu i zero reakcji... Miał zmiany swego czasu smarowane Elocomem ze sterydem, ale szczerze mówiąc wiele to nie dawało, więc nie wiem czy to w ogóle alergia jakakolwiek :( Jestem w rozpaczy, bo zjeździłam kilku wetów w W-wie i jestem w punkcie wyjścia, pies ma przerzedzenia, łysą żuchwę i potworny świąd i jedna buka wie co mu jest :(
  6. U mnie niedawno jakiś inteligentny inaczej zaczął sobie rzucać petardami z okna w moim bloku... Miałam otwarte okno w kuchni i gotowałam, i jak p***dolnęło to z wrażenia potłukłam kubek, a pies który już trochę doszedł do siebie po sylwestrze władował się pod choinkę z takim impetem, że mało nie wywaliła się na środek :wallbash: W takim momencie mam ochotę zdjąć wiatrówkę z szafy, wyjść przed blok i wystrzelić idiocie wszystkie szyby. Skoro lubi strzelanie to razem się pobawimy, na pewno się ucieszy :roll: Pech że nawet nie wiem, z którego to okna i który sąsiad, bo zasłaniają balkony i nie udało mi się zobaczyć. Ja w ogóle nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby mieć więcej niż 12 lat i mieć ubaw, że się rzuciło z okna i zrobiło bum. Ani to efektowne i ładne jak prawdziwe fajerwerki, ani przyjemne. No ale ludzie ewidentnie mają rozrywki odzwierciedlające ich poziom IQ...
  7. A po co chcesz zmieniać, jeśli psu bardzo dobrze służy takie jedzenie? Jeśli wygląda normalnie to karm tak jak karmisz; jeśli waga rośnie, zmniejsz ilości albo rozpisz co i ile gotujesz, to można trochę zmodyfikować skład. Ludzie latami szukają sposobu żywienia który będzie psu służył - Ty taki już masz, wiec po co chcesz zmieniać, być może na gorsze? Trafisz na karmę, po której spaskudzi się psu sierść czy będę problemy jelitowe, pies zmarnieje, schudnie, i po co to? "Lepsze" jest wrogiem "dobrego" ;) Pomijając to, że świeże jedzenie zawsze będzie zdrowsze niż wysoko przetworzone kulki produkowane z odpadków.
  8. To chyba trochę zależy jakie to psy (rasa i predyspozycje), jaki kontakt mają z przewodnikiem, etc. Psy spędzające dużo czasu we dwójkę bez człowieka, mało szkolone, mało bawiące się z opiekunem zwiążą się ze sobą bardziej niż te wpatrzone w przewodnika, ćwiczące z nim masę czasu. Psy z jednego mioty czy w ogóle psy typu husky, beagle będą ze sobą bardziej związane niż dwa pekińczyki czy owczarki. U mnie ta więź między psami jest mało widoczna, może i przez dużą różnicę wieku, i różne charaktery - owczarkopodobny i staffik, i to że bardzo rzadko zostają same, a ja poświęcam im dużo czasu. Traktują się chyba bardziej jako rywali o moją uwagę, przy czym staffik zapatrzony jest w straszą sukę jak w obrazek, a ona traktuje go bardziej jak toto co się mota pod nogami. Żadne nie miało problemów z zostawaniem samemu, młody też zostaje nieraz sam bez suni, więc trudno mi powiedzieć, czy mają na siebie jakiś większy wpływ.
  9. U nas też było dość spokojnie - chyba jak z alkoholem, zaczęto większą uwagę przykładać do niesprzedawania petard dzieciakom, bo na wszystkich straganach były wywieszki, a młodzież nieszczęśliwie snuła się dookoła :evil_lol: Północ oryginalnie spędziłam z zestrachanym psem pod choinką; leków nie było, ale pomijając jakąś godzinę koło północy było lepiej niż kiedykolwiek od kilku lat.
  10. Martens

    Barf

    Gotowanie to nawet nie jest kwestia łamania się tych kości - taka kość jest dosłownie wyprana z wartości odżywczych i w przewodzie pokarmowym psa działa jak cement - na weterynarii można sobie zobaczyć kilka przypadków zatkania jelit czopami kostnymi, w jednym chyba nawet psa nie zdążyli zoperować... To przykre, że kości z zupy czy pieczeni się marnują, ale do zjedzenia w całości przez zwierzaka się nie nadają; więcej z tego może być szkody niż kiedykolwiek będzie pożytku.
  11. [quote name='michu25']ale w sumie zachowanie, leżenie na plecach, i machanie łapkami ma jak inne yorki [/QUOTE] W takim razie mój kundelek i stafford to też yorki :evil_lol: Ogólnie zgadzam się z Balbiną ;) Masz psa bez papierów czyli mniej lub bardziej w typie yorka, na pewno nie 100%. Kochaj i tyle.
  12. No właśnie - dla zdeterminowanego złodzieja pies to żaden problem - kiedyś psy wystarczały, bo i złodzieje nie byli w większości aż tak cwani ani nie dysponowali taką technika jak teraz. W chwili obecnej pies nie ma szans, jeśli ktoś naprawdę chce okraść posesję.
  13. To chyba tylko i wyłącznie kwestia podejścia, bo mi zawsze bardziej "głupio" z psem gorzej ułożonym czy problemowym bez względu na wielkość - tylko mi maluchy trafiały się trochę inne niż Tobie ;) Moje duże jest psem aniołem, poza tym że boi się strzałów, ale poza tym jest mega posłuszna, chętnie się bawi i moi dziadkowie, którzy zwykle są moimi petsitterami, choć i znajomi się zdarzają, bardzo chętnie z nią zostają. Przy niej większość czasu jest jakiś maluch - kiedyś 8 kg mix terriera/jamnika wzięty z ulicy z agresją padaczkową (kilka lat jakichkolwiek wyjazdów miałam z głowy, bo NIKT z nim nie chciał zostać, nie mówiąc o tym że ja bym go nie zostawiła), potem kilku małych tymczasowiczów (jeden z lękiem separacyjnym który podarł zasłonki i zeżarł parapety, drugi zjadał foliowe torebki, trzeci był dwoma sikającymi pod siebie, kwękajacymi pół dnia szczeniakami), a teraz jest staffik żywiołowy jak wiewiórka z Epoki lodowcowej z petardą w zadku i delikatny jak słoń w składzie porcelany. I to zazwyczaj przy tych zwierzakach jest/było mi głupio; większy pies raczej powoduje, że puchnę z dumy ;) Generalnie jak psy są dobrze ułożone od szczeniaka to nie powinnaś mieć z nimi jakichś potwornych problemów nie do rozwiązania.
  14. [quote name='Martens']U nas dzisiaj strzelili jakieś 30 sekund po wyjściu z domu i suk trochę się przestraszył, ale bez ekscesów poszedł dalej :) Gorzej kiedy zawróciliśmy, bo wyjście było krótkie na siku - kiedy odkryła, że idziemy w stronę domu, dostałam przyspieszony kurs jazdy na butach po lodzie :p wkurzyłam się i do klatki szliśmy dłuuugo, bo z "siadem" po każdym pociągnięciu, czyli dosłownie co krok; pies siadał po kilku powtórzeniach, ale natychmiast po zwolnieniu i poleceniu "idziemy" znów traktował mnie jak wór kartofli na końcu smyczy; ale to i tak dobrze jak na nią, bo zazwyczaj totalnie się rozłącza w takich sytuacjach, siada z tyłkiem w powietrzu, dyszy, ślini się i inne kwiatki...[/QUOTE] W związku z tym i kilkoma innymi zachowaniami (czy raczej ich brakiem) doszłam do wniosku, że moja Baryła... głuchnie. W sumie idzie jej 12-ty roczek i słuch ma prawo nie być taki jak kiedyś. Różnica w stosunku do poprzedniego roku jest ogromna - wtedy potrafiła usłyszeć wystrzał przy zamkniętych oknach i włączonej muzyce, i chować się w panice; teraz nie reaguje w domu prawie wcale; dopiero kiedy są pootwierane okna i strzelą blisko, włazi pod biurko ale bez większej paniki. Nie sądziłam, że kiedykolwiek w jakimś stopniu ucieszę się, że mój pies traci słuch, ale to miłe uczucie dzień przed sylwestrem w miarę na spokojnie obejść kilka bloków, podczas gdy zazwyczaj już dużo wcześniej problemem było wyciągnięcie psa dalej niż 2 m przed klatkę siku :roll:
  15. Na krakvecie od zamówienia powyżej 99 zł za wysyłkę się nie płaci. No do Chappi bym Royala nie porównywała; moja suka była na Royalu ponad pół roku i wyglądała dużo lepiej niż na podobno dużo lepszej Acanie, o Pedigree nie mówiąc.
  16. A moim zdaniem dla ogarniętej i nie imprezującej przesadnie osoby studia z małą ilością zajęć to idealna pora do wzięcia drugiego psa. Kiedy będzie więcej czasu - jak zacznie się pracować? Czy jak będzie się miało dzieci? Wtedy dobrze, jeśli psy będą już ogarnięte i w miarę ułożone. Zgodzę się natomiast w 100% z karjo2, że kiedy jeden pies ma 7 miesięcy, nie jest to jeszcze pora na drugiego. Należałoby poczekać minimum do roku, a przy dużej rasie nawet dłużej. Masz 7-miesięcznego podrostka, który lada chwila wejdzie w najbardziej hardcorowy wiek w swoim życiu - ucieczki, młodzieńcza próba sił, rywalizacja z innymi psami... Trudno przy tym mieć czas na wychowanie arcy-wymagającego szczeniaka, który w dodatku jak gąbka będzie chłonął niepożądane zachowania starszego kolegi. Więc drugi pies jak najbardziej w bloku na studiach tak, ale kiedy pierwszy pies jest wychowany i wyszkolony w stopniu wzorowym - bo z jednym nie masz racji. Dwa psy to nie jest mniej roboty niż jeden, bo same się sobą zajmują... Nie - to dwa razy większe koszty, plus... cztery razy więcej roboty. Oprócz wychowania dwóch psów będziesz musiała poświęcać czas na ich wzajemne relacje oraz problemy wychowawcze, które pojawiają się przy wiekszej niż jeden liczbie zwierzaków; będziesz musiała dużo bardziej pracować nad taką dwójką nad przebiciem się do ich uwagi, bo zależnie jeszcze może od rasy, ale one najprawdopodobniej będą wolałby siłą rzeczy siebie - a Ty jako przewodnik masz za zadanie nad tym wszystkim panować, co jest szczególnie ważne gdy psy są duże - a bardzo trudno odwołać psy, które idąc swoim stadem, wspierając się wzajemnie psychicznie, postanowią ot tak dla funu pognębić słabszego psiego kolegę. Ja sama mam dwa psy na 38 metrach w bloku, jeden spory, 24 kilo, drugi średni, ale cholernie silny, bo staffik - i chyba ostatnie co mogę powiedzieć, to że ubyło mi obowiązków ;) Weź jeszcze pod uwagę, że może zaistnieć sytuacja, która spowoduje, że będziesz musiała wychodzić z psami pojedynczo - będziesz miała czas i siłę na 6-8 spacerków w ciągu doby?
  17. Tylko że Millan nie wymyślił filozofii traktowania psów jak psów i nie jest jedyną osobą, która tak postępuje. Gdyby nie chodziło mu o kasę tylko o edukację i dobro zwierząt, nie pokazywałby w powszechnie dostępnym programie tv metod szkolenia, którymi naśladowcy mogą psy wypaczyć, skrzywdzić, czy sami zostać pogryzieni. Grzyb z tego, że ten promil społeczeństwa umie patrzeć na jego rady mądrze i przesiewając metody przez sitko jakoś zastosować je do swojego psa, skoro ogromna większość zrobi to całkowicie odwrotnie? Może i wilk nie uspokaja drugiego wilka - ale psy to już nie wilki i wieloma zachowania bardzo odbiegają od dzikich pobratymców - na moją sukę paradoksalnie w chwilach lęku działają właśnie te ludzkie i wielce odradzane metody - kiedy strzelają i siadam u niej na posłaniu, niuniam, ciuciam i miziam (rzekomo robiąc psu krzywdę chwaląc za strach) jest to jedyna metoda, kiedy ona się uspokaja i objawy stresu w jakimś stopniu się zmniejszają - we wszystkich innych, polecanych jako psie, wilcze, jest bez zmian albo jeszcze gorzej. Gdyby moja suka była w rękach jakiegoś niedouczonego głąba, który naoglądał się Millana, pewnie byłaby już psem gryzącym ze strachu.
  18. Ja bym się bardziej "cieszyła" wiedząc, że podjęli decyzję o uśpieniu i pies jest już spokojny - a tak pozostają domysły, że z ciepłego domu może trafił przerażony do pustego boksu wśród setek samotnych ujadających psów, albo na wygnanie do budy przy jakiejś firmie, bo zabrakło chęci, żeby z nim popracować, i odwagi cywilnej, żeby zakończyć jego życie bez narażania na niepotrzebny stres i cierpienia, i kolejnych ludzi na pogryzienie. Wydaje mi się, że gdyby pies został i postanowili z nim popracować, czy chociaż umówili się na konsultację, to pani by tu napisała, choćby po to, żeby rozwiać wątpliwości czy poprosić o rady. A tak cisza... I można sobie tak ględzić w nieskończoność, tylko po co, skoro to nic nowego do tematu nie wniesie.
  19. Balbina, wierzysz w cuda? Babka napisała na wątku, że psa chce się jak najszybciej pozbyć z domu, po licznych komentarzach nie po jej myśli umilkła, podczas gdy w sprawę zaangażowało się "parę" osób, niektórzy oferowali nawet pomoc finansową. Co Ci ludzie mają teraz myśleć/pisać? Pewnie czują się trochę zrobieni w bambuko; oczekiwano od nich pomocy, znaleźli się nawet dogomaniacy gotowi sfinansować szkoleniowca, a pani umilkła... To przecież są żywi ludzie zainteresowani sprawą, a nie automaty generujące kolejne posty. Chyba jednak po prostu nie chodziło o pomoc w rozwiązaniu problemu, tylko o to, żeby znaleźć łosia, który cały ten problem z tej pani zdejmie i weźmie sobie na głowę, i będzie naprawiał cudze błędy... :roll:
  20. Bo z tą metodą jest taki kłopot, że ona czasem naprawdę działa, szczególnie przy psie o silnym charakterze, a tylko z brakami w socjalu czy jakimiś zaniedbaniami. Przy psie z natury lękliwym, skłonnym do nabywania lęków czy wręcz cierpiącym na fobie, można go w ten sposób doprowadzić do stanu graniczącego z chorobą psychiczną. I ciekawe, który Kowalski będzie w stanie odróżnić, czy taka metoda odczulania pomoże, czy pogorszy sprawę. Przy moim staffiku oswajanie lęków na brutala pomaga super - przy suce odwrotnie, ona boi się weta, strzałów, i przy każdej z tych rzeczy po dłuższej ekspozycji na czynnik stresowy czy zmuszeniu do zetknięcia z nim daleko jej do przezwyciężenia lęków; wpada w stan takiego stresu, że nie reaguje na otoczenie, na mnie, robi się totalnie autystyczna, dyszy, ma dreszcze, ślini się potwornie... Wg niektórych teorii zmuszenie jej do przebywania kilka dni wśród strzałów powinno ją wyleczyć - ja jestem pewna, że wprowadziłoby ją w taki stan, że może do końca życia musiała jechać na lekach uspokajających... Pewnie Cesar miał i takie skutki swoich cudownych metod - tylko z wiadomych przyczyn nie dane nam to zobaczyć na antenie.
  21. A najgorsze, że mentalność takich ludzi mówi, że winny jest każdy tylko nie oni - zasrany pirat drogowy co nie zdążył wyhamować przed psem, sąsiad co sypnął trutkę, albo w ogóle pies, że głupi jak zjadł... Tylko nie oni, że wypuścili zwierzaka bez opieki.
  22. Mój kolega, a konkretnie jego rodzice, zaczęli ostatnio wypuszczać wieczorem pieska na samotne spacery po okolicy - mix kaukaza :razz: Jak zobaczyłam go na spacerze z Baryłą, mało nie zeszłam ze strachu, bo zawsze rzucał się jak wściekły za bramą, ale nas ominął. Poględziłam, kolega swoje, że on łagodny, że nie zaczepia nikogo, a w sumie to jego matka go wypuszcza i mówił jej, żeby tego nie robiła, ale ona wie lepiej. Efektów doczekali się dość szybko, pies od paru dni źle się czuł, a w niedzielę już nie podnosił nawet głowy i nie trzymał moczu, pędzili na ostry dyżur na kroplówki; prawdopodobnie pies został podtruty albo uderzony/potrącony przez auto w okolice kręgosłupa. Już podobno z nim lepiej; ciekawe czy rodzinka skojarzy stan psa z wypuszczaniem go samopas, czy dalej będą pieska radośnie wysyłać na wieczorne wycieczki :roll:
  23. Ja Trovet jako firmę z własnego doświadczenia mogę polecić; tak jak pisałam skład Hepatica w ich wykonaniu podoba mi się o wiele bardziej niż Royala, no i koszty są trochę mniejsze (troszkę niższa cena, mniejsze dawkowanie) co przy małym psie może nie robi aż takiej różnicy, ale kiedy mam teraz dwa spore psy na karmach weterynaryjnych, to każda złotówka nabiera znaczenia ;) Tylko jeśli będziesz zamawiać Trovet, odradzam krakvet.pl - zamawiałam swój Trovet 20 grudnia, a dostanę go po Nowym roku albo i wcale, jak wynikało z wypowiedzi konsultantki. Zamówiłam drugi worek na abckarma.pl i był u mnie w 2 dni, bez stękania o brakach w magazynie i przeciążonych kurierach, czym uraczyli mnie na krakvecie.
  24. Trovet wątrobowy jest u nas chętniej jedzony, tańszy i wydajniejszy od Royala - i ma lepszy skład ;) Wetka mówiła nam z kolei, że Hill's z jej obserwacji nie jest tak lubiany przez psy jak RC czy inne weterynaryjne karmy.
  25. Dobrze więc, skoro wg Ciebie się nie znam, poczekaj na kogoś kto napisze coś, co będzie Ci się podobało - ale możesz się nie doczekać, bo to forum miłośników psów, a nie domorosłych pseudoznawców, którym wydaje się, że z bojaźliwej suczki owczarka zrobią Cerbera.
×
×
  • Create New...